Aleksandra Kulma, członkini okręgu gdańskiego partii Razem:

“Są rodzice przeświadczeni, że szczepionka może dziecku zaszkodzić, ale są i tacy, którzy są przekonani, że szczepienie chroni przed chorobą. Nie umiem tego ocenić pod względem merytorycznym, nie jestem lekarzem. Będziemy się zastanawiać, w jaki sposób pogodzić te dwa stanowiska, co nie będzie łatwe" – powiedziała rok temu Beata Szydło w Radio Maryja. Tak oto w praktyce ma wyglądać projekt dobrowolności szczepień w Polsce, proponowany przez środowiska antyszczepionkowe pod wodzą Justyny Sochy i z przyklaskiem rządu.

Na terenie Polski w okresie od 1 stycznia do 15 października 2018r. zarejestrowano 128 przypadków zachorowań na odrę. W roku 2017 zgłoszono ich 58. W okolicach Pruszkowa zanotowano właśnie 10 przypadków zachorowania na odrę, kolejny w Warszawie, Piastowie i prawdopodobnie w Nadarzynie. W zeszłym tygodniu na Pomorzu zachorowało dziecko – czwarta osoba w tym roku. Żadna z tych osób nie była szczepiona.

Próg wyszczepialności na odrę spada w Polsce od dłuższego czasu i za chwilę okaże się, że podobnych przypadków pojawi się więcej. Należy przypomnieć, że odra jest chorobą wysoce zaraźliwą (przenosi się drogą kropelkową, czas wylęgania wynosi 10-12 dni, a powikłania należą do jednych z najbardziej poważnych – 1 na 600 przypadków kończy się podostrym stwardniejącym zapaleniem mózgu i śmiercią w męczarniach. Odrę zawlekamy z zagranicy lub zakażamy się przez kontakt z osobą, która nie była szczepiona w krajach, gdzie obowiązku szczepienia nie ma. W społeczeństwie żyją osoby, które nie zdążyły zostać zaszczepione, osoby z obniżoną odpornością (w wyniku leczenia onkologicznego, chorób przewlekłych lub immunosupresji – osoby po przeszczepach czy chore na białaczkę). Świadomość zagrożeń, jakie za sobą niesie brak szczepień jest dramatycznie niska.

Oliwy do ognia dolewają pseudonaukowe teorie z podwórka panów Czerniaka, Jaśkowskiego czy Zięby, którzy jawnie namawiają do porzucenia szczepień na rzecz kotar w oknach i podawania witaminy C. Mając na uwadze fakt, że szczepienie nie może być zastąpione jakimikolwiek innymi środkami prewencyjnymi (dietą, witaminami, wlewami), dochodzimy do sytuacji, gdzie wybór między szczepieniem a przyzwoleniem na kalectwo dziecka staje się oczywisty. Żaden kompromis ze środowiskami antyszczepionkowymi nie wchodzi w grę – ani w kwestii finansowej, ani tym bardziej zdrowotnej. A antyszczepionkowcy właśnie padli ofiarą własnych teorii spiskowych – leczenie powikłań po odrze będziemy zawdzięczać tym samym "chciwym koncernom farmaceutycznym", dzięki którym ogniskom odry mogliśmy zapobiec.


Źródło
Opublikowano: 2018-11-03 09:00:02