Uchwalona w październiku 2021 r. ustawa zakłada, że finansowanie ochrony zdrowia

Fundacja Kaleckiego:

Uchwalona w październiku 2021 r. ustawa zakłada, że finansowanie ochrony zdrowia ma osiągnąć poziom 7 proc. PKB do roku 2027.

Tymczasem dane z realnej gospodarki pokazują, że zmierzamy dokładnie w odwrotnym kierunku: wydatki na zdrowie w relacji do produktu krajowego spadają do poziomu poniżej 5 proc. W kontekście starzejącego się społeczeństwa i aktualnych i nadchodzących kryzysów najprawdopodobniej będzie to oznaczać pogorszenie jakości usług medycznych i dostępu do lekarzy, przychodni czy szpitali.

Ludność o zużyciu prądu dyskutuje, ale zobaczmy, co tam we wzroście wydatków na „służbę” zdrowia słychać, PKB niestety rośnie zbyt szybko


Возможно, это изображение текст «Publiczne wydatki na ochronę zdrowia w relacji do PKB w stosunku do PKB ztego samego roku, w którym poniesiono wydatki (dla roku "t") 6% 5% 4% 5,39% 5,00% 4,82% 4,70% 4.53% 4,43% 4,53% 4,44% 4,44% 4,47% 4,56% 4,52% 4,71% 3% 2% 4,87% 4,81% ~0,35 p.p. Wzrost nakładów stosunku do Åredniej zlat 2012-2016 1% 0% Žródło: 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2015 2016 2017 2018 2019 2020 2021 2022 2023 NFZ, MF, szacunki FPP @LKKozlowski»

Źródło
Opublikowano:

Podatki, podatki, niewielu lubi je płacić (najmniej ci, co nie mają zielonego po

Sztuczne Chwasty:

Podatki, podatki, niewielu lubi je płacić (najmniej ci, co nie mają zielonego pojęcia o działaniu państwa), za to każdy lubi z nich korzystać, jeździć nowoczesną komunikacją, korzystać z dróg publicznych, nie ginąć w płonącym domu, czy nie bankrutować z powodu rachunków za leczenie, jak w najbardziej trzecioświatowym z krajów pierwszego świata, Stanach Zjednoczonych.

W idealnym społeczeństwie podatki są sprawiedliwie progresywne, zgodnie z zasadą od każdego według możliwości (i każdemu według potrzeb). Polska, jak wiemy, nawet nie znajduje się w tym samym układzie słonecznym, co idealne społeczeństwo: Suma danin publicznych jest potwornie wysoka dla najgorzej zarabiających, śmiesznie niska dla bogatych, a ostatnie trzydzieści lat to kreowanie oligarchii na modłę rosyjską (co jest oczywiste, gdy porówna się ewolucję nierówności po 1989 roku) oraz cięcie podatków dla najbogatszych partii społeczeństwa – a co za tym idzie, dociążanie gorzej zarabiających, bo ktoś musi zapłacić za utrzymanie dobra wspólnego.(1)

Dlatego tym bardziej miło słyszeć o tym, że nasz niemiłościwie panujący rząd zamierza przynajmniej spróbować się zmierzyć z wyzwaniem wprowadzenia nowych podatków w Polsce (jezukomunizm.gif, bo jak wiemy, komunizm to rozsądne podatki obciążające najlepiej zarabiających). Oczywiście, "eksperci" już podnieśli larum i płaczą na łamach lib-mediów, że to prześladowania "właścicieli mieszkań".

Czy rzeczywiście PiS zamierza rozkułaczać właścicieli mieszkań? Zabierać lokale i redystrybuować je? Kolektywizować kredytobiorców, którzy spłacają kredyt na swoje własne mieszkanie? Typowy libek spojrzy na nagłówek i zgodzi się, a następnie rzuci się wściekle pisać na Twitterze, jak to JEZU KOMUNA TU panuje i zaraz skolektywizują jego niemyte gacie z przyległościami.

Ktoś nieco bardziej kumaty przeczyta cały tekst i zauważy standardową dla lib-mediów manipulację: Nie chodzi o wszystkich właścicieli mieszkań, a niewielką grupę superbogatych: Podatek transakcyjny jak w Irlandii, jeśli zakupisz od 10 nieruchomości wzwyż w ciągu ostatnich 12 miesięcy, rozwinięcie podatku od przychodów z budynków, oraz opodatkowanie kapitalistów dysponujących pięcioma lub więcej mieszkaniami przeznaczonymi na wynajem.

No i oczywiście jest to okraszone "eksperckimi" wynurzeniami, straszącymi plagą kupowania na tzw. słupy (co generalnie powinno być absolutnie zdelegalizowane), oraz, uwaga, że przy takich podatkach spekulanci zniechęcą się do kupowania kolejnych mieszkań pod wynajem tudzież flipping, i popyt spadnie.

Mordo. Nie mamy magistra z szamanizmu finansowego, pardon, ekonomii, ale dla nas jest oczywiste, że jest to ficzer, a nie bug. Celem podatków jest między innymi wpływanie na sytuację w kraju i zniechęcanie do patologicznych zachowań, jak wykupywanie mieszkań, by zostać pasożytem, pardon, RENTIEREM, żyjącym z kamienicznictwa. Bo to jest właśnie sytuacja, która wykreowała się w Polsce: Przez de facto likwidację publicznego programu budownictwa mieszkaniowego wytworzyła się warstwa nowych kamieniczników, żerujących na ludziach pracujących i generujących PKB.

Znamienne jest to, że "eksperci" zupełnie nie potrafią wyjść poza wąziutkie ramy myślenia, że "prywatne = dobre, państwowe = złe", a rozwiązanie problemu kamienicznictwa to dla nich, uwaga, rozwinięcie kamienicznictwa w Polsce i zachęcanie Polaków w "inwestowanie" w mieszkania pod wynajem.(2)

Zapewne na tym etapie ktoś się spyta "ale co jest złego w inwestowaniu pod wynajem"?

Nie ma tego problemu, jeśli jest to działanie kolektywne, np. w formie spółdzielni, gdzie zysk z wynajmu idzie na rozwój bazy lokalowej (w Niemczech takie działają prężnie, wiemy, bo sami byliśmy członkami). Problemy zaczynają się, gdy mówimy o jednostkach, dla których "inwestycja w wynajem" oznacza de facto dążenie do rentierstwa, czyli zarabiania na cudzej pracy samemu nie wnosząc niczego.

Osobną kwestią jest bardzo medialny ostatnio pomysł 50% podatku od nadmiernych zysków, mający objąć koncerny energetyczne (które w dobie kryzysu inkasują obleśnie wysokie zyski, żerując na wojnie rosyjsko-ukraińskiej i kryzysach) oraz duże przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 250 pracowników.

I tutaj pytanie, jak przedstawiają to najpopularniejsze lib-media?

Jeśli zgadliście, że otwarcie kłamiąc i przemilczając kryterium wielkości, to kwalifikujecie się do nagrody "bardziej uważnego, niż 99% Polaków komentujących w necie". Propozycja podatku od nadmiarowych zysków, obliczanego według marży z last 2018, 2019, i 2021 – 2020 pominięty, bo pandemiczne lockdowny – ma objąć na obecnym etapie wyłącznie duże przedsiębiorstwa zatrudniające więcej, niż ćwierć tysiąca pracowników. Według raportu PARP za 2019 roku, jest ich w Polsce niecałe cztery tysiące.(3)

Oczywiście, "wielkie korporacje mogą zapłacić większy podatek od zysków" niespecjalnie się sprzedaje, oraz nie służy popieranej przez lib-media opcji politycznej, więc trzeba kreatywnie wykorzystać fakty, by nastraszyć czytelnika, że PiS już idzie rozkułaczyć KAŻDE przedsiębiorstwo, a nie tylko gigantów stanowiących ~0.2% liczby przedsiębiorstw w kraju.(4)

Nie mamy wątpliwości, że "dziennikarze" kłamią z rozmysłem, bo zwyczajnie chcą wyrobić normy klikalności oraz wspomóc partię, której sprzyjają – a zatajanie kluczowych i niewygodnych faktów to w końcu standardowy element propagandy.

Drugorzędnym celem jest utrzymywanie fikcji, w ramach której interes społeczeństwa jest tożsamy z interesem klasowym bogatych kapitalistów. Jeśli oni zyskują, to zyskuje także społeczeństwo – a w szczególności miliony zarabiające na zyski kapitalistów, które przecież pewnego dnia same mogą stać się tymi kapitalistami!

Oczywiście, nie jest to powiedziane otwarcie, buduje się to poprzez ckliwe wywiady z Grażyną Kulczyk, inspirujące historie oligarchów, co to zastali Polskę pocztową, a zastawili paczkomatową, czy właśnie sensacyjne "hit pieces" wymierzone w plany rządu, by przekonać takiego Jana czy Janinę, zastawiających dom pod rozwój firmy, że zaraz ich potraktują tak samo jak gigantyczne korporacje.

A że trzeba skłamać, by osiągnąć taki efekt?

Cóż, w wojnie klasowej nie bierze się jeńców, a prawda jest jej pierwszą ofiarą.

No dobra, to tyle piania. Czas na problemy. Główny problem w całym tym układzie?

Za te podatki bierze się Sasin. Ten sam, który przepierdolił miliony na wybory kopertowe, które się w końcu nie odbyły, oraz odpowiada za szereg kompromitujących "osiągnięć" tego rządu, w tym budowę bloku w Ostrołęce, która rozwijała się w tak dynamicznym tempie, że nastąpiła (nie)planowa rozbiórka i wycofanie bloku jeszcze zanim go uruchomiono.

Więc staramy się patrzeć na to optymistycznie, ignorując fakt, iż bierze się za to Sasin – więc może się okazać, że nagle nam przyjdzie zapłacić podatki za bogatych, w naturze, której to forma nie nadaje się do cytowania, gdy Wielki Zu patrzy.

Obraz: Toż to Van Gogh, mości panie!


Źródło: Sztuczne Chwasty
Więcej w kategorii: Sztuczne Chwasty

Jest źle, a będzie jeszcze gorzej, czyli nierówności na świecie – Równość

Stowarzyszenie im. Tadeusza Regera:

Ogólnoświatowymi problemami kieruje uniwersalna zasada: bogaci się bogacą, a biedni biednieją. Opis tego zjawiska wymaga bezpośredniej konfrontacji, bez półśrodków, i uwzględnia nierówny podział bogactwa na świecie, tragedię koronawirusa oraz niechęć do sprawiedliwego opodatkowania miliarderów. Pisze Adrianna Zipper.

Jest źle, a będzie jeszcze gorzej, czyli nierówności na świecie – Równość

Źródło
Opublikowano: 2022-08-06 20:00:04

Sławomir Mentzen z Konfederacji chwali Trumpa, że ten sprytnie omija podatki – o

Tomasz Markiewka:


Sławomir Mentzen z Konfederacji chwali Trumpa, że ten sprytnie omija podatki – ostatnio przez pochowanie pierwszej żony na swoim polu golfowym. Z kolei dziennikarz ekonomiczny Sebastian Stodolak krytykuje demonizowanie korporacji technologicznych, które jego zdaniem są uciskane przez kolejne regulacje, w tym antymonopolowe.

Co łączy te dwie postawy? Obie są przejawem czegoś, co nazywam „kapitalizmem cwaniaków”.

Weźmy Big Tech. Mogłoby się wydawać, że jeśli ktoś jest zwolennikiem wolnego rynku, to będzie całym sercem za tym, by kolejne państwa czy Unia Europejska walczyły z monopolistyczną władzą wielkich korporacji. Albo swobodna rywalizacja, albo dominacja największych graczy. Nie da się mieć obu.

Skąd więc ta niechęć do rozbijania władzy Big Techu? Bo miłośnicy kapitalizmu cwaniaków są zwolennikami nie tyle wolnego rynku, co zasady zwycięzca bierze wszystko i robienia w konia wszystkich wokół. Korporacje, które wymyślają kolejne sposoby unikania regulacji, są w takiej wizji świata bohaterami, bo grają na nosie państwu, a państwo – wiadomo – twór socjalistyczny. Podobnie z Trumpem, który wymiguje się od płacenia podatków. Tytan przedsiębiorczości – czysty John Galt.

Wolność w tym przypadku to wolność od reguł i zobowiązań wobec innych.

W mniemaniu zwolenników kapitalizmu cwaniaków tak właśnie rodzi się postęp. To naiwna wizja, o czym najlepiej świadczy przypadek samego Trumpa – mistrza tego rodzaju kapitalizmu. Bo właściwie, co on takiego zrobił dla rozwoju ludzkości czy choćby, skromniej, obecnego systemu gospodarczego? Otóż nic nie zrobił – świat bez jego hoteli i kasyn byłby dokładnie taki sam. To nawet nie jest poziom „założyłem platformę społecznościową”. Innowacyjność Trumpa jest zerowa. I taki też jest jego pożytek dla świata.

Tak się właśnie mają sprawy z robieniem w konia państwa czy współobywateli. Ilu byśmy nie wytworzyli romantycznych mitów wokół takich zachowań, ile byśmy nie opowiadali, jaki to duch przedsiębiorczości kryje się za podobnymi sztuczkami, nie zmieni to prostego faktu: chodzi o pozbywanie się konkurencji i zwiększanie wpływów akcjonariuszy, ewentualnie podbijanie premii kadry zarządzającej, a nie żaden postęp.

Najbardziej namacalnym efektem kapitalizmu cwaniaków jest rozwalanie zaufania społecznego i osłabianie troski o dobra wspólne. Ludzie widzą, co wyprawiają ci na samej górze, i zadają sobie proste pytanie: a dlaczego to my mamy być naiwniakami? Dlaczego my mamy stosować się do reguł, składać na państwo, myśleć o innych, skoro tamci najwyraźniej mają to gdzieś? A jeszcze niektórzy w mediach przedstawiają ich jako bohaterów.

Na tej nucie grał przecież Trump, kiedy w kampanii wyborczej przechwalał się, ile to tyle razy ogrywał albo skutecznie lobbował waszyngtońskich polityków. Nikt lepiej ode mnie nie zna tych sztuczek, byłem cwaniakiem dla siebie, teraz będę cwaniakiem dla was, w waszym imieniu – przekonywał. A potem obniżył podatki korporacjom i miliarderom.

Puenta jest zawsze ta sama – cwaniactwo ma służyć garstce potentatów, kosztem całej reszty.

Źródło
Opublikowano: 2022-08-06 09:39:52

Czas wziąć tydzień urlopu od rzeczywistości i pojechać gdzieś w Polskę (bo przy

Sztuczne Chwasty:


Czas wziąć tydzień urlopu od rzeczywistości i pojechać gdzieś w Polskę (bo przy kryzysie ekonomicznym trudno o zagraniczne wojaże). Przypominamy:

1. Apokalipsa klimatyczna ma miejsce tu i teraz, a przypiekające nas słoneczko to jej oznaka.
2. Kapitalizm jest przyczyną, a nie panaceum na problemy tego świata.
3. Korporacje nie są waszymi przyjaciółmi.
4. Ani zatrudniający.
5. Związki zawodowe to zajebista rzecz.
6. Prawa osób LGBTQ+ to prawa człowieka. Tak, kobiety trans są kobietami.
7. Prawo do przerwania ciąży to prawo kobiety. Nie lubisz, nie rób sobie aborcji.
8. Nie ma uzasadnienia dla imperializmu, czy to amerykańskiego, czy rosyjskiego, czy jakiegokolwiek innego.
9. Tak, Ukraina ma prawo walczyć o swoje przetrwanie, a wyłączną odpowiedzialność za napaść ponosi Putin.
10. PiS i Konfabulację wiecie co.

Wracamy w połowie sierpnia. Trzymajcie się chłodno w tych ciekawych czasach!

Grafika: Plakat reklamujący radzieckie kurorty (zajebista graficznie rzecz btw)


Źródło: Sztuczne Chwasty
Więcej w kategorii: Sztuczne Chwasty

Polki i Polacy to jeden z najbardziej zaharowanych narodów w Europie. Płace są m

Razem:


Polki i Polacy to jeden z najbardziej zaharowanych narodów w Europie. Płace są marne, ceny szybują, a korporacje kpią z polskiego prawa udając, że sklepy są „placówkami medycznymi”, „klubem czytelnika” albo „pocztą”.

Zastanawia nas, ile naklejek trzeba zebrać, żeby mieć kanałowe w takich „placówkach medycznych”? Ile naklejek za morfologię? Ile za rezonans, a ile za cięcie cesarskie?

Wina leży też po stronie rządzących, którzy nie potrafią napisać ustawy, która nie miałaby dziur.

Wspieramy pracowników, bo każdy ma prawo do odpoczynku. Link do naszego stanowiska dot. handlu w niedzielę znajdziesz w komentarzach!


Źródło
Opublikowano: 2022-08-05 12:02:37

Ciekawe w co następnym razem zmienią się sklepy. Hotele? Baseny? Salony masażu?

Maciej Konieczny:

Ciekawe w co następnym razem zmienią się sklepy. Hotele? Baseny? Salony masażu?

Polki i Polacy to jeden z najbardziej zaharowanych narodów w Europie. Płace są marne, ceny szybują, a korporacje kpią z polskiego prawa udając, że sklepy są „placówkami medycznymi”, „klubem czytelnika” albo „pocztą”.

Zastanawia nas, ile naklejek trzeba zebrać, żeby mieć kanałowe w takich „placówkach medycznych”? Ile naklejek za morfologię? Ile za rezonans, a ile za cięcie cesarskie?

Wina leży też po stronie rządzących, którzy nie potrafią napisać ustawy, która nie miałaby dziur.

Wspieramy pracowników, bo każdy ma prawo do odpoczynku. Link do naszego stanowiska dot. handlu w niedzielę znajdziesz w komentarzach!




Źródło: Maciej Konieczny
Więcej w kategorii: Maciej Konieczny
Opublikowano: 2022-08-05 12:02:37

I to nie tylko pensje. To także niezapłacone podatki, składki i świadczenia socj

Sztuczne Chwasty:


I to nie tylko pensje. To także niezapłacone podatki, składki i świadczenia socjalne, przekładające się bezpośrednio na jakość naszego życia oraz naszej demokracji. Każda złotówka, każdy grosz, który ląduje w kieszeni kapitalistycznych korporacji jako zysk – zysk, nie przychód – to pieniądze zabrane pracownikom. A rekordowe zyski to rekordowa skala rabunku.

I to rabunku grożącego demokratycznym fundamentom współczesnych państw, które i tak już są mocno osłabione przez neoliberalne dogmaty prowokujące powstawanie skrajnych nierówności. Spadek jakości usług publicznych, jeśli nie wręcz ich likwidacja, to spadek zaufania do państwa, do wspólnoty i także instytucji demokratycznych. Prywatyzacja państwa i podporządkowanie go dogmatowi zysku to recepta na autokrację – co zresztą widzimy jak na dłoni w Polsce, gdzie gnicie III RP otworzyło drzwi dla faszyzującego PiSu (na szczęście dla nas niekompetentnego) oraz autentycznych faszystów w postaci klaunów z Konfy.

Nie jest przypadkiem, że po dwóch latach pandemii i przy gigantycznej inflacji polskie korporacje rejestrują rekordowe zyski.

Zresztą nasza Mała Ameryka to pikuś w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi, które borykają się z ekstremizmem od lat dzięki realnemu darwinizmowi w wersji max: To w końcu kraj, w którym wezwanie karetki, czy insulina wymaga zasobnych kieszeni – a najzasobniejsze są kieszenie korporacji, które zarejestrowały w tym roku rekordowo wysokie zyski, których nie widziano od prawie pół wieku, a do tego o 25% wyższe, niż przed rokiem.

Po wtóre, rekordowe zyski korporacji, osiągane dzięki zwiększaniu cen (przypominamy, że korporacje podnoszą ceny nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że mogą, a inflacja jest wygodną wymówką), to także rozkręcająca się inflacja. Próbuje się ją zrzucić na rosnące wynagrodzenia i silniejszą pozycję przetargową pracowników, wyrażającą się między innymi poprzez rosnące uzwiązkowienie i bezprecedensowe zakładanie związków w Amazonie i innych ultramerykańskich korporacjach (także Starbucks i tak, pracownicy usług to także pracownicy), co następnie będzie się próbować zwalczać radykalnym podnoszeniem stóp procentowych – co oczywiście uderzy nie w korporacje, a w szeregowych obywateli, przywołując ich do porządku uderzeniem gospodarczej pałki.

Pałki, którą my sami już poczuliśmy na swoich grzbietach, dzięki radosnej twórczości Rady Polityki Pieniężnej i decyzją, by pozwolić korporacjom bankowym na rabunek w biały dzień i windowanie rat kredytów oraz innych opłat do niebotycznych wysokości – oraz osiąganie rekordowych zysków.

Dlatego nie wierzcie, że podnoszenie stóp procentowych jest niezbędne. Niezbędne jest ograniczenie chciwości rządzącej tym systemem oraz budowa sprawiedliwego państwa, jako rubieży przeciw ekscesom kapitalizmu i jego „cnót”. Jeśli naszym „elitom” opozycyjnym leży na sercu sprawa demokracji i Polaków, to nie będą pieprzyć o anty-PiSie, tylko zaczną walczyć z faktycznymi wrogami demokracji: Kapitalistami.

Obraz: William Adolphe Bouguereau, 1895


Źródło: Sztuczne Chwasty
Więcej w kategorii: Sztuczne Chwasty

Sprawne usługi publiczne wzmacniają demokrację, „zaciskanie pasa” może ją udusić

Tomasz Markiewka:


Amerykański ekonomista James Tobin przekonywał lata temu, że dostarczanie pewnych usług przez państwo – od ochrony zdrowotnej, przez transport, po mieszkania – może być receptą na radzenie sobie z nierównościami społecznymi. Wtórowali mu Robert H. Frank i Philip J. Cook w książce „Społeczeństwo, w którym zwycięzca bierze wszystko”. Ich argument był prosty: o ile ludzie są w stanie zaakceptować, że kogoś stać na lepszy samochód czy bardziej luksusowe gadżety, to trudniej im się pogodzić z tym, że ktoś ma lepszą opiekę zdrowotną bądź łatwiejszy dostęp do szkół na dobrym poziomie. Państwo za pomocą jakościowych usług publicznych może niwelować ten drugi rodzaj nierówności. Tym samym – może zapobiegać sytuacji, w której społeczeństwo rozpadnie się na dwie nieprzystające do siebie części: ludzi, których stać na podstawowe dobra i ludzi, których nie stać.

W podobnym duchu wypowiadał się słynny historyk Tony Judt, pisząc konkretnie o transporcie publicznym. Wyśmiewał kraje, które chwalą się tym, jak mało pieniędzy wydają na tego rodzaju usługi. Jak pisał Judt: „krótkotrwałe korzyści ekonomiczne zostaną zniwelowane przez długotrwałą szkodę dla społeczności”. Może na krótką metę polepszy się stan budżetu, ale na dłuższą takie oszczędności grożą podzieleniem społeczeństwa na tych, którzy mogą swobodnie podróżować, i tych, którzy nie mogą sobie na to pozwolić.

My w Polsce powinniśmy sobie wziąć te argumenty związane z nierównościami społecznymi mocno do serca. Choć część polityków i komentatorów robi wszystko, by wyprzeć tę wiedzę, badania polskich ekonomistów pokazują, że nierówności w naszym kraje stają się niebezpiecznie wysokie. Najprawdopodobniej znajdujemy się pod tym względem w europejskiej czołówce.

Sprawne usługi publiczne wzmacniają demokrację, „zaciskanie pasa” może ją udusić

Źródło
Opublikowano: 2022-07-31 09:24:57

Większość pozytywnych ważnych zmian w świecie nie zachodzi nie dlatego, że są ni

Piotr Ikonowicz:


Większość pozytywnych ważnych zmian w świecie nie zachodzi nie dlatego, że są niemożliwe, tylko dlatego, że ci na górze postarali się by te zmiany były „nie do pomyślenia”.

To właśnie myśl, niepodległa, nie ujarzmiona zmienia świat. Dlatego rozpoczynamy rozmowę, wymianę myśli. Kwestionujemy kapitalistyczne dogmaty o rzekomo świętej własności prywatnej, maksymalizacji zysku, wolnym rynku, konieczności wzrostu.

Oto przykład. Jeżeli odrzucimy religię wzrostu PKB i to co już wytwarzamy podzielimy sprawiedliwie i racjonalnie, planeta ocaleje. W przeciwnym razie „Słońce zgaśnie”.

Źródło
Opublikowano: 2022-07-30 10:43:27

Kapitalizmu doświadczamy codziennie, a Międzynarodowego Dnia Tygrysa (i Tygrysic

Sztuczne Chwasty:


Kapitalizmu doświadczamy codziennie, a Międzynarodowego Dnia Tygrysa (i Tygrysicy) tylko raz w roku! Zamiast deprechopostingu proponujemy coś pozytywniejszego: Dzięki intensywnym zabiegom w celu ochrony największych z kotowatych (prawie 400 kg w największych przypadkach) populacja tygrysów żyjących na wolności rośnie, szczególnie w Indiach, gdzie przebywa prawie 70% wolnych tygrysów. W 2020 r. było to już ponad 3000 tych pięknych kotów, a dodatkowo trwają prace nad połączeniem ich terytoriów (jedno z największych zagrożeń to fragmentacja terytoriów i izolowanie populacji od siebie), a kraje azjatyckie – w szczególności Chiny – pracują nad tworzeniem wielkich rezerwatów (Northeast Tiger and Leopard National Park anyone?).

Dla tygrysów przebywających w ogrodach zoologicznych tworzy się także coraz lepsze warunki – polecamy osobiście poznańskie zoo (to, że jesteśmy poznańscy gra tutaj pewną rolę! – gdzie aktualnie przebywają trzej przedstawiciele tego pięknego gatunku, w tym jeden z Nieumarłych, Kan. Nieumarłe tygrysy to określenie dziewięciu tygrysów odratowanych z pociągu wiozącego dziesięć wielkich kotów do Dagestanu w Rosji. Odratowane zostały przez polskich zoologów tylko dzięki temu, że transport utknął na granicy polsko-białoruskiej, a komuś zechciało się sprawdzić „sprawdzony” przez inspektora weterynarii wagon ze zwierzętami.

W poznańskim Nowym Zoo zostały dwa z Nieumarłych, pozostałe wyruszyły do azylu w Hiszpanii. Dzisiaj pozostał jeden z nich oraz dwóch młodziaków.

Czasami na tym świecie dzieją się fajne rzeczy. Co istotne, to rzeczy osiągane nie przez korporacje i nie dla zysku.

Grafika: Natalie de Corsair, 2015

PS: Grafika jest prezentem od naszej przyjaciółki, której wcześniej w roku pomagaliśmy wydostać się z Rosji. Jak się okazuje, fizyczne opuszczenie granic Federacji jest najmniejszym problemem. Na szczęście historia ma szczęśliwe zakończenie i wszystko się udało, chociaż na wariackich papierach (i w warunkach rodem z erpegów lubujących się w restrykcyjnych limitach czasowych).


Źródło: Sztuczne Chwasty
Więcej w kategorii: Sztuczne Chwasty

Gdy spojrzymy na polski rynek pracy widzimy wiele problemów. Generalnie pracujem

Daria Gosek-Popiołek:


Gdy spojrzymy na polski rynek pracy widzimy wiele problemów. Generalnie pracujemy bardzo długo, a udział płac w PKB jest niski. Do tego dochodzą wciąż bardzo rozpowszechnione umowy śmieciowe, a poziom uzwiązkowienia (na tle innych krajów europejskich) jest bardzo niski. Wielu pracowników skarży się na mobbing i przepracowanie. I choć kolejne kraje przyjmują unijną dyrektywę life – work – balance (której jednym z celów jest wsparcie aktywnych zawodowo rodziców w łączeniu obowiązków zawodowych z obowiązkami rodzinnymi) – to wygląda na to, że w Polsce poczekamy jeszcze trochę na to, bo rząd jak zwykle nie zdążył przygotować przepisów.

Od wielu lat Razem konsekwentnie proponuje, by skrócić tydzień pracy – do 35 godzin. Widzimy, że kolejne kraje decydują się na taki krok. Od 2000 roku krócej pracują Francuzi, krótszy niż 40 godzinny tydzień pracy wprowadziły Dania czy Belgia. Firmy, które na całym świecie skracają tydzień pracy swoim pracownikom, mówią o rosnącej wydajności zatrudnionych tam ludzi, mniejszej liczbie zwolnień lekarskich. 35-godzinny tydzień pracy to rozsądne, realne do wprowadzenia rozwiązanie.

Dlatego gorąco zachęcam Was do poparcia naszej propozycji:


Źródło: Daria Gosek-Popiołek
Więcej w kategorii: Daria Gosek-Popiołek

Opublikowano: 2022-07-25 15:05:26

35-godzinny tydzień pracy nie jest antidotum na wszystkie bolączki

Razem:

„Jesteśmy jednym z najbardziej zapracowanych społeczeństw w Europie, a udział płac w PKB jest bardzo niski. Co więcej, niepokojąco spadł w trakcie pandemii – znowu jesteśmy na poziomie z 2017 roku. Mamy bardzo niskie uzwiązkowienie, bardzo duży udział umów śmieciowych” – Magdalena Biejat dla Krytyka Polityczna

35-godzinny tydzień pracy nie jest antidotum na wszystkie bolączki

Źródło
Opublikowano: 2022-07-25 08:22:48

Ze względu na upały prawie ominął nas klasyczny przykład libkowej mentalności, w

Sztuczne Chwasty:


Ze względu na upały prawie ominął nas klasyczny przykład libkowej mentalności, w osobie starego Matczaka (tego, co to kupił swojemu synowi karierę rapera) równającego rasizm i seksizm – czyli redukowanie różnorodności etnicznej i seksualnej – z egalitaryzmem, czyli redukowaniem nierówności majątkowej.

Oczywiście w klasycznym stylu pt. „tylko zadaję pytania”, że potrzebna jest dyskusja na temat tego, która redukcja różnorodności jest pożądana.

Problem w tym, że historia już dawno odpowiedziała na te pytania. Redukcja różnorodności statusu prawnego (likwidacja przywilejów szlachty i umożliwienie awansu społecznego), różnorodności edukacyjnej (likwidacja analfabetyzmu i otwarcie szkolnictwa), czy różnorodności zdrowotnej (publiczna opieka zdrowotna) i tak dalej stały się fundamentem geometrycznego postępu ludzkości w wieku dwudziestym.

Serio.

Zastanówcie się: Czy lepsza jest parodia systemu rzymskiego i sztywne podziały na uprzywilejowane, oderwane od rzeczywistości elity i eksploatowane przez nie pospólstwo? System tak ukochany przez libków jak Matczak czy faszystów jak Peterson, w którym decyzje podejmowane są przez garstkę uprzywilejowanych, bogatych kurwiów?

Czy lepszy jest system egalitarny, w którym delegacja, decentralizacja i eliminowanie różnic w statusie sprawiają, że decyzje są podejmowane przez miliony ludzi jednocześnie?

Lepsza centralizacja i bottlenecking, czy delegacja i działanie równoległe?

Pytanie retoryczne. Jeśli nadal masz wątpliwości, polecamy uruchomić najnowszego Windowsa na procesorze jednordzeniowym. To jest właśnie system elit, w którym „różnorodność majątkowa” jest priorytetem.

Przy okazji warto zwrócić uwagę na nieudolne próby przejęcia języka lewicy przez prawicę. Nie jest to pierwszy raz, gdy z bogaczy próbuje się zrobić uciskaną mniejszość. Próbowano tego w Stanach Zjednoczonych, skąd zapewne ten trend został zaimportowany, gdzie spełzło to na niczym. Na szczęście instynktownie rozumiemy, że nie ma żadnych punktów wspólnych między biednym gejem, lesbijką, czy osobą trans, a bogatym kurwiem pokroju Matczaka, który dosłownie może sobie kupić dowolną rozrywkę czy status – łącznie z karierą swojego bananowego synka.

Obraz: Un Maquignon d’esclaves à Rome, Gustave Boulanger, 1886


Źródło: Sztuczne Chwasty
Więcej w kategorii: Sztuczne Chwasty

No, pożartowaliśmy sobie z noblistki, ha-ha, teraz czas na powrót do rzeczy powa

Sztuczne Chwasty:


No, pożartowaliśmy sobie z noblistki, ha-ha, teraz czas na powrót do rzeczy poważnych. 2022 rok jest kolejnym rokiem z rzędu bijącym rekordy temperatur, które w zachodniej Europie już dobijają do czterdziestu stopni, nawet w słynących z zimna i wilgoci Wyspach Brytyjskich (gdzie padł historyczny rekord gorąca). Gdzie indziej, Niderlandy zarejestrowały temperaturę powyżej 40 stopni Celsjusza po raz pierwszy w historii, a w Europie Zachodniej od początku fali gorąca doliczono się ponad cztery tysiące zgonów bezpośrednio związanych z ekstremalnymi temperaturami (liczby pośrednio związanych nie da się właściwie określić), a na deser mamy gigantyczne pożary lasów na Półwyspie Iberyjskim i południowej Francji.

Podziękujmy kolektywnie panu kapitalizmowi za z(a)gotowanie nam takiego losu. Podziękujmy także neoliberalizmowi i libkom, którzy święcie wierzyli – i nadal wierzą – że tylko całkowicie nieuregulowany rynek i święta chciwość nas uratują.

Problem w tym, że ocieplenie klimatu i gorąc lejący się na nas zewsząd są właśnie efektem deregulacji i urynkowienia naszego życia. To klęska rynku, a jeszcze większe urynkowienie rynku tylko ją przyspieszy.

Kapitalizm jest źródłem problemu, a nie jego rozwiązaniem. Prosty mechanizm: Podporządkowanie wszystkiego dyktatowi zysku oznacza, że decyzje będą podejmowane w celu nie spełnienia określonych celów, a maksymalizacji dochodu. Oznacza to także skrócenie perspektywy działania do jednego, w najlepszym przypadku kilku lat: Istotne są krótkofalowe zyski, a nie długofalowa stabilizacja.

W tym „najlepszym” systemie gospodarczym bardziej opłacało się, przez dekady, ukrywać prawdę o zmianie klimatu i siać dezinformację. Pisaliśmy już kiedyś o Climate Deception Dossiers, które obnażają, jak wielkie koncerny paliwowe od pół wieku siały dezinformację, by oszczędzić na kosztach adaptacji i zwiększyć swoją i tak ogromną stopę zwrotu, ale nie trzeba sięgać aż za ocean, by zobaczyć mechanizm w praktyce.

Wystarczy wyjść na dosłownie płytę statystycznego polskiego rynku, zabetonowanego po brzegi w ramach „modernizacji”. Wyrżnięcie zieleni, zalanie wszystkiego betonem i postawienie kiczowatej fontanny było nie tylko nieudolnym małpowaniem Zachodu przez naszych włodarzy, ale zwyczajnie racjonalnym działaniem z punktu widzenia finansowego. Miasta zarządzane jak firmy, podporządkowujące logikę działania nie potrzebom mieszkańców, a tabelkom w Excelu, świadomie dewastowały przestrzeń publiczną – bo o zieleń, która jest kluczową barierą przeciw falom potwornego gorąca, trzeba dbać, sprzątać, nawozić, podlewać.
A płyta betonowa? Wylejesz raz i z głowy. Co za oszczędność! Gospodarność! Skrajny debilizm z punktu widzenia urbanistyki!

Drugą stroną problemu jest to, że społeczeństwa i państwa późnokapitalistyczne są bardzo wątłe i niestabilne. Może się to wydawać paradoksem, w końcu każdy z nas ma smartfona, Internet i Maca pod ręką, ale jak pokazuje kryzys klimatyczny, na który nakłada się kryzys ekonomiczny i galopująca światowa inflacja, kryzys zdrowotny (COVID nie zniknął, pewnie nie zapoznał się z ogłoszeniem MiniZdrow), oraz wojna na wschodzie, nasze społeczeństwo właściwie rozpada się z tygodnia na tydzień.

Galopujące ceny, w tym wzrost kosztów gazu, węgla, elektryczności (a te mają rosnąć dalej i dalej, Urząd Regulacji Energetyki przewiduje, że nawet o 180% w 2023 roku, serio), są połączone z całkowitą niemal abdykacją państwa, które realny darwinizm czyni oficjalnie doktryną państwową. To już groteska: Zamiast systemowych rozwiązań mamy ad hoc dopłaty do węgla dla ogrzewających nim dom, kosztujące budżet kolejne miliardy, a Ministerstwo Zdrowia przyjmuje wręcz z ulgą, że Polacy pogodzili się ze skazaniem na prywatną opiekę zdrowotną.

Dlatego można powiedzieć, że Polska jest w sumie państwem teoretycznym. Byłoby to zabawne, gdyby nie oznaczało to właśnie realnego, kapitalistycznego darwinizmu: Ci z nas, którzy mają środki przeżyją. Ci, którzy ich nie mają, zginą zmiażdżeni przez nakładające się na siebie kryzysy.

I, jak zwykle w Polsce po 1989 r., znajdzie się chmara libków silnych razem, którzy tylko tym śmierciom przyklasną.

Co z tym zrobić? Pomijając całkowitą restrukturyzację społeczeństwa, gospodarki, i zduszenia konsumeryzmu i życia pod dyktando marek?

Organizować się oddolnie. Pomagać sobie nawzajem. Zakładać związki zawodowe i wymuszać na kapitalistach ustępstwa. Uprawiać partyzantkę ogrodniczą. Naciskać i dręczyć polityków, nie poprzez wpisy na fejsie, ale pisząc do nich bezpośrednio, zaczepiając w biurach, na ulicy, a w szczególności we wszelkiej maści knajpach. Eksperymentować i uczyć się ogrodnictwa na własną rękę. Dbać o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne – możliwości jest multum.

A przy okazji zdrowia fizycznego i psychicznego:

1. Jeśli możesz, nie wyłaź na słońce. Jeśli musisz, pamiętaj o kremie, czapce, parasolu do ochrony przed słońcem. Nasz kosmiczny reaktor jest demokratyczny, każdy poci się w jego promieniach tak samo.
2. Pamiętaj o piciu wody. Szczególnie w upały. Jeśli pracujesz, a temperatura jest wysoka, pamiętaj, że zatrudniający ma obowiązek zapewnić wodę.
3. Chłódź mieszkanie jak tylko się da. Za dnia zamykaj szczelnie, w nocy wietrz ile się da. Sen ważna rzecz.
4. Nie daj się doomerstwu. Odrobina fatalizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła, ale bez przesady.

Generalnie, życie w arcyciekawych czasach nie jest przyjemnością, a kapitalistyczna dystopia jest potworna, ale trzymajcie się tam. Pocieszające jest to, że tak, jak jeszcze naście lat temu wydawało się, że kres historii jest faktem, to dzisiaj już właściwie nie ma szansy na to, by „business as usual” nadal trwało.

Pytanie tylko, ile jeszcze stracimy, zanim ten kapitalizm rozbije sobie ten głupi pysk i będziemy mieli Star Treka.

Grafika: Interplay Entertainment, 1997

PS: Mamy nadzieję, że nie trzeba nikomu udowadniać antropogeniczności zmian klimatycznych. Tutaj odsyłamy do meta analizy Mark Lynas et al 2021 Environ. Res. Lett. 16 114005 (link w komentarzach), która nie pozostawia wątpliwości: Konsensus naukowy to prawie 100%, że jesteśmy żabami samodzielnie podkręcającymi sobie ogień pod garnkiem w którym żyjemy.


Źródło: Sztuczne Chwasty
Więcej w kategorii: Sztuczne Chwasty

Finansjera to nie są bogowie #lewica #razem #sejm #polityka #finanse #ekonomia #gospodarka #podatki



SUBSKRYBUJ nas na YouTube!

DOŁĄCZ do Razem 👉 http://partiarazem.pl/dolacz/

Bądź na BIEŻĄCO 👉 http://partiarazem.pl/zamow-newsletter/

Śledź nas:
FB 👉 https://www.facebook.com/partiarazem
Instagram 👉 https://www.instagram.com/partiarazem/
Twitter 👉 https://twitter.com/partiarazem
TikTok 👉 https://www.tiktok.com/@partiarazem

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj nas, bo możemy więcej!
Wpłać darowiznę na naszą działalność:

Nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 6408 8296
Nazwa: LEWICA RAZEM

Uwaga: polskie prawo zezwala partiom politycznym przyjmować darowizny przychodzące wyłącznie z kont krajowych i wyłącznie od osób fizycznych. maksymalna łączna wysokość wpłat od jednej osoby w roku kalendarzowym nie może przekraczać 31500 zł.

#lewica #sejm #polityka #prawica #razem #partiarazem

Źródło
Opublikowano: 2022-07-19 12:08:38

Praktycznie wszędzie na naszej trasie #LatozRazem temat numer 1 to rosnące koszt

Adrian Zandberg:


Praktycznie wszędzie na naszej trasie #LatozRazem temat numer 1 to rosnące koszty życia. Z miesiąca na miesiąc pensja pracowników waży mniej. Rząd ma narzędzia, żeby temu przeciwdziałać, naciskać na wielkie koncerny, ale tego nie robi. Dziś najwięksi pchają w górę zyski kosztem zwykłych ludzi.

Transport publiczny, szczególnie teraz, powinien być tańszy. To jedno z narzędzi, które mamy, żeby obniżyć koszty zycia – i pomóc gospodarce. Niemcy wprowadzili bilet za 9 euro – nasz rząd również powinien ulżyć portfelom polskich rodzin. Nie rozumiem, dlaczego rozwiązania, o których od tygodni mówi Paulina Matysiak jeszcze nie zostały wdrożone.

O stanie lokalnego transportu zbiorowego mówiliśmy dziś w Zielonej Górze. To kwestia, która jest bolączką olbrzymiej części mieszkańców województwa lubuskiego.




Źródło
Opublikowano: 2022-07-14 21:16:06

Minister Czarnek ma świetną radę dla tych, którzy boleśnie odczuwają skutki wyso

Maciej Konieczny:


Minister Czarnek ma świetną radę dla tych, którzy boleśnie odczuwają skutki wysokiej inflacji: wystarczy… MNIEJ JEŚĆ.

Ponieważ rząd twardo broni obscenicznych zysków banków i koncernów paliwowych, to recepta na walkę z kryzysem inflacyjnym jest taka jak zwykle: zaciskanie basa na brzuchach tych, którzy mają najmniej i są w najtrudniejszej sytuacji. Na banki, korporacje i kumpli na stołkach w spółkach Skarbu Państwa rząd będzie chuchał i dmuchał, reszta ma zap******ać za coraz mniejszą miskę ryżu.

Na lewicy wiemy, że w czasach kryzysu trzeba sięgać do najgłębszych kieszeni. Dlatego złożyliśmy projekt ustawy, która zamrozi WIBOR i zatrzyma bandycki wzrost rat kredytów. Dlatego złożyliśmy ustawę o marżach, która obniży cenę benzyny kosztem nieprzyzwoitych zysków korporacji paliwowych.

W Polsce od ponad 30 lat za walkę z każdym kryzysem płacą ci, którzy żyją od pierwszego do pierwszego. Płacą utratą pracy, mieszkania, długami, wypchnięciem na śmieciówkę. Tym razem niech zapłacą tłuste koty!


Źródło: Maciej Konieczny
Więcej w kategorii: Maciej Konieczny
Opublikowano: 2022-07-14 13:03:49

Na targach w Kutnie i w Łęczycy temat jest jeden: koszty życia. Co z benzyną? Dl

Adrian Zandberg:

Na targach w Kutnie i w Łęczycy temat jest jeden: koszty życia. Co z benzyną? Dlaczego rząd boi się wziąć za koncerny, które wykorzystują inflację? Jak pomóc emerytom przed zimą?

Jesteśmy tu z konkretami: lewica to druga waloryzacja świadczeń, ograniczenie samowoli koncernów paliwowych i banków.







Źródło
Opublikowano: 2022-07-12 13:48:06

Parlament Europejski przyjął kilka dni temu rezolucję, w której m.in. zawarł int

Anna Górska:


Parlament Europejski przyjął kilka dni temu rezolucję, w której m.in. zawarł intencje wpisania prawa do przerywania ciąży do Karty Praw Podstawowych UE. To ważny krok, bo po raz pierwszy jakikolwiek organ Unii postanowił użyć instrumentów traktatowych do zakończenia nierówności w dostępie do aborcji osób z różnych krajów UE. Rezolucja została przegłosowana zdecydowaną większością, co też jest budujące. Jednak moim zdaniem niewystarczające, biorąc pod uwagę, czym jest Karta Praw Podstawowych.

To dokument, który jest częścią Traktatu Lizbońskiego, przyjętego w 2007 roku. Negocjował go w imieniu Polski Jarosław Kaczyński, ale ratyfikacja przypadła już na rząd Donalda Tuska. I właśnie Karta Praw Podstawowych nie została ratyfikowana w całości, mimo, ze Donald Tusk zapowiadał jej przyjęcie przed ówczesnymi wyborami. Dlaczego? Z powodów ideologicznych.

Już w czasie negocjacji traktatowych polskiej prawicy, od Kaczyńskiego po Zolla (tak, tego Zolla), nie podobało się, że Unia chce „rozliczać” państwa członkowskie z przestrzegania praw człowieka. Chodziło o zapisy dotyczące równego traktowania m.in. ze względu na wyznanie i orientację seksualną. Polska znalazła w Unii sojusznika – Wielką Brytanię, której z kolei nie podobała się swoboda działalności związków zawodowych. Oba kraje zagroziły, że nie podpiszą traktatu reformującego Unię.
Powstał więc Protokół Brytyjski do Karty, który (z grubsza) wyłącza państwa, które go przyjmą spod jurysdykcji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w tych obszarach.

Ratyfikacji Traktatu z Protokołem Brytyjskim, wbrew przedwyborczym zapowiedziom, wbrew badaniom opinii, ale zgodnie z wolą biskupów, dokonała większość sejmowa po zwycięskich wyborach PO i Donalda Tuska.

Historia pokazuje więc, że Karta Praw Podstawowych, choć ważna i chlubna, nie jest narzędziem, które może cokolwiek wymusić na państwach członkowskich i zapewnić wszystkim osobom w UE równe prawa.

Czego potrzebujemy?
Kolejnej reformy UE i twardych narzędzi ochrony praw podstawowych, poprzez instrumenty wspólnych polityk.

Jesteśmy po Konferencji na Rzecz Przyszłości Europy – wielkich europejskich konsultacjach społecznych o tym, jak powinna być zreformowana Unia. W Polsce mało kto o tym wiedział, bo naszej „prospołecznej” władzy nie zależy na używaniu obywatelskich narzędzi konsultacji. Ale w innych krajach UE odbiły się one szerszym echem. Cały proces ma doprowadzić do prac nad nowym traktatem unijnym.
Mam nadzieję, że również nad przeorientowaniem wspólnych polityk unijnych w kierunku głębszej integracji.
Jedną z nowych polityk powinna być wspólna polityka ochrony zdrowia, a w niej jednolity standard europejski w zakresie ochrony zdrowia i pakiet świadczeń gwarantowanych zawierający również prawo do legalnego, bezpiecznego i darmowego przerywania ciąży.

Tylko takie narzędzia zagwarantują nam równe prawo do aborcji w całej Unii Europejskiej.
Potrzebujemy odwagi w przyszłym reformowaniu Unii Europejskiej i gwarancji, że jakiekolwiek zmiany rządów w jakimkolwiek z krajów UE nie pozbawią połowy mieszkających w nich osób ich podstawowego prawa do wyboru.

#uniaeuropejska #prawakobiet #legalnaaborcja


Źródło
Opublikowano: 2022-07-12 10:15:54

Marsz Równości w Pruszkowie – co to był za marsz

Maja Staśko:


Marsz Równości w Pruszkowie – co to był za marsz 🌈🌈🌈

Zaczęło się od wsparcia Agnes, osób transpłciowych i pracujących seksualnie, a także wszystkich pracujących. Było mnóstwo o nierównościach ekonomicznych i tym, jak najbogatsi wykorzystują naszą walkę o prawa do poprawiania wizerunku. Oddolna, queerowa, pracownicza narracja.

W trakcie zapisałam sobie kilka cytatów osób przemawiających ze sceny:

Agnes ukradło małpkę i zniszczyło lusterko. Było osobą w uzależnieniu. Ale przy solidarności to nie ma żadnego znaczenia. Podobnie jak to, jak zaslużona jest osoba. Policjant zgwałcił Agnes – i dlatego Agnes zasługuje na wsparcie. Nawet jeśli popełniałeś błędy, przestępstwa, masz za sobą trudne epizody – wesprzemy Cię po przemocy.

Jestem osobą niebinarną. Jestem osobą uzależnioną. Mam na koncie kilka mandatów za kradzież. I jestem częścią LGBTQ. Bo jesteśmy różni. Nie zawsze uśmiechnięci. Nie jak z okładki.

Jesteśmy ludźmi.

Nie ma queeru bez pracownic seksualnych. Nie możemy udawać, że to często transpłciowe pracownice seksualne organizowały ruch queerowy. Queer jest zawsze pracowniczy i po stronie pracownic seksualnych.

Jeśli kojarzycie Pruszków z burdelem, tzn. że kojarzycie z osobami pracującymi seksualnie. Jeśli chcecie je upokarzać, to jest o Was. My jesteśmy z pracownicami.

Neoliberalne rządy i korporacje uwielbiają mówić o prawach człowieka. Ale prawem człowieka jest też prawo do godnego życia: bez wyzysku, głodu. Prawo do mieszkania. Dla nich to nie mieści się w prawach człowieka – bo nie daje im zysków jak przechwalanie się tęczowymi flagami czy wielką platformą na marszu.

LGBT to nie jest kampania reklamowa wielkich korporacji. To nasza oddolna przestrzeń i solidarność.

Są korporacje, gdzie widzimy tęczową flagę przed wejściem – ale gdy pracownicy chcą założyć związek zawodowy, są zwalniani.

Korporacje swoje zyski czerpią ze śmierci ludzi na wojnach czy w zakładach pracy. Po czym przychodzą na marsz i są w centrum, bo mieli kasę, by wykupić sobie miejsce na platformie.

Nie damy się sprzedać. Korporacje nas wykorzystują w zakładach pracy. Nie będą nas wykorzystywać w naszej przestrzeni.

Lesbijka: nie jesteśmy kategorią w porno, tylko ludźmi!






Źródło
Opublikowano: 2022-07-10 19:02:48

Marsz LGBT to nie jest kampania reklamowa wielkich korporacji. To nasza oddolna

Maja Staśko:

Marsz LGBT to nie jest kampania reklamowa wielkich korporacji. To nasza oddolna przestrzeń i solidarność.

Są korporacje, gdzie widzimy tęczową flagę przed wejściem – ale gdy pracownicy chcą założyć związek zawodowy, są zniechęcani lub zwalniani.

Nie damy się sprzedać. Korporacje nas wykorzystują w zakładach pracy. Nie będą nas wykorzystywać w naszej przestrzeni, w trakcie naszego święta.

Marsz Równości w Pruszkowie

Źródło
Opublikowano: 2022-07-10 17:47:13

„Jeśli kojarzycie Pruszków z burdelem, tzn. że kojarzycie z osobami pracującymi

Maja Staśko:


„Jeśli kojarzycie Pruszków z burdelem, tzn. że kojarzycie z osobami pracującymi seksualnie. Jeśli chcecie je upokarzać, obrażać ze względu na ich pracę, to jest o Was. My jesteśmy z pracownicami seksualnie i nigdy ich nie opuścimy”

Tlum: Sexworkerko, jestem z Tobą

Kolejna osoba: „To jest naszą przestrzeń, nieprzejęta przez kapitalizm. Korporacje nie wspierają nas, tylko wyzyskują. Ale my ich pokonamy, jako pracownice i pracownicy”

Tlum: Jebac kapitalizm
Po chwili: Wolna wolna Ukraina, Norymberga dla Putina
I: Wolny wolny wolny Kurdystan

Ten marsz jest naprawdę piękny. Marsz Równości w Pruszkowie

Źródło
Opublikowano: 2022-07-10 15:26:12

Ceny produktów rosną najszybciej od lat 90-tych, a największy dystrybutor paliw

Magdalena Biejat:


Ceny produktów rosną najszybciej od lat 90-tych, a największy dystrybutor paliw i jedna z najzamożniejszych spółek Skarbu Państwa – Orlen notuje rekordowe zyski. Składamy się na nie wszyscy, płacąc ponad 7 zł za litr paliwa. Pomimo obniżenia przez rząd podatku VAT, pomimo spadku cen ropy na rynkach światowych – benzyna kosztuje nas coraz więcej.

Zarząd Orlenu i rząd próbowali nas przekonać, że ceny obniżyć się nie da. Po naciskach z naszej strony zdecydowali się jednak wprowadzić przeceny na stacjach benzynowych o 30 groszy na litrze w ramach promocji. Naszym zdaniem to nie wystarcza i mamy to policzone.

Przygotowaliśmy ustawę, która ogranicza wysokość marż hurtowych i detalicznych spółek paliwowych. Dzięki jej wprowadzeniu benzyna mogłaby być tańsza nawet o 1,60 zł za litr, a olej napędowy – o 1,10 zł. Stałoby się to bez żadnych strat dla Skarbu Państwa i z zachowaniem zysków jakie Orlen osiągał w 2021 roku.

Dziś 14 milionów Polaków nie ma dostępu do zorganizowanego transportu publicznego. Kiedy chcą dojechać do pracy, zawieźć dzieci do szkoły, dojechać do lekarza czy do urzędu, muszą skorzystać z samochodu. Nasza ustawa powoli ulżyć ludziom, którzy na co dzień borykają się z szalejącą drożyzną. Wprowadza rozwiązania niezależne od widzimisię zarządów spółek paliwowych, których członkowie premiami zarabiają miliony złotych rocznie i którzy nie odczuwają na własnej skórze skutków swoich decyzji.


Źródło
Opublikowano: 2022-07-07 18:17:31