Nowy numer „Nowego Obywatela” w sprzedaży! Poświęcony prawie w całości jednemu z

Obywatel:


Nowy numer „Nowego Obywatela” w sprzedaży! Poświęcony prawie w całości jednemu z najważniejszych problemów i wyzwań – sytuacji ochrony zdrowia w Polsce. W numerze m.in. tekst Mateusza Różańskiego o ważnej kwestii – różnorakich nierównościach w dostępie do leczenia. Polecamy tekst i cały numer. W całym kraju w Empikach wersja papierowa nr 87, a u nas do kupienia wersja papierowa za jedyne 18 zł prosto do twojej skrzynki pocztowej lub elektroniczna za tylko 9 złotych do skrzynki mejlowej. 160 stron mocnej lektury, w tym 140 o ochronie zdrowia. Zapraszamy na zakupy i do lektury: https://nowyobywatel.pl/sklep/


Źródło
Opublikowano: 2021-10-24 11:59:06

Z każdym kolejnym tekstem Matczaka dyskusja o pracy robi się coraz głupsza. Rozu

Tomasz Markiewka:


Z każdym kolejnym tekstem Matczaka dyskusja o pracy robi się coraz głupsza. Rozumiem pokusę, by machnąć na to ręką. Ale Matczak jest zawzięcie promowany przez „Gazetę Wyborczą” i jego głupoty trafiają do tysięcy ludzi, warto więc chyba je kontrować.

Powiada Matczak: „Mam prawo mówić, że jest w Polsce problem z etosem pracy – że młodzi ludzie nie są gotowi pracować tak ciężko jak moje pokolenie. Nie jest to wyraz niezrozumienia”.

Wiecie, kiedyś ludzie byli gotowi wysyłać swoje dzieci na kilkunastogodzinną harówkę w kopalniach. Dziś nie są. Nawet taki pracuś jak Matczak. Czy to znaczy, że upadł etos pracy? A może – zaryzykujmy rewolucyjną tezę – tak wygląda postęp cywilizacyjny? Że nie trzeba ryzykować życia i zdrowia w celu zdobycia środków na utrzymanie?

Czasem mam wrażenie, że ludzie tacy jak Matczak panicznie boją się postępu – tego, że Polska może upodobnić się do najbardziej rozwiniętych krajów zachodnich, gdzie coraz częściej dyskutuje się o takich pomysłach jak czterodniowy tydzień pracy.

Ironizuje Matczak: „Jestem przekonany, że gdyby Martin Luther King Jr. i Thurgood Marshall, walczący o desegregację rasową, mieli obok siebie Zandberga, więcej by odpoczywali”.

Martin Luther King deklarował się jako zwolennik „demokratycznego socjalizmu”, krytykował kapitalizm i walczył o prawa pracownicze. Nie chcę martwić Matczaka, ale w tej dyskusji stałby on najpewniej po stronie Zandberga.

Inna sprawa, że Matczak miesza pracę zawodową z aktywizmem. I jakoś mu do głowy nie przyjdzie, że trudno pogodzić jedno z drugim. To może umknąć komuś, kto na bieżąco zajmuje się komentowaniem polityki, ale ciężko jednocześnie spędzać kilkanaście godzin w pracy i być zaangażowanym obywatelem lub obywatelką. Zaharowani ludzie nigdy nie stworzą społeczeństwa obywatelskiego.

Ubolewa Matczak: „Bolszewicy nienawidzili kułaków, bo ci mieli więcej. Rozkułaczali ich więc z majątku. Dzisiaj ich filozoficzni następcy wciąż rozkułaczają tych, którzy mają więcej. Rozkułaczają z ludzkiego szacunku, z kapitału społecznego, przez agresję słowną i potępienie”.

W sensie: kiedyś zabierano ludziom majątki i ich mordowano, a teraz kiedy Matczak napisze głupotę, to znajdą się tacy, którzy go wyśmieją, i to jest ten sam bolszewicki nurt myślenia?

Jakie to jest w ogóle wygodne podejście do świata, prawda? Gdy skomplikowane kwestie związane z nierównościami społecznymi, zasługami, wpływem pracy na zdrowie można sprowadzić do prostego „bolszewicy, bolszewicy, bolszewicy”.

Jeszcze jedno. Dla mnie najbardziej ironicznym aspektem całej tej debaty – a jednocześnie doskonałym jej podsumowaniem – jest to, że Matczak pisze tekst za tekstem o „etosie pracy”, ale najwyraźniej jest zbyt leniwy, by się do tego przygotować. Nie chce mu się sprawdzać badań na temat nierówności, nie chce mu się czytać książek o pułapkach merytokracji, nie chce mu się zajrzeć do programu partii, które krytykuje. Po co, skoro można pojechać klasycznym narzekaniem na bolszewików? A potem zainkasować za to wynagrodzenie.

Źródło
Opublikowano: 2021-10-24 11:58:32

Osoba, która popełniła błąd, nie zasługuje na przemoc.

Maja Staśko:


Osoba, która popełniła błąd, nie zasługuje na przemoc.
Osoba, która zrobiła coś głupiego, nie zasługuje na przemoc.
Osoba, która krytykuje niszczenie planety, nie zasługuje na przemoc.

Po prostu.

Przez ostatnie dni dostałam takich wiadomości i komentarzy tysiące. Czuję się zmiażdżona i poraniona.

Jest nam coraz ciężej. Planeta umiera, ludzie na granicy umierają, zwierzęta w masowych hodowlach są dręczone i zabijane. Trwa pandemia. Wszystkie trudne emocje, które w takim świecie nam powstają, muszą znaleźć swoje ujście. I u milionów osób znajdują przez wyżywanie się na innych. Czasen wyżywają się przekonani, że robią to słusznie, ,,bo zasłużyła”. Wyolbrzymiają ,,winę” i wykorzystują okazję, by zniszczyć innego człowieka.

Na tym polega przemoc domowa.

Fani Maty i konsumpcjonizmu od razu zaczęli we mnie uderzać – nie będę im mówić, co mają jeść, a Mata osiągnął sukces, reklamując firmę współodpowiedzialną za masowe dręczenie zwierząt. Tego się spodziewałam.

Ale po chwili – i to mnie bolało znacznie mocniej – dołączyli do nich lewicowcy i feministki. Znaleźli okazję, by zainbić w środowisku. Rozpoznawalna osoba z lewicy W KOŃCU popełniła błąd. Więc można na nią wylać wszystkie swoje frustracje i napędzić aferę. Dołączyć do obrońców konsumpcjonizmu i trochę się wyżyć.

Aferka. Drama. Emocje. Kliki. Zyski właścicieli social mediów.

Wszyscy daliśmy się w to wciągnąć. Ja też.

To nie mój gest rzucenia burgerem jest odpowiedzialny za katastrofę klimatyczną. To nie on zapewnia zyski McDonaldowi. To nie on umożliwia dręczenie zwierząt.

Aż głupio mi to tłumaczyć, ale muszę. Bo naprawdę jeden gest został tak wyolbrzymiony, że nagle stałam się zakałą feminizmu i lewicy.

Jeden gest, który mógł sprowokować do dyskusji o katastrofie klimatycznej, marnowaniu jedzenia i cierpieniu zwierząt – skoro już stał się viralem – a zamiast tego stał się defiladą hejtu, ukazywania własnej moralnej lewicowej czystości i przerzucania całej winy na jednostkę, która wskazała problem (w głupi, ale głośny sposób)

Daliście się wciągnąć w tę grę. I przegraliście.


Źródło
Opublikowano: 2021-10-21 20:19:11

Ten głos mnie otula po tym, co spotkało mnie w ostatnich dniach. Biorę winę na s

Maja Staśko:

Ten głos mnie otula po tym, co spotkało mnie w ostatnich dniach. Biorę winę na siebie, przepraszam po stokroć, ale naprawdę, proszę, myślcie w takich momentach o ludziach, bo ja ledwo żyję.

Wiecie co? obczaiłem sobie wielką inbę o rzuconego burgera i aż mi ręce opadły. W kilkunastominutowym rancie na międzynarodową korporację, mega niską jakość jedzenia, szkodliwość przemysłowego howu zwierząt, niszczenie naszej planety i naszych żołądków Staśko nagle pół internetu skupiło się na rzuceniu burgerem za 2 złote. Serio?
SERIO?
Nagle obudzili się nasi dziadkowie w każdym z nas, co to krzyczeli, że nie wolno chleba wyrzucać, bo to cośtam Jezus cośtam święty? Albo nagle wszyscy wychowani w ogromnym szacunku do jedzenia i NIGDY nie wrzucili jedzenia, które wciąż było zjadliwe? Nigdy nie zostawili połowy obiadu w knajpie? Albo nie odkryli w lodówce przeterminowanych rzeczy, które trzeba… Więcej

Źródło
Opublikowano: 2021-10-21 14:35:57

Przepraszam, ale nie umiem już inaczej. Brońcie sobie „życia nienarodzonego”, zy

Grzegorz Ilnicki:


Przepraszam, ale nie umiem już inaczej. Brońcie sobie „życia nienarodzonego”, zygot, zarodków, płodów bez głowy lub mózgu. Ale może dla odrobiny konsekwencji, takiej elementarnej, zróbcie coś, aby życie narodzone nie zdychało w krzakach na granicy. W jakimś lesie, bagnach, czy gdziekolwiek niegodziwość Łukaszenki i Wasza niegodziwość sprawia, że ludzie, mężczyźni, kobiety i dzieci umierają choć nie muszą. Nie muszą oni umierać. Po prostu.


Źródło
Opublikowano: 2021-10-21 14:29:31

Szczerze? Nie zgadzam się z tym. Wolałabym, by warzywa były tańsze – a nie mięso

Maja Staśko:


Szczerze? Nie zgadzam się z tym. Wolałabym, by warzywa były tańsze – a nie mięso droższe. Bo w tym momencie uderza się w najbiedniejszych, dla których codzienne zakupy to już potworny wydatek. Żywność jest i tak za droga w porównaniu z zarobkami najmniej zamożnych osób. Najlepsze rozwiązanie to wyższe wynagrodzenia i powszechna edukacja o jedzeniu bezmięsnym. Potem można podnosić podatki za mięso.


Źródło
Opublikowano: 2021-10-21 12:46:42

Doszedł do nas i upadł.

Maja Staśko:


Doszedł do nas i upadł.
Po pobiciu przez białoruskie służby odnowił się stary uraz kręgosłupa. Kompletnie przemoczonego Razzaka, przebierałyśmy na leżąco. Bardzo cierpiał. Do szpitala odwiozła go karetka wezwana przez Medycy na granicy. Musiał być do niej wniesiony na noszach.
Reszta syryjskiej grupy została zabrana przez SG. Na miejscu był pełnomocnik, który pojechał za nimi do placówki.

Oby ślad nie zaginął po:
Ahmadzie,
Nedalu,
Younesie,
Mohammadzie,
Younesie,
i Abdulu Razzaku

Fot. Magdalena Chodownik


Źródło
Opublikowano: 2021-10-20 18:50:06

USNARZ TERAZ!!!

Maja Staśko:


🆘🆘🆘USNARZ TERAZ!!!🆘🆘🆘

Kochani i Kochane, niedawno dostaliśmy wiadomość z Usnarza: 17 zdesperowanych osób przeszlo przez druty. Zostały przez polskich funkcjonariuszy pobite, skute i wrzucone do samochodu. Reszta, która nie zdążyła przejść, nic nie widzi od gazu którym zostali spryskani.

Wiemy, że SG zabrała gdzieś:
Panią Gul,
Hajerę,
Miriam,
Abdulalego,
Nargis,
Abdula Baseta,
Muhammada,
Mortazę,
Sayeda,
Rohullaha,
Faisala,
Masouda,
Batura,
Rabyullaha,
Haroona,
Mursal,
Omidullaha.

Próbujemy ich znaleźć i dowiedzieć się, co się z nimi dzieje!

(grafika wykorzystana w poście, przedstrawiająca Mohammada, który został po drugiej stronie drutu, została stworzona przez Gigi Rosado)


Źródło
Opublikowano: 2021-10-20 12:29:05

Obrona UE to walka o praworządność i przeciwko 16 godzinom pracy dziennie

Adriana Rozwadowska:


Jestem z tych, którzy życzyliby sobie, żeby temat Maty i Matytaty się wypalił, i nie rozumieją rozmiarów zjawiska (choć, nie będąc fanką gatunku, bo będąc fanką muzyki z rodzaju raczej ciężkiego, doceniają skille Maty).
Ale trudno odmówić sobie – kiedy Matczak mówi o pracy po 16 godzin dziennie, twarzą obrony demokracji i Unii Europejskiej będąc, a przede wszystkim prawnikiem – przypomnienia o takich dokumentach jak unijna Karta Praw Podstawowych czy europejska dyrektywa o czasie pracy.
Zgodnie z nimi czas pracy w państwach członkowskich nie może przekraczać 48 godzin wraz z nadgodzinami, a pracownikowi należy zapewnić 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego.
Z czego wynika, że walka o Unię, to nie tylko walka o praworządność, ale i przeciwko 16 godzinom pracy dziennie.
Klasyk z SLD powiedział kiedyś, że „Biedni nie głosują”. Kto przyjdzie na protesty w obronie sądów pracując na dwóch etatach? Albo zagłosuje systemem, który – w ich jedynym dostępnym życiu – nie pozostawia im czasu na życie rodzinne? Unia, której broni Matczak, już to wie: im więcej w Europie rządów skrajnej prawicy, tym bardziej kładzie nacisk na warunki życia i rozbudowuje Europejski Filar Praw Socjalnych.
Jak również, imho, niegodne autorytetu jest stawianie chochoła, i określanie bliżej niesprecyzowanej grupy społecznej mianem „leni” w celu jej dewaluacji – co przecież technicznie niczym nie różni się od nazywania prawników „kastą” – a potem odwracanie kota ogonem i twierdzenie, że zostało się, wraz ze swoimi ambicjami, bezpardonowo i wstrętnie zaatakowanym.
Nikt na Pana złośliwie nie napadł, Panie Matczak. To Pan zadzwonił.

Obrona UE to walka o praworządność i przeciwko 16 godzinom pracy dziennie

Źródło
Opublikowano: 2021-10-20 12:09:21

To jest twarz pogardy.

Maja Staśko:


To jest twarz pogardy.

Bardzo nie chciałam spojrzeć w tę twarz. Bardzo nie chciałam jej zobaczyć. Jak to, ja i pogarda? Przecież tak świetnie wychwytuję pogardę u innych, tak ostro ją krytykuję i zwalczam – więc nie mogę jej mieć sama.

Niestety, to tak nie działa.

Gdy kręciłam filmik, w którym rzucam kanapką, byłam pewna, że wydźwięk jest jasny: w ten sposób sprzeciwiam się konsumpcjonizmowi i wykorzystywaniu popularności do niszczenia zdrowia dzieci. Może trochę podkręcę, a film trafi do większej liczby osób, przez co ważny przekaz także? Rzuciłam spontanicznie, ale tuż po rzuceniu zrobiło mi się głupio i żenująco, więc dodałam, że ktoś to zje (od razu zakładaliśmy, że zje – i zjadł). Wiem, idiotyczne. A potem nie miałam jak obejrzeć filmu przed publikacją, bo kręciłam kolejne nagrania – tak wygląda moja praca. I poszło.

Obejrzałam go dopiero teraz. I twarz, którą zobaczyłam – twarz pogardy – wstrząsnęła mną. Wstrząsnęła, bo tak często widziałam ją w swoim życiu u innych. Bo tyle przez nią przecierpiałam, tak często przez nią czułam się gorsza i totalnie bezwartościowa.

To nie pogarda do tych, którzy jedzą w McDonaldzie – sama czasem zjem tam frytki lub towarzyszę znajomym, którzy muszą szybko coś zjeść. Wiem, że dla wielu osób – z miliona powodów – to może być ulubiona czy konieczna (np. przez dostępność i cenę) dieta. Jedzenie nigdy nie jest śmieciowe – bo nie jest śmieciem, nie jest do wyrzucenia. Mówiłam o tym w filmie. Tak, w tym, w którym następnie w ramach spektaklu rzuciłam tą bułką. Wiem, żenada.

Nie jest to też pogarda do Maty, który zasłużył na porządną krytykę (podtrzymuję swoje zdanie) – ale nie na pogardę!

Do kogo to więc pogarda? To pogarda względem krwiożerczego kapitalizmu, przez który cierpią ludzie i zwierzęta. Ale że nie mogę chwycić kapitalizmu i rzucić nim o podłogę, uznałam, że kanapka jest jego symbolem. A zamiast pogardy byłam przekonana, że wyrażam wściekłość.

Tak było w zamierzeniu. Emocje mogły jednak wyrzucić coś, czego sama nie chcę zobaczyć. I dopiero teraz mogę się z tym zmierzyć. Bo ja też odczuwałam – i wciąż czasem odczuwam, choć to bardzo wstydliwe – pogardę. Jak wiele i wielu z nas.

Gdy jako dziewczynka nie jadłam i się głodziłam, czułam się lepsza od tych, którzy jedzą. Teraz wiem, że to były zaburzenia odżywiania. Niedawno do mnie wróciły i znów mam niezdrową relację z jedzeniem. Znacznie bardziej niezdrową niż jedzenie z McDonalda, które tak krytykowałam. Ze względu na ED mogę mieć w sobie głęboko zakorzenioną pogardę do jedzenia. Zostałam jej nauczona. Może ten gest był więc wyrazem pogardy do wysokokalorycznego posiłku, na który przez większość życia nie mogłam sobie pozwolić, bo trenerki kontrolowały nasze posiłki i zawstydzały nas, gdy jadłyśmy? Nie jest to wykluczone, niestety.

Bo pogarda może być bardzo toksyczną próbą odzyskania poczucia wartości, które zostało przez kogoś zniszczone.

Jako nastolatka czułam się lepsza, gdy nie wychodziłam na imprezy, a w tym czasie się uczyłam. Teraz wiem, że to efekt niskiego poczucia wartości i uzależnienia jej od wyników.

Jako początkująca weganka potakiwałam, gdy mój „lewicowy” przyjaciel przy mięsożercach nazywał ich posiłek „trupem” i mówił, że cali tym trupem śmierdzą, a ich ciało to grób. Teraz to dla mnie potworność. To przemoc.

Wstydzę się tego. Ale mam te historie za sobą, przepracowane na terapii. Mam też wiele tych, gdy to ja doświadczałam pogardliwych zachowań. Od dwóch dni – obok krytyki – doświadczam ich w reakcji na filmik. Również od osób określających się jako lewica czy feministki. Chciałabym, by towarzyszyła im podobna refleksja, co mnie teraz.

Nawet jeśli bardzo nie chcę, mogę odczuwać pogardę. Staram się ją zdusić (to niezdrowe) albo zrozumieć (to zdrowe) i nie dawać jej wpłynąć na swoje zachowania. Ale nagranie zobaczyły dziesiątki tysięcy ludzi. I właściwie dobrze, nie chcę udawać krystalicznie czystej. Muszę się z tym zmierzyć, a nie bronić za wszelką cenę (co było moją automatyczną reakcją, by to od siebie odsunąć).

To moja pogarda. I ja ją czasem odczuwam. I ja czasem nie mam nad nią kontroli, przez co mogę zachować się pogardliwie. Mieć pogardliwy wyraz twarzy. Napisać pogardliwy komentarz.

Przepraszam za to wszystkie osoby. Dziękuję za zwrócenie uwagi (ale już nie za masowe hejty). Teraz szczególnie będę na to zwracać uwagę i pracować nad tym na terapii.


Źródło
Opublikowano: 2021-10-20 10:09:06

W zeszłym tygodniu nagraliśmy z Gdańską Fundacja Przedsiębiorczości i GFKM serię

Grzegorz Ilnicki:


W zeszłym tygodniu nagraliśmy z Gdańską Fundacja Przedsiębiorczości i GFKM serię filmów dotyczących edukacji antydyskryminacyjnej. Mój dotyczył obowiązków pracodawcy, procedur i konstruowania właściwych polityk. Działalność pracodawców w tym obszarze często ma charakter akcyjny tzn. robi się coś w odpowiedzi na doraźnie zgłaszane problemy albo podejmuje się pewne działania licząc na uniknięcie ryzyk konfliktów w zespołach. Gdy to ryzyko się obniża, spada zainteresowanie przeciwdziałaniem mobbingowi i dyskryminacji. Nasze publikacje mają zachęcać do systematycznego działania, no i działania skutecznego, innego niż wrzucenie opasłej procedury w odmęty intranetu.

To jeden z najczęstszych błędów organizacji. Uznaniowość działania, brak gwarancji, że decyzje kadrowe podejmowane są sprawiedliwie, tolerowanie sprawców przemocy, bo „dowożą”. Te i inne patologie w zarządu sprawiają, że finalnie traci na nich pracodawca. W naszych materiałach staramy się przekonać, że pracodawcom ochrona godności i równego traktowania się po prostu opłaca. Zalinkuję, gdy tylko filmy będą gotowe, niechże niesie się ten kaganek oświaty szeroko.


Źródło
Opublikowano: 2021-10-19 22:20:43

CZY POPEŁNIŁAM BŁĄD RZUCAJĄC BURGEREM MATY? – MAJA STAŚKO

Maja Staśko:

Odniosłam się do Waszych komentarzy po filmie o Macie w maku. Dziękuję za wszystkie uwagi, biorę do serca. Wciąż uważam, że lepiej skupić się na niszczeniu planety przez wielkie korporacje niż na geście (pewnie nieudanym!) aktywistki, która to krytykuje.

CZY POPEŁNIŁAM BŁĄD RZUCAJĄC BURGEREM MATY? – MAJA STAŚKO

Źródło
Opublikowano: 2021-10-19 17:43:59

Jutro przypada Dzień Szefowej Kuchni. Święto pracownic sektora publicznego, o kt

Maja Staśko:

Jutro przypada Dzień Szefowej Kuchni. Święto pracownic sektora publicznego, o których prawdopodobnie mało usłyszycie, jeśli nie macie takich osób w swoim otoczeniu. Moja mama spędziła na tym stanowisku blisko 30 lat. Kiedy dziś czytam tekst Maja Staśko o kulturze zapierdolu, to chce mi się użyć głosu conajmniej równie mocnego jak Elizy Douglas. Mama zapierdalała, zapierdalam i ja, mając to szczęście, że nie za takie grosze jak ona. Ale wciąż w trybie prekarnym. Jeśli macie w otoczeniu znajome panie pracujące w szkolnych stołówkach, to zachęcam do złożenia im życzeń albo zawieszenia plakatu w szkole. Tutaj jest plik do pobrania: https://we.tl/t-JvYYmVVqWB. Dziękuję Barbara Gryka za przyłączenie się do projektu, Marta Lissowska za grafikę, Agnieszka Pajączkowska za dodanie odwagi do działania 🥰 Tekst Mai Staśko: https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,27701335,pracowalam-16-godzin-dziennie-to-nie-sukces-tylko-totalne.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza&fbclid=IwAR1xewGVJnpxZAtZQIPCjqjSkBWBEuHVgX-0Mc_7qu5q0g0EqafP6BrRJI8

Źródło
Opublikowano:

Zestaw Maty ma dokładnie 1119 kcal i jest to solidnie ponad połowa typowego dzie

Maja Staśko:


Zestaw Maty ma dokładnie 1119 kcal i jest to solidnie ponad połowa typowego dziennego zapotrzebowania energetycznego.

Ma też 112% (!) rekomendowanej podaży nasyconych kwasów tłuszczowych, które przyczyniają się do chorób serca. Zawiera również 70% rekomendowanego przez WHO limitu spożycia soli. Sporo jak na jeden, mały posiłek. Ponad to istnieją dowody, że jedzenie typu fast-food doprowadza do przejadania się.

Mam nadzieje, że nie muszę tłumaczyć, jakim problemem są otyłość, choroby serca i nadciśnienie w naszym społeczeństwie. A gdyby fast food usiadł na ławie oskarżonych w rozprawie o spowodowanie epidemii otyłości i chorób cywilizacyjnych, to nie pomógłby telefon nawet do najlepszego papugi. Włączając Tatę Maty.

Dlatego – tak, reklamowanie fast-foodów to wstyd i powód do głośnej krytyki. Szczególnie firmowanie takiego jedzenia swoją twarzą i nazwiskiem. Na domiar złego mówimy o artyście, który trafia do najmłodszego pokolenia. Przypominam, że on rapuje o graniu w LoLa, wstydzie związanym z podrywaniem koleżanek, o tym co tłumaczyła im facetka na pszyrce, mieszkaniu z rodzicami i uczeniu się do matury. Maty słuchają kilkunastolatkowie.

Nie przekonują mnie argumenty o indywidualnych wyborach i własnej odpowiedzialności, bo oznaczają ignorowanie tego, że reklamy mają ogromny wpływ na nasze decyzje. A im jesteśmy młodsi, tym ten wpływ jest większy. W końcu po to wydaje się na nie ogromne pieniądze. Nie bez powodu też reklamy alkoholu oraz papierosów są silnie ograniczone. I reklamy fast-foodów też prawdopodobnie powinny.

„A Żebrowskiego i Szyca to się nie czepiałeś!” – ale może powinienem i już wtedy należało mówić, że to wstyd? Mam też za złe mniejszym twórcom (np. Psycholoszce) współpracę ze złotymi łukami. Niemniej w żadnym z tych przypadków nie mieliśmy do czynienia z kimś, kto był określany „głosem młodego pokolenia”, kimś szalenie popularnym (Mata zagrał niedawno największy solowy koncert w Polsce) i kimś, kto kreuje się na artystę zaangażowanego.

Z mojej prywatnej perspektywy ma znaczenie też to, że żadnej z tych osób poza Matą jakoś szczególnie nie polubiłem i stąd moje subiektywne rozczarowanie jest większe. Ja akurat wierzyłem w Michała.

A, i na koniec – argument, że każdy czasem je w maku jest zwyczajnie idiotyczny. Oczywiście, że każdy z nas robi czasem coś niezdrowego, ja też czasem zjem coś w fast-foodzie. Nawet w McDonaldzie. Ale to zupełnie co innego coś robić, a co innego zarabiać na reklamie tego.

Podsumowując – promowanie fast-foodów jest społecznie nieodpowiedzialne i powinno być głośno krytykowane.

Źródłem danych żywieniowych jest strona McDonalda.


Źródło
Opublikowano: 2021-10-19 12:30:40

MAJA STAŚKO WYRZUCA ZESTAW MATY!

Maja Staśko:


Komentuję absurdalny pomysł wykorzystania Maty do powiększania zysków wielkiej korporacji i niszczenia zdrowia dzieciaków, a także wyciągania ich danych (przed zakupem zestawu trzeba zainstalować apkę i się zarejestrować z podaniem i potwierdzeniem maila). Najgorsze wcielenie konsumpcjonizmu pod postacią rapera.


Źródło
Opublikowano: 2021-10-18 22:10:27

Pszczoły Ze względu na imię w sposób oczywisty są mi bliskie.

Maja Staśko:


Pszczoły 🐝🐝 Ze względu na imię w sposób oczywisty są mi bliskie.

Od dziecka słyszałam niewybredne żarty o bzykaniu, pytania ,,Gdzie Twój Gucio?” czy nucenie ,,Pszczółka Maja sobie lata ooo
przywaliła ją łopata ooo”.

Pszczółki Mai nie przywaliła łopata. Ale pszczoły są w innym niebezpieczeństwie: są pierwszymi ofiarami katastrofy klimatycznej i wyniszczających działań człowieka: stosowanych w rolnictwie pestycydów, czy niszczenia i fragmentacji naturalnych siedlisk.

Jeśli nic nie zmienimy, w ciągu najbliższych 20-30 lat zniknie prawie połowa gatunków owadów. A to oznacza potężną katastrofę ekologiczną. Razem z pszczołami znikną zapylane przez nie rośliny, a potem zwierzęta, które nimi się żywią. Także ludzie, których przetrwanie jest zależne zarowno od roślin, jak i innych zwierząt.

Czas jest bezwzględny i nie działa na naszą korzyść. Dziś został ostatni dzień, by dołączyć do akcji społecznej Greenpeace ,,Adoptuj Pszczołę”.
To już dziewiąty rok, gdy tysiące osób angażują się w pomaganie pszczołom. Zajrzyjcie na adoptujpszczole.pl i sprawdźcie, czy to dla Was!

Greenpeace Polska

Transparentność: zdecydowałam się na tę współpracę, ponieważ wspieram akcję ratowania pszczół. Nie pobieram za to pieniędzy, wspieram za darmo. Mam nadzieję, że wspólnie uda nam się uratować pszczoły! 🐝🐝🐝


Źródło
Opublikowano: 2021-10-18 20:28:55