Zajęłam się tym tematem szerzej, ponieważ ostatnio wywołał sporo niejasności. W

Maja Staśko:


Zajęłam się tym tematem szerzej, ponieważ ostatnio wywołał sporo niejasności. W całej tej sprawie problemem nie są garnki ani firma, która je produkuje: świetnie, że wspiera kobiecą piłkę nożną. Problemem są nierówności płciowe. I to one, nie garnki (sama bym chciała darmowe garnki!), powinny być tematem toczącej się dyskusji. Tej i szeregu innych, które nas w tej kwestii czekają.

Na szerszy aspekt debaty, którą wywołało zdjęcie, wskazuje Julia Penalba w znakomitym manifeście:

„Prezent dla Dahiany, a nawet sam sponsor całych zawodów, pozostawia jasny i mocny przekaz, który może mieć różne interpretacje, ale można go zsyntetyzować w następujący sposób: „Nawet jeśli grasz w kobiecą piłkę nożną i robisz to bardzo dobrze, to kiedy wracasz do domu, czeka na Ciebie kuchnia”.

Ważne jest, aby zrozumieć, że przykład nagrody Dahiany to tylko czubek góry lodowej, który w emblematyczny sposób przedstawia sytuację kobiet w społeczeństwie, pomimo tak wielu spraw wygranych do tej pory dzięki walce i organizowaniu się.

Po pierwsze, należy wziąć pod uwagę fakt, że zdecydowana większość kobiet nadal jest obciążana wyłącznie pracą domową i opieką nad dziećmi, zwłaszcza w najbardziej niepewnych sektorach. Według oficjalnych danych, udział kobiet w sile roboczej jest znacznie niższy niż mężczyzn i wynosi zaledwie 45% wszystkich kobiet w 2019 r., w porównaniu z 77% w przypadku mężczyzn.

Ale nie tylko. Nawet te z nas, które są na rynku pracy, spotykają się z zarobkami znacznie niższymi niż mężczyźni (piłka nożna jest tego przykładem) i nierównościami w dostępie do praw pracowniczych. To fragment długiego łańcucha przemocy, w którym zabójstwa kobiet, które zapełniają policyjne statystyki, są ostatnim ogniwem. To państwo ponosi za nie główną odpowiedzialność.

Walka o prawa, których historycznie nam odmawiano, jest zakodowana w naszej historii. To coś, co dzielimy z innymi grupami historycznie dyskryminowanymi przez swoją tożsamość, płeć, rasę, klasę, a zwłaszcza przez ich nakładanie się”.






Źródło
Opublikowano: 2021-07-28 12:06:14

Jeff Bezos Is Not My Astronaut | No Mercy / No Malice

Tomasz Markiewka:


Bardzo ciekawy tekst na temat kosmicznego wyścigu miliarderów:

Eksploracja kosmosu to długoterminowy projekt. Jaką przyszłość promuje kosmiczny wyścig miliarderów? Jedna wskazówka: po locie Bezos powiedział: „Chcę podziękować każdemu pracownikowi Amazona i każdemu klientowi Amazona, ponieważ za to wszystko zapłaciliście”.

Ma rację. Zapłaciliśmy za to. Osiemdziesiąt dwa procent amerykańskich gospodarstw domowych to subskrybenci Prime, a Amazon zatrudnia 1 298 000 pracowników. Oczywiści, zapłaciliśmy również za program Apollo, ale jest drobna różnica. Aby umieścić Neila Armstronga na Księżycu, płaciliśmy podatki i wybraliśmy swoich przedstawicieli, by decydowali, jak je wydać.

W ciągu 52 lat między lipcowym osiągnięciem Armstronga a „osiągnięciami Bransona/Bezosa” Stany Zjednoczone radykalnie zmieniły kształt swojej gospodarki. Oddaliśmy ją w ręce miliarderów. Teraz zamiast płacić podatki, płacimy za subskrypcje Prime. Zamiast NASA finansujemy Blue Origin. Wybraliśmy ludzi, którzy odbierają fundusze NASA, aby zamiast pilotów testowych i doktorów fizyki nowe granice wytyczali biznesmeni.

(…)

Bezos marzy o przeniesieniu zanieczyszczającej produkcji w kosmos, co wydaje się zarówno szalone, jak i niesamowite. Musk chce zbudować kolonię na Marsie, co bardziej przypomina kosmiczną egzekucję niż eksplorację. Ale w miarę jak ludzkość rozwija się, by stać się gatunkiem podróżującym w kosmos, powstaje pytanie, kto powinien kontrolować, kogo tam wysyłamy i co tam robimy? Do kogo płyną korzyści z tych wszystkich innowacji technologicznych?

Wiem dwie rzeczy o Blue Origin. Po pierwsze, zapłacili za to klienci i pracownicy Amazona, tak jak powiedział Bezos. Po drugie, społeczeństwo może odnotować postęp, ale będzie mniej publicznych korzyści z rozwoju technologicznego, za to więcej korzyści prywatnych. Wyobraźcie sobie unikanie podatków w kosmosie, gdzie nikt nie usłyszy krzyku urzędu podatkowego.

Przeciwwagą dla rynkowych efektów zewnętrznych jest demokracja. A demokracja, która złoży swoją przyszłość na ręce rynku, w którym zwycięzca bierze wszystko, straci nad nią kontrolę. Demokracja działa przez rządy (i podatki), czy nam się to podoba, czy nie.

Jeff Bezos Is Not My Astronaut | No Mercy / No Malice

Źródło
Opublikowano: 2021-07-24 12:09:38

Progresywne podatki to „równanie w dół”? Nie, to cywilizacyjny standard

Tomasz Markiewka:


Kiedy centrum badawcze The Initiative on Global Markets zapytało w 2019 roku ponad dwadzieścioro europejskich ekonomistów i ekonomistek, czy wzrastające nierówności osłabiają liberalne demokracje, niemal wszyscy zgodzili się z tym stwierdzeniem. Tylko jedna osoba nie była pewna. „Liberalne demokracje opierają się na idei dzielenia się owocami wzrostu gospodarczego” – uzasadniał swoją odpowiedź Christopher Pissarides z London School of Economics, sugerując, że zbyt duże nierówności zaprzeczają tej idei.

W takim ujęciu progresja – rozumiana jako narzędzie walki z nierównościami – byłaby rodzajem „opłaty za demokrację”. Gwarancją, że struktury demokratyczne nie rozpadną się pod ciężarem napięć społecznych wynikłych ze zbyt dużego rozwarstwienia.

Progresywne podatki to „równanie w dół”? Nie, to cywilizacyjny standard

Źródło
Opublikowano: 2021-07-21 14:35:31

Wiem, że dyskusja polityczna w Polsce jest zdominowana przez dwa pytania, a właś

Tomasz Markiewka:


Wiem, że dyskusja polityczna w Polsce jest zdominowana przez dwa pytania, a właściwie jedno w dwóch wersjach – w zależności od tego, po jakiej stronie konfliktu stoi dana osoba. Czy dane działanie pomoże odsunąć PiS od władzy/pomoże powstrzymać opozycję od przejęcia władzy?

Ograniczenie debaty tylko do tego pytania jest fatalne. Nie trzeba chyba wiele wyobraźni, żeby pojąć, iż pewne działania mają skutki wykraczające poza wojnę PiS-u z opozycją zdominowaną przez obóz liberałów. Kiedy PiS nabijał sobie poparcie przed kolejnymi wyborami, szczując najpierw na migrantów, a potem na mniejszości, to nakręcał destruktywne i antywspólnotowe siły, których konsekwencje będziemy odczuwać latami, niezależnie od tego, czy rządzić będzie PiS, czy PO, Hołownia lub ktokolwiek inny.

Podobnie jest z nierównościami społecznymi i dyskusją o podatkach. Przypomnę, PiS obiecał zwiększenie progresji (bogatsi płacą więcej niż biedniejsi), czyli mały krok w stronę europejskich standardów. Wygląda na to, że nic z tego nie wyjdzie, bo rządząca partia nie potrafi zapanować nad skrzydłem neoliberałów we własnych szeregach (silniejszym niż sam PiS byłby gotów przyznać).

Z całego pomysłu zostanie nam w spadku tylko histeria rozpętana przez obóz polskich liberałów. Histeria, która na dłuższą metę jest bardzo szkodliwa – raz jeszcze: niezależnie od tego, kto będzie rządził naszym krajem.

Żeby było jasne – każdy ma prawo krytykować zmiany podatkowe. Nie o krytykę mi jednak idzie, ale o zbiorowe pranie mózgów, które urządzono Polakom z tego powodu. „Zarzynanie klasy średniej”, „równanie w dół”, „dzielenie biedy”, „leninowskie nastawianie biednych przeciwko bogatym” – to tylko kilka przykładów, jak dyskutowano o podatkach w ostatnich tygodniach. Ktoś niezorientowany mógłby pomyśleć, że PiS wprowadza prawo, które wyrównuje wszystkim zarobki, albo przynajmniej nałoży na Polaków 95% stawkę podatkową. A tak naprawdę zmiana miała być kosmetyczna i nawet po jej wprowadzeniu bylibyśmy pod względem progresywności systemu za Estonią i Litwą. Oto leninizm na miarę naszych możliwości.

Przepraszam bardzo, ale tej retoryki wziętej wprost z języka Korwina-Mikkego i Konfederacji nie da się bronić – nie, jeśli ktoś twierdzi, że zależy mu na budowie europejskiego państwa i na sprzeciwie wobec demagogii. A podobno to jest rzecz łącząca przeciwników PiS-u. Bombardowanie Polaków propagandą, że progresja podatkowa to leninizm, jest krokiem od, a nie do Europy.

Zwolennicy walki z PiS-em za pomocą każdej możliwej metody zdają się wierzyć w coś, co nazywam „teorią pstryknięcia”. Najpierw pokonamy PiS, choćby przy użyciu języka godnego Konfederacji, a potem – pstryk – wrócimy na europejskie tory i będziemy zwalczać demagogię. Tylko że jeśli raz wpuścisz do obiegu społecznego destruktywną retorykę – typu „progresja podatkowa to leninizm” – to potem nie jest tak łatwo ją odkręcić. Zakładając w ogóle, że masz na to ochotę.

W historii III RP co najmniej raz mogliśmy się przekonać o tym, że „teoria pstryknięcia” nie działa. Mało się dziś o tym mówi, ale na początku transformacji wiele demokratycznych autorytetów zachęcało społeczeństwo do bierności. Nic nie róbcie, pozwólcie ekspertom wprowadzać kapitalizm, nie wychodźcie na ulice, wytrzymajcie. Potem ci sami ludzie dziwili się, że polskie społeczeństwo nie wychodzi milionami na ulicę bronić demokracji przed PiS-em.

Piszę o tym wszystkim, bo mam wrażenie, że przez ostatnie lata zrobiliśmy krok w tył. Jeszcze na początku rządów PiS-u sporo było dyskusji o systemowych powodach wygranej partii Kaczyńskiego – nierównościach społecznych, zbyt dużej pozycji politycznej Kościoła, skrzywionej na prawo edukacji, braku propozycji dla ludzi wykluczonych ekonomicznie, zaniedbanych usługach publicznych. Teraz wszystko wróciło na stare koleiny: cała dyskusja została sprowadzona do jednego pytania i przyjęto strategię, że cel uświęca środki.

Jasne, możemy udawać, że wszystkie problemy sprowadzają się do tego, że rządzi PiS, więc wystarczy wygrana koalicji pod przewodnictwem świętego Tuska i po problemie. Miliony wyborców PiS-u nagle znikną, nierówności społeczne wcale nie będą nakręcały dalszych podziałów, a regresywny system podatkowy zrobi z nas państwo dobrobytu. Jeśli dla kogoś polityka to nie głębokie procesy społeczne, ale pojedynki kilku panów w Warszawie, to taka wizja ma sens. Wszyscy inni mają jednak prawo obawiać się, że połączenie dwóch antyeuropejskich retoryk – PiS-owskiej i antysocjalnej – będzie nas skutecznie odcinało od postępu niezależnie od tego, który z tych panów będzie akurat górą.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-21 10:21:51

Rozmowa Piotra Ikonowicza z Łukaszem Komudą – Dlaczego zasiłki nie rozleniwiaj

Piotr Ikonowicz:


Rozmowa Piotra Ikonowicza z Łukaszem Komudą – Dlaczego zasiłki nie rozleniwiają?

Rozmowa z ekonomistą Łukaszem Komudą. Co to znaczy lewica w Polsce? Co łączy wyborców Lewicy i Konfederacji? Jak wysokie powinny być podatki?

Telewizja wPunkt zaprasza na audycję.

Subskrybujcie nas w mediach społecznościowych.

Kanał wPunkt
https://www.youtube.com/channel/UCOEYANttIwbBA2KlXVU0zXg

Nasza strona na Facebook
https://www.facebook.com/wpunkt.online

Informacje z Polski i ze świata dostępne na serwisie informacyjnym
wpunkt.online



Źródło
Opublikowano: 2021-07-17 17:01:31

Rozmowa Piotra Ikonowicza z Łukaszem Komudą – Dlaczego zasiłki nie rozleniwiaj

Piotr Ikonowicz:


Rozmowa Piotra Ikonowicza z Łukaszem Komudą – Dlaczego zasiłki nie rozleniwiają?

Rozmowa z ekonomistą Łukaszem Komudą. Co to znaczy lewica w Polsce? Co łączy wyborców Lewicy i Konfederacji? Jak wysokie powinny być podatki?

Telewizja wPunkt zaprasza na audycję.

Subskrybujcie nas w mediach społecznościowych.

Kanał wPunkt
https://www.youtube.com/channel/UCOEYANttIwbBA2KlXVU0zXg

Nasza strona na Facebook
https://www.facebook.com/wpunkt.online

Informacje z Polski i ze świata dostępne na serwisie informacyjnym
wpunkt.online



Źródło
Opublikowano: 2021-07-17 17:01:31

Dubioza Kolektiv – KAŽU – Tržnica PULA Generalna proba 10. 08. 2019

Remigiusz Okraska:



Bardzo szanuję Dubioza kolektiv, choć to zapewne kompromitujące dla tzw. intelektualistów, bo jest to proste, skoczne, przaśne i stare chłopy śpiewają z przejęciem o marihuanie. Oni są 20 lat za nami, ale są tacy w 2021, więc z mojej strony to nie jest nostalgia, lecz szacunek dla ziomów, którzy dłużej niż my obronili coś ludzkiego, a my daliśmy się wkręcić w tzw. nowoczesność. Czyli w większe PKB i wyższe pensje i zarazem w grzeczne płacenie za wszystko to, co oni mają za darmo, za półdarmo, co sprytnie ukradli żandarmom i pałkarzom od praw autorskich i tantiem, co jest autentyczne i co daje radość widoczną gołym okiem, a nie udawaną.


Źródło
Opublikowano: 2021-07-17 08:01:04

Wrażenia z ostatnich 2 tygodni:

Remigiusz Okraska:


Wrażenia z ostatnich 2 tygodni:

– na osiedlu połamane drzewa, połamane grube konary, zdewastowane samochody;

– w miasteczku liczne podtopienia, ulica 150 metrów w prostej linii ode mnie zamieniona w bajoro (pamiętam, jak z osiem lat temu wycięli hurtem ze 100 drzew po jednej z jej stron)

– w okolicy zalane wioski (najbardziej ta, która leży w połowie wzgórza, na wzgórzu jest ogromne zaorane pole obsadzane kukurydzą i obstawione ambonami myśliwskimi co 200 metrów; rok temu w połowie wzgórza wygolili do zera kilka hektarów lasu, choć średnio co dwa lata woda spływająca z niego zalewa wioskę)

– w okolicy zalane uprawy rolne

– w okolicy poniszczone co się da, od zabudowań bazy harcerskiej po linie energetyczne

– na fejsbuku makabryczne zdjęcia i filmy ze zniszczonych wiosek morawskich, w tym zabici, ranni, zniszczony dorobek kilku pokoleń

– na fejsbuku makabryczne zdjęcia i filmy powodzi i podtopień w Niemczech, zalane wsie i miasteczka, zniszczony dorobek kilku pokoleń

– na fejsbuku filmy i zdjęcia zniszczonych upraw rolnych w całej Polsce, rolnicy z wielkimi stratami wielomiesięcznego wysiłku i pozbawieni dochodów

I tak dalej, żeby już nie pisać o suszach, płonących lasach, tornadach itp. w większej odległości od nas.

To jest to globalne ocieplenie i te zmiany klimatyczne, których według paranoików ponoć nie ma lub które są spoko według Warzechy, Korwina, Ziemkiewicza itd.

To jest to „panowanie człowieka nad przyrodą”, o którym fantazjuje się od lewa, przez środek, do prawa sceny ideowopolitycznej.

To jest to „czynienie sobie ziemi poddaną”, o którym opowiadają skretyniali myśliwi, leśnicy, agrobiznesmeni i „księża-profesorowie” na spędach u Rydzyka i podobnych.

To jest ten rozwój i dynamiczny przyrost PKB, o którym czytałem przez lata w liberalnych propagandówkach typu Wyborcza, Newsweek czy Polityka, które wiwatowały na cześć wylewania betonu pod autostrady i osiedla deweloperskie, z okazji tysięcy nowych samochodów i zamykania „nierentownych” linii kolejowych itd.

A to przecież dopiero początek. Bardzo łagodny przedsmak tego, co nas czeka.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-16 16:03:34

Kurica nie ptica, lewica to prawica.

Remigiusz Okraska:


Kurica nie ptica, lewica to prawica.

Nie jest to pierwszy taki materiał, jest to w ostatnich latach już kolejny materiał, który jasno wskazuje, że jeśli masz poglądy kanonicznie lewicowe (prymat bazy nad nadbudową, kwestie socjalne jako fundament, zrozumienie że pusty brzuch nie jest podatny na ładne gadki, wzniosłe wartości i moralizowanie, świat pracy najemnej jako główny punkt odniesienia, emancypacja owszem ale zbiorowa, a nie jednostkowo-indywidualistyczna itd.), to powinieneś się trzymać jak najdalej od tego, co w Polsce nazywa się lewicą, samoidentyfikuje się jako lewica, obkleja się lewicowymi etykietkami od stóp do głów, rozlicza innych z lewicowości itd. Ci ludzie są w większości światopoglądową (centro)prawicą gospodarczą i/lub głosują na partie liberalno-prawicowe i/lub aspekt socjalny mają w nosie, głosując z zupełnie innych powodów (nielubienie PiSu, nielubienie nominalnej prawicy, nielubienie plebana i biskupa, lubienie gejów, lubienie europejskości i błyszczącej nowoczesności itd.).

To po prostu nie ma sensu. Cieszę się, że gdy dwa lata temu Razem dołączyło do neoliberalnych k. i złodziei z SLD, dałem sobie spokój z deklaracjami lewicowymi, zamknąłem portal Lewicowo.pl i przestałem oszukiwać samego siebie głosowaniem wbrew własnemu interesowi klasowemu, czyli na czerrrrrwonych liberałów. Oczywiście w człowieku siedzi nierefleksyjna małpa, więc czasami odruchowo sięgam po ten szyld, identyfikację, odwołuję się do nich, przejmuję nimi itd. Ale to nie ma sensu. Jeśli wierzysz w historyczne ideały i cele lewicy, to nie spotkasz ich tam, gdzie się dużo gada o lewicowości i wymachuje lewicowością. To oczywiście było wiadome już jakiś czas temu – w ostatnich latach kilkakrotnie dowiadywaliśmy się z badań opinii i postaw, że ludzie deklarujący się jako lewica uważają, że zasiłki socjalne rozleniwiają, że w pandemii trzeba ciąć socjal, że wysokie podatki dla bogatych są niewłaściwe itd. Deklaratywni lewicowcy byli w takich sprawach mocno na prawo od PiS, a zdarzało się, że na prawo także od PO i niewiele na lewo od Konfederacji. Teraz okazuje się, że polscy lewicowcy nawet w swej większości nie głosują na partię, która przynajmniej udaje, gorzej lub lepiej, lewicowość. Nie ma znaczenia, że ci sami ludzie są na lewo od PiS w sprawie gejów, klerów, aborcji itd., bo nawet dziecko, student I roku politologii czy czytelnik Wikipedii wiedzą, że jeśli ktoś ma takie poglądy, a nie wspiera ich poglądami socjalnymi, to jest zaledwie obyczajowym liberałem, to nie ma nic wspólnego z lewicowością taką, jaką była ona przez dziesiątki lat walk klasowych, obrony świata pracy, propagowania rozwiązań socjalnych, stawiania oporu wyzyskowi. Nie lubisz księdza, a lubisz gejów? W porządku, masz pełne prawo, po to jest demokracja. Ale to nie czyni cię lewicowcem innym niż z nonsensownej nazwy.

Taka identyfikacja nie ma dziś w Polsce sensu. To nawet nie chodzi o to, że słowo „lewica” nic dziś nie znaczy. Chodzi o to, że to słowo coraz częściej oznacza swoje historyczne przeciwieństwo. Gdy tak się określasz w 2021, to zapisujesz się do grona liberałów głosujących na PO czy Hołownię, a więc do klasośredniego liberalizmu, nierzadko mocno antysocjalnego.

To słowo brzmi dzisiaj jak obelga dla ludzi takich jak ja. Z wyjątkiem jakichś niedobitków po Razem, a raczej tych nielicznych postaci, które w Razem są/były dla m.in. socjalu, a nie dla tropienia „transfobii” i podobnych spraw, słowo „lewica” nie oznacza dziś lewicowców, ludzi o poglądach lewicowych, lecz wręcz przeciwnie. Ile by się nie nawymachiwać czerwonym sztandarem, nie nagadać o dawnym PPSie, demokratycznym socjalizmie, poepatować biblioteczkami z dziełami wszystkimi Marksa czy memami z Luksemburg, a nawet z Daszyńskim, nie zmieni to faktu, że pod szyldem lewicy w Polsce nie ma realnej lewicowości. I że nie ma żadnego sensu przekomarzanie się o to, kto jest lewicowcem, bo ten szyld i ten sztandar dzierżą liberałowie głosujący na gospodarczą prawicę. Ten sentyment do słów i szyldów jest jałowy w czasach, gdy skrywają one coś zupełnie innego. I nie ma żadnego sensu tracić życia na odwojowanie tego szyldu.

Lewica to wartości i postawy, nie szyldy, sztandary i etykietki. Jeśli deklaratywna lewica ma wartości i postawy nielewicowe, a bliższe prawicy, trzeba używać innych szyldów niż skompromitowane. I robić swoje wbrew nim, przeciwko nim. Nasz sztandar płynie ponad trony, także i te trony, które dzisiaj udekorowali lewicowymi sztandarami dzierżonymi w dłoniach przez nielewicowych ludzi.


Źródło
Opublikowano: 2021-07-13 23:23:14

Czyściłem pocztę i usuwałem nadmiar wiadomości, kiedy napotkałem na taki tekścik

Piotr Ikonowicz:


Czyściłem pocztę i usuwałem nadmiar wiadomości, kiedy napotkałem na taki tekścik z 2016 roku. Ciekawe jak bardzo się pomyliłem?

500 złotych i demokraci

Mój syn. Paweł skończył 25 lat. Jest już dojrzałym facetem. Po wypłacie położył na kredensie 500 zł, swoją działkę na utrzymanie domu. Karolcia lat 9, nasza najmłodsza podeszła, przeliczyła i na jej twarzy wykwitł szeroki uśmiech. To dla mnie zapytała? Jak to dla ciebie? No przecież miało być po 500 zł. dla dziecka a tu jest 500 zł, no i ja jestem dzieckiem.

Znam rodziny, dla których program 500+ to jak złoty deszcz. Żeby się z niego wyśmiewać, trzeba nie wiedzieć nic o biedzie, a zwłaszcza o biedzie dzieci. Pani Magdalena Środa wyraziła przekonanie, że te pieniądze rodzice przepiją. Ostatnio spotkałem pewnego pana z Poznania, który mi opowiadał, że w tym, nie najbiedniejszym w końcu mieście w pewnej szkole na wycieczki jeździ tylko połowa dzieci, bo rodziców reszty nie stać nawet na niewielkie opłaty. Ale dla pani Środy ludzie, którzy z utęsknieniem czekają na wsparcie państwa, na te słynne zasiłki, to ludzie wykolejeni, zapici menele i wyrodni rodzice, bo zamiast zaspokoić potrzeby dzieci, będą tę forsę przepijać. Jak bardzo trzeba gardzić niezamożną większością polskiego społeczeństwa, żeby powiedzieć coś takiego?

Jaśnie państwo nazywa te 500 złotych jałmużną, po którą wstyd się schylać. A przecież obywatel, który pracuje i płaci podatki, ma prawo oczekiwać od państwa wsparcia, zwłaszcza, że dotychczasowa polityka tego państwa pozwala na bezprzykładny wyzysk, niskie płace i wydłużony czas pracy. Przez 26 lat mówiono nam, że nie ma skąd wziąć pieniędzy na politykę społeczną i że każdy powinien się sam troszczyć o siebie. Kiedy okazuje się, że pieniądze są, że można zabrać bogatym korporacjom, które nas doją 24 godziny na dobę i dać potrzebującym, którzy są przez te korporacje dojeni, zdenerwowane jaśnie państwo zaczyna społeczeństwu ubliżać. W moralności neoliberalnych drobnomieszczan nie ma nic wstydliwego w braniu przez urzędników samorządowych wielotysięcznych nagród za nic, ale matka dzieciom ma się wstydzić „schylać” po zapomogę, która pozwoli jej i jej dzieciom przetrwać. Bo bogatym się wszystko należy a biedni muszą na wszystko sami zapracować harując za głodowe stawki u tychże bogatych.
Od dawna żyjemy w faszystowskim kraju. To faszyzm klasy panów, którzy mają w głębokiej pogardzie zwykłego człowieka. A im jest biedniejszy i bezradny tym bardziej nim poniewierają i z niego szydzą. Niedawno gdańska organizacja Ruchu Sprawiedliwości Społecznej zaopiekowała się człowiekiem, którego wypisano ze szpitala w piżamie i bez butów. To był bezdomny. Dziś pan Tomasz ma kąt do spania, robotę i przyzwoite ubranie. Ale to nie państwo ani samorząd się o niego zatroszczyli tylko grupa działaczy społecznych. Telewizja pokazała człowieka, którego bezpośrednio po amputacji stopy karetka zostawiła na środku ulicy. Nadszedł czas pogardy. Nie ma się więc co dziwić, że w kraju gdzie wielodzietność „elity” nazywają patologią, tak mało dzieci się rodzi. Matki, a zwłaszcza samotne matki kilkorga dzieci są na każdym kroku obrażane i to często przez osoby, które my opłacamy z naszych podatków, żeby im pomagały.
W Polsce nie gardzi się przedsiębiorcą, który zalega pracownikom z wypłatą, tylko, ludźmi, którzy słabo i nieregularnie opłacani zmuszeni są zalegać z czynszem czy innymi opłatami. Nie wyszydza się i nie obraża lichwiarza, który żeruje niczym wesz na ciałach biednych i słabych, lecz jego ofiary jako leniwe, niezaradne i nie dość przezorne.

Na PiS zagłosował „gorszy sort”, który miał dość bycia „gorszym sortem”. Bo biedni to dla elegancko ubranych i dobrze odżywionych obrońców demokracji, motłoch, którym się gardzi. Patologiczni skąpcy, wyzyskiwacze i złodzieje nazywają „patologią” ofiary swych złych uczynków. Dotychczas mieliśmy w naszym kraju odwrotną redystrybucję dochodu. To biedni harowali w pocie czoła i składali się na dobrobyt uprzywilejowanej elity. Próba odwrócenia, choć w małych stopniu tego trendu spotyka się z zaciekłym oporem.

Pytam więc przeciwników obniżenia wieku emerytalnego, opodatkowania banków i supermarketów, wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej za pracę, darmowych leków dla seniorów, czy jak demokracja już zwycięży i odsuniecie PiS od władzy, czy zabierzecie dzieciom te 500 zł.?

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2021-07-13 20:48:38

Uspołecznić internet

Obywatel:


Od publikacji tego tekstu minęły ponad 3 lata, a wciąż niestety aktualny, nawet bardziej: „Nie interesuje ich wyzwolenie ludzkiego potencjału, ale w podobnym stopniu nie są zainteresowane kontrolowaniem nas za pomocą ciągłego nadzoru. Dążą za to do wydobycia z całej tej sprawy wartości dodatkowej. Ich celem jest reprodukowanie kapitału. Jak każda inna korporacja – gonią za zyskiem. Właśnie w tym Google i Facebook są niesamowicie sprawne. Obecnie łącznie warte są prawie 800 miliardów dolarów – więcej niż całkowite PKB Holandii, a przy tym są dwiema najszybciej rosnącymi korporacjami w historii kapitalizmu. A jednak wydaje się to początkowo niezrozumiałe, zważywszy na to, skąd ta wartość się wywodzi. Ani Google, ani Facebook nie tworzą żadnego contentu, zapewniają tylko infrastrukturę katalogującą i szeregującą. Nie obciążają nas także kosztami zakupu usługi ani kosztami obsługi serwisowej, lecz ofiarowują je za darmo. Oba wymagają niewielkiego wkładu pracy najemnej, wziąwszy pod uwagę ich rozmiar – wartość Facebooka równa się siedmiokrotnej wartości sieci Starbucks, choć w portalu społecznościowym znajduje zatrudnienie liczba osób stanowiąca odpowiednik tylko 7 procent siły roboczej sieci kawiarni. Jak to się zatem stało, że te firmy mają tak wysoką wartość? Przyczyną jest darmowa praca, którą my sami – jako konsumenci, użytkownicy i producenci – dla nich wykonujemy. To my tworzymy zawartość, którą one wykorzystują. To my eksponujemy nasze prywatne światy, by te firmy mogły je pochwycić w swoje cyfrowe macki”. Całość w linku:
_______________
Chcesz nadal czytać „Nowego Obywatela”? Wesprzyj nas i wpłać darowiznę: Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”, Bank Spółdzielczy Rzemiosła w Łodzi, numer rachunku: 78 8784 0003 2001 0000 1544 0001 – z dopiskiem „Darowizna”.

Uspołecznić internet

Źródło
Opublikowano: 2021-07-10 20:34:25

Gdyby na serio potraktować ekologię i to, co od dawien dawna wiemy o przyczynach

Remigiusz Okraska:


Gdyby na serio potraktować ekologię i to, co od dawien dawna wiemy o przyczynach niszczenia środowiska, w tym o zmianach klimatycznych, oczywistością byłyby m.in. takie rozwiązania i zasady:

– wszystkie opakowania produktów byłyby zwrotne lub powstawałyby z materiałów nisko emisyjnych podczas produkcji, łatwych do przetworzenia i poszukiwanych do produkcji, czyli np. nie z plastiku. Byłby też taki mechanizm podatkowo-opłatowy, który uderza bezpośrednio w producenta tym bardziej, im więcej opakowań i im bardziej są one skomplikowane. Producent każdego towaru ponosiłby formalnoprawną i finansową całkowitą odpowiedzialność za każdy produkt i jego opakowanie, samemu musząc zorganizować i opłacić odbiór, utylizację itp., co szybko wymusiłoby trwałość produktów i minimalizm opakowań.

– cła i podatki byłyby zorganizowane tak, że najniższe opłaty dotyczyłyby produktów wytwarzanych lokalnie, a im dalszą drogę coś przebywa do miejsca sprzedaży, tym większe byłyby koszty, z bardzo wysokimi opłatami na towary z bardzo daleka. To znacznie zmniejszyłoby skalę transportu na wielkie odległości i wszystkie ekologiczne skutki tegoż, takie jak emisja spalin z pojazdów transportowych, energia zużywana na magazynowanie, przeładunek itp. Odbudowałoby to też produkcję na miejscu, zamiast wożenia tandety przez tysiące kilometrów.

– zamiast ładować miliony i miliardy w całą infrastrukturę służącą motoryzacji indywidualnej (od budowy i napraw dróg, przez parkingi, po koszty leczenia ofiar zanieczyszczonego powietrza), wydawano by znacznie mniej niż obecnie na samochody, ale zarazem znacznie więcej niż obecnie na transport zbiorowy, który byłby całkowicie darmowy i o bardzo gęstej siatce połączeń i kursów. W skali niewielkiego miasta bardziej dla budżetu i środowiska opłacałoby się puścić jeżdżące w kółko co kilka minut dziesiątki autobusów wożących ludzi za darmo i zatrzymujących się co chwila, niż finansować koszty i pokrywać skutki ruchu tysięcy pojedynczych aut.

– całkowicie zakazane byłyby marnotrawne branże nie służące żadnemu ważnemu celowi społecznemu, np. reklama i marketing.

– korzystanie z wszystkich skończonych i ograniczonych zasobów i surowców oraz aktywności emitujące zanieczyszczenia byłyby limitowane i to w modelu limitu przypisanego każdej jednostce bez możliwości odstąpienia ich komuś bogatszemu. Limity byłyby sensowne, żeby starczyło na godne życie, ale zarazem takie, żeby ograniczały szkodliwe czy zbędne aktywności. Na przykład jeden przelot samolotem rocznie. Jeden talon na myjnię miesięcznie. Ileś metrów sześciennych wody na osobę.

– praca byłaby nadal wynagradzana w stałym rytmie i kwocie comiesięcznej, ale zarazem byłoby dokładnie zdefiniowane, ile w zamian należy zrobić. Po szybszym zrobieniu swojego wolumenu, byłbyś wolny, odpoczywał, nie zużywał energii i surowców na samo przebywanie w miejscu pracy, żeby tylko zatrudniciel miał cię pod kontrolą.

– preferowane finansowo, podatkowo, dotacyjnie i organizacyjnie byłyby wszystkie formy konsumpcji zbiorowej zamiast indywidualnej. Montaż odnawialnych źródeł energii? Dla bloku wielorodzinnego 10 razy większa dotacja na osobę na solary na dachach niż dla podmiejskiej willi.

– instytucje służyłyby wspieraniu odbudowy środowiska, nie jego eksploatacji. Np. Lasy Państwowe zamiast wycinać drzewa zajmowałyby się ich sadzeniem oraz ochroną istniejących siedlisk i za to otrzymywały środki z budżetu. Eksploatacja byłaby ściśle limitowana i poza modelem popytu rynkowego, który oznacza presję na zwiększanie eksploatacji. Premia dla nadleśniczego nie za wyręb i sprzedaż starodrzewu, lecz za to, że rośnie średni wiek drzewostanu. Zakład gospodarki komunalnej zatrudniałby ludzi do sadzenia drzew, tworzenia łąk miejskich, sprzątania śmieci itp., nie do wycinania drzew i obsesyjnego przycinania trawy.

– finansowe, podatkowe i inne premiowanie wytwarzania produktów trwałych i łatwych w naprawie. Robisz pralki, które psują się miesiąc po gwarancji, a naprawa jest trudna i kosztowna? 70% podatku. Robisz pralki, które bezawaryjnie służą przez 10 lat, a później łatwo i tanio są naprawiane? Twoja firma płaci podatek 7%.

I tak dalej. To oczywiście brzmi jak fantastyka, nikt tego nie wprowadzi, nie zgodzą się na to biznes, zależni od niego politycy oraz ogrom konsumentów, także tych deklaratywnie przejmujących się ekologią. To byłoby uderzenie w samo sedno kapitalizmu i życia na koszt środowiska o skończonych zasobach i możliwościach regeneracji.

Właśnie dlatego nie będzie żadnej realnej ochrony środowiska, bo w kapitalizmie nie jest ona możliwa i nic z eko-opowieści nie wynika od dekad, to znaczy wynika coś dokładnie odwrotnego, czyli stale rosnąca presja na ekosystem i doprowadzenie go na krawędź zniszczenia warunków do ludzkiego życia na tej planecie. I żadne OZE, żadne atomy i żadne kolejne wynalazki nie zmienią całokształtowo tego trendu w takim modelu gospodarki, który z zasady bazuje na hiperprodukcji, hiperkonsumpcji, hipermarnotrawsstwie i ogromnej skali antyekologicznych skutków ubocznych; który to premiuje, to nagradza i to czyni zyskownym, a postawy naprawdę ekologiczne marginalizuje i utrudnia mimo nieustannej i wszechobecnej paplaniny o ekologii.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-07 11:16:59

Socjaldemokratyczne postulaty

Piotr Ikonowicz:


Socjaldemokratyczne postulaty

Skrajne ubóstwo wzrosło o 4% i to mimo dobrej kondycji gospodarki. Potrzebna jest gruntowna zmiana w polityce społecznej, w ustawie o pomocy społecznej. Próg skrajnego ubóstwa jest ustalony na zbyt niskim poziomie. Cała filozofia pomocy społecznej utrwala nierówności i wykluczenie. Żeby to jednak zrobić musimy przekonać tych, którzy sobie radzą, że biedni nie są ani głównymi ani jedynymi sprawcami swej biedy. Że bieda to nieodłączny element systemu i że każdy z nas może być nią dotknięty. Wreszcie, że jako społeczeństwo mamy obowiązki wobec tych, którym się nie wiedzie.
Tymczasem egoizm i pogarda narzucane przez dziesięciolecia transformacji panoszą się na scenie publicznej.
Jak długo wśród wyborców lewicy powszechny będzie pogląd, że zasiłki rozleniwiają, lewicę trzeba będzie dopiero stworzyć. Zasiłki, transfer socjalny to ABC socjaldemokracji, tej najłagodniejszej formy sprzeciwu wobec kapitalistycznych nierówności i aberracji. To wymaga progresji podatkowej i szczodrej polityki społecznej. To też są socjaldemokratyczne, miękkie reformy, a mimo to łagodne zwiększenie progresji zaproponowane w Polskim Ładzie budzi gwałtowny sprzeciw 10% najbogatszych, których to odrobinę zaboli. Za tymi 10% stoją murem nie tylko liberałowie z PO, ale i „lewica”, która nie chce poprzeć tych rozwiązań.
Zniesienie możliwości odpisywania składki zdrowotnej od podatku i de facto zwiększenie tej składki to rozwiązania racjonalne, które zbliżają nas odrobinę do standardów rozwiniętych krajów UE.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-05 10:14:31

Skrajne ubóstwo wzrosło o 4% i to mimo dobrej kondycji gospodarki. Potrzebna jes

Piotr Ikonowicz:


Skrajne ubóstwo wzrosło o 4% i to mimo dobrej kondycji gospodarki. Potrzebna jest gruntowna zmiana w polityce społecznej, w ustawie o pomocy społecznej. Próg skrajnego ubóstwa jest ustalony na zbyt niskim poziomie. Cała filozofia pomocy społecznej utrwala nierówności i wykluczenie. Żeby to jednak zrobić musimy przekonać tych, którzy sobie radzą, że biedni nie są ani głównymi ani jedynymi sprawcami swej biedy. Że bieda to nieodłączny element systemu i że każdy z nas może być nią dotknięty. Wreszcie, że jako społeczeństwo mamy obowiązki wobec tych, którym się nie wiedzie.

Tymczasem egoizm i pogarda narzucane przez dziesięciolecia transformacji panoszą się na scenie publicznej.
Jak długo wśród wyborców lewicy powszechny będzie pogląd, że zasiłki rozleniwiają, lewicę trzeba będzie dopiero stworzyć. Zasiłki, transfer socjalny to ABC socjaldemokracji, tej najłagodniejszej formy sprzeciwu wobec kapitalistycznych nierówności i aberracji. To wymaga progresji podatkowej i szczodrej polityki społecznej. To też są socjaldemokratyczne, miękkie reformy, a mimo to łagodne zwiększenie progresji zaproponowane w Polskim Ładzie budzi gwałtowny sprzeciw 10% najbogatszych, których to odrobinę zaboli. Za tymi 10% stoją murem nie tylko liberałowie z PO, ale i „lewica”, która nie chce poprzeć tych rozwiązań.

Zniesienie możliwości odpisywania składki zdrowotnej od podatku i de facto zwiększenie tej składki to rozwiązania racjonalne, które zbliżają nas odrobinę do standardów rozwiniętych krajów UE.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-05 09:55:54

W tym powrocie Tuska najgorsze jest to, że rok podchodów, zmiękczania, pierdolen

Magdalena Okraska:


W tym powrocie Tuska najgorsze jest to, że rok podchodów, zmiękczania, pierdolenia, „wszystkich rąk na pokładzie” i wielu z was zacznie się zastanawiać, czy na niego/nich nie zagłosować w imię „większego dobra” i „przełamania impasu”.

Lewica znowu pójdzie w odstawkę.
Ciężko mieć żal, bo sama na lewicę nie głosuję prawie nigdy. Ale jak wam ręka sama będzie w karcie leciała, to przypomnijcie sobie jego przemówienie inauguracyjne z dziś. Kodziarska retoryka i liberalne widzenie ekonomii i gospodarki to dwa konie, które dziś pociągnęły ten zgniły rydwan. Było wszystko – drożyzna, dług, który „wnuki będą spłacać”, złe podatki i „zabieranie wszystkim, by rozdać niektórym”. Zatem nie, członkostwo w europejskiej partii ludowej nie zrobi z twardogłowego liberała wrażliwego socjaldemokraty.

Najlepsze było, jak go ludzie na ulicy zaczepiają i mówią „panie, wróć pan”. Myślę, że musi chodzić bardzo ściśle reglamentowanymi ścieżkami, bo w bardzo wielu miejscach musiałby raczej odświeżyć swoje umiejętności biegacza.

Zaklinam, nie ufajcie temu.
Nie dajcie się ponownie sprzedać – ani kupić.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-03 16:01:47

W Kanadzie (wiecie, gdzie leży Kanada i że nie leży w Afryce) płonie miejscowość

Remigiusz Okraska:


W Kanadzie (wiecie, gdzie leży Kanada i że nie leży w Afryce) płonie miejscowość Lytton. Płoną kolejne budynki. Ładne, duże zadbane domy klasy średniej, nie wątpię, że miały klimatyzację, na zdjęciach przed prawie każdym z nich ładne wielkie samochody ładnie spalające ropę. Burmistrz zarządził ewakuację wszystkich mieszkańców. To ta sama miejscowość, w której w ostatnich dniach notowano rekordy ciepła wszechczasów. Zanim wybuchł pożar, zanotowano tam temperaturę 49,6 stopni Celsjusza. Teraz miejscowość przestaje istnieć. Wkrótce zapewne będą kolejne pożary w innych miejscowościach wystawionych na tak mordercze temperatury. Dosłownie mordercze, już teraz w tamtej okolicy liczba zgonów trzykrotnie przekracza średnią z analogicznych okresów w poprzednich latach.

Naukowcy ostrzegali od dekad, „eko-świry” alarmowały, ale kto by się tam przejmował. PKB rosło, konsumpcja zasuwała, politycy byli odpowiedzialni i nie chcieli straszyć elektoratu, wydatki publiczne szły na nowe drogi, aquaparki, uzbrojenie terenów pod kolejne świątynie konsumpcji. Wielki biznes zacierał ręce, sprzedawał tandetę wytwarzaną na miejscu i zwożoną z całego świata, na kontach miliarderów ładnie przybywało zer. Zwykli ludzie też nie narzekali, bo a to kredyt, a to promocja, nowy telewizor co dwa lata, nowy smartfon co roku, nowe auto co cztery lata, nowy dom co pięć, a pomniejszych produktów całe sterty co chwila i na chwilę, a później do śmietnika, gdy się znudziły. Końca tej orgii miało nie być.

No to już jest. I jakoś tak strasznie gorąco i dużo dymu.

To nasza przyszłość. O wiele mniej odległa niż myślicie. A teraz wyobraźcie sobie, że pali się w tym samym czasie nie jedna niewielka miejscowość, lecz na przykład 50 czy 100 jednocześnie. I że brakuje prądu, wody, straży pożarnej, miejsc lokalowych dla przesiedleńców itd. Ale po co się przejmować, na pewno jest teraz jakaś promocja na przelot samolotem na niezbędne wakacyjne wojaże z 2 czy 5 tysięcy kilometrów stąd. Tam nie ma pożaru. Jeszcze.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-01 21:42:26

Lewica nie ma alergii na słowo “składka”, ale propozycja rządu jest kuriozalna.

Razem:

Lewica nie ma alergii na słowo “składka”, ale propozycja rządu jest kuriozalna. Sprowadza się do tego, żeby wziąć pieniądze z tych mediów, których władza nie kontroluje, i rozdać je tym mediom, które się władzy podobają. Za czymś takim oczywiście nie podniesiemy ręki.

Podatki sektorowe muszą być konstruowane uczciwie. To, co położył na stole Morawiecki, to nie sprawiedliwy podatek sektorowy, tylko ordynarne nadużycie władzy.

Rząd próbuje bronić ustawy, mówiąc, że to podatek dla gigantów. To nie jest prawda. Gazety mają niskie i spadające z miesiąca na miesiąc nakłady. Lokalne radia to często bardziej inicjatywy społeczne, niż prawdziwe biznesy. Porównywanie ich do Google’a czy Facebooka… Więcej

Źródło
Opublikowano:

Stare Piosenki Nocą x Maja Staśko

Maja Staśko:

Rozmowa z Maja Staśko już na Mixcloud, moje serduszko poleca posłuchać. Posłuchać empatycznie.

To przykre, gdy tzw. elity wysyłają za pośrednictwem mediów toksyczne, polaryzujące komunikaty, a potem obserwują, jak różne wykluczone grupy biją się między sobą. Nierówności zżerają ogromną część społeczeństwa, zaś reszta często nie jest w stanie tego zauważyć. Wiele inny spraw smuci. Na szczęście – są są światełka w tunelu. Osoby, które mają cierpliwość i zapał – edukują, rozmawiają, zmieniają. Kropla drąży skałę. Jeśli w nocy dopadł Was sen, to polecam nadrobić audycję, którą poprowadziliśmy wspólnie z Mają Staśko. Maja otwiera głowy i serca. Do it!

Stare Piosenki Nocą x Maja Staśko

Źródło
Opublikowano:

Na zdjęciu Moravská Nová Ves. Z wczoraj wieczorem. Znajomy napisał pod tym zdjęc

Remigiusz Okraska:


Na zdjęciu Moravská Nová Ves. Z wczoraj wieczorem. Znajomy napisał pod tym zdjęciem, że wygląda to jak po wojnie. Jakby przeszedł front. Oglądaliście filmy wojenne? Ja tak. Tak tam wyglądało. Mieszkam w Polsce. Miejscowość, w której tak wyglądała wczoraj główna ulica, leży jakieś 170 kilometrów ode mnie. Znam ją, główna ulica malowniczej wsi, jedziesz tam i co 10 metrów masz wielopokoleniowego winiarza, morawskie rody, solidność, dobre butelki, wchodzisz, kupujesz, dobra jakość w dobrej cenie. Tak było do przedwczoraj,

Wczoraj była tam trąba powietrzna. Jakiej nikt nie pamięta. Miała miejsce wtedy, gdy na fejsiku oglądałem zdjęcia z dewastacji Hodonina – takiej miejscowości, od której mieszkam jakieś 150 km. Jeżdżę tamtędy co jakiś czas. Na zdjęciach były rozpieprzone w proch i pył wielkie nowe budynki. Zabici, ranni, rozpierdolona substancja. Celowo używam takiego języka, żeby do was dotarło. Za oknem miałem nawałnicę, bo u nas w końcu też była burza i deszcz. Ale nic wielkiego, więc czytałem świeże wieści o spustoszeniach tam.

Wczoraj byłem bezpieczny, jutro to samo będzie u nas. W Hodoninie zabijało ludzi, których prawie znam – to nie są moi bliscy, ale znam z fejsa od lat ich firemki winiarskie, widziałem setki ich zdjęć z ciężkiej codziennej pracy, wiem jak ta praca wygląda, znam ich wielkie spracowane dłonie i ich całoroczną krzątaninę wokół roli i wokół sprzedaży. Jestem Polakiem i jestem tego świadom, ale mam bliżej do nich niż do Warszawy. To zaledwie 150 km stąd. Nie jakaś odległa Afryka, którą pocieszaliście się, że to oni umrą, a nie wy. To jest już prawie tu. To, co u nich jest teraz, do nas dotrze za 5 czy 10 lat. Pajace z Warszawy czy Pragi ledwo to zauważą na początku. PKB im wzrośnie od produkcji trumien i od naprawiania zniszczonych domostw, upraw, ulic, wszystkiego. Wcześniej rosło im od szczucia na „eko-świrów”. Gdy skutki kapitalizmu będą nas realnie zabijały tu i teraz, opłacą jakąś tanią dziwkę, żeby opowiedziała nam, że za komuny było źle, ludzie pili ocet, zagryzali suchą bułką, a w powietrzu była siarka. Ale i po nich to przyjdzie. Może za 5, może za 15 lat, ale przyjdzie. Do nas już idzie, już jest blisko, już tylko 150 km. Już jest tam, gdzie niedawno jeździliśmy na wakacje, było miło, spokojnie, przyjemnie, sielankowo, a dzisiaj płoną tam budynki. Będą płonęły i tutaj. To kwestia czasu. Nieodległego.

Przestań na chwilę szczekać frazesami, kompulsywnie komciować, wypierać i zagadywać rzeczywistość. Zastanów się, co się dzieje i dlaczego. Nie wiem, gdzie mieszkasz. Ja mieszkam 150 km od miejsca, gdzie anomalie pogodowe znienacka zabijają ludzi. Jesteś gotowy/gotowa, żeby wkrótce umrzeć? Pomyśl choć przez chwilę, że nagle giniesz ty, ktoś bliski, twoje dzieci, twoi rodzice, ty sama i ty sam, że niedaleko stąd nagle giną ludzie tacy jak ty, że nie jesteś nikim wyjątkowym i nie jesteś poza zasięgiem nagłej śmierci i ja też nie jestem, jutra może nie być.


Źródło
Opublikowano: 2021-06-25 06:30:10

Reforma górnictwa po polsku: zamykanie rodzimych kopalń, w których pracują obywa

Remigiusz Okraska:


Reforma górnictwa po polsku: zamykanie rodzimych kopalń, w których pracują obywatele Polski, które płacą podatki do budżetów lokalnych i centralnego, które dają zarobić zleceniobiorcom, z których pensji utrzymują się całe społeczności i liczne biznesy w nich.

Rok 2020: import 13 milionów ton węgla (wzrost wobec 2019 o ponad 3 miliony ton), z czego 9,5 miliona ton z Rosji. W tym czasie na zwałach krajowych kopalń przeleżało 6,5 miliona ton krajowego węgla. Importowany węgiel to ponad 20% całego krajowego wydobycia. W tym samym roku polskie wydobycie spadło o 5,5 miliona ton.

No nic, najważniejsze że świeżo narodzeni ekolodzy z klasy średniej, każdy unurzany w marnotrawnej konsumpcji i sporym zużyciu energii i surowców, będą zadowoleni, że „odchodzimy od węgla”, bo zamykamy kopalnie. Tyle że nie odchodzimy. Za to odchodzimy od cywilizacji, sensownych miejsc pracy i suwerenności energetycznej.

PiS, robicie to fatalnie.

Źródło
Opublikowano: 2021-06-21 21:09:42

Smutny portret polskiej diagnostyki laboratoryjnej

OZZ Inicjatywa Pracownicza:


⚕ O tym, że w polskiej ochronie zdrowia nie dzieje się najlepiej, nie trzeba nikogo przekonywać. Niecałe 5% PKB przeznaczanego na zdrowie w porównaniu z europejską średnią oscylującą wokół 7%. Przepełnione, niedofinansowane szpitale, kolejki do lekarzy, brak dostępu do nowoczesnych i refundowanych terapii, zbiórki na leczenie prowadzone przez pacjentów na portalach crowdfundingowych. Jedną ze składowych tej smutnej układanki pozostaje też – równie niedofinansowana, a na pewno mniej znana przeciętnemu czytelnikowi bohaterka – polska diagnostyka laboratoryjna.

– Agnieszka Gierszon z KZZ Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych pisze o pracy diagnostów laboratoryjnych. Artykuł pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „A-Tak”

Smutny portret polskiej diagnostyki laboratoryjnej

Źródło
Opublikowano: 2021-06-21 08:47:25

Niech bogaci zapłacą za kryzys! – Rafał Woś specjalnie dla Super Expressu

Obywatel:

Rafał Woś w samo sedno: „Tym razem nie mogą powtórzyć się lata 2008-2009, gdy za ratowanie gospodarki zapłacili pracownicy oraz użytkownicy państwa dobrobytu. Teraz MUSI być inaczej. Ciężar kryzysu muszą wziąć na siebie zamożni. My powinniśmy zaś domagać się od władz, by w ciągu najbliższych miesięcy powstały programy wzrostu podatków. Tak, wzrostu! Ale nie dla tych na dole. Oni od lat płaca wystarczająco dużo. Teraz trzeba sięgnąć po narzędzia do tej pory w Polsce niestosowane. Co nie znaczy, że nie istniejące: wysokie podatki majątkowe, realne daniny od zysków kapitałowych albo (wyższe niż symboliczne) podatki od kolejnych (niemieszkaniowych) nieruchomości, większy udział pracowników w zyskach przedsiębiorstw. Oczywiście, że będą jęki i lamenty, że „komuna”, „koniec wolności” etc. Władze powinny się nimi przejmować jeszcze mniej niż lamentami środowisk prawniczych w czasie ostatniej reformy sądownictwa. Historia uczy, że kryzys, to jedyny moment, gdy silni godzą się na ustępstwa”. Całość w linku:

Niech bogaci zapłacą za kryzys! – Rafał Woś specjalnie dla Super Expressu

Źródło
Opublikowano: 2021-06-19 20:45:05

„Jednym ze sposobów łagodzenia konfliktu było to, że bogaci nie uważali się za

Fundacja Kaleckiego:


„Jednym ze sposobów łagodzenia konfliktu było to, że bogaci nie uważali się za uprzywilejowanych przez porównywanie się z jeszcze bogatszymi.” – Anna Gromada i Dariusz Standerski piszą dla Progressive Governance o tym dlaczego wszyscy myślą, że są klasą średnią i co jest w tym złego : https://progressive-governance.eu/blog/2021/06/10/whats-wrong-with-thinking-you-are-middle-class-in-the-age-of-inequality/

Tekst w języku angielskim.


Źródło
Opublikowano: 2021-06-18 15:15:24

Pielucha pełna kupy dla prezydenta Jaśkowiaka. Pracownice żłobków walczą o podwyżki

OZZ Inicjatywa Pracownicza:


– Przyniosłyśmy prezydentowi Poznania pieluchy z dziecięcą kupą, aby zobaczył, jak ciężka jest nasza praca, którą wykonujemy za minimalną pensję. Sprzątając te pieluchy, chcemy, aby prezydent Jaśkowiak przestał spotykać się wyłącznie z bogatymi i wpływowymi kobietami jak Dominika Kulczyk i doświadczył, z czym zmagają się zwykłe kobiety każdego dnia!

Kobiety zamierzają dalej protestować. Jeżeli miasto nie siądzie do rozmów i nie zaproponuje konkretnych rozwiązań systemowych, a nie podwyżki o 100 zł brutto, to następnym ruchem będzie spór zbiorowy we wrześniu.

– Wyborcza.pl Poznań relacjonuje protest Inicjatywa Pracownic Żłobków
📰 więcej: https://bit.ly/3grTlgH

Pielucha pełna kupy dla prezydenta Jaśkowiaka. Pracownice żłobków walczą o podwyżki

Źródło
Opublikowano: 2021-06-16 12:01:32