Patologie na rynku pracy. „W kosmos musimy wystrzelić konstytucję i papieża Polaka”

Adriana Rozwadowska:


Pewien znany prawnik napisał, że określenie „ludzie pracy” to „przeżytek lingwistyczny”. W ten sposób systematycznie wtłacza się nam do głów, że nie ma absolutnie żadnego kolektywu, są tylko jednostki – a jednostki łatwiej trzymać za twarz.
Z okazji Święta Pracy życzę więc nam wszystkim, żebyśmy przestali się wstydzić bycia wspólnotą, w tym wspólnotą ludzi pracujących. Niechęć do debat, wspólnych działań, w tym niechęć do związków zawodowych, nie czyni z nas automatycznie ludzi sukcesu zawodowego.
I nie dajmy sobie wmówić, że związki zawodowe to jakaś przestarzała formą działania. Pracodawcy się organizują, firmy z branży produkcji uszczelek się organizują, w stowarzyszeniach i grupach na Facebooku organizują się szachiści czy osoby nieneurotypowe. W czymże organizowanie się ludzi pracy miałoby się od tego różnić in minus?
Z okazji Święta Pracy warto też przypomnieć, że:
> tzw. Papież Polak, który w Polsce ma pomnik mniej więcej w każdej gminie, sugerował w swoich encyklikach, że ludziom należy płacić godnie
> kodeks pracy jed-no-zna-cznie zakazuje śmieciówek, a konstytucja RP chroni pracę i gwarantuje nam równość wobec prawa, z czego wynika, że umowy śmieciowe są w Polsce z nią niezgodne – niezależnie od tego, co tam sobie o tym kiedyś orzekł Sąd Najwyższy
> wreszcie, że nie mamy w Polsce „gospodarki rynkowej” – w konstytucji mamy bowiem „społeczną gospodarkę rynkową”, a słowa w tak ważnych aktach prawnych nigdy nie pojawiają się przypadkowo.
Czym owe się różnią? Zakładamy, że Kowalski sobie nie radzi w życiu, bo natura poskąpiła mu talentów.
„- W gospodarce rynkowej można mu powiedzieć: „Sorry Winnetou, przekwalifikuj się, wyjedź z kraju, albo zapij z rozpaczy”. W społecznej gospodarce rynkowej z kolei mamy obowiązek wsparcia tego człowieka – w tym, żeby stanął na nogi, znalazł pracę.
Prawny obowiązek oznacza konkretnie, że państwo musi stworzyć struktury: np. urzędy pracy, źródła finansowania. W gospodarce rynkowej powiemy: „Niby dlaczego mam na niego płacić!?” W społecznej gospodarce rynkowej nie zostawiamy ludzi samym sobie”.
Jeśli więc chcemy ostrego kapitalizmu, z cięciami usług publicznych, prywatyzacją wszystkiego jak leci i bezlitosną konkurencją na rynku osobnych osób pracy, to musimy zmienić konstytucję – inaczej będziemy działać wbrew niej.
O tym wszystkim w wywiadzie pomyślanym z okazji 1 maja mówi prawniczka prof. Anna Musiała z Wydziału Prawa i Administracji UAM. Myślę, że to dość mądra rozmowa.
Aha, i jeszcze o tym, dlaczego starszej pani, która pracuje w sprzątaniu tuż przed emeryturą, i sobie z tym coraz gorzej radzi, płacimy płacę minimalną, a nie tyle, ile faktycznie jej praca jest warta.

Patologie na rynku pracy. „W kosmos musimy wystrzelić konstytucję i papieża Polaka”

Źródło: fb
Opublikowano: 2022-05-01 16:57:18

EDIT: Wszystko już mamy, dziękujemy! Czy znam może kogoś, kto cierpi na nadmiar:

Adriana Rozwadowska:


EDIT: Wszystko już mamy, dziękujemy!
Czy znam może kogoś, kto cierpi na nadmiar: śpiworów lub choć kołder, materacy, ręczników, kołder, plastrów, maści na otarcia?
Do budynku Agory przy Czerskiej dotarła właśnie grupa ok. 20 Nepalczyków, którzy studiowali na Ukrainie, i uciekli w trakcie nalotów z Kijowa i Odessy. Do Polski dostali się różnymi środkami transportu, ostatnie kilkadziesiąt kilometrów przechodząc piechotą. Niektórych nie wypuszczono z Ukrainy z powodu powszechnej mobilizacji, pomimo że są cudzoziemcami, Straż Graniczna nie wpuściła też tych, którzy w panice zapomnieli o dokumentach.
Jak pisze Terytorium Neutralne, które koordynuje zbiórkę, żadna z instytucji, do których się zgłosili, nie wykazała chęci wsparcia, które najwyraźniej jest przewidziane tylko dla Ukraińców.
Docelowo w Agorze ma pojawić się znacznie więcej Nepalczyków – są już w drodze.
Kupilibyśmy śpiwory, ale nigdzie nie idzie ich już dostać.
Jeśli możecie podrzucić jakieś rzeczy – podrzućcie. Jeśli jesteście z Warszawy, ale podrzucić nie możecie – dajcie znać, przyjedziemy, odbierzemy.
Na miejscu jest sekretarz naszej zakładowej „Solidarności” – Zbyszek Bajor. Bardzo prosilibyśmy, żeby – w razie chęci przyjazdu – skontaktować się z nim, żeby ustalić, co jeszcze jest potrzebne: 507 095 519.

Źródło: fb
Opublikowano: 2022-03-01 18:38:43

To bardzo fajnie, że premier Mateusz Morawiecki wraz z premierkami Estonii i Lit

Adriana Rozwadowska:


To bardzo fajnie, że premier Mateusz Morawiecki wraz z premierkami Estonii i Litwy oraz premierem Łotwy napisali do Facebooka, Google, Twittera i YouTube’a w sprawie szerzącej się ich kanałami rosyjskiej dezinformacji.
I super, że apelują – późno w czas, ale jednak – aby platformy prócz czerpania zysków być może były skłonne partycypować także w kosztach związanych z obecnością przez nikogo nie niepokojonej szurii w mediach społecznościowych. A przynajmniej tak ten apel do pewnego momentu brzmiał.
Ale kiedy dobrnęłam do punktu (bo potem premierzy i premierki proponują, co konkretnego platformy mogą w tej sprawie zrobić) radzącego im „znaleźć ochotników”, którzy „pomogą” im przy skutecznym moderowaniu treści, okazało się, że można się uspokoić i rozejść, bo koszty wciąż uspołecznione i żadnemu biznesowi nie zagrażają żadne ekstra koszty zatrudnienia.
Gdybym była Zuckerbergiem, Wojcicki czy Agrawalem, totalnie zareagowałabym na ten list – w tym kształcie – klaśnięciem w dłonie, i prędko organizowała wielką orkiestrę ochotniczego moderowania, robiąc sobie jeszcze przy tym piękny PR. Chętni na bank się znajdą, bo ludzie są dobrzy i solidarni w sprawie Ukrainy.
Wspaniały koncept, Panowie i Panie Premierzy!

Źródło: fb
Opublikowano: 2022-02-28 16:12:40

W czwartek już wszyscy zostali zmuszeni do przyjęcia do wiadomości, że cackanie

Adriana Rozwadowska:


W czwartek już wszyscy zostali zmuszeni do przyjęcia do wiadomości, że cackanie się z Rosją nie miało sensu. Trwa przewrót, po którym – jeśli jeszcze coś będzie – nic nie będzie takie samo.
Dlatego jest to prawdopodobnie jedyna okazja, żeby nie tylko zmienić polskie podejście do Unii, albo postawę Unii względem czegokolwiek – ale też podjąć wreszcie na poważnie temat konfederacji piłkarskich, które od dawna więcej niż ze sportem mają wspólnego z bezlitosnym biznesem, a obecnie są ostatnim bastionem, za przeproszeniem, wyjebania na wszystko prócz pieniędzy.
Od lat dziennikarze piszą sobie a muzom: o Brazylii, gdzie wpompowano ogromne pieniądze najpierw w Mundial, a potem jeszcze w Igrzyska Olimpijskie, o Katarze, gdzie obiekty na tegoroczne Mistrzostwa Świata wznoszą niewolnicy. I nie dzieje się nic. Fani sportu odpowiadają coś na kształt „No całego świata nie zbawimy”, a działacze sportowi w swoim pustosłowiu biją na głowę polityków.
W Brazylii co dziesiąty obywatel żyje za mniej niż 3 dolary dziennie, co czwarty-piąty w ubóstwie, a wskaźnik Giniego wynosi 0,53. W Katarze – niby 0,41, ale wiadomo, że to bzdura, bo ludzi, którym odebrano paszporty i stłoczono w barakach, raczej się w tych rachunkach nie uwzględnia. Dla porównania unijny Gini kręci raczej wokół 0,3.
Cała Europa wspiera Ukrainę – z pieniędzy podatników i podatniczek. Polacy i Polki pomagają, jak tylko mogą. W Berlinie 0,5 mln ludzi wyszło na ulicę. Tymczasem konfederacje kpią z nas sobie immanentnie i nawet w tej sytuacji, tak jak FIFA proponująca, aby Rosja grała, tyle że pod innym szyldem.
Jeszcze w środę w samo południe Zbigniew Boniek napisał upstrzonego emotkami z piłkami i flagami polski twitta, który bardzo prędko i źle się zestarzał, i mógłby służyć w Sevres za wzór typowego dla działaczy sportowych ślizgactwa:
„Na temat sankcji, politycznych rozwiązań się nie wypowiadam. Natomiast jedno jest pewne – nie ma dla naszej reprezentacji bardziej bezpiecznego miejsca do rozegrania meczu niż Moskwa. Skoncentrujmy się na aspekcie sportowym, bo tylko na to mamy wpływ…”
Nie, panie Boniek, nie tylko na to macie wpływ. Piłka nożna od dawna nie jest dyscypliną, jest częścią wielkiej polityki i wielkich pieniędzy, dlatego macie wpływ większy niż niejedno państwo, które dostarcza obecnie pomoc na Ukrainę. Choć lepsi niż w piłce nożnej jesteście w ekwilibrystyce.
Może więc już najwyższy czas przestać cackać się z branżą, w której przewalają się tak olbrzymie pieniądze, że życie ludzkie ma dla niej marginalne znaczenie? Jak sądzę to jedyna okazja, żeby coś zmienić, bo żaden lepszy pretekst – nic mocniejszego niż obecna wojna – już się nie wydarzy (o święta naiwności).

Źródło: fb
Opublikowano: 2022-02-28 11:49:14

Kolega Ivan Davydenko napisał dziś. Chciałem napisać wiersz o wojnie Chciałem

Adriana Rozwadowska:


Kolega Ivan Davydenko napisał dziś.

Chciałem napisać wiersz o wojnie

Chciałem
napisać wiersz
o wojnie
wysłać do czasopisma
dostać hajs
żeby na jeden dzień
wrócić na stare śmieci
napić się z siostrą
w najgorszej mordowni
pójść ze szwagrem
na wystawę świat żab
na wystawę świat żab
miała być
żaba-pomidor
(polska nazwa
piękniś pomidorowy)
każdemu kto o nią pyta
proponują w zamian
zrobić zdjęcie z małpą
na pocieszenie
wciskają kit
że żaba
utknęła na granicy
Chciałem
napisać wiersz
o wojnie
każdy czerpie zyski
z wojny
jak umie
ale w ciągu
ostatniego tygodnia
matka żegnała się ze mną
cztery razy
za pierwszym razem
powiedziałem
pojebało cię mamo
za drugim
kocham cię
za trzecim
wybaczam ci
za czwartym
skończyły mi się słowa
więc odpowiedziałem
cytatem z piosenki
zespołu kino
jeśli jest w kieszeni
paczka papierosów
znaczy dzień
nie będzie taki zły
ta piosenka
leciała w dokumencie
o pierwszej czeczeńskiej wojnie
rumiane rosyjskie dzieciaki
w ujęciu kamer
czekają na sygnał
siedzą na transporterach
mrużą oczy
od słońca
jeszcze wczoraj
palili przyciski
w windach
pisali słowo chuj i pochodne
na ścianach
chciałem
napisać wiersz o wojnie
ale składam broń
niech to będzie wiersz
o wildze i ciepłej deszczówce
o mgle znad granicy cienia
o żabie-pomidorze
która uśmiecha się
do mężczyzn
po obu stronach
drutu kolczastego
o śpiącym człowieczeństwie

Źródło: fb
Opublikowano: 2022-02-24 18:17:42

Posłuchaj podcastu: Walka Jasia Kapeli kontra strajk w Solarisie, czyli czym zajmuje się lewicowy komentariat – TOK FM

Adriana Rozwadowska:


To dość wyjątkowy odcinek „Sabatu Symetrystów”, bo Galopujący Major wypowiada w nim słowa „Tomasz Lis” dopiero w czternastej minucie.
Poza tym mogę uspokoić, że – wbrew temu, co napisał Jarosław Szubrycht, który to napisał, że lewica poniosła klęskę, bo obejrzała Fame MMA, zamiast zajmować się Ważnym, sam zaś o Solarisie jakoś nie napisał (szkoda!) – o Kapeli jest zaledwie minuta, o Solarisie mówię za to zupełnie odwrotnie niż w polskich mediach, czyli dużo.

Posłuchaj podcastu: Walka Jasia Kapeli kontra strajk w Solarisie, czyli czym zajmuje się lewicowy komentariat – TOK FM

Źródło: fb
Opublikowano: 2022-02-23 09:56:08

Dziennikarze – także moi koledzy – uskarżają się na szerzący się fenomen cancel

Adriana Rozwadowska:


Dziennikarze – także moi koledzy – uskarżają się na szerzący się fenomen cancel culture. Mam więc nadzieję, że dziś natemperują ostrza swych piór, i staną w obronie Samuela Nowaka.
Bo w końcu skoro, zdaniem wielu, nawet molestowanie nie zasługuje na wygumkowanie z przestrzeni publicznej, to co dopiero jedno zdanie napisane na Twitterze w jakiejś nikogo nie obchodzącej dyskusji?
A brzmiało ono:
„Płód nie jest człowiekiem, więc who cares? Mogą nawet robić z płodów farsz do pierożków, co za różnica?”
Zdanie owo zgłosił do admina – UJ-otu – Dariusz Matecki z Solidarnej Polski. I długo na reakcję nie czekał.
Dziś UJ poinformował, że rozwiąże umowę o pracę z Samuelem Nowakiem (twitt w komentarzu). A także, że zrobi to zgodnie z prawem, czyli po konsultacji ze związkiem zawodowym. Uprzejmie przypominam więc, że związek może się jeszcze na to nie zgodzić, poza tym osobliwym jest informowanie publiki o rozwiązaniu nierozwiązanej jeszcze umowy – a także związku zawodowego, który o sprawie powinien wiedzieć jako pierwszy – za pośrednictwem Twittera. Widać, że kiedy sprawę zgłasza Ordo Iuris, pośpiech przybiera nowe, nieznane wcześniej (zwłaszcza na polskich uczelniach) wymiary.
Warto przypomnieć, że – kiedy kilka lat temu dr Leszek Wroński stworzył petycję wzywającą organizatorów Targów Książki, aby ci nie zapraszali Rafała Ziemkiewicza – miniony rektor UJ-tu odpisał Ziemkiewiczowi ws. Wrońskiego: „W pełni rozumiem pana oburzenie”.
Nie w pełni oburzał go już za to powód, który legł u podstaw powstania petycji – wypowiedzi Ziemkiewicza o kobietach („Kobiety? Jakie kobiety? Kobiety nie szwendają się nocą pod cudzym domem, wrzeszcząc o swoich cipach i macicach”).
Tak więc w Polsce wolno zmuszać kobiety do rodzenia cierpiących, i tak skazanych na śmierć dzieci – nawet kosztem własnego życia – nie wolno za to napisać na Twitterze wyraźnie kpiarskiego zdania, któremu znacznie jest bliżej do Monty Pythona, niż gróźb karalnych wobec płodów. W Polsce wolno obrażać Polki, płodów już nie. Wolno też „wieszać” rozerwane płody na banerach reklamowych, tak aby przyjrzały im się uważnie całkiem żywe już małe dzieci, nie wolno wystąpić na okładce „Wysokich Obcasów” w koszulce z napisem „Aborcja jest OK”. Nie przystoi wreszcie skanselować żadnego mizogina obrażającego kobiety, ale – jak się zapewne okaże – można skanselować własnego pracownika za urażenie płodów. A zaraz zapewne dowiem się jeszcze od moich kolegów, że Samuel głupi i sam sobie winien.
Miałam przyjemność współpracować z Samuelem Nowakiem. Mam zasadę, że – skoro piszę o tym, że za pracę należy się płaca – odmawiam udziału w debatach i innych iwentach, o ile te nie wiążą się z choćby symboliczną gratyfikacją. Czasami robię jednak wyjątek, bo coś jest oddolne, bo coś jest fajne. UJ nie jest oddolny, czy jest fajny – kwestia sporna, kiedyś wybrałam się jednak do Krakowa wystąpić za frajer i zwrot kosztów podróży.
Na który to zwrot czekałam kilka miesięcy, odbijając się permanentnie wkurwionej, komunikującej się jak bot pani, która wielokrotnie kazała mi podać mój numer SAP, którego, jako niepracownica, nie posiadałam. Co zrobił Samuel? Samuel powtarzał, że mnie przeprasza, i że mu wstyd, usiłował rozwiązać sprawę, aż w końcu przelał mi te trzy stówy z własnych pieniędzy.
PS. Osobiście jestem wegetarianką, jestem też jednak zero waste, więc jeśli ktoś reflektuje z tymi pierożkami – smacznego!

Źródło: fb
Opublikowano: 2022-02-22 18:36:30

Sto lat dobrej roboty! Spóźnione 100 lat

Adriana Rozwadowska:


Sto lat dobrej roboty!

Spóźnione 100 lat


Źródło: fb
Opublikowano: 2022-02-20 22:50:52

Spóźnione 100 lat Miłości w każdym wymiarze, spokoju ducha, poczucia bezpieczeń

Adriana Rozwadowska:


Spóźnione 100 lat

Miłości w każdym wymiarze, spokoju ducha, poczucia bezpieczeństwa i zdrowia. I mało dupków na drodze!


Źródło: fb
Opublikowano: 2022-02-20 21:43:21

Trwa właśnie konwencja Nowej Lewicy, podczas której prezentowana jest propozycja

Adriana Rozwadowska:


Trwa właśnie konwencja Nowej Lewicy, podczas której prezentowana jest propozycja nowego systemu podatkowego. I jest ona – trzeba przyznać – elegancka w swej prostocie.
W skrócie:
> stawka PIT: od 0 do 40 proc., indywidualna dla każdego podatnika – z każdą kolejną złotówką płacisz trochę więcej.
Osoba zarabiająca obecnie ok. 4 tys. zł brutto, zapłaciłaby nie 17 proc. PIT – jak jest teraz – ale tylko 6 proc.
Wykres, który łączę, ładnie obrazuje, że – zwłaszcza wśród zarabiających do 120 tys. zł – powstanie wreszcie jakaś progresja.
40 proc. płaciliby zaś ci, którzy zarobili powyżej 0,5 mln zł.
A do tego likwidacja wszystkich ulg. Co do jednej!
> stawka CIT: małe rodzinne firmy (zwane też „biedafirmami”, którymi lewica nie jest, podobno, zainteresowana) płaciłyby zaledwie od 0 do 9 proc. – w zależności od dochodu. Po przekroczeniu 9 mln zł tzw. mały podatnik staje się tzw. dużym podatnikiem, a stawka systematycznie rośnie aż do 27 proc.
Do tego koniec z podatkiem liniowym.
> wreszcie VAT: stopniowe obniżanie stawki podstawowej z obecnych 23 do 15 proc. Do tego stawka 0 proc. na wybrane, strategiczne towary.
Obliczanie, ile podatku zapłacimy, miałoby być dziecinnie proste dzięki kalkulatorowi zamieszczonemu na stronie Ministerstwa Finansów (a który dziś Nowa Lewica odpala, więc można sobie już stestować). Wpisujesz dochód, a kalkulator wydaje z siebie 2 albo 1,37 proc.
***
Więcej w linku w komentarzu, tradycyjnie zapraszam do klikania!


Źródło: fb
Opublikowano: 2022-02-19 12:03:42

„Nie możemy tego przegrać”. Solaris oferuje strajkującym podwyżki. Czego nie ujawnia?

Adriana Rozwadowska:


„Kto ściemnia, związkowcy czy zarząd [Solarisa]? Mnie informacje zarządu wydają się RZETELNE. Oczekuję, że związkowcy pokażą swoje” – napisał dwie niedziele temu mój redakcyjny kolega Witold Gadomski, i owe informacje obficie cytował.
Np., że zarząd już dzieli się z pracownikami, bo ci mają premię od zysku operacyjnego. I że średnia płaca w Solarisie jest niezła – to 5826 zł brutto, czyli 4184 zł na rękę. We wtorek zaś zarząd zaoferował pracownikom podwyżki o całe 8,5 proc. Komunikat do mediów brzmiał – przyznaję – jak gdyby zarząd obsypywał pracowników diamentami, a ci boczyli się na nie wiadomo co.
Postanowiłam więc ową rzetelność sprawdzić.
> Tak, zarząd nie mija się z prawdą – od 2016 roku w Solarisie istnieje premia od zysku EBIT – 130 zł brutto miesięcznie. Pracownicy przystali na to, choć wtedy spółka zysków nie przynosiła – dzielili się więc gorszymi wynikami z pracodawcą i pracowali na lepsze.
Wzmiankowana rzetelność nakazywałaby więc dodać, że w 2017, 2018, 2019 i 2020 roku premii nie wypłacono. Wydarzyło się to tylko raz – w 2021 roku – no tylko że…
> …Owszem, Solaris chce dać podwyżki o 8,5 proc.
W swoim komunikacie nie dodaje jednak, że w tym celu zamierza zlikwidować… premię od zysku operacyjnego. Część z tych środków stałaby się „podwyżką” podstawy wynagrodzenia. Jak to obrazowo ujął mój rozmówca: „To tak, jakbyś miała dwie bułki, oni ci je zabrali, po czym zwrócili jedną i oświadczyli, że zyskałaś, bo przecież masz jedną ekstra”.
> Prawdą jest też, że w komunikacie firmy stoi, że podwyżki mają wynieść 8,5 proc.
Nie stoi już jednak, skąd owe 8,5 proc. się wzięło. A wzięło się nie tylko z wrzucenia w to potencjalnie zlikwidowanej premii. 26 proc. z tej podwyżki, to wszystkie premie, jakie istnieją – w maksymalnym wymiarze. Czyli: jeśli będziesz zasuwać, i zgarniesz wszystkie możliwe nagrody prezesa i spółki, dostaniesz wszystkie możliwe nagrody, a my nazwiemy to podwyżką.
> Tak, związki potwierdzają, że „średnia płaca to 5826 zł brutto, czyli 4184 zł na rękę”.
I nic dziwnego – średnią zawsze zawyżają zarobki kadry menadżerskiej.
Jak również jest to średnia wynagrodzeń z uwzględnieniem w tym premii miesięcznej, dodatku wakacyjnego, premii z zysku (tej, co to ją wypłacono raz), premii świątecznej czy bonu świątecznego (12 zł i 50 gr), posiłków regeneracyjnych, z których tylko część pracowników, oraz żłobka dla trzydziestu dzieci – który wybudowali dawno temu jeszcze polscy właściciele.
Najlepsze jest jednak to, że związki negocjują podwyżki za dwa lata na raz. Z rokiem 2021 problemu nie ma, bo w 2020 roku Solaris zanotował 108 mln zł zysku. Z tym drugim jest jednak taki szkopuł, że związkowcy poruszają się po omacku. Dlaczego?
Bo w swojej rzetelności – mimo że mamy już zaraz marzec – Solaris odmawia pracownikom udzielenia jakiejkolwiek informacji o wynikach finansowych za 2021 rok. Jak sądzę są tak tragiczne, że nie chce ich po prostu martwić.
Zapytałam Wojciecha Jasińskiego – szefa OPZZ Konfederacji Pracy w Solarisie – o nastroje. Zaraz zakończy się czwarty tydzień strajku, więc pracownicy stracili już miesięczne wypłaty. Czy czują, że – po Parocu, który zresztą odważył do protestu ich samych – upadek strajku w Solarisie może wpłynąć na cały polski ruch związkowy, bo wiele związków bacznie przygląda się teraz drugiemu już gigantycznemu strajkowi w sektorze prywatnym?
„Dlatego nie możemy przegrać tego strajku. Wiemy, że patrzy na nas cała Polska. I strajkujący mają tego świadomość. Będziemy zbierać pieniądze gdzie tylko się da” – odpowiedział Jasiński.
Zbierają tu: https://zrzutka.pl/r2uwj9…
A jeśli macie przeczytać dziś jeden tekst o Solarisie, to sądzę, że ten mój całkiem nieźle Was zbrifuje. Zwłaszcza że ultimatum, które Solaris postawił związkowcom – bierzecie 8,5 proc., albo więcej z wami rozmawiane nie będzie – mija jutro.

„Nie możemy tego przegrać”. Solaris oferuje strajkującym podwyżki. Czego nie ujawnia?

Źródło: fb
Opublikowano: 2022-02-17 11:27:16

Czasy mamy, jakie mamy – w sensie że pandemiczne – dlatego kiedyś wrzuciłabym tu

Adriana Rozwadowska:


Czasy mamy, jakie mamy – w sensie że pandemiczne – dlatego kiedyś wrzuciłabym tu zdjęcie, jak ściskam dłoń Pani Prezes, albo na tle logo na drzwiach zleceniodawcy, a tak prezentuję Wam zaledwie świstek pocztowy.
Świstek ów potwierdza, że odesłałam do wydawnictwa Czarne podpisaną umowę.
Bo tak mi się jakoś – w ramach terapii zajęciowej – napisało trochę książki, i postanowiłam ją dokończyć.
Może trudno w to uwierzyć, ale w książce owej nie padnie ani razu fraza „związek zawodowy”, „praca” być może i się pojawi – o ile któryś z bohaterów będzie jakąś miał.


Źródło: fb
Opublikowano: 2022-02-13 19:39:11

Słuchajcie, jest bardzo ważna sprawa. Zaraz rozpocznie się czwarty tydzień straj

Adriana Rozwadowska:


Słuchajcie, jest bardzo ważna sprawa.
Zaraz rozpocznie się czwarty tydzień strajku w Solarisie.
Ważny fakt jest taki, że – zgodnie z polskim prawem – strajkujący nie otrzymują wynagrodzeń za czas przestoju. Co oznacza, że każdy ze strajkujących w Solarisie wydał już prawie miesięczną wypłatę na samo prawo do strajkowania, a pamiętajmy, że to wśród pracowników hali jakieś 2,5-3k na rękę, w istnienie ich oszczędności można więc powątpiewać.
Co z kolei oznacza, że w pewnym momencie człowiek musi zajrzeć do lodówki, spojrzeć na partnerkę, męża, jakieś ewentualne dzieci, i podjąć kluczową decyzję. Bo przecież nie jest powiedziane, że kolejny tydzień uporu coś zmieni. Co jest na rękę pracodawcy, który, sabotując negocjacje, doprowadza do naturalnego wypalenia się energii. A wtedy podupadają morale, po czym strajk się sypie. A kiedy strajk w Solarisie się sypie, każdy kolejny będzie inny, niż być by mógł.
Przekazano mi też, że w tym miesiącu Solaris miło zaskoczył, i przelał wypłaty kilka dni wcześniej. A każdy, kto pracuje w dużym korpo, wie, że wynagrodzenie nie wpada na konto ot tak sobie w przypadkowych momentach, ale raczej przychodzi jak w zegarku. Można więc domniemywać, że władze Solarisa chciały, aby pracownicy czym prędzej przekonali się na własne oczy, jak smutno wygląda ich styczniowa wypłata. A przecież ta za luty będzie mniejsza.
Trwa zbiórka na fundusz strajkowy, który ma zostać podzielony między pracowników, i stanowić choć częściową rekompensatę finansową. Zebrano 225 tys. zł – na pierwszy rzut oka to imponujące, jednak po wykonaniu dość prostego zabiegu matematycznego wyjdzie nam, że to kwota, która starczy na niewiele.
Dlatego.
Tu jest link do zbiórki: https://zrzutka.pl/r2uwj9?gclid=Cj0KCQiAr5iQBhCsARIsAPcwROO1zkBQkNeXPj0XLryyjEaMaoP_xq63aKG3eyXg-MQYwxKkpYfJIeEaAoILEALw_wcB
W komentarzu jest link do mojego tekstu na ten temat.
Zaś przyszłość leży w Waszych rękach.
No i wielkie gratulacje dla załogi Solarisa – strajk w Parocu trwał „tylko” tydzień. Trzy tygodnie to masa czasu, niezwykłe samozaparcie i solidarność!
PS. Pragnę uspokoić wszystkich zatroskanych kondycją polskiej prasy – szczególnie jej obiektywizmem – że fakt, iż jedna dziennikarka w tym kraju wyraża poparcie dla strajku (i pewnie jeszcze znajdziemy takich dziennikarek 48), nie zagraża w żaden sposób pracodawcom. Na drugą nóżkę mamy bowiem w Polsce prawdopodobnie 9472 pozostałych dziennikarzy, którzy o strajku wcale nie słyszeli, nie popierają go, lub bardzo go nie popierają. W tym sensie ten post może być interpretowany jako kamyczek do walki o medialną obecność głosów obu stron. Pozdrawiam ciepło!

Źródło: fb
Opublikowano: 2022-02-11 18:35:59

Z zimowego snu miałam wybudzić się dopiero w dniach kolejnych, ale że felietony

Adriana Rozwadowska:


Z zimowego snu miałam wybudzić się dopiero w dniach kolejnych, ale że felietony Witold Gadomski chodzą w niedziele, naszą wspólną akcję #gdywzywaOjczyznanieidępopodwyżkę postanowiłam zainaugurować już dziś.
Bo nie należy całkiem odrzucać logiki Witolda, który pisze dziś na łamach naszego pracodawcy, że „racja strajkujących [w Solarisie] to nie racja całego społeczeństwa”. Nie nasza w tym mianowicie sensie, że jeśli dostaną podwyżki, to inflacja znowu w górę, fruuu. Należy po prostu stosować ją w sposób konsekwentny, i wtedy się dogadamy.
Więc jeśli zgodzimy się, że w obecnej sytuacji lepiej byłoby podwyżek się nie domagać, to zgodzimy się też, że 2 tys. pracowników Solarisa, którzy dla polskiej racji stanu odejmą dzieciom od ust, sprawy nie załatwią. Wśród tych, którzy powinni powściągnąć konie, Witold nie wymienia co prawda nikogo poza związkowcami, na szczęście mamy GUS i jego średnie wynagrodzenia, wiemy więc, kogo – oprócz strajkujących – łapać za kieszeń. Wróć, od kogo oczekiwać obywatelskiej postawy.
Dlatego w tym miejscu chcielibyśmy zaapelować do lekarzy, prawników i wszelkiej maści managerów, a już w szczególności najlepiej wynagradzanych programistów 15k, którzy z racji ich deficytu oraz pomimo podwyżek o 9 proc. w porównaniu rok do roku bez opamiętania rotują obecnie między firmami jakby się szaleju najedli, przedstawiając pracodawcom CORAZ BARDZIEJ RADYKALNE, A ZUPEŁNIE NIEPRZEMYŚLANE POD WZGLĘDEM MAKROEKONOMICZNYM I NIEREALNE, PRZESADZONE, BĘDĄCE EKONOMICZNYM ABSURDEM I PRZEJAWEM NIEUCTWA ROSZCZENIA: Jeśli zależy Wam na Polsce, przestańcie proszę rotować. Racja programistów nie jest racją całego społeczeństwa, a rotowanie prawem człowieka.
[tekst wrzucam w komentarzu]
***
PS. Natomiast nie meritum tekstu Witka rozbawiło mnie najbardziej, ale zdanie: „Zarówno moi koledzy, jak i ja pracujemy w firmie, która płaci przyzwoicie, aczkolwiek nie oszałamiająco”.
Nie zamierzam odnosić się w tym miejscu do tego, czy to prawda, czy też nie, to zresztą zupełnie nieistotne. Istotne jest to, że zdanie owo pada tuż pod apelem o bazowanie na rzetelnych danych, nie wypowiedziach. Tymczasem Witold wypowiada się, choć nie ma pojęcia, ile płaci się w Agorze, bo mieć go nie może – chyba że chodzi o badanie anegdotyczne na próbie kilku starych znajomych.
Nie ma i nie może, bo zarząd Agory nigdy nie podał do publicznej wiadomości takich danych.
Znacznie więcej Witold mógłby dowiedzieć się w działającym na terenie jego zakładu pracy związku zawodowym, który sprawę zna od podszewki anegdotycznej, faktycznej i w sumie każdej innej. Niestety, nigdy tam – do biura związku – nie zaszedł. Miejmy nadzieję, że nie poszedł w tym czasie po podwyżkę!

Źródło: fb
Opublikowano: 2022-02-06 20:01:07

Adriana Rozwadowska:



Źródło: fb
Opublikowano: 2021-12-24 12:51:56

[oryginał u Grzegorz Ilnicki, link w komentarzu, zapraszam] Tymczasem w poznańs

Adriana Rozwadowska:


[oryginał u Grzegorz Ilnicki, link w komentarzu, zapraszam]

Tymczasem w poznańskim sądzie pracy toczy się jedna z rozlicznych spraw pracownicy dobrze znanego już Wam Paroca kontra Paroc.

Pewnego jesiennego dnia 2019 roku Paroc postanowił bowiem poinformować załogę mailem, że odtąd traci coś na kształt parocowej karty multisport: bo do tej pory pracownicy mieli bezpłatny wstęp na basen, saunę, siłownię. Nie da się ukryć, że to jednak składnik wynagrodzenia.

Gdyby Paroc chciał obniżyć wynagrodzenia – te wypłacane w złotówkach – musiałby aneksować umowy. W tym wypadku jednak po prostu wydał komunikat: zabraliśmy, nie ma, można wracać do roboty.

A oto urywek z rozprawy. Pełnomocnik powodów to nikt inny, jak jeden z liderów związku zawodowego i strajku w Parocu. W trzydziestym bodaj czwartym roku życia zalicza lekcję matematyki – zamiast wysłuchać stron i skonfrontować sprawę z literą prawa, sędzia postanowiła zaprząc do sprawy swoje poglądy, na chwilę przemienić się w rzeczniczkę Paroca, i pokrzykując wyjaśnić mu, że benefity kosztują.

Możecie tylko żałować, że nie słyszeliście całości.


Źródło: fb
Opublikowano: 2021-12-05 13:42:02

Teraz, zapraszam :) RYNEK PRACY – DIALOG SPOŁECZNY – PROTESTY PRACOWNICZE ___

Adriana Rozwadowska:


Teraz, zapraszam

RYNEK PRACY – DIALOG SPOŁECZNY – PROTESTY PRACOWNICZE
___
Rakowska | Rozwadowska | Polakowski


Źródło: fb
Opublikowano: 2021-11-29 18:00:24