Uwaga, czytam, czy to już przestępstwo?

Maja Staśko:


Uwaga, czytam, czy to już przestępstwo?

Wczoraj powiedziałam na antenie TVN24, że snobizm na czytanie i wyższościowe połajanki względem nieczytających są najgorszą możliwą promocją czytelnictwa, bo stygmatyzują ludzi, którzy nie czytają, zamiast dociekać, dlaczego nie czytają. A mogą nie czytać z mnóstwa powodów: bo ich rodzice nie czytali i nie przyzwyczaili ich do tego, bo książki są za drogie, nie w każdej miejscowości jest biblioteka, a nie w każdej bibliotece są nowości, bo nie mają czasu i sił po pracy, bo nie potrafią się skupić przez przebodźcowanie związane z mediami społecznościowych, bo mają za dużo stresów i lęków, bo mierzą się z zaburzeniami psychicznymi. Albo wolą Netflixa lub grę komputerową.

I zamiast oceniać ludzi i rozliczać z liczby przeczytanych książek (jakby to były jakieś zawody), warto przyjrzeć się tym powodom i warunkom ich życia. Warunkom, w którym nie zawsze jest miejsce na książkę.

Zamiast besztania – krótszy tydzień pracy!

Rozmowa była miła. Ale po emisji się zaczęło: Hanna Lis, Katarzyna Lubnauer z KO, Przemysław Szubartowicz, Marcin Wyrwał z Onetu postanowili uderzyć, niedokładnie cytując moje słowa i stając w obronie snobizmu.

Szczerze? Gdy szłam do programu, myślałam: uff, nareszcie totalnie niekontrowersyjny temat – w końcu to nie aborcja, polityka, szczepionki czy nierówności, tylko książki – więc będzie spokojnie i miło. Poza tym skończyłam filologię polską i pracowałam jako krytyczka literacka, więc przynajmniej tym razem nikt nie będzie podważał moich kompetencji.

Okazało się jednak, że także gdy mówię o książkach, dla wielu liberalnych publicystów i polityków jestem nie do przyjęcia.

Czy jest jakiś temat, przy którym liberalni dziennikarze nie zbesztają mnie jak krnąbrnej dziewczynki i nie podważą moich kompetencji?

Na szczęście, poza liberalną warszafką ludzie zrozumieli dobrze, o czym mówiłam. To, ile podziękowań i wsparcia dostałam, jest niesamowite!

A dziennikarze zaciekłą obroną snobizmu czytelniczego właściwie tylko potwierdzili moje słowa. Ten snobizm nie służy zachęcaniu do czytania. Służy demonstracji własnej wyższości. A to, niestety, najlepszy możliwy sposób, by zniechęcić do czytania.






Źródło
Opublikowano: 2021-05-12 21:02:43

Jesteśmy dziś z protestującymi pielęgniarkami i położnymi. Trzeba jak najszybcie

Razem:


Jesteśmy dziś z protestującymi pielęgniarkami i położnymi. Trzeba jak najszybciej podwyższyć im płace i zrobić wszystko, aby zwiększyć liczbę pielęgniarek i położnych. Obecnie pracownice ochrony zdrowia po roku pandemii są zaharowane. Z powodu COVID–19 zmarło blisko 200 z nich.

Działająca dobrze, jak naoliwiona maszyna ochrona zdrowia to jeden z naszych sztandarowych postulatów. Kilka miesięcy temu złożyliśmy projekt ustawy zwiększający nakłady na ochronę zdrowia do 7,2 proc. PKB.

Na dzisiejszym proteście reprezentuje nas m.in. Joanna Wicha, członkini naszego Zarządu Krajowego. Asia jest czynną pielęgniarką w jednym z warszawskich szpitali.

Pielęgniarki, położne, nigdy nie będziecie szły same! ✊



Źródło
Opublikowano: 2021-05-12 14:09:28

Zardzewiała Dama

Obywatel:

W ósmą rocznicę śmierci Thatcher, idolki ekonomicznych analfabetów i/lub ludzi bez sumień, przypominamy tekst Krzysztofa Mroczkowskiego: „Liberalny ekstremizm Thatcher nie polegał więc, jak to się zwykło uważać, na zmniejszeniu wydatków, lecz na zmianie ich struktury. W połączeniu z regresywnymi zmianami podatkowymi (podwojenie wysokości podatku VAT, czyli wzrost opodatkowania konsumentów, szczególnie tych mniej zamożnych, przy jednoczesnej obniżce stopy podatku dochodowego dla najbogatszych z 83 procent do 60, następnie do 46, a od 1988 r. do 40 procent) zapoczątkowało to przepływ siły nabywczej od szerokich rzesz obywateli, zatrudnionych w sektorach przeznaczonych na zniszczenie, w stronę ludzi zamożnych oraz rynku kapitałowego”. Całość w linku:

Zardzewiała Dama

Źródło
Opublikowano: 2021-05-12 10:53:59

A jeśli to jest już wreszcie początek końca tej marnej nadętej wyzyskowej neolib

Remigiusz Okraska:


A jeśli to jest już wreszcie początek końca tej marnej nadętej wyzyskowej neoliberalnej elitarnej ferajny, odpowiedzialnej za ogrom krzywd i morze łez w III RP? Może przemawia przeze mnie myślenie życzeniowe, kto wie. Ale coraz więcej jest sondaży z kilkunastoprocentowym poparciem dla PO. Ostatnia akcja z poparciem dla KPO i społecznym odbiorem tego pokazała, że partia Budki i jazgot liberalno-elitarnych komentatorów i autorytetów – trafia w społeczną próżnię. Czytam tekst przypominający, że po 5 latach rządów PiS ma znacznie lepsze notowania niż PO miała po swojej pięciolatce, a przede wszystkim wciąż utrzymuje większościowe poparcie. Widzę wyniki sprzedaży balcerowiczowskiej gadzinówki wychwalanej przez liberalną lewicę, a te wyniki to już średnio poniżej 60 tys. egz. na numer. Pamiętam czasy, gdy to było 10 razy tyle. I nie chodzi tylko o „zmierzch prasy papierowej”, bo ten zmierzch dotyczy wszystkich, a jednak w okresie rozkwitu prasy papierowej nie było tak, że GW miała ledwie 6 razy większą sprzedaż niż ówczesne, bardziej zresztą pluralistyczne, dzienniki prawicowe, a dzisiaj przewaga tego giganta nad czymś tak od zarania mizernym jak „Gazeta Polska Codziennie” wynosi właśnie tylko tyle.

Może jest to myślenie życzeniowe, może jeszcze się odrodzą, może hydrze odrosną głowy. A może to zapowiedź zgonu i pogrzebu. Może właśnie okazuje się, że temu towarzystwu kończy się już definitywnie paliwo do dalszej jazdy. Stworzone styropianowymi legendami, gdy bronili robotników zanim kilka lat później zniszczyli ich fabryki i społeczności. Stworzone uprzywilejowanym startem w postaci forsy, układów i lepszej pozycji wtedy, gdy rozdawano karty. Stworzone kumoterskimi prywatyzacjami i reprywatyzacjami, ukradzionymi pierwszymi milionami i miliardami. Forsą, mediami, dętymi opowieściami, ludzką naiwnością i ludzką nadzieją, a później już tylko reprodukowanymi w warunkach niemal zerowej konkurencji.

Oczywiście mają wciąż sporo, nie wylądują na dnie, zwłaszcza że PiS jest raczej miękiszonami niż porządnym rewolucyjnym reżimem, który na wzór Castro i Guevary zrobiłby z odpowiednikami reżimu Batistów porządek raz a dobrze. Ale coraz wyraźniej widać, że są przegrywami, że ich jęki i histerie są bezsilne, że legendy okazały się dęte i podłe, że roztrwonili kawał kapitału politycznego i symbolicznego. Zgon i pogrzeb wydają się już tylko kwestią czasu.

Oczywiście to nie oznacza, że zaniknie cała formacja. Będą w Polsce jakieś liberalne inicjatywy, jakieś kontynuacje środowiskowe, ideowe czy rodowe tej niecnej ferajny, ale istnieje spora szansa, że znacznie mniej zależne od postaci i grup obsadzonych w roli niejednoosobowego capo di tutti capi tej ośmiornicy. Niech jeszcze PiS przejedzie się po posadkach i wpływach w „kulturze” i akademii, niech uwali zagraniczne dotacje dla tutejszych agentur udających think tanki czy fundacje, niech przejmie czy osłabi jeszcze trochę „wolnych mediów”, niech kolejne marne typy zwieją do Berlina czy Brukseli, a to wszystko pójdzie w jeszcze większą rozsypkę i w spore przegrupowanie, bo dotychczasowi władcy będą mieli znacznie mniejsze możliwości tworzenia dworu podległego sobie w zamian za tłuste kąski z pańskiego stołu. Ci, którzy jeszcze dziś liżą to i owo dawnym potęgom, będą znacznie gorzej opłacani, część z nich straci tę pozycję w ogóle, więc nasilą się rejterady, a jak znam giętkość ich kręgosłupów to zaraz zaczną się amnezje, wypierania i tworzenie nowych legend, tak jak było choćby z mnóstwem świeżych nawróceń prospołecznych gdzieś tak od lat 2013-2015 w środowiskach ludzi mających niegdyś balcerowiczowską siekę w łbach lub zupełnie niezainteresowanych przez długie lata „nierównościami społecznymi”, za to czerpiących korzyści z tychże nierówności.

Nie mam pojęcia, jak wtedy będzie wyglądała scena polityczna, czy ten kraj będzie lepszy, to wszystko są sprawy otwarte. Wiem, że ja z okazji tego pogrzebu otworzę tokay, bo tu nie ma po kim i po czym płakać.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-08 17:50:10

Kolumbia stanęła w ogniu walk społecznych, a w Polsce, mam wrażenie, tylko nieli

Piotr Ikonowicz:


Kolumbia stanęła w ogniu walk społecznych, a w Polsce, mam wrażenie, tylko nieliczni o tym słyszeli. A jeszcze mniej osób zawraca sobie tym głowę. Tymczasem mieszkańcy i mieszkanki tego kraju są mordowani przez prawicowy rząd, przy bierności świata.

W ciągu ostatniej fali protestów, trwających od strajku, który miał miejsce 28 kwietnia tego roku, zginęło już 37 protestujących, według organizacji Temblores. Nie ma dnia, żeby w całym kraju nie wybuchały starcia.

Iskrą dla wybuchu tej fazy protestów było podniesienie podatków przez prawicowego prezydenta Ivána Duque oraz rząd partii Centro Democrático („demokratyczne centrum” w Polsce brzmi równie podejrzanie i tak jak tutaj, tam też ukrywa grubszą prawicę). Podatki w celu świętego dla neoliberałów „równoważenia budżetu”, podniesiono w taki sposób, żeby uderzyły głównie w niezamożnych i średniozamożnych. W świetle kompletnie nieradzącego sobie z kryzysem zdrowotnym państwa, wywołało to furię zwykłych ludzi.

Od lat w tym kraju trwa neoliberalna polityka cięć, ulg dla biznesu i przerzucania kosztów funkcjonowania całego państwa z potężnym, zmilitaryzowanym aparatem bezpieczeństwa wewnętrznego na społeczeństwo. Poszukiwanie kolejnych dziurek w paskach do zaciśnięcia spowodowało już falę ostrych protestów w 2019 roku.

Ponad 21 milionów Kolumbijczyków nie ma wystarczających dochodów, aby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby. Poziom nierówności gwałtownie rośnie, zwłaszcza od 2017 roku, czyli momentu w którym przeprowadzono „reformę podatków”. Polegała ona na cięciach w podatkach dla biznesu (który spadł z 40% do 33% w 2019 roku) w połączeniu z podnoszeniem podatku VAT, co uderza w biedniejsze warstwy społeczne. Prowadzi to do, znanego także w Polsce, regresywnego opodatkowania. Towarzyszy temu kartelizacja i oligopolizacja gospodarki, wbrew twierdzeniom, że niskie podatki dla biznesu prowadzą do rozwoju tzw. „wolnego rynku” i wzmocnienia konkurencji. To ideologiczne założenie nie sprawdza się w rzeczywistości.

Wiedzą to doskonale Kolumbijczycy walczący od lat ze skrajnymi nierównościami i biedą. Kryzys zdrowotny spowodował wzrost napięć, a w ogromnym stopniu uśmieciowiony rynek pracy doprowadził do tego, że wielu pracowników utraciło w ciągu ostatniego roku z dnia na dzień dochody. W tym czasie liczba osób żyjących w skrajnej biedzie wzrosła o 2,8 milionów osób. Wszystko to doprowadziło do wybuchu społecznego, który obserwujemy obecnie.

Przestraszony i zaskoczony skalą protestów prezydent odwołał podwyżkę, ale protestujący obserwując ruchy rządzących, widzą, że jedynie chodzi o „przepakowanie w inny papierek” i przepchnięcie jej w inaczej brzmiącej formie. Nie chodzi jednak wyłącznie o tę podwyżkę. Idzie o wojnę, którą państwo cały czas toczy ze zwykłymi ludźmi w tym kraju. Od podpisania zakończenia wojny domowej z partyzantką, rząd tak naprawdę wcale nie złożył broni. Zamiast z partyzantami, walczy teraz z aktywistami i aktywistkami społecznymi, w tym zwłaszcza związkowcami. Tylko w 2020 roku siły bezpieczeństwa zamordowały 86 aktywistów.

Niestety, rząd radykalnej prawicy ma wsparcie największych potęg światowych, z USA na czele, dlatego informacje o tym, co się dzieje w Kolumbii, poczytać możecie dopiero po zagłębieniu się w czeluście Internetu. Aktywiści błagają o pomoc świat, a ten milczy, ponieważ główne media kontrolowane są w całości niemal przez takie czy inne grupy interesów, więc celowo wydobywa się na wierzch tylko takie informacje, które służą celom możnych tego świata.

Xavier Woliński


Źródło
Opublikowano: 2021-05-08 09:24:59

Co słychać w „wolnych mediach”? Ano na przykład w „wolnym medium” o nazwie Newsw

Remigiusz Okraska:


Co słychać w „wolnych mediach”? Ano na przykład w „wolnym medium” o nazwie Newsweek Polska, szefowanym przez antypisowskiego moralistę Lisa Tomasza, a wydawanym przez wolny i niezależny niemiecki koncern Axel Springer, możemy przeczytać takie oto śmiałe demokratyczne teksty: „Ważny pracodawca, płatnik podatków, ale przede wszystkim dobry sąsiad. Ponad 460 polskich restauracji McDonald’s działa wśród i dla lokalnych społeczności, będąc czymś więcej niż globalną siecią gastronomiczną. Czym jest lokalność w biznesie? Przedsiębiorstwa funkcjonujące na danym terenie tworzą miejsca pracy, współpracują z innymi firmami, generują dochody, płacą podatki, które zasilają lokalne społeczności. Jednak lokalność to nie tylko pieniądze. To też rozumienie potrzeb ludzi, którzy mieszkają wokół nas. To realne bycie blisko sąsiadów.
Tak właśnie działa ponad 460 restauracji McDonald’s, które można znaleźć w ponad 150 polskich miastach i miasteczkach”.

Oczywiście, jak głosi adnotacja nad tym wolnym i niezależnym tekstem, „Materiał powstał we współpracy z partnerem”.

No więc mam nadzieję, że PiS wróci do pomysłu opodatkowania wolnych i niezależnych. Ze stawką kilkakrotnie wyższą niż planował.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-07 19:28:15

Stany Zjednoczone popierają zawieszenie patentów na szczepionki przeciw COVID-19

Marcelina Zawisza:


Stany Zjednoczone popierają zawieszenie patentów na szczepionki przeciw COVID-19!

Na forum WTO Polska jest jednym z krajów, które blokują zawieszenie prawa patentowego. Mam nadzieję, że po deklaracji administracji Bidena rząd Mateusza Morawieckiego zmieni zdanie. Szczególnie, że na forum międzynarodowym premierowi zdarzyło się już pomysł poprzeć. Więcej odwagi!

Zawieszenie patentów uruchomiłoby prawdziwie masową produkcję szczepionki. Pozwoliłoby wyrównać nierówności w dostępie do szczepień. Żadna prywatna firma nie powinna mieć uprawnień do decydowania o tym, kto ma dostęp do bezpieczeństwa i zdrowia, szczególnie w okresie pandemii. Obecnie to właśnie firmy farmaceutyczne kierując się przyszłym zyskiem, wybierają kraje do których szczepionki trafia. W efekcie w najbogatszych krajach szczepi się 25 razy szybciej niż w biednych państwach.

Przypomnę, że abyśmy wszyscy mogli czuć się bezpiecznie, ważne jest aby zaszczepić nie tylko mieszkańców i mieszkanki naszego kraju czy kontynentu. Potrzebujemy zaszczepić populację światową. To jedyny sposób, by powstrzymać coraz groźniejsze mutacje wirusa. Czy to możliwe? Zawieszenie patentu na pewno pomoże osiągnąć ten cel dużo dużo dużo szybciej.


Źródło
Opublikowano: 2021-05-05 22:35:05

Należąca do najbogatszego człowieka na Ziemi Jeffa Bezosa amerykańska firma Amaz

Fundacja Kaleckiego:

Należąca do najbogatszego człowieka na Ziemi Jeffa Bezosa amerykańska firma Amazon osiągnęła w Europie w 2020 r. 44 miliardy euro przychodu. Od tej kwoty korporacja zapłaciła skarbówce kraju, w którym jest zarejestrowana (Luxemburg) 0 euro podatku dochodowego.

W tym samym czasie PKB w Europie spadło o ponad 6%, a bezrobocie wzrosło o 8%.

Bez międzynarodowego opodatkowania cyfrowych gigantów nie uda się pokonać problemów współczesnej gospodarki: naprawić rynek pracy, zmniejszyć nierówności ekonomiczne czy sfinansować zieloną transformację energetyczną.

Źródło: The Guardian (w komentarzu)


Źródło
Opublikowano: 2021-05-04 11:39:02

Z okazji Święta Pracy złożyliśmy dzisiaj kwiaty pod pomnikiem Ignacego Daszyński

Maciej Szlinder

Z okazji Święta Pracy złożyliśmy dzisiaj kwiaty pod pomnikiem Ignacego Daszyńskiego w Warszawie. Wraz z Joanna Wicha reprezentowałem Zarząd Krajowy partii Razem.Towarzyszył nam Adrian Zandberg i reprezentacja Razem w Warszawie warszawskiego okręgu partii: Konrad Wiślicz-Węgorowski , Natalia Kwiatkowska i Joanna Wojciechowska.

Przypomnieliśmy, że to lewica zawsze stoi po stronie ludzi pracy. A mają one i oni w Polsce nielekko.

Polskie pracownice i pracownicy są jednymi z najbardziej wyzyskiwanych w Unii Europejskiej – niższy udział płac w PKB mają jedynie Irlandia i Węgry.

Polki i Polacy pracują bardzo dużo – jesteśmy w czołówce krajów OECD pod względem przepracowanych godzin w roku.

Mamy też jeden z najwyższych wskaźników pracy na umowach śmieciowych i innych formach umów tymczasowych w Unii Europejskiej (po Hiszpanii i Portugalii).

Pandemia i kryzys gospodarczy silnie uderzyły w polskich pracowników, wiele osób straciło pracę, część dochodów, niektóre wypadły z grupy aktywnych zawodowo. Rządowe tarcze antykryzysowe nie pomogły wielu z nich, a nierzadko przyczyniły się także do pogorszenia warunków pracy.

I to w pandemii szczególnie widzimy jak ważna jest często bardzo słabo wynagradzana praca pielęgniarek, ratowników medycznych i innych pracowników ochrony zdrowia, sprzedawców, ekspedientek, dostawców i wielu innych osób wykonujących niezbędne zawody.

Praca to jednak coś znacznie szerszego niż to, co robimy w zamian za zarobek. Większość pracy wykonywanej na naszej planecie pozostaje nieopłacona. Praca opiekuńcza, praca domowa, aktywizm społeczny, wolontariat – bez nich nasze społeczeństwo nie mogłoby funkcjonować. Święto pracy to także święto osób (głównie kobiet) wykonujących tę niezbędną społecznie pracę, za którą nie tylko nie otrzymują wynagrodzenia, ale czasem nawet należytego szacunku.

Jesteśmy lewicą, bo stoimy po stronie ludzi pracy, a nie po stronie kapitału. Jesteśmy też, razem z Wami częścią pracującej większości. Święto Pracy to dzień nas wszystkich – wszystkiego najlepszego!


Źródło
Opublikowano: 2021-05-01 18:10:49

Tak, obchodziliśmy dzisiaj Święto Pracy na Pomorzu.

Anna Górska:

Tak, obchodziliśmy dzisiaj Święto Pracy na Pomorzu.

Miałam zaszczyt zabrać głos w imieniu Razem. Oto, co mówiłam:

Kiedy Ponad 130 lat temu ruch robotniczy formował swoje organizacyjne podwaliny, kiedy kształtowała się tradycja Święta Pracy najważniejsze było unormowanie czasu pracy, unormowanie płac i wprowadzenie powszechnego wynagrodzenia w pieniądzu, zakaz pracy dzieci czy prawo do organizowania się w unie pracujących.
Dzisiaj nadal część tych postulatów pozostaje aktualna, pomimo upływu czasu.

Nadal musimy walczyć o przestrzeganie norm czasu pracy, nadal traktuje się związki zawodowe jak zło.
A przecież praca musi być czymś, co i dla pracujących i dla zatrudniających stanowi niezaprzeczalną wartość i muszą istnieć mechanizmy i sposoby regulujące jej zasady i dbające o to, aby zarówno płaca jak i płaca były tylko i aż GODNE.

Dzisiaj jesteśmy w sytuacji szczególnej.
Trwająca od ponad roku pandemia uwidoczniła wszystkie patologie pracy, z którymi poszczególne osoby pracujące, jak i związki walczą od lat:
🚩 uśmieciowienie rynku pracy doprowadziło do największych od lat zwolnień w branżach najbardziej dotkniętych lockdownami
🚩 potwierdziło się, że najbardziej prekarne warunki pracy w Polsce nadal mają kobiety, które skutki zatrzymania gospodarki odczuły najsilniej
🚩 przekonaliśmy się, że ten rząd – najbardziej lansujący się na ludowy – również stoi po stronie kapitału, a nie osób zatrudnionych – wielkie finansowe transfery trafiły do wielu wcale niemałych firm, bez kontroli utrzymania zatrudnienia; za to osobom pracującym zafundowano luzowanie przepisów prawa pracy, pozwolono na obniżanie wynagrodzeń i elastyczne dysponowanie czasem pracy, a jednocześnie w ogóle nie pochylono się nad jakimkolwiek uregulowaniem warunków pracy zdalnej.
To wszystko teraz najpilniej wymaga naprawy.
I jest to najważniejsze zadanie lewicy, zarówno tej parlamentarnej, jak i tej aktywistycznej i związkowej.

Partia Razem od początku istnienia robi wszystko, żeby reprezentować interes pracowników. To dzięki nam problem prekaryzacji i uśmieciowienia pracy przestał być powodem do chwalenia się przez kolejne rządy niskimi kosztami przed zagranicznymi inwestorami, a stał się problemem, o którym zaczęło się mówić w znaczeniu na jaki zasługuje – polskiej hańby!
Również obecnie, z poziomu Sejmu, nasze posłanki i posłowie podejmują ważne inicjatywy pracowniczne jak choćby ostatnie:
🚩 posłanki Marcelina Zawisza, Magdalena Biejat i Daria Gosek-Popiołek upominają się o dodatkowy zasiłek opiekuńczy w wydokości 100 proc. pensji, jako docenienie pracy, tej niewidzialnej pracy rodziców, zwłaszcza matek;
🚩 udało nam się wywalczyć, żeby osoby na śmieciówkach mogły się same zgłaszać po postojowe;
🚩 wspieramy walki pracownicze w Amazonie;
🚩 wspieramy pracowników Poczty, wyrzucanych z pracy za to, że są chorzy;
🚩 zaproponowaliśmy Piotr Ikonowicz na RPO, aby mieć rzecznika, który będzie realnie reprezentował pracowników, który rozumie, że pracownik jest słabszą stroną, który wielokrotnie dał przykład swojego zaangażowania;
🚩 naciskami na zwiększenie wynagrodzeń dla osób zatrudnionych w ochronie zdrowia w czasie pandemii i wiemy już, że będą wypłacane premie.
Nasze posłanki i posłowie złożyli też ważne projekty ustaw m.in. o emeryturach: najniższej gwarantowanej emeryturze, o naliczaniu emerytur dla osób zatrudnionych na umowach śmieciowych, czy o zwiększeniu uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy.
To jest realna praca parlamentarna.

Ale za nią muszą stać ludzie, którzy nie boją się walczyć o warunki zatrudnienia w swoich miejscach pracy – związkowczynie i związkowcy!
Bez Waszego wsparcia, bez Waszego sygnalizmu i walki z systemem od środka, to się nie uda.

I powstają nowe związki!
Jesteśmy tu teraz z OPZZ, a w Warszawie ogłoszono dzisiaj powstanie pierwszego Związku Zawodowego Pracowników Korporacji – wielkich ubiurowionych firm będących symbolem zarówno tego, jak globalnie zmienia się praca, ale też symbolem tego, jak bardzo znowu marginalizuje się rolę uzwiązkowienia. I dzisiaj pierwsi odważni ludzie powiedzieli “DOŚĆ! Korporacje też łamią nasze prawa i potrzebujemy w nich związków”. I to jest wielki powiew nadziei w tym dniu!
Jestem pewna, że ten związek niedługo rozwinie swoje struktury również w Trójmieście i na Pomorzu.

Polska ma wspaniałe tradycje ruchu robotniczego i związkowego. Tradycje, które zawsze wykraczały poza sprawy bytowe, a formowały się też wokół idei niepodległości, wolności i równości.
Wiemy o tym dobitnie zwłaszcza w Gdańsku, w Trójmieście – miejscach, w których robotnicza krew wsiąkła w ziemię w imię wartości najważniejszych!
Pamiętając o historii związków, historii polskiego ruchu robotniczego nie możemy zapominać m.in. o Grudniu 1970 na Pomorzu.
Cześć pamięci tych, którzy wtedy w walce o godną pracę i lepszą Polskę oddali życie!

I musimy pamiętać też o sierpniu 1980!
O tych 21 postulatach, z których wiele wciąż czeka na realizację.
Nadal deptane jest nasze prawo do strajku, nadal pracujemy za długo, dostęp do żłobków jest tragiczny, ochrona zdrowia ledwo zipie, a aby mieć mieszkanie trzeba – jak nam radzą liberałowie – “wziąć kredyt i zmienić pracę”; nadal całe sektory gospodarki pracują w weekendy.

Te postulaty się nie zestarzały. A dochodzi do nich wiele nowych, które OPZZ zebrał w kolejne 21 postulatów ludzi pracy! One muszą być dla nas dzisiaj drogowskazem.

Zwłaszcza, że przed nami trudny czas wychodzenia z kryzysu.
Będzie to łatwiejsze, dzięki naszej obecności w Unii Europejskiej i ogromnym unijnym funduszom, które spłyną do Polski, a o których właściwe rozdysponowanie lewica w ostatnich dniach i tygodniach walczy w Sejmie.
Ale to od czujności naszej – osób pracujących i naszej determinacji, od ochrony naszych związków i polityków zależy, czy wychodzenie z kryzysu znowu nie odbędzie się naszym kosztem. Nie możemy na to pozwolić! Dość przerzucania kosztów kryzysu na pracownice i pracowników!

I pamiętajmy jeszcze o jednym… praca to jedna z najważniejszych rzeczy w naszym życiu, ale zasługujemy też na odpoczynek, przyjemności i nagrody za nasz codzienny trud – oprócz chleba chcemy także róż!
I o to też będzie się upominać nasz pracowniczy marsz!
🌹🌹🌹





Źródło
Opublikowano: 2021-05-01 14:50:36

Dzisiaj Święto Pracy!

Razem Pomorze:

Dzisiaj Święto Pracy!
Uczciliśmy je w podwójny sposób. Wzięliśmy udział w obchodach z całą Lewica Pomorskie wspólnie z Ogólnopolskim Porozumieniem Związków Zawodowych na Podwalu Staromiejskim pod pomnikiem Tym, co za polskość Gdańska.
Następnie razem z Ruch Sprawiedliwości Społecznej Pomorze przeszliśmy pod Pomnik Poległych Stoczniowców, bohaterów ruchu robotniczego PRL, którzy oddali życie podczas tragicznego powstania Grudnia '70.
Z powodów pandemicznych Razem reprezentowała 3 osobowa delegacja z członkinią Zarządu Okręgu Gdynia Magdalena Drywa i członkiem ZO Gdańsk Bartoszem Markowskim.
Publikujemy przemówienie 1-majowe, które wygłosiła liderka Razem na Pomorzu, członkini Zarządu Krajowego partii Anna Górska:

Kiedy Ponad 130 lat temu ruch robotniczy formował swoje organizacyjne podwaliny, kiedy kształtowała się tradycja Święta Pracy najważniejsze było unormowanie czasu pracy, unormowanie płac i wprowadzenie powszechnego wynagrodzenia w pieniądzu, zakaz pracy dzieci czy prawo do organizowania się w unie pracujących.
Dzisiaj nadal część tych postulatów pozostaje aktualna, pomimo upływu czasu.
Nadal musimy walczyć o przestrzeganie norm czasu pracy, nadal traktuje się związki zawodowe jak zło.

A przecież praca musi być czymś, co i dla pracujących i dla zatrudniających stanowi niezaprzeczalną wartość i muszą istnieć mechanizmy i sposoby regulujące jej zasady i dbające o to, aby zarówno płaca jak i płaca były tylko i aż GODNE.

Dzisiaj jesteśmy w sytuacji szczególnej.
Trwająca od ponad roku pandemia uwidoczniła wszystkie patologie pracy, z którymi poszczególne osoby pracujące, jak i związki walczą od lat:
🚩 uśmieciowienie rynku pracy doprowadziło do największych od lat zwolnień w branżach najbardziej dotkniętych lockdownami
🚩 potwierdziło się, że najbardziej prekarne warunki pracy w Polsce nadal mają kobiety, które skutki zatrzymania gospodarki odczuły najsilniej
🚩 przekonaliśmy się, że ten rząd – najbardziej lansujący się na ludowy – również stoi po stronie kapitału, a nie osób zatrudnionych – wielkie finansowe transfery trafiły do wielu wcale niemałych firm, bez kontroli utrzymania zatrudnienia; za to osobom pracującym zafundowano luzowanie przepisów prawa pracy, pozwolono na obniżanie wynagrodzeń i elastyczne dysponowanie czasem pracy, a jednocześnie w ogóle nie pochylono się nad jakimkolwiek uregulowaniem warunków pracy zdalnej.
To wszystko teraz najpilniej wymaga naprawy.
I jest to najważniejsze zadanie lewicy, zarówno tej parlamentarnej, jak i tej aktywistycznej i związkowej.

Partia Razem od początku istnienia robi wszystko, żeby reprezentować interes pracowników. To dzięki nam problem prekaryzacji i uśmieciowienia pracy przestał być powodem do chwalenia się przez kolejne rządy niskimi kosztami przed zagranicznymi inwestorami, a stał się problemem, o którym zaczęło się mówić w znaczeniu na jaki zasługuje – polskiej hańby!
Również obecnie, z poziomu Sejmu nasze posłanki i posłowie podejmują ważne inicjatywy pracowniczne jak choćby ostatnie:
🚩 posłanki Marcelina Zawisza, Magdalena Biejat i Daria Gosek-Popiołek upominają się o dodatkowy zasiłek opiekuńczy w wydokości 100 proc. pensji, jako docenienie pracy, tej niewidzialnej pracy rodziców, zwłaszcza matek;
🚩 udało nam się wywalczyć, żeby osoby na śmieciówkach mogły się same zgłaszać po postojowe;
🚩 wspieramy walki pracownicze w Amazonie;
🚩 wspieramy pracowników Poczty, wyrzucanych z pracy za to, że są chorzy;
🚩 zaproponowaliśmy Piotr Ikonowicz na RPO, aby mieć rzecznika, który będzie realnie reprezentował pracowników, który rozumie, że pracownik jest słabszą stroną, który wielokrotnie dał przykład swojego zaangażowania;
🚩 naciskami na zwiększenie wynagrodzeń dla osób zatrudnionych w ochronie zdrowia w czasie pandemii i wiemy już, że będą wypłacane premie.
Nasze posłanki i posłowie złożyli też ważne projekty ustaw m.in. o emeryturach: najniższej gwarantowanej emeryturze, o naliczaniu emerytur dla osób zatrudnionych na umowach śmieciowych, czy o zwiększeniu uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy.
To jest realna praca parlamentarna.

Ale za nią muszą stać ludzie, którzy nie boją się walczyć o warunki zatrudnienia w swoich miejscach pracy – związkowczynie i związkowcy!
Bez Waszego wsparcia, bez Waszego sygnalizmu i walki z systemem od środka, to się nie uda.

I powstają nowe związki! Jesteśmy tu teraz z OPZZ, a w Warszawie ogłoszono dzisiaj powstanie pierwszego Związku Zawodowego Pracowników Korporacji – wielkich ubiurowionych firm będących symbolem zarówno tego, jak globalnie zmienia się praca, ale też symbolem tego, jak bardzo znowu marginalizuje się rolę uzwiązkowienia. I dzisiaj pierwsi odważni ludzie powiedzieli “DOŚĆ! Korporacje też łamią nasze prawa i potrzebujemy w nich związków”. I to jest wielki powiew nadziei w tym dniu!
Jestem pewna, że ten związek niedługo rozwinie swoje struktury również w Trójmieście i na Pomorzu.

Polska ma wspaniałe tradycje ruchu robotniczego i związkowego. Tradycje, które zawsze wykraczały poza sprawy bytowe, a formowały się też wokół idei niepodległości, wolności i równości.
Wiemy o tym dobitnie zwłaszcza w Gdańsku, w Trójmieście – miejscach, w których robotnicza krew wsiąkła w ziemię w imię wartości najważniejszych!
Pamiętając o historii związków, historii polskiego ruchu robotniczego nie możemy zapominać m.in. o Grudniu 1970 na Pomorzu.
Cześć pamięci tych, którzy wtedy w walce o godną pracę i lepszą Polskę oddali życie!

I musimy pamiętać też o sierpniu 1980!
O tych 21 postulatach, z których wiele wciąż czeka na realizację.
Nadal deptane jest nasze prawo do strajku, nadal pracujemy za długo, dostęp do żłobków jest tragiczny, ochrona zdrowia ledwo zipie, a aby mieć mieszkanie trzeba – jak nam radzą liberałowie – “wziąć kredyt i zmienić pracę”; nadal całe sektory gospodarki pracują w weekendy.

Te postulaty się nie zestarzały. A dochodzi do nich wiele nowych, które OPZZ zebrał w kolejne 21 postulatów ludzi pracy! One muszą być dla nas dzisiaj drogowskazem.
Zwłaszcza, że przed nami trudny czas wychodzenia z kryzysu.

Będzie to łatwiejsze, dzięki naszej obecności w Unii Europejskiej i ogromnym unijnym funduszom, które spłyną do Polski, a o których właściwe rozdysponowanie lewica w ostatnich dniach i tygodniach walczy w Sejmie.

Ale to od czujności naszej – osób pracujących i naszej determinacji, od ochrony naszych związków i polityków zależy, czy wychodzenie z kryzysu znowu nie odbędzie się naszym kosztem. Nie możemy na to pozwolić! Dość przerzucania kosztów kryzysu na pracownice i pracowników!

I pamiętajmy jeszcze o jednym… praca to jedna z najważniejszych rzeczy w naszym życiu, ale zasługujemy też na odpoczynek, przyjemności i nagrody za nasz codzienny trud – oprócz chleba chcemy także róż!
I o to też będzie się upominać nasz pracowniczy marsz!
🌹🌹🌹





Źródło
Opublikowano: 2021-05-01 14:42:40

Mam takie marzenie, w sam raz na 1 maja. Oczywiście nie spełni się, bo to marzen

Remigiusz Okraska:


Mam takie marzenie, w sam raz na 1 maja. Oczywiście nie spełni się, bo to marzenie uderza w świat przywileju i uzurpacji. Ale i tak je wypowiem, bo dopóki marzymy, dopóty piłka w grze.

Otóż chciałbym, żeby wobec postaw ludzkich stosować ten sam mechanizm, który środowiska postępowe stosują wobec podatków. Podatki progresywne, znacie to, bogatsi płacą więcej. Dla lewicy to sprawa oczywista. Po pierwsze takie coś zmniejsza rozwarstwienie społeczne. Po drugie ma wymiar moralny: skoro masz więcej, to daj wspólnocie więcej, podziel się z nią, płać podatki wyższe niż biedny.

A teraz wyobraźmy sobie świat, w którym ten sam mechanizm dotyczy oczekiwań moralnych. W takim świecie zamiast pomstować, że „ciemny lud” wybrał PiS, pytamy, czemu ludzie światli i świetnie wykształceni głosowali przez lata na Balcerowicza, Tuska czy innego stronnika wyzysku. Czemu popierali partie, których polityka pozostawiała za sobą ruiny fabryk, wydrążone społeczności, głodowe płace, setki tysięcy uciekających stąd za chlebem. Zamiast lamentować, że „społeczeństwo za mało czyta”, pytamy, czemu pensje są tak niskie wobec cen książek, kto i dlaczego likwidował biblioteki, a także o to, czemu ci dużo czytający nie wyczytali zbyt wiele mądrego, wierzyli przez lata w durne neolibskie wywody, a dziś z tych hurtowo czytanych książek nie wyczytali nawet tego, że nie należy być nadętym paternalistycznym bucem. Zamiast frazesów o merytokracji czy weryfikacji rynkowej, pytajmy, czemu ich głosiciele mają często świetne posady po kumoterskiej towarzyskiej czy rodzinnej linii i w tym gronie samych swoich udają wobec siebie nawzajem bezstronnych arbitrów. Zamiast wywodów, że „ciemniacy” nic tylko piją, przeklinają i się nie myją oraz oczywiście chcieliby urządzać pogromy, pytamy o to, jak to jest, że w środowisku postępowych moralistów bez trudu znajdziemy molestatorów, ściemniaczy, oszustów, pieniaczy, kaznodziejów robiących w postulowanych postawach wyjątek dla samych siebie i swoich kumpli, narcystycznych paranoików, sadystycznych pajaców organizujących seanse nienawiści itp., oraz rzesze znajomków kryjących ich lub robiących stadną klakę takim postawom. Zamiast opowieści o tym, że „pazerny lud” „sprzedał się” za pięć stówek na dzieciaka, pytamy, czemu ludzie zamożni i świetnie ustawieni kurwili się za posady, stanowiska, granty, środowiskowe akceptacje i pochwały, czemu dla rozmaitych korzyści żyrowali podłe poglądy, rozwiązania, inicjatywy itp. Zamiast lamentować, że w Polsce tak mało jest „społeczeństwa obywatelskiego”, zapytajmy, ile to rzeczy społecznie i faktycznie bezinteresownie (czyli nie np. dla budowania wizerunku) zrobili etatowi „społecznicy” z bogatych fundacji, ze stowarzyszeń pasionych uznaniowymi grantami, odwieczni pierdzistołkowie zwani liderami trzeciego sektora itp. Zamiast pomstować na „bezguścia” słuchające disco polo, zapytajmy, co elita miała do zaoferowania w dziedzinie polityki kulturalnej, upowszechniania kultury wysokiej w sposób ciekawy i niepaternalistyczny, cięć budżetowych na takie rzeczy i zblatowania z politykami odpowiedzialnymi za to, a także ile pieniędzy zarobili ludzie z elity – bo przecież nie „prostacy” – za produkowanie masowego badziewia w mediach, rozrywce, kulturze, ile chałturzyli, ile razy patrzyli nie na poziom, lecz na „klikalność” czy „oglądalność”, i to dłuuuugie lata przed Jackiem Kurskim czy Zenonem Martyniukiem, i nie na prawicowych portalach, lecz w onetach, faktach, gazetach.pl itd.

Mogę to jeszcze długo wyliczać, ale nie ma potrzeby, chodzi o mechanizm, nie o mnożenie przykładów. Chodzi o mechanizm, w którym więcej wymagamy od elity pieniądza, urodzenia, przywileju, pochodzenia, uzurpacji, pozy. Na razie wymagamy od nich mniej niż od ciągle potępianego i krytykowanego „ciemnogrodu”. Czyli jest tak, jak z podatkami w Polsce – im jesteś bogatszy, tym mniej ich realnie płacisz, za to gdy jesteś na pensji minimalnej lub niewiele wyższej, to oddajesz znaczącą część zarobków.

W lepszym świecie podatki i oczekiwania moralne będą progresywne.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-01 00:15:41

Dzisiaj ostatnia okazja, żeby wesprzeć „Nowego Obywatela” bez wydawania nawet zł

Remigiusz Okraska:


Dzisiaj ostatnia okazja, żeby wesprzeć „Nowego Obywatela” bez wydawania nawet złotówki, jeśli należy się do grona osób, które rozliczanie PITów zostawiają na końcówkę terminu. Nie mamy możnych sponsorów, nie stoi za nami nikt wpływowy, do nikogo się interesownie nie przymilamy – to jest niezależność. A niezależność oznacza, że mamy mizerny budżet i że robimy pismo od 20 lat w spartańskich warunkach. Zatem jeśli mamy istnieć nadal, potrzebujemy wsparcia od sympatyków tej roboty. Wystarczy w odpowiedniej rubryce PIT podać nazwę naszego wydawcy i numer KRS: Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”, nr KRS 0000 248 901. Jeśli korzystacie z gotowego rozliczenia przygotowanego przez skarbówkę, to wystarczy zalogować się w Portalu Podatnika i w gotowym formularzu PIT dodać nasze dane w stosownej rubryce, a następnie zatwierdzić całość. Z góry dzięki za każdy grosz!


Źródło
Opublikowano: 2021-04-30 13:57:05

Polscy samozwańczy „liberałowie”, „centryści” i „obrońcy zdrowego rozsądku” mają

Tomasz Markiewka:


Polscy samozwańczy „liberałowie”, „centryści” i „obrońcy zdrowego rozsądku” mają pewien problem z Joe Bidenem.

Gdy Biden pokonał w prawyborach Sandersa, a potem w wyborach Trumpa, uznali to za wielkie zwycięstwo własnej filozofii politycznej. „Widzicie, widzicie? Żaden radykalizm, ani z lewa, ani z prawa, tylko nasz, liberalny centryzm”.

Problem polega na tym, że – jak się okazało – program Bidena w niczym nie przypomina tego, co głoszą owi centryści. Prezydent USA chce zwiększać świadczenia społeczne, podwyższać podatki najbogatszym i ingerować w rynek za pomocą państwowych regulacji oraz inwestycji. Innymi słowy, jego plan działania pokrywa się z tym, co głosi polska lewica, zwana przez Borysa Budkę „czerwonym ekstremizmem”.

I to trochę głupio wygląda, że amerykański centrysta chce robić dokładnie to, co zdaniem polskich centrystów jest przejawem komunizmu. Bo coraz trudniej udawać, że za retoryką zdrowego rozsądku nie kryją się przestarzałe hasełka sprzed trzydziestu lat.

Łukasz Dąbroś podjął na Twitterze rozpaczliwą próbę połączenia polskiego centryzmu z amerykańskim, pisząc, że Biden – w przeciwieństwie do roszczeniowej polskiej lewicy – mówi o „godności pracy”.

Przykro mi, ale to kolejne pudło. Rzeczywiście, Biden mówi o godności pracy, ale co ma na myśli? Ano między innymi podniesienie płacy minimalnej (i to z 7,25$ aż do 15$) oraz wzmocnienie roli związków zawodowych. Czyli znowu rzeczy, które prędzej znajdziecie w programie polskiej lewicy niż u polskich centrystów. I – uwaga, uwaga! – w przeciwieństwie do Agnieszki Gozdyry Biden mówiąc o „godności pracy”, nie ma na myśli pochwały nielegalnego zatrudniania dzieci.

Pora się z tym pogodzić – już nie tylko Europa, ale nawet Stany Zjednoczone daleko odjechały naszym centrystom. Więc kiedy mówią, że znajdują się w centrum, to należałoby zapytać „centrum czego?”. Partii Donalda Trumpa?

Źródło
Opublikowano: 2021-04-30 11:49:42

To już ostatnie chwile, żeby wesprzeć nasze ubogie pismo za pomocą przekazania m

Obywatel:


To już ostatnie chwile, żeby wesprzeć nasze ubogie pismo za pomocą przekazania mu 1% waszego podatku. Jeśli „Nowy Obywatel” ma się nadal ukazywać – potrzebujemy Waszego wsparcia. Wystarczy w odpowiedniej rubryce PIT podać nazwę naszego wydawcy i numer KRS: Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”, nr KRS 0000 248 901. Jeśli korzystacie z gotowego rozliczenia przygotowanego przez skarbówkę, to wystarczy zalogować się w Portalu Podatnika i w gotowym formularzu PIT dodać nasze dane w stosownej rubryce, a następnie zatwierdzić całość. Z góry dziękujemy za wszelkie wsparcie!


Źródło
Opublikowano: 2021-04-30 11:15:00

Stop pracy aż do śmierci

Obywatel:


W nowym tekście na naszej stronie Jarosław Niemiec upomina się o prawo do emerytur stażowych: „Wielu z nas z utęsknieniem wyczekuje emerytury, co jest dość tragiczne, bo faktycznie oznacza to oczekiwanie na starość. Doprowadziliście nas do tego, nasi panowie, że chcemy się szybko zestarzeć, aby odpocząć i poczuć choć trochę wolności. Ale okazuje się, że i tego nie chcą nam dać! Odbieranie praw do emerytury ludziom wyczerpanym pracą, było szatańskim projektem. Rządy ekonomicznych liberałów pozwoliły sobie na niczym nieuzasadnione, poza zyskiem rynków finansowych, podniesienie wieku emerytalnego do 67. roku życia, przy okazji odbierając prawo do wcześniejszej emerytury pracownikom pracującym w warunkach szczególnych. W tym czasie średnioroczny czas pracy wynosił w Polsce ok. 2000 godzin rocznie, podczas gdy w krajach Europy wynosił on 1500-1700 godzin rocznie. Oznacza to, że polski pracownik w analogicznym okresie składkowym 40 lat przepracowywał 10 lat ekstra w stosunku do europejskiej średniej. Odmawianie nam emerytur stażowych, namawianie do dłuższej pracy, która rzekomo pozwoli nam zachować lepszą formę na starość, jest więc dziś bezgraniczną podłością i bezczelnością. To jest plucie w twarz i poniżanie tych, którzy nie mają już zdrowia i sił do pracy”. Całość w linku:
____________
Chcesz nadal czytać „Nowego Obywatela”? Przekaż nam 1% swojego podatku. Wystarczy w rozliczeniu PIT wpisać nasz numer KRS: 0000 248 901

Stop pracy aż do śmierci

Źródło
Opublikowano: 2021-04-28 20:24:13

Od wczoraj Platforma Obywatelska i jej listonosze ujadają jak oszalali z wiado

Michał Pytlik:

Od wczoraj Platforma Obywatelska i jej listonosze ujadają jak oszalali z wiadomego powodu: to Lewicy udało się coś ugrać dla ludzi, a oni pozostali partaczami.

Klub Lewicy jako całość uważam za beznadziejny, więc tym bardziej się cieszę, że choć raz postąpił słusznie i zrobił coś dla ludzi ponad gierkami dwóch klanów. Z miliardów euro niech skorzystają Polki i Polacy – to o nich tutaj chodzi.

Następny cel: progresywne podatki.

Źródło
Opublikowano: 2021-04-28 08:27:44

Bez zbędnej ściemy: to już ostatnie chwile, żeby przekazać 1% podatku na „Nowego

Remigiusz Okraska:


Bez zbędnej ściemy: to już ostatnie chwile, żeby przekazać 1% podatku na „Nowego Obywatela”, a tym samym zwiększyć szanse, że nasze pisemko przetrwa kolejny rok. Nie mamy możnych sponsorów, nie stoi za nami nikt wpływowy, do nikogo się interesownie nie przymilamy – to jest niezależność. A niezależność oznacza, że mamy mizerny budżet i że robimy pismo od 20 lat w spartańskich warunkach. Zatem jeśli mamy istnieć nadal, potrzebujemy wsparcia od sympatyków tej roboty. Wystarczy w odpowiedniej rubryce PIT podać nazwę naszego wydawcy i numer KRS: Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”, nr KRS 0000 248 901. Jeśli korzystacie z gotowego rozliczenia przygotowanego przez skarbówkę, to wystarczy zalogować się w Portalu Podatnika i w gotowym formularzu PIT dodać nasze dane w stosownej rubryce, a następnie zatwierdzić całość. Można nas też oczywiście wspierać na inne sposoby, czyli przekazując darowiznę bezpośrednio na nasze konto, wpłacając na nasz Patronite itp.


Źródło
Opublikowano: 2021-04-27 21:15:52

Biedronka ukarana

Obywatel:


Na pewno będą się odwoływali, na pewno będą lamentowali, na pewno będą lobbowali za swoimi interesami, ale miejmy nadzieję, że nie wywiną się tym razem. A w nadchodzącym numerze „Nowego Obywatela” przeczytacie obszerny wywiad o innych łajdactwach tej sieci handlowej i o walce o sprawiedliwość jej ofiar. A póki co: „UOKiK nałożył właśnie karę 60 mln zł na sieć sklepów Biedronka za wprowadzanie klientów w błąd co do kraju pochodzenia produktów”. Więcej informacji w linku:
____________
Chcesz nadal czytać „Nowego Obywatela”? Przekaż nam 1% swojego podatku. Wystarczy w rozliczeniu PIT wpisać nasz numer KRS: 0000 248 901

Biedronka ukarana

Źródło
Opublikowano: 2021-04-27 10:00:15

Pisowska eksploatacja przyrody nie jest niczym szczególnym w III RP i wie to każ

Remigiusz Okraska:


Pisowska eksploatacja przyrody nie jest niczym szczególnym w III RP i wie to każdy, kto się ekologią zainteresował nie jesienią 2015 ani nawet nie w okolicach obrony Rospudy. Ten eksploatatorski model jest tu znany od lat i trwał za rządów wszystkich partii – z drobnymi różnicami w nacisku na inne sfery rzeczywistości. Ot, choćby brak poszerzenia parku narodowego na całą polską część Puszczy Białowieskiej czy nieutworzenie Turnickiego Parku Narodowego, wszystko to są problemy znane i nierozwiązane niezależnie od tego, czy rządzi PiS, czy PO, czy SLD. Podobnie jak znane od lat i dekad są potęga, wpływy, pazerność i bezkarność lobby drzewiarskiego czy myśliwskiego, albo chaotyczna zabudowa w modelu sobiepańskim dewastująca krajobraz.

Tym natomiast, co odróżnia obecną sytuację od tej za rządów innych partii, jest jej sprzeczność z przekazem władzy. Bo, wbrew pozorom i durnym mitom, ekologia nie tylko nie jest sprzeczna z konserwatyzmem, patriotyzmem, suwerennością, „wstawaniem z kolan” itd., lecz wręcz przeciwnie – świetnie je dopełnia, a raczej mogłaby dopełniać. Niszczenie rodzimej przyrody czy krajobrazu to nie tylko symboliczne okaleczanie ojczyzny i kultury narodowej. To także coś zupełnie konkretnego i namacalnego. Jest zwykłym idiotyzmem, gdy wycinasz stare unikalne lasy – ale także porządniejsze lasy gospodarcze – żeby firmy drzewiarskie (w tym niepolskie koncerny typu Ikea czy podmioty produkujące w dużej mierze na eksport) miały tani surowiec do produkcji marnego szmelcu. Jest zwykłym idiotyzmem, gdy zezwalasz na niszczenie bardziej naturalnego modelu rolnictwa i na zanieczyszczanie środowiska wsi po to, żeby zagraniczne koncerny lub garstka krajowych bogaczy mogli zakładać gigantyczne chlewnie, hodowle, wielkoareałowe uprawy roślin paszowych, wszystko to po to, żeby w wielkich sieciach handlowych była coraz gorszej jakości i coraz mniej zdrowa masowa żywność. Jest zwykłym idiotyzmem, gdy w imię sadystycznej przyjemności pozwalasz samozwańczym wybrańcom masowo mordować zwierzęta wielu gatunków, w tym także i te, których wcale nie ma w nadmiarze, a wszystko to w dodatku robi sitwa pozostająca poza sensowną kontrolą publiczną. Jest zwykłym idiotyzmem, gdy w imię krótkotrwałych zysków prywatnego i niskoopodatkowanego biznesu pozwalasz na inwestycje destrukcyjne dla przyrody czy krajobrazu. Jest zwykłym idiotyzmem, gdy eksploatujesz nieodnawialne surowce czy niszczysz malownicze miejsca w imię archaicznych, prymitywnych, mało rozwojowych i mało rentownych inwestycji dających korzyść garstce ludzi.

To nie tylko jest antyekologiczne. To nie tylko nie jest patriotyczne. To jest durne i krótkowzroczne. To jest także traktowanie własnej ojczyzny jak kolonii poddanej eksploatacji. Gdy takie coś robią pazerni wykorzenieni neoliberałowie, to jest to szkodliwa, ale naturalna i zrozumiała konsekwencja ich ideologii. Gdy robią to frazesowi patrioci, strzelają oni swoim celom i swojej ideologii nawet nie w kolano, lecz w serce.

Źródło
Opublikowano: 2021-04-26 20:01:51

W interpelacji złożonej wspólnie z Daria Gosek-Popiołek, a następnie na piątkowe

Marcelina Zawisza:


W interpelacji złożonej wspólnie z Daria Gosek-Popiołek, a następnie na piątkowej podkomisji do spraw zdrowia publicznego, pytałam Ministerstwo Zdrowia o program in vitro.

Wszystko zaczęło się od Narodowego Programu Zdrowia na lata 2021-2025 czyli podstawowego dokumentu polityki zdrowia publicznego, który wyznacza: cele strategiczne, cele operacyjne, najważniejsze zadania do realizacji na rzecz poprawy zdrowia i związanej z nim jakości życia społeczeństwa. Taki dokument powstaje na co najmniej 5 lat. Niedawno rząd przyjął nowy program, więc była okazja do omówienia jego założeń. W poprzednim Programie walka z niepłodnością była jednym z priorytetów.

Tym zabawniejsze było, że Minister Kraska, który występował na tym posiedzeniu w imieniu MZ, powiedział, że rząd podchodzi do wyzwań demograficznych “z wielką odpowiedzialnością”.

Przypominam, że to właśnie rząd PiS usunął publiczne finansowanie programu in-vitro i przeznaczył fundusze na pseudonauką naprotechnologię. Efekt?

W ciągu dwóch lat trwania programu opartego o naprotechnologię Ministerstwo Zdrowia przeznaczyło nań grubo ponad 30 mln złotych. Narodziło się całe 70 dzieci. Skuteczność programu oceniono na 5%. Inne źródła podają nawet mniejszą skuteczność – 3 żywe urodzenia na 96 par (to ok. 3 procent).

Dla porównania – skuteczność dwuletniego programu in vitro to około 30% (to średnia europejska), w wyniku jego wdrożenia urodziło się ponad 8000 dzieci.

Mimo to obecny rząd, rzekomo prorodzinny, zdecydował o anulowaniu go i za każdym razem kiedy o to pytam ignorują kwestię zapłodnienia pozaustrojowego i opowiadają, jak ważna jest diagnostyka niepłodności.

Ale od samej diagnostyki nie rodzi się więcej dzieci!

Ministerstwo chyba nieco opacznie zinterpretowało hasło “”Lepiej zapobiegać niż leczyć”, bo mam wrażenie, że prędzej każdemu Polakowi wręczą ulotkę z hasłem, żeby nie trzymać laptopa na udach, bo przegrzewa jądra, niż żeby choć jednej parze sfinansują ciążę.

Wyzwaniem demograficznym jest też kwestia długości życia i tu informacja MZ mówi:

“Sytuacja zdrowotna ludności Polski poprawia się systematycznie – zarówno w odniesieniu do obiektywnych, jak i subiektywnych miar zdrowia.”

Oraz:

“Celem strategicznym NPZ było wydłużenie życia w Polsce, poprawa jakości życia związanej ze zdrowiem i ograniczanie społecznych nierówności w zdrowiu”

Ale za to w raporcie Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego czytamy, że:

“Analiza danych o długości życia i umieralności mieszkańców Polski wskazuje, że w ostatnim czasie poprawa stanu zdrowia ludności uległa zahamowaniu, co przy wciąż gorszych wskaźnikach zdrowia Polaków w porównaniu z mieszkańcami większości krajów Unii Europejskiej należy uznać za zjawisko niepokojące”

I:

“Długość życia jest silnie różnicowana przez czynniki społeczne – w roku 2017 mężczyźni w wieku 30 lat z wykształceniem wyższym mogli oczekiwać, że będą żyli ok. 7,4 lat dłużej niż mężczyźni z wykształceniem średnim (włączając do tej grupy zasadnicze zawodowe), i aż o ok. 11,0 lat dłużej niż mężczyźni z wykształceniem gimnazjalnym i niższym. Te niekorzystne różnice powiększyły się w 2017 r. w stosunku do lat 2014-2016 co było spowodowane wzrostem długości życia mężczyzn z wyższym wykształceniem i jego skróceniem u osób w niższych grupach wykształcenia “

Mówiąc tu bardzo delikatnie – wśród mężczyzn nastąpiło zjawisko przeciwne do realizacji celu strategicznego NPZ. Nierówności zdrowotne – zamiast spadać – rosną.

Jak na podejście „z wielką odpowiedzialnością', to słabo to wygląda.


Źródło
Opublikowano: 2021-04-26 18:40:56

Świetne wiadomości z rana. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na Bi

Piotr Ikonowicz:


Świetne wiadomości z rana. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na Biedronkę 60 milionową karę za oszukiwanie klientów w sprawie pochodzenia towarów. Kilka miesięcy temu UOKiK ukarał Biedronkę karą 700 milionów złotych za oszustwa przy podpisywaniu umów z producentami żywności. Miejmy nadzieję, że polskie sądy, zazwyczaj bardzo łaskawe dla bogatych, tym razem utrzymają decyzję urzędu. Prawie dwa lata temu występowałem wraz z Michał Kołodziejczak przeciwko nielegalnym praktykom portugalskiego koncernu. Wezwaliśmy wówczas UOKiK do zdecydowanych działań.

Tak wtedy mówiłem:

Pstrągi z Włoch, pietruszka z Iranu, ziemniaki z Anglii – wszystkie one sprzedawane jako polskie. Na konferencji Agrounia wypowiedziałem się przeciwko monopolistycznym praktykom kartelu handlowego. Markety wykorzystują swój monopol, żeby dumpingować ceny dla polskich rolników. Kapusta kupowana od rolnika kosztuje 50 groszy, w markecie 5 złotych. Import żywności z zagranicy traktowany jest jako bat na naszych producentów, których zmusza się w ten sposób do obniżania ceny. Oznacza to, że na nasze stoły trafia niezdrowa żywność, która musi pokonać tysiące kilometrów od producenta. Generuje to gigantyczne koszty środowiskowe. Rolnicy są na pierwszej linii walki z globalnym ociepleniem i musimy im w tej walce pomoc. Tymczasem markety regularnie oznaczają zagraniczną żywność jako polską. Wiedzą, że jest coraz więcej konsumentów, którzy chcą kupować lokalne produkty.

Agresywna polityka Biedronki od zawsze budziła mój sprzeciw. Może pamiętacie nasza walkę o zachowanie kina Femina. Budynek został na dziko zreprywatyzowany, następnie nowy właściciel zgodził się wynająć kino Biedronce. Przez wiele miesięcy apelowaliśmy do miasta, żeby podjęło kroki w celu ochrony kina, które przetrwało II Wojnę, a w jej czasie było centrum życia kulturalnego w Getcie Warszawskim. Również apelowaliśmy do Biedronki od odstąpienia od inwestycji. Nic to nie dało. Biedronka wyburzyła przedwojenne kino i otworzyła tam kolejny dyskont. Dosłownie trzysta metrów dalej jest kolejna Biedronka!

Polska 38 milionowy kraj pozwoliła na kolonizację swojego handlu wewnętrznego przez portugalską korporację. To efekt radykalnej deregulacji rynku (żaden kraj w Europie nie ma takich warunków do prowadzenia dyskontów) i właśnie tego typu monopolistycznych praktyk, którym nikt się nie sprzeciwia.

Biedronka i inne wielkie markety, które mają w nosie lokalne społeczności i łamią prawo muszą się spotkać z reakcją organów państwa. AgroUnia zawiadomiła prokuraturę i złożyła pozew przeciwko Biedronce. Również zażądała od UOKiKu wszczęcie procedury antymonopolowej. Tworzymy z rolnikami wspólnotę producentów i konsumentów. Jeśli nasze rolnictwo przejmą korporacje będziemy mieć śmieciowe i pozbawione walorów odżywczych produkty. W tej walce trzymam stronę naszych rolników!

——-

https://businessinsider.com.pl/finanse/handel/uokik-kara-dla-biedronki-pochodzenie-warzyw-i-owocow-wprowadzanie-w-blad/zxy081w


Źródło
Opublikowano: 2021-04-26 12:47:32

Lublin szczepi dziewczynki przeciwko HPV

Obywatel:


Bardzo dobra inicjatywa, oby znalazła wielu naśladowców: „Szczepienie 500 dziewczynek w wieku 12 lat przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV) sfinansuje miasto Lublin. Szczepionka zapobiega zachorowaniu na raka szyjki macicy”. Więcej informacji w linku:
____________
Chcesz nadal czytać „Nowego Obywatela”? Przekaż nam 1% swojego podatku. Wystarczy w rozliczeniu PIT wpisać nasz numer KRS: 0000 248 901

Lublin szczepi dziewczynki przeciwko HPV

Źródło
Opublikowano: 2021-04-26 10:00:06

Obniżka wynagrodzenia demotywuje

Obywatel:


„Najczęstsze obniżki wynagrodzeń dotyczyły branży hotelowej – aż 62% z pracowników tej branży doświadczyło obniżenia pensji (często z powodu ograniczenia godzin). Na drugim miejscu jest handel detaliczny (37%), a zaraz za nim – produkcja (36%). Zarobki wzrosły za to w IT i e-commerce (sektorze handlu internetowego)”. Więcej informacji w linku:
____________
Chcesz nadal czytać „Nowego Obywatela”? Przekaż nam 1% swojego podatku. Wystarczy w rozliczeniu PIT wpisać nasz numer KRS: 0000 248 901

Obniżka wynagrodzenia demotywuje

Źródło
Opublikowano: 2021-04-24 11:04:07

W niespełna 50-tysięcznej miejscowości, w której mieszkam, są już cztery drogeri

Remigiusz Okraska:


W niespełna 50-tysięcznej miejscowości, w której mieszkam, są już cztery drogerie sieci Rossmann. Trzy z nich powstały w ciągu ostatnich trzech lat. W związku z tym mam dwie refleksje:

1. Czy lokalnym polskim biznesikom/sklepikom bardziej zagrażają „wysokie podatki” (w realu niskie) i składki na ZUS (w realu na przyszłą własną emeryturę), jak chcą korwiny, czy może raczej totalna niekrępowana inwazja wielkich i bogatych sieci handlowych, z rozpoznawalną marką, wielką skalą działania (czyli niższymi cenami zakupu u producenta, a zatem możliwościami obniżania cen), forsą na reklamę i promocję, dużymi nowoczesnymi lokalami itp.? Inaczej mówiąc: czy drobnym biznesom szkodzi rzekomy brak wolnego rynku czy raczej jego nadmiar w postaci braku jakichkolwiek publicznych barier dla ekspansji molochów?

2. Co państwo polskie, lokalne społeczności oraz krajowy biznes mają z tego, że na lokalnych rynkach dominuje niemiecka sieć, która bazuje w sporej mierze na produktach z Niemiec, większość podatków płaci jako centrala w jednym miejscu (a nie lokalnie jak lokalne sklepy) i do Niemiec transferuje zarówno zyski właścicieli sieci, jak i dochody ze sprzedaży wyrobów niemieckich producentów?

Źródło
Opublikowano: 2021-04-23 18:28:56