Adrian Zandberg:


W przygranicznych lasach umierają kolejni ludzie. Z drugiej strony znacznej części migrantów udało się już pojechać dalej, do Niemiec. Inni błąkają się po lasach tygodniami. Nikt tego tak naprawdę nie kontroluje. Stosowanie push-backów okazało się nie tylko okrutne, ale też nieskuteczne.

Zamiast szczuć na uchodźców, można działać realnie. Są oczywiste, twarde narzędzia gospodarcze, których mogliśmy użyć, żeby zastopować białoruskiego dyktatora. Przez Polskę i Białoruś biegnie Nowy Jedwabny Szlak, trasa z Chin przez Azję Środkową i Europę aż do Londynu. Na granicy polsko-białoruskiej zmienia się szerokość torów – u naszych wschodnich sąsiadów są one szersze. Przeładunek następuje w polskim terminalu w Małaszewiczach, który obsługuje towarowe. To właśnie tędy przyjeżdżają towary z Chin. Nie trzeba Alberta Einsteina, żeby wiedzieć, na kim możemy w tej sytuacji wywrzeć presję.

Białoruskiego dyktatora nie stać na prowadzenie polityki wbrew Pekinowi. Dla Chin z kolei kwestia utrzymania Nowego Jedwabnego Szlaku jest priorytetem. Polski rząd mógł dawno wykorzystać tę kartę. Nie zrobił tego. Wybrał okrutny i nieskuteczny teatr na granicy.

Pora, żeby rząd zaczął działać z sensem. Chyba, że chcemy, by kryzys na wschodniej granicy znów załatwił, ponad naszymi głowami i niekoniecznie w sposób bezpieczny dla Polski, ktoś inny.

Poseł ma plan jak zatrzymać Łukaszenkę? „RAZEM!”

Źródło
Opublikowano: 2021-11-20 11:03:33