Bartosz Turek na łamach Rzeczpospolitej porównuje ceny nieruchomości w Warszawie

Jan Śpiewak:

Bartosz Turek na łamach Rzeczpospolitej porównuje ceny nieruchomości w Warszawie do Monako. Zapewnia, że w Polsce jest tanio. Problem w tym, że zarobki w Monako są wielokrotnie wyższe niż w Warszawie. Ceny nieruchomości nawet nie premium w stolicy zaczynają dobijać do 15 tysięcy z metra kwadratowego. Pan Turek jest typowym naganiaczem, który ma budować legitymizację dla banki nieruchomościowej, które spowodowała, że dzisiaj nawet 2/3 mieszkań w dużych miastach kupują inwestorzy za gotówkę. Dzisiaj Polska to raj dla spekulantów i rentierow.

Kim jest Bartosz Turek? Występuje w mediach, pisze teksty i analizy. Przekonuje, że ceny mieszkań będą rosły. Spójrzmy czym jest HRE Investments. To spółka, którą założył Michal Sapota były prezes Murapolu jednej z największych spółek deweloperskich w kraju. Sam Sapota prowadzi obecnie ponad 50 inwestycji (!) w nieruchomości.

Ile warte są takie „analizy”? Niewiele, ale tak wyglada neoliberalna propaganda, która chce umocnić w nas przekonanie, że 15 tysięcy z metra za kawalerkę w molochy Bliska Wola to coś normalnego. Nie to nie jest normalne, żeby pracować na metr kwadratowy mieszkania trzeba odłożyć półroczną pensję. To system zorganizowanego wyzysku, w którym wygrywają deweloperzy i banki oraz zblatowani z nimi politycy. Media powtarzają te słowa Turka tworząc wrażenie, że to prawda objawiona. A to tylko płatna propaganda.


Źródło
Opublikowano: 2021-01-11 17:47:47

Jak mawiają mądrzy ludzie w USA – Trump to symptom choroby, a nie jej źródło. I

Adrian Zandberg:

Jak mawiają mądrzy ludzie w USA – Trump to symptom choroby, a nie jej źródło. I jak każda nieleczona przypadłość musiała skończyć się goraczką. Amerykanie mają przy tym niesamowite szczeście, że tym razem napędził im ją nieudolny faszysta jak z kreskówki, a nie taki na serio skuteczny.

Chorobą, która toczy ten kraj od dawna, jest system, w którym bilioner odkłada kolejne biliony dolarów, zyskując na pandemii, w czasie gdy miliony obywateli lądują bez pracy, bez opieki zdrowotnej, bez mieszkania, na ulicy.

Amerykańscy politycy albo nie mogą, albo nie chcą tej choroby leczyć: w ogromnej większości reprezentują w Kongresie interesy swoich sponsorów, tychże bilionerów.

Ta słynna amerykańska demokracja, do której rutynowo odnosi się polska polityka – to po prostu oligarchia.

Polska polityka niestety gloryfikuje skompromitowany gospodarczo amerykański liberalizm i chce stawiać kolejne pomniki Reaganowi. Polska polityka też, na ślepo wspiera groteskowego Trumpa: jeszcze wczoraj wieczorem, TVP powtarzała jego banialuki.

Dlaczego? Polski rząd desperacko trzyma się jednego z nielicznych sprzymierzeńców w swojej ultrakonserwatywnej krucjacie przeciw prawom człowieka. Sprzymierzeńca, którego odejście po skandalicznej kadencji zakręci kurek z dolarami dla Ordo Iuris i innych fundamentalistów [1,2].

Odejście Trumpa zakończy też nieudolną propagandę rządu, kreującą iluzję jakiegoś wyjątkowego sojuszu między prawicą w USA i RP. Sojuszu, w którym w rzeczywistości trumpistowska administracja dyktowała Rzeczpospolitej warunki współpracy gospodarczej telefonami od ambasador USA. W którym Trump budował sobie w Polsce fortecę własnego imienia, zapewniając klauzulę całkowitej bezkarności obcych żołnierzy wobec polskiego prawa.

Polska polityka musi skończyć z gloryfikowaniem chorego amerykańskiego systemu i przerwać więzy ze środowiskiem śmiesznego, ultraprawicowego wujka Trumpa. To ani przykład, ani partner dla Polski – nie możemy skończyć jak Amerykanie.

Przykładem dla nas jest Europa i jej demokratyczne tradycje oparte na solidarności społecznej. To Europa jest podmiotem politycznym na którym powinniśmy skupić nasze międzynarodowe i wspólnotowe działania.

To w ramach Europy musimy określić nowe stosunki międzynarodowe z USA, nie polegające ani na przestarzałych zimnowojennych układach, ani na fałszywych wyobrażeniach o Ameryce. Te stosunki muszą objąć wspólne interesy obywateli i pracowników w zglobalizowanym świecie.

[1] https://www.opendemocracy.net/…/trump-sekulow-war-womens-l…/
[2] https://www.opendemocracy.net/…/revealed-trump-lawyer-fund…/

As wise people in the US say – Trump is a symptom of the disease, not its source. And like any untreated condition, it had to end with a fever. Americans are very fortunate that this time it was driven by an inept fascist from a cartoon, not seriously effective.

The disease this country has been running for a long time is a system where a trillionaire puts down another trillions of dollars, profiting from a pandemic, as millions of citizens end up out of work, without health care, without housing, on the street.

American politicians either can't or don't want to treat this disease: they represent the interests of their sponsors, these billionaires in Congress for the huge majority.

This famous American democracy, which Polish politics routinely refers to – is simply an oligarchy.

Polish politics, unfortunately, glorifies economically compromised American liberalism and wants to set up further monuments to Reagan. Polish politics too, blindly supports grotesque Trump: just last night, TVP repeated his banners.

Why is that? The Polish government desperately clings to one of its few allies in its ultra-conservative crusade against human rights. An ally whose departure after an outrageous term will spin a dollar hen for Ordo Iuris and other fundamentalists [1,2].

Trump's departure will also end the government's inept propaganda, creating the illusion of some unique alliance between the right in the US and the US. An alliance in which in reality the trumpist administration dictated the Republic terms of economic cooperation with phones from the US ambassador. In which Trump built himself a fortress of his own name in Poland, providing a clause of total impunity of foreign soldiers against Polish law.

Polish politics must stop glorifying the sick American system and cut ties with the environment of funny ultra-right uncle Trump. This is neither an example nor a partner for Poland – we can't end up like Americans.

An example for us is Europe and its democratic traditions based on social solidarity. Europe is the political entity on which we should focus our international and community activities.

It is within Europe that we need to define new international relations with the USA, consisting of neither obsolete cold-war agreements nor false ideas about America. These relations must embrace the common interests of citizens and employees in a globalised world.

[1] https://www.opendemocracy.net/en/5050/trump-sekulow-war-womens-lgbt-rights-europe/
[2] https://www.opendemocracy.net/en/5050/revealed-trump-lawyer-funds-putin-linked-religious-lobbyists-russia/

Translated

Źródło
Opublikowano: 2021-01-07 22:08:36

Rano usłyszeliśmy od marszałek Sejmu, że trzeba oszczędzać czas. Kilkaset popr

Adrian Zandberg:

Rano usłyszeliśmy od marszałek Sejmu, że trzeba oszczędzać czas. Kilkaset poprawek do budżetu, które nie miały ze sobą nic wspólnego, zostało więc przegłosowanych na raz.

Że to bez sensu? Że wydatki na zbrojenia, które wprowadzała poprawka innego klubu, nie mają nic wspólnego z naszą poprawką o przeniesieniu środków z IPN na szpitale? Ten argument pani marszałek nie przekonał. Uznała, że liczy się czas. Ja uznałem, że nie będę brać udziału w farsie. Podobnie jak pozostali posłowie Razem, wyciągnąłem w tym głosowaniu kartę.

Po głosowaniu, o godzinie 11, ogłoszono przerwę w obradach. Przerwa trwała do godziny 19. Następnie ogłoszono przerwę do 21, którą właśnie przedłużono do 23:30.

I tak się zastanawiam – czy to na to Sejm oszczędzał rano czas, głosując zblokowane bez żadnej logiki poprawki do budżetu?

Adrian Zandberg, profile picture

Źródło
Opublikowano: 2020-12-17 21:13:04

Zandberg o zasiłku pogrzebowym

Adrian Zandberg:

OKO.press potwierdza to, o czym wczoraj mówiłem w FAKT24.pl: Skumulowana inflacja przez ostatnie 10 lat to prawie 18 proc. Zasiłek stoi w miejscu od 10 lat i nie pokrywa kosztów świeckiego pogrzebu.

https://oko.press/wypowiedzi/zandberg-o-zasilku-pogrzebowym/

Zandberg o zasiłku pogrzebowym

Afery Edukacja Ekologia Gospodarka Historia Kobiety Kościół Kultura LGBT+ Media Nacjonalizm NGO Niepełnosprawność Opozycja Policja i służby Polityka społeczna Prawa człowieka Prawa zwierząt Propaganda Protesty Sądownictwo Świat Uchodźcy, imigranci Władza Wybory Zdrowie

Źródło
Opublikowano: 2020-12-12 12:48:16

Wyobraź to sobie.

Czerwonobiali:

Wyobraź to sobie.

W środku pandemii rozdajesz ulotki na ulicy w sprawie zbiórki kasy dla chorego ojca, nagle widzisz jak ulicą idzie Prezydent RP, wjeżdżasz w niego jak Seicento w rządową kolumnę i cyk, lajki, szery i bajery.

Ogólnie bardzo współczujemy tej młodziutkiej dziewczynie i jej rodzinie, zachęcamy też do pomagania potrzebującym, ale ta akcja Dudy tak woni propagandą, że trudno to przemilczeć.
(Oczywiście to nie zarzut do dziewczyny – robi wszystko żeby uratować ojca, szacunek).

Imagine that.

In the middle of a pandemic you hand out leaflets on the street regarding the collection of money for a sick father, suddenly you see the President of the Republic of Poland walking down the street, you drive into him like Seicento into a government column and tick, likes, wide and stuff.

Generally, we feel very sorry for this young girl and her family, and we encourage you to help those in need, but this action Duda smells so propaganda, it's hard to unsaid.
(Of course it's not a girl's charge – she does everything to save her father, respect).

Translated


Źródło
Opublikowano: 2020-11-21 23:05:47

China’s Global Lockdown Propaganda Campaign

Urszula Kuczyńska

To nie jest tekst o tym, że nie ma pandemii. To jest tekst o tym, że pandemia jak najbardziej jest.
To nie jest też tekst o tym, że lockdowny nie były potrzebne – były a teraz potrzebne są kolejne ograniczenia.

To jest tekst o tym, że w całym zamieszaniu zapomnieliśmy o lekcji z amerykańskich wyborów 2016 i okołobrexitowego referendum; że zapomnieliśmy o lekcji Cambridge Analitica.
A w międzyczasie na mediach społecznościowych pojawił się gracz, który umie w nie jeszcze lepiej niż Rosja.

I że jest prawdopodobne, że zamordystyczny reżim robi sobie naszym kosztem wspaniałą propagandę, na potęgę fałszując statystyki, do których staramy się dorównać.

W Wuhan działają obecnie nocne kluby, o pandemii nikt nie mówi, wszyscy zapomnieli, co działo się zimą i wczesną wiosną. Mnie też zastanawia, jak to możliwe.

China’s Global Lockdown Propaganda Campaign

Inside the CCP’s use of social media bots and other disinformation tactics to promote its own response to the coronavirus pandemic and attack its critics

Źródło
Opublikowano: 2020-10-15 13:23:57

To, co się dzieje to jest jakaś dekadencka niemoc, zaprzeczenie i polityczno-spo

Urszula Kuczyńska

To, co się dzieje to jest jakaś dekadencka niemoc, zaprzeczenie i polityczno-społeczny klincz.

Statystyki zachorowań – bo już nie tylko zakażeń – biją kolejne rekordy.

Co robi rząd?

Dobrą minę do złej gry. Tworzy propagandę sukcesu. Nie podejmuje już nawet półśrodków, tylko ucieka się do strategii pozorowania działania.

Bo maseczki są potrzebne i większość z nas o tym wie i grzecznie je nosi. A mimo to, wirus szaleje. Zatrzymają, spowolnią go tylko realne ograniczenia. Tak jak z kryzysem klimatycznym nie wygramy przerzucając odpowiedzialność na pojedynczych ludzi, tak nie wygramy z wirusem licząc tylko na to, że ludzie sami z siebie zrezygnują z realnie potrzebnych im do życia i normalnego funkcjonowania działań i aktywności.

Na cynicznych i antynaukowych propandemików, którzy podsycają wątpliwości bat trzeba było znaleźć wcześniej, nie teraz, kiedy dołączyły do nich rzesze osób realnie skrzywdzonych przez pierwszy lockdown: osób, które straciły dochody, wpadły w długi, którym obcięto pensje, dołożono obowiązków w wyniku zwolnień, którym zawalił się świat a poczucie jakiejkolwiek stabilności i bezpieczeństwa legło w gruzach. To o nich przede wszystkim trzeba było pomyśleć wiosną – nie tylko o przedsiębiorcach, którzy poczynili sobie ich kosztem “oszczędności”. To ich gniew, ich lęk i ich bunt przeciw karze za nieswoje winy, ich zaprzeczenie i poczucie, że zostali oszukani jest teraz zagrożeniem i dla nas, i dla nich samych.

Zachodzi realna groźba, że rządząca prawica za dwa, trzy tygodnie będzie zmuszona wdrożyć prawdziwą praktykę eugeniczną. Doprowadzi do sytuacji, w której personel medyczny będzie dokonywał wyborów, kogo warto ratować a kogo nie, bo te nowe miejsca w szpitalach, te 500 dodatkowych respiratorów okaże się tylko kroplą w morzu potrzeb i to na dodatek bezużyteczną, bo sprzętu nie będzie komu obsługiwać.

W połowie XIX wieku, kiedy w Londynie wybuchła epidemia cholery wniosek był jasny: największym zagrożeniem dla zdrowia publicznego okazała się bieda. Sporo wody w Tamizie upłynęło, zanim rządzące elity zrozumiały, że aby przestała, należy walczyć z nią, z biedą i uwłaczającymi ludzkiej godności warunkami życia.

Dlaczego rządząca prawica, tak świetnie obeznana w meandrach historii (choć nie społecznej, ta jest najwyraźniej poza sferą jej zainteresowań), płacąca nieplanowane miliony na zbrojenia, kolejne na IPN i szereg propagandzistów usprawiedliwiających zbrodnie “Ognia” i “Burego”, wciąż i co dnia musi udowadniać, że niczego się z niej nie nauczyła?


Źródło
Opublikowano: 2020-10-10 14:38:34

Naukowcy nie mają złudzeń. Nowe dane dotyczące polskich lasów

Obywatel:

Złe wieści i przy okazji obnażenie propagandowych opowieści leśników o tym, że "lesistość kraju wzrosła". Tymczasem: "Słyszymy, że w Polsce przybywa zasobów leśnych. To jednak nie znaczy, że dotyczy to lasów starych, naturalnych. W statystykach terenem leśnym jest też teren, gdzie drzewa już wycięto lub dopiero zasadzono. A Polska jest w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o wyrąb lasu – zwracają uwagę naukowcy. – Może i przybywa nam terenów zadrzewionych, ale coraz większą mamy powierzchnię plantacji. A tego, co jest lasem naturalnym – ubywa – mówi prof. Tomasz Wesołowski, kierownik Pracowni Biologii Lasu Uniwersytetu Wrocławskiego. I żartuje, że procent „lasu w lesie” zmniejsza się. Jego zdaniem jeśli chodzi o zachowanie różnorodności oraz zdolność lasu do pochłaniania i magazynowania dwutlenku węgla – sytuacja nie poprawia się, a wręcz pogarsza". Całość w linku:

Bad news and also exposing propaganda stories of foresters about the fact that ′′ forestry of the country has increased ". Meanwhile: ′′ We hear that forest resources arrive in Poland. However, this does not mean that this applies to old, natural forests. In statistics, there is also a forest area where trees have already been cut out or planted. And Poland is at the European top when it comes to the forest logging – scientists are paying attention. – We may have tree land arriving, but we have an increasing surface of plantations. And what is a natural forest – goes away – says Prof. Tomasz Wesołowski, head of the Forest Biology Studio of the University of Wrocław. And I joke that the percentage of ′′ forest in the forest ′′ is decreasing. In his opinion, when it comes to maintaining diversity and the ability of the forest to absorb and store carbon dioxide – the situation does not improve, but even worse ". The whole thing in the link:

Translated

Naukowcy nie mają złudzeń. Nowe dane dotyczące polskich lasów

Słyszymy, że w Polsce przybywa zasobów leśnych. To jednak nie znaczy, że dotyczy to lasów starych, naturalnych. W statystykach terenem leśnym jest też teren, gdzie drzewa już wycięto lub dopiero zasadzono. A Polska jest w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o wyrąb lasu – zwracają u…

Źródło
Opublikowano: 2020-09-30 12:59:25

Kontrola i niewidzialna przemoc. Instagram jako źródło cierpień

Jan Śpiewak:

"Media społecznościowe obiecywały nam wolność i równość, a stały się formą doskonałej kontroli i niewidzialnej przemocy."

Polecam mój najnowszy tekst dla polsatnews.pl:

"Dwóch pisarzy – George Orwell i Aldous Huxley – stworzyło w pierwszej połowie XX wieku dwie odmienne wizje totalitarnej przyszłości. Ten, który sportretował Orwell w "Roku 1984", był światem wszechobecnej cenzury, inwigilacji i indoktrynacji. Kontrolę nad ludźmi rządy sprawowały poprzez przemoc fizyczną i tortury. Propaganda służyła mobilizacji mas, które musiały ponosić coraz większe wyrzeczenia na rzecz wszechobecnego państwa. Ogromny aparat biurokratyczny został zaprzęgnięty do śledzenia każdego kroku jednostki, która dla systemu nie miała żadnego znaczenia.

Huxley widział totalitarną przyszłość w zupełnie inny sposób. W "Nowym Wspaniałym Świecie" władze kierowały ludźmi nie poprzez fizyczną przemoc, ale poprzez dozowanie im przyjemności. Nie trzeba było cenzurować książek, wystarczyło zapewnić ludziom łatwą rozrywkę i tysiące kanałów informacji. Fakty przestawały się liczyć, bo każdy miał własną prawdę. Pornografia, gry i bezmyślna konsumpcja zastąpiły kulturę. Obywatele stali się biernymi, egoistycznymi jednostkami, niezdolnymi do współpracy i empatii. Dzięki temu władze mogły spokojnie robić to, na co miały ochotę, bez uciekania się do masowej inwigilacji i przemocy. Dzisiaj w społeczeństwach Zachodu wizja Huxleya, w dużej mierze dzięki mediom społecznościowym, jest zaskakująco aktualna.

(…)

Instagram zamiast kokainy

Media społecznościowe wykorzystują nasze słabe strony, żeby nas od siebie uzależnić. Nieustające notyfikacje i lajki działają na nas jak kokaina. Narkotyk stymuluje receptory neuroprzekaźnikowe w ośrodku mózgu odpowiedzialne za nagradzanie. Wywołuje to przypływ dopaminy, która jest naturalną substancją chemiczną wytwarzaną przez mózg. Przynosi ona efekt szczęścia i zadowolenia. Biorąc kokainę przypływ dopaminy jest znacznie większy, niż gdy doświadczamy go w codziennym życiu, dlatego tak łatwo się od niej uzależnić. W ten sam sposób działają na nas notyfikacje i lajki. Każda wiadomość wysłana nam przez Instagrama czy Facebooka wyzwala w naszym mózgu dopaminę i sprawia, że czujemy się szczęśliwi.

Nieustająca obecność w mediach społecznościowych sprawia, że jesteśmy poddani nieustającej presji. Czują ją szczególnie ludzie, którzy urodzili się w trakcie rewolucji internetowej – nazywani Generacją Z. Mediów społecznościowych używa blisko 90 proc. nastolatków i dwudziestolatków.

Brytyjskie Królewskie Stowarzyszenie Zdrowia Publicznego przeprowadziło badanie użytkowników Twittera, YouTube, Facebooka, Instagrama i Snapchata w wieku od 16 do 24 lat. Właściwie wszystkie te platformy były dla badanych Brytyjczyków źródłem niepokoju, traumy i stresu. Najgorzej w zestawieniu wypadł Instagram, który pozbawiał użytkowników snu, był źródłem lęku, a nawet depresji. 70 proc. badanych pod wpływem Instagrama czuło się gorzej ze swoim ciałem. W zestawieniu tylko YouTube miał w miarę neutralny wpływ na psychikę.

(…)

Media społecznościowe stały się platformą promującą indywidualizm, konsumpcję, łatwą, uzależniającą rozrywkę. Dzięki internetowym mechanizmom niemożliwe jest porozumienie, które wykraczałoby poza polityczne i kulturowe partykularyzmy. Jesteśmy stale demobilizowani do działania. Gigantyczna ilość bodźców sprawia, że nie potrafimy dostrzec tego, co naprawdę ważne, a co jest tylko szumem algorytmu. Przypomina to wizję Wolina i Huxleya, którzy ostrzegali nas, że nowe formy kontroli nie będą w żaden sposób przypominać metod stosowanych przez okrutnych despotów. Nie trzeba utrzymywać ogromnego aparatu opresji, żeby trzymać ludzi pod butem. Wystarczy dać im Instagrama."

Kontrola i niewidzialna przemoc. Instagram jako źródło cierpień

Media społecznościowe obiecywały nam wolność i równość, a stały się formą doskonałej kontroli i niewidzialnej przemocy. Kilkadziesiąt "lajków" wystarczy, żeby przewidzieć, na kogo dany użytkownik zagłosuje, jaką ma orientację seksualną i czy jego rodzice są rozwiedzeni.

Źródło
Opublikowano: 2020-09-27 14:10:02

Można robić różne sztuczki i zakłamywać rzeczywistość, ale prawdy o polskiej och

Maciej Konieczny:


Można robić różne sztuczki i zakłamywać rzeczywistość, ale prawdy o polskiej ochronie zdrowia ukryć się nie da. I ona nie będzie działać lepiej, jeżeli radykalnie nie zwiększymy jej finansowania, przynajmniej do poziomu 7,2% PKB.

Rząd miał czas, żeby przygotować się do drugiej fali pandemii. Tymczasem w szkołach mamy chaos, brakuje środków ochronnych,a dzieci stoją w deszczu w kolejkach, żeby można im było zmierzyć temperaturę. Niedofinansowany Sanepid nie daje rady realizować zadań, jakie się przed nim stawia. I nic dziwnego. Na Sanepid w 2021 nadal, mimo pandemii wydamy mniej niż na Instytut Pamięci Narodowej. Różnica jest taka, że IPN nie jest nam specjalnie do niczego potrzebny, a Sanepid pomaga ratować życie.

O ochronie zdrowia i drugiej fali koronawirusa mówiłem wczoraj w "Pytaniu na śniadanie" w Polsat News.


Źródło
Opublikowano: 2020-09-07 15:12:18

Wziąłem dzisiaj udział w upamiętnieniu Robotniczej Brygady Obrony Warszawy, któr

Maciej Konieczny:

Wziąłem dzisiaj udział w upamiętnieniu Robotniczej Brygady Obrony Warszawy, która we wrześniu '39 broniła stolicy przed hitlerowskim natarciem.

Brygada powstała 6 września i walczyła aż do kapitulacji stolicy. W jej szeregach ramię w ramię walczyli ochotnicy z PPS, Bundu, związków zawodowych i robotnicy. Socjaliści i robotnicy bronili stolicy przed hitlerowcami, kiedy wielu z tych, którzy przed wojną nazywali lewicowców żydokomuną i odmawiali im patriotyzmu zdążyło już uciec za granicę.

Brygada liczyła ok. 6 tys. osób, a jej żołnierze odmówili złożenia broni nawet po kapitulacji Warszawy i byli gotowi walczyć do końca. Dopiero osobista interwencja kapitana Mariana Keniga, dowódcy brygady skłoniła żołnierzy do złożenia broni.

Oczywiście IPN i prawica na temat Brygady milczą. Nie przeczytacie też o niej w podręcznikach. Rola socjalistów w walkach o niepodległą i sprawiedliwą społecznie Polskę nie była i nie będzie wygodna dla prawicy. Ale prawicowa propaganda nie zmieni przeszłości i nie zmieni historii.

Dlatego dzisiaj spotkaliśmy się przed dawną redakcją pepeesowskiego "Robotnika", gdzie we wrześniu '39 mieścił się punkt werbunkowy Brygady, żeby oddać hołd bohaterom tamtych tragicznych dni. Dziękuję Inicjatywa Pracownicza Warszawa, Czerwona Młodzież – Organizacja Młodzieżowa PPS, Stowarzyszenie Ochotnicy Wolności, Związkowa Alternatywa, Przychodnia Skłot, Razem w Warszawie i Adrian Zandberg, że spotkaliśmy się dzisiaj na Wareckiej wspólnie.

Cześć i chwała bohaterom!





Źródło
Opublikowano: 2020-09-06 21:10:57

6 września mija rocznica powołania Robotniczej Brygady Obrony Warszawy. We wrześniu 1939 roku tysiące socjalistów i zwią

Adrian Zandberg:

6 września mija rocznica powołania Robotniczej Brygady Obrony Warszawy. We wrześniu 1939 roku tysiące socjalistów i związkowców, zwołanych przez Polską Partię Socjalistyczną, broniły stolicy przeciwko hitlerowcom.

To historia nie przypadkiem rzadko wspominana przez IPN. Rola socjalistów obronie stolicy jest niewygodna. Brygada walczyła przeciwko faszyzmowi, o Polskę niepodległą i sprawiedliwą społecznie – aż do kapitulacji miasta. Kiedy się formowała, wielu z tych, którzy przed wojną odmawiali lewicy patriotyzmu, w Warszawie już nie było. Wybrali ucieczkę.

Dziś, przed dawną siedzibą redakcji Robotnika, gdzie mieścił się punkt rekrutacyjny Brygady, oddaliśmy hołd pamięci obrońców stolicy.



Źródło
Opublikowano: 2020-09-06 17:53:43

Wyraźnie ostatnio widać jak prawicowa propaganda z determinacją próbuje napisać

Czerwonobiali:

Wyraźnie ostatnio widać jak prawicowa propaganda z determinacją próbuje napisać na nowo historię polskiej lewicy. Lewica, ta „dobra”, ta tolerowana przez prawicę, czyli lewica PPS-owska, jest dla potrzeb tej propagandy obdzierana z wszelkiej tożsamości, ideowości i symboliki. Wszystko po to by zrobić z niej taką ewentualnie trochę bardziej wrażliwą społecznie wersję konserwatywnej prawicy. Lewicę obdziera się więc z Czerwonych Sztandarów, z międzynarodowej solidarności proletariatu, z walki klas, z Karola Marksa, z pierwszomajowego Święta Pracy.

Obdziera się ją też z antyklerykalizmu i próbuje się stworzyć jej obraz jako ruchu, której w dużej mierze opierał się na religii. Oczywiście uczciwie zauważmy, że do zafałszowania obrazu historii lewicy przyczyniają się też osoby związane z lewicą współczesną, którzy albo historii własnego ruchu nie znają, albo gotowe są kłamać na zlecenie prawicowej propagandy.

Przypomina nam się, że to nikt inny jak Krzysztof Gawkowski, obecny szef klubu parlamentarnego Lewicy, twierdził w mediach, że Ignacy Daszyński „zawsze zaczynał spotkania z wyborcami od ‚Szczęść Boże'”, a Kazimierz Kik, były działacz PZPR i SLD, przekonywał, że PPS w ogóle zaczynała swe wiece wyborcze od … mszy świętych.

Oczywiście jedno i drugie jest kłamstwem, z tym że przynajmniej wypowiedź pana Gawkowskiego jest jakimś tam dalekim echem rzeczywistych wydarzeń.

Bajka o tym, że Ignacy Daszyński od „Szczęść Boże” zaczynał swe spotkania z wyborcami (a nawet jak twierdzą niektórzy – wszystkie publiczne wystąpienia bądź przemówienia w parlamencie!) bierze się prawdopodobnie z anegdoty, którą opowiedział w swoich wspomnieniach.

Otóż Daszyński pisał z nich, że towarzysze podśmiewali się trochę z niego, gdy wchodząc do chłopskich chat na małopolskiej wsi, witał gospodarzy słowami „Pochwalony Jezus Chrystus”. Pierwszy premier niepodległej Polski miał bowiem świadomość tego, że u wierzących słowa te były ogólnie przyjętą formułą grzecznego powitania. Daszyński, będąc zdecydowanym antyklerykałem, nie walczył jednak z samą religią, a wręcz podkreślał, że np. popularny wśród katolików „ideał Chrystusa” jako symbolu równości może pomóc socjalistom w agitacji. Dodawał też, że nawet pośród księży znajdują się czasem szlachetni ludzie, jak np. Piotr Ściegienny, którzy poświęcają swe życie walce o nowy, sprawiedliwy ustrój społeczny. Wyrażał też nadzieję, że część uboższego duchowieństwa będzie kiedyś gotowa utworzyć własne stronnictwo, które wspólnie z socjalistami podejmie walkę nie tylko z hierarchią kościelną, ale i z całym systemem kapitalistycznym. Oczywiście niektórzy mogą powiedzieć, że Daszyński był trochę niekonsekwentny, gdy sprzeciwiał się zaangażowaniu kościoła w politykę i wykorzystywaniu w niej religii, a sam próbował wykorzystywać przekonania religijne dla celów własnych i dla celów swojego obozu politycznego, ale cóż – nikt nie jest idealny.

Choć Daszyński zapewniał, że z samą religią nie walczy, to jednak wskazywał na obłudę osób, które zapewniają, że są „wierzące”. Według Daszyńskiego religia katolicka była szczera „tylko u chłopów i u najbiedniejszej warstwy robotniczej. To co poza tymi warstwami mieni się religijnym, jest nieraz zbiorem pustych obrządków, albo często bardzo kabotynizmem szczególnego rodzaju, jeżeli nie głupotą graniczącą z idiotyzmem”. Toteż podkreślał Daszyński, że jego uwagi o poszanowaniu religii odnoszą się tylko do tych ludzi biednych i niewyedukowanych oraz nielicznych znanych mu przykładów z innych warstw społecznych, czyli do osób „których uczucia się rzeczywistą religią, a nie kłamstwem konwencjonalnym”.

Wobec kościoła zajmował Daszyński stanowisko zdecydowanie konfrontacyjne, zaznaczając jednak, że winę za to ponosi sam kościół i jego bezwzględnie wrogie stanowisko wobec ruchu socjalistycznego. „Dopiero kiedy nas biskupi i księża zaczęli zwalczać w dziki sposób, broniliśmy się, jakieśmy umieli” – pisał we wspomnieniach.

Na załączonym obrazku jedna z antyklerykalnych grafik Polskiej Partii Socjalistycznej.

You can clearly see how right-wing propaganda with determination tries to rewrite the history of the Polish left. The left, the ′′ good ′′ one, the one tolerated by the right-wing, i.e. the PPS left, is ripped from all identity, ideality and symbolism for the needs of this propaganda. All to make it such a slightly more socially sensitive version of the conservative right. So the left is ripped off from Red Banner, international solidarity of the proletariat, class fight, Karol Marks, from the first May Labor Day.

It is also ripped from anticlericalism and tried to create an image of it as a movement, which it was largely based on religion. Of course, let us point out fairly that people related to the contemporary left also contribute to the fake image of the history of the left, who either do not know the history of their own movement or are ready to lie on behalf of right-wing propaganda.

We are reminded that it was no other than Christopher Gawkowski, the current head of the Left-wing parliamentary club, claimed in the media that Ignacy Daszyński ′′ always started meetings with voters from ‚God bless’ „, and Kazimierz Kik, former activist of the PZPR and SLD, convinced that PPS even started its election rallies with… holy mass.

Obviously, both are a lie, with the fact that at least Mr. Gawkowski’s statement is some distant echo of real events.

A fairy tale about the fact that Ignacy Daszyński started his meetings with voters (and even as some people claim – all public speeches or speeches in parliament! ) is probably from an anecdote he told in his memories.

The answer is: Daszyński wrote from them that his comrades made fun of him when entering peasant chat in the Lesser Poland village, he welcomed the hosts with the words ′′ Praise Jesus Christ „. The first prime minister of independent Poland was aware that in believers these words were generally accepted the formula of a polite welcome. Daszyński, being a strong anti-clerical, did not fight the religion itself, but even stressed that e.g. popular among Catholics ′′ the ideal of Christ ′′ as a symbol of equality can help socialists in agitation. He also added that even among priests there are sometimes noble people, such as: Piotr Ściegienny, who sacrifice their lives to fight for a new, fair social system. He also expressed the hope that part of the poorer clergy will someday be ready to create their own party, which together with socialists will fight not only against the church hierarchy, but also with the entire capitalist system. Of course some people can say that Daszyński was a bit inconsistent when he opposed the church’s involvement in politics and exploited religion in it, and tried to use religious beliefs for his own and for the purpose of his political camp, but well – nobody is perfect.

Although Daszyński assured that he did not fight with religion itself, he pointed to the hypocrisy of people who ensure that they are ′′ believers „. According to Daszyński, Catholic religion was honest ′′ only in peasants and in the poorest worker layer. What beyond these layers is glowing religious is sometimes a collection of empty rituals, or often very cabotinism of a special type, if not stupidity bordering with idiocy „. Therefore, Daszyński stressed that his comments about respect for religion relate only to these poor and uneducated people and few examples known to him from other social layers, i.e. people ′′ whose feelings are real religion, not a conventional lie „.

In view of the church, Daszyński was definitely confrontational, however, pointing out that the church itself and its absolutely hostile position towards socialist movement. ′′ It was only when the bishops and priests started fighting us in a wild way that we defended ourselves as we could ′′ – he wrote in memories.

In the attached picture one of the anti-clerical graphics of the Polish Socialist Party.

Translated

Źródło
Opublikowano: 2020-09-06 16:46:11

Lewica społeczna – już!

Piotr Ikonowicz:

Lewica społeczna – już!

Lewica w przekonaniu większości polskiego społeczeństwa jest albo reliktem PRL albo obozem politycznym łączącym w sobie rewolucję obyczajową z ateizmem. Nawet wśród wyborców dawnego Sojuszu Lewicy Demokratycznej przeważają ludzie w pełni akceptujący nowy kapitalistyczny porządek oparty na dominacji finansowych elit i wyzysku klasy pracującej, czy jak kto woli ludowej. Jeszcze niedawno publikowano badania, z których wynikało, że dla elektoratu SLD, partią drugiego wyboru jest Platforma Obywatelska.
Próba stworzenia ideowej socjaldemokracji akceptującej wprawdzie kapitalizm, ale żądającej by miał on ludzką twarz na modłę skandynawską zakończyła się porażką i praktycznie wchłonięciem Partii Razem, potem Lewica Razem do obozu lewicy skoncentrowanej na kwestiach obyczajowych i światopoglądowych, niezdolnej do przeciwstawienia socjalnym podarunkom obozu zjednoczonej prawicy jakiejś spójnej wizji państwa socjalnego, realizującego konstytucyjną zasadę sprawiedliwości społecznej. Zasiadająca dziś w Sejmie Nowa Lewica jest już nie tylko formacją post komunistyczną, ale i post lewicową. Formacja ta nie angażuje się w walki społeczne, koncentrując swe wysiłki na starciu z Kościołem i walce o obyczajową modernizację Polski. I mimo, że duża część podejmowanych przez nią kampanii na rzecz równouprawnienia kobiet, mniejszości seksualnych czy osób bezwyznaniowych jest słuszna, to jednak niewiele się różni od podobnych działań podejmowanych przez główną opozycyjną partię neoliberalną, czyli Platformę Obywatelską.
Powstaje zatem wrażenie, że jedyną siłą, która reaguje na oczekiwania pokrzywdzonej w procesie transformacji ustrojowej klasy ludowej, jest Prawo I Sprawiedliwość. To na tę partię głosuje ta „gorsza Polska”, która w systemie dzikiego kapitalizmu gorzej sobie radzi. Prości, mniej wykształceni i gorzej sytuowani obywatele godzą się nawet na coraz bardziej autorytarny charakter prawicowej władzy w zamian za transfery socjalne i przywracanie poczucia godności masom ludowym, z których wielkomiejska klasa średnia i duża część inteligencji tak chętnie sobie pokpiwa.
W warstwie ideologicznej starcie idzie nie tylko o model rodziny, państwa, ale i gospodarki. Neoliberalny dogmat głosił, że wystarczy ciężko pracować, bardzo się starać, aby odnieść sukces. W myśl tej doktryny ludzie nie radzący sobie na rynku, popadający w długi i innego rodzaju kłopoty są po prostu źli, leniwi, nieprzystosowani. Natomiast ci, których opromienia osobisty sukces materialny, zawodowy, to bohaterowie naszych czasów, ludzie godni podziwu i naśladowania. Wybory wykazały, że zwycięzców jest mniej niż wmawiała opinii publicznej wolnorynkowa propaganda. Coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, że ich porażki to również wynik ustalonych po okrągłym stole niesprawiedliwych zasad gry. Dziedziczenie biedy, brak czytelnych ścieżek awansu społecznego wymusiły masową emigrację zarobkową, gdy tylko otworzyły się dla nas zachodnioeuropejskie rynki pracy. Raptem ludzie, którzy w kraju byli skazani na porażkę i brak perspektyw w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech okazali się ludźmi nie tylko pożądanymi, cenionymi, ale i potrafiącymi sobie radzić.
Dobra zmiana dała ludziom, którzy za rządów liberalnych czuli się wyobcowani i zepchnięci na margines poczucie wspólnoty i dumy z przynależności do niej. Nie trzeba było wiele. Wystarczył skromny, ale odczuwalny transfer socjalny, o wiele bardziej konsekwentne ściąganie podatków i dobre słowo. Oczywiście konsolidacji tego obozu służy również polityka historyczna, idealizowanie i gloryfikacja całej naszej historii, tak zwycięstw jak i klęsk. Czynów nadzwyczajnych jak i haniebnych. A także wywoływanie wrogości czy wręcz szczucie na obcych, innowierców, wszelkie mniejszości, ludzi, którzy nie identyfikują się z paradygmatem białego, Polaka i katolika. Ludziom przez lata upokarzanym dano poczucie dumy ze skromnego faktu, że urodzili się w tym a nie innym kraju. Zasługą i powodem do dumy nie jest tu jakiś czyn, chwalebne, działanie na rzecz wspólnoty. Nie, dumnym można na być z samego faktu urodzenia się w Polsce.
Jako socjalista nie życzę ludziom pracy powrotu neoliberalnego establishmentu do władzy. Jednocześnie, jestem przekonany, że naszą najważniejszą powinnością jest znalezienie sposobu na odsunięcie od władzy obozu obecnie rządzącego, czyli Zjednoczonej Prawicy.
Pod jej rządami nierówności społeczne wciąż rosną. W Polsce 10% najlepiej sytuowanych obywateli konsumuje 40% Produktu Krajowego Brutto. Żeby dobrze zrozumieć antyspołeczny i antypracowniczy charakter rządzącej prawicy wystarczy przyjrzeć się stosunkom panującym w spółkach Skarbu Państwa, gdzie obok wszechobecnego nepotyzmu i kientelizmu szaleje mobbing, powszechne są umowy cywilnoprawne, a niesprawiedliwe, drastyczne zróżnicowanie płac między szeregowymi pracownikami a menedżerami woła o pomstę do nieba. Mimo zapewnień miodoustego premiera Mateusza Morawieckiego o upodmiotowieniu ludzi pracy w firmach państwowych, które powinny świecić przykładem dobrego traktowania pracowników zwalnia się ich za działalność związkową i zastrasza.
Państwo nie zapewnia też praktycznie żadnej pomocy czy opieki pracownikom sektora prywatnego, gdzie nagminnie łamane są prawa pracownicze czy przepisy BHP. Inspekcja pracy to instytucja pozbawiona odpowiednich uprawnień i woli kontrolowania czegokolwiek a sądownictwo i ustawodawstwo pracy z roku na rok stają się coraz bardziej antypracownicze. Jednym z objawów tej patologii jest systematyczne likwidowanie sądów pracy co powoduje wydłużanie terminów rozpraw i sprawia, że prawna ochrona pracowników staje się coraz bardziej iluzoryczna.
Niskie płace w połączeniu z rosnącymi kosztami utrzymania sprawiają, że ludziom wcale nie żyje się coraz lepiej. Przeciwnie, w dwóch najważniejszych dla społeczeństwa dziedzinach: mieszkalnictwie i służbie zdrowia jest wyraźny regres. Relacje między zarobkami a kosztami wynajęcia, kupna czy utrzymania mieszkania są coraz bardziej księżycowe. Brak obiecywanego budownictwa czynszowego na każdą kieszeń sprawia, że polskie mieszkania należą do najbardziej przeludnionych (zatłoczonych) w Europie. Za wynajęcie mieszkania na wolnym rynku trzeba zapłacić równowartość miesięcznego wynagrodzenia. A żeby dostać kredyt hipoteczny trzeba mieć stałą umowę o pracę i pensję na poziomie powyżej średniej krajowej, którą mało kto osiąga.
Podwyższanie co roku płacy minimalnej niewiele daje, bo w dużych miastach nie da się za tę kwotę utrzymać rodziny i mieszkania. A w mniejszych ośrodkach wciąż królują umowy śmieciowe, które sprawiają, że duża część pracowników zarabia poniżej minimalnego wynagrodzenia. Statystyki o płacach kłamią, bo nie bierze się w nich pod uwagę płac w sektorze małych przedsiębiorstw zatrudniających do 9 pracowników. Takich firm są dwa miliony. Pracuje w nich ok. 6 milionów ludzi na ogółem 16 milionów pracujących Polaków. Jak traktować więc średnią płacę, skoro nie bierze się pod uwagę przy jej wyliczeniu zarobków 6 milionów pracowników szczególnie źle opłacanych? Doszło nawet do tego, że Główny Urząd Statystyczny zaniechał ogłoszenia płacowej dominanty, czyli płacy najczęściej występującej, bo była żenująco zbliżona do płacy minimalnej.
Służba zdrowia jest już tylko formalnie bezpłatna, bo kiedy leczenie wymaga większych nakładów a choroba jest poważna ludzie muszą płacić i to słono. Kto nie płaci może umrzeć w kolejce do lekarza specjalisty jeszcze zanim zostanie postawiona diagnoza. Wynika to nie tylko z korupcji i złej organizacji, ale przede wszystkim z faktu, że składka zdrowotna w Polsce jest najniższa (procentowo) w Unii Europejskiej. To i złe warunki mieszkaniowe wyjaśnia, dlaczego w stolicy mieszkaniec Pragi ma szanse pożyć kilkanaście lat krócej niż mieszkańcy lewobrzeżnej Warszawy.
Jednak kluczem do zmniejszenia rozwarstwienia i sprawiedliwszego podziału wciąż rosnącego dochodu narodowego jest system podatkowy. Prezes Kaczyński planowaną, ale nigdy niezrealizowaną przebudowę systemu podatkowego nazwał kiedyś obrazowo „sięganiem do głębokich kieszeni”. Niestety nigdy się na to nie odważył. Mimo, że premier Morawiecki zapowiedział zwiększenie progresji podatkowej, czyli tzw. rozbudowaną skalę podatkową. Wystarczyło jednak, że warknęli bogacze, związki pracodawców, a dobra zmiana z podkulonym ogonem wycofała się z tych pomysłów.
Ludzie, którzy dziś w Polsce głosują na PiS mogą tylko skorzystać na lewicowym projekcie ustrojowym. Sprawiedliwe podatki, tanie mieszkania czynszowe, łatwy dostęp do leczenia to coś więcej niż słusznie wypłacane zasiłki na dzieci. Wymagają one jednak naruszenia interesów tych 10% najbogatszych Polaków. Tego żadna prawica nie zrobi. To może zrobić tylko prawdziwa lewica społeczna. Czas więc najwyższy, aby taka formacja pojawiła się w Polsce. I pojawi się.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2020-09-06 11:14:28

Dziś po Krakowie jeździ ciężarówka z hasłami przeciw edukacji seksualnej. Z głoś

Czerwonobiali:

Dziś po Krakowie jeździ ciężarówka z hasłami przeciw edukacji seksualnej. Z głośników płynie propaganda.

Ciężarówka jedzie w eskorcie dwóch radiowozów Policji – jeden z przodu, jeden z tyłu. Kiedy chcąc zmienić pas wjechałem pomiędzy radiowóz z przodu a ciężarówkę, radiowóz włączył koguta, a pan policjant machał ręką, żebym wyjechał spomiędzy nich.

Jako obywatel płacący podatki w Krakowie, chciałbym zapytać Polska Policja Małopolska Policja – kto i dlaczego podjął decyzję o przeznaczeniu tych podatków na eskortę ciężarówki prywatnej fundacji?

Będę wdzięczny za udostępnienia, bo bardzo chciałbym uzyskać odpowiedź na to pytanie.

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych Was oznaczę dla siły rażenia.


Źródło
Opublikowano: 2020-08-29 12:39:24

Dwa dni temu Jola Czyżkowska (kiedyś Skiba- nie mylić z Krzysztof Skiba, chociaż też trochę wariatka jak my wszyscy, mni

Piotr Ikonowicz:

Dwa dni temu Jola Czyżkowska (kiedyś Skiba- nie mylić z Krzysztof Skiba, chociaż też trochę wariatka jak my wszyscy, mnie nie wyłączając ), napisała mi, że w dokumentach otrzymanych z IPN znalazły się zdjęcia, na których jestem razem z Stanisław Kaszuba, Zuzanna Dąbrowska oraz Piotr Ikonowicz. Wysłała mi te foty, przywołując tym wspomnienie spotkania z pracownikami mojego zakładu PZL Hydral. Był to prawdopodobnie koniec roku 1987. Nie wiem co się stało, na samym początku spotkania dzwonek do drzwi i Służba Bezpieczeństwa niemal wbiegła do mieszkania. Było ostro, ale grzecznie. Szlag mnie trafiał, ponieważ na miejsce spotkania jechałem zmieniając kilka razy autobus, idąc część drogi piechotą, żeby nie przyciągnąć ogona. Nie wiem jak to się stało, jest faktem, że w tym czasie byliśmy śledzeni dzień i noc, zerwanie obstawy stanowiło wyzwanie. Podejrzewaliśmy Piotrka, ponieważ jak sam wyznał, przyjechał taksówką z Dworca Głównego we Wrocławiu na Psie Pole. Prawda mogła być całkiem inna, możliwe, że ktoś coś gdzieś na podsłuchu chlapnął, potem wystarczyło już pilnować kogoś. Może też w zakładzie mieliśmy koło siebie ucho? Nie wiem, to też możliwe. Po zawiezieniu na dołek, byliśmy bardzo brutalnie traktowani. Przesłuchanie słabe, ale klawisze na dołku wyżywali się, jakby mieli na to zlecenie. Upokarzali kolegów na każdym kroku, kilku z nas, w tym ja byliśmy mocno pobici. Fotografie z albumu są podpisane naszymi nazwiskami, mają też pieczątkę "ściśle tajne". Używano ich prawdopodobnie do rozpoznawania nas w terenie przez tajniaków, którzy nas nie znali. Andrzej Orłowski – wiesz może co z nimi? Z tymi ludźmi z fotografii? Może Stanisław Kaszuba – Staszku? Co pamiętacie z tego spotkania?


Źródło
Opublikowano: 2020-08-23 10:07:05

Prezydent powinien być przedstawicielem i obrońcą wszystkich obywateli – bez względu na wiek, płeć, wyznanie czy grubość

Magdalena Biejat:

Prezydent powinien być przedstawicielem i obrońcą wszystkich obywateli – bez względu na wiek, płeć, wyznanie czy grubość portfela. Szczególnie powinien mieć na sercu dobro tych słabszych i prześladowanych, którzy jego ochrony szczególnie potrzebują. Wnosząc dziś na salę kolory tęczy symbolicznie przypomnieliśmy Prezydentowi Dudzie podczas jego zaprzysiężenia o 2 mln Polaków LGBTQ, którzy stali się ofiarami konserwatywnej nagonki.

Tęcza jest znakiem równości w byciu różnymi i symbolem walki o równe prawa, równe traktowanie, o godność dla każdego. Osoby LGBTQ są wśród nas – jest ich 2 miliony. Walczą o to, by po prostu normalnie żyć, być sobą, kochać, pracować, zakładać rodziny. Politycy obozu rządzącego i skrajna prawica nie są w stanie tego zaakceptować. Jeśli dziś ktoś odmawia prawa do decydowania o sobie i do swobody osobom nieheteroseksualnym, to odmawia wolności nam wszystkim. Jeśli propaganda oparta na nienawiści do ludzi LGBTQ znudzi się i straci swą siłę (a każda propaganda z czasem się nudzi) to jej autorzy będą szukać kolejnych wrogów publicznych, kolejnych obywateli drugiej kategorii… i tak jak dziś mowa nienawiści, piętrzące się formalne, ekonomiczne i społeczne trudności szykanują osoby nieheteronormatywne, tak też każdy z nas może stać się ich ofiarą w następnej kolejności. Stawiając opór nagonce na ludzi LGBTQ nie tylko dajemy wyraz elementarnej przyzwoitości, ale też odpowiedzialności za to, w jakim kierunku podąża nasze społeczeństwo. Musimy być świadomi, że wolność i równość albo dotyczą wszystkich nas, wszystkich obywateli… albo nie dotyczą nikogo.


Źródło
Opublikowano: 2020-08-06 19:23:13

Powierzchowna pamięć. Wywiad z Adrianem Zandbergiem – wPunkt

Adrian Zandberg:

W prawicowych głowach jakoś nie może się zmieścić, że na czele polskiego państwa podziemnego stał człowiek, który w 1917 roku uczestniczył w rewolucji październikowej. I którego stalinowski reżim nienawidził właśnie za to, że był niezależnym socjalistą. IPN zrobił wiele, żeby zmarginalizować pamięć po socjalistach. Jeśli się pojawiają, to z wygumkowanymi biogramami, z których nie sposób się dowiedzieć, że o jaką Polskę walczyli. To prowadzi do komicznych efektów. O Pużaku piszą tak, że nieuważny czytelnik mógłby go uznać za działacza Akcji Katolickiej.

Warto przypomnieć, o jaką Polskę walczyła Armia Krajowa. O tym się dzisiaj dziwnie rzadko wspomina. Zygmunt Zaremba, jeden z przywódców podziemia, pisał po latach, że Powstanie to był nie tylko bunt przeciwko okupantowi, ale też rewolucja społeczna. Manifesty podziemnych władz zapowiadały bardzo głębokie zmiany: zmniejszenie różnic dochodowych i majątkowych, reformę rolną, uspołecznienie znacznej części przemysłu, demokrację nie tylko polityczną, ale i gospodarczą.

Kilka dni temu partia Razem opublikowała, jak co roku, fragmenty Testamentu Polski Walczącej. Opublikowaliśmy je bez tytułu. Internet zagotował się od oburzenia prawicy. Dziennikarze i politycy z tamtej strony rzucili się do atakowania tych, w ich przekonaniu, “komunistycznych bredni”. Trudno chyba o bardziej wymowny przykład, jak powierzchowna jest dziś pamięć o państwie podziemnym. I jak daleko od AK są dziś ci, którzy najchętniej wymachują powstańczą kotwicą i twierdzą, że ten symbol stanowi ich własność.
https://wpunkt.online/…/powierzchniowa-pamiec-wywiad-z-adr…/

Powierzchowna pamięć. Wywiad z Adrianem Zandbergiem – wPunkt

Nie chcę się wdawać w fantazjowanie, “co by było gdyby”. To bezcelowe. Myślę natomiast, że warto przypomnieć, o jaką Polskę walczyła Armia Krajowa – mówi Adrian Zandberg w wywiadzie _wPunkt.

Źródło
Opublikowano: 2020-08-01 15:12:07

Ten post będzie o wielkim wygranym tych wyborów czyli o Karolu Marksie.

Jan Śpiewak:

Ten post będzie o wielkim wygranym tych wyborów czyli o Karolu Marksie.

Dla wielu Marks jest ideowym twórcą komunizmu, który jest odpowiedzialny za wszystkie grzechy tego totalitarnego systemu, dla mnie Marks jest przede wszystkim wybitnym socjologiem. Nie będę udawał wielkiego znawcy Karola, ale w dużym uproszczeniu mówił on, że ludzie mają swoje klasowe interesy i głosują zgodnie z nimi.

To nie nienawiść wyssana z mlekiem matki, nie zabory, nie propaganda TVP, nie braki w edukacji, ale właśnie po prostu stare dobrze rozpoznane interesy ekonomiczne decydują o tym jakich wyborów dokunujemy. Marks wierzył, że to konflikt ekonomiczny jest praźródłem wszystkich zjawisk społecznych. Konflikt kulturowy istnieje, jest bardzo silny, ale jest on tylko dodatkiem do tego co przeżywamy w codziennym znoju – w relacjach z władzą, z pracodawcą, z innymi ludźmi. W naszym świecie władza rynku nie była poddana żadnym ograniczeniom. To rynek jest ostatecznym trybunałem, który decyduje o tym ile jesteś wart. Chłopcy od Korwina Mikke chcą pełnej dyktatury rynku i oligarchii. I nagle przychodzi PiS i mówi hola hola dobry człowieku, z tym rynkiem to może macie dużo racji, ale nie damy kasjerkom zapierdalać co niedziela na kasie obsługując klasę średnią, nie pozwolimy, żeby ochroniarze, którzy pracują w galeriach handlowych dostawali za miesiąc pracy 1000 złotych, damy ci 500 złotych, żebyś mogła odejść od męża, który cię bije i zdradza. I to jest właśnie wolność w sensie marksistowskim: wolność od przemocy rynku, który sprawia, że napis Konstytucja na koszulce jest tylko śmiesznym wykwitem liberałów, którzy nie mają już żadnych innych argumentów za tym, żeby ludzie zapierdalali za 4 złote za godzinę.

Piszę to przede wszystkim kierując swoje słowa do lewicy. Naprawdę nie jest tak, że większość mieszkańców wsi to antysemici, którzy dali się nabrać na rządową propagandę. Badanie po badaniu pokazuje, że wyborcy antyliberalni są bardziej krytyczni wobec źródeł i mają większą tolerancję dla innych poglądów. Ba. Wyobraźcie sobie, że ogromna część wyborców Kaczyńskiego z 2020 roku głosowało na Kwaśniewskiego w 2000 roku. To są ci sami ludzie, którzy dokonują racjonalnego ze swojego punktu widzenia rachunku. Konflikt kulturowy istnieje i ma realne podstawy, ale jest podsycany przez obie strony sporu, bo zaciera konflikt stary jak świat, który zawsze pod każdą szerokością geograficzną sprowadzał się do tego: kto kogo będzie wykorzystywał, kto komu będzie zabierał większość wypracowanej przez niego pracy? O tym, że PIS jest partią na wskroś neoliberalną napisałem tysiące tekstów, ale co z tego? Nie ma idealnych światów, nie ma idealnego kapitalizmu, nie ma idealnego socjalizmu. Żyjemy tu i teraz. A teraz wybór był między bogatą zadowoloną z siebie twarzą Platformy Obywatelskiej a ludowym PiSem, który zredukował w Polsce radykalnie biedę. Hasło mamy dosyć nie zadziałało. Najwyraźniej większość Polaków nie ma dosyć. NIe ma się co obrażać na mieszkańców wsi, robotników i gorzej wykształconych. Idźcie do nich i rozmawiajcie z nimi. I odkryjcie na nowo Marksa.

*chociaż Marks pewnie by dodał, że jesteście profesjonalną klasą średnią, która ubiera się w łatki obrońców ludu. Mi też to zarzucają, ale da się z tym żyć 😉


Źródło
Opublikowano: 2020-07-14 13:01:10

Czyli Biedroń jednak na ostatnim miejscu wśród kandydatów "poważnych". Zatem ktoś musi to powiedzieć, tym kimś

Remigiusz Okraska:

Czyli Biedroń jednak na ostatnim miejscu wśród kandydatów "poważnych". Zatem ktoś musi to powiedzieć, tym kimś będę ja:

Lewica wszystko robiła dobrze, ba, świetnie. Świetny kandydat, świetny program, świetna taktyka, świetna kampania. A na zgrupowaniu dach wcale nie przeciekał.

No może tylko ciut za mało było jeszcze walenia w PiS i bycia kopią wielkomiejskich liberałów, to rzeczywiście nie zostało dobrze przemyślane, trzeba było więcej walić w PiS i mówić to samo, co PO. Przydałoby się może ciut więcej antyfaszyzmu, Polacy i Polki na to czekają. No ale nikt nie jest perfekcyjny.

Było zatem prawie doskonale. Ale wiadomo: duopol, TVP, IPN, brak okładek z kandydatem w Newsweeku. No i społeczeństwo nie dorosło, nie sprawdziło się, po prostu. Ciemne jest, zacofane, głupie, nie lubi uśmiechniętych ludzi. I jeszcze Woś na twitterze. I Okraska na fejsie. Lewicy zawsze wiatr w oczy, nic nie poradzisz.

W żadnym wypadku nikt za to odpowiedzialny nie powinien się podawać do dymisji, nie po to jest demokracja, żeby ponosić konsekwencje. Z powodu słabego wyniku wyborczego może podawać się do dymisji, bo ja wiem, jakiś autorytarny wodzowski faszolek z Jobbiku, ale nie lewicowi demokraci. Oni powinni dostać za ten wynik biorące miejsca do parlamentu kolejnej kadencji. Żeby wszystko robić tak samo jak dotychczas i z podobnymi efektami.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-29 07:22:16

Posłowie Razem pytają IPN i Glińskiego, jak promowano Kościuszkę

Adrian Zandberg:

To miła odmiana, że polska prawica odkryła w sobie nagle pokłady sympatii do Kościuszki. Dotąd ten antyklerykał i zwolennik równości był przez nich wspominany raczej rzadko. W związku z tym posłowie Razem zwrócili się do ministra kultury z interpelacją. Ot, kilka prostych, praktycznych pytań…

https://www.rp.pl/…/200609713-Poslowie-Razem-pytaja-IPN-i-G…

Posłowie Razem pytają IPN i Glińskiego, jak promowano Kościuszkę

– To miła odmiana, że polska prawica odkryła w sobie nagle pokłady sympatii do Kościuszki – stwierdził Adrian Zandberg, informując, że przedstawiciele partii Razem, zwrócili się do Ministerstwa Kultury z interpelacją dotyczącą m.in. sposobów promocji postaci Kościuszki za granicą.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-03 19:49:47

W ostatnich dniach, w związku z demonstracjami w USA, podczas których namalowano graffiti na pomniku Tadeusza Kościuszki

Adrian Zandberg:

W ostatnich dniach, w związku z demonstracjami w USA, podczas których namalowano graffiti na pomniku Tadeusza Kościuszki, przedstawiciele obozu rządzącego przypomnieli sobie o postaci tego wybitnego demokraty i rewolucjonisty. Działalność generała to faktycznie piękna karta polskiej historii. Kościuszko jest symbolem międzynarodowej solidarności, sprzeciwu wobec opresji i rasizmu.

To miła odmiana, że polska prawica odkryła w sobie nagle pokłady sympatii do Kościuszki. Dotąd ten antyklerykał i zwolennik równości nie był przesadnie często przypominany przez prawą stronę sceny politycznej. W związku z tym, jako posłanki i posłowie Razem, zwróciliśmy się do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z interpelacją. Zadaliśmy kilka prostych pytań:

1. Jaka suma z budżetu IPN została przeznaczona w ciągu ostatnich 4 lat (w ujęciu rocznym) na promocję postaci Tadeusza Kościuszki za granicą?

2. Jaki jest to procent budżetu IPN na edukację i jaki jest to procent całego budżetu IPN?

3. Jaka suma z budżetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego została przeznaczona w ciągu ostatnich 4 lat (w ujęciu rocznym) na promocję postaci Tadeusza Kościuszki za granicą?

4. Jaki jest to procent budżetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego?

Z niecierpliwością czekamy na odpowiedź, uprzejmie przypominając, że minister ma na nią, zgodnie z art. 20 ust. 2 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, czternaście dni.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-03 18:10:06

POPiS wiecznie żywy

Jan Śpiewak:

Polecam mój najnowszy tekst dla Instytut Spraw Obywatelskich o wyborach prezydenckich.

"Moje oczekiwania wobec kampanii prezydenckiej nie były wielkie. Nie jestem specjalnym fanem żadnego z kandydatów, ale uważam, że jest jedna podstawowa rzecz, którą te wybory mogłyby dla Polski zrobić. Zakończyć hegemonię POPiS-u. Niestety kandydatura Trzaskowskiego reanimuje spór, który dewastuje polskie państwo od 2005 roku.

Wojna między Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością dominuje nad polską debatą publiczną. To wojna domowa, która toczy się między dawnymi przyjaciółmi, a nawet członkami rodziny. Jak każda wojna domowa jest krwawa i brutalna. Wszystkie chwyty są w niej dozwolone. Pogarda jest podstawowym narzędziem wyrażania swoich racji. Nie jest to wojna o pryncypia, czy wielkie idee. Jak to często w wojnie domowej chodzi o władzę i pieniądze. O uznanie i prestiż. O to, kto jest prawdziwym „Polakiem inteligentem”, a kto „chamem spod budki z piwem”.

Niewielu pamięta, że w 1990 roku Porozumienie Centrum miało tworzyć obok braci Kaczyńskich młoda formacja liberałów z Gdańska. Deklaracje poparcia dla powołania Porozumienia Centrum podpisał Jan Krzysztof Bielecki i Janusz Lewandowski obok Adama Glapińskiego, Krzysztofa Czabańskiego oraz postacie dzisiaj związane z Radiem Maryja – Jerzy Robert Nowak i Ryszard Bender. Jednym z najbliższych doradców Tuska i Bieleckiego był wówczas Krzysztof Wyszkowski dzisiaj z nadania PiS-u członek kolegium IPN. Wyobrażacie sobie? Straszni gdańscy neoliberałowie szli ramię w ramię z Jarosławem Kaczyńskim. Ze wspólnej partii ostatecznie nic nie wyszło. Czy panowie pokłócili się o wizję Polski? Absolutnie nie. Poszło o władzę.

(…)

Przynależność do PO i PiS-u jest bardzo płynna. Udowodniły to dziesiątki parlamentarzystów, którzy w zależności od koniunktury politycznej raz są w obozie liberalnym, raz w obozie „dobrej zmiany”. Kazimierz Ujazdowski, Paweł Poncyliusz, Paweł Kowal, Joanna Kluzik-Rostowska czy Jarosław Gowin to nie wyjątki, ale reguła rządząca polską polityką.

(…)

Obu stronom taki układ pasuje. Odbiera tlen pozostałym kandydatom. Dla PiS-u to wygodne, bo sprawia, że główny konkurent na prawej stronie Krzysztof Bosak również znika w sporze. Taktyka polaryzacji między dwoma głównymi ugrupowaniami świetnie zadziałała w wyborach samorządowych w 2018 roku. Wówczas POPiS zgarnął w wielu miastach od 70 do nawet 90 procent głosów. Doprowadziło to do sromotnej porażki ruchów miejskich, lewicy i formacji antysystemowych, takich jak ruch Kukiza.

Duopol POPiS-u prowadzi do wyrugowania obywateli i prawdziwej polityki z debaty publicznej. Zamiast niej mamy tanie moralizatorstwo i wojnę kultur.Obie strony zarzucają sobie, że są nieprzyzwoite, niegodne i niepolskie. Mamy nieustającą przepychankę w piaskownicy i zero debaty o problemach ludzi. Nie ma miejsca na dyskusję o rynku pracy, budownictwie mieszkaniowym, czy walce z suszą. Wystarczy postraszyć Kaczyńskim albo Trzaskowskim. Obie strony żyją w wygodnych bańkach, które nawzajem się nakręcają.

Ewentualna wygrana Rafała Trzaskowskiego w wyborach zapowiada powrót do wojny polsko-polskiej na sterydach. Mogliśmy zobaczyć namiastkę tego w latach 2007-2010, gdy prezydentem był Lech Kaczyński, a premierem Donald Tusk. Dzisiaj brutalność sporu jest jeszcze większa. Jeśli obóz „dobrej zmiany” wytrzyma utratę Pałacu Prezydenckiego i utrzyma rządy, możemy spodziewać się eskalacji wojny do nowego nieznanego wcześniej poziomu. To straszny scenariusz dla Polski, który doprowadzi do tego, że stracimy kolejne lata na jałowy spór."

POPiS wiecznie żywy

Moje oczekiwania wobec kampanii prezydenckiej nie były wielkie. Nie jestem specjalnym fanem żadnego z kandydatów, ale uważam, że jest jedna podstawowa rzecz, którą te wybory mogłyby dla Polski zrobić. Zakończyć…

Źródło
Opublikowano: 2020-06-03 08:47:01

85 lat temu zmarł Józef Piłsudski. Jego losy są znane, znane są powody, formy i następstwa jego rozejścia się z lewicą,

Remigiusz Okraska:

85 lat temu zmarł Józef Piłsudski. Jego losy są znane, znane są powody, formy i następstwa jego rozejścia się z lewicą, nie trzeba reprodukować krytycznych banałów i dokonywać odkryć na miarę tego, że Królowa Bona is dead. Warto natomiast przypomnieć, co pisał ten facet, którego na sztandary bierze coraz częściej prawica i konformistyczni wyznawcy idei dziś panujących, stróże ładu i porządku, autorzy sielankowej wizji dziejów i schlebiania klasom panującym. To fragment tekstu „Wobec mordu w Dąbrowie”, napisanego po masakrze robotników Huty Bankowej w Dąbrowie Górniczej. Ten tekst wyznaczał nową erę – jasne powiedzenie, że za każdy cios wymierzony przez carat Polsce i polskiej klasie robotniczej, PPS w miarę możności odpowie równie mocno. Skończyła się kraina łagodności: „Bezmiar służalczości okazanej carowi, kadzidła pochlebstw, skwapliwie przed władzą roztaczane, słowem, cała ohyda warszawskich „uroczystości”, w dostatecznej mierze dowiodła zupełnego oddania się klas uprzywilejowanych caratowi. Teraz kolej była na cara – on musiał pokazać, że równie szczerze będzie bronić interesów swych nowych sojuszników. Gdyśmy w proklamacji na przyjazd cara pisali: „raz jeszcze kosztem ludu pracującego klasy posiadające zawierają sojusz z najeźdźcą”, nie przypuszczaliśmy, że tak prędko koszta namacalnie przez lud zostaną zapłacone. Krew bowiem robotników dąbrowskich to są właśnie owe judaszowe srebrniki, zsypane przez rząd do zdradliwej i pożądliwej łapy naszych wyzyskiwaczy, oto zapłata za przyjęcie cara. I jak gdyby dla jaskrawszego oświetlenia wypadku, Imeretyński, urzędowy pośrednik ugody, posłał swe zezwolenie na mordy w Dąbrowie, w chwili, gdy bawił na weselu u Zamojskich, przedstawicieli nowej Targowicy. Wspólnikami więc rządu w zbrodni nie jest jeden Harting, podczaszy katów dąbrowskich, lecz cała klika panów i fabrykantów, cała zgraja panoszących się bardów ugody, cała zgangrenowana burżuazja polska”.


Źródło
Opublikowano: 2020-05-12 00:04:28