Przywrócić godność! O nowej polityce społecznej

Piotr Ikonowicz:


Zasiłki z pomocy społecznej są głodowe. I ci, którzy twierdzą, że za zasiłki można wygodnie żyć nie mają pojęcia o czym mówią. Spróbujcie opłacić rachunki i przeżyć za 645 zł zasiłku stałego z powodu trwałej niezdolności do pracy. Rośnie grupa osób dotkniętych ubóstwem, a polityka społeczna nie hamuje tego procesu. Rośnie rozwarstwienie i obszary biedy. Aby się temu przeciwstawić trzeba przekonać ludzi, że korzystanie z pomocy społecznej nie jest niczym wstydliwym. Pomoc nam się należy, kiedy nie dajemy rady. I po to, żeby w czasie trudnym ona była, wszyscy płacimy podatki. Będziemy rozmawiać o tym, jak jest źle i co z tym zrobić.

https://www.facebook.com/events/4326900327429312/?ref=newsfeed

Źródło
Opublikowano: 2021-10-27 14:45:36

Lumpeksy! Uwielbiam w nich kupować, a wszystkie ubrania, które widzicie na zdjęc

Maja Staśko:


Lumpeksy! Uwielbiam w nich kupować, a wszystkie ubrania, które widzicie na zdjęciach, kupiłam właśnie tam!

Lumpeksy dają nie tylko możliwość znalezienia prawdziwego cuda, ale także ratują planetę.

Co sekundę na wysypisko trafia cała ciężarówka ubrań.

Rocznie powstaje około 100 milionów ton odzieży. Większość z nich nigdy nie będzie założona, a w drugim obiegu krąży mniej niż 1%.

Do produkcji jednej pary jeansów zużywa się kilkanaście tysięcy litrów wody. To 20-letni zapas picia dla jednej osoby.

30% ubrań ze sztucznego jedwabiu i wiskozy pochodzi z zagrożonych lasów. 70 milionów drzew rocznie ścinanych jest na rzecz firm modowych.

Sztuczne materiały powstają z ropy naftowej. Przy każdym praniu mikroplastiki w milionach ton trafiają wraz ze ściekami do rzek i oceanów. To powoduje śmierć zwierząt morskich.

Do produkcji ubrań wykorzystuje się często niskopłatną pracę pracowników z Azji. Czasem są to dzieci lub niewolnicy, np. Ujgurzy. Firmy przymuszają nawet do 100 godzin pracy tygodniowo. Dzięki temu koszulki z sieciówek mogą kosztować dosłownie grosze.

Kilka lat temu runęła fabryka ubrań w Bangledeszu. Zginęło ponad 1000 osób.

Taka jest cena masowej produkcji ubrań. Chyba za wysoka, prawda?

Gdy kupuję w lumpeksach, wielkie korporacje eksploatujące planetę i wyzyskujące pracowników nie mają z tego zysków. Planeta nie jest dodatkowo zaśmiecana, bo dobre ubranie nie ląduje na wysypisku, tylko w mojej szafie. I ile przy tym radości! Podwójnej: z ratowania świata i tworzenia swojego stylu!

A Wy, lubicie lumpeksy?

👕👖👔👗🧥👖🥻🩳👚

(To nie współpraca, tylko czysta radość z nowych łowów w lumpeksie i zgłębienia tematu!)






Źródło
Opublikowano: 2021-10-24 21:32:47

Z każdym kolejnym tekstem Matczaka dyskusja o pracy robi się coraz głupsza. Rozu

Tomasz Markiewka:


Z każdym kolejnym tekstem Matczaka dyskusja o pracy robi się coraz głupsza. Rozumiem pokusę, by machnąć na to ręką. Ale Matczak jest zawzięcie promowany przez „Gazetę Wyborczą” i jego głupoty trafiają do tysięcy ludzi, warto więc chyba je kontrować.

Powiada Matczak: „Mam prawo mówić, że jest w Polsce problem z etosem pracy – że młodzi ludzie nie są gotowi pracować tak ciężko jak moje pokolenie. Nie jest to wyraz niezrozumienia”.

Wiecie, kiedyś ludzie byli gotowi wysyłać swoje dzieci na kilkunastogodzinną harówkę w kopalniach. Dziś nie są. Nawet taki pracuś jak Matczak. Czy to znaczy, że upadł etos pracy? A może – zaryzykujmy rewolucyjną tezę – tak wygląda postęp cywilizacyjny? Że nie trzeba ryzykować życia i zdrowia w celu zdobycia środków na utrzymanie?

Czasem mam wrażenie, że ludzie tacy jak Matczak panicznie boją się postępu – tego, że Polska może upodobnić się do najbardziej rozwiniętych krajów zachodnich, gdzie coraz częściej dyskutuje się o takich pomysłach jak czterodniowy tydzień pracy.

Ironizuje Matczak: „Jestem przekonany, że gdyby Martin Luther King Jr. i Thurgood Marshall, walczący o desegregację rasową, mieli obok siebie Zandberga, więcej by odpoczywali”.

Martin Luther King deklarował się jako zwolennik „demokratycznego socjalizmu”, krytykował kapitalizm i walczył o prawa pracownicze. Nie chcę martwić Matczaka, ale w tej dyskusji stałby on najpewniej po stronie Zandberga.

Inna sprawa, że Matczak miesza pracę zawodową z aktywizmem. I jakoś mu do głowy nie przyjdzie, że trudno pogodzić jedno z drugim. To może umknąć komuś, kto na bieżąco zajmuje się komentowaniem polityki, ale ciężko jednocześnie spędzać kilkanaście godzin w pracy i być zaangażowanym obywatelem lub obywatelką. Zaharowani ludzie nigdy nie stworzą społeczeństwa obywatelskiego.

Ubolewa Matczak: „Bolszewicy nienawidzili kułaków, bo ci mieli więcej. Rozkułaczali ich więc z majątku. Dzisiaj ich filozoficzni następcy wciąż rozkułaczają tych, którzy mają więcej. Rozkułaczają z ludzkiego szacunku, z kapitału społecznego, przez agresję słowną i potępienie”.

W sensie: kiedyś zabierano ludziom majątki i ich mordowano, a teraz kiedy Matczak napisze głupotę, to znajdą się tacy, którzy go wyśmieją, i to jest ten sam bolszewicki nurt myślenia?

Jakie to jest w ogóle wygodne podejście do świata, prawda? Gdy skomplikowane kwestie związane z nierównościami społecznymi, zasługami, wpływem pracy na zdrowie można sprowadzić do prostego „bolszewicy, bolszewicy, bolszewicy”.

Jeszcze jedno. Dla mnie najbardziej ironicznym aspektem całej tej debaty – a jednocześnie doskonałym jej podsumowaniem – jest to, że Matczak pisze tekst za tekstem o „etosie pracy”, ale najwyraźniej jest zbyt leniwy, by się do tego przygotować. Nie chce mu się sprawdzać badań na temat nierówności, nie chce mu się czytać książek o pułapkach merytokracji, nie chce mu się zajrzeć do programu partii, które krytykuje. Po co, skoro można pojechać klasycznym narzekaniem na bolszewików? A potem zainkasować za to wynagrodzenie.

Źródło
Opublikowano: 2021-10-24 11:58:32

Szczerze? Nie zgadzam się z tym. Wolałabym, by warzywa były tańsze – a nie mięso

Maja Staśko:


Szczerze? Nie zgadzam się z tym. Wolałabym, by warzywa były tańsze – a nie mięso droższe. Bo w tym momencie uderza się w najbiedniejszych, dla których codzienne zakupy to już potworny wydatek. Żywność jest i tak za droga w porównaniu z zarobkami najmniej zamożnych osób. Najlepsze rozwiązanie to wyższe wynagrodzenia i powszechna edukacja o jedzeniu bezmięsnym. Potem można podnosić podatki za mięso.


Źródło
Opublikowano: 2021-10-21 12:46:42

CZY POPEŁNIŁAM BŁĄD RZUCAJĄC BURGEREM MATY? – MAJA STAŚKO

Maja Staśko:

Odniosłam się do Waszych komentarzy po filmie o Macie w maku. Dziękuję za wszystkie uwagi, biorę do serca. Wciąż uważam, że lepiej skupić się na niszczeniu planety przez wielkie korporacje niż na geście (pewnie nieudanym!) aktywistki, która to krytykuje.

CZY POPEŁNIŁAM BŁĄD RZUCAJĄC BURGEREM MATY? – MAJA STAŚKO

Źródło
Opublikowano: 2021-10-19 17:43:59

Kolejny reprezentant tak zwanej technologicznej wielkiej czwórki otwiera swój od

Razem Pomorze:


Kolejny reprezentant tak zwanej technologicznej wielkiej czwórki otwiera swój oddział w Gdańsku. Amerykański gigant stanie się kolejnym międzynarodowym koncernem technologicznym na trójmiejskim rynku konkurującym o pracowników, z których znaczna część została wykształcona na polskich uczelniach finansowanych ze środków publicznych. Czy możemy w związku z tym liczyć na uczciwe rozliczenie zysku wygenerowanego w naszym kraju?

Facebook jest firmą znaną ze stosowania tak zwanych optymalizacji podatkowych, czyli praktyk polegających na sztucznym zaniżaniu dochodu w danym kraju poprzez transakcje z siostrzanymi spółkami zarejestrowanymi w rajach podatkowych. Dla przykładu, w zeszłym roku amerykański gigant zapłacił w Polsce podatek CIT wynoszący niecałe 0,8% swoich przychodów. Od początku istnienia Razem opowiadamy się za ograniczeniem tego typu praktyk. Uważamy, że zagraniczni inwestorzy zamiast epatować sloganami o społecznej odpowiedzialności biznesu powinni uczciwie rozliczać podatki w kraju, w którym inwestują i korzystają z wymarzonych dla siebie warunków, czyli relatywnie taniej, dobrze wykształconej siły roboczej.

Stop optymalizacjom podatkowym!


Źródło
Opublikowano: 2021-10-16 14:10:06

Zarabiasz w Polsce? Płać podatki w Polsce.

Anna Górska:

Zarabiasz w Polsce? Płać podatki w Polsce.

Kolejny reprezentant tak zwanej technologicznej wielkiej czwórki otwiera swój oddział w Gdańsku. Amerykański gigant stanie się kolejnym międzynarodowym koncernem technologicznym na trójmiejskim rynku konkurującym o pracowników, z których znaczna część została wykształcona na polskich uczelniach finansowanych ze środków publicznych. Czy możemy w związku z tym liczyć na uczciwe rozliczenie zysku wygenerowanego w naszym kraju?

Facebook jest firmą znaną ze stosowania tak zwanych optymalizacji podatkowych, czyli praktyk polegających na sztucznym zaniżaniu dochodu w danym kraju poprzez transakcje z siostrzanymi spółkami zarejestrowanymi w rajach podatkowych. Dla przykładu, w zeszłym roku… Więcej




Źródło
Opublikowano: 2021-10-16 14:10:06

Ochrona klimatu jako źródło cierpień (polemika z Rafałem Wosiem)

Tomasz Markiewka:


Patrzenie na kryzys klimatyczny przez pryzmat odpowiedzialności poszczególnych krajów ma sens. Wiemy, że jedne państwa niszczyły klimat i środowisko znacznie bardziej niż inne – zarówno bezpośrednio, we własnych granicach, jak i przez eksport produkcji do krajów taniej pracy. Zarówno względy etyczne, jak i pragmatyczne przemawiają za tym, aby to właśnie te państwa były liderami zmian, by najwięcej inwestowały, najszybciej obniżały emisje, wspomagały innych.

Tylko że to jest argument przede wszystkim za odciążaniem krajów globalnego Południa, niekoniecznie zaś Polski. Bo nasz kraj w tym zestawieniu wcale nie ląduje po stronie biednych, wykorzystywanych i najmniej winnych. Jasne, daleko nam do potęg w rodzaju USA, ale z perspektywy większości państw Ameryki Południowej, Azji czy Afryki bliżej Polsce do „bogatego Zachodu” niż do krajów ubogich.

Hola, hola – powiecie – ale Polak Polakowi nierówny. Jedni rzeczywiście żyją na poziomie zbliżonym do europejskiej klasy średniej, inni może są powyżej światowej mediany, ale do dobrobytu im daleko. Emisje też są różne – w zależności od tego, czy mówimy o klasie niższej, czy wyższej.

Oczywiście! Ale żeby wyłapywać takie rzeczy, potrzebna jest perspektywa klasowa, a nie narodowa.

W przypadku takich państw jak Polska główne pytanie nie brzmi „Czy wykiwają nas Niemcy, Chińczycy bądź USA?”, lecz „Czy nasz rząd, ktokolwiek będzie w nim zasiadał, dokona transformacji energetycznej z zachowaniem zasad sprawiedliwości społecznej?”.

Kto jest na to gotowy? Strona PiS-owska wciąż ma problem z otwartym przyznaniem, że kryzys klimatyczny to egzystencjalne zagrożenie. Liberalna część opozycji woli straszyć socjalizmem niż inwestować w dobra wspólne i zasypywać nierówności społeczne. Lewica widzi problem, ale na razie nie potrafi zdobyć zaufania ani klasy niższej, ani klasy średniej, a bez tego trudno przekonać społeczeństwo do poważnych reform.

Podzielone społeczeństwo bez siły politycznej chcącej i zdolnej odpowiedzieć na kryzys klimatyczny z uwzględnieniem kwestii sprawiedliwości społecznej – to przepis na katastrofę. Na dziś to nasza wewnętrzna sytuacja polityczna jest poważniejszym zagrożeniem w kontekście kryzysu klimatycznego niż zmiany narzucane przez bogatsze kraje.

Ochrona klimatu jako źródło cierpień (polemika z Rafałem Wosiem)

Źródło
Opublikowano: 2021-10-13 11:49:39

Kongres Nowej Lewicy. Zandberg: „Nierówności rozsadzają społeczeństwo” – wPunkt

Adrian Zandberg:


Nierówności rozsadzają nasze społeczeństwa. Miliony ludzi pracują ciężko, bardzo długo i zarabiają mało. Ludzie mają dość słuchania od polityków, że tak musi być, że nic się z tym nie da zrobić. Możemy to zmienić! Możemy być krajem, który docenia pracę i w którym czyni ją lżejszą. Możemy skrócić czas pracy. Możemy wprowadzić gwarancję zatrudnienia. Możemy zacząć godnie wynagradzać ludzi, na barkach których spoczywa całe społeczeństwo. Pielęgniarki i salowe, nauczyciele i pracownicy budżetówki – oni wszyscy mają prawo do tego, żeby nie martwić się co miesiąc, czy będą mieli za co zapłacić rachunki!

Dziś wspólnie z Magdalena Biejat gościliśmy na kongresie naszych koalicjantów. Mówiliśmy o wyzwaniach, które są według Razem kluczowe: wyczerpaniu się systemu gospodarczego, w którym żyjemy, kryzysie klimatycznym, rosnących nierównościach, przyszłości pracy.

Kongres Nowej Lewicy. Zandberg: „Nierówności rozsadzają społeczeństwo” – wPunkt

Źródło
Opublikowano: 2021-10-09 18:53:04

Naprawdę nie chciałem już pisać na temat Marcina Matczaka, ale co począć, gdy po

Tomasz Markiewka:


Naprawdę nie chciałem już pisać na temat Marcina Matczaka, ale co począć, gdy porusza on temat, który leży mi na sercu – nierówności społeczne.

W najnowszym tekście dla „Wyborczej” Matczak odpiera lewicową szarżę i twierdzi, że Polska to kraj egalitarny z szeroko otwartymi drzwiami dla każdej grupy społecznej. Jako dowód przedstawia krótki eksperyment: „Na zajęciach z Rawlsa zawsze robię test – proszę o podniesienie ręki studentów, którzy pochodzą z miast liczących poniżej 5 tys. mieszkańców, a następnie tych, którzy pochodzą z miast liczących powyżej 500 tys. mieszkańców. Żadne to naukowe badanie, ale fakt, że liczba rąk w obu przypadkach jest prawie równa, świadczy o tym, że drzwi do tej sali na Wydziale Prawa nie są otwarte tylko dla uprzywilejowanych”.

Ludzie złoci. Nawet nie wiem od czego zacząć. Od badań IBL, które pokazują, że wykształcenie polskich dzieci jest mocno powiązane z wykształceniem rodziców? Od badań OECD, z których wynika, że w Polsce dzieci robotników mają dużo mniejsze szanse dostać się do klasy kierowniczej niż dzieci kierowników? Albo od właśnie opublikowanych badań Brzezińskiego, Mycka i Najsztuba, które raz jeszcze potwierdzają, że mamy jedne z największych nierówności dochodowych w Europie? Może dorzucić jeszcze badania, które pokazują, że nie wystarczy dostać się na ten sam kierunek i ten sam uniwersytet, bo dzieci bogatych rodziców i tak mają potem łatwiej?

Tak, wiem, sam ostatnio przestrzegałem przed tym, że takich dyskusji nie wygrywa się, zasypując dyskutantów danymi i badaniami. Ale ja nie chcę wygrywać żadnej dyskusji z Matczakiem, nie chcę nawet z nim polemizować. Mam tylko jedną smutną refleksję.

Matczak próbuje sobie stworzyć wizerunek pogodnego, otwartego gościa z optymistycznym przesłaniem do ludzkości. Takiego, który jak wchodzi na salę wykładową, to widzi „młodych ludzi o jasnym spojrzeniu” (cytat z jego tekstu). Nie mogę się jednak powstrzymać od wrażenia, że za piękną otoczką kryje się pewien rodzaj okrucieństwa.

Michael Sandel, amerykański filozof, posługuje się metaforą przyjaciół Hioba, gdy pisze o nierównościach. Nie dość, że Hiob leżał przykuty do łóżka chorobą, to jeszcze musiał wysłuchiwać „przyjaciół”, którzy twierdzili, że to najwyraźniej jego wina.

Nie dość, że wielu Polaków nie ma równych szans, to jeszcze muszą wysłuchiwać różnych Matczaków tego świata, że przecież jest super, a jeśli coś im nie wyszło, to najwyraźniej ich wina. Każda krytyka systemu jest zaś promowaniem „dyktatury ciemniaków”.

Tak się buduje społeczeństwo pełne podziałów, złości i egoizmów, a nie jasnych spojrzeń

Źródło
Opublikowano: 2021-10-02 09:27:25

Byliśmy gotowi poprzeć reformę podatków. Bo trzeba skończyć z degresją i ogranic

Adrian Zandberg:


Byliśmy gotowi poprzeć reformę podatków. Bo trzeba skończyć z degresją i ograniczyć arbitraż. Trzeba w końcu naprawić niesprawiedliwy system podatkowy.

Była większość, można to było zrobić. PiS wybrał merdanie ogonkiem przed milionerami. Trwają właśnie głosowania w Sejmie. Wykastrowali własną ustawę, odrzucili naszą propozycję skromnej progresji i nowe środki na zdrowie. A na koniec wprowadzili dyscyplinę w obronie kolejnych przywilejów dla biznesu i zamożnych.

Milioner nadal ma płacić niższe podatki niż pielęgniarka. Korporacje dostaną kolejne prezenty. Takiej ustawy nie możemy poprzeć. Miała być potrzebna reforma, wyszło wielkie nic.

Źródło
Opublikowano: 2021-10-01 17:50:46

Dziś w Sejmie oddaliśmy głos kurierom i pracownikom magazynów. Na posiedzeniu po

Adrian Zandberg:


Dziś w Sejmie oddaliśmy głos kurierom i pracownikom magazynów. Na posiedzeniu podkomisji opowiedzieli, jak wygląda praca pod dyktando aplikacji. Wielu z nich zatrudniono bez umów o pracę, są rozliczani w oparciu o najdziwniejsze podstawy prawne (np umowę użyczenia roweru), często pozbawieni kodeksowej ochrony. Algorytmy narzucają im wyśrubowane normy i tną wynagrodzenia wg niejasnych zasad. Firmy nie chcą udostępnić pracownikom kryteriów, w oparciu o które są oceniani i wynagradzani. To przypomina niestety XIX wiek. Wtedy górnik przychodził do kopalni z własnymi narzędziami i na koniec dnia rozliczał się z urobku, często oszukiwany przez wykorzystującego swoją przewagę kapitalistę. Naprawdę nie warto wracać do tamtych wzorców!

Korporacje opowiadają atrakcyjną historię o „elastyczności” i „nowoczesności”. Chętnie ukrywają swoją odpowiedzialność za decyzjami podejmowanymi przez oprogramowanie. Prawda jest taka, że to rozmontowywanie podstawowych praw pracowniczych. Sprawę pracy platformowej i zarządzania ludźmi przez algorytmy trzeba rozwiązać legislacyjnie. Rozmawialiśmy o tym z zaproszonymi ekspertami – Joanną Bronowicką z Uniwersytetu Viadrina, Janem Zygmuntowskim z Fundacji Instrat, mecenasem Liwiuszem Laską, a także z naukowcami z łódzkiego zespołu zajmującego się AI w miejscu pracy, ktorym kieruje prof. Stefański.

Wnioski? Powinniśmy objąć pracowników platformowych normalną ochroną kodeksową, rozszerzyć kompetencje PIP, zobowiązać firmy do ujawnienia algorytmów zarządzających pracą przedstawicielom pracowników. Niektóre metody profilowania pracownikow po prostu powinny być zabronione – bo są tożsame z dyskryminacją. Rozmawialiśmy o interesujących rozwiązaniach wprowadzanych w tym zakresie przez inne kraje, m. in. przez lewicowy rząd Hiszpanii.

Rzadko w polskim Sejmie wybrzmiewa głos samych pracowników. Dziś posłowie mogli usłyszeć ich relacje z pierwszej ręki. Dziękuję przew. Grzegorz Napieralski za umożliwienie tego nietypowego posiedzenia. Mam nadzieję, że przybliży ono potrzebne zmiany, cywilizujące rynek pracy.


Źródło
Opublikowano: 2021-09-28 19:54:27

Nasza rozmowa

Maja Staśko:


Nasza rozmowa ✊🏽✊🏽✊🏽

Rozmowa Piotra Ikonowicza z Mają Staśko na temat nierówności i socjalnego spojrzenia na sprawy kobiet. Telewizja wPunkt zaprasza na audycje. Subskrybujcie nas w mediach społecznościowych. Kanał wPunkt
https://www.youtube.com/channel/UCOEYANttIwbBA2KlXVU0zXg Strona na Facebooku wPunkt
https://www.facebook.com/wpunkt.online Informacje z Polski i ze świata dostępne w serwisie informacyjnym
wpunkt.online


Źródło
Opublikowano: 2021-09-27 15:00:09

Potrzeby i demokratyczny głos obywateli wygrały z chciwością korporacji. Berlińc

Razem:


Potrzeby i demokratyczny głos obywateli wygrały z chciwością korporacji. Berlińczycy chcą mieszkań na które będzie ich stać. Korporacje chcą kosić kasę nie zważając na skutki społeczne i prywatne dramaty lokatorów. Inicjatywa pokazuje co możemy osiągnąć działając razem!

Gratulujemy Deutsche Wohnen & Co Enteignen! Gratulujemy Razem Berlin, które zaangażowane było w zbiórkę podpisów i promowanie inicjatywy. Gratulujemy mieszkankom i mieszkańcom Berlina!


Źródło
Opublikowano: 2021-09-27 12:28:54

Dach nad głową jest prawem, nie towarem!

Adrian Zandberg:


Dach nad głową jest prawem, nie towarem!

Wiedzą o tym berlińczycy, którzy już w niedzielę pójdą do urn zagłosować w wyjątkowym referendum. Zagłosują nad wywłaszczeniem aż 250 000 mieszkań. Powód? Wielkie korporacje mieszkaniowe w Niemczech osiągają niebotyczne zyski dzięki horrendalnym podwyżkom czynszów. Dochodzi do takich absurdów, że 1/3 pensji mieszkańców Berlina idzie na czynsz.

Jezu, komunizm? Nie. Na to pozwala niemieckie prawo. W imię dobra społeczności można za odszkodowaniem uspołecznić dobra prywatne. Mając zwłaszcza na względzie prawo człowieka, jakim jest prawo do dachu nad głową.

Trzymamy kciuki za niedzielne referendum w Berlinie i nasze aktywistki z Razem Berlin, które dzielnie wspierają inicjatywę Deutsche Wohnen & Co Enteignen.

W komentarzu znajdziesz link do artykułu na temat inicjatywy oraz nasz program dotyczący mieszkalnictwa w Polsce.


Źródło
Opublikowano: 2021-09-24 09:12:45

Cała prawda o „prospołecznym” PiS #NowyŁad miał wprowadzić sprawiedliwe podatki,

Razem:

‼️Cała prawda o „prospołecznym” PiS‼️ #NowyŁad miał wprowadzić sprawiedliwe podatki, a tymczasem jest w nim mnóstwo dziur i furtek dla milionerów. A co dla Polek i Polaków? Podwyżki cen za śmieci, podwyżki cen biletów i zerowa jakość usług publicznych oferowanych przez samorządy.



NowyŁad

Źródło
Opublikowano: 2021-09-23 13:22:27

Dopłaty dla rolników szkodzą środowisku i planecie?

Obywatel:


Od lat wiadomo, że subsydia da rolnictwa wspierają wieli agrobiznes i jego szkodliwe praktyki i że gdyby te same pieniądze wydać na ekologizację produkcji rolnej, drobne gospodarstwa i rozwój wsi, to dałoby to wiele korzyści społecznych i przyrodniczych. Teraz powstał nowy raport w tej sprawie: „Prawie pół biliona dolarów rocznego wsparcia rolnictwa w skali globu szkodzi zdrowiu ludzi, klimatowi i prowadzi do nierówności, jak wynika z badań ONZ”. Więcej informacji w linku:
______________
Chcesz nadal czytać „Nowego Obywatela”? Wesprzyj nas i wpłać darowiznę: Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”, Bank Spółdzielczy Rzemiosła w Łodzi, numer rachunku: 78 8784 0003 2001 0000 1544 0001 – z dopiskiem „Darowizna”.

Dopłaty dla rolników szkodzą środowisku i planecie?

Źródło
Opublikowano: 2021-09-18 11:31:54

PiS przyznaje. To kapitulacja. Winny Gowin? „RAZEM!”

Adrian Zandberg:


Do zrujnowanego mieszkania wchodzi ekipa remontowa. Majster bierze zaliczkę, zaklina się, że za trzy miesiące mieszkanie będzie jak nowe. Nowoczesne instalacje, hydraulika, i jeszcze w gratisie wycyklinowana podłoga. „Będzie pan zadowolony” – zapewnia. Po trzech miesiącach właściciel wraca, żeby obejrzeć efekty. Zamiast nowych tynków na ścianach jest stara tapeta. W oknach furczy folia, wiszą powyrywane kontakty. Jedyna nowość to rzucona na stare deski najtańsza wykładzina. A majster rozkłada ręce – lepiej nie będzie.

Tak to mniej więcej wyglądało w piątek w Sejmie, gdzie rząd prezentował resztki Polskiego Ładu. Miała być wielka reforma podatkowa. Wyszło jak zwykle.

Polski system podatkowy trzeba naprawić. Dziś sprzątaczka płaci wyższą stawkę niż bogaty biznesmen. Podziurawiony system pozwala najbogatszym unikać podatków. Parę miesięcy temu Morawiecki obiecywał, że to zmieni – wprowadzi system taki, jak w innych krajach Unii Europejskiej. Bo w Europie norma to progresja: bogaci płacą więcej, a biedni mniej. U nas, jak wiadomo, jest odwrotnie.

Lewica oczywiście popiera wprowadzenie progresji. Niestety, ostatecznie zamiast podatków progresywnych rząd przyniósł do Sejmu jakiś śmieszny ogryzek. Nadal biznesmen ma płacić niższe stawki niż sprzątaczka, która u niego sprząta. Zostaje źródło niesprawiedliwości, podatek liniowy, z którego masowo korzystają milionerzy. Co gorsza, ministerstwo dorzuciło kolejne przywileje dla bogatych. Posłowie PiS w kuluarach sami przyznają: ta ustawa to kapitulacja.

Parę miesięcy temu słyszałem, że nic się nie da zrobić, bo Gowin nie pozwala. Teraz Gowina brak, ale ministerstwo nadal rozkłada ręce. Minister Sarnowski powiedział w Sejmie dlaczego. Cytuję: „bo wielki biznes chce niskiego opodatkowania. I to właśnie dajemy mu w tym projekcie”. Pogratulować szczerości.

Za koncesje dla milionerów mają zapłacić samorządy. Czyli, nie czarujmy się, nie pan Trzaskowski czy pan Sutryk, tylko zwykli ludzie. To im miasta podniosą opłaty, ceny biletów, ograniczą miejsca w żłobkach. Chcemy tego?

W rządowej ustawie są też rzeczy dobre, jak wyższa kwota wolna. W sejmowej debacie zaproponowaliśmy, jak ten projekt naprawić, ochronić ludzi przed podwyżkami cen – trzeba zagwarantować, że samorządy nie stracą ani złotówki. Jesteśmy odpowiedzialni, więc zaproponowaliśmy nowe dochody: dodatkowy podatek dla milionerów. Odpowiedziała nam wymowna cisza. Bo, jak się okazuje, dla rządu milionerzy to święte krowy.

PiS jasno pokazał, że nie zastąpi lewicy. Na progresywne podatki trzeba będzie poczekać na lewicowy rząd.

PiS przyznaje. To kapitulacja. Winny Gowin? „RAZEM!”

Źródło
Opublikowano: 2021-09-18 10:06:50

#PolskiŁad miał w końcu wprowadzić sprawiedliwe podatki i zagwarantować środki n

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk:


#PolskiŁad miał w końcu wprowadzić sprawiedliwe podatki i zagwarantować środki na ochronę zdrowia. Ale dla M. Morawieckiego przywileje dla biznesu są ważniejsze, niż zdrowie i życie Polaków.

Cena? 5 mld zł mniej na NFZ rocznie!
Zapłacą ją pielęgniarki, ratownicy i pacjenci.




PolskiŁad

Źródło
Opublikowano: 2021-09-17 15:16:25

Kilka słów o lotach samolotem. Ostatnio urosły one do rangi symbolu w sporze dot

Tomasz Markiewka:


Kilka słów o lotach samolotem. Ostatnio urosły one do rangi symbolu w sporze dotyczącym kryzysu klimatycznego. Jedni mówią, że loty trzeba ograniczać, bo są wysokoemisyjne, inni przestrzegają, że te ograniczenia skończą się na tym, że klasa niższa i średnia będą uziemione, a bogaci dalej będą sobie latać.

Od razu przyznam, że jestem przeciwnikiem „zielonej polityki zaciskania pasa”. Uważam, że jeśli przyjdziemy do ludzi z żądaniami ograniczeń, jeśli będziemy lekceważyli ich pragnienia, to skończy się to mniej więcej tak, jak próba podniesienia opłat za paliwo we Francji – masowymi protestami.

Jednocześnie jestem zwolennikiem ograniczenia lotów samolotowych. Z sympatią patrzę też na niektóre rozwiązania zalecane w ramach nurtu degrowth, który dąży do „celowej redukcji zużycia energii i zasobów”(definicja Jasona Hickela).

Jak to ze sobą godzę?

Podoba mi się to, jak ten problem ujmuje Marcin Popkiewicz: ludzie nie chcą latać, ludzie chcą podróżować.

Zaryzykuję tezę, że większość osób wsiada do samolotów nie z powodu uwielbienia dla nich, lecz z bardziej prozaicznych przyczyn: to najwygodniejszy (bo najtańszy i najszybszy) sposób przemieszczania się na dalekie dystanse. Na niektórych trasach (między kontynentami) tego nie przeskoczymy. Natomiast w obrębie kontynentów (nie mówiąc już o państwach) są możliwe alternatywy: szybkie połączenia pociągowe. One wcale nie musiałyby zabierać więcej czasu niż lot samolotem, jeśli uwzględnimy, że wybór samolotu oznacza też konieczność odbycia stosunkowo długiej odprawy, no i dojazdy z oraz na lotnisko. To tylko kwestia tego, czy państwa chcą inwestować pieniądze w sieć takich szybkich połączeń (a także w to, żeby były tanie). A dla klimatu byłoby lepiej, gdybyśmy używali pociągów.

Samoloty i pociągi to tylko przykład. Chodzi mi o to, że w całej tej dyskusji o klimacie i wyrzeczeniach zbyt często utożsamiamy „pragnienia” ze „sposobem realizacji tych pragnień”. Latanie samolotem to nie jest pragnienie, lecz sposób realizacji pragnienia podróżowania. I kiedy patrzę na propozycje padające w ramach degrowth, to często widzę tam nie uderzenie w najgłębsze potrzeby ludzi, ale raczej propozycję, by za pomocą systemowych zmian (czytaj: inwestycji publicznych i regulacji) zacząć realizować je w inny sposób.

Samoloty i samochody były kiedyś wspaniałymi rozwiązaniami. Dzisiaj wiemy, że pod względem środowiskowym te rozwiązania są po prostu marnotrawne. Możemy umożliwić ludziom przemieszczanie się w sposób przyjaźniejszy dla środowiska, a jednocześnie nadal wygodny.

Jasne, pociągi i inne sposoby obniżania zbiorowej konsumpcji energii oraz zasobów nie rozwiążą same z siebie kryzysu klimatycznego. Ale to można powiedzieć o każdym innym rozwiązaniu. Ani odnawialne źródła energii, ani atom, ani nowe technologie same z siebie nie załatwią sprawy. My potrzebujemy wszystkich tych rozwiązań naraz. Odrzucenie któregokolwiek z nich w obliczu tak potężnego kryzysu jest igraniem z ogniem.

Źródło
Opublikowano: 2021-09-15 16:13:16

Ekonomia polityczna migracji

OZZ Inicjatywa Pracownicza:


Czy migracje zarobkowe blokują wzrost płac? Taką tezę jakiś czas temu postawił Rafal Wos, postulując „moratorium na imigracje”. W nowym tekście opublikowanym na naszej stronie, Jakub Grzegorczyk z Komisji Krajowej polemizuje z Wosiem i przedstawia szerszą analizę ekonomicznego wymiaru migracji zarobkowych:

👉 Presja na obniżanie płac jest stałą cechą gospodarki kapitalistycznej a migracje zarobkowe to tylko jedno z wielu „narzędzi” po które sięgać mogą pracodawcy chcąc „trzymać płace w ryzach”. Zablokowanie imigracji ani nie sprawia, że presja ta znika, ani nie ogranicza dopływu rąk do pracy z innych źródeł.

👉 Migracje to tylko jedno – i to wcale nie najważniejsze – źródło „dopływu rąk do pracy”. Dla „trzymania płac w ryzach” dużo większe znaczenie mają przemiany w rolnictwie (wypieranie drobnych gospodarstw przez rolnictwo przemysłowe) i zwolnienia związane z restrukturyzacjami i zmianami technologicznymi.

👉 Wbrew alarmistycznym doniesieniom medialnym i anty-imigranckiej retoryce partii prawicowych, imigranci i imigrantki stanowią zaledwie 3,5% ludności świata i niecałe 5% globalnej siły roboczej.

👉 W krajach rozwiniętego kapitalizmu, udział płac w PKB rósł lub utrzymywał się na stałym poziomie w okresie zwiększonych migracji (1945-1975), a zaczął spadać w połowie lat 70., czyli okresie gdy zmniejszyła się liczba imigrantów i imigrantek. Podobne zmiany w podziale bogactwa narodowego zaszły także w krajach takich jak Japonia czy Korea Południowa, które prowadzą bardzo restrykcyjną politykę migracyjna – szczelne granice nie uratowały więc płac koreańskich i japońskich robotników.

👉 Procesy globalizacji i monopolizacji sprawiają, że coraz więcej branż zdominowanych jest przez międzynarodowe korporacje, które organizują produkcję i dystrybucję towarów i usług za pomocą zakładów pracy rozrzuconych po całym świecie -firmy te mogą swobodnie wykorzystywać różnice płacowe między państwami i regionami dążąc do maksymalizacji zysków i ograniczenia kosztów pracy. np. Amazon nie musi „ściągać” imigrantów do pracy w niemieckich magazynach – budując magazyny w Polsce i otwierając tu swoją lokalną filię, w przeciągu kilku lat zyskał możliwość ekspresowego przerzucania zamówień na drugą stronę Odry np. podczas strajków.

👉 Powstanie globalnych łańcuchów produkcji i dystrybucji sprawia, że praktycznie niemożliwe jest „zamknięcie” kapitału ponownie w granicach państw narodowych i narzucenia mu regulacji chroniących pracowników. Polityka gospodarcza (niezależnie od barw partyjnych poszczególnych rządów) sprowadza się obecnie do przyciągania inwestycji za pomocą niskich płac, kosztów pracy i podatków. Klasie pracującej pozostaje tylko samoorganizacja i solidarność ponad granicami, a nie czekanie na ratunek ze strony władz państwowych.

👉 Wbrew obiegowym opiniom, pracujący imigranci i imigrantki nie są bierni. To aktywność drugiego pokolenia imigrantów z Europy Środkowej i Wschodniej oraz Czarnych robotników wymusiła na amerykańskich elitach politycznych wprowadzenie „New Dealu”. To walka imigrantek i imigrantów z Ameryki Łacińskiej w ramach kampanii „Sprawiedliwość dla dozorców” doprowadziła do narzucenia podwykonawcom z branży sprzątającej w Los Angeles układu zbiorowego pracy. To strajki magazynierów z Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji doprowadziły do dwukrotnego wzrostu płac we włoskiej logistyce. Wreszcie, także w Polsce, w protest operatorów żurawi aktywnie angażowali się budowlańcy z Ukrainy.

👉 Hasła o „moratorium na imigrację” podkopują jedynie – i tak słabą – solidarność świata pracy. Tym, czego teraz potrzebujemy jest więcej solidarności i więcej internacjonalizmu. Więcej inicjatyw takich jak Ryanair MUST Change lub Amazon Workers International gdzie pracownicy z różnych państw wysuwają wspólne żądania i koordynują swoje walki w ramach jednej korporacji lub jej krajowych filii. Tylko to jest skuteczną odpowiedzią na przemiany, jakie w ostatnich dekadach dokonały się w światowej gospodarce.

https://ozzip.pl/publicystyka/gospodarka/item/2812-ekonomia-polityczna-migracji

Ekonomia polityczna migracji

Źródło
Opublikowano: 2021-09-10 14:21:08