Pojechałem dziś do lasu tam, gdzie jeżdżę od lat i gdzie mam najbliżej do jako tako sensownego lasu, gdy nie mam czasu j

Remigiusz Okraska:

Pojechałem dziś do lasu tam, gdzie jeżdżę od lat i gdzie mam najbliżej do jako tako sensownego lasu, gdy nie mam czasu jechać gdzieś dalej. A tam zamiast lasu ogromne pustkowie po wyrębie. Po wycięciu setek drzew i krzewów do gołej ziemi. Po wycięciu dosłownie wszystkiego na setkach metrów kwadratowych. To chyba nawet nie jest robota Lasów Państwowych, bo one jednak nie wycinają bez potrzeby jakichś krzaczorów czy zdziczałych drzewek owocowych. Wygląda na to, że to wycinka w celu powiększenia nieodległego pola uprawnego – wielkiej monokultury obsadzanej kukurydzą. W tym lesie spotykałem sarny, jelenie, dziki, lisy. Teraz pójdą gdzie indziej, a ponieważ jest coraz mniej "gdzie indziej", to za chwilę jakaś pancia będzie gardłowała, że dzikie zwierzęta czają się na dzieciątko, a jakiś internetowy twardziel powie, żeby zabić wybić zastrzelić, bo to nie może tak być, żeby nam ryły w ogrodach i uszkadzały tuje posadzone za domkiem.

To wszystko dzieje się, gdy jest susza. Gdy mamy zmiany klimatyczne. Gdy każda zieleń jest na wagę złota. W otoczeniu wiecznie zasmogowanego miasta, dla którego te lasy są/były płucami. W miejscu, gdzie ta wycinka została zrobiona na szczycie wzgórza, w którego połowie wysokości, czyli poniżej, jest miejscowość, która jest niemal corocznie podtapiana spływającą z góry wodą z tego właśnie monokulturowego pola, bo nic jej tam nie zatrzymuje – ostatnie lamenty, że znowu ich zalało, miały miejsce 2 tygodnie temu. Teraz będzie zalewało bardziej. To wszystko w świecie, gdzie mówi się ludziom, że ekologia to zbieranie plastikowego syfu do pojemników, czyli sprzątanie za frajer po tych, którzy ten syf wyprodukowali. Więc gdy zaniesiesz grzecznie kubeczek po jogurcie do pojemnika, ktoś w okolicy wytnie tysiące drzew i krzewów, żeby sadzić kukurydzę, żeby syrop glukozowo-fruktozowy dodawać do każdego produktu, żeby koszt produkcji był o 0,000001% niższy, żeby akcjonariusze mieli większą dywidendę. I taka to będzie ekologia. I taki to wszystko ma sens.

Czasami myślę, że to wszystko jednak nie ma sensu i może szkoda zdrowia na gadanie do ściany.

Źródło
Opublikowano: 2020-07-07 21:56:38

3 lata walki ze smogiem – refleksje węglowego oszołoma – Równość

Stowarzyszenie im. Tadeusza Regera:

Smog od dawna jest problemem polskich miast, ale dopiero niedawno media zaczęły pisać na ten temat szeroko i w tonie alarmistycznym. Dominująca dziś w mediach diagnoza brzmi: wszystkiemu winny jest węgiel (ewentualnie spalanie śmieci). Po części jest ona trafna, po części nie.

Wiem, brzmię jak węglowy dinozaur, ale fakty są takie: można łatwo spalać węgiel w czysty sposób, bez trucia i zmuszania sąsiadów do kompulsywnego wzywania Straży Miejskiej. Nie potrzeba do tego kotła za 15 tys. zł. i to jest właśnie realna perspektywa tu i teraz.

Pisze Marceli Wójcik z Czyste ogrzewanie

https://rownosc.eu/3-lata-walki-ze-smogiem-refleksje-weglo…/

3 lata walki ze smogiem – refleksje węglowego oszołoma – Równość

Smog od dawna jest problemem polskich miast, ale dopiero na przełomie 2016 i 2017 r. ogólnopolskie media zaczęły pisać na ten temat szeroko i w tonie alarmistycznym. Spróbujmy przyjrzeć się temu, jakie działania zostały podjęte przez krajowe i lokalne władze i jaki jest ich rezultat.

Źródło
Opublikowano: 2020-07-06 15:30:51

Dyskusja o atomie toczy się w Australii od ponad 50 lat. W Australii znajduje si

Urszula Kuczyńska

Dyskusja o atomie toczy się w Australii od ponad 50 lat. W Australii znajduje się bowiem aż 33% rozpoznanych, światowych zasobów rudy uranu. Większe złoża mają tylko Kanada i Kazachstan.

Pech chce, że w Australii znajdują się też ogromne złoża węgla: zarówno brunatnego, jak i kamiennego wysokiej jakości. Węgiel wydobywa się w każdej, każdej australijskiej prowincji. 70% wydobycia idzie na eksport, do krajów Azji – głównie do Japonii, Korei i Chin. Pozostałe 30% zasila lokalny przemysł, głównie energetykę.

Bo pomimo wspaniałych warunków do rozwoju energetyki wiatrowej i słonecznej, australijski sektor energetyczny wciąż węglem stoi. 60% wytwarzanej w kraju energii elektrycznej pochodzi z jego bezpośredniego spalania.

Jest to pochodna polityki, a jakże.

Dostępność węgla i rodzimego gazu ziemnego od zawsze były w Australii argumentem przeciwko rozwojowi energetyki jądrowej. Partia Liberalna mówiła o konieczności jej wdrożenia już w latach 50-tych poprzedniego wieku, ale przegrała z rodzimymi interesami. W latach 70-tych z kolei, w Australii zaczęły działać dodatkowo zaciekle antyatomowe ruchy społeczne, które doprowadziły do fałszywego zrównania energetyki jądrowej z bronią jądrową w głowach opinii publicznej.

Historia dyskusji o atomie w Australii to historia wiecznego przeciągania liny. Prób zmiany dyskursu wokół energetyki jądrowej było wiele, wiele było również raportów, które wskazywały, że jej rozwój będzie dla kraju korzystny, zwłaszcza teraz, kiedy Australia jako pierwsza pada ofiarą galopujących zmian klimatu. Jeszcze więcej było chyba projektów, które z wielu względów nigdy nie doszły do skutku, polityków, którzy próbowali coś w tej kwestii zmienić i takich, którzy zrobili wszystko, aby im to uniemożliwić.

Stan rzeczy na dziś przedstawia się więc dość absurdalnie: Australia we współpracy z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej wydobywa i sprzedaje rudę uranu innym krajom, które wyrabiają z niej paliwo do reaktorów jądrowych, ale w wielu miejscach rządy australijskich prowincji przyjęły ustawy skutecznie uniemożliwiające jakiekolwiek przetwarzanie i wykorzystanie wydobytej w kraju rudy na użytek zaspokojenia rodzimych potrzeb energetycznych.

Po ostatnich pożarach debata o energii jądrowej w Australii znów odżyła. Warto jej się przyglądać, bo wiele nas może nauczyć.

Przypomniała mi się wczoraj, kiedy wpadłam na doniesienia z Bełchatowa. Otóż grupa 100 górników protestowała pod siedzibą PGE GiEK S.A. przeciwko planom swojego pracodawcy. W dokumencie z 2009 roku, Polskim Programie Energetyki Jądrowej, PGE jest bowiem wskazane jako podmiot odpowiedzialny za projekt budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.

I tak sobie pomyślałam, że kurcze. Górnicy to niezwykle mądrzy ludzie. Oni od zawsze wiedzą, co jest realnym zagrożeniem dla nich i dla ich interesów – atom, który jako jedyny jest dla węgla prawdziwą alternatywą.

Jak to jest, że nie rozumieją tego inni?


Źródło
Opublikowano: 2020-07-05 20:54:49

Równość nr 1/2020 – Ekologia

Stowarzyszenie im. Tadeusza Regera:


Teksty z ostatniego numeru czasopisma poświęconego ekologii można przeczytać na platformie Issu. Zapraszamy do lektury!

https://issuu.com/stowarzyszenieregera/docs/ro_wnos_c_-1.2020_www

Równość nr 1/2020 – Ekologia

Pracę nad tym numerem pisma rozpoczęliśmy, gdy w Polsce nie obowiązywał jeszcze stan epidemii. Kończyliśmy je, gdy WHO ogłosiło pandemię, a w kraju zaostrzano kwarantannę. Towarzyszyła nam wątpliwość, czy temat katastrofy klimatycznej nie zostanie zepchnięty ponownie na to wieczne …..

Źródło
Opublikowano: 2020-07-05 09:38:42

Osiemnastowieczą Europę przed całkowitą deforestacją uratowało odkrycie węgla: o

Urszula Kuczyńska

Osiemnastowieczą Europę przed całkowitą deforestacją uratowało odkrycie węgla: okazał się dużo bardziej kaloryczny od spalanej powszechnie biomasy, czyli drzew.
Mówiąc bardziej naukowo: miał dużo wyższe EROI (energy return on investment), czyli stosunek energii uzyskanej z jego spalania do energii zainwestowanej w jego pozyskanie.
Potem przyszło odkrycie, że kontrolowana reakcja rozszczepiania jąder atomu daje nieporównanie więcej energii niż węgiel, którego wykorzystanie okazało się mieć mnóstwo katastrofalnych skutków ubocznych: nie tylko powszechne śmierci górników związane z jego wydobyciem, ale też śmierci związane z zanieczyszczeniem powietrza, jakie powodował przed upowszechnieniem nowoczesnych filtrów (pamiętacie słynny, londyński smog?) i – ostatnio – emisji CO2 do atmosfery w związku z jego spalaniem.

Atom mógłby pomóc nas uratować, ale atom ma grono zagorzałych przeciwników – najczęściej przeciwników ze złych przyczyn. Mylą energetykę z militariami, stawiają na głowie cywilizacyjne priorytety, jakby odpady z elektrowni jądrowych faktycznie były groźniejsze niż te ze spalania węgla, składowane bezpośrednio w powietrzu, którym oddychamy.

I ci przeciwnicy, jakimś dziwnym trafem, zdołali przekonać rzesze ludzi, że lepiej dla siedmiu i pół miliarda mieszkańców Ziemi jak powrócą do stanu z XVIII wieku, kiedy było ich wielokrotnie mniej – że lepiej będzie palić biomasą, czyli drzewami, w piecach elektrowni niż napędzać ich turbiny parą wytworzoną w reaktorze jądrowym.

To dlatego we wtorek w nocy zamknięto elektrownię jądrową w Fessenheim w Alzacji. Na jej miejsce wskakuje piękna peleciarnia, w której mielić się będzie lasy Wogezów.

To dlatego na koniec 2019 zamknięto Phillipsburg. Na jego miejsce wskakuje blok węglowy Datteln 4.

Tymczasem lasy Europy znikają w zastraszającym tempie. Dzięki wysiłkom Greenpeace i luksemburskiego Zielonego, Claude Turmes’a, biomasa znalazła się bowiem na europejskiej liście źródeł OZE. Powstał gigantyczny interes i wspaniała koniunktura gospodarcza pozwalająca na jej spalanie.

I ta biomasa to są, oczywiście, teoretycznie “zrębki” pozostałe po wycinkach. Ale wiecie, co się robi, kiedy opłaca się sprzedawać zrębki po wycinkach? Opłaca się więcej wycinać.

W najnowszym numerze “Nature” włoscy naukowcy wskazują, że “pozyskanie biomasy” w Europie wzrosło o 49% od 2011. W Polsce wzrosła nie tylko ogólna powierzchnia zrębów, ale też powierzchnia poszczególnych wycinek, co bezpośrednio zagraża lokalnym ekosystemom. I nam.

Biomasa z europejskiej listy OZE musi zniknąć NATYCHMIAST, bo natychmiast musi zniknąć bodziec ekonomiczny do mielenia i spalania życiodajnych lasów w kotłach.

Tylko, czy organizacje i osoby, które przez lata lobbowały za stworzeniem tego interesu widzą swój błąd? Robią coś, aby ten proces odwrócić?

Nie. Ograniczają się do dalszego atakowania jedynego narzędzia, którym dysponujemy, aby to szaleństwo powstrzymać.

Ekolodzy, do cholery, co z Wami?


Źródło
Opublikowano: 2020-07-02 15:57:51

Osiemnastowieczą Europę przed całkowitą deforestacją uratowało odkrycie węgla: okazał się dużo bardziej kaloryczny od sp

Jan Śpiewak:

Osiemnastowieczą Europę przed całkowitą deforestacją uratowało odkrycie węgla: okazał się dużo bardziej kaloryczny od spalanej powszechnie biomasy, czyli drzew.
Mówiąc bardziej naukowo: miał dużo wyższe EROI (energy return on investment), czyli stosunek energii uzyskanej z jego spalania do energii zainwestowanej w jego pozyskanie.
Potem przyszło odkrycie, że kontrolowana reakcja rozszczepiania jąder atomu daje nieporównanie więcej energii niż węgiel, którego wykorzystanie okazało się mieć mnóstwo katastrofalnych skutków ubocznych: nie tylko powszechne śmierci górników związane z jego wydobyciem, ale też śmierci związane z zanieczyszczeniem powietrza, jakie powodował przed upowszechnieniem nowoczesnych filtrów (pamiętacie słynny, londyński smog?) i – ostatnio – emisji CO2 do atmosfery w związku z jego spalaniem.

Atom mógłby pomóc nas uratować, ale atom ma grono zagorzałych przeciwników – najczęściej przeciwników ze złych przyczyn. Mylą energetykę z militariami, stawiają na głowie cywilizacyjne priorytety, jakby odpady z elektrowni jądrowych faktycznie były groźniejsze niż te ze spalania węgla, składowane bezpośrednio w powietrzu, którym oddychamy.

I ci przeciwnicy, jakimś dziwnym trafem, zdołali przekonać rzesze ludzi, że lepiej dla siedmiu i pół miliarda mieszkańców Ziemi jak powrócą do stanu z XVIII wieku, kiedy było ich wielokrotnie mniej – że lepiej będzie palić biomasą, czyli drzewami, w piecach elektrowni niż napędzać ich turbiny parą wytworzoną w reaktorze jądrowym.

To dlatego we wtorek w nocy zamknięto elektrownię jądrową w Fessenheim w Alzacji. Na jej miejsce wskakuje piękna peleciarnia, w której mielić się będzie lasy Wogezów.

To dlatego na koniec 2019 zamknięto Phillipsburg. Na jego miejsce wskakuje blok węglowy Datteln 4.

Tymczasem lasy Europy znikają w zastraszającym tempie. Dzięki wysiłkom Greenpeace i luksemburskiego Zielonego, Claude Turmes’a, biomasa znalazła się bowiem na europejskiej liście źródeł OZE. Powstał gigantyczny interes i wspaniała koniunktura gospodarcza pozwalająca na jej spalanie.

I ta biomasa to są, oczywiście, teoretycznie “zrębki” pozostałe po wycinkach. Ale wiecie, co się robi, kiedy opłaca się sprzedawać zrębki po wycinkach? Opłaca się więcej wycinać.

W najnowszym numerze “Nature” włoscy naukowcy wskazują, że “pozyskanie biomasy” w Europie wzrosło o 49% od 2011. W Polsce wzrosła nie tylko ogólna powierzchnia zrębów, ale też powierzchnia poszczególnych wycinek, co bezpośrednio zagraża lokalnym ekosystemom. I nam.

Biomasa z europejskiej listy OZE musi zniknąć NATYCHMIAST, bo natychmiast musi zniknąć bodziec ekonomiczny do mielenia i spalania życiodajnych lasów w kotłach.

Tylko, czy organizacje i osoby, które przez lata lobbowały za stworzeniem tego interesu widzą swój błąd? Robią coś, aby ten proces odwrócić?

Nie. Ograniczają się do dalszego atakowania jedynego narzędzia, którym dysponujemy, aby to szaleństwo powstrzymać.

Ekolodzy, do cholery, co z Wami?


Źródło
Opublikowano: 2020-07-02 15:57:51

Topniejące szanse ludzkości – Równość

Stowarzyszenie im. Tadeusza Regera:

Kryzys klimatyczny jest największym zagrożeniem, przed którym stanęła kiedykolwiek ludzkość. Wzajemne powiązania między zachodzącymi zmianami powodują, że skutki niektórych zjawisk obserwujemy nawet tysiące kilometrów dalej. Przez tę nieuniknioną globalność procesów klimatycznych pogarszająca się sytuacja pokrywy lodowej i oceanów dotyczy nas wszystkich, nie tylko półtora miliarda ludzi mieszkających w rejonach nadmorskich lub w wysokich górach. Zmiany w cyrkulacji prądów oceanicznych oraz stan obszarów podbiegunowych są ważnymi czynnikami warunkującymi klimat na lądzie – destabilizacja nawet jednego z nich wpływa na wszystkie pozostałe. Opublikowany pod koniec 2019 roku specjalny raport Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu nie pozostawia złudzeń– jest źle.

Pisze Filip Chudy

https://rownosc.eu/topniejace-szanse-ludzkosci/

Topniejące szanse ludzkości – Równość

Kryzys klimatyczny jest największym zagrożeniem, przed którym stanęła kiedykolwiek ludzkość. Wzajemne powiązania między zachodzącymi zmianami powodują, że skutki niektórych zjawisk obserwujemy nawet tysiące kilometrów dalej. Przez tę nieuniknioną globalność procesów klimatycznych…

Źródło
Opublikowano: 2020-07-01 18:48:41

Masz dość czekania? My też! Dołącz do nas i wspólnie zawalczmy o:

Razem Warszawa:

Masz dość czekania? My też! Dołącz do nas i wspólnie zawalczmy o:
👉 klimat,
👉 prawa kobiet,
👉 świeckie państwo,
👉 dostępne mieszkania,
👉 równość małżeńską,
👉 normalny rynek pracy,
a także o wszystkie inne prawa, które dotychczas były dla ekip rządzących „tematami zastępczymi”.
Razem damy radę!


Źródło
Opublikowano: 2020-06-29 14:34:05

Znacie moje zdanie na temat budowy elektrowni jądrowej w Polsce: jeśli mamy odej

Urszula Kuczyńska

Znacie moje zdanie na temat budowy elektrowni jądrowej w Polsce: jeśli mamy odejść od spalania węgla i zmielonych drzew, jeśli mamy zdekarbonizować sektor energetyczny to bardzo jej potrzebujemy.

Nie tylko jej zresztą. Potrzebujemy tez budowy mocy wiatrowych na Bałtyku, masowego wdrożenia wszystkich narzędzi efektywności energetycznej i inwestycji w fotowoltaikę.

Potrzebujemy wszystkiego. Elektrowni jądrowej też.

Znacie też moją opinię na temat podpisanej przez prezydenta Dudę umowy na zakup technologii od Amerykanów: nie ma znaczenia, czy polską elektrownię jądrową zbudujemy na francuskiej, kanadyjskiej, chińskiej, koreańskiej, czy amerykańskiej technologii. One wszystkie są równie bezpieczne i mają podobne parametry.

Co ma znaczenie? Fakt, że ta umowa to pierwszy krok Amerykanów do powrotu w szranki trwającego gospodarczego wyścigu. W 2018 roku Biały Dom sporządził bowiem dokument, z którego wynikało, że Stany Zjednoczone – posiadające dobre, nowoczesne technologie jądrowe na sprzedaż – przegrywają konkurencję na światowym rynku z Rosjanami i Chińczykami.

Jeśli mamy pomóc Amerykanom w powrocie do gry na tym polu, to nie mam nic przeciwko, dopóki odbędzie się to z obopólną korzyścią. O to, aby te korzyści faktycznie były obopólne jest czas zadbać teraz – w trakcie negocjacji ostatecznego kształtu porozumienia. Bo diabeł będzie tkwił w szczegółach, najgroźniejszy w modelu finansowania, jaki przyjmiemy dla projektu.

Na polskim podwórku trwa poruszenie. Wszyscy mają opinię, wszyscy mają zdanie. Zwłaszcza kandydaci w niedzielnych wyborach. I znów pada – tym razem z ust pana Szymon Hołownia – mój "ulubiony" argument o tym, że "technologia jądrowa jest przestarzała".

Zawsze w tym momencie zbiera mnie na szatański chichot: rozszczepiać jądro atomu uranu 235 nauczyliśmy się bowiem dużo później niż spalać drzewa, węgiel, czy wykorzystywać wiatr. Ale to szczegół. Bo czy ktoś kiedyś powiedział panu Szymonowi jak starym wynalazkiem jest koło? I zapytał, czy od jego wykorzystania też powinniśmy odejść?


Źródło
Opublikowano: 2020-06-25 14:55:08

Biały Dom: elektrownia atomowa w Polsce będzie budowana z pomocą amerykańskich technologii

Urszula Kuczyńska

Wrzucam z kronikarskiego obowiązku, bo śledzę aktualne informacje o tym, co się dzieje w Chinach (powodzie stulecia, osunięcia ziemi, wciąż pada w najbardziej dotkniętych obszarach, wody w zbiorniku Tamy Trzech Przełomów przybywa, wzrasta napór na jej konstrukcję).

Biały Dom: elektrownia atomowa w Polsce będzie budowana z pomocą amerykańskich technologii

Trwa wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Waszyngtonie. Biały Dom zamieścił oświadczenie, z którego wynika, że elektrownię atomową w Polsce będą budować amerykańskie firmy.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-24 22:01:26

Ekologia. Adrian Zandberg interweniuje w sprawie budowy kopalni torfu w okolicach rzeki Narew – zdjęcie nr 3

Adrian Zandberg:

Na kampanijnym szlaku jest też czas na interwencje poselskie. Rolnicy nad Narwią walczą przeciwko lokalizacji kopalni torfu. Zniszczenie torfowiska to nie tylko strata dla środowiska, ale też większe zagrożenie suszą i szkoda dla rolnictwa. Dziś w Czyżach, wspólnie z Razem Podlaskie, interweniowałem w tej sprawie u władz, które forsują to rozwiązanie. W Klejnikach i Czyżach rozmawialismy też o zbliżających się wyborach i naszym programie walki z suszą.

Ekologia. Adrian Zandberg interweniuje w sprawie budowy kopalni torfu w okolicach rzeki Narew – zdjęcie nr 3

– Władze idą jak taran w kontrze do lokalnej społeczności, która wcale nie marzy o tym, żeby zrujnować środowisko naturalne w okolicy i narazić się na jeszcze większe susze – odniósł się do pomysłu budowy kopalni torfu na styku gmin Czyże i Narew Adrian Zandberg. I podjął jako pose…

Źródło
Opublikowano: 2020-06-24 15:58:00

Dziś z samego rana #łamiącawiadomość: aktywiści Greenpeace Polska wspięli się na

Urszula Kuczyńska

Dziś z samego rana #łamiącawiadomość: aktywiści Greenpeace Polska wspięli się na wieżę na placu budowy elektrowni Ostrołęka C i chcą umieścić tam napis: “Węgiel, gaz, kryzys klimatyczny” w ramach sprzeciwu wobec nowych inwestycji w paliwa kopalne.

I wiecie, kiedy wspięli się na komin elektrowni w Bełchatowie to im na serio kibicowałam. Sama akcja była trochę bez sensu i czysto PR-owa, ale no, każdy rozsądny człowiek wie, że węgiel brunatny to nasz gwóźdź do klimatycznej trumny i najwyższy czas przestać go spalać w elektrowniach.

Kibicowałam wówczas tej akcji również dlatego, że dzięki niej związkom zawodowym działającym w elektrowni Bełchatów udało się wreszcie wynegocjować nieco godniejsze warunki zatrudnienia dla pracowników ochrony obiektu. To była absolutna hańba każdego z kolejnych rządów III RP, że pracownicy ochrony obiektu wchodzącego w skład tzw. Infrastruktury krytycznej dla funkcjonowania państwa zarabiali … mniej niż minimalna krajowa. I jeszcze wymagano od nich posiadania pozwoleń na broń i jej noszenia.

Także ten, za tamtą akcję Greenpeace Polska zebrało ode mnie duże propsy.

Ale dziś? Dziś to ja na serio nie wiem, o co im chodzi, zwłaszcza, kiedy już wiemy, że Ostrołęka C będzie na gaz a Greenpeace we własnym raporcie “Battle of the Grids” postuluje … podwojenie mocy gazowych w UE, żeby zastąpić atom.

Podejrzenie, że Greenpeace uprawia jakąś dziwną politykę a nie klimatyczny aktywizm towarzyszy mi od dawna: konkretnie od roku 2004, kiedy Greenpeace w antyatomowym raporcie “Nuclear Power – No Solution to Climate Change” zaproponował, aby najgęstsze i najbardziej wydajne źródło energii, jakie znamy – czyli uran 235 – zastąpić … biomasą. Spalaniem wyciętych drzew.

To m.in. Greenpeace lobbował za wpisaniem biomasy na listę odnawialnych źródeł energii UE. I ten lobbying się udał.

Dopiero kilka lat później, kiedy stało się jasne, że ten wspaniały pomysł przyniósł gwałtowne przyspieszenie deforestacji globu na skutek masowych wycinek na użytek energetyki, Greenpeace po cichutku wycofał się z poparcia dla wykorzystania biomasy w energetyce. Po cichutku. Bo nie słyszałam, aby podjął jakieś aktywne kroki w celu pokonania potwora, którego zrodził.

Teraz Greenpeace poszedł w popieranie gazu. No spoko. Ale ładnie to tak? Jednocześnie popierać i jednocześnie protestować? O co Wam tak naprawdę chodzi, hmmm? O klimat, czy o swoje dobre samopoczucie? Czy też raczej o pchanie antyatomowej agendy, bo atom to jedyna realna alternatywa i jedyny prawdziwy wróg lobbystów, którzy za Wami, miły Greenpeace, stoją?



łamiącawiadomość

Źródło
Opublikowano: 2020-06-23 13:40:10

W tym tygodniu, polskie media zajmujące się gospodarką i energetyką zelektryzowa

Urszula Kuczyńska

W tym tygodniu, polskie media zajmujące się gospodarką i energetyką zelektryzowała wiadomość, że podczas zbliżającej się wizyty w USA, prezydent Andrzej Duda ma rozmawiać z prezydentem Trumpem o budowie elektrowni jądrowej w Polsce. Nie można tej wiadomości oddzielić od prostej konstatacji, że trwa kampania wyborcza. Taka wizyta oraz ogłoszone później wyniki ewentualnych rozmów mogą mieć decydujący wpływ na wynik, jaki przy urnie 28 czerwca osiągnie urzędujący prezydent.

I teraz tak: bez względu, co ja sądzę o prezydenturze Andrzeja Dudy to cieszę się, że energetyka jądrowa stała się tematem wyborczym, bo to oznacza, że stała się tematem ważnym. Ja nie mam wątpliwości, że to nie tylko ważny temat, ale może w ogóle jeden z najważniejszych w kontekście trwającej suszy i tropikalnych burz, jakie nas nawiedzają ostatnio w ramach galopujących zmian klimatu. Dla mnie, ale nie tylko dla mnie, bo również dla wielu naukowców i ekspertów od dawna jest jasne, że bez atomu nie wygramy wojny o ograniczenie skutków nadchodzącej katastrofy klimatycznej.

Z technologicznego punktu widzenia, nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, czy elektrownia jądrowa, jaka stanie w Polsce będzie oparta na kanadyjskiej, amerykańskiej, koreańskiej, chińskiej, rosyjskiej, czy japońskiej technologii. Wszystkie dostępne na rynku technologie generacji 3+ są równie bezpieczne w użytkowaniu.

Co zatem ma znaczenie? Wiele czynników, które z chęcią będę stopniowo tutaj wskazywać i rozwijać. Dziś poprzestanę na dwóch:

1.Geopolityka

Nie łudźmy się, inwestycja w atom to poważna rzecz i to, jakiego partnera sobie wybierzemy jako kraj, będzie geopolityczną deklaracją. Ba, wybór partnera do takiego projektu ma też znaczenie czysto praktyczne w tym względzie: wybór jednego może zaskarbić nam większą życzliwość w strukturach europejskich, wybór innego sprawić, że europejscy sąsiedzi będą projekt sabotować jeszcze bardziej aktywnie. Nie można uciec od takich rozważań.

2. Model finansowania

Atomu nie wystarczy po prostu zbudować, abyśmy skorzystali na tym jako państwo i jako gospodarka. Model finansowania będzie kluczowy dla opłacalności projektu i dla podziału późniejszych korzyści i zysków: czy energia elektryczna będzie realnie tańsza dla odbiorców końcowych, czy też model finansowania napcha kieszenie bankom i inwestorowi a my jako konsumenci nadal będziemy płacić za prąd jak za zboże?

Nad modelem finansowania dla pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce Ministerstwo Energii pracowało przez cały okres swojego istnienia pod rządami ministra Tchórzewskiego. Świat nigdy nie ujrzał wyników tej pracy. Może boją się, że im ktoś skradnie te genialne pomysły, nie wiem.

Wiem, że tak czy inaczej na budowie elektrowni jądrowej w Polsce skorzysta klimat. I to jest dla mnie najważniejsze.


Źródło
Opublikowano: 2020-06-20 18:40:50

Co z tym Eko? Czyli jak rozpoznać „ekościemę” – Równość

Stowarzyszenie im. Tadeusza Regera:

Nasycenie produktami ekologicznymi na naszym rynku jest coraz większe. Atakowani jesteśmy reklamami o tematyce ekologicznej. W sklepach powstają działy z ekologiczną żywnością. Drogerie wprowadzają na swoje półki kosmetyki „bio”. Ekologia i dbałość o klimat oraz środowisko trafiły na polityczne salony. „Eko” staje się modne.Jak nie dać się zmanipulować, czyli jak nie dać się nabić w zieloną butelkę lub ulec „ekościemie”?

Wyjaśnia Katarzyna Rybiec

https://rownosc.eu/co-z-tym-eko-czyli-jak-rozpoznac-ekosci…/

Co z tym Eko? Czyli jak rozpoznać „ekościemę” – Równość

To pytanie jest na tyle ogólne, że może dotyczyć wielu aspektów związanych z ekologią. Natomiast jego wydźwięk wyraża raczej zniecierpliwienie i sceptycyzm. Tak pojęte Eko krąży w świadomości naszych rodaków, którzy sceptycznie, z niezrozumieniem i zniecierpliwieniem próbują zdefi…

Źródło
Opublikowano: 2020-06-19 16:30:29

Wczoraj Opolszczyznę odwiedził Robert Biedroń.

Marcelina Zawisza:

Wczoraj Opolszczyznę odwiedził Robert Biedroń.

W ramach wydarzenia w Opolu odbyła się konferencja prasowa i okrągły stół klimatyczny z młodzieżą. Bardzo dziękuję za obecność i pomoc w organizacji: Młodzi Razem Opole, Federacja Młodych Socjaldemokratów Opolskie, Przedwiośnie w Opolskim. Dziękuję również za obecność Zuzy Jarockiej, reprezentującej Młodzieżowa Rada Miasta Opole.

🍃 Kluczowym tematem był klimat, ale Robert mówił też o tym, jak ważna jest różnorodność i prawa mniejszości narodowych. Symbolicznie podpisał się pod postulatami Mniejszość Niemiecka w Opolu / Deutsche Minderheit in Oppeln.

Z kolei w Gogolinie pojawiła się słynna Czerwona Kanapa Roberta, gdzie rozmawiał o świeckim państwie, prawach osób transpłciowych, lekach za 5 zł oraz o ekologii i betonowaniu polskich miast.

W Gogolinie wystąpiła też Grażyna Juszczyk, nauczycielka, która w 2013 r. dwukrotnie zdjęła krzyż w pokoju nauczycielskim. Doświadczyła z tego powodu dyskryminacji w miejscu pracy, wygrała prawomocnie proces, ale w tym roku prokurator generalny Zbigniew Ziobro złożył skargę nadzwyczajną kwestionującą wyrok sądu.

Relacja z całego wydarzenia jest dostępna na fp Robert Biedroń.


Źródło
Opublikowano: 2020-06-10 20:26:51

Bardzo powoli, ale przebija się świadomość, że nie istnieje cudowne perpetuum mo

Urszula Kuczyńska

Bardzo powoli, ale przebija się świadomość, że nie istnieje cudowne perpetuum mobile i że nie istnieje takie źródło wytwarzania energii elektrycznej, które nie niosłoby ze sobą jakiś kosztów środowiskowych.

Wszystkie niosą. Francuzi oto odkrywają, że wiatraki psują krajobraz, polski internet obiega informacja o tym, że mamy w Europie problem ze składowaniem zużytych łopat wiatraków a budowa farm offshore na Bałtyku oznacza zagrożenie dla populacji bałtyckich morświnów.

Fotowoltaika z uwagi na panujące warunki atmosferyczne produkuje przez ostatnie tygodnie dużo mniej prądu niż wynoszą jej i tak skromne możliwości a trwający właśnie program “Mój prąd”, który dopłaca właścicielom nieruchomości do instalacji paneli PV to nic innego jak polityka według świętego Mateusza: kto ma, temu będzie dodane. Ja sobie na moim niewielkim, warszawskim balkonie ogniw nie postawię i dopłat nie dostanę. “Mojego prądu” wytwarzać nie mam jak – chyba, że kupię sobie generator Diesela. Ale na to dopłat nie ma. Na szczęście.

Niemniej jednak, wystarczy rzut oka na dane z PGE Obrót S.A., które pokazują “skąd prąd” w 2019, żeby się przerazić. No jak to skąd: z węgla brunatnego i kamiennego, a skąd ma być.

Dziś dopiero środa a oto media obiega kolejny raport, który mówi o tym, że do roku 2040 (to jeden raport) i 2050 (to drugi raport) energetyka wiatrowa i fotowoltaika zastąpią węgiel jako główne źródło energii w Polsce i na świecie.

No, oby! – już tylko wzdycham jak to czytam, bo i co mam zrobić. Bardzo, bardzo potrzebujemy zastąpić węgiel. Potrzebujemy zastąpić go na wczoraj, ponieważ naszym największym problemem nie są obecnie odpady w postaci zużytych łopat ani nawet metale ziem rzadkich potrzebne do produkcji paneli PV. Naszym największym problemem są emisje CO2 do atmosfery, którym zawdzięczamy m.in. tegoroczną suszę, pogodowe anomalie i wiszącą nam nad głową jak miecz Damoklesa katastrofę klimatyczną. I aby z nią zawalczyć potrzebujemy wykorzystać dokładnie WSZYSTKIE dostępne nam narzędzia: wiatraki, fotowoltaikę i energetykę jądrową. WSZYSTKO.

Jest jednak coś, co nadal nie przebija się do świadomości społecznej i trudno, już chyba taki mój los, że znów będę jedną z pierwszych, które będą krzyczeć na ten temat.

Chodzi mi mianowicie o wciąż żywy i mający się całkiem wspaniale mit o tym, że OZE uwolnią nas od władzy korporacji, bo są tak wspaniale obywatelskie, rozproszone i robi je wujek Zbyszek z kolegą w garażu pod Zambrowem.

Otóż – tak nie jest. Wiecie, kto jest sponsorem i autorem raportu o tym, że do roku 2040 wiatr i fotowoltaika zastąpią węgiel w energetyce? Nie wiecie. To Wam powiem.

Jest to koncern BP.

Ten sam, który handluje ropą, wyrobami ropopochodnymi i gazem ziemnym. Ten sam, który odpowiada za katastrofę ekologiczną w Zatoce Meksykańskiej.

Jest autorem tego raportu, bo nie ma się, co oszukiwać: to właśnie wielkie koncerny rozwijają technologie pozyskiwania energii z wiatru i słońca, te same koncerny, których ropa i gaz są konieczne, żeby móc stabilizować dostawy energii i produkować prąd wtedy, kiedy nie robią tego słońce i wiatr. Te koncerny trzepią na łatwowierności “zielonej” publiki niesamowitą kasę. Pieką dwie pieczenie przy jednym ogniu. Mogą tak ustrzelić dwa ptaszki rzucając jednym kamieniem. Rozwiązywać jeden problem tworząc drugi i znów zarabiać na jego rozwiązaniu. Wspaniałe, prawda?

Farmy wiatrowe na Bałtyku mają stawiać PGE Baltica, Orlen i Polenergia, rodzinne firmy anonimowych Nowaków I nie ma w tym nic złego, serio. Zły jest idiotyczny, tworzony wokół OZE mit o ich “demokratyczności”, bo uniemożliwia poważną rozmowę o wadach i zaletach różnych rozwiązań.

Jest tak samo zły jak ten kuriozalny tekst, który ma na sumieniu Krytyka Polityczna, w którym jakaś naiwna redaktorzyna przekonywała za Dominiką Kulczyk, że energetyka odnawialna to szansa na równouprawnienie kobiet w tym sektorze, bo jest taki nowy, świeży i nieodkryty przez korporacje.

Ja tam nie chcę być złośliwa, ale sektor OZE daje kobietom dokładnie taką samą szansę, jak energetyka w ogóle i sektor naftowy, bo w ogromnej mierze właśnie nim jest. To równouprawnienie i upodmiotowienie dotyczy więc kobiet, które odziedziczyły po ojcu grube, nieopodatkowane miliony i portfolio firm energetycznych jak pani Kulczyk, właścicielka Polenergii. Nijak jednak nie dotyczy kobiet takich jak ja – córek górników i pielęgniarek.

There, I said it. Można mnie hejtować.


Źródło
Opublikowano: 2020-06-10 17:35:38

Tymczasem media poinformowały, że w 2023 "ruszą prace" nad linią kolejową, która połączy drugie pod względem w

Remigiusz Okraska:

Tymczasem media poinformowały, że w 2023 "ruszą prace" nad linią kolejową, która połączy drugie pod względem wielkości miasto kraju z bardzo popularnym miejscem wypoczynku. Znaczy się Kraków z Zakopanem, czyli linię ogromnego corocznego przepływu podróżnych od wielu, wielu lat. Linia skróci trasę o 30 km, a czas przejazdu o niemal 2 godziny i ma sprawić, że ten ostatni wyniesie 1 godzinę i 50 minut. Jeśli, oczywiście, "prace ruszą" i gdy zakończą się, zapewne po siedmiu przesunięciach terminu, kiedyś tam. Czyli pewnie w okolicach 2030 r.

A dlaczego dopiero teraz zaczynają o tym myśleć i dlaczego dopiero wtedy zakończą, jeśli zakończą? Ano dlatego, że jeśli w tym kraju wydaje się grube miliardy na wylewanie kilku pasm asfaltu wraz z całą infrastrukturą, to jest to niezbędna inwestycja, niecierpiąca zwłoki, nowoczesna i przyszłościowa. A gdy na nieporównanie mniejszą skalę finansuje się kolej, to jest to dotowanie nierentownego dziadostwa i tak dalej. W tym przypadku i tak kolej ma szczęście, że połączy to, co połączy, więc może przynajmniej obejdzie się bez opowieści, że jest niepotrzebna oraz "z poprzedniej epoki".

A później w liberalnych stołecznych redakcjach, które przez dekady gardłowały za takim modelem "rozwoju", przeczytamy opowieść o tym, że ciemne polaczki jeżdżą dieslem i robią smog. Albo felieton eko-panicza, który pracuje w domu i mieszka przy stacji metra i oznajmi nam z wyższością, że nie ma samochodu, bo to przecież rzecz niepotrzebna, w dodatku szkodząca bliźnim i matce ziemi.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-06 15:26:56

Kapitalizm kontra klimat – Równość

Stowarzyszenie im. Tadeusza Regera:

„Zmiany klimatu to lewacki spisek”; „Lewica straszy katastrofą klimatyczną, żeby obalić kapitalizm”; „Ekologia to zamach na fundamenty naszego ustroju społecznego” – takie opinie często formułują zarówno skrajnie prawicowi użytkownicy forów internetowych, jak i cieszący się znacznie większą renomą i dobrze opłacani konserwatywni komentatorzy. Nawet od co „rozsądniejszych” dziennikarzy i polityków, którzy nie uciekają się do języka teorii spiskowych, można usłyszeć, że globalne ocieplenie to „kwestia polityczna”, a doniesienia o grożącej nam katastrofie klimatycznej oparte są na ideologii, a nie na niepodważalnych ustaleniach naukowych.

W książce "To zmienia wszystko. Kapitalizm kontra klimat" Naomi Klein postawiła prowokacyjną tezę: prawicowi negacjoniści zmian klimatu mają sporo racji. Oczywiście nie dlatego, że kryzys klimatyczny nie jest rzeczywisty albo że nie został spowodowany przez działalność człowieka – ale dlatego, że skuteczna odpowiedź na ten kryzys wymaga radykalnej transformacji naszego systemu ekonomicznego.

Pisze Leopold Hess.

https://rownosc.eu/kapitalizm-kontra-klimat/

Kapitalizm kontra klimat – Równość

„Zmiany klimatu to lewacki spisek”; „Lewica straszy katastrofą klimatyczną, żeby obalić kapitalizm”; „Ekologia to zamach na fundamenty naszego ustroju społecznego” – takie opinie często formułują zarówno skrajnie prawicowi użytkownicy forów internetowych, jak i cieszący si….

Źródło
Opublikowano: 2020-06-06 08:51:03

Jak przetrwać katastrofę? / Ziemia / dwutygodnik.com

Tomasz Markiewka:

„Dwutygodnik” utworzył jakiś czas temu rubrykę, w której mam przyjemność omawiać najnowsze książki na temat katastrofy klimatycznej. W najnowszym wydaniu piszę o „The Future We Choose” oraz „A Planet to Win”. Polecam serdecznie, bo książki ciekawe i ważne, a inicjatywa „Dwutygodnika” świetna.

Jak przetrwać katastrofę? / Ziemia / dwutygodnik.com

Społeczeństwa nie można z dnia na dzień przestawić na nowe tory. Ale jeśli sami nie dokonamy transformacji, zrobi to za nas zmieniający się klimat. Lepiej więc myśleć i działać z politycznym rozmachem już teraz

Źródło
Opublikowano: 2020-06-05 17:56:46

Nowy Zielony Ład czy walka o ogień? | „Nowy Obywatel” – pismo na rzecz sprawiedliwości społecznej

Remigiusz Okraska:

Mamy nowy tekst, w sam raz na rocznicowe opowieści czwartoczerwcowe, z tym że u nas nie jest o wspominkach, lecz o konsekwencjach. Jarosław Niemiec pisze o zapaści polskiego górnictwa, która to zapaść wcale nie służy ekologii i OZE, a najmniej pracownikom i polskiej energetyce: "Szkoda, że polskie rządy wolały opcję zerojedynkową: albo zamknąć kopalnie, bo węgiel truje, albo podtrzymywać górnictwo od kryzysu do kryzysu, gasząc niepokoje społeczne w kopalniach i obiecując górnikom, że będą fedrować jak fedrowali i zapewniając, że rząd by im nieba przychylił, ale nie może, bo ich ekologicznie terroryzują zwolennicy „zielonego ładu” w UE. Napuszczanie górników na ekologów i odwrotnie przynosi taki skutek, że nie odbyła się debata o sprawiedliwej transformacji energetycznej z tymi, którzy poważnie myślą i o klimacie, i o suwerenności, i o sprawiedliwości społecznej w tym procesie. Skutek widać – nie ma dziś ani OZE, ani przyszłości dla górnictwa. Polska przegrywa w wojnie o energię". Całość w linku:

Nowy Zielony Ład czy walka o ogień? | „Nowy Obywatel” – pismo na rzecz sprawiedliwości społecznej

Napuszczanie górników na ekologów i odwrotnie przynosi taki skutek, że nie odbyła się debata o sprawiedliwej transformacji energetycznej z tymi, którzy poważnie myślą i o klimacie, i o suwerenności, i o sprawiedliwości społecznej w tym procesie.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-04 20:59:51

Greta Thunberg o nowej elektrowni w Niemczech: WSTYD! – wPunkt

WPunkt:

[NIEMCY] W sobotę 30 maja ruszyła nowa elektrownia węglowa Datteln 4 w Nadrenii Północnej-Westfalii. Otwarcie zakładu stoi w sprzeczności z planowanym przez rząd Niemiec odejściem od energetyki węglowej do 2038 roku. Negatywnie zaopiniowała ją rządowa komisja ekspertów.

Greta Thunberg o nowej elektrowni w Niemczech: WSTYD! – wPunkt

W sobotę 30 maja ruszyła nowa elektrownia węglowa Datteln 4 w niemieckiej Nadrenii Północnej-Westfalii. Otwarcie zakładu stoi w sprzeczności z planowanym przez rząd Niemiec odejściem od energetyki węglowej do 2038 roku. Negatywnie zaopiniowała ją rządowa komisja ekspertów.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-01 10:12:56

Dziś przypada 10 rocznica powodzi w Gliwicach, Zabrzu-Makoszowach i Przyszowica

Maciej Konieczny:

Dziś przypada 10 rocznica powodzi w Gliwicach, Zabrzu-Makoszowach i Przyszowicach, gdy wylała Kłodnica. “Wielka woda”, która wielu rodzinom zabrała dorobek życia, pojawiła się również w Bieruniu, Bojszowach i Chełmie Śląskim.

Ubiegłego lata, w sierpniu, po intensywnej ulewie zalało centra miast GOPu, m.in. tunele w Katowicach przy Rondzie Ziętka oraz pod DK86 – drugą najruchliwszą drogą w kraju.
W Bytomiu mieszkańcy żartują, że ulica Piłsudskiego to “bytomska Wenecja”, bo regularnie jest zalewana po intensywniejszych opadach. |Te przykłady można mnożyć.
Z drugiej strony, ze wszystkich stron słyszymy o nadchodzącej suszy. Tegoroczna zima była lekka i niemal bezśnieżna, marzec 2020 był najsuchszy odkąd prowadzone są pomiary – efekty już widać w sklepach i na targowiskach w postaci absurdalnie drogich warzyw i owoców.

Klimat się zmienia. Długotrwałe upały, wypalające trawy do gołej ziemi i nagłe, ulewne deszcze, po których woda zalewa miejską infrastrukturę, ale nie może nawodnić gleby, stają się nową normą. Powodzie i susze to tak naprawdę dwie strony tego samego medalu: zmian klimatu i zaburzonych stosunków wodnych.

Jakiś czas temu zwróciłem się z apelem o ograniczenie koszenia i wycinki zieleni do jednej z katowickich spółdzielni mieszkaniowych. Zieleń w miastach pełni funkcję nie tylko dekoracyjną, ale pomaga obniżyć temperaturę i wspomaga małą retencję wody. Oczywiście, parki w miastach, małe przydomowe ogródki czy miejskie łąki kwietne nie uchronią nas od powodzi, bo do tego potrzebne są działania systemowe.

Ministerstwo Klimatu deklaruje, że od dawna prowadzi działania ukierunkowane na zmiany klimatu, w tym walkę z suszą. Wiele wskazuje jednak na to, że są to działania wyłącznie fasadowe, bo z jednej strony, owszem, mówi się o rozwijaniu retencji, z drugiej planowany jest przekop Mierzei Wiślanej czy eksploatacja kolejnych odkrywek węgla brunatnego, które zdecydowanie pogarszają stosunki wodne.

Zmiany klimatu nie będą czekać, aż ministerstwo łaskawie weźmie się do roboty. One już następują, a ich skutki coraz boleśniej odczuwamy. Potrzebujemy realnych inwestycji w małą retencję, skończenia raz na zawsze z betonowaniem miast i Funduszu Dzikiej Przyrody, dzięki któremu będziemy mogli zalesiać nieużytki i odtwarzać mokradła. Potrzebujemy realnych działań tu i teraz!


Źródło
Opublikowano: 2020-05-20 15:52:54

czasopismo RÓWNOŚĆ – Ekologia

Stowarzyszenie im. Tadeusza Regera:

Nowy numer naszego czasopisma na temat ekologii już w sprzedaży na Allegro!

Pracę nad tym numerem pisma rozpoczęliśmy, gdy w Polsce nie obowiązywał jeszcze stan epidemii. Kończyliśmy je, gdy WHO ogłosiło pandemię, a w kraju zaostrzano kwarantannę.

Towarzyszyła nam wątpliwość, czy temat katastrofy klimatycznej nie zostanie zepchnięty ponownie na to wieczne „później”, bo „przecież teraz są ważniejsze sprawy do załatwienia”.

Mimo wszystko jednak powinniśmy pamiętać, że katastrofa ekologiczna nie poczeka, aż się na nią przygotujemy. Nie zniknie wtedy, gdy dookoła szaleje inna, epidemiologiczna katastrofa. Kryzys ekologiczny trwa już od dawna i wciąż powinniśmy myśleć nad tym, jak mu przeciwdziałać.

https://allegro.pl/o…/czasopismo-rownosc-ekologia-9265202352

czasopismo RÓWNOŚĆ – Ekologia

Kup teraz na Allegro.pl za 3 zł – czasopismo RÓWNOŚĆ – Ekologia z miasta BIELSKO-BIAŁA. Stan: nowy. Allegro.pl – Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Programowi Ochrony Kupujących!

Źródło
Opublikowano: 2020-05-20 11:45:21