Tak się wczoraj złożyło, że na mojej tablicy jeden pod drugim wyskoczyły mi posty koleżanek, które przeżyły zderzenie z

Justyna Samolińska:

Tak się wczoraj złożyło, że na mojej tablicy jeden pod drugim wyskoczyły mi posty koleżanek, które przeżyły zderzenie z hulajnogą – jedna jechała na rowerze, druga szła pieszo. Pierwsza miała kask, więc skończyło się na siniakach, druga (jako że nikt nie chodzi po ulicy w kasku) wylądowała na SOR ze wstrząsem mózgu. Mój były chłopak kilka tygodni temu złamał ramię i bark. Pomyślałam "o cholera, chyba coś jest na rzeczy".

Żeby jednak nie opierać swojego oglądu świata na przykrych zdarzeniach osób z otoczenia, zerknęłam w statystyki. Okazuje się, że w Warszawie teoretycznie w tym roku doszło do 14 wypadków, rannych zostało 15 osób. Niewiele, jak się wydaje – tyle, że tę statystykę ciężko traktować poważnie. Szef SOR w Szpitalu Praskim, niejaki dr Łukasz Markiewicz, już rok temu w rozmowie z "Wyborczą" twierdził, że codziennie przyjmowanych jest około trzech pacjentów po urazach, spowodowanych przez hulajnogi – w stolicy mamy, jeśli się nie mylę, około 10 SOR-ów. Nie będę na tej podstawie mówić o 10 tys. wypadków rocznie, bo byłoby to pewne nadużycie, ale zgrubny rzut oka na różnice skali pozwala stwierdzić, że policja nie monitoruje zjawiska, nie ściga sprawców, generalnie nie pozostaje w kontakcie z hulajnożną rzeczywistością i wynikającą z niej grozą.

Z drugiej strony – ciężko mieć do policji pretensje. Osoba na hulajnodze raz jest w ruchu drogowym traktowana jak pieszy, innym razem jak motorower, nie ma jasnych przepisów. Wciąż nie ma podstaw, żeby ścigać kogoś, kto jedzie hulajnogą po chodniku z prędkością, powiedzmy, 30 km/h, po czterech piwkach. Te piwka są dość istotne – według danych zgromadzonych w USA, przez badaczy z Uniwersytetu Kalifornijskiego, 52 proc. wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych to wypadki spowodowane przez osoby pod wpływem alkoholu.

I w tej stołecznej rzeczywistości śmigających po chodnikach i ścieżkach rowerowych pojazdów, których nikt nie kontroluje i za które nikt nie ponosi odpowiedzialności, które mogą sobie jeździć dowolnie szybko, w rzeczywistości, w której w każdej chwili ktoś może w nas wjechać, połamać nam kości, rozbić głowę i odjechać, nie ponosząc żadnych konsekwencji i nie zostawiając nawet śladu w żadnym rejestrze podobnych zdarzeń, nie rozmawiamy od tygodni o hulajnogo-lobby. O zagrożeniach dla polskiej rodziny i demoralizacji dzieci, o naruszeniu tradycyjnego porządku ruchu drogowego, w którym pojazdy można jakoś sklasyfikować i dla każdego jest przypisany pas ruchu, dozwolona prędkość i wyraźny zakaz przyjmowania substancji zmieniających świadomość dla osoby, która nim kieruje.

Może dlatego – może, nie przesądzam – że dotarcie do tego, kto stoi za tymże lobby, jest stosunkowo proste. Nie jest to Soros, Żydzi ani rząd światowy, ale konkretny kapitał operatorów hulajnóg elektrycznych, który może oferować bardzo konkretne korzyści konkretnym osobom na pewnych stanowiskach. Chciałabym się kiedyś dowiedzieć, kto, ile i od kogo wziął za połamane kości i rozbite głowy ofiar.

Źródło
Opublikowano: 2020-08-25 11:04:01

Poszukiwana osoba, która chciałaby pomieszkać tydzień z hakiem z moimi kotkami. 8-16 sierpnia, dziewczyny są super miłe

Justyna Samolińska:

Poszukiwana osoba, która chciałaby pomieszkać tydzień z hakiem z moimi kotkami. 8-16 sierpnia, dziewczyny są super miłe i grzeczne, obowiązki ograniczają się do podawania im jedzonka, wyjmowania kup z kuwety i przytulanek. Do dyspozycji wygodne mieszkanie na Goclawiu, z balkonem, zmywarką, dużym…

Więcej


Źródło
Opublikowano: 2020-07-22 13:28:00

Tymczasem Jacek Dubois, adwokat znany z obrażania się na termin "dzika reprywatyzacja", porównuje Igora Tuleyę

Justyna Samolińska:

Tymczasem Jacek Dubois, adwokat znany z obrażania się na termin "dzika reprywatyzacja", porównuje Igora Tuleyę do George'a Floyda. Najwyraźniej uważa, że krzywda polegająca na nieuczciwym postępowaniu dyscyplinarnym przed nieistniejącą izbą jest dla białego sędziego z Polski taką samą krzywdą, jak dla Czarnego Amerykanina zaduszenie kolanem na ulicy przez policjanta-sadystę.

Co ciekawe – w tym samym czasie krzywda lokatorów i lokatorek z reprywatyzowanych kamienic wciąż nie dobiła do pułapu cierpienia wywołanego pomówieniem rodziny Ćwiąkalskich przez tego cyngla PiS-u, Jana Śpiewaka. Niesamowite, jaka nierówna jest redystrybucja sensorów bólu zależnie od koloru skóry, zamożności, sytuacji mieszkaniowej i posiadania bądź nie prawniczego wykształcenia.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-09 11:47:26

Czekam z niecierpliwością na nowy film braci Sekielskich, jednocześnie nie mogę wyjść ze zdumienia, że tyle osób nagle z

Justyna Samolińska:

Czekam z niecierpliwością na nowy film braci Sekielskich, jednocześnie nie mogę wyjść ze zdumienia, że tyle osób nagle za autorytety uznaje Tomasza Terlikowskiego czy innych ludzi, znanych z "bycia wewnątrz Kościoła". Z jakiegoś powodu to "bycie wewnątrz" ma im dodawać wiarygodności, ma z nich robić lepszych ekspertów, ma sprawiać, że debata wokół pedofilii nagle zaczyna być debatą rzeczową. Przyznaję, że zupełnie nie rozumiem tego sposobu rozumowania.

Jak wyraźnie wynika z "Nie mów nikomu", jak i z wielu innych prac na temat pedofilii zarówno w Kościele, jak i w ogóle w instytucjach totalnych, opartych na bezwzględnym posłuszeństwie i hierarchii, wykorzystywanie seksualne dzieci nie pojawia się tam, bo w danej instytucji (jak w każdej grupie zawodowej, każdej organizacji) pojawiają się sporadycznie mężczyźni z zaburzonym popędem seksualnym, którzy nie są w stanie odczuwać go wobec osób dorosłych i których po prostu podniecają dzieci.

Nie, większość pedofilów w Kościele to ludzie, którzy, gdyby mieli możliwość, realizowali swój popęd poprzez normalne, konsensualne relacje z dorosłymi. Kościół jest unikalną instytucją, która z jednej strony nakłada na duchownych celibat, zakazuje im zdrowego spełniania się w swojej seksualności, a z drugiej – daje im ogromną władzę, miejsce w społeczeństwie, bezpośrednio powiązane z tym, jakim zaufaniem, jaką pozycją społeczną i polityczną cieszy się Kościół. To skutkuje tym, że gwałcone są dzieci – tak po prostu, taki jest wynik tego równania. Co więcej – Kościół o tym wie i dlatego dysponuje przemyślaną, sprawnie skonstruowaną maszyną, procedurą, mającą na celu ukrywanie tych przestępstw. Im silniejsza, im bardziej "nietykalna" jest struktura kościelna w danej społeczności i w danym państwie, tym więcej dzieci jest krzywdzonych i tym większą bezkarnością cieszą się sprawcy.

Rozumiem, że może to być teza kontrowersyjna, ale moim zdaniem z powyższego wynika, że ten, kto wspiera, buduje, wzmacnia swoimi wypowiedziami, zachowaniami, postawami pozycję Kościoła katolickiego w Polsce, ten wzmacnia i wspiera mechanizmy, które prowadzą do koszmarnego cierpienia. Co więcej – od dziesięcioleci nie można udawać, że się o tym nie wie, ponieważ te mechanizmy i działania zostały dokładnie opisane na przykładach irlandzkich, australijskich, amerykańskich i wielu, wielu innych. Tomasz Terlikowski czy inni nagle "obudzeni" katolicy mieli do tej wiedzy dostęp i mimo to, z pełną świadomością, budowali swoimi postawami katolickość Polski.

W ciągu tych lat konkretni ludzie, przed Sekielskimi, próbowali o tym mówić, kolanem wciskali temat do debaty publicznej, próbowali na różne sposoby obnażać hipokryzję Kościoła oraz generalnie domagali się świeckości, rozdziału instytucji kościelnych od państwa. Z wieloma z nich nie jest i nie było mi po drodze – nie lubiłam Ruchu Palikota, denerwują mnie czasem nowoateistyczne zapędy tych ruchów, ich rasistowskie przechyły, kiedy pojawia się temat islamu, łączenie idei świeckości ze skrajnym indywidualizmem i odrzucaniem wartości wspólnoty. Generalnie jednak organizacji politycznych i społecznych, które konsekwentnie reprezentują ideę świeckości państwa, trochę jest, można sobie wybrać, którzy nam najlepiej pasują.

Doszliśmy do absurdalnej w moim odczuciu sytuacji, w której ci ludzie są uznani za mniej wiarygodnych – bo przecież wykorzystają każdą okazję, żeby rzucić pomidorem w biskupa, są "nieobiektywni". Tymczasem ci, którzy chowali głowę w piasek, latami głosząc przy okazji obrzydliwe, faszystowskie i homofobiczne bzdury, są wiarygodni, bo przecież woleliby na ten Kościół nie pluć, woleliby – tak jak to robili całymi latami – odwracać wzrok. Skoro już plują, to coś musi być na rzeczy. Otóż, drodzy państwo, coś na rzeczy było od zawsze, nie od filmów Sekielskich, i jeśli ktoś nie pluł, to znaczy, że akceptował. A jeśli akceptował, to żaden z niego autorytet.

Źródło
Opublikowano: 2020-05-16 12:46:12

Niesamowite, jak łatwo ta część społeczeństwa, która faktycznie pracuje z domu, wierzy w to, że za roznoszenie wirusa od

Justyna Samolińska:

Niesamowite, jak łatwo ta część społeczeństwa, która faktycznie pracuje z domu, wierzy w to, że za roznoszenie wirusa odpowiedzialne są jakieś, losowe dość, grupy: klienci Castoramy, dzieci i młodzież (wszystkie osoby poniżej 18. roku życia, właśnie przyjęto prawo, które zabrania im wychodzenia z domu bez rodziców, co jest jakimś absolutnym hardkorem dla osób z dziećmi, samych dzieci, stanowi zagrożenie dla ofiar przemocy) albo biegacze w parku. Łykamy jak młode pelikany "oburzające" niusy i obrazki z młodymi ludźmi siedzącymi nad Wisłą w trzyosobowych grupkach. Tymczasem hale produkcyjne (nie tylko Amazon, generalnie fabryki nie stają, bo i dlaczegóż, skoro nikt im nie każe) pracują jak pracowały, odzież ochronna albo jest albo jej nie ma albo pracownicy nie noszą, bo jest okropnie niewygodna i nie da się w niej pracować. Odległości 2m od siebie na hali produkcyjnej to totalna fikcja, wszystko działa jak działało. I co? I nic, elementarna wolność osobista młodych ludzi w porównaniu do potrzeby zysku to żadna wartość.

Źródło
Opublikowano: 2020-03-31 18:28:17

Tarcza antyspołeczna. Rząd zrzuca ciężar kryzysu na pracowników i bezrobotnych [ROZMOWA]

Justyna Samolińska:

Polecam poczytać Katarzyna Rakowska, ktora jak krowie na rowie tłumaczy, co znajduje się w nowych ustawach. To co się teraz wydarzy, to będzie kryzys na skalę rządu Buzka, większy i straszniejszy niż najgorsze czasy PO, z milionami bezrobotnych bez zasiłku, masowo pogarszającymi się warunkami pracy i pensjami, z których nie będzie się dało żyć. Nikt nie spłaci kredytów na mieszkania kupione w 2019 roku, będziemy bronić przed eksmisją nie samotnych, starszych osób na rencie, jak dzisiaj, ale rodzin z tzw klasy średniej, które dwa lata temu kupowały nową plazmę i jechały na last minute do Grecji. Nadchodzi, drogie osoby, czas pogardy i kryzysu, brace yourself.

Tarcza antyspołeczna. Rząd zrzuca ciężar kryzysu na pracowników i bezrobotnych [ROZMOWA]

W nocy z piątku na sobotę (z 27 na 28 marca 2020) Sejm przyjął rządowy pakiet przepisów nazywany przez polityków PiS „Tarczą antykryzysową”. Rządowa pomoc ma w założeniu uchronić gospodarkę przed zapaścią, przedsiębiorstwa przed bankructwem, a pracowników najemnych przed zwolni…

Źródło
Opublikowano: 2020-03-29 18:59:29

Przestój i urlopy podczas epidemii koronawirusa w pytaniach i odpowiedziach

Justyna Samolińska:

Halko, osoby pracujące – tu poradnik na temat waszych praw z uzasadnieniem (zajawka: nie, nie można was wysłać na urlop ani nie wypłacić wam hajsu, nawet jak wasz zakład stanął). Czytajcie i podawajcie dalej!

Przestój i urlopy podczas epidemii koronawirusa w pytaniach i odpowiedziach

W związku z licznymi pytaniami, które pojawiły się po publikacji naszego poradnika o prawach pracowniczych w sytuacjach wywołanych rozprzestrzenianiem się koronawirusa [LINK], przygotowaliśmy jego aktualizację w formie pytań i odpowiedzi odnoszących się przede wszystkim do kwestii przesto…

Źródło
Opublikowano: 2020-03-15 18:43:26

Swoją drogą, taka mnie naszła refleksja, jeszcze a propos sprawy niedoszłej eksmisji z Grochowskiej: niezwykłe jest dla

Swoją drogą, taka mnie naszła refleksja, jeszcze a propos sprawy niedoszłej eksmisji z Grochowskiej: niezwykłe jest dla mnie, jak zupełnie inaczej traktuje się środki publiczne przeznaczane na pomoc i na dyscyplinowanie obywateli i obywatelek.

Przeczytałam już fantazje o tym, żeby ludzi za zajęcie i posprzątanie pustostanu wsadzić do więzienia, żeby im koniecznie odebrać opiekę nad dziećmi, żeby wysłać na nich oddziały policji, skazać, osądzić, odizolować, naznaczyć.

Pomijając moralny wymiar karania ludzi za to, że znaleźli się w generalnie hardkorowo trudnej sytuacji życiowej, mam wrażenie że w przypadku tego szczodrego rozdawania przemocy i opresji państwa nie ma żadnej refleksji, że to kosztuje pieniądze ('moje pieniądze z moich podatków!').

To potworne skąpstwo, zwątpienie w jakąkolwiek moc i powinność państwa, te emocje nagle znikają, wygasają, kiedy ludzie ci wyobrażają sobie państwo uzbrojone w dużą, kształtną pałkę. 'Moje podatki' nie mogą iść na pomoc dla 'darmozjadów', nie mogą być przeznaczane na lokale socjalne czy zasiłki rodzinne. Ale żeby za te 'moje' pieniądze państwo kogoś upokorzyło, szantażowało, groziło odebraniem dzieci albo faktycznie je odebrało, karało za 'włamanie' – ale super, to prawie jakbym ja był taki silny, dzielny i wzbudzający strach.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-21 22:00:44

Uwaga, wiadomość pozytywna. Dzisiaj razem z Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej byłam na Grochowskiej, gdzie para z dw

Uwaga, wiadomość pozytywna. Dzisiaj razem z Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej byłam na Grochowskiej, gdzie para z dwójką małych dzieci zajęła pustostan. Po latach bezskutecznych starań o lokal socjalny, którego odmawiano im po prostu ze względu na złe urodzenie (oboje stali się dłużnikami w wieku lat 18, bo wychowali się w zadłużonych lokalach) i ciśnięcia się z własnymi alkorodzicami, weszli do pustego otwartego lokalu w którym czasem kimali bezdomni. Wstawili zamki, napalili w piecu, odmalowali, wyczyścili, mieszkają. Administracja pod ich nieobecność wymieniła zamki i zamknęła mieszkanie z ich rzeczami w środku, weszli znowu. Dzisiaj administracja wezwała policję ('to jest zwykłe włamanie, sprawa kryminalna!') i oto co powiedział policjant o wdzięcznym nazwisku Kluska:

Jest proszę państwa zima, w Polsce nie wolno eksmitować w okresie ochronnym. Żeby kogoś eksmitować, trzeba mieć wyrok eksmisyjny, państwo go nie macie. To że ci państwo nie mają prawa do użytkowania do lokalu nie oznacza, że nie weszli w posiadanie: mieszkają, a więc posiadają. Jak chcą to państwo załatwiać to w sądzie, a nie ze mną, ja nikogo znikąd nie będę wyrzucał, małych dzieci w styczniu na bruk.

I powiem wam, że jak się człowiek nie spodziewa dobrego, to potem może się podwójnie cieszyć!

Źródło
Opublikowano: 2020-01-15 12:52:37