15 grudnia 1970 r. w Gdańsku zostały zabite przez ówczesne władze pierwsze osoby w czasie masowych strajków i protestów na Wybrzeżu. To wydarzenia, które zapisały się w zbiorowej pamięci jako Grudzień '70.

Wczoraj wraz z Polska Partia Socjalistyczna Gdańsk pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców uczciliśmy i uczciłyśmy pamięć o ludziach, którzy zapłacili najwyższą cenę walcząc o godne warunki życia i pracy. Ale także pamięć o ludziach, którzy po prostu zostali zastrzeleni przyjechawszy rano do pracy trójmiejską SKM-ką.

Dzięki forsowanej obecnie polityce historycznej często zapominamy o tym, że bezpośrednią przyczyną masowych protestów społecznych w 1970 r. były podwyżki cen żywności tuż przed świętami. Że te tragiczne wydarzenia były wynikiem arogancji władzy wobec ciężko pracujących obywatelek i obywateli, w tym stoczniowców wyzyskiwanych w ramach akordowego systemu pracy. Że prorządowe media również wtedy zarzucały protestującym demagogię czy roszczeniowość. I że przeciwko nim rządowa propaganda podkręcała nastroje nacjonalistyczne opinii publicznej (rozpowszechniając plotki o rzekomym niebezpieczeństwie ze strony Niemców). Rządząca wówczas partia, choć miała w nazwie przymiotnik “Robotnicza” faktycznie klasę robotniczą zdradziła. Jak pisali w przełomowym dla opozycji demokratycznej w czasach PRL “Liście otwartym do Partii” Jacek Kuroń i Karol Modzelewski, nomenklatura partyjna stała się po prostu nową klasą posiadającą. Pracownicy i pracownice z Gdańska, Gdyni, Elbląga i Szczecina potrafili się jednak oddolnie zorganizować i wywrzeć presję na kierownictwo ich zakładów pracy.

Mamy to szczęście, że w roku 2018 wojsko i policja w Polsce nie strzela ostrą amunicją do protestujących, co było normą zarówno w PRL-u, jak i w przedwojennej, sanacyjnej II Rzeczypostpolitej. Cały czas mamy jednak do czynienia z wyzyskiem w miejscu pracy, łamaniem praw pracowniczych i szykanowaniem za organizowanie się w ramach związków zawodowych. Nasze prawa obywatelskie są łamane także w innych dziedzinach życia.

I niestety także dzisiaj protestujący w obronie naszych praw nadal regularnie doświadczają państwowej opresji i przemocy ze strony takich służb jak policja, które w teorii powinny nas chronić w ramach demokratycznej wspólnoty. Pobicia, przesłuchiwania w komisariatach, wyroki sądowe dla osób protestujących nadal są standardem. Tej opresji przeciwstawiły wychodząc na ulice w 1970 r. osoby, które ryzykowały znacznie więcej od nas.

Składając wieniec pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców chciałyśmy i chcieliśmy przypomnieć, że miejsce lewicy jest zawsze po stronie po stronie słabszych, a nie silniejszych, po stronie wyzyskiwanych, a nie wyzyskujących, po stronie ofiar, a nie sprawców.


Źródło
Opublikowano: 2018-12-16 18:01:21