Pride Month ledwo się zaczął, a już jest zabawnie. Większość korporacji chętnie

Sztuczne Chwasty:


Pride Month ledwo się zaczął, a już jest zabawnie. Większość korporacji chętnie przywdziewa tęczowe kolorki i wrzuca napisane przez kiepsko opłacanych (jeśli w ogóle) stażystów, chwaląc się jak to są inkluzywni i w ogóle wspierają nas na Pride Month. Oczywiście, żyjemy w kapitalizmie, a w kapitalizmie hipokryzja jest regułą, a nie odstępstwem. I nie chodzi tutaj o to, że marki zachodnie działające na Bliskim Wschodzie pozostają nie-tęczowe (tam jest to często nielegalne i groźne dla życia czy zdrowia), ale „tęczowe” korporacje blisko domu, które jednocześnie bez problemu wspierają homofobicznych i transfobicznych polityków.

Najlepszym przykładem są korporacje naszego kolonialnego pana, Stanów Zjednoczonych, chociaż na pewno znalazłyby się także przykłady blisko domu. W 2021 roku ranking Human Rights Campaign wyłonił top 25 tęczowych korporacji, w tym telekomunikacyjnych gignatów jak Comcast czy AT&T, ale także Deloitte, Google, Amazon, Walmart, Cigna, Ford, czy Facebook. Pomimo osiągnięcia maksymalnego możliwego wyniku, korporacje te nie widziały żadnego problemu w tym, by hojnie opłacać polityków amerykańskich, którzy z nienawiści do osób LGBT+ zrobili sobie markę.

Serio: 25 tęczowych korporacji wpłaciło w latach 2019 i 2020 prawie 11 milionów dolarów do kieszeni polityków sprzeciwiających się zakazowi dyskryminacji ze względu na orientację czy tożsamość płciową, albo wręcz tworzących ustawy dyskryminacyjne wymierzone w osoby trans.

Kolejne zestawienie obejmujące okres do marca 2021 nie kieruje się rankingiem HRC, ale porównuje aktywność sponsorów wydarzeń Pride z Los Angeles, Miami, San Francisco, Atlanty, Houston i Nowego Jorku z ich wpłatami na rzecz bigotów u władzy i… Okazuje się, że korporacje fundujące wydarzenia na Pride Month wpłacają jednocześnie ogromne kwoty na kampanie przeciwko osobom LGBT+. Prym w tym zestawieniu wiedzie Toyota, która wpłaciła ponad 600 000 dolarów na kampanie nienawiści.

Oczywiście, korporacje będą się tłumaczyć, że dialog, że popieranie polityków, że przcież tolerancja dla odmiennych poglądów i tak dalej i tak dalej. Problem w tym, że to zwyczajna bzdura, i to niebezpieczna, bo przez Stany przetacza się właśnie potworna fala legislacyjnej nienawiści i ponad sto (serio, sto) inicjatyw mających na celu nic, tylko prześladowanie osób trans. Korporacje wpłacające na konta kampanii nienawiści i polityków wspierających działania wymierzone w osoby LGBT+ podtrzymują bigoterię przy życiu.

Potworne, nie?

A teraz przypomnijcie sobie, że kluczową rolę w trakcie Stonewall Riot – punkcie zwrotnym, jeśli chodzi o prawa osób LGBT+ – odegrały czarnoskóre osoby transseksualne.

Tyle o korporacjach, a co z politykami? Libki w postaci PO z okazji Pride Month zaczynają wałkować temat i zaczyna się toporna propaganda, że jak tylko PO wygra wybory (oczywiście, tylko PO), to pierwszą decyzją Tuska będzie legalizacja związków partnerskich – a dokładniej mówiąc, wyda łaskawie zgodę na to, by je zalegalizować. Podpierają się przy tym, jak się zdaje, wypowiedzią Słońca Tatr z okolic sierpnia ubiegłego roku, z któregoś tam Campusu Przeszłości. Pardon, Przyszłości.

Kiełbasa wyborcza kiełbasą wyborczą, ale urocze jest to, że libki uważają nas, osoby LGBT+, za debili pozbawionych pamięci. Przerabialiśmy już raz argument „zaraz po wyborach”: Jedenaście lat temu Tusk obiecywał dokładnie to samo, że po wygranych wyborach parlamentarnych związki partnerskie będzie można wziąć na tapetę od razu.

Ostatecznie „po wyborach” oznaczało dwa lata oczekiwania, a samo głosowanie z 2013 roku obnażyło libkową perfidię: Projekt ustawy o związkach partnerskich (druk nr 552) został przez PO-PiS-PSL odrzucony w pierwszym czytaniu. Głosowanie nr 45 na 32. posiedzeniu Sejmu objęło 449 posłów, z czego 276 poparło wywalenie związków partnerskich do kosza. Oczywiście, cały PiS głosował za odrzuceniem, w PSL tylko jeden poparł związki partnerskie, a w PO 94 posłów zagłosowało za dalszym wegetowaniem osób LGBT+ w szarej strefie, 23 wstrzymało się, a 84 chciało, by projekt przeszedł do dalszego czytania.

Tym samym dołączyli do Ruchu Palikota i SLD, które jako jedyne kluby zagłosowały w całości za (poza trzema nieobecnymi posłami).

Innymi słowy, dzięki tchórzostwu Platformy i Tuska ukręcono łeb związkom partnerskim. Próba ponownego mamienia nas wizją projektu sprzed dziesięciu lat to już nawet nie cynizm, tylko zwyczajne skurwysyństwo. Szczególnie, że standardem stają się nie związki partnerskie, a po prostu równość małżeńska i tyle.

Pamiętajcie: Jeśli libek obiecuje wam związki partnerskie, to gwarantujemy, że chodzi mu tylko o wasze głosy, a jak tylko może, to wbije wam kosę pod żebro.

Ale, nie bądźmy tutaj tak całkowicie potworni. W trakcie Pride Month zdarzają się też fajne rzeczy, także wykierowane w korporacje. Weźmy sobie takich Pinkertonów. Jeśli posiadacie choćby uncję wiedzy historycznej, to wiecie, że korporacja Pinkerton to jedna z najmroczniejszych organizacji w historii Stanów Zjednoczonych i ruchu robotniczego. Skomercjalizowany Freikorps istnieje do dziś i tak, jak kiedyś zajmował się mordowaniem robotników i ich rodzin – wraz z dziećmi – łamaniem strajków i inwigilacją, tak dzisiaj zajmuje się właściwie tym samym. Amazon, na ten przykład, korzysta z usług Pinkertonów by między innymi infiltrować środowiska pracownicze w swoich gułagach w Polsce.

Jak wszystkie korporacje na Pride Month, także te wątłe psie ch– znaczy się, zbrodniczy agenci międzynarodowego kapitalizmu przywdziali tęczowe kolorki, by pochwalić się, jak to wspomagają osoby LGBT+.

Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania, a wątek na Twitterze to memiczna ekstraklasa szydery i antykorporacjonizmu (link w komentarzu).

Jest też druga fajna wiadomość na Pride Month w Polsce, a mianowicie stanowisko Rady Upowszechniania Nauki Polskiej Akademii Nauk z maja, które trochę umknęło mediom klasycznym i antyspołecznym. Przytoczymy je w całości:

„Rada Upowszechniania Nauki PAN z niepokojem przyjmuje pojawiające się w przestrzeni publicznej próby wykorzystywania komunikacji naukowej do utrwalania stereotypów krzywdzących osoby transpłciowe oraz rozpowszechniania poglądów dotyczących tożsamości płciowej, które nie mają wsparcia w aktualnej wiedzy naukowej lub które nie są przedmiotem konsensusu naukowego.

Rada Upowszechniania Nauki PAN przypomina, że według najnowszych badań naukowych (Bulska i wsp., 2021), osoby transpłciowe w Polsce w największym stopniu, spośród przedstawicieli społeczności LGBTQ+, dotknięte są skutkami systemowej dyskryminacji. Przykładowo blisko 61% osób transpłciowych doświadcza symptomów głębokiej depresji. Ta grupa ma też największe nasilenie myśli samobójczych.

Z tego względu Rada Upowszechniania Nauki PAN stoi na stanowisku, że komunikacja wiedzy naukowej dotycząca kwestii wrażliwych społecznie powinna uwzględniać dobrostan osób dyskryminowanych. Uważamy ponadto, że powoływanie się przez osoby popularyzujące naukę na wiedzę biologiczną, bez uwzględniania, co w niej jest wynikiem badań empirycznych, których wyniki włączane są w zbiór aktualnie obowiązującej wiedzy, a co jej interpretacją, jest według nas niedopuszczalne. Popularyzacja nauki powinna wystrzegać się uproszczeń, które są fałszywe i prowadzą do wzmacniania istniejących stereotypów i uprzedzeń. Za Amerykańskim Narodowym Stowarzyszeniem Komunikacji (NCA, 1999) powtarzamy, że „etyczny sposób komunikacji zwiększa ludzką wartość i godność poprzez wspieranie prawdomówności, uczciwości, odpowiedzialności, integralności osobistej oraz szacunku dla siebie i innych”.”

Nie pada tutaj nazwisko pewnej transfobicznej patostronki z Poznania i nie będziemy TTT tutaj tagować, ale wiemy, że już miał miejsce incydent fekalny i amator z fejsa okrzyknął się papieżem nauki, oraz że PAN-sran, on ma rację.

A my życzymy wam miłego, niekorporacyjnego wieczora wolnego od libkowych polityków, ich fanów, oraz pseudo-racjonalnej szurii.

Vale!

Obraz: José Guadalupe Posada, ~1890


Źródło: Sztuczne Chwasty
Więcej w kategorii: Sztuczne Chwasty

Polacy o aborcji, Kaja Godek „pomaga” uchodźczyniom, a Ordo Iuris szuka nielegal

Robert Maślak:


Polacy o aborcji, Kaja Godek „pomaga” uchodźczyniom, a Ordo Iuris szuka nielegalnych aborcji.
1. Polacy za prawem do przerywania ciąży – 66% uważa, że kobieta ma prawo do aborcja do 12 tygodnia ciąży, w grupie młodych (18-29 lat) to 80%, a w grupie wyborców Lewicy to aż 97% ❤️.
Najbardziej zaskakujący jest wzrost poparcia dla prawa kobiet w grupie wyborców PiS – prawie dwa lata temu za było 24%, a teraz 34%! Kościelna i rządowa propaganda jest coraz mniej skuteczna. Indoktrynacja prowadzona w szkołach jest absurdalna w zetknięciu z rzeczywistością. Ludzie widzą, jak ważne są prawa kobiet w Europie i że Polska jest pod tym względem skansenem.
Tylko wśród wyborców Kolaboracji wzrosły spadł odsetek zwolenników prawa wyboru z 55% w 2020 r. do 41%.
https://oko.press/66-proc-za-prawem-kobiety-do-przerwania-ciazy-do-12-tygodnia/

2. Tymczasem Kaja Godek i tzw. obrońcy życia przygotowali dla Ukrainek ulotki, w których ostrzegają i grożą. Ukrainki nie dowierzają, że w tak postępowym kraju obowiązują tak restrykcyjne przepisy dotyczące aborcji czy antykoncepcji. Aborcja w 🇺🇦 jest legalna do 12 tygodnia ciąży bez podawania przyczyny, a tabletki poronne są dostępne bez recepty.
https://oko.press/kaja-godek-pomaga-uchodzczyniom-z-ukrainy-przekonuje-ze-aborcja-to-najgorsza-zbrodnia/

3. Ordo Iuris wysłało zapytania do szpitali o liczbę aborcji z gwałtów, w tym robionych u cudzoziemek. Fundamentaliści religijni pytają, czy każdy zabieg wykonano na podstawie opinii prokuratora, który stwierdza uzasadnione podejrzenie ciąży z gwałtu. Wiadomo bowiem jak ekstremalnie trudne, a wręcz niemożliwe, jest udowodnienie seksualnej zbrodni dokonanej setki kilometrów od Polski.
https://bezprawnik.pl/ordo-iuris-bada-aborcje-ukrainek-w-polsce/




Źródło: Robert Maślak
Więcej w kategorii: Robert Maślak
Opublikowano: 2022-05-20 00:34:25

Mieliśmy przerwę ze względów przyjacielsko-lewicowych (jak się okazuje, przy emi

Sztuczne Chwasty:


Mieliśmy przerwę ze względów przyjacielsko-lewicowych (jak się okazuje, przy emigracji z Rosji to Rosja jest akurat najmniejszym problemem, więc pojechaliśmy pomóc), więc pozwolimy sobie rozpocząć nowy tydzień od grafik, które od miesięcy próbujemy jakoś wykorzystać, ale nijak nie pasują.

Jak się okazuje, propaganda północnokoreańska to tak srogie grzyby, że nawet nas przerastają.

(twórczość z wystawy Beautiful Future, przedstawiającej Chiny przyszłości, okiem artystów z Pjongjangu)






Źródło: Sztuczne Chwasty
Więcej w kategorii: Sztuczne Chwasty

Dziś urodziny obchodziłaby Róża Luksemburg. Socjalistka, działaczka ruchu robot

Maciej Szlinder:


🌹 Dziś urodziny obchodziłaby Róża Luksemburg. Socjalistka, działaczka ruchu robotniczego, filozofka, marksistka. Wybitna ekonomistka, pierwsza Polka z doktoratem z ekonomii. Jeżyczanka, co upamiętnia tablica na fasadzie kamienicy przy ul. Szamarzewskiego w Poznaniu.

🌹 Urodziła się w Zamościu 5 marca 1871 r. w żydowskiej rodzinie. Róża ukończyła gimnazjum z wysokimi ocenami, jednak bez złotego szkolnego medalu ze względu na “opozycyjną postawę”. W 1889 roku uciekła do Zurychu, gdy carska policja dowiedziała się o jej kontaktach z partią Pierwszy Proletariat.

🌹 W Szwajcarii studiowała filozofię, ekonomię i prawo. Założyła partię “Socjaldemokrację Królestwa Polskiego”. Po wyprowadzce do Niemiec, wstąpiła do SPD, w której szybko zbudowała mocną pozycję.

🌹 W 1914 r. opublikowała swoje najważniejsze dzieło “Akumulacja kapitału”. Zawarte w nim analizy opisujące konieczność rozszerzania się systemu kapitalistycznego i teoria kryzysów do dzisiaj stanowią punkt odniesienia dla wielu ekonomistów.

🌹 Za udział w antywojennej demonstracji Róża została skazana na rok więzienia. Dzień po zwolnieniu zaangażowała się w listopadową rewolucję. Wraz z Karlem Liebknechtem wyniosła “czerwoną flagę”, symbol Grupy Spartakusa, założonej przez Różę i innych członków SPD. Powstanie stłumiono przemocą, a 15 stycznia 1919 roku Luksemburg wraz z innymi działaczami została pojmana przez Freikorps (Wolny Korpus, ochotnicze, nacjonalistyczne formacje paramilitarne). Po wielogodzinnym przesłuchaniu została brutalnie pobita i zamordowana przez członków korpusu. Jej ciało wrzucono do berlińskiego kanału wodnego.

🌹 Szerzyła wizję demokratycznego socjalizmu, krytykowała bolszewizm i Lenina. Jej prace teoretyczne stanowiły główną inspirację dla najważniejszych polskich ekonomistów XX wieku takich jak Michał Kalecki, Tadeusz Kowalik czy Jan Toporowski. Jest, obok Marii Skłodowskiej-Curie najbardziej znaną w świecie Polką. W 2018 r. tablica upamiętniająca Różę w jej rodzinnym Zamościu została na mocy dyspozycji IPN zdemontowana.


Źródło: Maciej Szlinder
Więcej w kategorii: Maciej Szlinder
Opublikowano: 2022-03-05 10:00:06

Wojna w XXI w. ma dwie strony medalu – z jednej możemy szybciej i lepiej zmobili…

Razem Małopolska:


Wojna w XXI w. ma dwie strony medalu – z jednej możemy szybciej i lepiej zmobilizować się do pomocy potrzebującym, co widać od samego początku ataku na Ukrainę. Dość spolaryzowane państwo polskie w dobie konfliktu militarnego, którego ofiarami są nasi najbliżsi zagraniczni sąsiedzi, wykazało się niesamowitą solidarnością. Wiele organizatorów zbiórek charytatywnych, z magazynów których wyjeżdża transport dostarczający potrzebne artykuły na polsko-ukraińskie granice, ogłaszają, że są przepełnione i okazana pomoc przerosła najśmielsze oczekiwania. Druga, już nie tak pokrzepiająca strona globalizacji w czasie wojny, to krążąca po całym internecie olbrzymia dezinformacja i prorosyjska propaganda.

Zanim udostępnisz infografikę na swoim instastory lub na facebook’u – koniecznie sprawdź źródło. Nie publikuj byle czego, ponieważ możesz nawet nieświadomie rozprzestrzeniać fake newsy. Przed przelaniem jakiejkolwiek, nawet najmniejszej kwoty, sprawdź, czy zbiórka charytatywna, którą wybrał*ś, jest zweryfikowana. Nie wplątuj się w niepotrzebne dyskusje z rosyjskimi trolami. Swoją energię i cenny czas lepiej przeznaczyć na zgłaszanie ich administracji, czy to Instagrama, czy Facebooka, czy Twittera. Nieważne, czy chodzi o komentarz, post lub całe konto.

Oto przykłady kilku kont kontrolowanych przez rosyjskie władze, które niezwłocznie należy zgłaszać do administracji:
1. RT (instagram: @rt),
2. Sputnik (instagram: @sputnik_news),
3. Redfish (instagram: @redfishstream),
4. In The Now (instagram: @inthenow),
5. Soapbox (instagram: @soapboxstand).

Przekaz w.w. kont to m.in. fake newsy głoszące, że Ukraina ostrzeliwuje Donieck i chowa rakiety w dzielnicach mieszkalnych. Nie ma żadnych informacji o ataku na Kijów ani informacji o jakiejkolwiek agresji ze strony Rosji.

Źródło: Razem Małopolska
Więcej w kategorii: Razem Małopolska

Opublikowano: 2022-02-28 16:54:00

Dzisiejsza katastrofa budowlana pokazuje, jak nadal w Polsce na wyrywki traktowa

Razem:


Dzisiejsza katastrofa budowlana pokazuje, jak nadal w Polsce na wyrywki traktowane jest prawo pracy i przepisy BHP. Już w zeszłym roku interweniowaliśmy w ministerstwie pracy w sprawie pracy na żurawiach.

Co odpowiedziano nam w kwestii np. czasu pracy na dźwigach i wprowadzenia tachometrów?
– Nic nam takiego nie wpłynęło, a jakby wpłynęło, to może byśmy się temu przyjrzeli. Dlatego nic nie planujemy w tym zakresie ¯\_(ツ)_/¯

Co my postulujemy? Należy wzmocnić Inspekcję Pracy! Polska wydaje rocznie więcej na propagandową działalność IPN i TVP, niż na bezpieczeństwo w pracy i możliwość jego kontrolowania.


Źródło
Opublikowano: 2022-02-17 13:52:29

O, media rządowe zaczęły manipulować w sprawie płotu na granicy i protestu nauko

Robert Maślak:


O, media rządowe zaczęły manipulować w sprawie płotu na granicy i protestu naukowców – przyrodników. Zostałem agentem Łukaszenki 😄. No kto by się spodziewał? 😀. Jacek Liziniewicz, którego za czasów Szyszki przeczołgałem nieźle na TT za bzdury na temat Puszczy Białowieskiej, w której próbował uzasadniać wycinki nie mając podstawowej wiedzy biologicznej, w Gazeta Polska Codziennie (a temat podchwytuje TVP info) sugeruje, że naukowcy zainteresowali się sprawą muru na granicy, gdy zaczęła się jego budowa, co jest oczywistym kłamstwem. Sam pisałem na ten temat dużo wcześniej, gdy tylko pojawił się ten szkodliwy pomysł, także na temat płotu żyletkowego, który rozłożono w lecie. Patriotyczne media nie widzą, że bariera zniszczy część naszego skarbu narodowego? Jakiś bardzo selektywny ten patriotyzm.
To nie jest narracja reżimu „ciepłego człowieka” jak wyrażał się o Łukaszence były marszałek Senatu z PiS, Stanisław Karczewski. Jeżeli nie ma żadnego zagrożenia dla zwierząt i ekosystemu, to dlaczego zawieszono wszystkie przepisy budowlane i dotyczące ochrony środowiska, dlaczego nie wykonano oceny oddziaływania na środowisko?

Liziniewicz, który sam manipuluje, zarzuca manipulacje innym – temu służy sugestia, że martwe zwierzęta podrzuciły służby białoruskie. Problem w tym, że na płocie żyletkowym zwierzęta giną na całym świecie, tam gdzie go zastosowano. Jakim cudem w jednym z najbogatszych ekosystemie w Europie miałyby nie ginąć? Na to pytanie Liziniewicz nie odpowiada.

Liziniewicz zarzuca naukowcom, że nie piszą o płocie po białoruskiej stronie, tzw. sistiemie. Wygodnie jest mu pominąć fakt, że powstała ponad 30 lat temu sistiema jest dziurawa jak ser szwajcarski. Przechodzą przez nią nie tylko wilki czy rysie, ale też niedźwiedzie.

Jest bardzo prosty sposób na weryfikację sytuacji na granicy. Wyraziłem go w Onecie (załączam skrin i link). Zamiast nielegalnego stanu wojennego na granicy, wpuszczenie tam aktywistów, dziennikarzy, naukowców. Nie, nie, wpuszczenie nie oznacza wycieczek dla dziennikarzy na wzór zwiedzania Korei Północnej, jakie organizuje teraz Straż Graniczna.
Dzisiaj jesteśmy zdani na relacje białoruskie, ale to na własne życzenie rządu. Ostrzegano przed tym od dawna.

Artykuł w TVP Info
https://www.tvp.info/58151605/mur-na-granicy-z-bialorusia-ekoaktywisci-mowia-o-zwierzetach-propaganda-lukaszenki
Artykuł Liziniewicza w Gazecie Polskiej Codziennie:
https://gpcodziennie.pl/800291-zubrami-w-graniczny-mur.html

Artykuł w Onet, gdzie mówię o wnykach Błaszczaka:
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/zwierzeta-w-zasiekach-na-granicy-z-bialorusia-odpowiedz-blaszczaka/glx1rt0




Źródło: Robert Maślak
Więcej w kategorii: Robert Maślak
Opublikowano: 2022-02-02 22:36:04

Na przykładzie dyskusji o Ukrainie widać wyraźnie jak rosyjska propaganda rozgry

Bartosz Migas:


Na przykładzie dyskusji o Ukrainie widać wyraźnie jak rosyjska propaganda rozgrywa polski dyskurs i zniechęca normalsów od zainteresowania grając na antagonizowanie za pomocą botów podkręcających dwa skrajnie przeciwne poglądy.

Oto po kolejnych oświadczeniach/spotkaniach USA- NATO-UE obserwuję jednocześne pompowanie dwóch opinii:
A – Zdrada Zachodu, nikt nie pomoże Ukrainie, NATO to fikcja, Rosja ma potężną armię, a Europa to leszcze w rurkach, a najbliższy sprawny czołg stoi daleko za Berlinem.
B – USA-NATO-UE zachowują sie jaj bandyci, prą do wojny, totalnie konfrontacyjna retoryka, zero przestrzeni na dyskusję, nie dają Putinowi innego wyjścia, otaczają go z każdej strony i nie szanują jego strefy wpływów, za cenę życia Europejczyków chcą zniszczyć Rosję militarnie.

Obie te narracje sprzyjają wiadomo komu i są wyraźne szczodrze podlane wsparciem trolskich kont


Źródło:Bartosz Migas
Wiecej w kategorii: Bartosz Migas
Opublikowano: 2022-01-28 19:38:05
Opublikowano: 2022-01-28 19:38:05

Jak co roku, pozwalamy sobie skorzystać z najbardziej homoerotycznych plakatów c

Sztuczne Chwasty:


Jak co roku, pozwalamy sobie skorzystać z najbardziej homoerotycznych plakatów chińsko-radzieckich, by uczcić kolejną rocznic. Nie raz i nie dwa będziemy pisać o przygnębiających rzeczach, więc dzisiaj pozwolimy sobie napisać o czymś dla nas przyjemnym – trzynastu latach spędzonych razem, ponad jednej trzeciej życia przeżytych wspólnie – oraz życzyć wam wszystkim wszystkiego najlepszego.

Zajętym tego, aby związek wytrwał i dalej było wam tak fajnie, jak między nami, lewakami.

Singlom tego, aby otrzymali szansę – pierwszą, albo wtórą – by udało się coś takiego zbudować.

Miłej niedzieli wieczur!

Obraz: Totalnie heteroseksualna propaganda chińsko-radziecka <3

Źródło: Sztuczne Chwasty
Więcej w kategorii: Sztuczne Chwasty
Opublikowano: 2022-01-23 19:56:06

Największe spustoszenia, jakie poczyniła ideologia i propaganda korwinowsko-libe

Obywatel:


Największe spustoszenia, jakie poczyniła ideologia i propaganda korwinowsko-libertariańska, widać wtedy, gdy ludzie potrafią być oburzeni już niemal tylko na to, co wspólne, publiczne i demokratycznie wybrane/kontrolowane. Ci sami ludzie, którzy są gotowi przejazgotać za frajer kawał czasu tylko dlatego, że średniakom i zamożnym miałoby ubyć kilka stów na zapłacenie składek na własne leczenie, siedzą cicho, spolegliwie i pokornie, gdy przez lata byli okradani przez prywatnych cwaniaków w imię ich fortun z niemal wszystkiego: praw pracowniczych, stabilnych umów o pracę, składek emerytalnych, godnych płac itp., a dzisiaj nadal są okradani choćby zwiększaniem marż biznesu pod pretekstem inflacji.

Zbrodnia doskonała: dręczyć ludzi, ale cały ich gniew i frustrację skierować nie na faktycznych sprawców, lecz na jedyne jeszcze istniejące siły służące nie tylko najsilniejszym.

Źródło
Opublikowano: 2022-01-17 16:38:10

Zjednoczona Psychoprawica od lat prowadzi kampanię wymazywania lewicy ze świadom

Bartosz Migas:


Zjednoczona Psychoprawica od lat prowadzi kampanię wymazywania lewicy ze świadomości historycznej, zakłamując historię m.in. w publikacjach IPN, obierając postaci historyczne z ich lewicowości (np. Kazimierz Pużak, poseł Polskiej Partii Socjalistycznej, w czasie II WŚ komendant główny Gwardii Ludowej został sprowadzony do starszego pana o wyznaniu rzymskokatolickim narodowości polskiej, a Krzysztof Kamil Baczyński był młodym poetą bez poglądów politycznych) i pod płaszczykiem dekomunizacji usuwają pamięć o lewicy z przestrzeni publicznej (uchwalili dosłownie całą ustawę o dekomunizacji, za pomocą której zdekomunizowali m.in. Plac Zwycięstwa, próbowali wymazać Dąbrowszczaków walczących w hiszpańskiej wojnie domowej, a także zastąpili w Łodzi ulicę Tekli Borowiak, włókniarki, widzewskiej działaczki robotniczej, zamordowanej przez hitlerowców w 1943 na rasistę Johna Wayne’a, który z Łodzią nic wspólnego nie miał, dekomunizowali też Okrzeję(!) i Waryńskiego(!)).

I teraz jak Rada Miejaka w Warszawie przyjęła petycję o zkuanie nazwy ronda z ronda im. Romana Dmowskiego na rondo Praw Kobiet to gremialnie napaskudzili w zbroje w piętnastu kolorach, a najważniejsi urzędnicy państwiwi z premierem na czele jodłują o wymazywaniu historii, barbarzyństwie i rozpętywaniu politycznej wojny o pamięć.

Wypłaczcie mi rzekę łez

Źródło screena: https://oko.press/rondo-dmowskiego-warszawa-chce-zmienic-nazwe-prawica-oburzona-co-pisal-o-zydach/

Kurła, co za klauny xD


Źródło
Opublikowano: 2021-12-13 17:28:11

Kapitalizm to kult śmierci, co pandemia i katastrofa klimatyczna pokazują naoczn

Sztuczne Chwasty:


Kapitalizm to kult śmierci, co pandemia i katastrofa klimatyczna pokazują naocznie. Cała propaganda o wolności, życiu, ludziach, godności rozbija się na skałach faktów. A fakty są takie, że trwająca w najepsze pandemia jest jednocześnie ogromnym boomem dla najbogatszych, którzy tylko pomnożyli swoje fortuny.

Tak, pomnożyli. Chociaż miliony straciły pracę i zmarły, a kolejne tysiące umierają każdego dnia, to miliarderzy tylko dorobili się na pandemii – średnio o 40%. Pamiętacie może, że spadki na giełdach w ubiegłym roku były dość dramatyczne, a na łamach popularnej w demolibach prasy pojawiły się artykuły, byśmy pomyśleli o biednych miliarderach, którzy stracili wirtualne miliardy (chlip-chlip) i zostały im tylko setki miliardów w portfelu – więcej, niż tysiące z nas razem wzięci zobaczą w ciągu całego swojego życia.

W czym tkwi sekret? Ano w tym, że życie ludzkie w kapitalizmie nie ma żadnej wartości poza tym, ile wygeneruje dochodu. Różnego rodzaju ideologie uwielbiają się rozpisywać, jak to komuniz był zbrodniczy, bo do robotników strzelano (tym bardziej w dobie skrajnej prawicy i otwartej faszyzacji kraju, tzn. już nie tak tajonej, jak po 1989 roku). Jutro i pojutrze zapewne zaroi się od łzawych wspominek o stanie wojennym i pacyfikacji kopalni Wujek, gdy zginęło dziewięciu górników i kilkudziesięciu zostało rannych.

Tyle tylko, że ostatni miesiąc to tak 30 – 50 pacyfikacji kopalni Wujek, dzień w dzień, bez przerwy. Codziennie umiera pół tysiąca ludzi, a wpatrzony w słupki poparcia i sondaże rząd nie robi nic, by z tym walczyć, bo ważniejsze są stołki, kasa w portfelu, oraz wzrost gospodarczy 6.4% PKB na koniec roku.

Co tam 90 tysięcy ofiar, zapaść w opiece zdrowia, czy pierwsza piątka krajów z najwyższą śmiertelnością per capita. Ruchów, by ograniczyć pandemię nie będzie, bo nie. Wzrost gospodarczy domaga się krwi i poświęceń – oczywiście, ze strony ludu, bo bogatych rząd nie skrzywdzi.

Kult śmierci.

Warto zaznaczyć, że Polska nie jest tutaj odosobniona, a importuje wzorce z zagranicy, ze Stanów. W których ostatnio Amazon wysłał swoich niewolników na śmierć, wysyłając do pracy w magazynach pod St. Louis, pomimo ostrzeżeń o rekordowych tornadach i burzach przetaczających się przez serce Stanów. Magazyn zawalił się, sześćiu pracowników zginęło, kolejni zostali ranni – a Bezos przybił sobie piątkę z gwiazdami latającymi na wycieczki w kosmos na pokładzie Blue Origin.

Jeśli to brzmi jak opis scenki z cyberpunkowego animca z lat 80tych, czy coś rodem z Robocopa, to jak najbardziej właściwe skojarzenia. Żyjemy w końcu w cyberpunku.

Obraz: Krew dla wzrostu! Flaki dla zysków!, Arnold Houbraken, 1700


Źródło
Opublikowano: 2021-12-12 19:29:57

[CZYTAJ DO KOŃCA]

Daria Gosek-Popiołek:


[CZYTAJ DO KOŃCA]

👉 16 listopada 2015 powstał rząd Beaty Szydło, a 12 listopada 2019 roku rozpoczęła się IX Kadencja Sejmu. Jesteśmy w połowie obecnej kadencji po 6 latach rządów PiS. W tym czasie Partia Jarosława Kaczyńskiego miała wiele okazji, żeby zrealizować swoje obietnice i wykonywać program, z którym szła do wyborów w 2015 roku. W programie tym możemy znaleźć
wiele postulatów dotyczących naprawy państwa, szybkiego rozwoju, systemowego ograniczania ubóstwa czy pluralizmu w mediach publicznych.

👉 Rzeczywistość rządów PiS to naruszanie podstaw ustrojowych państwa, niespełnione obietnice, brak systemowych rozwiązań i rozdawanie stanowisk. Ostatnie ó lat PIS to nieustanne konflikty i podsycanie nienawiści.
Nasze społeczeństwo jest bardziej podzielone niż kiedykolwiek. Ostatnie lata pod znakiem walki PIS z kobietami, personelem medycznym, nauczycielami i nauczycielkami, osobami LGBT+. Utraciliśmy dobre relacje z partnerami zagranicznymi. Polska staje się samotną wyspą w czasach globalnych wyzwań, na które nie da się odpowiedzieć w pojedynkę.

👉 Rząd PiS próbuje zakłamać rzeczywistość. Propaganda nie jest jednak w stanie przykryć lat zaniedbań i odwracania się od problemów. Rząd nie sprostał swoim zadaniom. Nie zdał egzaminu pandemii COVID-19 jest bezradny wobec skutków zmian klimatycznych, nie przygotował się do transformacji energetycznej. Dzisiaj, po czasowej poprawie warunków życia
w wyniku wprowadzenia programu 500 plus, widzimy, że rząd PiS zawiódł w polityce społecznej. Coraz więcej osób popada w ubóstwo, drożyzna atakuje budżety domowe ciężko pracujących Polek i Polaków. PiS przespał lata dobrej sytuacji gospodarczej i nie wprowadził żadnych systemowych rozwiązań, nie zadbał o prawa pracownicze, nie walczył z wykluczeniami.

✅ Niniejszy raport przedstawia stan państwa po 6 latach rządów PIS. To 18 rozdziałów przedstawiających słabość państwa w kluczowych obszarach, od edukacji przez politykę społeczną po obronę narodową. Na końcu każdego rozdziału przedstawiamy rekomendacje – pierwsze działania, które należy podjąć po odsunięciu PiS od władzy.

📍Dlatego już w sobotę o 11:00 przedstawimy „raport o stanie państwa” – oglądajcie na naszym Facebooku!


Źródło
Opublikowano: 2021-11-12 18:11:36

Wszystkim osobom przy granicy polsko-białoruskiej niosącym pomoc dla ludzi uciek

Robert Maślak

Wszystkim osobom przy granicy polsko-białoruskiej niosącym pomoc dla ludzi uciekających przed wojną i biedą, szukających lepszego życia, dla wspierających te działania w całej Polsce, a znam takie osoby, choćby gotujące zupę dla tych ludzi, także we Wrocławiu, dziennikarzom, którzy pokazują prawdę o tym co się tam dzieje – bardzo dziękuję. Bez Was, Waszej wrażliwości Polska byłaby gorszym krajem. Stale mam sygnały od ludzi ze strefy stanu wojennego, że jest bardzo ciężko, że musicie stawać wobec trudnych wyborów, że jest dużo zmęczenia i lęku. Żadna propaganda nie zmieni prawdy o Waszym zaangażowaniu.
Udostępniam tekst Katarzyna Leszczyńska, mam bardzo podobne odczucia.

Te rzeczywistości jakoś do siebie nie przystają…

Ja widzę mieszkańców pogranicza, których życie stanęło na głowie: już od wielu tygodni zapalają w swoich domach Zielone Światło / Green Light / ضوء اخضر / Ronahiya Kesk / Lumière Verte i niosą pomoc humanitarną. A trzeba wiedzieć, że pomaganie „nie jest romantyczne“. Ci ludzie – wyręczając państwo – mierzą się z wyzwaniami, jakich do tej pory nie znali, docierają nierzadko do własnych granic (wytrzymałości fizycznej i psychicznej) – do tej pory jakimś cudem nieustannie przesuwanych (jak długo jeszcze wytrzymają?), uczą się procedur azylowych, przez niedostępny las dźwigają ciężkie plecaki i jeszcze cięższy bagaż cierpienia, którego są… Więcej

Źródło
Opublikowano:

Jeszcze w październiku, zanim środowiska nacjonalistyczne wysłały swoje bojówki

Fundacja Ocalenie:

Jeszcze w październiku, zanim środowiska nacjonalistyczne wysłały swoje bojówki na granicę, mieliśmy nieprzyjemną sytuację z lokalnymi… emerytami. 🙈
Do Usnarza wpadali od czasu do czasu narodowcy z Białegostoku.
Ale to są sytuacje pojedyncze, wyjątkowe. Większość spotykanych na granicy ludzi współczuje osobom migrującym. Nie chce przeszkadzać nam w pracy, a wręcz chętnie ją wspiera. Bo widzą, że propaganda rządowa rozmija się z faktyczną sytuacją, która ma miejsce na ich polach, podwórkach i w okolicznych lasach. 💚

Jesień, Podlasie. Miła okolica. Czas plonów rządowego szczucia na ludzi. Na zdjęciach widać mężczyzn, którzy na własną rękę postanowili dokonać zatrzymania grupy z Fundacja Ocalenie, która za pomocą ciepłej herbaty, jedzenia i rzeczy na przebranie, próbowała udzielić podstawowej pomocy humanitarnej rodzinie z dziećmi. Krewki mężczyzna przy pomocy legitymacji emeryckiej, ciągnika, samochodu osobowego, żył na skroni i paru kumpli zablokowali publiczną drogę, dwa samochody. Całość zajścia została nagrana. Kiedy dowiedzieli się, że łamią prawo przestraszyli się nie na żarty i zaczęli wycof. Wcześniej pospolita nienawiść zasiana przez ksenofobiczny rząd odebrał im zdolność myślenia. Tak zaczynają się tragedie. Dziś zaatakowano ambulans, który udzielał pomocy przy granicy. fot. Maciej Moskwa

Źródło
Opublikowano:

O 9:30 rusza nasza konferencja:

Piotr Ikonowicz:


O 9:30 rusza nasza konferencja:

Przywrócić godność

W naszym społeczeństwie przeważa opinia, że biedy, niedostatku należy się wstydzić. Już samo korzystanie pomocy społecznej jest czymś hańbiącym. Ludzi nie dających sobie rady, ledwo wiążących koniec z końcem zwykło się traktować jak osoby leniwe, roszczeniowe, społecznie nieprzydatne, a więc niewiele warte.
W świetle tych opinii trudno się dziwić, że wiele osób wzdraga się przed przyznaniem, że mają kłopoty finansowe. Przeciwnie są skłonni utrzymywać wręcz, że zaliczają się do „klasy średniej”. Według badania IBRIS-u ponad 70% Polaków uważa się za klasę średnią. Trzydzieści z górą lat neoliberalnej indoktrynacji przekreśliło ideę nie tylko równości, sprawiedliwości społecznej, ale nawet solidaryzmu społecznego. Każdy ma sam dbać o siebie i sobie radzić po to, żeby ci, którzy już sobie radzą nie musieli dzielić się owocami swego sukcesu. Stąd przekonanie, że zasiłki socjalne są złe, bo rozleniwiają. Szczególnie paradoksalne jest, że w świetle badań grupa respondentów, która uważa, że „zasiłki rozleniwiają” najliczniejsza jest w elektoracie lewicy. W kraju, w którym większość wyborców lewicy i w ogóle większość społeczeństwa odrzuca ideę redystrybucji budżetowej, która miałaby choć trochę niwelować narastające, dramatycznie rozwarstwienie społeczne, podjęcie inicjatywy mającej na celu zwiększenie pomocy państwa dla tych, którzy sobie gorzej radzą, jest niezwykle trudne. Nawet ci, którym zwykle brakuje do pierwszego, z przyczyn godnościowych, bronią zaciekle interesu ekonomicznego najbogatszych współobywateli i z nimi, a nie tymi na dole, wolą się utożsamiać.
W demokracji, żeby dokonać jakiejś zmiany, a zwłaszcza zmiany sposobu dzielenia dochodu narodowego, trzeba przekonać większość do słuszności pomysłu. Nasza konferencja będzie nosiła tytuł „Przywrócić godność”, bo jeżeli chcemy, żeby ludzie w Polsce, która jest krajem bogatym nie cierpieli nędzy, musimy przekonać opinię publiczną, że ci „na dole” są jak najbardziej warci pomocy. W tym celu trzeba zburzyć wiele neoliberalnych mitów, takich jak choćby mit o lenistwie biedaków.

Jesteśmy społeczeństwem zapracowanym. W wymiarze czasowym (przepracowanych dni w roku) z 1806 godzinami pracy plasujemy się tuż za leniwymi rzekomo Grekami, na drugim miejscu w UE. Polscy pracownicy mają jeden z najdłuższych tygodni pracy na świecie – 39,7 godziny. Jednak w niektórych państwach czas pracy jest jeszcze dłuższy, np. w Kolumbii, gdzie tygodniowo trzeba przepracować 47,6 godziny. Z danych OECD wynika, że najkrócej pracują Holendrzy (średnio 29,4 godziny w tygodniu).
I nie jest wcale tak, że wystarczy długo, ciężko pracować by nie cierpieć niedostatku. Bo zatrudnieni na czarno dostają coraz częściej stawki niższe od ustawowych, podobnie zresztą dzieje się z tymi, którzy pracują na umowach cywilnoprawnych. Nagminne jest wymuszanie podpisywania (kwitowania) wypłat zgodnych z ustawową płacą godzinową, mimo że realne wypłaty są niższe. Odmowa pójścia na taki „układ” równa się zwykle utracie zatrudnienia. Wreszcie osoby, które otrzymują niskie stawki godzinowe muszą siłą rzeczy wyrobić więcej godzin, mimo że ostatecznie i tak zarabiają nieporównanie gorzej od tych, którzy mają wyższe stawki. Tak więc bliższe prawdy jest twierdzenie, że im niższe płace tym warunki zatrudnienia gorsze i tym dłuższy wymagany od pracownika czas pozostawania w pracy.
Z badań wynika, że skrajnym ubóstwem dotkniętych jest 5,2% ludności. Podstawę wyznaczania granicy ubóstwa skrajnego według GUS stanowi minimum egzystencji szacowane przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych (IPiSS). Kategoria minimum egzystencji wyznacza bardzo niski poziom zaspokojenia potrzeb. Konsumpcja poniżej tego poziomu stanowi zagrożenie dla psychofizycznego rozwoju człowieka. Tę granice stanowi dochód 640 zł. w gospodarstwach domowych jednoosobowych i 614 zł. w wieloosobowych. Co ciekawe odsetek osób dotkniętych skrajnym ubóstwem jest ponad dwa razy wyższy wśród osób żyjących z zasiłków. Również ubóstwo wzrasta wraz z liczbą dzieci na utrzymaniu, podczas gdy jest stosunkowo niższe w rodzinach bezdzietnych. To świadczy o tym, że 500+ nie jest środkiem, który wyklucza biedę i „rozleniwia”. W dokumentach Głównego Urzędu Statystycznego zwraca się uwagę, że o skrajnym ubóstwie przesądza nie tylko fakt podejmowania pracy, ale i status na rynku pracy. A więc rodzaj pracy, kwalifikacje, rodzaj umowy i wynikające z tego dochody z pracy. Otóż istnieje olbrzymia grupa społeczna określana jako „pracujący biedni”. To są ludzie doświadczający ubóstwa pomimo podjętej aktywności zawodowej. Statystyki urzędowe tego nie odnotowują, ale skądinąd wiadomo, że osoby utrzymujące się z zasiłków po to żeby w ogóle przetrwać są zmuszone podejmować zatrudnienie na szczególnie prekaryjnych (niekorzystnych) warunkach. To jest to tzw. zatrudnienie dorywcze. Bez umów a nawet bez zapewnienia ciągłości pracy i dochodów. Skrajne ubóstwo wiąże się też często z niskim wykształceniem. W tym wypadku bieda jest dziedziczona. Przy czym trudno winić dzieci nie wykształconych rodziców, w których mieszkaniach nie było półek z książkami, że nie potrafiły się wyrwać z kręgu niskich aspiracji, prostych, nisko płatnych zajęć, wreszcie ze społeczności lokalnych, w których w okresie balcerowiczowskiej transformacji zabrakło pozytywnych wzorców awansu społecznego. Osoby o mniejszym wykształceniu mają też większe trudności w posługiwaniu się nowoczesną techniką w poszukiwaniu lepszego zatrudnienia. Ich informacyjne wykluczenie sprawia, że tkwią latami w pracach, które nie dają perspektyw na wyjście z biedy i stworzenie z kolei własnym dzieciom lepszych perspektyw życiowych.
Według Eurostatu pracujących biednych jest Polsce ok. 1,7 mln. Pracujący biedny to osoba, która nie osiąga 60% mediany zarobków czyli 2 338 zł miesięcznie. W nomenklaturze unijnej określa się to jako zagrożenie ubóstwem, ale jest to typowa nowomowa, bo w dokumentach UE rzadko ktoś jest czymś dotknięty (bezdomnością, biedą, itp.) lecz zwykle określa się ludzi jako „zagrożonych”. Jednak statystyka ta jest ułomna, bo nie uwzględnia osób pracujących na czarno. Trudno też, żeby Eurostat dysponował danymi o umowach zawartych dla pozoru. Nagminna jest praktyka zatrudniania pracowników na cząstki etatu, mimo że wymaga się od nich pracy w pełnym wymiarze godzinowym. Dwa miliony mikro firm oferuje najbardziej ułomne formy zatrudnienia. Zatrudnieni w nich ludzie nie zawsze mogą liczyć na choćby ekwiwalent płacy minimalnej czy na umowę z płaceniem składek ZUS. Szacuje się, że w tym sektorze pracuje jakieś 6 mln spośród 16 milionów ludzi pracy najemnej w naszym kraju.
Praca w gastronomii, małych sklepach, budownictwie charakteryzuje się szczególną intensywnością. A właśnie w tych sektorach występuje najwięcej naruszeń prawa pracy, niezgodnych z prawem form zatrudnienia. Wreszcie plaga nad plagami jaką jest opóźnianie opłaty wynagrodzeń czy wręcz w ogóle ich nie wypłacanie.
Zdarzyło mi się dowiedzieć od osoby, która zasięgała porady prawnej w sprawie mieszkaniowej, że cała ośmioosobowa załoga sklepu sieci Żabka (amerykańska korporacja) pracuje bez umów o pracę. Kiedy o tym napisałem w felietonie, centrala Żabki natychmiast się odezwała z prośbą o podanie bliższych informacji – byłby to donos, więc nie podałem – ale i tak załogę tej placówki natychmiast w całości wymieniono. Wystarczy zainteresować się dowolnym placem budowy, aby się okazało, że mało kto ma tam jakąś umowę o pracę. Są wręcz całe miejscowości gdzieś w Polsce gdzie trudno spotkać kogokolwiek kto taką umowę posiada.
Słowem badania nad ubóstwem pracujących wymagają o wiele więcej niż oficjalne statystyki. Jedno jest jednak oczywiste. Im cięższa praca tym gorsze warunki zatrudnienia i relatywnie niższe dochody. Bo biedni pracują najciężej i najdłużej. I może nie są z natury pracowitsi od zamożnych, ale z pewnością są do owej „pracowitości” przymuszeni.
Obok ubóstwa skrajnego, które dotyka 5,2% ludności, jest jeszcze pojęcie ubóstwa ustawowego. Uwzględnienie tzw. granicy ustawowej wskazuje na grupę osób, które zgodnie z obowiązującymi przepisami są potencjalnie uprawnione do ubiegania się o przyznanie świadczenia pieniężnego z pomocy społecznej. W 2020 r. zasięg ubóstwa ustawowego wyniósł 9,1%. Jeżeli w jakiejś rodzinie dochód jest niższy niż 701 zł na osobę, to mu pomoc społeczna może do tych 701 zł dopłacić, ale nie więcej. Do tej kategorii z pewnością należą osoby zmuszone żyć z zasiłku stałego z powodu trwałej niezdolności do pracy w kwocie 645 zł. Są oni zobligowani by kwitując odbiór zasiłku składać pisemne zobowiązanie, że nie podejmą żadnego zatrudnienia. A pomoc społeczna może im dopłacić jeszcze najwyżej 56 zł. żeby dobili do kwoty 701 zł. Większość innych zasiłków, np. dodatek mieszkaniowy czy energetyczny jest odliczany od kwoty zasiłku. Tak więc jeżeli zasiłkobiorca dostanie np. dodatek energetyczny w kwocie 100 zł czy mieszkaniowy w wysokości 250 zł to o tyle umniejszona zostaje wypłata zasiłku stałego.
Od pierwszego stycznia 2022 r. mają podwyższyć ten zasiłek do 714 zł. Ogólnie rzecz biorąc pomoc społeczna to 700 zł na osobę. Jak za te pieniądze opłacić rachunki i wyżyć? Niestety pomoc społeczna nie dołącza żadnej instrukcji obsługi. Jest jednak rzeczą powszechnie znaną, że ludzie do tych głodowych zasiłków dorabiają, bo muszą, żeby nie stracić dachu nad głową, kupować leki, żeby żyć. Często dorabiają na czarno, bo podpisali zobowiązanie, że powstrzymają się od zarobkowania, więc gdyby się wydało, że pracują cofnięto by im zasiłki, a także dlatego że mają na głowie komorników. Tymczasem w tej strefie dochodowej strategia przetrwania (survival) nakazuje łączyć zasiłki z dochodami z dorywczych prac.
Na uwagę zasługuje fakt, że próg ubóstwa skrajnego i ustawowego jest praktycznie prawie taki sam : 645 vs. 701 . Jedocześnie w przedziale tym odsetek osób dotkniętych ubóstwem rośnie niemal dwukrotnie od 5,2% do 9,1%. Rosnące koszty utrzymania, zwłaszcza związane z zamieszkaniem każą dojść do wniosku, że osoby uprawnione do zasiłku z pomocy społecznej są dotknięte ubóstwem skrajnym. Zwłaszcza, że progi dochodowe uprawniające do pomocy społecznej są utrzymywane długo na zbyt niskim poziomie. Często też nieadekwatnym do rosnących kosztów utrzymania – co widać szczególnie w wielkich miastach.
Państwo polskie jest skąpe dla osób ubogich, pomoc społeczna jest tak mizerna, że wręcz wymusza aktywność zawodową i to w najgorszej formie, w szarej strefie, na najmniej korzystnych warunkach, przyczyniając się do utrwalania wyzysku. A każde zwiększenie transferu socjalnego rodzi sprzeciw pracodawców, którzy po wprowadzeniu wyższych zasiłków na dziecko (500+) podnieśli lament, że odbiera im to częściowo możliwość korzystania z taniej siły roboczej, bo wcześniej, żeby wykarmić swoje dzieci kobiety podejmowały się szczególnie ciężkich i nisko opłacanych pac.
Jest faktem, że zasiłek 500+ sprawił, że skrajne ubóstwo wśród dzieci praktycznie zanikło. W kraju, w którym zasiłki dla bezrobotnych to fikcja, bo przysługują one tylko przez rok a uprawnionych do nich jest zaledwie kilkanaście procent bezrobotnych, 500+ bywało dla ludzi nie mogących znaleźć zatrudnienia swoistą deską ratunku, chroniącą przez brakiem elementarnych podstaw egzystencji całe rodziny. Trudno jednak wyobrazić sobie utrzymanie dziecka za jedynie tak skromną kwotę. Według Instytutu Adama Smitha utrzymanie dziecka do 18 roku życia kosztuje 250 tys. zł, co daje miesięczny koszt 1157 zł. Oczywiście w bardzo licznych rodzinach gdzie dzieci jest więcej niż czworo koszty jednostkowe są mniejsze na zasadzie większej skali, ale takich rodzin jest przecież niewiele. Większość rodziców żeby wychować i utrzymać swoje pociechy musi pracować i pracuje.
Inna sprawa, że wskaźnik aktywności zawodowej jest w Polsce stosunkowo niski, co w świetle istnienia dużej szarej strefy zatrudnienia nie musi być do końca prawdziwe. Tak czy inaczej aktywność zawodowa w wieku 20-64 lata wynosi 75,5 proc., zaś w Unii Europejskiej niemal 79 proc. Różnica wynosi raptem 3.5% i nie jest porażająca. Co ciekawe pandemia COVID-19 nie wpłynęła na obniżenie aktywności zawodowej. Jest oczywiste, że większości krajów UE pomoc społeczna, zasiłki są wyższe niż w Polsce, a mimo to aktywność zawodowa jest tam większa niż u nas. Czyżby zasiłki u nas rozleniwiały, a u nich nie? Najwyższy w Europie wskaźnik aktywności zawodowej osiąga Islandia, ponad 81 % gdzie system pomocy społecznej jest niezwykle szczodry. „Gmina zapewnia świadczenia socjalne i opiekę społeczną nad dziećmi, jak również usługi dla osób niepełnosprawnych. Regularne usługi obejmują doradztwo w zakresie praw społecznych, wparcie w rozwiązywaniu problemów osobistych i dyskomfortów, wsparcie finansowe zarówno w formie dotacji jak i doradztwa w sprawach finansowych, dodatków mieszkaniowych, specjalnych dodatków mieszkaniowych jak i wynajmu mieszkań socjalnych.” Głosi informacja na stronie jednej z islandzkich gmin. Ten przykład prowadzi do wniosku przeciwnego do obiegowej opinii o rozleniwiających zasiłkach. Otóż owa islandzka „opieka socjalna” najwyraźniej zachęca do pracy.
Jedną z przyczyn popadania w biedę i bezradność jest brak prawdziwego wsparcia ze strony służb socjalnych państwa (gminy). Powszechna, zwłaszcza wśród samotnych matek jest depresja, która stała się choroba społeczną. Na to nakłada się brak dostępu do pomocy psychologicznej i opieki psychiatrycznej z prawdziwego zdarzenia. Przyczyną depresji są bardzo często niezapłacone rachunki, niezaspokojone potrzeby dzieci, poniżenie związane z ubóstwem, wreszcie brak perspektyw wyjścia ze spirali biedy i zadłużenia. Jeżeli dostępne na rynku oferty pracy pozwalają jedynie na wolniejsze zadłużanie się, a system wsparcia przez pomoc społeczną niczego tu nie zmienia, bierność i pogrążanie się w rozpaczy stanowią powszechną i dość spodziewaną reakcję.
Z drugiej jednak strony wiele osób, uzyskawszy nawet owo skąpe 500 zł na dziecko i trochę lepszą pracę, dzięki choćby wprowadzeniu zasady minimalnej stawki godzinowej, dostrzega „światełko w tunelu”. Bo zarobki plus zasiłki umożliwiają choćby wyjście z długów i w miarę normalną egzystencję. Albowiem bieda otępia, pozbawia nadziei. A pieniądze pomagają się podnieść jak śpiewa poeta :
„ Jezu jak się cieszę
Z tych króciutkich wskrzeszeń
Kiedy pełną kieszeń znowu mam
Znowu mogę myśleć
Trochę jakby ściślej
I wymyślać śmiało nowy plan.”

Jednym z czynników przedłużających wychodzenie z ubóstwa jest spirala długów, zwłaszcza tych lichwiarskich. Wiele osób mających dochody nominalne na niezłym, europejskim poziomie żyje na granicy minimum egzystencji, gdyż dochód jakim rozporządza po opłaceniu banków, lichwiarzy i innych rachunków jest rażąco niski. O poziomie życie decyduje zatem dochód „rozporządzalny”. Oficjalna definicja tego dochodu jest jednak myląca i brzmi następująco: „Suma bieżących dochodów gospodarstw domowych z poszczególnych źródeł, pomniejszona o zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych płacone przez płatnika w imieniu podatnika, o podatki od dochodów z własności, podatki płacone przez osoby pracujące na własny rachunek, w tym przedstawicieli wolnych zawodów i osób użytkujących gospodarstwo indywidualne w rolnictwie oraz o składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne.” Sęk w tym, że wiele rodzin, osób, zwłaszcza tych uboższych, zadłużonych „rozporządza” na życie o wiele mniejszym dochodem, bo uszczuplonym o raty kredytu lub zajęcia komornicze. Problem dotyczy nie tylko tych ok. 3 mln osób, które mają problem ze spłatą zobowiązań, ale i z o wiele większa liczbą dłużników, którzy wprawdzie regularnie spłacaj, ale dzieje się to często kosztem zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych. W GUS-owskiej definicji „dochodu rozporządzalnego” pojawia się zdanie, że dochód ten jest przeznaczony na „wydatki i przyrost oszczędności”. Jednak większość polskiego społeczeństwa nie ma oszczędności tylko długi. Zaledwie 13% ankietowanych w przypadku utraty pracy mogłoby się utrzymać z oszczędności przez rok lub dłużej. Pozostali nie mają nic albo tyle żeby przetrwać od tygodnia do kilku miesięcy. Oficjalna propaganda utrzymuje, że ludzie nie oszczędzają z powodu inflacji i braku zysków na lokatach. Prawda jest jednak taka, że większość Polaków i Polek zarabia zbyt mało by coś odłożyć na czarną godzinę. Tymczasem górne 10% inwestuje w mieszkania i instrumenty finansowe. Spekulacja i boom na rynku nieruchomości powoduje coraz wyższe ceny mieszkań, a zatem wyższe koszty dla tych, którzy nie mają z czego oszczędzać. Koszt utrzymania mieszkania w dużym mieście sięga często 30% i więcej procent dochodu. Jeżeli do tego dodać ceny energii elektrycznej, gazu, wywozu śmieci, to okaże się, że nawet osobom nominalnie dobrze zarabiającym żyje się bardzo skromnie. Osobna kategorię stanowią rodziny/osoby zmuszone wynajmować mieszkanie po cenach wolnorynkowych. Bo na taki „luksus” trzeba przeznaczyć ekwiwalent miesięcznego wynagrodzenia.
Oficjalnie przeciętna polska rodzina wydaje ok. 10% swego dochodu na energię elektryczną. Oczywiście pod warunkiem, że nie zajmuje lokalu ogrzewanego prądem. Nawet osoby relatywnie zamożne mogą żyć w ubóstwie energetycznym, jeśli przeznaczają na energię przynajmniej 10% wg standardów UE, swoich przychodów lub żyją w niedogrzanych mieszkaniach. W zależności od użytej definicji, ubóstwo energetyczne obejmuje nawet 34% mieszkańców Polski.
Dochód narodowy wciąż rośnie i to szybko. Jednak jego podział jest bardzo niesprawiedliwy. Według badań zespołu Piketty’ego 10% najlepiej sytuowanych Polaków przejmuje 40% PKB. Górny 1 procent drabiny dochodowej zgarnia w Polsce 12,5 proc. krajowych dochodów, co jest drugim najwyższym wynikiem we Wspólnocie. Powodem ubóstwa w Polsce jest nadmierne bogacenie się klasy wyższej kosztem całej reszty. Sposobem na zmniejszenie nierówności są transfery socjalne, podwyższanie płacy minimalnej i wprowadzenie ustawowej minimalnej stawki godzinowej. Wymaga to z jednej strony wprowadzenia progresywnego systemu podatków dochodowych, z drugiej zaś takiej polityki społecznej, która skieruje pieniądze tam gdzie najbardziej ich brak.
I tu napotykamy na barierę ideologiczną budowaną wytrwale przez Leszka Balcerowicza i jego akolitów od początku transformacji. Według tej nowej wiary tknięcie pieniędzy zarabianych przez klasę wyższa jest świętokradztwem, gdyż klasie tej przypisuje się nadludzką moc sprawczą. To od tego, że oni właśnie będą zmotywowani do jeszcze szybszego bogacenia się zależy nasz rozwój, a nawet nasz byt. Przesłanie jest następujące: „Obojętnie jak wiele zarabiają najbogatsi, oni sobie na to zasłużyli. „
Na drugiej stronie tego równania są osoby, których dochody są tak niskie, że wymagają uzupełnienia ze wspólnej, budżetowej kasy. Otóż, według szkoły neoliberalnej pieniądze wydane na pomoc społeczną, to pieniądze wyrzucone w błoto. Biedni nie zasługują na wsparcie, bo nie dość się starali. System kapitalistyczny i jest nie tylko najdoskonalszy z możliwych, ale też i najsprawiedliwszy. Słusznie daje dużo tym na górze i słusznie każe tych na dole. Dlatego osoby skazane na ubieganie się o zasiłki są piętnowane jako nieroby, patologia, na których „uczciwi” (czytaj wypłacalni) obywatele złamanego grosza dawać nie powinni.
I ta wizja zwycięża, gdy z badań ankietowych wynika, że większość obywateli ma się za część klasy średniej. Średniej czy takiej, która nie ma nic wspólnego z tymi na dole, którzy zamiast wyciągać ręce po pomoc, powinni się bardziej postarać.
Jak przekonać ludzi, którzy panicznie boją się zaliczenia do tych na dole, że łączy ich z nimi wspólnota interesu. Że każdy kto żyje z pracy a nie kapitału, może znaleźć się w sytuacji kiedy pomoc państwa będzie mu niezbędna. Że wreszcie po to płacimy podatki, aby kiedy zajdzie potrzeba sięgać do wspólnie odłożonych funduszy i mieć na przetrwanie. To zadanie psychologicznie i politycznie niezwykle trudne, bo wymaga uznania, że realnie w Polsce najliczniejszą klasą jest klasa pracująca. Że wreszcie klasa średnia to wymysł neoliberalnej propagandy, który ma ich dyscyplinować i niszczyć wszelką solidarność, między ludźmi pracy, a tymi, którzy przegrali i zarabiają za mało, albo nie mogą już zarabiać, a przez całe pracowite życie należeli do tych 16 milionów ludzi pracy najemnej.
Klasa średnia to pojęcie i zjawisko, które wykształciło się w latach 70tych XX wieku, kiedy w krajach rozwiniętych ludzie pracy zaczęli zarabiać na tyle dużo by część swych zarobków odkładać, a nawet inwestować w tzw. instrumenty finansowe. Mieliśmy więc nową kategorię ludzi, którzy wprawdzie główny dochód wciąż osiągali z pracy, ale uzupełniali go zyskami z kapitału. Z pewnością są w Polsce specjaliści, uzyskujący dochody z pracy na poziomie zachodnioeuropejskim, którzy zarabiają dość by część dochodów inwestować, a nie wydawać na bieżące potrzeby. Jest to jednak grupa stosunkowo niewielka, najwyżej kilka procent a nie 70%, jak wynika z deklaracji polskiego społeczeństwa.
Mamy więc mit klasy średniej i każdy kto jeszcze nie musi korzystać z zasiłków za część owej klasy się uważa. Mamy mit klasy wyższej, jako przewodniej siły narodu (to tak zamiast klasy robotniczej, którą tak określano za komuny) oraz mit biednych nierobów i obiboków. Dopiero rozbicie tych mitów pozwoli na wdrożenie w naszym kraju nowoczesnej polityki społecznej na poziomie europejskim.
Wymaga to takiego minimum lewicowości jak przyznanie priorytetu, uznanie za dobry, mechanizmu redystrybucji budżetowej. Chodzi o to by sprawić aby ci na górze dzielili się swymi dochodami z tymi na dole. Obecnie natomiast, prze degresywnym systemie podatkowym całe społeczeństwo składa się na dobrobyt bogatych. Redystrybucja to nie tylko znak firmowy socjaldemokracji, ale tak naprawdę istota demokracji.
Duża część elit finansowych to darmozjady. Świat, społeczeństwo, gospodarka nie mają z nich żadnego pożytku, tak jak organizm nie ma pożytku z pasożyta. Jednak obrazowa fraza Jarosława Kaczyńskiego o „sięganiu do głębokich kieszeni” nigdy nie obrosła w czyn. Wciąż każda próba sprawiedliwszego podzielenia dochodu narodowego napotyka na zaciekły opór nie tylko tych, którym próbuje się cokolwiek uszczknąć, nie tylko podporządkowanych bogaczom mediów, ale i potencjalnych beneficjentów takie sprawiedliwszego podziału. Mamy do czynienia ze swoistym „syndromem sztokholmskim”, w ramach którego pokrzywdzeni twardo stoją po stronie swych krzywdzicieli. Dzieje się tak, ponieważ lewica przegrała walkę ideową. A ta parlamentarna nawet przeszła na stronę kapitału przeciwko światowi pracy, dużej części jej nominalnych beneficjentów.
Póki ludzie pracy będą skutecznie napuszczani na tych, którzy odpadli z wyścigu szczurów, zmiany będą trudne czy wręcz niemożliwe do przeprowadzenia. Aby je jednak kiedyś przeprowadzić, warto nie tylko zastanawiać się jak przekonać większość, że biednym warto pomagać, ale też nad kształtem i zakresem takiej pomocy. Co zrobić by odsetek osób dotkniętych skrajnym ubóstwem przestał rosnąć. Jak zapobiec ciągłej pauperyzacji pracowników. Rośnięciu przepaści między dochodami z pracy i z kapitału.
I na tym, nad oboma tymi wyzwaniami będziemy się zastanawiać, by spełnić postulat przywrócenia godności tym, których z niej obdarto, by potem zostawić ich bez pomocy.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2021-11-06 07:54:44

Zarobki w ZUS? Oficjalną, wysoką średnią dostaje… 5 proc. pracowników

Adriana Rozwadowska:


5844 zł brutto (4209 netto) – jak na Polskę ładna pensja – zarabiają średnio wg prezes ZUS urzędniczki. A mi udało się zdobyć ankietę, którą Związek Zawodowy Pracowników ZUS przeprowadził – bo się na powyższą wieść wkurzył – na próbie blisko 3,5 tys. zatrudnionych w 35 oddziałach. Bo w tę średnią ZUS wliczył nadgodziny, nagrody jubileuszowe i odprawy.
A z tej wynika – tej ankiety – że:
> najczęstsza płaca w ZUS mieści się w przedziale 2492 a 3331 zł na rękę
> 15 proc. urzędniczek zarabia minimum: między 2062 a 2485 zł netto
> w tym istnieją osoby pracujące w ZUS-ie ponad 20 lat, które zarabiają 2203 zł na rękę
> barierę 5010 zł brutto – do podanej średniej brakuje jeszcze prawie tysiąca złotych – przekracza zaledwie 5 proc. pracujących (najczęściej są to kierownicy)
Dalej:
> 82 proc. urzędniczek stwierdziło, że nie jest w stanie sprostać wszystkim nałożonym obowiązkom w ciągu 8 godzin pracy, dlatego
> 71 proc. pracownic pracuje w nadgodzinach, z czego…
> tylko 9 proc. z własnej woli
W ZUS-ie cały czas trwają spory zbiorowe. „Solidarność” zażądała nawet latem dymisji prezes Uścińskiej. Szkopuł polega na tym, że prezes ma budżet, jaki ma, czyli jaki klepnie jej Sejm. A z tego wynika, że zażalenia należy kierować nie do niej, a raczej do partii rządzącej.
A ta ostatnia jest tak propracownicza, że nie zainteresowała się jak do tej pory żadnym z protestów budżetówki. Których nawet nie zliczę.
Prace nad budżetem na siódmy rok rządów PiS trwają. Do tej pory budżety ZUS i PIP musiały ustąpić pierwszeństwa m.in. budżetowi IPN-u, jednak bardzo wierzę, że akurat w tym roku spadnie na nie istna ulewa pieniędzy.
O czym poniżej.

Zarobki w ZUS? Oficjalną, wysoką średnią dostaje… 5 proc. pracowników

Źródło
Opublikowano: 2021-11-04 12:05:55

To jest czysta propaganda. Kłamstwa i manipulacje. W całej tej obrzydliwej, dehu

Maja Staśko:


To jest czysta propaganda. Kłamstwa i manipulacje. W całej tej obrzydliwej, dehumanizującej narracji o polskich osobach LGBTQ nie ma ani kawałka prawdy.

Bo chodzi o to, by je zadręczyć, a nie by oddać prawdę.

Wykorzystywanie memów i obrazków ze stron ,,śmieszne obrazki”, przeróbek i demotywatorów przedstawianych zupełnie serio jako dowód, by pokazać rzekome ,,dewiacje” osób LGBTQ w Polsce to naprawdę obrzydliwa szczujnia.

Jestem przerażona. To jest poziom szczucia i nękania ludzi, który w każdym demokratycznym państwie byłby ścigany. A u nas pojawia się w sejmie i jest przyjmowany z radością przez rządzącą partię.






Źródło
Opublikowano: 2021-10-29 11:30:54

Powiedzieć, że to podłe, to nie powiedzieć nic. Na to co robi szefostwo MSWiA –

Robert Maślak


Powiedzieć, że to podłe, to nie powiedzieć nic. Na to co robi szefostwo MSWiA – Mariusz Błaszczak, Mariusz Kamiński, a za co odpowiedzialność bierze Mateusz Morawiecki i Andrzej Duda, nie ma słów wystarczająco obelżywych. Kłamliwa propaganda, dehumanizacja ludzi, przekraczanie kolejnych granic. Urzędnik państwowy na konferencji prasowej pokazuje rzekome dowody na zoofilię imigrantów. To odwołania się do rasistowskiego stereotypu mówiącego o tym, że Arabowie współżyją ze zwierzętami. W oczach opinii publicznej ma to degradować i dehumanizować uchodźców.
Tekst: https://oko.press/krowa-kaminskiego-to-stare-nagranie-z-internetu-a-w-dodatku-to-klacz/
Skojarzenia z najbardziej obrzydliwymi czasami w historii Polski same się nasuwają. Przed wojną byli to Żydzi, dzisiaj uchodźcy.

Nawiasem mówiąc, czy MSWiA pokaże zdjęcia seksu Polaka z owcą, którą ukradł i zgwałcił 3 lata temu? A może film jak Polak gwałci psa w Grecji?

SZWECJA: 40-letni Polak zgwałcił owcę


https://www.se.pl/wiadomosci/swiat/grecja-polak-zgwaci-psa-w-atenach-aa-wmrg-31Mw-YACx.html

Chcesz skomentować – to pamiętaj, że jesteś gościem na mojej tablicy. To nie śmietnik ani hydepark. Każda próba usprawiedliwiania dręczenia i poniżania ludzi skończy się banem. Więcej: https://www.facebook.com/297394714392739/posts/1009445156521021/


Źródło
Opublikowano: 2021-09-29 00:50:22

1 skrin: TVP Info dziś

Maja Staśko:


1 skrin: TVP Info dziś
2 skrin: kilka godzin później na naszej granicy

Kolejna osoba umiera. 16-latek, który wcześniej wymiotował krwią. A TVP Info pokazuje na antenie gwałt na krowie w trakcie oficjalnej konferencji ministra. I łączy to z migrantami i migrantkami z Bliskiego Wschodu. W ten sposób ksenofobiczne memy o ,,gwałceniu kóz” trafiają do milionów ludzi jako fakt, a nie krzywdzące uogólnienie i stereotyp.

Przez stan wyjątkowy media nie mogą sprawdzić informacji przekazanych na konferencji ministra ani TVP Info. Ani stanu zdrowia i życia ludzi na granicach.

To nie jest tylko propaganda – to zamordyzm.



Źródło
Opublikowano: 2021-09-27 18:26:09

Dajcie więcej trupów, propaganda wytrzyma – wPunkt

Bartosz Migas:


Tym razem niestety na (dosłownie) śmiertelnie poważnie na łamach WPunkt polemizuję z komentarzem Witold Jurasz* na temat śmierci uchodźców opublikowanym w Onecie pt. „Śmierć migrantów. Tragedie rzadko zmieniają bieg historii”, a robię to pisząc m.in. tak:

„Nawet jak już ustalimy, że są to migranci ekonomiczni, cokolwiek miałoby to oznaczać, to śmiem zauważyć, że ludzie umierają przemoczeni z zimna dość niezależnie od powodu, z którego tutaj przybyli oraz bez względu na to jakim majątkiem czy pozycją społeczną cieszyli się na innym kontynencie. Krótko mówiąc, kiedy ktoś umiera z wychłodzenia w przygranicznym lesie, przeganiany pomiędzy polskimi i białoruskimi mundurowymi, to uzasadnienia tego stanu faktem, że może niekoniecznie obcięto by mu głowę w kraju pochodzenia, uważam za dość osobliwy sposób ukojenia własnego sumienia”

*oznaczam nie dla atencji, ale co by mnie nie posądzono o tchórzostwo

Dajcie więcej trupów, propaganda wytrzyma – wPunkt

Źródło
Opublikowano: 2021-09-23 14:55:24

Mamy stan wyjątkowy na granicy z Białorusią, ale to stan wojenny z wolny społec

Robert Maślak


Mamy stan wyjątkowy na granicy z Białorusią, ale to stan wojenny z wolny społeczeństwem. Kilka uwag.
1. Stan wyjątkowy został wprowadzony, aby chronić rząd i ukryć przemoc oraz nieudolność – świadczy o tym blokowanie dostępu organizacji pomocowych, a nawet dziennikarzy. W Litwie, gdzie też wprowadzono ograniczenia, dziennikarze wchodzą na teren objęty stanem wyjątkowym, także polscy dziennikarze. W Polsce od złapanych dwóch dziennikarzy Onetu policja chciała przede wszystkim zdjęć. Władza autorytarna boi się niezależnych organizacji i wolnych mediów. Bezprawie nie lubi obserwatorów.

2. Litwa wprowadziła stan wyjątkowy, bo do kraju liczącego 3,7 mln osób dostało się ponad 4 000 uchodźców. Patrząc na liczbę ludności Litwy i Polski, to tak jakby do Polski weszło 40 tysięcy. Włochy nie wprowadziły stanu wyjątkowego, pomimo, że do wybrzeży tego kraju docierały tysiące ludzi. Polska z powodów geograficznych nie będzie głównym szlakiem dla uchodźców.

3. Straż graniczna i policja straszy mieszkańców przy granicy, że uchodźcy są niebezpieczni. Pomimo, że to często umęczeni i zdesperowani ludzie, dotąd nie zdarzyły się jakieś nieprzyjemne sytuacje.

4. Część mieszkańców nadgranicznych miejscowości pomaga uchodźcom, niektórzy wożą jedzenie i wodę w bagażnikach, aby w razie czego ich nakarmić. Są tacy, którzy spotykają ich na własnym polu, podobno są przypadki ukrywania uchodźców. Z czym się to kojarzy nie muszę pisać. To ludzie, którzy ratują człowieczeństwo.

5. Media rządowe prowadzą kampanię antyuchodźczą, straszą też prowokacjami ze strony Białorusi i Rosji w związku z manewrami. Mówią o wojnie hybrydowej, choć to co robi Łukaszenka nie spełnia definicji tego terminu. Nie są pewni, czy propaganda przeciwko ludziom uciekającym od wojny i biedy, jaką prowadzili w 2015 r. sprawdzi się w 2021. Dlatego dołożyli manewry i rzekomo te ciężarówki, które wpadają w błoto na granicy, mają nas chronić przed atakiem – nie wspominają, że na przypadki zagrożeń zewnętrznych mamy przewidziany stan wojenny. Takie manewry odbywają się co kilka lat, ba, NATO jest o nich informowane. We wszystkich konfliktach, nawet zbrojnych uczestniczą dziennikarze.

6. Z powodu blokady informacyjne po polskiej stronie, media białoruskie pokazują nielegalne działania polskich służb i niestety mają rację. Polskie władze postępują jak białoruskie, odstawiają nielegalnie uchodźców z powrotem na pas graniczny. Ludzie są traktowani jak przedmioty. Jest to etyczna porażka państwa polskiego. Trudno pouczać innych, jeśli samemu postępuje się haniebnie.

7. Taki sam płot żyletkowy jaki stawia Błaszczak powstaje na granicy Litwy i Białorusi. Tam jest już pierwsza ofiara w ludziach. Przy jego budowie zginął litewski strażak.

8. Informacje o stanie wyjątkowym przekazywali wiceminister Wąsik i minister Kamiński. Kierowali CBA w latach 2006-09. Dostali wyrok pierwszej instancji 3 lata bezwzględnego więzienia za przekroczenie uprawnień Czekali na apelację. Duda ich ułaskawił bezprawnie przed procesem.

Chcesz komentować? Zapraszam, ale przedtem przeczytaj to, żeby nie było niespodzianek 🙂 https://www.facebook.com/MaslakRobert/photos/a.297459031052974/1013348276130709/

https://wiadomosci.onet.pl/bialystok/stan-wyjatkowy-dziennikarz-onetu-z-dwoma-zarzutami-z-powodu-relacji/s6fw2hf

https://belsat.eu/pl/news/01-09-2021-na-granicy-z-bialorusia-zginal-litewski-strazak/



Źródło
Opublikowano: 2021-09-03 23:05:02

Kiedy dwa tygodnie temu wraz z Fundacją Ocalenie udawaliśmy się do Usnarza Górne

Daria Gosek-Popiołek:



Kiedy dwa tygodnie temu wraz z Fundacją Ocalenie udawaliśmy się do Usnarza Górnego mieliśmy nadzieję na szybkie rozwiązanie. Po cichu liczyliśmy, że uda nam się zakończyć trwające okrucieństwo i bezprawie, wprowadzić koczujących od kilkunastu dni afgańskich uchodźców do Polski i rozpocząć procedurę azylową. Dwa tygodnie później trzydzieści dwie osoby z Afganistanu nadal tkwią na skrawku ziemi otoczone przez uzbrojonych po zęby polskich i białoruskich mundurowych, a Polska wprowadza stan wyjątkowy aby zupełnie odciąć dziennikarzy i działaczy społecznych od tego co dzieje się na granicy. Jawne bezprawie ma się dzięki temu stać nieco mniej jawne.

Policjanci i pogranicznicy nie będą już musieli odpowiadać na upierdliwe pytania o to, dlaczego wbrew prawu nie chcą dopuścić pomocy medycznej do potrzebujących. Uwięzieni ludzie stracą możliwość rozmawiania w swoim języku i informowania o swoim stanie i potrzebach. Do opinii publicznej docierać mają od tej pory wyłącznie kłamstwa Straży Granicznej i rządowa propaganda o obronie granic. Nie pozwólmy na to.

Osoby więzione wspólnym wysiłkiem Polski i Białorusi w Usnarzu Górnym mają swoje imiona, które znamy, rodziny o których nam opowiadały i zawody, do których wykonywania pragną powrócić. Są ludźmi, mają swoje prawa, których Polska zobowiązana jest przestrzegać.

Najgorsze co nam grozi w wyniku wrogich działań cynicznego, pogardzającego prawami człowieka dyktatora Aleksandra Łukaszenki jest to, że staniemy się tacy jak on.


Źródło
Opublikowano: 2021-09-02 18:49:53

Wiecie, że przed atakiem Rosji chroni nas ten gó****ny, krzywy płot budowany na

Robert Maślak


Wiecie, że przed atakiem Rosji chroni nas ten gó****ny, krzywy płot budowany na granicy, bo Rosja nie ma czołgów, wozów opancerzonych, samolotów ani nawet przecinaków do metalu?
Tymczasem nasila się antyuchodźcza propaganda w TVP i w internecie. Fundacja Ocalenie i prawnicy mają nazwiska uchodźców, w przypadku niektórych nawiązany kontakt z rodzinami, uchodźcy mówili też z jakich regionów Afganistanu pochodzą. Są to stale te same osoby. Stoi to w całkowitej sprzeczności z tym co ogłasza Straż Graniczna. Tak samo informacje dotyczące jedzenia są różne. Straż Graniczna po raz kolejny nie dopuściła do uchodźców karetki.
Więcej (aktualizacja: SG dzisiaj wieczorem ponownie zaczęła zagłuszać kontakt z uchodźcami) : https://oko.press/znamy-tozsamosc-tych-32-osob-to-afganczycy-wciaz-ci-sami-chorzy-glodni-wycienczeni-wywiad/

Straż Graniczna zabrała inną grupę uchodźców z pobliskich Jurowlanów. Celowo zatrzymywała aktywistów, którzy jechali za autem Straży, aby sprawdzić gdzie ich wywożą. Nie ma ich w pobliskich posterunkach SG, co może świadczyć o nielegalnym odstawieniu na granicę. Jeden z pograniczników nazwał ludzi pomagającym uchodźcom „pierdolniętymi”. Takie są standardy panujące w tej formacji. Więcej o tej sytuacji:
https://www.facebook.com/photo?fbid=249258617215335&set=pcb.249259143881949

Chcesz komentować? Przestrzegaj zasad obowiązujących ma mojej stronie: https://www.facebook.com/MaslakRobert/photos/a.297459031052974/1013348276130709/


Źródło
Opublikowano: 2021-08-30 00:37:34