Osiem mitów o Orlenie Kubicy, które Ci tłuką bolidem po głowie

lubiem bardzo ten film – "Major zsyła napalm"

"Orlen dzięki wsparciu Williamsa będzie o wiele bardziej rozpoznawalny

Nie, nie będzie. Rozpoznawalność ma swoje granice. Po przekroczeniu pewnego progu jesteś już tak rozpoznawalny, że przestaje Ci rosnąć. Jeśli wyemitujesz tysiące dodatkowych reklam o Janie Pawle II, Chopinie, Wałęsie to nie, nie będą oni bardziej rozpoznawalny. Bo widownia jest już nasycona. Tak jest właśnie z Orlenem w Polsce. Nie, od sponsorowania Williamsa z Kubicą rozpoznawalność Orlenu u polskich kierowców nie wzrośnie, bo, uwaga, uwaga, oni już Orlen rozpoznają. Myślisz, że wzrośnie za granicą? Niestety, na rynkach zagranicznych Orlen owszem występuje, ale pod… inną marką. W Niemczech na przykład pod marką Star. Więc jeśli już to bolid Williamsa powinien być oklejony marką Star, a nie Orlenem, ale będzie Orlenem. Aha, zapomniałem, bolid w ogóle ma nie być oklejony Orlenem, tylko oklejony ma być… kombinezon. Jak wiadomo kombinezony są często pokazywane, gdy jeżdżą tymi bolidami w kółko.

A co, jeśli rozpoznawalność naprawdę, wzrośnie mądralo?

No dobrze, jeśli naprawdę wzrośnie, to cóż z tego? Rozpoznawalność nie jest wartością samą w sobie, służy innym celom, na przykład biznesowym. Żeby naprawdę konkurować na tamtym rynku z gigantami trzeba ogromnych nakładów i wojny o klienta nie tylko z konkurentem, ale chroniącym go państwem. Raz już Orlen próbował w Możejkach na Litwie. Skończyło się 10 miliardami straty. To co, teraz pora na Niemców?

[…]

Inne kraje też tak robią

Otóż, co do zasady, nie, nie robią. Krajów na świecie jest blisko 200, a krajów, które tak robią jest na świecie kilka. A więc kraje, które tak robią to – wedle modnego ostatnio słowa – tzw. margines. A my nie chcemy być przecież marginesem, prawda? Dlaczego ogromna większość krajów tak nie robi. Bo coraz więcej krajów rozumie na czym polega patologia biznesu zwanego komercyjnymi zawodami sportowymi. Otóż, tworzysz sobie korporacyjne zawody (formuła 1, UEFA, FIFA, MKOL), kusisz państwa gigantycznymi inwestycjami (tory wyścigowe, stadiony piłkarskie), a samemu kosisz hajs jako organizator. Cudowne, prawda? Dlatego UEFA tak się przed szejkami płaszczy. Coraz więcej krajów już skumało, że na takich inwestycjach jest w plecy i coraz mniej daje sobie ten szit wciskać. Próbowano to wciskać z olimpiadą z Zakopanem, na szczęście się nie udało. W przypadku Williamsa się niestety udało.

Należy wspierać polski sport

Być może. Ale polski amatorski sport uprawiają setki tysięcy ludzi, a zawodowy pewnie dziesiątki tysięcy. I wsparcie dostał tylko Kubica. Dlatego ze względu na INTERES POLSKIEGO SPORTU, należy zapytać, czy pieniądze wydane przez Orlen są z punktu widzenia POLSKIEGO SPORTU najbardziej wydajną inwestycją? Czy może, zamiast Kubicy można wspierać kogoś innego?

Na przykład polskich atletów, na przykład polskich szachistów, na przykład polskich niepełnosprawnych sportowców. Czy wreszcie na przykład polskich rodziców, którzy w pewnym momencie stają przed dramatycznym wyborem, czy inwestować całe swoje oszczędności w uzdolnione dziecko, chociaż ryzyko porażki jest przeogromne i często inwestowanie odbywa się kosztem reszty rodziny? […]

Powrót Kubicy to historia na film

Super. Napisz scenariusz i zgłoś się do PISF. Kubicę najlepiej zagrałby Łukasz Simlat, ale Ty i tak wybierzesz Kota albo Więckiewicza.

Nie znasz się na Formule 1, to się nie odzywaj

Otóż, Ty też się prawdopodobnie nie znasz. Prawie nic nie wiesz o tym biznesie, bo cały Twój kontakt z tym sportem, to czytanie ssanych z palucha newsów i paczanie w telewizor. I ta emocjonalna więź, która robi z ciebie idealny target reklamowy, powoduje, że teraz biegasz i chlapiesz jęzorem, na co ktoś naszą wspólną kasę może wydawać, a na co nie może. Otóż właśnie dlatego, że to nasza wspólna kasa, to także ja się mogę wypowiedzieć, na co ona jest przeznaczana. Czy na Kubicę, czy na szpitale, na których, uwaga, też się obaj za bardzo nie znamy, prawda?"

Osiem mitów o Orlenie Kubicy, które Ci tłuką bolidem po głowie

Orlen dzięki wsparciu Williamsa będzie o wiele bardziej rozpoznawalny Nie, nie będzie. Rozpoznawalność ma swoje granice. Po przekroczeniu pewnego progu jesteś już tak rozpoznawalny, że przestaje Ci…

Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 20:55:01

Już w najbliższą niedzielę po raz kolejny spotykamy się przy urnach wyborczych.

Już w najbliższą niedzielę po raz kolejny spotykamy się przy urnach wyborczych. 2 grudnia br wybierzemy bowiem nasze reprezentantki i reprezentantów w Radzie Dzielnicy.

Gorąco zachęcamy do głosowania na członkinie krakowskiego okręgu Partii Razem. Dorota Kawęcka startuje do Rady Dzielnicy XIII Podgórze (okręg nr 10). Monika Piasecka powalczy o mandat w Nowej Hucie (okręg nr 10). Barbara Bielawska to osoba, którą mocno rekomendujemy w okręgu nr. 15 w dzielnicy Mistrzejowice.

Oto, co będzie najważniejsze dla naszych kandydatek w nadchodzącej kadencji:

🌳 Ochrona terenów zielonych i rekreacyjnych oraz zwiększenie ich ilości i dostępności;

🏡 Zwiększenie gminnego zasobu mieszkaniowego w dzielnicy poprzez remonty podnoszące standard budynków i adaptację pustostanów;

👨‍⚖ Prowadzenie dalszych działań zmierzających do wyjaśnienia oraz zatrzymania nieprawidłowości reprywatyzacyjnych dotyczących kamienic;

🏛 Zachowanie autentycznego charakteru Starego Podgórza i Nowej Huty;

🤝 Promowanie Budżetu Obywatelskiego i podejmowanie działań na rzecz wzmacniania udziału mieszkańców w życiu dzielnicy;

🚋 Dążenie do rozwoju transportu publicznego w dzielnicach; powiększanie infrastruktury rowerowej; zadbanie o bezpieczeństwo pieszych; likwidowanie barier architektonicznych;

⛹‍♀ Poszerzanie oferty kulturalnej w dzielnicy oraz rozbudowa ogólnodostępnej infrastruktury sportowej.

Nazwiska osób kandydujących w Waszym okręgu możecie sprawdzić tu:
https://www.bip.krakow.pl/zalaczni…/dokumenty/n/223130/karta

Informacje o tym, jak głosować oraz jak zamówić transport do Obwodowej Komisji Wyborczej dla seniorów i osób z niepełnosprawnością znajdziecie w poniższym filmie: https://www.youtube.com/watch?v=MgLH53GIyjQ




Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 18:32:48

Poetycka bandyterka

Maja Staśko:

Poetycka bandyterka
„W normalnych warunkach za donoszenie na braci na suki wsiadłbym w furę i spalił ci dom” jak myślicie, kto to powiedział? Bohater nowego filmu Patryka Vegi? Gangster z HBO? Antoś z 6 B po tym, jak ktoś powiedział pani, że palił papierosy za szkołą?
Nope, okazuje się, że to e-mail pana poety i redaktora Kamila B. (wszystkie dane dostępne w linkach) do krytyczki literackiej i działaczki feministycznej Mai Staśko. Niespodzianka, nie? Pan poeta wyrażający się jak połączenie kryminalisty z gimnazjalistą. (link: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2197558936921990&set=a.1930768056934414&type=3&theater )
Czym Maja zasłużyła sobie na nienawiść bojowego pana poety? To długa, dziwaczna i dosyć paskudna historia, stawiająca środowisko poetyckie w takim świetle, że szybciej podałbym chyba teraz rękę Arturowi Zawiszy, niż niektórym „artystom”.
Wszystko zaczęło się od tego, że w połowie września wydawca i grafoman (wniosek wyciągnięty po przeczytaniu niedużej próbki jego twórczości, ale środowisko go docenia, daje nagrody i chwali, może się nie znam po prostu) Mariusz G. dostał rozwolnienia intelektualnego na Facebooku i zaczął napierdalać seksistowskimi wyzwiskami pod adresem różnych poetek, jakby od tego zależało jego życie. Bluzgał, obrażał, podważał ich kompetencje artystyczne. Nie mam zamiaru tego cytować, ale było i o cyckach i o wrzucaniu selfie i że „nie strzela w pustaki” (tak chodzi o seks). Przypominam, że wyzwiska były pod adresem osób, które regularnie widuje na festiwalach i których praca i szansa na zarobienie na życie często zależy od niego.
Maja postanowiła opisać to wydarzenie z komentarzem, że takie zachowanie wydawców i poetów-mężczyzn jest powodem, dla którego poetki często rezygnują z kariery i uciekają ze środowiska, a nie tak, jak twierdzą niektórzy, dlatego, że nie mają talentu, a w ogóle to wolą dom i dzieci. Posta możecie zobaczyć tutaj: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=2100611389950079&id=100000037159693
Pan poeta Mariusz oczywiście od razu przeprosił, a środowisko poetyckie murem stanęło za Mają. I tak historia się skoń… Pffffffffff…! Uwierzyliście? Maja dostała trotylion komentarzy z wyzwiskami od różnego rodzaju poważnych i cenionych poetów. A od samego pana G. Dostała wiadomości z pogróżkami. Oprócz różnego rodzaju bełkotu były tam takie stwierdzenia, jak to, że „będzie ją ścigał” i „znajdzie żywą lub martwą”.
Co robimy, kiedy dostajemy niespecjalnie zawoalowane groźby od osoby, która najprawdopodobniej wie, gdzie mieszkamy (jako wydawca podpisywał umowy gdzie był adres itd.) i mieszka w tym samym mieście? Idziemy na policję. Tak właśnie zrobiła Maja. Poszła na policję, złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, które zostało bezproblemowo przyjęte przez policję, po czym kupiła gaz pieprzowy. Policja wszczęła dochodzenie (link: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2173834769294407&set=a.1930768056934414&type=3&theater )
Historia po raz kolejny została opisana na Facebooku przez Maję. (z gazem: https://m.facebook.com/photo.php?fbid=2127663287244889&id=100000037159693&set=a.1930768056934414 ). Jaka była reakcja? No cóż, normalni ludzie, przede wszystkim kobiety, zareagowały z niedowierzaniem i oburzeniem, jak ktoś może wysyłać tego rodzaju groźby i oczywistym posunięciem było dla nich zgłoszenie sprawy na policję.
Z drugiej strony nastąpił przytłaczający atak słownego rozwolnienia ciężkiego kalibru ze strony mężczyzn ze środowiska artystycznego. Czasem to normalne, że ktoś sypie bluzgami jak z rękawa. Do tego to wcale nie były groźby, tylko cytat z westernu (to sugestia pisarza finalisty nagrody Nike)! Tak, „znajdę cię żywą lub martwą” to cytat z westernu i młoda kobieta, do której takie rzeczy wypisuje dojrzały mężczyzna, który wie gdzie ona mieszka i o którym wie, że jest na nią wściekły, za ujawnienie tego, że jest obrzydliwym seksistą (i może go spotkać w każdej chwili!), nie ma prawa się na to złościć, ani zgłaszać tego na policję. Do tego okazało się, że jest to „Pseudoewacki, wylgarny bełkot agresywniej zacietrzewionej aktywistki”, a przynajmniej tak sądzi pewien doktor habilitowany, wykładowca UAM. (reakcja środowiska: https://www.facebook.com/maja.stasko/posts/2149508988393652?__tn__=K-R )
Maja kontynuowała wrzucanie na Facebooka komentarzy ludzi popierających przemocowców, seksistów i ludzi stosujących groźby karalne. Zaowocowało to kolejnymi groźbami, tym razem od poety Kamila B., tego którego zacytowałem na samym początku.
Podczas publikacji tych i poprzednich gróźb i obrzydliwych komentarzy jeden po drugim poeci i wydawcy tytułujący się wcześniej kolegami lub przyjaciółmi Mai zrywali z nią kontakt i stawali murem za przedstawicielami poetyckiej bandyterki. Jest oskarżana o bycie antencjuszką (kto by śmiał publikować fakt, że ktoś mu grozi śmiercią, to musi być dla atencji), o linczowanie kolegów poetów (jakie kurwa linczowanie, jak napiszesz komuś jakieś idiotyzmy i ktoś to opublikuje, to tylko i wyłącznie twoja wina) i w ogóle o wszystkie zła tego świata.
Miałem okazję poznać kilka osób z tzw. „środowiska artystów” i wiedziałem, że seksizm i bucyzm jest tam na porządku dziennym, ale ta historia całkiem mnie rozwaliła. Ludzie, ogarnijcie się.
Niesamowitym jest fakt, że bycie nagradzanym i szanowanym poetą lub wydawcą wydaje się usprawiedliwiać właściwie wszystko, w tym najbardziej obrzydliwe zachowania. Groźby karalne stają się cytatami, a wiązanki seksistowskich bluzgów to tylko „ciężki okres w życiu”.
Da się być artystą bez wyżywania się na kobietach i bycia kosmicznym bucem. A jeśli ktoś już takowym bucem jest i próbuje wam sprzedać tomik swojej poezji, to zasugerujcie mu, gdzie może go sobie wsadzić.

Maja Staśko

Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 16:39:01

Mieszkanie+ to klapa! Rządowe zapowiedzi wybudowania 100 tys. mieszkań do końca

❗️Mieszkanie+ to klapa! Rządowe zapowiedzi wybudowania 100 tys. mieszkań do końca 2019 roku można włożyć między bajki. Dotychczas wybudowano zaledwie 480 mieszkań!

❗️Szacuje się, że obecnie na rynku brakuje blisko półtora miliona mieszkań! To mieszkania, których nie ma m.in. dla młodych ludzi, którzy nie mogą się usamodzielnić i muszą wciąż mieszkać z rodzicami.

❗️Potrzebujemy prawdziwego programu budowy mieszkań, inwestycji w budownictwo społeczne oraz wsparcia dla osób bezdomnych i eksmitowanych. W komentarzu odnośnik do naszego pomysłu na rozwiązanie kryzysu mieszkaniowego.

[Opis dla osób niewidomych i niedowidzących: Grafika podzielona jest na 3 poziome części. W pierwszej jest zdjęcie dumnego Jarosława Kaczyńskiego na tle rzutu mieszkania, obok zdjęcia jest tekst: "Jak miało być: 100 tys. mieszkań do końca 2019". W drugiej jest zdjęcie uśmiechniętego, zdziwionego Jarosława Kaczyńskiego na tle pustej amerykańskiej szosy z charakterystycznym biegaczem (rośliną). Obok jest napis: "Jak jest: 480 mieszkań w 2018". Na trzeciej części jest napis: "Jak powinno być: Tanie, dostępne mieszkanie dla każdego". W tle jest zdjęcie z konwencji Partii Razem".]


Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 16:17:40

Odebraliśmy dziś już 15 telefonów z prośbą o pomoc. Dzwonią do nas szpitale, policja, ośrodki pomocy społecznej, osoby p

Odebraliśmy dziś już 15 telefonów z prośbą o pomoc. Dzwonią do nas szpitale, policja, ośrodki pomocy społecznej, osoby prywatne, sami zainteresowani. Mieszka u nas 82 osoby, placówka przeznaczona jest do 80 osób. Nie mamy wolnych miejsc. Mamy za to drugi budynek w którym możemy zorganizować pomoc dla kolejnych osób.


Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 13:36:40

Na czym polega late kapitalizm…

podstawiajcie miski. zaraz zacznie lecieć.

"W tym roku General Motors otrzymał 514 milionów dolarów w ramach ulgi podatkowej Trumpa dla bogatych.

W 2018 roku zyski GM wyniosły 6 miliardów dolarów. Sto milionów zostało wydane na buybacks (wykup własnych akcji z giełdy w celu wzbogacenia udziałowców). W zeszłym roku CEO otrzymała „compensation package” w wysokości 22 milionów dolarów (295 razy więcej, niż zarobki przeciętnego pracownika GM).

To nie wszystko. Otrzymali 600 milionów dolarów w postaci lukratywnych federalnych kontraktów.

Wg. neoliberalnej narracji teraz powinno nastąpić skapywanie: fabryka ma niebotyczna kupę szmalu, więc zacznie „inwestować” i „tworzyć miejsca pracy” i w ten sposob „skapnie” klasie średniej, prawda?

Nieprawda.
Dzisiaj GM zaanonsowało, że zwalnia 15 tysięcy pracowników i zamyka fabryki w Ohio, Michigan i Maryland, w tym fabrykę, w której produkuje się przynoszący zyski model Chevrolet Volt.
Powód? „Increase the long-term profit and cash generation” [żeby zwiększyć długoterminowe zyski i generację gotówki].

Jak ją będą zwiększać? Prawdopodobnie tak, jak inne corpo. Po co męczyć się i produkować, kiedy można wylobbować sobie następne ulgi podatkowe, przywileje, a zgromadzoną gotówkę załadować w jakiś hedge fund albo wypłacić udziałowcom, którzy wyprowadzą ją do raju podatkowego? Ostatecznie przecież po wszystkim, jak już źródełko wyschnie, można zbankrutować (wszak pokazał nam POTUS, ile razy można!), przenieść się na własną tropikalną wyspę i mieć wszystko gdzieś".

Na czym polega late kapitalizm…

Na przykładzie General Motors. W tym roku General Motors otrzymał 514 milionów dolarów w ramach ulgi podatkowej Trumpa dla bogatych. W 2018 roku zyski GM wyniosły 6 miliardów dolarów. Sto milionów …

Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 13:34:56

Już po autobusach | „Nowy Obywatel” – pismo na rzecz sprawiedliwości społecznej

Remigiusz Okraska:

Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej, tylko niestety znowu z kolejnego kawałka Polski znika cywilizacja, czyli transport zbiorowy. Bo prywatne miało być lepsze i tańsze, a tymczasem prywatne okazało się nie zarabiać na tej działce, więc się bez mrugnięcia okiem zwija (ale gdybyście nie wiedzieli, to dożynanie PKSów odbyło się za PO):

Już po autobusach | „Nowy Obywatel” – pismo na rzecz sprawiedliwości społecznej

Zarząd Spółki Arriva Bus Transport Polska poinformował o zakończeniu autobusowej działalności przewozowej w sześciu miejscowościach. Autobusy będą omijać Węgorzewo, Kętrzyn, Bielsk Podlaski, Sędziszów, Prudnik i Kędzierzyn-Koźle.

Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 13:03:47

Poniższy apel będzie można podpisywać w siedzibie RSS przy ul. Elektoralnej 26 codziennie od poniedziałku w godzinach 11

Poniższy apel będzie można podpisywać w siedzibie RSS przy ul. Elektoralnej 26 codziennie od poniedziałku w godzinach 11:00-18:00,

Prezydent miasta st. Warszawy
Pan Rafał Trzaskowski
Plac Bankowy 3/5,
00-950 Warszawa

Szanowny Panie Prezydencie,

Zwracamy się do Pana z prośbą o udostępnienie części pustych mieszkań będących w gestii miasta st. Warszawy na potrzeby osób bezdomnych, które z powodu braku miejsc noclegowych w placówkach do tego przeznaczonych są zagrożone wychłodzeniem organizmu i śmiercią. Uważamy, że sytuacja, w której miasto dysponuje tysiącami pustych mieszkań (pustostanów) podczas gdy bezdomni nie mogą znaleźć miejsc, gdzie mogli by się schronić przed mrozem jest niedopuszczalna, a dalsze jej utrzymywanie będzie dowodziło skrajnej nieodpowiedzialności i znieczulicy. W tej dramatycznej sytuacji prosimy o rozmowę i okazanie dobrej woli oraz odrobiny empatii. Ochrona życia i zdrowia członków wspólnoty samorządowej, a więc wszystkich mieszkańców Warszawy jest obowiązkiem władzy publicznej.

Członkowie i Sympatycy Ruchu Sprawiedliwości:

Piotr Ikonowicz, Agata Nosal-Ikonowicz, Roman Ochociński, Anna Sławuszewska, Ewa Rembielińska, Andrzej Kuśpit, Darek Konopka, Grzegorz Palarski, Olga Nikolaidi, Tomasz Orłowski, Katarzyna Paczkowska-Mężyńska, Leon Jadczak, Teresa Dranczyk, Kazimierz Jaworski, Grażyna Dobosz, Krzysztof Salich, Joanna Wąs, Bogdan Bugajski, Artur Matyjaszek, Tadeusz Jakubowski, Jakub Janek, Krzysztof Jankowski, Maciej Jaroszewski, Jolanta Kamińska, Roman Laskowski, Tadeusz Muszel, Mirosława Pólkowska, Krystyna Sałanowska, Zbigniew Wasilewski, Agnieszka Żelazna, Stanisław Domański

Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 12:56:56

Jakiś polski Sorokin czy Pielewin powinien napisać opowiadanie o tym, jak z prawicy odchodzą kolejni prawicowi bonzowie,

Jakiś polski Sorokin czy Pielewin powinien napisać opowiadanie o tym, jak z prawicy odchodzą kolejni prawicowi bonzowie, cwaniaki i megafony – Giertych, Kazz, Lutek Dorn, Misio, Cejro, Gowin, Pereira, Warzecha, Jaki, RAZ, Ziobro etc. etc. – i stają się antykaczystami, ofiarami IV RP, dorodnymi rodzynami na medialno-politycznym torcie salonu. A na koniec do tego obozu dołącza Jarosław Kaczyński i u Moniki Olejnik bądź na łamach Polityki w cierpkich, bezkompromisowych słowach potępia osobę i niszczycielskie dokonania Prezesa.

Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 12:02:09

Wiadomo, że ktoś kogo stać na płacenie 3000 zł za wynajem mieszkania w Warszawie będzie wolał te pieniądze zainwestować

Wiadomo, że ktoś kogo stać na płacenie 3000 zł za wynajem mieszkania w Warszawie będzie wolał te pieniądze zainwestować we własne mieszkanie zamiast napychać kieszeń obcym ludziom. Na ten wynajem decydują się więc na ogół ludzie, których na to nie stać, ale nie mają innego wyjścia.

Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 10:47:51

Odezwało się wiele głosów, że bezprawne eksmitowanie nie płacącego lokatora na bruk to "uprawniona" obrona int

Odezwało się wiele głosów, że bezprawne eksmitowanie nie płacącego lokatora na bruk to "uprawniona" obrona interesów ekonomicznych wynajmującego. Jest to teza całkowicie nieprawdziwa. Wolny rynek wynajmu mieszkań jest trudny, bo wynajmują zwykle ludzie, którzy okazali się dla banków nie dość wiarygodni finansowo, aby zaciągnąć kredyt hipoteczny. A więc ekonomicznie słabsi, przymuszeni do płacenia często większości swych dochodów właścicielowi mieszkania po to by w ogóle mieć gdzie mieszkać. Często dochody takich osób są nieregularne i wtedy prędzej czy później pojawiają się zaległości czynszowe. Kiedy już lokator zalega z trzema czynszami właściciel ma prawo rozwiązać umowę i udać się do sądu po eksmisję. Bardzo często sąd orzeka nie tylko o eksmisji, ale i o uprawnieniu do lokalu socjalnego. W takim wypadku zawiesza eksmisję do czasu aż gmina takiego lokalu nie zapewni. Gmina jednak w takich wypadkach zwykle się spieszy, bo właściciel może skutecznie zażądać odszkodowania od gminy za okres oczekiwania na eksmisję z lokalu. To odszkodowanie sprawia, że właściciel otrzymuje w sumie równowartość czynszu rynkowego. Gmina w odróżnieniu od lokatorów jest dobrym i regularnym płatnikiem, tak więc interes wynajmującego jest lepiej zabezpieczony niż w przypadku dużej części kolejnych lokatorów, którzy często mimo chęci nie są zdolni do regularnego płacenia.

Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 07:47:49

Uczestnicy Baby Shoes Remember w Toruniu staną przed sądem

Robert Maślak

– Przepisy nakładają na policję obowiązek wszczęcia takiego postępowania. Nie było więc wyboru – tłumaczy Onetowi Wioletta Dąbrowska z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.
Zaskakujące! Przy innych sprawach policja bez wahania stosuje formułkę "czynności wyjaśniające nie dostarczyły podstaw do skierowania wniosku o ukaranie" + poradę, aby wnieść wniosek jako oskarżyciel posiłkowy. A tutaj taka nadgorliwa. czyzby dlatego, że chodzi o kler?

#BabyShoesRemember #pedofilia #kler

https://kujawsko-pomorskie.onet.pl/uczestnicy-baby…/kg50l6s…

Uczestnicy Baby Shoes Remember w Toruniu staną przed sądem

Cztery osoby, które w sierpniu wzięły w Toruniu udział w akcji Baby Shoes Remember, będą odpowiadały przed sądem. Zostały obwinione o bezprawne umieszczanie plakatów i apeli w miejscu publicznym. Policja tłumaczy, że nie miała wyjścia i musiała wszcząć postępowanie.

BabyShoesRemember,pedofilia,kler

Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 00:21:30

130 lat temu urodził się Stanisław Vincenz, facet sakramencko mądry. A jego "Na wysokiej połoninie" to jest ar

Remigiusz Okraska:

130 lat temu urodził się Stanisław Vincenz, facet sakramencko mądry. A jego "Na wysokiej połoninie" to jest arcydzieło jakich mało. Tak w ogóle, a szczególnie w tych głupich czasach oddalenia ludzi od przyrody.
"W dziejach ludzi lasowych – las i drzewa puszczowe są wplątane jako żywe istoty, jako pobratymi, druhowie i przyjaciele serdeczni. Wieść opowiada, jak dał temu świadectwo stary weteran-opryszek, sterany wiekiem i życiem – Klam zwany Bojczukiem. Schwytano go i sądzono go już wiele lat potem, kiedy rzucił zawód opryszka i osiadł na gazdostwie. Schwytany stary Klam, srożej karany i bardziej dziko torturowany, niż mogły być przed laty jego czyny, gdy chcą wymusić na nim zeznania co do reszty towarzyszy i pytają:
– Gadaj! Kto był twoim spólnikiem! – po dłuższym milczeniu powtarza spokojnie i zapamiętale:
– Buk i smereka. Jawor i żerep. To moi pobratymy.
Zamiast ugiąć się wyzywa prześladowców:
– Ot kto! Wy pańskie pomiotła! Idźcie! drzewa męczcie, wiatr doganiajcie… Ano! zaczepcie się z lasem!
A któż by śmiał w owe czasy – zaczepić się z lasem".


Źródło
Opublikowano: 2018-11-30 00:19:54

Do składu właśnie trafia kolejny, już 79. numer "Nowego Obywatela", a w nim m.in. wywiad, w którym renomowany

Remigiusz Okraska:

Do składu właśnie trafia kolejny, już 79. numer "Nowego Obywatela", a w nim m.in. wywiad, w którym renomowany naukowiec, żaden tam oszołom, pisowiec, narodowiec itd., mówi: "Jeśli na początku lat 90. kapitał zagraniczny był zupełnie marginalny, to wystarczy prześledzić listy 500 największych polskich przedsiębiorstw, żeby na poziomie mikro zobaczyć, jak nowe rozwiązania umożliwiały szybkie przejmowanie pewnej grupy firm, tych, które były najbardziej atrakcyjne z punktu widzenia biznesu. Do tej pory na tej liście ponad 250 przedsiębiorstw to firmy z dominującym udziałem kapitału zagranicznego. W dodatku działo się to w relatywnie krótkim czasie – znane mi analizy porównawcze pokazują, że nigdzie w historii świata, łącznie z Ameryką Łacińską, Azją i krajami afrykańskimi nie było tak, że w ciągu mniej więcej dekady przejęto tak dużą część lokalnych zasobów gospodarczych i innych, instytucjonalnych. Bo to nie są tylko przedsiębiorstwa, ale na przykład też określanie reguł gry, które często są znacznie ważniejsze".

Źródło
Opublikowano: 2018-11-29 22:14:55

Najpierw przyjmował komunię, potem zwalniał. „Prezes LOT to najlepiej opłacany komediant w Polsce”

Komedie bywają śmieszne, jeśli są udane. Ta ani nie jest śmieszna, ani nie jest udana. Władze państwowej spółki zachowują się niepoważnie i jest jakimś przeogromnym wstydem, że w kraju, w którym łamanie praw pracowniczych jest na porządku dziennym – menedżerowie państwowych przedsiębiorstw także muszą obrywać grzywnami za naruszanie uprawnień pracowników. Nawet jeśli wymiar tych grzywien jest śmiesznie niski. W przypadku LOTu to dokładnie 0,1 proc. (jeden promil) samych nagród zarządu za 2016 rok. Pan Prezes Mielczarski brał już udział we mszach polowych ze związkowcami, potem niektórych zwalniał, a strajk w spółce próbował pacyfikować poprzez zabieranie pracownikom "klucza do toalety". To nie jest zarządzanie na poziomie inkasowanych przez prezesa milionów. O tym mogliśmy dzisiaj porozmawiać w tok.fm z Agata Kowalska i szerzej pisze Adriana Rozwadowska.

Najpierw przyjmował komunię, potem zwalniał. „Prezes LOT to najlepiej opłacany komediant w Polsce”

– Ci ludzie wzięli 2,5 miliona premii do podziału, a teraz zarządza im się śmiesznie niską grzywnę – komentował w Analizach TOK FM Grzegorz Ilnicki z Ogólnopolskiego Pracowniczego Związku Zawodowego Konfederacja Pracy.

Źródło
Opublikowano: 2018-11-29 22:11:33

Chciałam już zakończyć cykl o ofierze idealnej, bo mam milion innych rzeczy do robienia, ale gdzieś znowu widziałam kole

Maja Staśko:

Chciałam już zakończyć cykl o ofierze idealnej, bo mam milion innych rzeczy do robienia, ale gdzieś znowu widziałam kolejną rozmowę o tym, jak złą jestem feministką, bo codziennie wstawiam swoje zdjęcia oraz skriny obraźliwych komentarzy na fejsa, a tym samym napędzam „spiralę nienawiści” i krzywdzę sprawcę oraz swoich znajomych ze środowiska, no a #MeToo to nie miejsce na załatwianie swoich prywatnych spraw i lansowanie się.

Dotychczas to było niewidoczne: hejt, ciche pomówienia, plotki, ironiczne spojrzenia, sugestie, wyśmiewanie w rozmowach, wymowna cisza, gdy pojawimy się w pomieszczeniu, seksistowskie żarty. Miałyśmy czuć się niekomfortowo z tym, że w ogóle publicznie istniejemy. Dotychczas to było ustawiane jako „prywatne konflikty” albo „plotki”, nasza reakcja była przesadzona lub histeryczna, a my nadmiernie emocjonalne, przewrażliwione i atencyjne. Tylko dlatego, że mówiłyśmy, że coś nam się nie podoba. Miałyśmy zajmować jak najmniej miejsca, nasza praca miała pozostać niewidoczna.

Ale ja już nie chcę niewidoczności. #MeToo to wyciąganie na światło dzienne i nazywanie wprost tych niewidocznych mechanizmów, które codziennie podkopują mówiące kobiety. To nie jakieś prywatne rozgrywki ani plotki, tylko zwyczajna dyskryminacja i powszechne zniechęcanie kobiet do działania. Ciche, codzienne, wyczerpujące. Trudno o jasne dowody na nie, przecież to tylko plotki, atmosfera, środowisko, praca, a jednak – właśnie dlatego – tak skuteczne. Często kobiety w końcu zostają zmuszone do rezygnacji z działania – bo dla nas działanie to ciągłe wystawianie się na głośne i ciche ataki, pomijanie w rozmowach i na spotkaniach, bagatelizowanie i wykorzystywanie naszej pracy, napastowanie, mobbing i smalczy rechot. Tak wygląda ciche, codzienne wykluczanie kobiet. Mamy żałować, że zaczęłyśmy mówić za siebie. Mamy czuć, że przemoc, o której mówimy, to nasza wina, a nie problem systemowy. Mamy przepraszać, że zajmujemy czas i miejsce, które nam się nie należą.

Więc jednak nie będę znikać na zamówienie hejterów i płakać w kąciku. Nie ma za co.

Tak, opowiadam swoją historię. Tak, jestem widoczna. Tak, istnieję. I musicie się z tym pogodzić.

Gdyby nie dzbańskie reakcje, ten cykl już dawno zostałby zamknięty, bo jego przekaz jest przecież superoczywisty: to nie osoba skrzywdzona jest tu winna, to nie jej życie i obsesyjnie analizowane zachowania są tu problemem, tylko czyny sprawcy. Ale kolejne reakcje – i obcych hejterów, i tych ze środowiska – tylko potwierdzają, jak wiele jeszcze jest do wywalczenia. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, czy kobiety wciąż mają z czym walczyć, to już wiecie, panowie i panie pięknie potwierdzają, że nasza walka ma sens.

I mam nadzieję, że jak najwięcej dziewczyn będzie się lansować ze swoimi historiami

Jak powinna wyglądać skrzywdzona osoba, żebyś jej uwierzył?
Może się lansować?

How should the victim look like to be believed?
Can she be visible? Can she promote herself?

#jakpowinna #whatsheshould #canshe #metoo #jatez #timesup #thisisnotconsent #ibelieveher #trzymamstronekobiet #stop #victimblaming #girlpower #girl #instagirl #lans #victim #survivor #violence #speakup #speakout #feminist #feminism



MeToo,MeToo,jakpowinna,whatsheshould,canshe,metoo,jatez,timesup,thisisnotconsent,ibelieveher,trzymamstronekobiet,stop,victimblaming,girlpower,girl,instagirl,lans,victim,survivor,violence,speakup,speakout,feminist,feminism

Źródło
Opublikowano: 2018-11-29 21:01:13

Komisja Dziennikarek i Dziennikarzy przy OZZ Inicjatywa Pracownicza rozpoczęła spotkania z wydawcami i redakcjami ws. pr

OZZ Inicjatywa Pracownicza:

Komisja Dziennikarek i Dziennikarzy przy OZZ Inicjatywa Pracownicza rozpoczęła spotkania z wydawcami i redakcjami ws. przyjęcia Kodeksu Dobrych Praktyk regulujących zasady współpracy z freelancerami / freelancerkami z branży medialnej. Są już pierwsze drobne sukcesy, a my trzymamy kciuki za to, żeby "Kodeks" stał się szybko powszechną regulacją w branży medialnej, pełniącą rolę układu zbiorowego pracy.


Źródło
Opublikowano: 2018-11-29 19:22:59

No raczej. Przeczytałem to pierwszy raz jakieś 12 lat temu, gdy pisałem tekst o Thugutcie, a było to kolejnych kilkanaśc

Remigiusz Okraska:

No raczej. Przeczytałem to pierwszy raz jakieś 12 lat temu, gdy pisałem tekst o Thugutcie, a było to kolejnych kilkanaście lat po tym, gdy zacząłem „aktywność społeczną”. Wcześniej na pytanie „po co to robisz”, nie bardzo wiedziałem, jak odpowiadać, człowiek ględził jakieś banały. A od czasu, gdy…

Więcej


Źródło
Opublikowano: 2018-11-29 18:12:42

We współczesnym świecie wydaje się obojętne czy uprawiamy seks z żoną, czy z własnym psem

tylko prawda jest ciekawa, pamiętajmy. generalnie cały ten TVP Tygodnik to jest rafinat IV RP, salon24 z najlepszych lat na dopalaczu Mocarz.

"Jednym z najszkodliwszych przesądów dotyczących życia społecznego jest ten, że ciemnota rodzi się wśród społecznych nizin, tam, gdzie nie dociera oświecenie zrodzone na uniwersytetach i w uczonych, kapłańskich czy profesorskich elitarnych środowiskach. Tymczasem, jak uczy doświadczenie historyczne i potoczna obserwacja współczesności, ciemnota powstaje właśnie na uniwersytetach i w głowach uczonych, a wtórnie, przemocą prostą lub siłą autorytetu, spływa na maluczkich.
Z całego serca polecam wszystkim wywiad z profesorem Aleksandrem Nalaskowskim, któremu profesorska posada ufundowana przez nasz nikczemny ludek służy do wytwarzania bardzo ciekawej wizji tego, jak świat wygląda, a jak wyglądać powinien. Pan profesor przeciwstawia dzisiejsze zepsute czasy średniowieczu, kiedy to kultura europejska była taka, jak być powinna, człowiek znał swoje miejsce w szeregu i dzięki temu był szczęśliwy. Oczywiście dla ułatwienia maluczkim zapewne, pan profesor mierzy całą trwającą ponad 1000 lat i zmieniającą się jak w kalejdoskopie epokę jedną miarą. Lecz zerknijmy, cóż takiego razi pana profesora we współczesności:

1. opięte spodnie na tyłkach chłopców, którzy przez te opięte spodnie są niemęscy i paskudni – tyle że w dużej części średniowiecza, o czym przekonuje nas ikonografia, mężczyźni nosili jeszcze bardziej opinające na tyłkach i łydkach spodnie, niż dzisiejsze rurki.

2. Profesora Nalaskowskiego rażą wygolone do połowy damskie i męskie głowy. Cóż takiego powiedziałby na zwyczaj golenia czy wyskubywania przez gotyckie damy włosów nierzadko do połowy głowy właśnie dla podwyższenia czoła, tudzież na podgalanie głów przez normańskich wojowników? Długie włosy hippisów też rażą pana profesora, który zapewne wyobraża sobie, że ci uporządkowani szczęśliwi średniowieczni ludzie czesali się na boczek i z przedziałkiem.

3. Pan profesor, z właściwą sobie swadą, mówi, że "W komunach hipisowskich dzieci będące efektem wolnej miłości mnożyły się jak bezpańskie psy." Były pozbawione uwagi i rozsądnego wychowania. W średniowieczu zapewne każde dziecko było planowane, ukochane i wychowywane, jak należy – przyszło oświecenie i to zepsuło.

4. Profesor ubolewa, że elity się kurczą. "Trudno bowiem oczekiwać, że elitą będą analfabeci." – ocenia profesor. Tyle jednak, że w jego ukochanym średniowieczu elitą byli analfabeci. Średniowieczni władcy z reguły nie umieli czytać i pisać, jeszcze nasz Kazimierz Wielki umiał się podpisać tylko inicjałem imienia. Stan rycerski był powszechnie niepiśmienny, trochę zaczęło się to zmieniać w XIV-XV wieku, ale na dobre zmieniło się dopiero na skutek wszetecznych reformacji i renesansowego humanizmu.

5. Ubolewanie pana profesora, że współczesny nastolatek nie rozumie Herberta, można zrozumieć – średniowieczny nastolatek na pewno rozumiałby Herberta.

6. "W średniowieczu bowiem wszyscy chodzili do kościoła, a dziś tylko 30% z nas. W samym Toruniu funkcjonowało wtedy aż siedem świątyń, które musiały obsłużyć 25 tys. wiernych. " – twierdzi profesor Nalaskowski. Tymczasem dupa blada. W średniowiecznej Polsce chyba nawet w XV wieku nie uzbierałoby się 30% uczestniczących co tydzień w mszy ze względu choćby na odległości i brak kościołów. Cóż z tego, że w krzyżackim Toruniu było 7 kościołów, skoro 30 kilometrów dalej nie było żadnego, a komunikacja publiczna w Polsce była w nawet nieco gorszym stanie niż dziś. Jak szacuje Izabela Skierska w książce "Obowiązek mszalny w średniowiecznej Polsce", dopiero w XVI/XVII wieku, w czasach kontrreformacji, srogimi karami, ale też rozbudową kościelnej infrastruktury, udało się skłonić większość naszych rodaków do uczestnictwa we mszy.

No cóż, polecam wywiad z profesorem Nalaskowskim z całego serca, bo to znakomity przykład na to, co dzieje się w głowach oświeconych zwolenników twórców i propagatorów ciemnoty".

We współczesnym świecie wydaje się obojętne czy uprawiamy seks z żoną, czy z własnym psem

Wojna przeciw porządkowi. Od Rousseau, przez KGB, po LGBT. „Teoria spiskowa” prof. Aleksandra Nalaskowskiego.

Źródło
Opublikowano: 2018-11-29 16:06:10

Ludzie uważają, że ponieważ publiczna służba zdrowia nie działa, oni muszą leczyć się prywatnie i dodatkowo za to słono

Remigiusz Okraska:

Ludzie uważają, że ponieważ publiczna służba zdrowia nie działa, oni muszą leczyć się prywatnie i dodatkowo za to słono płacić. Jest dokładnie odwrotnie: skoro mało płacą w skladkach i podatkach na publiczną służbę zdrowia
(polskie nakłady z budżetu są na ten cel jedne z niższych w Europie), to muszą dodatkowe pieniądze wykładać na prywatną opiekę medyczną (prywatne nakłady na służbę zdrowia są u nas jedne z najwyższych w Europie). Tak działa liberalny majstersztyk propagandowy: wmówić ludziom, że coś publicznego kosztuje mnóstwo forsy, a mimo to nie działa, choć w rzeczywistości nie działa, bo kosztuje niewiele forsy, czyli jest niedofinansowane. W efekcie sporo osób chętnie płaci spore kwoty prywatnie, jeśli tylko ich stać – ale gdyby tym samym ludziom zaproponować zwiększenie składek na NFZ, to zrobiliby rewoltę, bo "kradną i marnotrawią nasze pieniądze".

Źródło
Opublikowano: 2018-11-29 10:02:06