Kiedy się walczy o słuszną sprawę uśmiech sam jakoś wykwita na twarzy…Żeby być na moim procesie z Amicą ci ludzie musi

Kiedy się walczy o słuszną sprawę uśmiech sam jakoś wykwita na twarzy…Żeby być na moim procesie z Amicą ci ludzie musieli wstać w środku nocy, żeby wsiąść o 4:00 do autokaru i przyjechać do sądu w Poznaniu, a jednak są rodośni, bo biorą udział w czymś ważnym.

Obraz może zawierać: 15 osób, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją

Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 21:19:39

Wiecie, czemu prawica tak bardzo sprzeciwia się Halloween? Bo ci ludzie po prostu chcą odpocząć, skoro swoimi bzdurami s


Wiecie, czemu prawica tak bardzo sprzeciwia się Halloween? Bo ci ludzie po prostu chcą odpocząć, skoro swoimi bzdurami straszą nas cały czas – „seksualizacja dzieci”, „gender”, „ideologia LGBT”, „marksizm kulturowy”, uchodźcy…

To prawdziwi specjaliści od strachu, którzy proszą o cukierki przez cały rok. Dlatego ja im się nie dziwię – potrzebują jednego dnia relaksu, w którym nie będą nas straszyć nieistniejącymi stworami.

A dzieciakom, które odwiedziły dziś moje mieszkanie, życzę smacznego batonika i udanej zabawy.

Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 21:01:39

Spotkałem się dziś z bezdomnym architektem. Wyrzucono go z mieszkania na Muranowie na bruk. Na razie przez 2 miesiące ma

Spotkałem się dziś z bezdomnym architektem. Wyrzucono go z mieszkania na Muranowie na bruk. Na razie przez 2 miesiące ma przebywać w pokoju na 29 listopada. Jedynym wyposażeniem jest tam umywalka, ale niestety leży ona na podłodze. Obiecali w dniu eksmisji, że ją podłączą, ale nazajutrz oświadczyli, że miasto nie ma na to podłączenie funduszy. W chwili eksmisji lokator miał nadpłatę, żadnego długu. Coraz bardziej bezczelne robi się miasto st. Warszawa pod wodzą Rafała Trzaskowskiego.

Całość historii będzie po weekendzie.Mi wystarczyło z człowiekiem porozmawiać, robi znakomite wrażenie. Widziałem też dokumenty, na koncie lokalu jest nadpłata. Jedynym powodem było więc to, że mimo spłaty długu po rodzicach, nie przywrócono mu umowy najmu. "Nie bo nie". To się niestety bardzo często zdarza.

Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 20:59:28

Kościół katolicki rozumiał, że zamiast walczyć z pradawnymi zwyczajami, należy je po prostu zawłaszczyć.

Urszula Kuczyńska

Kościół katolicki rozumiał, że zamiast walczyć z pradawnymi zwyczajami, należy je po prostu zawłaszczyć.
I tak właśnie dziady – święto wspólne Słowianom i Bałtom – zamieniło się w Święto Zmarłych, w które chodzimy na zmonopolizowane przez kościół katolicki cmentarze.

Ale dziady nie odeszły szybko, nie odeszły bez śladu i z całą pewnością nie odeszły bezpowrotnie.

Tradycja oddawania czci zmarłym i komunikowania się z ich duszami – umiejętność, którą według naszych pradziadków i prababć posiadali wędrowni żebracy, "dziady" właśnie – jest obecna w praktycznie każdej kulturze.

"Każdej" kultury to ja nie znam, ale znam trochę np. kulturę chińską i uwielbiam sposób, w jaki w Chinach obchodzone jest Święto Sprzątania Grobów.

Całe rodziny wędrują wówczas na cmentarz, na grób przodków, gdzie – oczywiście – sprzątają, ale palą też kadzidła i papierowe pieniądze, które mogą się krewnym przydać w zaświatach. Przynoszą ze sobą jedzenie, napoje i alkohol, które, rzecz jasna, wystawiają na czas, kiedy się modlą na płytę grobowca a po upływie kwadransa ze smakiem spożywają.

Za każdym razem, gdy wybieram się na kielecki cmentarz na grób babci Heleny, bardzo żałuję, że nie mogę zrobić tego samego. Babcia Helena kochała jedzenie najbardziej na świecie i na niczym jej bardziej nie zależało niż na tym, żeby mnie nakarmić.

I zawsze, kiedy zapalam znicz i stawiam go na nagrobnej płycie, słyszę w uszach jej donośny głos, kiedy próbuje wmusić we mnie kolejnego kotleta : "Jedz, bo cię trzasnę!" i uśmiecham się głupio. Kochałam jej czcze pogróżki.

Babciu Helu, mam nadzieję, że tam, gdzie teraz jesteś serwują choć w połowie tak smaczny sernik jak ten, który sama piekłaś na święta.


Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 18:41:17

Od listopada, zapraszamy członków i członkinie komisji IP na dyżury w biurze związku! W każdą środę w godz 17-20 i czwar

OZZ Inicjatywa Pracownicza:

Od listopada, zapraszamy członków i członkinie komisji IP na dyżury w biurze związku! W każdą środę w godz 17-20 i czwartek w godz 9-12 pomożemy wspólnie rozwiązać problemy związane z prowadzeniem dokumentacji komisji, reprezentacją przed pracodawcą, rozwijaniem działalności, itp. Zapraszamy na miejsce (ul. Piątkowska 122 / 3, Poznań), interentowo przez messangera tutaj na fb, lub telefonicznie (numer podajemy na plakacie załączonym do posta). Do usłyszenia!


Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 16:42:30

Dowiedzieliśmy się niedawno, że nowym konsultantem krajowym ds. genetyki zostanie profesor Andrzej Kochański, współpracu

Magdalena Biejat:

Dowiedzieliśmy się niedawno, że nowym konsultantem krajowym ds. genetyki zostanie profesor Andrzej Kochański, współpracujący z Konferencją Episkopatu Polski i Ordo Iuris. Kiedy jestem zapraszana do prawicowych mediów, często zarzuca mi się w studio, że moje podejście do respektowania praw człowieka i praw kobiet jest oparte na ideologii. Otóż nie ma groźniejszej ideologii niż ta, która w imię osobistych przekonań urzędników nakazuje ograniczać obywatelom i obywatelkom dostęp do usług publicznych czy utrudniać ochronę ich podstawowych praw.

Profesor Kochański jest znanym przeciwnikiem in vitro, który przekonywał w swoich publikacjach, że dzieci poczęte tą metodą można rozpoznać po wyglądzie oraz że in vitro powoduje zwiększone ryzyko niepełnosprawności intelektualnej. Jego zatrudnienie przy Ministerstwie Zdrowia niestety mnie nie dziwi. Jest to kolejny krok ku ideologizacji tego resortu i całego systemu ochrony zdrowia. Pamiętajmy, że to rząd Prawa i Sprawiedliwości zlikwidował rządowy program refundacji in vitro, dzięki któremu w latach 2013 – 2016 urodziło się około 22 000 dzieci. Zamiast niego wprowadzono program „prokreacji”. Dzięki Stowarzyszenie "Nasz Bocian" wiemy, że Ministerstwo oficjalnie przyznaje, że w ramach programu nie zbiera się informacji o liczbie ciąż, gdyż nie zakłada on wcale zwiększenia liczby urodzeń (!). Innymi słowy, dla Ministerstwa Zdrowia w świeckim (podobno) państwie, nie jest istotne umożliwienie Polkom zajście w ciążę ani zwiększenie dzietności. Ważne jest, aby programy Ministerstwa były zgodne z przekonaniami katolickich fundamentalistów. A że te przekonania stoją w sprzeczności do wiedzy naukowej i faktów? Tym gorzej dla faktów!

Nie jest to jednak jedyny problem z nowym konsultantem. Nawet jeśli uda się jakiejś kobiecie zajść w ciążę, może się spodziewać coraz większych utrudnień w dostępie do badań prenatalnych. Pan profesor tak bardzo boi się aborcji, że gotów jest ją zwalczać także za cenę zdrowia i życia dzieci. Jak donosi Gazeta Wyborcza, Kochański pisał w jeden ze swoich analiz, że badania te są groźne, bo mogą prowadzić do usunięcia ciąży. Nie jest istotne to, że dzięki nim można także wykrywać wady, które jesteśmy w stanie leczyć już w życiu płodowym. A już z pewnością nie ma dla niego wartości umożliwienie kobietom podjęcia samodzielnej decyzji, w oparciu o pełną wiedzę o ich ciąży. Jak zwykle, życie i zdrowie kobiet i dzieci, ich realne bezpieczeństwo i godność nie mają znaczenia w zetknięciu z ideologią, która nie bierze jeńców.

Ten przypadek to kolejny przykład na to, jak rządzący niszczą ochronę zdrowia, nie tylko przez brak reform i cichą prywatyzację, ale i przez podkopywanie zaufania obywateli do systemu. W Sejmie będziemy wnosić projekty ustaw mające na celu realną poprawę sytuacji w ochronie zdrowia a ja planuję złożyć interpelację w sprawie powołania profesora Kochańskiego na konsultanta.

(zdjęcie: Prof. Andrzej Kochański /Piotr Grzybowski /East News)


Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 14:53:57

Nie wiem, czy to dekady sromoty i wszelakich niewoli spowodowały, że Polacy oraz Polki mają granice wolności własnej roz

Nie wiem, czy to dekady sromoty i wszelakich niewoli spowodowały, że Polacy oraz Polki mają granice wolności własnej rozciągnięte niczym w państwie polsko-litewskim.
Poprosisz: "Drodzy pracownicy i pracownice, w naszych szeregach mamy geja i lesbijkę, traktujcie ich proszę ładnie, tak jakbyście chcieli być traktowani" – i już masz bitwę pod IKEA, pospolite ruszenie katolicko-narodowego związku zawodowego, Tomasza cytującego Biblię, biskupa Deca w natarciu, Państwową Inspekcję Pracy na karku, odwołania do potopu szwedzkiego i interwencję zbrojną ministra sprawiedliwości.
Stwierdzisz: "12 listopada wraz z Magdaleną Biejat będziemy gościniami na projekcji i debacie o nowym filmie Loacha w Kinotece" (bo będę, zapraszam!) – i już masz skrzynkę zalaną błaganiami o wolność, niezgodami na niewolę, na przemoc.
"Ja nie chcę być do niczego zmuszana" – pisze do mnie pani. "Ewolucja nie rewolucja!", "Siłą nas nie weźmiecie" – czytam w komentarzach pod moimi tekstami o żeńskich końcówkach.
Nie wiadomo mi, aby ktokolwiek w tym kraju nad Wisłą był zmuszany był do używania żeńskich końcówek. Jednak – śledząc wektor dyskusji – najdalej do poniedziałku interweniować będzie prokurator generalny, a podczas kolejnej konwencji PiS odniesie się do tego sam prezes Kaczyński.
"Oni chcą nam wmówić, że istnieją dwie płcie, że należy je rozróżniać. Ale my się nie poddamy" – powie, i będzie to prawdziwy plot twist.

Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 14:40:58

Katarzyna, która zgłosiła gwałt i została skazana na więzienie, właśnie otrzymała pismo z informacją, że Sąd Najwyższy r

Maja Staśko:

Katarzyna, która zgłosiła gwałt i została skazana na więzienie, właśnie otrzymała pismo z informacją, że Sąd Najwyższy rozpatrzył wniosek RPO o kasację wyroku umorzenia zgwałcenia. W styczniu 2020 r. odbędzie się rozprawa kasacyjna. Sąd zdecyduje, czy znów rozpocząć postępowanie w sprawie dotyczącej zgwałcenia.

Jej sprawa została umorzona – podobnie jak 67% spraw o zgwałcenie w Polsce. Ta kasacja przeciera szlaki dla innych spraw, które zostały umorzone lub są rozpatrywane.

Zwykle umorzenia są ciche, niewidoczne i mało kto zdaje sobie sprawę z ich skali. Dzięki Katarzynie to się wreszcie zmienia – przerwała milczenie i opowiedziała, jak traktuje się kobiety zgłaszające gwałt w Polsce. I to jest rewolucja.

Chciałabym, żeby wyznaczenie daty rozprawy kasacyjnej oznaczało, że wyrok więzienia za składanie fałszywych zeznań w sprawie rzekomego romansu, jaki miał łączyć Katarzynę i Marcina, zostanie odroczony. To sprawy na wskroś powiązane, a skoro odebrano wiarygodność poszkodowanej i nie sprawdzono wersji podejrzanego (zgodnie ze słowami RPO), to trudno skazywać ją za mówienie nieprawdy. Najpierw trzeba dokładnie sprawdzić ich wersje zamiast ufać słowom oskarżonego.

Zwłaszcza że domniemanie niewinności w sprawie o składanie fałszywych zeznań dotyczy Katarzyny, jako oskarżonej. I jakoś nie widzę tu tłumów oburzonych obrońców demokracji, wykrzykujących „domniemanie niewinności!”. Widocznie gdy rzecz dotyczy oskarżonej kobiety z doświadczeniem przemocy domniemanie niewinności jakoś magicznie znika.

Od dłuższego czasu Katarzyna chodziła na rozprawy w sądzie jako oskarżona. Tutaj wreszcie znów została nazwana pokrzywdzoną. Na tej rozprawie będzie pokrzywdzoną.

I właściwie to przerażające, że uznajemy za sukces nazwanie kobiety, która zgłosiła gwałt, pokrzywdzoną – a nie oskarżoną czy skazaną.

Ale to jest sukces. Nas wszystkich. Będziemy dalej patrzeć wymiarowi sprawiedliwości na ręce. Widzimy się 30 stycznia – bądźmy tam jak najliczniej!

Wciąż możecie podpisywać petycję w sprawie Katarzyny: http://chng.it/5qcNJgp5


Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 13:33:17

Dzisiaj Halloween lub, jak kto woli, nasze staropolskie Dziady. Duchy wychodzą i pukają w szyby okien, płomienie świec d

Dzisiaj Halloween lub, jak kto woli, nasze staropolskie Dziady. Duchy wychodzą i pukają w szyby okien, płomienie świec drżą, a mgła snuje się upiornie między sękatymi drzewami.

Od wielu dni wychodzą zmory i straszą polską prawicę. Upiorna parlamentarzystka wraz z innymi feminatywami wywołuje wrzask i omdlenia u wrażliwych panów. Potwór Gender wychodzi ze studzienek kanalizacyjnych, owija swe macki wokół kostek prawicy i wciąga ich pod właz. Tam czeka na nich widmo LGBT.

Straszne? Dla lewicy absolutnie nie, bo martwią nas rzeczy, które dzieją się naprawdę. Boimy się, gdy ludzie umierają na SOR-ach. Boimy się zakazu aborcji i piekła kobiet. Boimy się braku szacunku dla praw pracownika. Boimy się, że kilkadziesiąt lat nasza planeta będzie przegrzana. Boimy się, że decydując się na dziecko, stracimy pracę.

To są rzeczy, które trzeba pokonać. A nie końcówka rzeczownika.



Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 12:11:37

W dniu wczorajszym wzięliśmy udział w manifestacji Apel do władz Warszawy: piesi


W dniu wczorajszym wzięliśmy udział w manifestacji Apel do władz Warszawy: piesi chcą żyć! pod ratuszem na pl. Bankowym. W imieniu Zarządu Okręgu Warszawskiego partii Razem, petycję o wprowadzeniu wizji zero podpisała Anna Smogorzewska.

W roku 2018 w Warszawie w wypadkach drogowych zginęło 43 osób, w tym 20 pieszych. Liczba wypadków drogowych w Warszawie rośnie. Uważamy, że jest możliwe zmniejszenie liczby ofiar śmiertelnych do zera. Wymaga to jednak od miasta, by priorytet na drodze mieli nie kierowcy, lecz jego najsłabsi uczestnicy, czyli piesi. W ok. 80 proc. wypadków z udziałem pieszych, winę ponoszą kierowcy.

Razem w kampanii samorządowej w Warszawie postulowało:
– Tworzenie stref spacerowych z ograniczeniem prędkości do 30 km/h, których wjazdy będą wyraźnie oznaczone, np. zwężeniem jezdni, tworząc efekt “bramy”
– Stosowanie wyniesionych przejść dla pieszych.
– Dopuszczenie elementów infrastruktury spowalniającej, dostosowanych do lokalnych uwarunkowań, takich jak progi sinusoidalne, progi wyspowe, a w szczególnych wypadkach również szykany.
– Na przejściach dla pieszych: zielone światło dla pieszych w każdym cyklu, odejście od stosowania żółtych przycisków i wprowadzenie sekundników.
– Wprowadzenie zasady, że każde przejście przez jezdnię o dwóch pasach ruchu w jednym kierunku lub dopuszczalnej prędkości powyżej 50 km/h musi mieć sygnalizację świetlną.
– Ograniczenie parkowania w pobliżu przejść dla pieszych poprzez zastosowanie fizycznych barier uniemożliwiających nielegalne parkowanie.
– Wytypowanie obszarów specjalnej ochrony ruchu pieszego, w tym ciągów bezpieczeństwa gwarantujących bezpieczną drogę do szkoły lub przychodni.
– Systematyczny audyt przejść dla pieszych pod kątem bezpieczeństwa połączony z ciągłymi działaniami na rzecz poprawy bezpieczeństwa pieszych na przejściach, na których dochodzi do wypadków.
– Powołanie kolegialnej komisji do spraw wypadków złożonej ze specjalistów ruchu drogowego i planistów, współpracującej ze służbami ratunkowymi. Zadaniem komisji byłaby analiza każdego wypadku i przedstawienie zarówno doraźnych jak i długoterminowych środków zaradczych

Domagamy się od władz Warszawy podjęcia szybkich i stanowczych działań w celu poprawy bezpieczeństwa pieszych.

Fot. Konrad Wiślicz-Węgorowski

Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 11:53:23

Córka Zbigniewa Ćwiąkalskiego kontraktuje. Wysłała do mediów informację prasową i udzieliła wywiadu Onetowi. Wszyscy, kt

Córka Zbigniewa Ćwiąkalskiego kontraktuje. Wysłała do mediów informację prasową i udzieliła wywiadu Onetowi. Wszyscy, którzy byli na sali i w korytarzu mogą sami się zorientować, że sędzia sądu dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej w Krakowie wprowadza opinię publiczną w błąd, żeby nie użyć bardziej dosadnych słów.

Przeczytajcie:

"- Na ostatnią rozprawę Jan Śpiewak ściągnął cały tłum ludzi. Doszło do sytuacji, która w mojej ocenie była próbą zastraszenia sądu. Obecne na rozprawie osoby zachowywały się w taki sposób, że moja pełnomocnik bała się wejść na salę obrad i potrzebna była eskorta policji. Z tego, co wiem, pan Śpiewak ma więcej podobnych postępowań i liczę na to, że wreszcie przemyśli swoje zachowanie. Ten pan bardzo lubi mówić o wolności i prawach konstytucyjnych, ale sam stosuje je bardzo wybiórczo – kwituje mec. Górnikowska."

———————————–
Nie było żadnego zastraszania. Ludzie zachowywali się pokojowo, a Pani pełnomocnik nie miała żadnego problemu, żeby dostać się na salę. Nie było żadnej eskorty policji tylko dwóch policjantów przy wejściu na salę.

———————————-

"W rozmowie z Onetem mec. Bogumiła Górnikowska odniosła się także do kwestii zarządzania kamienicą i traktowania jej lokatorów, w tym wysokich podwyżek czynszu. – Podnoszenie czynszów było decyzją wcześniejszą, z którą nie miałam nic wspólnego."

———————————-
Tutaj dokumenty mówią same za siebie. W tej wiadomości pani Górnikowska (z d. Ćwiąkalska), wyraża swoja stanowcza zgodę na podwyżkę czynszów w nieruchomość na Joteyki. Ponieważ mecenas Porwisz, który reprezentował druga połowę rzekomych spadkobierców, uważał ją za uprawniona do reprezentowania właściciela drugiej polowy nieruchomosci (błędnke, ale o tym kiedy indziej) jej zgoda na podwyżkę była wymagana zgodnie z art. 201 Kodeksu Cywilnego, który wyraźnie mówi o większości współwłaścicieli. Jest to więc dość proste: bez zgody pani Górnikowskiej nie byłoby podwyżki i dramatu lokatorów.

W najbliższym czasie odpowiem córce ministra w bardzo kategoryczny sposób, na zawarte w tym materiale farmazony. Przedstawiają one nie tylko fałszywy obraz tego co jest w aktach sprawy, ale dalej krzywdzą i odczłowieczają osoby obecne na rozprawie (które nie tylko w ogóle nie atakowały pełnomocniczki wysłanej na tą trudną sprawę w zastępstwie oskarżycielki, ale wręcz przynosiły jej wodę – co widziały dziesiątki osób, w tym sporo dziennikarzy). Nie było żadnej “eskorty policji” (której obecność była rutynowa), nie było też żadnych zastrzeżeń sądu do zachowania publiki.

Będę rozpatrywał kolejne kroki prawne. Adwokat, która tak ewidentnie wprowadza opinię publiczną w błąd i po raz kolejny narusza moje dobre imię powinien liczyć się z konsekwencjami swoich działań.

https://wiadomosci.onet.pl/…/corka-zbigniewa-cwiak…/ht53w2k…


Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 11:46:07

"Na ostatnią rozprawę Jan Śpiewak ściągnął cały tłum ludzi. Doszło do sytuacji, która w mojej ocenie była próbą zas

"Na ostatnią rozprawę Jan Śpiewak ściągnął cały tłum ludzi. Doszło do sytuacji, która w mojej ocenie była próbą zastraszenia sądu. Obecne na rozprawie osoby zachowywały się w taki sposób, że moja pełnomocnik bała się wejść na salę obrad i potrzebna była eskorta policji."

Kto był ten wie, że to jest stek kłamstw. Ale jak napisał obecny na miejscu Piotrek Bekas: "Jeśli takim tłumem pokojowo nastawionych ludzi da się zastraszyć sąd, to rewolucja jest blisko".


Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 11:46:07

Dzisiaj, 31 października obchodzimy 83 rocznicę śmierci Ignacego Daszyńskiego – pierwszego premiera niepodległej Polski.

Stowarzyszenie im. Tadeusza Regera:

Dzisiaj, 31 października obchodzimy 83 rocznicę śmierci Ignacego Daszyńskiego – pierwszego premiera niepodległej Polski. Postaci wybitnej, działacza PPS, długoletniego posła, najpierw do parlamentu austriackiego, a następnie do sejmu Rzeczpospolitej Polskiej. Był również marszałkiem sejmu i pierwszym premierem Tymczasowego Rządu Ludowego w Lublinie, wreszcie założycielem i prezesem Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego (TUR).

Wiele łączyło Daszyńskiego ze Śląskiem Cieszyńskim. Od lat 90. XIX wieku przyjeżdżał tu regularnie, aby, jak pisał w swoich pamiętnikach, wśród robotników „rozrzucać pełnymi garściami powiew socjalistyczny, który wnet zaczynał pięknie wschodzić. Bielsko, Cieszyn, Trzyniec, Ustroń, Wisła, Morawska Ostrawa, Witkowice, Orłowa. To były pierwsze placówki nasze w tym czasie”. W okresie wielkiego strajku w 1900 roku wraz z Tadeuszem Regerem i dr Kunickim wspierał górników Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego. W swoich pamiętnikach wspomina Daszyńskiego również Emanuel Chobot, śląski działacz socjalistyczny: „Daszyński był częstym gościem na Śląsku, uczestniczył w otwieraniu nowych placówek ruchu robotniczego, zwłaszcza domów robotniczych i spółdzielni”. W kwietniu 1910 roku Daszyński uczestniczył w wielkim wiecu przeciwko zamachom na prawa mieszkańców Ostrawy do polskiego szkolnictwa. W przemowie, którą – obok Jana Michejdy i Hilarego Filasiewicza – wygłosił w Ostrawie, ostro zaatakował haniebne działania władz austriackich.

„Ignacy Daszyński zmarł w Domu Zdrojowym w Bystrej Śląskiej w nocy z piątku na sobotę, z 30 na 31 października 1936 roku. W niedzielę 1 listopada, w południe, trumnę przewieziono samochodem do Bielska i ustawiono na katafalku w kirem obitej sali Domu Robotniczego. Przeszli przed trumną robotnicy Białej, Bielska i Lipnika – włókniarze, metalowcy, kolejarze. Przybyły delegacje górników i hutników. Zmieniała się warta honorowa. Pełnili ją kolejno przedstawiciele miejscowych stowarzyszeń robotniczych. W poniedziałek o 6 rano, okrytą sztandarem partyjnym trumnę wysłano samochodem do Krakowa. Został pochowany na cmentarzu Rakowickim”.(cytat za Walentyna Najdus-Smolar, Ignacy Daszyński 1866-1936, Czytelnik, Warszawa 1988).


Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 08:57:03

Miliarderom demokracja nie przeszkadza

Piszę dla Krytyki Politycznej:

Jest taka rzecz, co do której powinni zgodzić się liberałowie, lewica i prawica. Chodzi o ograniczenie wpływów wielkich korporacji oraz zarządzających nimi miliarderów. Ich władza urosła bowiem tak bardzo, że zagraża współczesnym demokracjom. (…)

Gdy rozmawiamy o politykach, którzy naszym zdaniem gromadzą nadmierną władzę, nie pytamy przecież o ich zasługi i pracowitość. Nie zastanawiamy się nad tym, czy Jarosław Kaczyński był czy nie był pracowity. Nie pytamy o to, czy harował od rana do wieczora na swoją pozycję czy nie. Nie dumamy nad tym, czy każdy, gdyby tylko się postarał, mógłby zdobyć tak mocną pozycję w państwie jak on.

To wszystko jest nieważne, liczy się tylko jedno pytanie: czy jego władza, a zatem władza jego partii, nie są zbyt duże i czy nie naruszają w związku z tym podstaw państwa demokratycznego? Jeśli odpowiedź jest twierdząca, żadna pracowitość czy zasługi nie są w stanie tego przesłonić.

Kiedy jednak przechodzimy od polityków do biznesmenów, od przykładowego Kaczyńskiego do przykładowego Bezosa, to gdzieś po drodze gubimy tę demokratyczną intuicję. Gdybym doradzał jakiemuś geniuszowi zła, filmowemu łotrowi chcącemu objąć panowanie nad światem, to powiedziałbym bez wahania: jeśli przyszło ci działać w warunkach państwa demokratycznego, nie idź w politykę, rób karierę w biznesie.

Wielkim korporacjom i ich szefom nie tylko wiele rzeczy uchodzi na sucho. Mają wręcz rzeszę internetowych obrońców, którzy do ostatniego tchu będą bronili każdego centa miliarderów i każdego przywileju megakorporacji. Do tego grona należy zaliczyć także część dziennikarzy. Na przykład Witold Gadomski z „Gazety Wyborczej” i Sebastian Stodolak z „Dziennika Gazety Prawnej” mają na swoim koncie teksty, w których bronią rajów podatkowych.

„Bez rajów podatkowych państwo nie czułoby presji” – powiada Gadomski. Presji na co? Oczywiście na obniżanie podatków najbogatszym. To trochę tak, jakby powiedzieć, że piraci drogowi są pożyteczni, bo wywierają presję, aby jeszcze bardziej uprzywilejowywać kierowców kosztem pieszych. Nie chcą zwalniać przed pasami? Trzeba znieść ograniczenia prędkości.

Peany na temat najbogatszych i najsilniejszych, które dziwiły już Adama Smitha, można znaleźć nawet w najmniej spodziewanych miejscach. Czytasz sobie tekst na portalu piłkarskim, niby poświęcony lidze hiszpańskiej, aż tu nagle się okazuje, że jego autor wyśpiewuje pieśń pochwalną na temat założycieli Google’a. Krzysztof Stanowski, bo o nim mowa, tak bardzo nie mógł przeżyć, że Unia Europejska chce ograniczyć monopolistyczne zapędy internetowego giganta, iż postanowił wpleść ten wątek do opowieści o hiszpańskiej La Lidze.

Polityk w państwie demokratycznym rzadko cieszy się takim komfortem. Bo nawet jeśli ma obrońców – zazwyczaj nie bezinteresownych ­­– to musi się też liczyć z zawziętymi krytykami, szczególnie gdy jego władza niebezpiecznie rośnie.

Miliarderom demokracja nie przeszkadza

Pisze Tomasz S. Markiewka.

Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 08:55:45

Kochani, uważajcie na siebie. Sezon smogowy rozpoczął się nie na żarty! W całym mieście normy przekroczone dwukrotnie.

Kochani, uważajcie na siebie. Sezon smogowy rozpoczął się nie na żarty! W całym mieście normy przekroczone dwukrotnie.

Brak zdecydowanych działań ratusza, zabudowa terenów zielonych, kanałów napowietrzających, wycinka drzew, palenie węglem i śmieciami (również w miejskich kamienicach, których Veolia nie chce podłączać do CO), gigantyczna liczba samochodów z przedmieść ludzi, którzy nie mogą się inaczej dostać do Warszawy, bo w stolicy od 70 lat nie wybudowano żadnej nowej linii kolei podmiejskich – słowem fatalna polityka przestrzenna, złe gospodarowanie, robienie dobrze deweloperom, doprowadziło do tego że Warszawa – miasto ze świetną siecią ciepłowniczą – tonie dzisiaj w smogu. Chcemy realnych działań od rządu i samorządu.


Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 07:52:16

Piotr Ikonowicz o mobbingu w Amice: Firma przystąpiła do ataku zamiast poczuć się do winy

https://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,25362232,piotr-ikonowicz-o-mobbingu-w-amice-firma-powina-poczuc-sie.html?fbclid=IwAR2DlrwaGYAX0ICm70gU7kA-XBweQ8stCtmTy9F5whv4V8kteazharNIEcg

Piotr Ikonowicz o mobbingu w Amice: Firma przystąpiła do ataku zamiast poczuć się do winy

– To jest sprawa polityczna, bo dotyczy kondycji ludzi pracy w Polsce i przestrzegania praw człowieka – mówił Piotr Ikonowicz na procesie, który wytoczył mu koncern Amica.

Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 06:49:48