Budowa #NyczTower oznacza, że Warszawa straci cichych świadków historii – ślady

Jan Śpiewak:

Budowa #NyczTower oznacza, że Warszawa straci cichych świadków historii – ślady powstańczych walk. Możecie je łatwo znaleźć w okolicy parafii św. Barbary. Pozwolenie od PO i PiS na zniszczenie tych śladów jest haniebne. Miasto powinno dbać o pamięć o powstaniu warszawskim. Nie wszystko jest na sprzedaż.


NyczTower

Źródło
Opublikowano: 2021-06-16 20:39:11

Dom dla kotów pilnie poszukiwany.

Jan Śpiewak:

Dom dla kotów pilnie poszukiwany.

KOTY PILNIE SZUKAJĄ DOMU!

Wicio, Vader i Elianka szukają kochających, spokojnych domów. Kociaki w ostatnim czasie przeszły sporo życiowych zmian, straciły właściciela i potrzebują bezpiecznego miejsca “na zawsze”. Razem, w parach lub osobno.

Niżej szczegółowy opis każdego z osobna. Wszystkie koty są czyste i kuwetowane. Do tej pory karmione tanią karmą. Żaden z kotów nie nadaje się do domu z małymi dziećmi. Nie są wychodzące i nie będą umiały się zachować na podwórku czy niezabezpieczonym balkonie. Nauczone nieeksperymentować z kablami czy instrumentami muzycznymi. Powinny się dogadać z innym zwierzęciem (w poprzednim domu były i koty i psy), ale z racji wielu przejść w ostatnim czasie,… Więcej








Źródło
Opublikowano: 2021-06-14 14:13:28

Zbigniew Jakubas pozwał mnie do sądu za krytykę jego inwestycji deweloperskich,

Jan Śpiewak:

Zbigniew Jakubas pozwał mnie do sądu za krytykę jego inwestycji deweloperskich, w ramach szykanowania społeczników. Nie spodobały mu się słowa „Nie masz wstydu ciągać nas po sądach. Otrzyj oczy z łez stuzłotówką i idź do kąta liczyć swoje miliardy zarobione na publicznym majątku”. Dzisiaj poznaliśmy postanowienie sądu i dowiedzieliśmy się, że Jakubas pozwał mnie, w trakcie poprzedniego procesu z jego powództwa, za słowa publicznej krytyki pod jego adresem! Cienką skórę mają nasi stołeczni oligarchowie. Bardzo Wam dziękuję za wsparcie ✌️

Źródło
Opublikowano: 2021-06-12 17:17:13

Dwa dni temu odbyła się konferencja prasowa środowisk lokatorskich organizowana

Jan Śpiewak:


Dwa dni temu odbyła się konferencja prasowa środowisk lokatorskich organizowana przez Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów i mieszkańców kamienic porzuconych przez warszawski ratusz. Były one oddawane we władanie rzekomym spadkobiercom na podstawie zarządzenia Hanny Gronkiewicz-Waltz 1777/08. Gdy wybuchła afera reprywatyzacyjna HGW po cichu unieważniła zarządzenie. Dlaczego? Bo nie miało żadnej podstawy prawnej. Profesor prawa kpiła z prawa i działała na szkodę majątku miasta. Kamienice przekazywano tylko na podstawie unieważnienia decyzji nacjonalizacyjnej sprzed 70 lat, które Samorządowe Kolegium Odwoławcze wydawało hurtowo. Miasto oddawało te nieruchomości bez weryfikacji tożsamości spadkobierców, stanu nieruchomości, skali zniszczeń w czasie wojny, zadłużenia hipoteki. Nieruchomości oddawano bez aktu notarialnego i jakiejkolwiek decyzji administracyjnej – jedynie na podstawie protokołu przekazania nieruchomości!

Prawdopodobnie około setki nieruchomości wartych kilkaset milionów złotych zostało tak przekazane w prywatne ręce. Zarządcy nieruchomości przejmowali części wspólne, czerpali z nich ogromne korzyści, podwyższali czynsze, prowadzili sprawy eksmisyjne, gdy w hipotece ciągle jako właściciel funkcjonowało miasto Warszawa. Po zdjęciu zarządzenia miasto powinno w teorii przejąć z powrotem zarząd nad nieruchomościami, ale nie kwapi się do tego.

Mam w tym momencie dwa procesy, które mi wytoczyli „władający nad nieruchomościami” w sprawach związanych z nieruchomościami, które de facto miasto porzuciło. W sprawie Joteyki na Ochocie, gdzie kuratorem 118 latka była córka ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego, udało się zmusić miasto do przejęcia zarządu nad kamienicę. W tym przypadku przegrałem proces karny i sąd uczynił mnie przestępcą pomimo tego, że między innymi dzięki mnie ta nieruchomość wróciła do zasobu miasta.

W przypadku innych nieruchomości są one ciągle we władaniu osób prywatnych. Wraz z działaczkami i działaczami lokatorskimi domagamy się od Rafała Trzaskowskiego odebrania mienia, które należy do nas wszystkich. To nie pierwszy raz, gdy ratusz staje po stronie lobby reprywatyzacyjnego. Warszawa była i jest miastem bezprawia, ale nie odpuszczamy i nie odpuścimy w walce o sprawiedliwość.



Źródło
Opublikowano: 2021-06-11 11:34:42

Granda.

Jan Śpiewak:

Granda.

Dzisiaj rada miasta ma głosować nad nadaniem honorowego obywatelstwa Jolancie Brzeskiej – zamordowanej w 2011 roku działaczce lokatorskiej.

Uchwałę zgłosił PiS na wniosek środowisk lokatorskich. PO z Rafałem Trzaskowskim na czele postanowiło uwalić uchwałę dotycząca Brzeskiej „sprytnie” dodając do niej byłego szefa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplinskiego. W ten sposób liczą na to, że radni opozycji nie zagłosują za Brzeską i Rzeplinskim w pakiecie. Rzepiński sławił się ostatnio głównie tym, że protestujące po wyroku Trybunału Konstytucyjnego kobiety nazwał „hołotą”.

W ten sposób PO i Trzaskowski obrażają nie tylko pamięć po zamordowanej Brzeskiej, ale tez wszystkie kobiety, które walczyły z drakońskim zakazem aborcji. Nie znajduje slow, żeby określić to niskie i podle zachowanie. Brzeska zasługuje na upamiętnienie, pomnik i sprawiedliwość, której ciagle nikt nie wymierzył. Wy zasługujecie tylko na pogardę.




Źródło
Opublikowano: 2021-06-10 10:02:59

Był sobie post, a później zniknął i nie wiem, czy tylko na skutek zmasowanej akc

Jan Śpiewak:


Był sobie post, a później zniknął i nie wiem, czy tylko na skutek zmasowanej akcji zgłaszania go czy za zacytowanie ze zbyt małą cenzurą tego, jak nazywają sami siebie niektórzy przedstawiciele „queeru”. (To pierwsze, ponieważ ten konkretnie post również zrzucili, został przywrócony pod odwołaniu do Facebooka.)
Poniżej wstawiam treść tego nieprawomyślnego tekstu, ale najpierw kilka słów o sytuacji, jaka mnie wczoraj spotkała, bo do teraz jestem w szoku.

Napisałam tekst o patologiach środowiska LGBT, o tym, co mi, jako lesbijce się w nim nie podoba, co uważam za bardzo szkodliwe i krótkowzroczne.

Gdyby to był tekst na dowolny inny temat, dyskusja z dowolnym innym środowiskiem to powymienialibyśmy się komentarzami, może jakimiś polemikami, w skrajnej sytuacji poleciałyby wyzwiska i wulgaryzmy. Ludzie nie muszą się we wszystkim ze sobą zgadzać i zazwyczaj to oczywiste.

Ale nie w przypadku starcia ze środowiskami trans / LGBT+. Tutaj jakiekolwiek odstępstwo od odgórnie ustalonej linii poglądowej jest zbrodnią, która nie może się wydarzyć. A jak się wydarzy to zrobią wszystko, żeby autora zastraszyć, zaszczuć i sprawić, by już nigdy więcej się nie odezwał.

Jak? Przede wszystkim mają hejterskie grupy, na których organizują nagonki (ale nie na faktycznych homo i transfobów, to ich zupełnie nie obchodzi, tylko na tzw. „terfy”) i żołnierzy monitorujących, czy gdzieś w internecie nie pojawiła się jakaś myślozbrodnia. Gdy się pojawi, wiedzą zazwyczaj jako pierwsi. Gdy już kogoś sobie upatrzą to ustalają nad nim „monitorowanie” każdej najdrobniejszej czynności w internecie. Mnie śledzą od ok. 2 miesięcy, od zbrodniczego wpisu wskazującego na to, że 2 płcie w spisie powszechnym wynikają z prawa unijnego. Teraz z tego co widziałam mam już ustanowiony specjalny nadzór – „trzeba trzymać rękę na pulsie” XD

Wiem, że straszna panika była na tej grupie, gdy się okazało, że jednak jest tam ktoś z zewnątrz. Stalking, doxing i plany na jak najdotkliwsze nękanie kilku upatrzonych przez nich kobiet – to właśnie ma tam miejsce.

Nie są to też przypadkowi ludzie, nagonce przewodniczą znani aktywiści i osoby związane z największymi organizacjami LGBT.

I co robią, gdy ktoś popełni tekst, z którym się nie zgadzają?
Nie wchodzą w dyskusję, nie. Organizują masowy najazd z morzem gróźb i wyzwisk, a jak to nie działa to próbują rozwalić każdy aspekt życia prywatnego takiej osoby, jaki tylko znajdą.
Znajomej od kilku dni próbują zniszczyć związek, robiąc nań hejterską nagonkę na twitterze, instagramie i facebookowych „grupach wsparcia” trans. A ja miałam podane na profilu uczelnie, więc cyk, już się organizują w sprawie donosów. Tak, tekst poniżej to dla tych ludzi SKRAJNA MOWA NIENAWIŚCI i coś, za co chcieliby wyrzucać studentów z uczelni (co w UK / USA się zresztą zdarza, ale normalnie no umówmy się – budzi śmiech i politowanie).

Najśmieszniejsze jest to, że oni dla swojej narracji mają fanpejdże po kilkaset tysięcy lajków, mają organizacje, mają finansowanie, mają przychylność wszystkich lewicowych i liberalnych mediów, a aż do takiej wściekłości doprowadza ich post randoma, który dotrze do w porywach kilkuset osób.
To jest naprawdę paranoja i poziom cenzury z jakim nigdy się jeszcze nie spotkałam, to nie chodzi już o wypowiedzi w mediach, nie można napisać głupiego posta na facebooku, gdy coś w działalności środowisk, które niby wypowiadają się w twoim imieniu cię boli. Nie możesz myśleć inaczej i już.

Skoro nie mam racji to czego aż tak się boicie?

—————————————————————

Jeden obrazek – więcej niż 1000 słów, chociaż kompletnie wbrew intencji autorów. Tęczy już nie ma, ruch na rzecz praw osób homoseksualnych skończył się w Polsce zanim zdołał cokolwiek osiągnąć.

Jest, jak to piszą jakieś 2SLGBTQIAP+ / LGBTQQIAAP (musiałam 2 razy zerkać, żeby dobrze przepisać ten skrót, choć wciąż nie jest to całość, bo dalsze ciekawostki kryją się jeszcze pod plusem). Jest nowa etykietka dla rzesz narcyzów, postmodernistycznych ideologii i coraz bardziej szemranych środowisk. Jest wreszcie karykatura, wyciągnięta z homofobicznych fantazji skrajnej prawicy, a wcielona w życie przez skrajną lewicę.

Najlepszym podsumowaniem tej nowej flagi pride, jaka pojawiła się w zeszłym roku jest mem – „White Straight Guys, who believe in sexist gender roles, hiding behind people of color, fucking over lesbians, gay men and bisexuals”. Tutaj mamy już wersję, w której ta biało-różowo-niebiesko-brązowa strzała wywierciła jeszcze czerwoną dziurę na środku, bo i sex work uznaje się za LGBT.
Tęczy już prawie nie widać i tak jest nie tylko w sferze symbolicznej.

Powstanie tej zupy z liter, dającej możliwość utożsamieniu się każdemu, kto tylko chce jako „LGBT” jest największą tragedią, jaka przydarzyła się gejom i lesbijkom w ostatnich latach.

Dlaczego?

Bycie takiej czy innej orientacji wpływa jedynie na skład płciowy związku. Nie warunkuje poglądów, nie warunkuje stylu życia. Osoby o orientacji homoseksualnej doświadczają w Polsce dyskryminacji przede wszystkim, gdy tworzą stabilne, długoletnie związki, najmocniej, gdy są rodzinami z dziećmi.

„Niewidzialność” prawna powoduje mnóstwo poważnych problemów w życiu codziennym – nie możemy wziąć wspólnie kredytu, więc dużo większym problemem jest np. zakup mieszkania, nie dziedziczymy po sobie z mocy prawa – przy braku testamentu partner zostaje z niczym, dorobek życia trafia natomiast do rodziny, z którą być może osoba ta nie utrzymywała nawet kontaktu, w przypadku dziedziczenia testamentowego jest wysoki podatek od spadku, który w przypadku, gdy jest to np. nieatrakcyjna nieruchomość, bez szans na szybką sprzedaż, a nie ma żadnych oszczędności tworzy tylko problem. Nie mamy prawa do pochówku zmarłego partnera, ani uzyskania informacji o jego stanie zdrowia, nie możemy adoptować dziecka partnerki, nawet w wypadku jej śmierci, do głupot typu odebranie dziecka z przedszkola potrzebne są odrębne upoważnienia. Nie przysługuje nam zasiłek opiekuńczy, w przypadku, gdy partner wymaga stałej opieki, kłopotliwe są nawet takie rzeczy, jak odebranie poczty.

I część z tych problemów owszem, da się ominąć na różne sposoby (pełnomocnictwa, upoważnienia, spółka cywilna itp.), ale wymaga to pomocy prawnika + mnóstwa czasu i środków. Innych nie. To jest właśnie dyskryminacja – osobom heteroseksualnym wystarczy 1 czynność prawna, osoby homoseksualne muszą dokonać 50, żeby mieć przynajmniej ułomną wersję tego samego. Nie wszyscy są oczywiście w stanie to zrobić, większość ludzi nie myśli też zawczasu o różnych dość abstrakcyjnych sytuacjach w życiu i w momencie, gdy one nadchodzą takie osoby zostają z niezabezpiecznonymi podstawowymi prawami.

To jest właśnie podstawa Gay Rights Movement – od dekryminalizacji homoseksualizmu po równe prawa cywile. Postulaty oczywiste, zrealizowane już w zasadzie w całym szerokopojętym świecie zachodnim i niebudzące w nim obecnie kontrowersji. Oraz, co warto zaznaczyć – niezwiązane od pewnego czasu z poglądami lewicowymi czy liberalnymi. W części krajów równość małżeńska została wprowadzona przez konserwatystów. W UK przez torysów, w Niemczech przez chadeckie CDU, a w wielu krajach Europy Zachodniej nie ma ani jednej partii, która opowiadałaby się przeciw, ba – osoby LGB stały się targetem dla partii prawicowych sprzeciwiających się np. genderyzmowi czy niekontrolowanej imigracji.

I tutaj właśnie pojawił się problem – mamy bardzo rozbudowane organizacje, które po zrealizowaniu postulatów przestały mieć rację bytu, więc żeby dalej działać musiały sobie poszukać zupełnie nowej niszy. Ta znalazła się w postmodernizmie, w dekonstrukcji pojęć, które dotąd uchodziły za oczywiste i skrajnym indywidualizmie.

Bo oto czegoś takiego jak płeć biologiczna nie ma, twierdzenie, że jest inaczej (i jest podział na sex i gender) to transfobia i dyskryminacja na podobnym poziomie, co dyskryminacja rasowa albo antysemityzm (tweet brytyjskiego Stonewall sprzed kilku dni). „Transwomen are women” i nie, nie w sferze społecznej, ogólnie, pod każdym aspektem, bez możliwości jakiejkolwiek dyskusji, bo jak się nie zgadzasz, że np. w sporcie czy u lekarza jednak nie do końca to od razu kaganiec w postaci oskarżenia o transfobię i skrajną nienawiść.
Stąd postulat self id, czyli zmiany płci prawnej tylko przez wyrażenie takiej woli. Bez konieczności funkcjonowania przez pewien czas jako dana płeć, bez konieczności terapii hormonalnej, bez jakiegokolwiek kontaktu z lekarzem. A w związku z tym wpuszczenie mężczyzn określających się jako kobiety do kobiecych więzień, centrów pomocy ofiarom gwałtów, do kobiecego sportu, do miejsc na listach wyborczych zagwarantowanych na zasadzie parytetów dla kobiet.
Stąd postulat faszerowania jak najmłodszych dzieci blokerami dojrzewania (czyli dosłownie kastracja chemiczna), a później hormonami, przeprowadzania na nastoletnich dziewczynkach mastektomii, bo to nie tak, że dzieci mogą nie wpisywać się w seksistowskie stereotypy, nie, wtedy są przeciwnej płci i należy im to wmawiać dotąd, aż uzyskamy pacjentów na całe życie. Efekt? Wzrost dysforii wśród dzieci o ponad 3000% w przeciągu 10 lat. (To jest punkt aż tak nieludzki, że nawet w UK wstrzymano te eksperymenty na dzieciach po orzeczeniu w sprawie Bell vs. Tavistock).

Ale to dopiero część literki „T”, a dalej jest jeszcze zabawniej.

Bo pod T, obok klasycznie rozumianej transpłciowości podlegają też cuda takie jak np. niebinarność, agender czy xenogender (i baaardzo dużo innych genderów, jak jakieś osoby fauniczne czy inne osoby mgławicoromantyczne, osoby sylficzne i płynnopłciowe – ja tego nie wymyśliłam w ramach szyderstwa, jak ktoś nie wierzy to polecam stronkę zaimki.pl – tak, oni to robią zupełnie na poważnie). Niebinarnym może ogłosić się każdy, kto ma takie życzenie i polega to na tym, że skoro danej osobie nie po drodze ze stereotypami dotyczącymi płci to znaczy, że jest gdzieś między płciami i dyskryminują ją niektóre elementy języka, takie jak zaimki czy końcówki rodzajowe, no i oczywiście stwierdzenie, że jednak jakąś tam płeć biologiczną ma. Agender – chyba, że wcale nie ma płci, xenogender (to jest tak abstrakcyjne, że nawet posiadacze innych genderów się odcinają) – jako swoją tożsamość płciową wskazują zwierzęta bądź zjawiska, wymagają zwracania się do nich zaimkami typu kitty / bunny i cierpią straszliwie, bo w spisie powszechnym nie mogą sobie zaznaczyć np. „galaktyki” jako płci.
I tutaj wypada podkreślić – niebinarność & spółka to koncept teoretyczny wcielony w życie (xenogender to ponoć troll z tumblra, który bardzo dobrze się w tym środowisku przyjął), a nie coś nazwanego na podstawie obserwacji rzeczywistości. Nie ma żadnych badań, które wskazywałyby na jakiekolwiek biologiczne różnice między osobami utożsamiającymi się jako niebinarne / tymi, które tego nie robią. Całość sporu opiera się na tym, że oni przyjmują teorię queer i pokrewne za pewnik, za prawdę objawioną i dlatego krytyka jej założeń / samo nieprzyjmowanie jej jako faktycznego elementu rzeczywistości urasta od razu do rangi „mowy nienawiści”.

Rozszerzeniem tego szaleństwa jest Q.
Jesteś oczywiście hetero, ale (wybierz chociaż 1 punkt) – 1) masz niebieskie włosy 2) wolisz określać się jako lesbijka / gej bo tak, bo czemu nie 3) masz harem złożony z kilku „osób partnerskich” 4) masz lewicowe poglądy i chcesz zdobyć +100 do fajności w tym środowisku 5) jesteś mizoginem i homofobem, ale chcesz nim móc być bez konsekwencji 6) czujesz, że jesteś jedyny w swoim rodzaju, ale nie chcesz by inni nazywali cię narcyzem 7) 15 lat temu należałbyś do jakiejś subkultury 8 ) masz liczne zaburzenia psychiczne i wolisz je pielęgnować niż leczyć 9) masz tatuaże 10) albo chociaż kolczyk w nosie

= jesteś LGBT!

Dalej pod + są jeszcze np. fetyszyści (K) i poliamoryści (jedno z dwóch P). Pchają się jak widać również prostytutki i sutenerzy, a niektórym aktywistom trans zdarza się już przebąkiwać, że „małe dziewczynki są kinky”.

Taki absurd musi runąć i już widać pierwsze jaskółki to zapowiadające. W UK wstrzymano tranzycje medyczne u dzieci, kolejne organizacje zajmujące się prawami człowieka / organizacje rządowe rezygnują z współpracy Stonewall, powstało LGB Alliance (od razu okrzyknięte przez trans lobby faszystowskim), coraz głośniej jest o cenzurze na uniwersytetach.
W Niemczech i Hiszpanii odrzucono ostatnio projekty self id, w Hiszpanii niestety po długiej walce, w Niemczech póki co nie była konieczna, a oba projekty (od FDP i Die Grünen) przepadły olbrzymią większością.
Więc tak – dla „LGBT+” naturalnym przeciwnikiem są przede wszystkim feministki, bo podważanie istnienia płci biologicznej realnie skutkuje szkodą dla wszystkich praw na niej opartych i (co z polskiej perspektywy może wydać się nieprawdopodobne) – geje i lesbijki, których orientacja jest z góry wymazywana jako transfobiczna, a którzy są wykorzystywani do brudnych interesów różnych kompletnie niezwiązanych z nimi grup.

Nie mam jednak jakichś szczególnych obaw związanych z ostateczną kompromitacją „LGBT+” w krajach zachodnich. Nawet najgorszy backlash nie zmyje praw osób w związkach jednopłciowych, za mocno są już one ugruntowane, zbyt długą tradycję ma ten ruch. W Niemczech nawet episkopat KK popiera udzielanie błogosławieństw małżeństwom jednopłciowym, a ostatnio była duża akcja sprzeciwu wobec słów Franciszka, który to wykluczył (jak chcecie zobaczyć tęczową flagę na kościele na przedmieściach niewielkiego miasta albo happenig robiony przez księży w postaci udzielaniu tych błogosławieństw mimo zakazu to zapraszam), + ciekawostka – w NRD pierwsze organizacje osób homoseksualnych powstawały właśnie przy kościołach.
Widać to też dobrze zwłaszcza po tym, że jednym z częściej przewijających się zarzutów wobec organizacji LGBT+ jest ich… homofobia.

Zupełnie inaczej sprawa wygląda niestety w Polsce.
Nie wiem czy to samo tak wyszło, czy ktoś faktycznie uznał, że ściągnięcie tego cyrku 1:1 na polskie podwórko to dobry pomysł.
W 2020 roku, po 1,5 rocznej obrzydliwej nagonce, robiącej z osób homoseksualnych najgorszych zboczeńców.
Lata tłumaczenia, że niczym się nie różnimy od par hetero i chcemy po prostu równych praw i spokoju jak krew w piach, bo oto do najbardziej homofobicznego kraju w UE wjeżdża queer, niebinarność, transowanie dzieci, osoby z macicami, kobiety z penisami i ogólnie przynależność do LGBT rozumiana jako styl życia.

Osoby mało rozeznane w temacie od razu tego nie zauważą, więc zwrócę uwagę na dwie kwestie:

1) Zdecydowana większość tęczowych agresorów z twittera / osób robiących jakieś dziwne happeningi polegające na obrażaniu np. katolików to nie są geje i lesbijki. Owszem, czasem się tak określają, ale nimi nie są i nie dotyczy ich skierowana w nas dyskryminacja prawna. Są to najczęściej „osoby niebinarne” / „osoby queerowe” (w związkach hetero, które z jakichś powodów nazywają je „queerowymi” bądź „lesbijskimi / gejowskimi”), albo „osoby sojusznicze” o woke poglądach i totalitarnych zapędach.
Stąd kompletnie nie interesuje ich jaki ta działalność będzie miała skutek dla osób, które faktycznie LGBT są, a nie określają się tak, bo to modne. Stąd najbardziej interesuje ich robienie zadymy, zaimki, „neutralny płciowo język” polegający na wymazywaniu słów takich jak kobieta czy matka i atakowanie tzw. terfek.

Oni, gdy za kilka lat wyrosną ze skrajnych poglądów, będą w pełni korzystać z przywileju „normalności”. My zostaniemy z naszą dyskryminacją, a przez taki „aktywizm” coraz ciężej będzie nam tłumaczyć, że chodzi o równość prawną, a nie ideologiczną przebudowę świata.

2) Polskie organizacje LGBT i różnorakie strony określające się jako „progresywne” lub „feministyczne” w ciągu zaledwie kilku miesięcy na full zdążyły pójść już z wymazywaniem istnienia orientacji homoseksualnej, jako tej obrzydliwej, bo transfobicznej.
Gdy piszą o osobach niebinarnych to piszą o osobach które SĄ niebinarne, gdy piszą o jakichś egzotycznych orientacjach seksualnych to piszą np. o osobach które SĄ panseksualne.
A gdy piszą o lesbijkach to nagle mamy osoby, które IDENTYFIKUJĄ SIĘ jako lesbijki (+konieczna wzmianka, że transwomen are women i że lesbijka może mieć penisa).

Więc z jednej strony mamy szalejącą reakcyjną kontrrewolucję, której marzy się sądzenie aborcji z paragrafów dotyczących zabójstwa (zbierają już pod tym podpisy) i powrót do penalizacji homoseksualizmu (póki co zbierają pod penalizacją „homopropagandy” i zakazem marszów równości), a z drugiej strony rewolucję denialistów płciowych, którzy snują fantazje o kompletnej cenzurze i wsadzaniu do więzień za wszystko, co uznają za „transfobię” (a często też o masowych egzekucjach, dołach z wapnem i „ekogułagach”, ale to tylko takie śmieszne ŻaRtY, a poza tym im wolno).

Sytuacja patowa i tym groźniejsza, że na wszystkich, którzy „nie chcą być jak PiS” i popierają np. równość małżeńską wymuszany jest od razu zestaw dużo skrajniejszych poglądów, niezwiązanych zupełnie z osobami LGB. Najbardziej było widać to po aresztowaniu Margot, gdy okazało się, że liberalne (i umówmy się, nieszczególnie nawet progresywne) media jak Wyborcza czy TVN bezkrytycznie przyjęły skrajny postulat self id i najgłośniej płakały nad tym, że trafił do męskiego aresztu.
Widać to też po ilości artykułów, dotyczących dzieci trans, widać po tym, że, gdy Rzecznikowi Praw Dziecka udało się powiedzieć coś z sensem (o sprzedawaniu hormonów dzieciom na grupach trans) to akurat to jest najgłośniej wyśmiewane.

Sytuacja patowa, bo chociaż wielu osobom homoseksualnym bardzo nie podoba się to, co robią samozwańczy „adwokaci” ich sprawy to siedzą cicho, bo albo szaleństwo „LGBT+” albo skrajna homofobia. Widać też dobrze, jak środowiska związane z szeroko pojętą „lewicą tożsamościową” boją się scenariusza, w którym owieczki jednak zaczęłyby kwestionować podsuwane kolejne i kolejne bzdury. Po chwilowej aktywności Koalicja LGB (czyli póki co strony z 300 lajkami, bez żadnych zasięgów) organizacje mające po 100 tys. lajków i stałe źródło finansowania zaczęły w panice krzyczeć, że pojawiła się zbrodnicza idea oddzielenia ruchu na rzecz praw osób homoseksualnych od zupy z liter, że to zabija dzieci trans i jest czymś co najmniej jak eugenika.
Oni po prostu wiedzą, że bez pasożytowania na osobach LGB reszty tego ruchu nie ma, bo jest on parodią jakiegokolwiek ruchu społecznego, pełzającym totalitaryzmem, który pod płaszczykiem troski o grupy dyskryminowane chciałby zbudowania „nowego, wspaniałego świata”.

Dlatego, podsumowując, tym, co głównie przychodzi mi na myśl w 1. dniu miesiąca, który kiedyś był Pride, a teraz zmienił się bardziej w Spicy Hetero Month jest dobitne NIE MAM Z TYM NIC WSPÓLNEGO.
NIE MAM Z TYM NIC WSPÓLNEGO, zazwyczaj jestem bardzo przeciw, ale przez istnienie tej literowej zbitki muszę się regularnie z tego tłumaczyć i regularnie za to obrywać.


Źródło
Opublikowano: 2021-06-03 20:00:42

Piękna i symboliczna koincydencja. Dzisiaj zostalem skazany przez sąd za informo

Jan Śpiewak:


Piękna i symboliczna koincydencja. Dzisiaj zostalem skazany przez sąd za informowanie opinii publicznej o aferze reprywatyzacyjnej. Dzisiaj też Sąd Najwyzszy orzekł, że prześladowca Brzeskiej znany handlarz roszczeniami Marek M. pozostanie bez kary i wyjdzie na wolności! Marek M. próbował wyłudzić kamienice na Pradze. Dostał tylko 1.5 roku więzienia, ale dla SN to wciąż za dużo.

Ta decyzja sądu sprawia, że jestem teraz jedyną osobą skazaną karnie za aferę reprywatyzacyjną 😂😬


Źródło
Opublikowano: 2021-06-01 13:20:11

Na dzień dziecka kupiłem sobie nową koszulkę.

Jan Śpiewak:

Na dzień dziecka kupiłem sobie nową koszulkę.

Tak jak sądziłem przegrałem w I instancji z byłym wiceprezydentem stolicy.

15 tysięcy złotych kary plus przeprosiny na fejsie. Mam usunąć fragment posta, który sąd już wcześniej w ramach zabezpieczenia powództwa kazał mi usunąć (LOL). Kolejny skandaliczny wyrok, w którym polskie sądy występują przeciwko wolności słowa. Zostałem skazany za jedno zdanie w poście, które sam wiceprezydent de facto publicznie wypowiedział. Sąd w uzasadnieniu zarzucał nam, że nie udowodniliśmy związków Jacka Wojciechowicza z aferą reprywatyzacyjną podczas, gdy wcześniej odmówił nam możliwości przeprowadzenia w tej sprawie dowodów. Uznał, że faktycznie media pisały w takim kontekście o zwolnieniu Wojciechowicza,… Więcej




Źródło
Opublikowano: 2021-06-01 10:18:36

Polecam ten przybytek. Chyba ostatni prawdziwy dom kultury na Helu. Wspierajmy k

Jan Śpiewak:

Polecam ten przybytek. Chyba ostatni prawdziwy dom kultury na Helu. Wspierajmy kina studyjne, bo zostanie nam tylko flądra z grilla.

Ej dobrzy ludzie! Zostało 8 godzin zrzutki. Cel, to było 35 000 zł, na ten moment jest 62 780 zł, ale posłuchajcie, posłuchajcie. To 35k, to Patrycja, Daga i Babinex – trzy wspaniałe kobiety prowadzące od lat Kino Żeglarz w Jastarni – wyliczyły, jako niezbędne minimum na przetrwanie kina (bo nie dostały ANI ZŁOTÓWKI dotacji w tym roku, będąc jedynym kinem i w pewnym sensie domem kultury na Półwyspie). A każda następna złotówka idzie na modernizację, konserwację, remont kina. A do zrobienia jest od chuja i ciut ciut. Jeśli kiedyś tu byliście – wiecie, że to magiczne miejsce. Azyl. Miłość. Przyjaźń. Przygoda. Dobrzy ludzie. Inspiracje. Jeśli nie – spróbujcie to sobie wyobrazić i planujcie wizytę. Te wspaniałe kobiety, z którymi mam przyjemność pracować, nie znoszą prosić o hajs i najchętniej puszczałyby Wam wszystkim filmy za darmo. Ale no cholera. Simoleony są potrzebne, żeby ocalić i rozwijać to niesamowite miejsce. Więc jeśli macie jakiekolwiek zaskórniaki – proszę Was całym moim serduszkiem – wpłaćcie coś na Żeglarza. Dziękuję, pozdrawiam.
👽 https://zrzutka.pl/vumep8


Źródło
Opublikowano: 2021-05-30 15:08:46

Wczoraj w Polsacie Piotr Ikonowicz walczył z lichwiarzami i bronił ludzi przed s

Jan Śpiewak:

Wczoraj w Polsacie Piotr Ikonowicz walczył z lichwiarzami i bronił ludzi przed spiralą długów. Wczoraj Jaś Kapela wziął siedemset złotych za udział w programie Krzysztofa Stanowskiego, gdzie przez dwie godziny nerwowo się śmiał, pocierał nos i gadał farmazony. Jeden codziennie pracuje u podstaw, żeby ludzie zaczęli kojarzyć lewicę z pomaganiem ludziom, drugi za pieniądze Krytyki Politycznej i Stanowskiego niemal codziennie ją kompromituje. Ja chcę lewicy Ikonowicza.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-28 10:17:56

Dziś o 20:00 w Polsacie pierwszy odcinek programu „Wolni od długów”, rewelacyjn

Jan Śpiewak:

Dziś o 20:00 w Polsacie pierwszy odcinek programu „Wolni od długów”, rewelacyjnej produkcji z moim udziałem. Dzieło fantastycznego zespołu. Zobaczycie jak się skutecznie pomaga ludziom wyjść z pętli zadłużenia, stanąć na nogi.. Prawdziwe historie, ludzkie dramaty i mnóstwo serca. Zapraszam!


Źródło
Opublikowano: 2021-05-27 06:36:51

Dzisiaj z Piotrem Ikonowiczem Społecznym Rzecznikiem Praw Obywatelskich odwiedzi

Jan Śpiewak:


Dzisiaj z Piotrem Ikonowiczem Społecznym Rzecznikiem Praw Obywatelskich odwiedziliśmy Zawady Dworskie, której mieszkańcy pokazali ogromny hart ducha i solidarność w walce z wielkim przemysłem mięsnym.

W Polsce trwa epidemia ptasiej grypy. To efekt ogromnego zagęszczenia ferm na bardzo małej powierzchni. Kury mają koszmarne warunki życia na fermach, są osłabione, karmione antybiotykami. Padają łatwo ofiarą chorób. W jednym powiecie żuromińskim hoduje się w nawet sto milionów kurczaków. Najbliższe fermy stoją nawet kilkanaście metrów od ludzkich zabudowań. Tak gigantyczna produkcja jest uciążliwa dla środowiska i dla samych mieszkańców: smród i zatrucie wód gruntowych to norma.

Teraz gdy w powiecie wybuchła epidemia za pomocą dwutlenku węgla gazuje się miliony kurczaków. Co zrobić z taka ilością zabitych zwierząt? Spalarnie nie przerabiają takich ilości. Władze zdecydowały się część zakopać w Zawadach Dworskich kilkadziesiąt kilometrów od ogniska epidemii. Wynajęły od lokalnego obszarnika, który ma tysiąc hektarów teren i zaczęto kopać na kilku hektarach ośmiometrowe doły. Bez żadnego zabezpieczenia, bez żadnych specjalnych pozwoleń, w ziemi miano zakopać kilka tysięcy ton martwych zwierząt. Zaledwie 450 metrów od zabudowań. Taka ilość martwych zwierząt zatrułaby wody gruntowe i stanowiła zagrożenie biologiczne dla mieszkańców. Decyzja została wydana w jeden dzień. Wszystko w czasie święta pracy 1 maja. W nocy przyjechały pierwsze ciężarówki z martwymi kurczakami. Przykryte po prostu plandeką. Z ciężarówek lała się ciecz stwarzając zagrożenie rozniesienia pandemii na wolne do tej pory od ptasiej grypy gminy. Mieszkańcy wyszli zablokować transport. Natychmiast ściągnięto kilkuset policjantów. Blisko trzystu mieszkańców z okolicznych wsi przez kilka dni czuwało i blokowało przejazd. W końcu właściciel, który miał zarobić na tym nawet dwa miliony złotych, wycofał się z budowy grzebowiska. Niestety zagrożenie ciągle istnieje, bo ciągle ma zgodę na budowę dołów na martwe zwierzęta.

Tak właśnie wyglada druga strona kurczaka za 8 złotych za kilogram. Koszty przerzucane są na okolicznych mieszkańców. Zyskują tylko potężni producenci mięsa. To typowa cecha neoliberalizmu: koszty uspołecznić, zyski sprywatyzować. Tylko czemu władze stoją zawsze po stronie wielkich producentów a nie mieszkańców?

My dzisiaj z Piotrem Ikonowiczem jesteśmy z mieszkańcami Zawad Dworskich i wspieramy ich w tej walce. Brawo dla nich za solidarność i nieustępliwość. Pokazali, że można wygrać z potężna maszyną. Będziemy monitorować sytuacje.


Źródło
Opublikowano: 2021-05-26 13:29:09

Wczoraj przed północą otrzymałam informację mailową, że „Polska 2050 Zachodniomo

Jan Śpiewak:


Wczoraj przed północą otrzymałam informację mailową, że „Polska 2050 Zachodniomorskie” nie jest zainteresowana polityczną współpracą ze mną. Jestem zdziwiona, choć nie zmieszana 🙂 Dzień wcześniej, w sobotę, w miłej atmosferze wspólnie sprzątaliśmy Zdroje, w ramach kolejnej społecznej akcji. Na dziś umówiona byłam na spotkanie z tzw. regionalną piątką (to tymczasowe władze regionalne). A tu nagle taki mail, w którym pretekstem zerwania współpracy jest – uwaga – przesunięcie przeze mnie spotkania z piątku na poniedziałek, z powodów mocno osobistych. Bardzo poważny polityczny powód, trzeba przyznać. W zasadzie mogłabym się poczuć jak posłowie Raś i Zalewski, gdyby nie to, że ani nikogo nie krytykowałam publicznie, ani nie byłam członkinią staowarzyszenia czy partii. Nie ma mnie w zasadzie z czego wyrzucić 🙂

Czy był jakiś spór, kłótnia, rozbieżności nie do pogodzenia? Ależ nic z tych rzeczy. Działałam nadal tak, jak umówiłam się w rozmowach z Szymonem Hołownią, Hanną Gill-Piątek czy Michałem Kobosko. Zmieniły się natomiast władze regionalne Polska 2050 na Pomorzu Zachodnim. Jak się zdaje, nie są one zainteresowane tym, co zadeklarowałam liderom krajowym. Priorytetem było dla mnie tworzenie uczciwej, prawdziwie obywatelskiej alternatywy dla zepsutej polskiej polityki, tak wymiarze krajowym, jak i szczególnie – lokalnym. Jak zdążyłam się ostatnio przekonać, nie jest to cel ważny dla zachodniopomorskiej i szczecińskiej Polski 2050. Ze względu na przywoływaną przez liderów współpracę z Michałem Wilkockim, deklaracje uwielbienia i sympatii dla Prezydenta Piotra Krzystka trudno tego zresztą oczekiwać.

Dziś Polska 2050 jest silna w sondażach, ale, wbrew pozorom, nie wynika to z jakiejś oszałaniającej, politycznej pracy struktur terenowych. To przede wszystkim efekt słabości konkurencji, pogrążonej w kryzysie, i charyzmy medialnego lidera. Integrujące grupę, powtarzane co weekend przez Polska 2050 akcje sprzątania zaśmieconych miejsc, choć pozytywne społecznie i wizerunkowo, nie zastapią przekazu politycznego, który kiedyś musi się pojawić i być wględnie spójny. Dziś ludzie wskazujący w sondażach Polskę 2050 bardziej wlewają swoje różne nadzieje na zmianę stylu polskiej polityki, niż odnajdują w programie Szymona istotne dla siebie treści politczne. Te nadzieje, trzeba mieć świadomość, są sprzeczne z rysującą się istotą tej siły.

I ja, nie ukrywam, traktując poważnie wystąpienia publiczne Szymona Hołowni, wlałam w jego ruch swoje nadzieje. Myślałam: to jest ruch, z którym współdziałając, mogę dokonywać zmian w lokalnej polityce. Spójrzcie zresztą na moje posty z początku tego roku, pełne entuzjazmu. Dziś jestem w sytuacji o tyle bardziej komfortowej, że wiem wcześniej, o wiele wcześniej, niż potencjalni wyborcy, co przynosi z sobą Polska 2050. Nie, to nie będzie żadne wielkie zło. Po prostu, wbrew oczekiwaniom, nie będzie to istotna zmiana polityczna. Dużo musi się wydarzyć, by zostało tak, jak jest. Ludzie tworzący to ugrupowanie na szczeblach wojewódzkich, lokalnych nie chcą zmienić języka debaty politycznej, upodmiotowić mieszkańców, przywrócić znaczenia obywatelskości. Chcą być kolejną spartyjniałą partią w układance. Większość rozmów wewnątrz wypełnia ekscytacja sondażami i dzielenie mandatów. Rozumiem tę radość i pragnienia. Dla niektórych zostanie radnym czy posłem to rzeczywiście będzie największy sukces życiowy. Generalnie jednak wynika z tego, że Polska 2050 chce wskoczyć jedynie w buty PiS i PO, po jednym na każdą nóżkę. Ach, gdyby Polska 2050 była trójnogiem, z przyjemnością wzuła by jeszcze znoszony bucik po starej Lewicy, do kompletu 🙂

Ludzie nie mają przymusu współdziałania. Nigdzie nie będę się odwoływać, zresztą od czego? Umówiłam się jedynie na współpracę, a ta nie musi trwać wiecznie. Jak wspominałam, nie zapisałam się formalnie do Polski 2050, więc mogę oszczędzić sobie i budującym się strukturom zbędnych ceremonii. Nie mam w zwyczaju nikomu się narzucać.

Szanowni Państwo,
niezmiennie idę własną drogą, i to we własnym obuwiu, a nie rozchodzonym przez starszych braci. Nadal pozostaję krytyczną w myśleniu, niezależną w polityce, zdecydowaną w działaniu. Niezmiennie szukam i znajduję wielu sojuszników wśród mieszkańców Szczecina, którzy oczekują zmiany stylu naszej lokalnej polityki, co widać na tym profilu. Kilku z nich spotkałam zresztą w Polska 2050 i nadal liczę na współdziałanie w poszczegónych, ważnych dla Szczecina sprawach. Mam świadomość, że w polityce nie wszystko się udaje, i że nie wszystko przychodzi łatwo i od razu. Jednak dla mnie osobistym sukcesem jest to, że chcąc zmieniać politykę, ani razu nie pozwoliłam, by ona zmieniła mnie.

Pozostaję do Państwa dyspozycji jako radna Szczecina w ważnych dla nas sprawach.


Źródło
Opublikowano: 2021-05-24 08:43:04

Cześć.

Jan Śpiewak:


Cześć.
Jestem Asia , mam 32 lata i umieram, bo tak zadecydował nasz rząd….

Tak za chwilę będzie zaczynała się moja zrzutka. Moja i kilku tysięcy moich koleżanek.
Dlaczego?
Od 1 maja zostały zabrane refundacje na leki kadcyla i lapatynib przy przerzutach do OUN ( mózg ).
Co to oznacza? Że przy bardzo agresywnym raku HER2 3+ w takiej sytuacji zostajemy praktycznie bez terapii celowanej. Kwalifikacje do leczenia rozsianego raka piersi takie przerzuty wykluczają, a niestety występują przy nim najczęściej.
Jeszcze prościej?
Wiele z nas umrze.
Nie za rok, dwa czy pięć. Teraz!
My chore i tak skreślamy w kalendarzu każdy dzień. Odliczamy te kolejne tygodnie i mamy świadomość , że przeżyty miesiąc to sukces. Nasz i naszych onkologów. Teraz ktoś zabral im narzędzia do walki , a nam…nadzieję.
Nie będę już walczyć z choroba o każdy dzień, ja będę sobie musiała ten dzień kupić!!!
Dlaczego to piszę?
Bo po raz pierwszy odkąd zachorowałam bardzo się boję. Wizja, że zostanę bez leków przeraża tak, że brakuje oddechu. Zabiera sen i spokój.
My Amazonki nigdy nie składamy broni.
Będziemy walczyć z chorym systemem.
Już docieramy do mediów, do polityków , do organizacji pacjenckich. Wszędzie tam gdzie możemy znaleźć pomoc i wsparcie.
Wierzymy, że nasze życie jest jeszcze dla kogoś coś warte. Pacjent paliatywny, to pacjent, którego trzeba leczyć.
Obiecałam bardzo ważnym dla mnie osobom, że będę żyła minimum trzy lata. Robię co mogę. Nie zabraknie mi ani chęci ani siły. W obecnej sutuacji zabraknie mi kasy, żeby tego słowa dotrzymać. Po prostu.
Nagłaśniamy temat, bo skandal to jedyne słowo, którym można określić skazanie nas na śmierć.
Wyłaczcie nieśmiertelność i chodźcie z nami. Dziś to jest mój dramat, ale jutro może dotyczyć Ciebie.

#zycnieumierac
#oddajcierefundacje


Źródło
Opublikowano: 2021-05-21 09:55:27

Kolejny pozew od mazowieckiego barona PO. Kolejny raz politycy próbują mnie do

Jan Śpiewak:

Kolejny pozew od mazowieckiego barona PO. Kolejny raz politycy próbują mnie dopaść za to, że ujawniam ich ciemną przeszłość.

Doczekałem się ćwierć setnego pozwu. Tym razem chce ode mnie 50 tysięcy i przeprosin wartych pewnie drugie tyle europoseł i mazowiecki baron Platformy Obywatelskiej Andrzej Halicki. Za co? Za to, że przypomniałem, że był lobbystą deweloperskim i pracował dla Dom Development czyli największego warszawskiego dewelopera znanego z kontrowersyjnych inwestycji. Poszło o filmik na temat związków dewelopera z politykami Platformy Obywatelskiej.

Pretekstem do nakręcenia filmu na You Tube była sprawa nielegalnej inwestycji deweloperskiej właściwie w samym Parku Skaryszewskim. Ratusz sprzedał nielegalnie – bo bez wymaganej zgody konserwatora zabytków – miejską działkę deweloperowi. Następnie… Więcej


Źródło
Opublikowano: 2021-05-19 08:58:16

Nowy Ład czyli pompka kasy do kieszeni deweloperów. Całe pokolenia młodych lud

Jan Śpiewak:

Nowy Ład czyli pompka kasy do kieszeni deweloperów. Całe pokolenia młodych ludzi pozbawione szansy na własne mieszkanie przez państwo z kartonu. W Nowym Ladzie oczywiście nie ma żadnych podatków kapitałowych. Skandal to mało powiedziane. Minimalne obniżki dla słabo zarabiających nie przykryją rosnących kosztów życia.


Źródło
Opublikowano: 2021-05-17 15:01:27

W serialu Ekstradycja mafia miała kupić Pałac Kultury, w rzeczywistości mafia

Jan Śpiewak:

W serialu Ekstradycja mafia miała kupić Pałac Kultury, w rzeczywistości mafia chciała wybudować dwa monstrualne wieżowce obok Pałacu Kultury. Dzisiaj zamiast władz miasta to ja muszę się tlumaczyc z tej sytuacji przed sądem.

Na moim kanale na YouTube wleciał nowy film.

Za tydzień odbędzie się kolejna rozprawa w procesie wytoczonym mi przez byłego wiceprezydenta Warszawy Jacka Wojciechowicza. Były polityk Platformy Obywatelskiej zarzucił mi, że go zniesławiłem pisząc, że został zwolniony z ratusza z powodu wybuchu afery reprywatyzacyjnej. Na świadka wezwana jest Hanna Gronkiewicz-Waltz, która nigdy nie była przesłuchiwana w sprawie afery reprywatyzacyjnej! Już dwukrotnie nie stawiła się na proces. Czego się boi?

Jacek Wojciechowicz odpowiadał przez blisko dekadę za planowanie przestrzenne, architekturę i inwestycje. Był jedną z najpotężniejszych osób w ratuszu. Za jego rządów doszło do sytuacji niespotykanej w… Więcej


Źródło
Opublikowano: 2021-05-11 10:31:46

„Radykalny socjalista” do usług. Kinga Rusin postanowiła odpowiedzieć n

Jan Śpiewak:

„Radykalny socjalista” do usług.

Kinga Rusin postanowiła odpowiedzieć na mój wczorajszy post. Oczywiście jej prawo. Nazwała mnie atencjuszem, który spłaca dług za ułaskawienie Andrzeja Dudy, „radykalnym socjalistą”, któremu przeszkadza, że jest biznesmenką. Swoim postem jakoby zakrywam łamanie konstytucji i łamanie praw kobiet. Kinga Rusin zacytowała też słynnego twórcę „Lejdis” Andrzeja Saramonowicza, który napisał, że przegrałem wszystkie procesy o zniesławienie i wyżebrałem ułaskawienie.

Pani Kinga wyznacza nowe standardy w zawodzie dziennikarskim: odwaga to pisanie łzawych postów na plaży na Malediwach.

Pani Kingo, zachowuje się Pani jak ukryta opcja PiSowska. Jest Pani gwarancją dalszych wygranych Kaczyńskiego. Jest… Więcej


Źródło
Opublikowano: 2021-05-06 15:51:08

Rozmawiamy o zielonej odbudowie! Temat odbudowy po COVID-19 stał się w

Jan Śpiewak:


Rozmawiamy o zielonej odbudowie!

Temat odbudowy po COVID-19 stał się w ostatnim tygodniu bardzo gorącym tematem w Polsce.
Na kolejnym webinarze z cyklu „Think Green/Act Local” chcemy porozmawiać o tym co praktyce będzie oznaczała Zielona Odbudowa w USA oraz w Polsce. Jak zmieniły się plany w Stanach Zjednoczonych po objęciu prezydentury przez Joe Bidena, jakie rozwiązania mogą być inspiracją dla samorządów w Polsce.
O tym wszystkim porozmawiamy z naszymi znakomitymi gościniami i gośćmi:
Juliana Graizar – Greentown Labs, Climatetech Startup Incubator
Jan Ruszkowski – Polska Zielona Sieć
Iwona Janicka – członkini zarządu Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych, dyrektorka i prezes zarządu Fundacji Aktywności… Więcej


Źródło
Opublikowano: 2021-05-05 18:09:01