Kontrola i niewidzialna przemoc. Instagram jako źródło cierpień

Jan Śpiewak:

"Media społecznościowe obiecywały nam wolność i równość, a stały się formą doskonałej kontroli i niewidzialnej przemocy."

Polecam mój najnowszy tekst dla polsatnews.pl:

"Dwóch pisarzy – George Orwell i Aldous Huxley – stworzyło w pierwszej połowie XX wieku dwie odmienne wizje totalitarnej przyszłości. Ten, który sportretował Orwell w "Roku 1984", był światem wszechobecnej cenzury, inwigilacji i indoktrynacji. Kontrolę nad ludźmi rządy sprawowały poprzez przemoc fizyczną i tortury. Propaganda służyła mobilizacji mas, które musiały ponosić coraz większe wyrzeczenia na rzecz wszechobecnego państwa. Ogromny aparat biurokratyczny został zaprzęgnięty do śledzenia każdego kroku jednostki, która dla systemu nie miała żadnego znaczenia.

Huxley widział totalitarną przyszłość w zupełnie inny sposób. W "Nowym Wspaniałym Świecie" władze kierowały ludźmi nie poprzez fizyczną przemoc, ale poprzez dozowanie im przyjemności. Nie trzeba było cenzurować książek, wystarczyło zapewnić ludziom łatwą rozrywkę i tysiące kanałów informacji. Fakty przestawały się liczyć, bo każdy miał własną prawdę. Pornografia, gry i bezmyślna konsumpcja zastąpiły kulturę. Obywatele stali się biernymi, egoistycznymi jednostkami, niezdolnymi do współpracy i empatii. Dzięki temu władze mogły spokojnie robić to, na co miały ochotę, bez uciekania się do masowej inwigilacji i przemocy. Dzisiaj w społeczeństwach Zachodu wizja Huxleya, w dużej mierze dzięki mediom społecznościowym, jest zaskakująco aktualna.

(…)

Instagram zamiast kokainy

Media społecznościowe wykorzystują nasze słabe strony, żeby nas od siebie uzależnić. Nieustające notyfikacje i lajki działają na nas jak kokaina. Narkotyk stymuluje receptory neuroprzekaźnikowe w ośrodku mózgu odpowiedzialne za nagradzanie. Wywołuje to przypływ dopaminy, która jest naturalną substancją chemiczną wytwarzaną przez mózg. Przynosi ona efekt szczęścia i zadowolenia. Biorąc kokainę przypływ dopaminy jest znacznie większy, niż gdy doświadczamy go w codziennym życiu, dlatego tak łatwo się od niej uzależnić. W ten sam sposób działają na nas notyfikacje i lajki. Każda wiadomość wysłana nam przez Instagrama czy Facebooka wyzwala w naszym mózgu dopaminę i sprawia, że czujemy się szczęśliwi.

Nieustająca obecność w mediach społecznościowych sprawia, że jesteśmy poddani nieustającej presji. Czują ją szczególnie ludzie, którzy urodzili się w trakcie rewolucji internetowej – nazywani Generacją Z. Mediów społecznościowych używa blisko 90 proc. nastolatków i dwudziestolatków.

Brytyjskie Królewskie Stowarzyszenie Zdrowia Publicznego przeprowadziło badanie użytkowników Twittera, YouTube, Facebooka, Instagrama i Snapchata w wieku od 16 do 24 lat. Właściwie wszystkie te platformy były dla badanych Brytyjczyków źródłem niepokoju, traumy i stresu. Najgorzej w zestawieniu wypadł Instagram, który pozbawiał użytkowników snu, był źródłem lęku, a nawet depresji. 70 proc. badanych pod wpływem Instagrama czuło się gorzej ze swoim ciałem. W zestawieniu tylko YouTube miał w miarę neutralny wpływ na psychikę.

(…)

Media społecznościowe stały się platformą promującą indywidualizm, konsumpcję, łatwą, uzależniającą rozrywkę. Dzięki internetowym mechanizmom niemożliwe jest porozumienie, które wykraczałoby poza polityczne i kulturowe partykularyzmy. Jesteśmy stale demobilizowani do działania. Gigantyczna ilość bodźców sprawia, że nie potrafimy dostrzec tego, co naprawdę ważne, a co jest tylko szumem algorytmu. Przypomina to wizję Wolina i Huxleya, którzy ostrzegali nas, że nowe formy kontroli nie będą w żaden sposób przypominać metod stosowanych przez okrutnych despotów. Nie trzeba utrzymywać ogromnego aparatu opresji, żeby trzymać ludzi pod butem. Wystarczy dać im Instagrama."

Kontrola i niewidzialna przemoc. Instagram jako źródło cierpień

Media społecznościowe obiecywały nam wolność i równość, a stały się formą doskonałej kontroli i niewidzialnej przemocy. Kilkadziesiąt "lajków" wystarczy, żeby przewidzieć, na kogo dany użytkownik zagłosuje, jaką ma orientację seksualną i czy jego rodzice są rozwiedzeni.

Źródło
Opublikowano: 2020-09-27 14:10:02

Wziąłem dzisiaj udział w upamiętnieniu Robotniczej Brygady Obrony Warszawy, któr

Maciej Konieczny:

Wziąłem dzisiaj udział w upamiętnieniu Robotniczej Brygady Obrony Warszawy, która we wrześniu '39 broniła stolicy przed hitlerowskim natarciem.

Brygada powstała 6 września i walczyła aż do kapitulacji stolicy. W jej szeregach ramię w ramię walczyli ochotnicy z PPS, Bundu, związków zawodowych i robotnicy. Socjaliści i robotnicy bronili stolicy przed hitlerowcami, kiedy wielu z tych, którzy przed wojną nazywali lewicowców żydokomuną i odmawiali im patriotyzmu zdążyło już uciec za granicę.

Brygada liczyła ok. 6 tys. osób, a jej żołnierze odmówili złożenia broni nawet po kapitulacji Warszawy i byli gotowi walczyć do końca. Dopiero osobista interwencja kapitana Mariana Keniga, dowódcy brygady skłoniła żołnierzy do złożenia broni.

Oczywiście IPN i prawica na temat Brygady milczą. Nie przeczytacie też o niej w podręcznikach. Rola socjalistów w walkach o niepodległą i sprawiedliwą społecznie Polskę nie była i nie będzie wygodna dla prawicy. Ale prawicowa propaganda nie zmieni przeszłości i nie zmieni historii.

Dlatego dzisiaj spotkaliśmy się przed dawną redakcją pepeesowskiego "Robotnika", gdzie we wrześniu '39 mieścił się punkt werbunkowy Brygady, żeby oddać hołd bohaterom tamtych tragicznych dni. Dziękuję Inicjatywa Pracownicza Warszawa, Czerwona Młodzież – Organizacja Młodzieżowa PPS, Stowarzyszenie Ochotnicy Wolności, Związkowa Alternatywa, Przychodnia Skłot, Razem w Warszawie i Adrian Zandberg, że spotkaliśmy się dzisiaj na Wareckiej wspólnie.

Cześć i chwała bohaterom!





Źródło
Opublikowano: 2020-09-06 21:10:57

6 września mija rocznica powołania Robotniczej Brygady Obrony Warszawy. We wrześniu 1939 roku tysiące socjalistów i zwią

Adrian Zandberg:

6 września mija rocznica powołania Robotniczej Brygady Obrony Warszawy. We wrześniu 1939 roku tysiące socjalistów i związkowców, zwołanych przez Polską Partię Socjalistyczną, broniły stolicy przeciwko hitlerowcom.

To historia nie przypadkiem rzadko wspominana przez IPN. Rola socjalistów obronie stolicy jest niewygodna. Brygada walczyła przeciwko faszyzmowi, o Polskę niepodległą i sprawiedliwą społecznie – aż do kapitulacji miasta. Kiedy się formowała, wielu z tych, którzy przed wojną odmawiali lewicy patriotyzmu, w Warszawie już nie było. Wybrali ucieczkę.

Dziś, przed dawną siedzibą redakcji Robotnika, gdzie mieścił się punkt rekrutacyjny Brygady, oddaliśmy hołd pamięci obrońców stolicy.



Źródło
Opublikowano: 2020-09-06 17:53:43

Wyraźnie ostatnio widać jak prawicowa propaganda z determinacją próbuje napisać

Czerwonobiali:

Wyraźnie ostatnio widać jak prawicowa propaganda z determinacją próbuje napisać na nowo historię polskiej lewicy. Lewica, ta „dobra”, ta tolerowana przez prawicę, czyli lewica PPS-owska, jest dla potrzeb tej propagandy obdzierana z wszelkiej tożsamości, ideowości i symboliki. Wszystko po to by zrobić z niej taką ewentualnie trochę bardziej wrażliwą społecznie wersję konserwatywnej prawicy. Lewicę obdziera się więc z Czerwonych Sztandarów, z międzynarodowej solidarności proletariatu, z walki klas, z Karola Marksa, z pierwszomajowego Święta Pracy.

Obdziera się ją też z antyklerykalizmu i próbuje się stworzyć jej obraz jako ruchu, której w dużej mierze opierał się na religii. Oczywiście uczciwie zauważmy, że do zafałszowania obrazu historii lewicy przyczyniają się też osoby związane z lewicą współczesną, którzy albo historii własnego ruchu nie znają, albo gotowe są kłamać na zlecenie prawicowej propagandy.

Przypomina nam się, że to nikt inny jak Krzysztof Gawkowski, obecny szef klubu parlamentarnego Lewicy, twierdził w mediach, że Ignacy Daszyński „zawsze zaczynał spotkania z wyborcami od ‚Szczęść Boże'”, a Kazimierz Kik, były działacz PZPR i SLD, przekonywał, że PPS w ogóle zaczynała swe wiece wyborcze od … mszy świętych.

Oczywiście jedno i drugie jest kłamstwem, z tym że przynajmniej wypowiedź pana Gawkowskiego jest jakimś tam dalekim echem rzeczywistych wydarzeń.

Bajka o tym, że Ignacy Daszyński od „Szczęść Boże” zaczynał swe spotkania z wyborcami (a nawet jak twierdzą niektórzy – wszystkie publiczne wystąpienia bądź przemówienia w parlamencie!) bierze się prawdopodobnie z anegdoty, którą opowiedział w swoich wspomnieniach.

Otóż Daszyński pisał z nich, że towarzysze podśmiewali się trochę z niego, gdy wchodząc do chłopskich chat na małopolskiej wsi, witał gospodarzy słowami „Pochwalony Jezus Chrystus”. Pierwszy premier niepodległej Polski miał bowiem świadomość tego, że u wierzących słowa te były ogólnie przyjętą formułą grzecznego powitania. Daszyński, będąc zdecydowanym antyklerykałem, nie walczył jednak z samą religią, a wręcz podkreślał, że np. popularny wśród katolików „ideał Chrystusa” jako symbolu równości może pomóc socjalistom w agitacji. Dodawał też, że nawet pośród księży znajdują się czasem szlachetni ludzie, jak np. Piotr Ściegienny, którzy poświęcają swe życie walce o nowy, sprawiedliwy ustrój społeczny. Wyrażał też nadzieję, że część uboższego duchowieństwa będzie kiedyś gotowa utworzyć własne stronnictwo, które wspólnie z socjalistami podejmie walkę nie tylko z hierarchią kościelną, ale i z całym systemem kapitalistycznym. Oczywiście niektórzy mogą powiedzieć, że Daszyński był trochę niekonsekwentny, gdy sprzeciwiał się zaangażowaniu kościoła w politykę i wykorzystywaniu w niej religii, a sam próbował wykorzystywać przekonania religijne dla celów własnych i dla celów swojego obozu politycznego, ale cóż – nikt nie jest idealny.

Choć Daszyński zapewniał, że z samą religią nie walczy, to jednak wskazywał na obłudę osób, które zapewniają, że są „wierzące”. Według Daszyńskiego religia katolicka była szczera „tylko u chłopów i u najbiedniejszej warstwy robotniczej. To co poza tymi warstwami mieni się religijnym, jest nieraz zbiorem pustych obrządków, albo często bardzo kabotynizmem szczególnego rodzaju, jeżeli nie głupotą graniczącą z idiotyzmem”. Toteż podkreślał Daszyński, że jego uwagi o poszanowaniu religii odnoszą się tylko do tych ludzi biednych i niewyedukowanych oraz nielicznych znanych mu przykładów z innych warstw społecznych, czyli do osób „których uczucia się rzeczywistą religią, a nie kłamstwem konwencjonalnym”.

Wobec kościoła zajmował Daszyński stanowisko zdecydowanie konfrontacyjne, zaznaczając jednak, że winę za to ponosi sam kościół i jego bezwzględnie wrogie stanowisko wobec ruchu socjalistycznego. „Dopiero kiedy nas biskupi i księża zaczęli zwalczać w dziki sposób, broniliśmy się, jakieśmy umieli” – pisał we wspomnieniach.

Na załączonym obrazku jedna z antyklerykalnych grafik Polskiej Partii Socjalistycznej.

You can clearly see how right-wing propaganda with determination tries to rewrite the history of the Polish left. The left, the ′′ good ′′ one, the one tolerated by the right-wing, i.e. the PPS left, is ripped from all identity, ideality and symbolism for the needs of this propaganda. All to make it such a slightly more socially sensitive version of the conservative right. So the left is ripped off from Red Banner, international solidarity of the proletariat, class fight, Karol Marks, from the first May Labor Day.

It is also ripped from anticlericalism and tried to create an image of it as a movement, which it was largely based on religion. Of course, let us point out fairly that people related to the contemporary left also contribute to the fake image of the history of the left, who either do not know the history of their own movement or are ready to lie on behalf of right-wing propaganda.

We are reminded that it was no other than Christopher Gawkowski, the current head of the Left-wing parliamentary club, claimed in the media that Ignacy Daszyński ′′ always started meetings with voters from ‚God bless’ „, and Kazimierz Kik, former activist of the PZPR and SLD, convinced that PPS even started its election rallies with… holy mass.

Obviously, both are a lie, with the fact that at least Mr. Gawkowski’s statement is some distant echo of real events.

A fairy tale about the fact that Ignacy Daszyński started his meetings with voters (and even as some people claim – all public speeches or speeches in parliament! ) is probably from an anecdote he told in his memories.

The answer is: Daszyński wrote from them that his comrades made fun of him when entering peasant chat in the Lesser Poland village, he welcomed the hosts with the words ′′ Praise Jesus Christ „. The first prime minister of independent Poland was aware that in believers these words were generally accepted the formula of a polite welcome. Daszyński, being a strong anti-clerical, did not fight the religion itself, but even stressed that e.g. popular among Catholics ′′ the ideal of Christ ′′ as a symbol of equality can help socialists in agitation. He also added that even among priests there are sometimes noble people, such as: Piotr Ściegienny, who sacrifice their lives to fight for a new, fair social system. He also expressed the hope that part of the poorer clergy will someday be ready to create their own party, which together with socialists will fight not only against the church hierarchy, but also with the entire capitalist system. Of course some people can say that Daszyński was a bit inconsistent when he opposed the church’s involvement in politics and exploited religion in it, and tried to use religious beliefs for his own and for the purpose of his political camp, but well – nobody is perfect.

Although Daszyński assured that he did not fight with religion itself, he pointed to the hypocrisy of people who ensure that they are ′′ believers „. According to Daszyński, Catholic religion was honest ′′ only in peasants and in the poorest worker layer. What beyond these layers is glowing religious is sometimes a collection of empty rituals, or often very cabotinism of a special type, if not stupidity bordering with idiocy „. Therefore, Daszyński stressed that his comments about respect for religion relate only to these poor and uneducated people and few examples known to him from other social layers, i.e. people ′′ whose feelings are real religion, not a conventional lie „.

In view of the church, Daszyński was definitely confrontational, however, pointing out that the church itself and its absolutely hostile position towards socialist movement. ′′ It was only when the bishops and priests started fighting us in a wild way that we defended ourselves as we could ′′ – he wrote in memories.

In the attached picture one of the anti-clerical graphics of the Polish Socialist Party.

Translated

Źródło
Opublikowano: 2020-09-06 16:46:11

Lewica społeczna – już!

Piotr Ikonowicz:

Lewica społeczna – już!

Lewica w przekonaniu większości polskiego społeczeństwa jest albo reliktem PRL albo obozem politycznym łączącym w sobie rewolucję obyczajową z ateizmem. Nawet wśród wyborców dawnego Sojuszu Lewicy Demokratycznej przeważają ludzie w pełni akceptujący nowy kapitalistyczny porządek oparty na dominacji finansowych elit i wyzysku klasy pracującej, czy jak kto woli ludowej. Jeszcze niedawno publikowano badania, z których wynikało, że dla elektoratu SLD, partią drugiego wyboru jest Platforma Obywatelska.
Próba stworzenia ideowej socjaldemokracji akceptującej wprawdzie kapitalizm, ale żądającej by miał on ludzką twarz na modłę skandynawską zakończyła się porażką i praktycznie wchłonięciem Partii Razem, potem Lewica Razem do obozu lewicy skoncentrowanej na kwestiach obyczajowych i światopoglądowych, niezdolnej do przeciwstawienia socjalnym podarunkom obozu zjednoczonej prawicy jakiejś spójnej wizji państwa socjalnego, realizującego konstytucyjną zasadę sprawiedliwości społecznej. Zasiadająca dziś w Sejmie Nowa Lewica jest już nie tylko formacją post komunistyczną, ale i post lewicową. Formacja ta nie angażuje się w walki społeczne, koncentrując swe wysiłki na starciu z Kościołem i walce o obyczajową modernizację Polski. I mimo, że duża część podejmowanych przez nią kampanii na rzecz równouprawnienia kobiet, mniejszości seksualnych czy osób bezwyznaniowych jest słuszna, to jednak niewiele się różni od podobnych działań podejmowanych przez główną opozycyjną partię neoliberalną, czyli Platformę Obywatelską.
Powstaje zatem wrażenie, że jedyną siłą, która reaguje na oczekiwania pokrzywdzonej w procesie transformacji ustrojowej klasy ludowej, jest Prawo I Sprawiedliwość. To na tę partię głosuje ta „gorsza Polska”, która w systemie dzikiego kapitalizmu gorzej sobie radzi. Prości, mniej wykształceni i gorzej sytuowani obywatele godzą się nawet na coraz bardziej autorytarny charakter prawicowej władzy w zamian za transfery socjalne i przywracanie poczucia godności masom ludowym, z których wielkomiejska klasa średnia i duża część inteligencji tak chętnie sobie pokpiwa.
W warstwie ideologicznej starcie idzie nie tylko o model rodziny, państwa, ale i gospodarki. Neoliberalny dogmat głosił, że wystarczy ciężko pracować, bardzo się starać, aby odnieść sukces. W myśl tej doktryny ludzie nie radzący sobie na rynku, popadający w długi i innego rodzaju kłopoty są po prostu źli, leniwi, nieprzystosowani. Natomiast ci, których opromienia osobisty sukces materialny, zawodowy, to bohaterowie naszych czasów, ludzie godni podziwu i naśladowania. Wybory wykazały, że zwycięzców jest mniej niż wmawiała opinii publicznej wolnorynkowa propaganda. Coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, że ich porażki to również wynik ustalonych po okrągłym stole niesprawiedliwych zasad gry. Dziedziczenie biedy, brak czytelnych ścieżek awansu społecznego wymusiły masową emigrację zarobkową, gdy tylko otworzyły się dla nas zachodnioeuropejskie rynki pracy. Raptem ludzie, którzy w kraju byli skazani na porażkę i brak perspektyw w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech okazali się ludźmi nie tylko pożądanymi, cenionymi, ale i potrafiącymi sobie radzić.
Dobra zmiana dała ludziom, którzy za rządów liberalnych czuli się wyobcowani i zepchnięci na margines poczucie wspólnoty i dumy z przynależności do niej. Nie trzeba było wiele. Wystarczył skromny, ale odczuwalny transfer socjalny, o wiele bardziej konsekwentne ściąganie podatków i dobre słowo. Oczywiście konsolidacji tego obozu służy również polityka historyczna, idealizowanie i gloryfikacja całej naszej historii, tak zwycięstw jak i klęsk. Czynów nadzwyczajnych jak i haniebnych. A także wywoływanie wrogości czy wręcz szczucie na obcych, innowierców, wszelkie mniejszości, ludzi, którzy nie identyfikują się z paradygmatem białego, Polaka i katolika. Ludziom przez lata upokarzanym dano poczucie dumy ze skromnego faktu, że urodzili się w tym a nie innym kraju. Zasługą i powodem do dumy nie jest tu jakiś czyn, chwalebne, działanie na rzecz wspólnoty. Nie, dumnym można na być z samego faktu urodzenia się w Polsce.
Jako socjalista nie życzę ludziom pracy powrotu neoliberalnego establishmentu do władzy. Jednocześnie, jestem przekonany, że naszą najważniejszą powinnością jest znalezienie sposobu na odsunięcie od władzy obozu obecnie rządzącego, czyli Zjednoczonej Prawicy.
Pod jej rządami nierówności społeczne wciąż rosną. W Polsce 10% najlepiej sytuowanych obywateli konsumuje 40% Produktu Krajowego Brutto. Żeby dobrze zrozumieć antyspołeczny i antypracowniczy charakter rządzącej prawicy wystarczy przyjrzeć się stosunkom panującym w spółkach Skarbu Państwa, gdzie obok wszechobecnego nepotyzmu i kientelizmu szaleje mobbing, powszechne są umowy cywilnoprawne, a niesprawiedliwe, drastyczne zróżnicowanie płac między szeregowymi pracownikami a menedżerami woła o pomstę do nieba. Mimo zapewnień miodoustego premiera Mateusza Morawieckiego o upodmiotowieniu ludzi pracy w firmach państwowych, które powinny świecić przykładem dobrego traktowania pracowników zwalnia się ich za działalność związkową i zastrasza.
Państwo nie zapewnia też praktycznie żadnej pomocy czy opieki pracownikom sektora prywatnego, gdzie nagminnie łamane są prawa pracownicze czy przepisy BHP. Inspekcja pracy to instytucja pozbawiona odpowiednich uprawnień i woli kontrolowania czegokolwiek a sądownictwo i ustawodawstwo pracy z roku na rok stają się coraz bardziej antypracownicze. Jednym z objawów tej patologii jest systematyczne likwidowanie sądów pracy co powoduje wydłużanie terminów rozpraw i sprawia, że prawna ochrona pracowników staje się coraz bardziej iluzoryczna.
Niskie płace w połączeniu z rosnącymi kosztami utrzymania sprawiają, że ludziom wcale nie żyje się coraz lepiej. Przeciwnie, w dwóch najważniejszych dla społeczeństwa dziedzinach: mieszkalnictwie i służbie zdrowia jest wyraźny regres. Relacje między zarobkami a kosztami wynajęcia, kupna czy utrzymania mieszkania są coraz bardziej księżycowe. Brak obiecywanego budownictwa czynszowego na każdą kieszeń sprawia, że polskie mieszkania należą do najbardziej przeludnionych (zatłoczonych) w Europie. Za wynajęcie mieszkania na wolnym rynku trzeba zapłacić równowartość miesięcznego wynagrodzenia. A żeby dostać kredyt hipoteczny trzeba mieć stałą umowę o pracę i pensję na poziomie powyżej średniej krajowej, którą mało kto osiąga.
Podwyższanie co roku płacy minimalnej niewiele daje, bo w dużych miastach nie da się za tę kwotę utrzymać rodziny i mieszkania. A w mniejszych ośrodkach wciąż królują umowy śmieciowe, które sprawiają, że duża część pracowników zarabia poniżej minimalnego wynagrodzenia. Statystyki o płacach kłamią, bo nie bierze się w nich pod uwagę płac w sektorze małych przedsiębiorstw zatrudniających do 9 pracowników. Takich firm są dwa miliony. Pracuje w nich ok. 6 milionów ludzi na ogółem 16 milionów pracujących Polaków. Jak traktować więc średnią płacę, skoro nie bierze się pod uwagę przy jej wyliczeniu zarobków 6 milionów pracowników szczególnie źle opłacanych? Doszło nawet do tego, że Główny Urząd Statystyczny zaniechał ogłoszenia płacowej dominanty, czyli płacy najczęściej występującej, bo była żenująco zbliżona do płacy minimalnej.
Służba zdrowia jest już tylko formalnie bezpłatna, bo kiedy leczenie wymaga większych nakładów a choroba jest poważna ludzie muszą płacić i to słono. Kto nie płaci może umrzeć w kolejce do lekarza specjalisty jeszcze zanim zostanie postawiona diagnoza. Wynika to nie tylko z korupcji i złej organizacji, ale przede wszystkim z faktu, że składka zdrowotna w Polsce jest najniższa (procentowo) w Unii Europejskiej. To i złe warunki mieszkaniowe wyjaśnia, dlaczego w stolicy mieszkaniec Pragi ma szanse pożyć kilkanaście lat krócej niż mieszkańcy lewobrzeżnej Warszawy.
Jednak kluczem do zmniejszenia rozwarstwienia i sprawiedliwszego podziału wciąż rosnącego dochodu narodowego jest system podatkowy. Prezes Kaczyński planowaną, ale nigdy niezrealizowaną przebudowę systemu podatkowego nazwał kiedyś obrazowo „sięganiem do głębokich kieszeni”. Niestety nigdy się na to nie odważył. Mimo, że premier Morawiecki zapowiedział zwiększenie progresji podatkowej, czyli tzw. rozbudowaną skalę podatkową. Wystarczyło jednak, że warknęli bogacze, związki pracodawców, a dobra zmiana z podkulonym ogonem wycofała się z tych pomysłów.
Ludzie, którzy dziś w Polsce głosują na PiS mogą tylko skorzystać na lewicowym projekcie ustrojowym. Sprawiedliwe podatki, tanie mieszkania czynszowe, łatwy dostęp do leczenia to coś więcej niż słusznie wypłacane zasiłki na dzieci. Wymagają one jednak naruszenia interesów tych 10% najbogatszych Polaków. Tego żadna prawica nie zrobi. To może zrobić tylko prawdziwa lewica społeczna. Czas więc najwyższy, aby taka formacja pojawiła się w Polsce. I pojawi się.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2020-09-06 11:14:28

Dziś po Krakowie jeździ ciężarówka z hasłami przeciw edukacji seksualnej. Z głoś

Czerwonobiali:

Dziś po Krakowie jeździ ciężarówka z hasłami przeciw edukacji seksualnej. Z głośników płynie propaganda.

Ciężarówka jedzie w eskorcie dwóch radiowozów Policji – jeden z przodu, jeden z tyłu. Kiedy chcąc zmienić pas wjechałem pomiędzy radiowóz z przodu a ciężarówkę, radiowóz włączył koguta, a pan policjant machał ręką, żebym wyjechał spomiędzy nich.

Jako obywatel płacący podatki w Krakowie, chciałbym zapytać Polska Policja Małopolska Policja – kto i dlaczego podjął decyzję o przeznaczeniu tych podatków na eskortę ciężarówki prywatnej fundacji?

Będę wdzięczny za udostępnienia, bo bardzo chciałbym uzyskać odpowiedź na to pytanie.

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych Was oznaczę dla siły rażenia.


Źródło
Opublikowano: 2020-08-29 12:39:24

Dwa dni temu Jola Czyżkowska (kiedyś Skiba- nie mylić z Krzysztof Skiba, chociaż też trochę wariatka jak my wszyscy, mni

Piotr Ikonowicz:

Dwa dni temu Jola Czyżkowska (kiedyś Skiba- nie mylić z Krzysztof Skiba, chociaż też trochę wariatka jak my wszyscy, mnie nie wyłączając ), napisała mi, że w dokumentach otrzymanych z IPN znalazły się zdjęcia, na których jestem razem z Stanisław Kaszuba, Zuzanna Dąbrowska oraz Piotr Ikonowicz. Wysłała mi te foty, przywołując tym wspomnienie spotkania z pracownikami mojego zakładu PZL Hydral. Był to prawdopodobnie koniec roku 1987. Nie wiem co się stało, na samym początku spotkania dzwonek do drzwi i Służba Bezpieczeństwa niemal wbiegła do mieszkania. Było ostro, ale grzecznie. Szlag mnie trafiał, ponieważ na miejsce spotkania jechałem zmieniając kilka razy autobus, idąc część drogi piechotą, żeby nie przyciągnąć ogona. Nie wiem jak to się stało, jest faktem, że w tym czasie byliśmy śledzeni dzień i noc, zerwanie obstawy stanowiło wyzwanie. Podejrzewaliśmy Piotrka, ponieważ jak sam wyznał, przyjechał taksówką z Dworca Głównego we Wrocławiu na Psie Pole. Prawda mogła być całkiem inna, możliwe, że ktoś coś gdzieś na podsłuchu chlapnął, potem wystarczyło już pilnować kogoś. Może też w zakładzie mieliśmy koło siebie ucho? Nie wiem, to też możliwe. Po zawiezieniu na dołek, byliśmy bardzo brutalnie traktowani. Przesłuchanie słabe, ale klawisze na dołku wyżywali się, jakby mieli na to zlecenie. Upokarzali kolegów na każdym kroku, kilku z nas, w tym ja byliśmy mocno pobici. Fotografie z albumu są podpisane naszymi nazwiskami, mają też pieczątkę "ściśle tajne". Używano ich prawdopodobnie do rozpoznawania nas w terenie przez tajniaków, którzy nas nie znali. Andrzej Orłowski – wiesz może co z nimi? Z tymi ludźmi z fotografii? Może Stanisław Kaszuba – Staszku? Co pamiętacie z tego spotkania?


Źródło
Opublikowano: 2020-08-23 10:07:05

Prezydent powinien być przedstawicielem i obrońcą wszystkich obywateli – bez względu na wiek, płeć, wyznanie czy grubość

Magdalena Biejat:

Prezydent powinien być przedstawicielem i obrońcą wszystkich obywateli – bez względu na wiek, płeć, wyznanie czy grubość portfela. Szczególnie powinien mieć na sercu dobro tych słabszych i prześladowanych, którzy jego ochrony szczególnie potrzebują. Wnosząc dziś na salę kolory tęczy symbolicznie przypomnieliśmy Prezydentowi Dudzie podczas jego zaprzysiężenia o 2 mln Polaków LGBTQ, którzy stali się ofiarami konserwatywnej nagonki.

Tęcza jest znakiem równości w byciu różnymi i symbolem walki o równe prawa, równe traktowanie, o godność dla każdego. Osoby LGBTQ są wśród nas – jest ich 2 miliony. Walczą o to, by po prostu normalnie żyć, być sobą, kochać, pracować, zakładać rodziny. Politycy obozu rządzącego i skrajna prawica nie są w stanie tego zaakceptować. Jeśli dziś ktoś odmawia prawa do decydowania o sobie i do swobody osobom nieheteroseksualnym, to odmawia wolności nam wszystkim. Jeśli propaganda oparta na nienawiści do ludzi LGBTQ znudzi się i straci swą siłę (a każda propaganda z czasem się nudzi) to jej autorzy będą szukać kolejnych wrogów publicznych, kolejnych obywateli drugiej kategorii… i tak jak dziś mowa nienawiści, piętrzące się formalne, ekonomiczne i społeczne trudności szykanują osoby nieheteronormatywne, tak też każdy z nas może stać się ich ofiarą w następnej kolejności. Stawiając opór nagonce na ludzi LGBTQ nie tylko dajemy wyraz elementarnej przyzwoitości, ale też odpowiedzialności za to, w jakim kierunku podąża nasze społeczeństwo. Musimy być świadomi, że wolność i równość albo dotyczą wszystkich nas, wszystkich obywateli… albo nie dotyczą nikogo.


Źródło
Opublikowano: 2020-08-06 19:23:13

Powierzchowna pamięć. Wywiad z Adrianem Zandbergiem – wPunkt

Adrian Zandberg:

W prawicowych głowach jakoś nie może się zmieścić, że na czele polskiego państwa podziemnego stał człowiek, który w 1917 roku uczestniczył w rewolucji październikowej. I którego stalinowski reżim nienawidził właśnie za to, że był niezależnym socjalistą. IPN zrobił wiele, żeby zmarginalizować pamięć po socjalistach. Jeśli się pojawiają, to z wygumkowanymi biogramami, z których nie sposób się dowiedzieć, że o jaką Polskę walczyli. To prowadzi do komicznych efektów. O Pużaku piszą tak, że nieuważny czytelnik mógłby go uznać za działacza Akcji Katolickiej.

Warto przypomnieć, o jaką Polskę walczyła Armia Krajowa. O tym się dzisiaj dziwnie rzadko wspomina. Zygmunt Zaremba, jeden z przywódców podziemia, pisał po latach, że Powstanie to był nie tylko bunt przeciwko okupantowi, ale też rewolucja społeczna. Manifesty podziemnych władz zapowiadały bardzo głębokie zmiany: zmniejszenie różnic dochodowych i majątkowych, reformę rolną, uspołecznienie znacznej części przemysłu, demokrację nie tylko polityczną, ale i gospodarczą.

Kilka dni temu partia Razem opublikowała, jak co roku, fragmenty Testamentu Polski Walczącej. Opublikowaliśmy je bez tytułu. Internet zagotował się od oburzenia prawicy. Dziennikarze i politycy z tamtej strony rzucili się do atakowania tych, w ich przekonaniu, “komunistycznych bredni”. Trudno chyba o bardziej wymowny przykład, jak powierzchowna jest dziś pamięć o państwie podziemnym. I jak daleko od AK są dziś ci, którzy najchętniej wymachują powstańczą kotwicą i twierdzą, że ten symbol stanowi ich własność.
https://wpunkt.online/…/powierzchniowa-pamiec-wywiad-z-adr…/

Powierzchowna pamięć. Wywiad z Adrianem Zandbergiem – wPunkt

Nie chcę się wdawać w fantazjowanie, “co by było gdyby”. To bezcelowe. Myślę natomiast, że warto przypomnieć, o jaką Polskę walczyła Armia Krajowa – mówi Adrian Zandberg w wywiadzie _wPunkt.

Źródło
Opublikowano: 2020-08-01 15:12:07

Ten post będzie o wielkim wygranym tych wyborów czyli o Karolu Marksie.

Jan Śpiewak:

Ten post będzie o wielkim wygranym tych wyborów czyli o Karolu Marksie.

Dla wielu Marks jest ideowym twórcą komunizmu, który jest odpowiedzialny za wszystkie grzechy tego totalitarnego systemu, dla mnie Marks jest przede wszystkim wybitnym socjologiem. Nie będę udawał wielkiego znawcy Karola, ale w dużym uproszczeniu mówił on, że ludzie mają swoje klasowe interesy i głosują zgodnie z nimi.

To nie nienawiść wyssana z mlekiem matki, nie zabory, nie propaganda TVP, nie braki w edukacji, ale właśnie po prostu stare dobrze rozpoznane interesy ekonomiczne decydują o tym jakich wyborów dokunujemy. Marks wierzył, że to konflikt ekonomiczny jest praźródłem wszystkich zjawisk społecznych. Konflikt kulturowy istnieje, jest bardzo silny, ale jest on tylko dodatkiem do tego co przeżywamy w codziennym znoju – w relacjach z władzą, z pracodawcą, z innymi ludźmi. W naszym świecie władza rynku nie była poddana żadnym ograniczeniom. To rynek jest ostatecznym trybunałem, który decyduje o tym ile jesteś wart. Chłopcy od Korwina Mikke chcą pełnej dyktatury rynku i oligarchii. I nagle przychodzi PiS i mówi hola hola dobry człowieku, z tym rynkiem to może macie dużo racji, ale nie damy kasjerkom zapierdalać co niedziela na kasie obsługując klasę średnią, nie pozwolimy, żeby ochroniarze, którzy pracują w galeriach handlowych dostawali za miesiąc pracy 1000 złotych, damy ci 500 złotych, żebyś mogła odejść od męża, który cię bije i zdradza. I to jest właśnie wolność w sensie marksistowskim: wolność od przemocy rynku, który sprawia, że napis Konstytucja na koszulce jest tylko śmiesznym wykwitem liberałów, którzy nie mają już żadnych innych argumentów za tym, żeby ludzie zapierdalali za 4 złote za godzinę.

Piszę to przede wszystkim kierując swoje słowa do lewicy. Naprawdę nie jest tak, że większość mieszkańców wsi to antysemici, którzy dali się nabrać na rządową propagandę. Badanie po badaniu pokazuje, że wyborcy antyliberalni są bardziej krytyczni wobec źródeł i mają większą tolerancję dla innych poglądów. Ba. Wyobraźcie sobie, że ogromna część wyborców Kaczyńskiego z 2020 roku głosowało na Kwaśniewskiego w 2000 roku. To są ci sami ludzie, którzy dokonują racjonalnego ze swojego punktu widzenia rachunku. Konflikt kulturowy istnieje i ma realne podstawy, ale jest podsycany przez obie strony sporu, bo zaciera konflikt stary jak świat, który zawsze pod każdą szerokością geograficzną sprowadzał się do tego: kto kogo będzie wykorzystywał, kto komu będzie zabierał większość wypracowanej przez niego pracy? O tym, że PIS jest partią na wskroś neoliberalną napisałem tysiące tekstów, ale co z tego? Nie ma idealnych światów, nie ma idealnego kapitalizmu, nie ma idealnego socjalizmu. Żyjemy tu i teraz. A teraz wybór był między bogatą zadowoloną z siebie twarzą Platformy Obywatelskiej a ludowym PiSem, który zredukował w Polsce radykalnie biedę. Hasło mamy dosyć nie zadziałało. Najwyraźniej większość Polaków nie ma dosyć. NIe ma się co obrażać na mieszkańców wsi, robotników i gorzej wykształconych. Idźcie do nich i rozmawiajcie z nimi. I odkryjcie na nowo Marksa.

*chociaż Marks pewnie by dodał, że jesteście profesjonalną klasą średnią, która ubiera się w łatki obrońców ludu. Mi też to zarzucają, ale da się z tym żyć 😉


Źródło
Opublikowano: 2020-07-14 13:01:10

Czyli Biedroń jednak na ostatnim miejscu wśród kandydatów "poważnych". Zatem ktoś musi to powiedzieć, tym kimś

Remigiusz Okraska:

Czyli Biedroń jednak na ostatnim miejscu wśród kandydatów "poważnych". Zatem ktoś musi to powiedzieć, tym kimś będę ja:

Lewica wszystko robiła dobrze, ba, świetnie. Świetny kandydat, świetny program, świetna taktyka, świetna kampania. A na zgrupowaniu dach wcale nie przeciekał.

No może tylko ciut za mało było jeszcze walenia w PiS i bycia kopią wielkomiejskich liberałów, to rzeczywiście nie zostało dobrze przemyślane, trzeba było więcej walić w PiS i mówić to samo, co PO. Przydałoby się może ciut więcej antyfaszyzmu, Polacy i Polki na to czekają. No ale nikt nie jest perfekcyjny.

Było zatem prawie doskonale. Ale wiadomo: duopol, TVP, IPN, brak okładek z kandydatem w Newsweeku. No i społeczeństwo nie dorosło, nie sprawdziło się, po prostu. Ciemne jest, zacofane, głupie, nie lubi uśmiechniętych ludzi. I jeszcze Woś na twitterze. I Okraska na fejsie. Lewicy zawsze wiatr w oczy, nic nie poradzisz.

W żadnym wypadku nikt za to odpowiedzialny nie powinien się podawać do dymisji, nie po to jest demokracja, żeby ponosić konsekwencje. Z powodu słabego wyniku wyborczego może podawać się do dymisji, bo ja wiem, jakiś autorytarny wodzowski faszolek z Jobbiku, ale nie lewicowi demokraci. Oni powinni dostać za ten wynik biorące miejsca do parlamentu kolejnej kadencji. Żeby wszystko robić tak samo jak dotychczas i z podobnymi efektami.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-29 07:22:16

Posłowie Razem pytają IPN i Glińskiego, jak promowano Kościuszkę

Adrian Zandberg:

To miła odmiana, że polska prawica odkryła w sobie nagle pokłady sympatii do Kościuszki. Dotąd ten antyklerykał i zwolennik równości był przez nich wspominany raczej rzadko. W związku z tym posłowie Razem zwrócili się do ministra kultury z interpelacją. Ot, kilka prostych, praktycznych pytań…

https://www.rp.pl/…/200609713-Poslowie-Razem-pytaja-IPN-i-G…

Posłowie Razem pytają IPN i Glińskiego, jak promowano Kościuszkę

– To miła odmiana, że polska prawica odkryła w sobie nagle pokłady sympatii do Kościuszki – stwierdził Adrian Zandberg, informując, że przedstawiciele partii Razem, zwrócili się do Ministerstwa Kultury z interpelacją dotyczącą m.in. sposobów promocji postaci Kościuszki za granicą.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-03 19:49:47

W ostatnich dniach, w związku z demonstracjami w USA, podczas których namalowano graffiti na pomniku Tadeusza Kościuszki

Adrian Zandberg:

W ostatnich dniach, w związku z demonstracjami w USA, podczas których namalowano graffiti na pomniku Tadeusza Kościuszki, przedstawiciele obozu rządzącego przypomnieli sobie o postaci tego wybitnego demokraty i rewolucjonisty. Działalność generała to faktycznie piękna karta polskiej historii. Kościuszko jest symbolem międzynarodowej solidarności, sprzeciwu wobec opresji i rasizmu.

To miła odmiana, że polska prawica odkryła w sobie nagle pokłady sympatii do Kościuszki. Dotąd ten antyklerykał i zwolennik równości nie był przesadnie często przypominany przez prawą stronę sceny politycznej. W związku z tym, jako posłanki i posłowie Razem, zwróciliśmy się do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z interpelacją. Zadaliśmy kilka prostych pytań:

1. Jaka suma z budżetu IPN została przeznaczona w ciągu ostatnich 4 lat (w ujęciu rocznym) na promocję postaci Tadeusza Kościuszki za granicą?

2. Jaki jest to procent budżetu IPN na edukację i jaki jest to procent całego budżetu IPN?

3. Jaka suma z budżetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego została przeznaczona w ciągu ostatnich 4 lat (w ujęciu rocznym) na promocję postaci Tadeusza Kościuszki za granicą?

4. Jaki jest to procent budżetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego?

Z niecierpliwością czekamy na odpowiedź, uprzejmie przypominając, że minister ma na nią, zgodnie z art. 20 ust. 2 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, czternaście dni.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-03 18:10:06

POPiS wiecznie żywy

Jan Śpiewak:

Polecam mój najnowszy tekst dla Instytut Spraw Obywatelskich o wyborach prezydenckich.

"Moje oczekiwania wobec kampanii prezydenckiej nie były wielkie. Nie jestem specjalnym fanem żadnego z kandydatów, ale uważam, że jest jedna podstawowa rzecz, którą te wybory mogłyby dla Polski zrobić. Zakończyć hegemonię POPiS-u. Niestety kandydatura Trzaskowskiego reanimuje spór, który dewastuje polskie państwo od 2005 roku.

Wojna między Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością dominuje nad polską debatą publiczną. To wojna domowa, która toczy się między dawnymi przyjaciółmi, a nawet członkami rodziny. Jak każda wojna domowa jest krwawa i brutalna. Wszystkie chwyty są w niej dozwolone. Pogarda jest podstawowym narzędziem wyrażania swoich racji. Nie jest to wojna o pryncypia, czy wielkie idee. Jak to często w wojnie domowej chodzi o władzę i pieniądze. O uznanie i prestiż. O to, kto jest prawdziwym „Polakiem inteligentem”, a kto „chamem spod budki z piwem”.

Niewielu pamięta, że w 1990 roku Porozumienie Centrum miało tworzyć obok braci Kaczyńskich młoda formacja liberałów z Gdańska. Deklaracje poparcia dla powołania Porozumienia Centrum podpisał Jan Krzysztof Bielecki i Janusz Lewandowski obok Adama Glapińskiego, Krzysztofa Czabańskiego oraz postacie dzisiaj związane z Radiem Maryja – Jerzy Robert Nowak i Ryszard Bender. Jednym z najbliższych doradców Tuska i Bieleckiego był wówczas Krzysztof Wyszkowski dzisiaj z nadania PiS-u członek kolegium IPN. Wyobrażacie sobie? Straszni gdańscy neoliberałowie szli ramię w ramię z Jarosławem Kaczyńskim. Ze wspólnej partii ostatecznie nic nie wyszło. Czy panowie pokłócili się o wizję Polski? Absolutnie nie. Poszło o władzę.

(…)

Przynależność do PO i PiS-u jest bardzo płynna. Udowodniły to dziesiątki parlamentarzystów, którzy w zależności od koniunktury politycznej raz są w obozie liberalnym, raz w obozie „dobrej zmiany”. Kazimierz Ujazdowski, Paweł Poncyliusz, Paweł Kowal, Joanna Kluzik-Rostowska czy Jarosław Gowin to nie wyjątki, ale reguła rządząca polską polityką.

(…)

Obu stronom taki układ pasuje. Odbiera tlen pozostałym kandydatom. Dla PiS-u to wygodne, bo sprawia, że główny konkurent na prawej stronie Krzysztof Bosak również znika w sporze. Taktyka polaryzacji między dwoma głównymi ugrupowaniami świetnie zadziałała w wyborach samorządowych w 2018 roku. Wówczas POPiS zgarnął w wielu miastach od 70 do nawet 90 procent głosów. Doprowadziło to do sromotnej porażki ruchów miejskich, lewicy i formacji antysystemowych, takich jak ruch Kukiza.

Duopol POPiS-u prowadzi do wyrugowania obywateli i prawdziwej polityki z debaty publicznej. Zamiast niej mamy tanie moralizatorstwo i wojnę kultur.Obie strony zarzucają sobie, że są nieprzyzwoite, niegodne i niepolskie. Mamy nieustającą przepychankę w piaskownicy i zero debaty o problemach ludzi. Nie ma miejsca na dyskusję o rynku pracy, budownictwie mieszkaniowym, czy walce z suszą. Wystarczy postraszyć Kaczyńskim albo Trzaskowskim. Obie strony żyją w wygodnych bańkach, które nawzajem się nakręcają.

Ewentualna wygrana Rafała Trzaskowskiego w wyborach zapowiada powrót do wojny polsko-polskiej na sterydach. Mogliśmy zobaczyć namiastkę tego w latach 2007-2010, gdy prezydentem był Lech Kaczyński, a premierem Donald Tusk. Dzisiaj brutalność sporu jest jeszcze większa. Jeśli obóz „dobrej zmiany” wytrzyma utratę Pałacu Prezydenckiego i utrzyma rządy, możemy spodziewać się eskalacji wojny do nowego nieznanego wcześniej poziomu. To straszny scenariusz dla Polski, który doprowadzi do tego, że stracimy kolejne lata na jałowy spór."

POPiS wiecznie żywy

Moje oczekiwania wobec kampanii prezydenckiej nie były wielkie. Nie jestem specjalnym fanem żadnego z kandydatów, ale uważam, że jest jedna podstawowa rzecz, którą te wybory mogłyby dla Polski zrobić. Zakończyć…

Źródło
Opublikowano: 2020-06-03 08:47:01

85 lat temu zmarł Józef Piłsudski. Jego losy są znane, znane są powody, formy i następstwa jego rozejścia się z lewicą,

Remigiusz Okraska:

85 lat temu zmarł Józef Piłsudski. Jego losy są znane, znane są powody, formy i następstwa jego rozejścia się z lewicą, nie trzeba reprodukować krytycznych banałów i dokonywać odkryć na miarę tego, że Królowa Bona is dead. Warto natomiast przypomnieć, co pisał ten facet, którego na sztandary bierze coraz częściej prawica i konformistyczni wyznawcy idei dziś panujących, stróże ładu i porządku, autorzy sielankowej wizji dziejów i schlebiania klasom panującym. To fragment tekstu „Wobec mordu w Dąbrowie”, napisanego po masakrze robotników Huty Bankowej w Dąbrowie Górniczej. Ten tekst wyznaczał nową erę – jasne powiedzenie, że za każdy cios wymierzony przez carat Polsce i polskiej klasie robotniczej, PPS w miarę możności odpowie równie mocno. Skończyła się kraina łagodności: „Bezmiar służalczości okazanej carowi, kadzidła pochlebstw, skwapliwie przed władzą roztaczane, słowem, cała ohyda warszawskich „uroczystości”, w dostatecznej mierze dowiodła zupełnego oddania się klas uprzywilejowanych caratowi. Teraz kolej była na cara – on musiał pokazać, że równie szczerze będzie bronić interesów swych nowych sojuszników. Gdyśmy w proklamacji na przyjazd cara pisali: „raz jeszcze kosztem ludu pracującego klasy posiadające zawierają sojusz z najeźdźcą”, nie przypuszczaliśmy, że tak prędko koszta namacalnie przez lud zostaną zapłacone. Krew bowiem robotników dąbrowskich to są właśnie owe judaszowe srebrniki, zsypane przez rząd do zdradliwej i pożądliwej łapy naszych wyzyskiwaczy, oto zapłata za przyjęcie cara. I jak gdyby dla jaskrawszego oświetlenia wypadku, Imeretyński, urzędowy pośrednik ugody, posłał swe zezwolenie na mordy w Dąbrowie, w chwili, gdy bawił na weselu u Zamojskich, przedstawicieli nowej Targowicy. Wspólnikami więc rządu w zbrodni nie jest jeden Harting, podczaszy katów dąbrowskich, lecz cała klika panów i fabrykantów, cała zgraja panoszących się bardów ugody, cała zgangrenowana burżuazja polska”.


Źródło
Opublikowano: 2020-05-12 00:04:28

Minister Rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zapowiada wojnę o prawo do maltretow

Robert Maślak

Minister Rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zapowiada wojnę o prawo do maltretowania zwierząt:
"Oberwało się panu od przetwórców za publikację tej listy, a później od ekologów, bo zaproponował pan wprowadzenie do tarczy wej zakazu odbierania maltretowanych zwierząt przez organizacje chroniące ich praw. Nazwał pan ich przebierańcami. –
Sytuacja jest prosta – idzie fala hejtu na rolników, nie tylko ze strony tzw. ekologów, którzy stworzyli sobie znakomity pomysł na życie, zabierając zwierzęta. Widzę, co robią, co robi na przykład pani Sylwia Spurek, która w ogóle kwestionuje sens utrzymywania i hodowli zwierząt, nie tylko futerkowych, bo można dzisiaj dyskutować, czy przy tych zmianach klimatu futra są nam w ogóle jeszcze do czegoś potrzebne.

Rolników próbuje się uczynić odpowiedzialnymi za zmiany klimatyczne, za rabowanie przyrody, za niszczenie środowiska, co jest nieprawdą. Rolnicy są kustoszami przyrody, dbają o miliony zwierząt w Polsce, o ich dobrostan, warunki utrzymania. Oczywiście, że są patologie, ale czy patologiczne są tylko zachowania części głupich rolników, którzy biją swoje zwierzęta?

A kto wywozi psy do lasu? Kto zostawia zwierzęta na drogach, bo trzeba jechać na wczasy za granicę i nie wiadomo, co zrobić z psem? To rolnicy tak robią? Rolnicy zgłaszają do sądów, i często te sprawy wygrywają, że organizacje wyspecjalizowane w odbieraniu zwierząt szybko je później sprzedają, że wyciągają pieniądze od samorządów na utrzymanie schronisk.

Spodziewałem się tego hejtu, ale może nie aż tak dużego. Epitety, wyzwiska, grożenie mi śmiercią. To jest mniej więcej podobne – i użyję tego porównania – jak cała propaganda hitlerowska wymierzona przeciwko Żydom czy Słowianom. To są te same słowa: gdzie ktoś powinien zgnić i na jakiej gałęzi wisieć. I to są ponoć elity społeczne, ludzie empatyczni, wrażliwi wobec braci mniejszych, którzy tak bardzo wczuwają się w sytuację zwierząt, a tak się zachowują wobec ludzi.

To rolnicy dbają o zwierzęta, nie ekolodzy. Idzie wielki atak na rolnictwo. Krytykowanie rolników ze względów ideologicznych, zabranianie jedzenia mięsa, twierdzenie, że mleko jest szkodliwe, że hodowla bydła polega na gwałceniu krów. I ktoś przy zdrowych zmysłach opowiada takie rzeczy? To jest pewna cywilizacyjna wojna, która toczy się z rolnictwem. Organizacje tzw. obrońców praw zwierząt doskonale wpisują się w ten cały mechanizm.

Może polegnę z tego powodu, ale uważam, że trzeba zweryfikować podejście do rolnictwa ze strony tych zadowolonych z siebie i własnej postawy życiowej, z tej miłości do zwierząt, ludzi, którzy pełną garścią korzystają z tego, co rolnicy im dostarczają. Nie chodzą głodni, korzystają z pracy rolników, tolerują to, że nisko zarabiają.

Nie wiem, czy ten zapis znajdzie się w tarczy kryzysowej, to decyzja rządu. Wszyscy się boją tych organizacji ekologicznych bo robią tak wielki hałas. Stworzono wielki biznes pod nazwą odbieranie zwierząt. Biznes tylko w części oparty o szlachetne pobudki. Najczęściej to brutalne zarabianie."
Cały artykuł:
https://biznes.wprost.pl/…/idzie-wielki-atak-na-rolnictwo.h…


Źródło
Opublikowano: 2020-05-09 12:21:07

Wczoraj, 3 maja, ochodziliśmy rocznicę wybuchu III Powstania Śląskiego. Tymczas

Maciej Konieczny:

Wczoraj, 3 maja, ochodziliśmy rocznicę wybuchu III Powstania Śląskiego. Tymczasem, w centralnej części Parku Śląskiego w Chorzowie powstaje, mimo epidemii, plac Powstańców Śląskich. Pośpiech przy pracach nie był przypadkowy, nie chodziło tylko o rocznicę, ale Park miał odwiedzić prezydent Andrzej Duda. Dziwnym trafem, na tydzień przed planowanym terminem wyborów. Dla przypomnienia: w sierpniu ubiegłego roku w Katowicach zorganizowano wielką wojskową paradę – liderem listy PiS do Sejmu z Katowic był wtedy nie kto inny, jak premier Mateusz Morawiecki.
Nie znam kosztu parkowej inwestycji, mającej rzekomo na celu upamiętnienie powstań. Patrząc na rozmach prac – niewątpliwie idzie on w setki tysięcy złotych. Czy to na pewno najpilniejsze teraz, w trakcie epidemii, wydatki na Śląsku?
Władze tego samego Parku uznały ostatnio, że nie mogą pozwolić sobie na obniżki czynszów dla najemców punktów gastronomicznym za kwiecień, którzy przez 2/3 miesiąca byli praktyczne pozbawieni możliwości zarobku z powodu obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa, a mała gastronomia na terenie nieczynnego ZOO w ogóle nie może zarabiać, ale i tak musi płacić pełną stawkę czynszu.
Mówiąc o historii, do której tak lubią odwoływać się rzadzący, warto przypomnieć też szersze tło społeczne powstań śląskich. Nie był to po prostu powrót Śląska do Macierzy, jak chciałaby to widzieć dzisiejsza prawicowa propaganda. Przede wszystkim, powstania śląskie nie miały tła wyłącznie narodowego, lecz dużo bardziej skomplikowane. Cały pograniczny region Górnego Śląska był po I wojnie światowej w trudnej sytuacji: wybuchały strajki i zamieszki, marsze głodowe, panowała drożyzna, wybuchła epidemia tyfusu…
Instrumentalne traktowanie powstań śląskich to niejedyny przykład manipulacji i propagandowego wykorzystywania górnośląskiej historii. Na początku marca, razem innymi politykami Lewicy, wyraziliśmy sprzeciw wobec planowanego utworzenia w podziemiach katowickiej katedry Panteonu Górnośląskiego, nieuwzględniającego złożoności historii regionu. 18 kwietnia, na ostatniej sesji Sejmiku, ta koszowna inwestycja została przegłosowana. Wcześniej z kolei przekształcono Regionalny Instytut Kultury w Instytut Myśli Polskiej im. Wojciecha Korfantego.
Czy naprawdę takie wydatki o charakterze propagandowym są najważniejsze w czasie epidemii?

Źródło
Opublikowano: 2020-05-04 09:00:44

Trójdzielnia #13 – Niech żyje 1 MAJA! – AUDYCJA SPECJALNA

W ten wyjątkowy dzień – święto ludzi pracy połączyliśmy dla Was w całość 3 odcinki.

Są to odcinki ważne. Są o tym, co było, co jest i co być może będzie. Audycja obowiązkowa dla każdej i każdego, kogo serce bije po lewej stronie.
Dla ludzi pracy i o ludziach pracy.

Oddajemy Waszym uszom 2 godziny rozmów z naszymi gośćmi:

Część 1. Rozmowa z Przemysławem Kmieciakiem, twórca i redaktorem strony na Przywróćmy pamięć o Patronach Wyklętych
https://www.facebook.com/przywrocmypamiecopatronachwykletych/
Jędrzej Włodarczyk prowadzi rozmowę przypominającą dzieje polskiej lewicy: Jak wyglądała przedwojenna działalność PPS? Czym różnili się ówcześni działacze i działaczki od dzisiejszych? Po co prawicy pamięć o socjalistach? W jakim celu robią dekomunizację i jak z nią walczyć? Na koniec – co ma robić lewica, żeby odzyskiwać poparcie i czy rewolucja jest jeszcze możliwa?

Część 2. (od 51 minuty) Anka Górska rozmawia z Bartoszem Migasem, prawnikiem, działaczem partii Razem, który m.in. w czasie epidemii koronawirusa w Polsce udziela wsparcia prawnego osobom, które tracą pracę lub odczuwają pogorszenie się jej warunków. Rozmowa o tym, jak dzisiaj, również z powodu pandemii, wygląda praca, jak zmienia się prawo i przestrzeganie praw pracowniczych. Mowa też o tym, co zrobić, żeby było lepiej.

Część 3. (1:18 h) Gościnią audycji jest Maja Staśko, aktywistka feministyczna, dziennikarka i autorka m.in. reportażu opisującego warunki pracy w magazynach Amazona, autorką książki „Gwałt to przecież komplement. Czym jest kultura gwałtu” (do pobrania: https://link.do/ME9XE ).
Anna Górska rozmawia z nią o pracy kobiet. O warunkach, w jakich często pracują, o niewidzialnej, nieodpłatnej domowej pracy kobiet i o solidarności.

W audycji wykorzystano utwory
1. Warszawianka 1905 r.
2. Czerwony Sztandar
3. Na barykady
4. Solidarność naszą bronią
5. Bread and Roses

Dobrego słuchania! Niech się święci 1 maja!

Źródło
Opublikowano: 2020-05-01 09:07:09

Nie ma bardziej jałowej roli i postawy niż bycie konsumentem. To świetnie widać w oburzeniu, że ktoś może krytykować &qu

Remigiusz Okraska:

Nie ma bardziej jałowej roli i postawy niż bycie konsumentem. To świetnie widać w oburzeniu, że ktoś może krytykować „zamawianie online” i przedkładanie „ratowania biznesów” nad zdrowie kurierów i zdrowie publiczne. Ale ten wątek pojawia się od lat niemal zawsze, gdy postulujesz rozwiązania, zmiany i decyzje polityczne i przedkładasz je ponad „wybory konsumenckie” itp. Nic nie wzbudza takiego oburzenia jak sugestia, że w dziedzinie konsumpcji mogą i powinny być jakieś ograniczenia i że nie powinny one być indywidualnym wyborem. Że skoro coś jest szkodliwe czy niebezpieczne, to trzeba tego zakazać, choćby było dla jednostek wygodne, i że nie należy tego zostawiać decyzji jednostek na gruncie konsumpcji. Stąd była cała histeria o zakazie handlu niedzielnego i stąd jest teraz oburzenie, że no jak tak można krytykować zamawianie pizzy i narażanie kuriera, nie chcesz chyba, żeby kurier stracił pracę? Owszem, chcę, żeby stracił pracę, siedział bezpiecznie w domu, nie zarażał innych, a środki na życie czerpał z porządnego zasiłku, bo nie ma na północnej półkuli globu takiego państwa, którego nie byłoby stać na wypłacenie wysokich zasiłków wszystkim pracownikom wykonujących prace niekonieczne w krótkim okresie.

Oczywiście byłoby zbyt proste, gdyby powiedzieć, że są to ludzie kiepscy, niemądrzy, egoistyczni, albo z powodu felerów intelektualnych, poznawczych czy osobowościowych zapatrzeni w siebie i w swoją sprawczość.

Po to był Marks, żebyśmy wiedzieli, jak w „duszach” ludzi odciska się rzeczywistość społeczna. Żebyśmy wiedzieli, że najpierw jest materia, a później idee, a nie odwrotnie, choć odwrotnie chciałyby filozofia i moralność mieszczańska. Najpierw są przemiany w dziedzinie środków produkcji, ich formie, strukturze, ich własności, za tym idzie struktura społeczna, temu towarzyszą idee i ich absorpcja. Stąd teza, że najpierw muszą być fabryki, miasta i proletariat, a dopiero wtedy propaganda i rewolucja, a nie najpierw idee, spisek garstki i rozbijanie sobie nosa o warunki społeczne i strukturalne niesprzyjające rewolucji. I stąd teza, że myślimy w swej masie tak, jak każą myśleć silni: „Idee klasy panującej w społeczeństwie były zawsze ideami panującymi w społeczeństwie”.

Dlatego kapitalizm post-przemysłowy, z rozbiciem społeczeństwa i klasy pracującej na atomy, jest podatny na urojone poczucie sprawczości indywidualnej. Dlatego gdy tracimy sprawczość i siłę pracowniczą czy obywatelską, to zostaje nam jedynie konsumpcja i jedynie w konsumpcji czujemy się silni. Dlatego jeśli ideologią klas panujących są wolny rynek, napędzanie go zakupami, promocje i kult miejsc handlu, to i my jako masa uważamy to za rzeczywistość normalną i oczywistą, za jedyne pole gry. Dlatego jeśli w pracy i w państwie jesteś nikim, to chcesz jeszcze bardziej czuć się kimś wtedy, gdy wydajesz pieniążek, grymaśnie przebierasz wśród produktów, burkniesz na ekspedientkę, skrytykujesz komentarzem sklep internetowy czy opisujesz, jak to listonosz nie drałował z paczką na siódme piętro, lecz zostawił awizo. Dlatego coraz mniej jesteśmy utożsamieni z grupą zawodową, regionem, ideologią czy krajem, a coraz bardziej z tym, co jest stylem życia wyrażanym konsumpcją czegoś (lub odmawianiem konsumpcji czegoś innego). Dlatego coraz trudniej wyobrazić nam sobie zmianę i alternatywę polityczną w ogóle lub taką, która nie byłaby konsumowaniem czegoś „etycznie”, „alternatywnie” itd.

W świecie, w którym są tylko jednostki, rozpadły się zbiorowości, w którym ideą klas panujących jest konsumpcyjny hiperkapitalizm, w którym jednostki są w centrum wszystkiego, a wszystko jest budowane wokół spraw odpłatnie nabywanych, w którym nie ma już kolektywnych sił politycznych i obywatelskich, a jest tylko decyzja zakupowa, to wszystko musi tak wyglądać. I zarazem, dopóki nie zmienią się realia i warunki brzegowe, nie będzie inaczej. Ale świat ludzi, którzy dla samych siebie są pępkiem świata, a całe swoje jestestwo budują na konsumowaniu, to straszny świat. Jesteśmy dopiero na początku problemów i wyzwań, a już widać, że oprócz słabej władzy publicznej na pasku sił biznesowych nie ma właściwie nic, jest pustka, w której jedyne „działanie” możliwe do pomyślenia to robienie takich czy innych zakupów, bez względu na ich skutki społeczne. Dzieci nie mogą wychodzić same z domu, małżeństwa muszą chodzić w bezpiecznej odległości, ale Amazon ma wysyłać paczki z przyjemnościami, a kurierzy dostarczać je pod drzwi. Nie mamy odwagi żądać ochrony zdrowia publicznego, zaprzestania pracy, zapewnienia ludziom dobrych zasiłków, reorientacji gospodarki z zysku na dobro publiczne, bo jedyne, co możemy robić i uważamy za słuszne i sprawcze, to zamawianie pizzy i kawy od „lokalnych biznesów”, żeby „nie upadły”. No, szczytem bohaterstwa i sprawstwa jest ta kawa, ale w wersji „fair trade”.

Jak w takich realiach będą wyglądały poważniejsze i bardziej długotrwałe problemy – skutki susz, zmian klimatycznych itp. – to aż strach sobie wyobrazić w czasach, gdy jedyną tarczą antykryzysową są ciała i ego kapryśnych jednostek-konsumentów. Dobrze, że mam już 44 lata, ten świat staje się piekłem przede wszystkim mentalnym i nie widać żadnego światełka w tunelu w tych czasach wydrążonych ludzi.

Źródło
Opublikowano: 2020-04-03 14:03:27

[UWAGA DEZINFORMACJA!]

Razem Warszawa:

[UWAGA DEZINFORMACJA!]

Słowa posła PiS, Antoniego Macierewicza cytuje już rosyjski portal Krasnaja Wiesna: „Okazało się, że Unia Europejska, która jeszcze niedawno uważała, że powinna rządzić wszystkim, decydować o wszystkim, rozstrzygać czy ludzie mają się żenić tak czy inaczej, teraz jakby zniknęła”.

Od kilku dni na Twitterze i Facebooku sączy się rosyjska propaganda dotycząca rzekomego niewielkiego zaangażowania Unii Europejskiej w walkę z koronawirusem. Chcielibyśmy z tej okazji przypomnieć, że Unia Europejska działa wyłącznie w zakresie wyznaczonym przez traktaty – Traktat o Unii Europejskiej (Traktat z Maastricht) i Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Zdrowie, przemysł, kultura, turystyka czy edukacja leżą w gestii państw członkowskich. Unia Europejska może w tych dziedzinach interweniować jedynie w celu wspierania, koordynacji lub uzupełniania działań państw członkowskich (artykuł 6 TFUE).

Nie oznacza to jednak, że Unia przygląda się pandemii z założonymi rękami!

🇪🇺 Unia Europejska utworzyła fundusz przeznaczony na walkę ze skutkami pandemii koronawirusa w wysokości 37,3 miliardów euro, z czego 7,4 miliardów ma trafić do Polski. Czyni to nas największego w Unii beneficjenta funduszu! 🇵🇱 Pieniądze mają zasilić przede wszystkim opiekę zdrowotną, małe i średnie przedsiębiorstwa, krótkoterminowe programy zatrudnienia oraz sfinansować zakup niezbędnego sprzętu medycznego.

🇪🇺 Komisja Europejska sprawdza dostęp do wyposażenia ochronnego i respiratorów oraz możliwości ich produkcji i dystrybucji.

🇪🇺 Dodatkowo 140 milionów euro przeznaczone zostanie na badania nad koronawirusem.

Rozpowszechnianie fałszywych informacji służy wywoływaniu paniki, podsycaniu nieufności wobec instytucji takich jak państwo czy wspólnota europejska. Poszukując aktualnych informacji dotyczących pandemii koronawirusa korzystajcie ze sprawdzonych, wiarygodnych źródeł informacji i do tego samego namawiajcie swoich bliskich.


Źródło
Opublikowano: 2020-03-15 17:30:47

Sejm przyjął budżet na rok 2022 r. Posłowie i posłanki zgłaszali do niego liczne

Magdalena Biejat:

Sejm przyjął budżet na rok 2022 r. Posłowie i posłanki zgłaszali do niego liczne poprawki.Ja zgłosiłam ich pięć, w tym dwie dla Warszawy.
Proponowałam, by zamiast na Funduszy Kościelny, IPN, CBA przekazać część pieniędzy na:
1. dofinansowanie samorządów w celu lepszego przeciwdziałania przemocy w rodzinie w ramach procedury Niebieskie Karty (jak szacuje NIK, samorządy wydają na ten cel ok. 60 mln zł rocznie).
2. szkolenia z rozpoznawania przemocy domowej dla pracowników urzędów, szkół, sądów, prokuratur.
3. superwizję i podwyżki dla pracowników socjalnych, którzy wspierają rodziny w trudnej sytuacji życiowej.
4. remont zasobów komunalnych m. st. Warszawy.
5. dokończenie inwestycji budowy Trasy Świętokrzyskiej na odcinku ulicy Kijowskiej.

Złożyłam też wspólnie z Daria Gosek-Popiołek poprawkę przekazującą pieniądze na rozbudowę i dofinansowanie opieki żłobkowej na terenie kraju.
Jak można było się spodziewać, wszystkie poprawki opozycji, zostały odrzucone. W tym liczne poprawki Lewicy, mające na celu poprawę sytuacji w ochronie zdrowia, w edukacji, zmniejszenie wykluczenia transportowego czy lepszą ochronę praw pracowniczych (przez zwiększenie budżetu Państwowej Inspekcji Pracy).


Źródło
Opublikowano: 2020-03-02 18:55:51

Hańba! Podlaska kurator oświaty postanowiła uczcić 1 marca, na swoim prywatnym profilu na FB, zdjęciem Romualda Rajsa Bu

Robert Maślak

Hańba! Podlaska kurator oświaty postanowiła uczcić 1 marca, na swoim prywatnym profilu na FB, zdjęciem Romualda Rajsa Burego. Jego oddział wymordował w 1946 roku 79 podlaskich Białorusinów, w tym dzieci. Najmłodsza z ofiar miała 7 dni. Śledczy IPN uznali działania oddziału Burego za ludobójstwo.
Jak taka osoba może mieć wpływ na edukację? Co przekazuje młodemu pokoleniu?

Wyszperał Jakub Medek.


Źródło
Opublikowano: 2020-03-01 12:48:22

Obejrzyj Zwiększenie budżetu na zdrowie?

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk:


Kilka tygodni temu PiS ramię w ramię z KO odrzucili projekt Lewica podnoszący emerytury Polakom. Ostatnio wspólnie dofinansowali IPN. Co zrobią z ustawą Lewicy o zwiększeniu budżetu na zdrowie?

Od 15 lat w Polsce rządzi prawica. Naprawdę, już najwyższy czas to zmienić.
Najbliższa okazja już 10 maja!

https://www.polsatnews.pl/…/polityka-na-ostro-14022020_676…/


Źródło
Opublikowano: 2020-02-17 14:03:20

Historyk z IPN zachwala zrzucanie posłów Razem z helikopterów. Prezes IPN uspokaja: Pisał na urlopie

Przypominam, że budżet IPN, którego prezes nie widzi nic złego w pisaniu o zrzucaniu polityków Razem z helikopterów, o ile robi się to na urlopie, wyniósł w tym roku rekordowe 423 miliony złotych. To są pieniądze, których dramatycznie potrzebuje służba zdrowia, edukacja, system emerytalny. Ale rząd woli je wydawać na ciepłe posadki dla skrajnie prawicowych miłośników mordów politycznych.

O Jarosławie Szarku, Wojciechu Muszyńskim i skrajnej prawicy w IPN pisze OKO.press.

Historyk z IPN zachwala zrzucanie posłów Razem z helikopterów. Prezes IPN uspokaja: Pisał na urlopie

O sprawie oraz jej bohaterze — pracowniku IPN dr. Wojciechu J. Muszyńskim — pisał w OKO.press Jakub Woroncow (tutaj). Pisała o niej także m.in. „Wyborcza”. 9 grudnia na facebookowym profilu dziennika „Rzeczpospolita” dr Muszyński skomentował rozmowę z posłem partii Razem Maciejem…

Źródło
Opublikowano: 2020-02-05 14:20:29

Pamiętacie doktora Wojciecha Muszyńskiego? Historyka z IPN, który chciał wyrzuca

Pamiętacie doktora Wojciecha Muszyńskiego? Historyka z IPN, który chciał wyrzucać z helikopterów mnie i innych polityków i polityczki Razem. Jeżeli śledzicie mój profil, to pewnie wiecie, że wysłałem w tej sprawie listy do prezydenta Dudy (muszyński jest jego doradcą) oraz Jarosława Szarka, prezesa IPN. Dzisiaj dostałem odpowiedź od Jarosława Szarka i trochę opadła mi szczęka.

Prezes IPN pisze, że komentarze Wojciecha Muszyńskiego miały „charakter prywatny”, a w czasie ich publikacji Muszyński przebywał na urlopie bezpłatnym (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie). Jednocześnie szef IPN zapewnia, że te komentarze „nie są wyrazem oficjalnego stanowiska Instytutu w przedmiotowej sprawie”. Bardzo mnie to cieszy, gdyby się okazało, że IPN popiera mordowanie polskich parlamentarzystów sytuacja byłaby, delikatnie mówiąc, niezręczna.

Te tłumaczenia są oczywiście śmieszne, ale sprawa jest w gruncie rzeczy poważna. Przewodniczący poważnej państwowej instytucji nie widzi nic złego w tym, że jego podwładny otwarcie pochwala mordowanie przeciwników politycznych. Jestem też dosyć pewien, że gdyby zamiast o członkach Razem Muszyński pisał o członkach PiS albo o weteranach Armii Krajowej, to już by w IPN nie pracował.

Ta sytuacja to kolejny przykład na długiej liście haniebnych zachowań IPN i jego funkcjonariuszy. Do wybielania morderców, rugowania z przestrzeni publicznej bohaterów polskiej lewicy dochodzi chwalenie mordów politycznych. Instytut Pamięci Narodowej jest instytucją, która szkodzi Polsce i w kraju i za granicą. Lewica zlikwiduje IPN i zastąpi go rzetelnymi placówkami badawczymi, w których nie będzie miejsca na chwalenie morderców.

PS. Prezydent Duda nie znalazł póki co czasu, żeby odpisać na mój list.

Źródło
Opublikowano: 2020-02-04 18:18:56