Mossakowski znów na wolnym powietrzu, śmiga jak wcześniej do swojej ulubionego krwistego steakhouse niedaleko wwskich sk

Jan Śpiewak:

Mossakowski znów na wolnym powietrzu, śmiga jak wcześniej do swojej ulubionego krwistego steakhouse niedaleko wwskich skłotów. Niestety nie zdążyłem na raz robić fote i skopać mu dupe / zapytać na kogo będzie głosował.
Brawo popisowe państwo z tektury oraz wolne i pisowskie sądy. Wolnorynkowy zbrodniarz przetrwał króciutką burzę i ma luz, jest zarobiony. Duda Trzaskowski jak tam ustawa lokatorska? Jasne, po wyborach, po wyborach..


Źródło
Opublikowano: 2020-07-06 17:07:45

Jan Śpiewak: zabierz boomersowi dowód!

Jan Śpiewak:

Historyczny rekord frekwencji wśród młodych wyborców i zwycięstwo kandydatów antypopisu w I turze. Kto zagospodaruje bunt młodych w drugiej turze? Obstawiam, że nikt, chociaż więcej głosów zapewne padnie na Trzaskowskiego.

Jan Śpiewak: zabierz boomersowi dowód!

Bardzo dobre wyniki Hołowni i Bosaka wśród młodych nie świadczą o tym, że młodzi Polacy są skrajnie konserwatywni, czy skrajnie prawicowi, ale o tym, że są skrajnie antypopisowi i chcą odzyskać wpływ na rzeczywistość.

Źródło
Opublikowano: 2020-07-04 15:13:13

Osiemnastowieczą Europę przed całkowitą deforestacją uratowało odkrycie węgla: okazał się dużo bardziej kaloryczny od sp

Jan Śpiewak:

Osiemnastowieczą Europę przed całkowitą deforestacją uratowało odkrycie węgla: okazał się dużo bardziej kaloryczny od spalanej powszechnie biomasy, czyli drzew.
Mówiąc bardziej naukowo: miał dużo wyższe EROI (energy return on investment), czyli stosunek energii uzyskanej z jego spalania do energii zainwestowanej w jego pozyskanie.
Potem przyszło odkrycie, że kontrolowana reakcja rozszczepiania jąder atomu daje nieporównanie więcej energii niż węgiel, którego wykorzystanie okazało się mieć mnóstwo katastrofalnych skutków ubocznych: nie tylko powszechne śmierci górników związane z jego wydobyciem, ale też śmierci związane z zanieczyszczeniem powietrza, jakie powodował przed upowszechnieniem nowoczesnych filtrów (pamiętacie słynny, londyński smog?) i – ostatnio – emisji CO2 do atmosfery w związku z jego spalaniem.

Atom mógłby pomóc nas uratować, ale atom ma grono zagorzałych przeciwników – najczęściej przeciwników ze złych przyczyn. Mylą energetykę z militariami, stawiają na głowie cywilizacyjne priorytety, jakby odpady z elektrowni jądrowych faktycznie były groźniejsze niż te ze spalania węgla, składowane bezpośrednio w powietrzu, którym oddychamy.

I ci przeciwnicy, jakimś dziwnym trafem, zdołali przekonać rzesze ludzi, że lepiej dla siedmiu i pół miliarda mieszkańców Ziemi jak powrócą do stanu z XVIII wieku, kiedy było ich wielokrotnie mniej – że lepiej będzie palić biomasą, czyli drzewami, w piecach elektrowni niż napędzać ich turbiny parą wytworzoną w reaktorze jądrowym.

To dlatego we wtorek w nocy zamknięto elektrownię jądrową w Fessenheim w Alzacji. Na jej miejsce wskakuje piękna peleciarnia, w której mielić się będzie lasy Wogezów.

To dlatego na koniec 2019 zamknięto Phillipsburg. Na jego miejsce wskakuje blok węglowy Datteln 4.

Tymczasem lasy Europy znikają w zastraszającym tempie. Dzięki wysiłkom Greenpeace i luksemburskiego Zielonego, Claude Turmes’a, biomasa znalazła się bowiem na europejskiej liście źródeł OZE. Powstał gigantyczny interes i wspaniała koniunktura gospodarcza pozwalająca na jej spalanie.

I ta biomasa to są, oczywiście, teoretycznie “zrębki” pozostałe po wycinkach. Ale wiecie, co się robi, kiedy opłaca się sprzedawać zrębki po wycinkach? Opłaca się więcej wycinać.

W najnowszym numerze “Nature” włoscy naukowcy wskazują, że “pozyskanie biomasy” w Europie wzrosło o 49% od 2011. W Polsce wzrosła nie tylko ogólna powierzchnia zrębów, ale też powierzchnia poszczególnych wycinek, co bezpośrednio zagraża lokalnym ekosystemom. I nam.

Biomasa z europejskiej listy OZE musi zniknąć NATYCHMIAST, bo natychmiast musi zniknąć bodziec ekonomiczny do mielenia i spalania życiodajnych lasów w kotłach.

Tylko, czy organizacje i osoby, które przez lata lobbowały za stworzeniem tego interesu widzą swój błąd? Robią coś, aby ten proces odwrócić?

Nie. Ograniczają się do dalszego atakowania jedynego narzędzia, którym dysponujemy, aby to szaleństwo powstrzymać.

Ekolodzy, do cholery, co z Wami?


Źródło
Opublikowano: 2020-07-02 15:57:51

Wszystko co jest nie tak z Lewicą, inteligencją i opozycją na jednym obrazku: radny SLD, profesor prawa na Uniwersytecie

Jan Śpiewak:

Wszystko co jest nie tak z Lewicą, inteligencją i opozycją na jednym obrazku: radny SLD, profesor prawa na Uniwersytecie Łódzkim, adwokat.

SLD w Łodzi od lat popiera skrajnie neoliberalną politykę Zdanowskiej, podobnie jak SLD w Wawie skrajną neoliberalną politykę HGW a dzisiaj Trzaskowskiego. Pogarda wobec słabszych to waluta naszych nomenklaturowych elit. Bez niej byliby niczym. Nie potrafią nawet w czasie kampanii wyborczej zamknąć na kilka dni twarzy i udawać, że ten „lud” jest jednak ok.


Źródło
Opublikowano: 2020-07-02 08:59:53

Miło mi poinformować, że wygrałem proces ze znanym adwokatem Jackiem Dubois. Pos

Jan Śpiewak:

Miło mi poinformować, że wygrałem proces ze znanym adwokatem Jackiem Dubois. Poszło o sformułowanie "dzika reprywatyzacja". Dubois wytoczył mi proces karny, który przewiduje sankcję nawet roku więzienia. Bardzo dziękuję Krzysztof Nowiński z kancelarii KNS MCB, który poświęcił pro bono wiele godzin swojego cennego czasu na odpowiedź na absurdalne zarzuty Dubois.

Poszło o wpis, który popełniłem po aresztowaniu burmistrza Włoch za przyjęcie 200 tysięcy złotych łapówki. Okazało się, że Dubois reprezentuje byłego współpracownika Rafała Trzaskowskiego. Wcześniej Trzaskowski wynajmował kancelarie Dubois do walki z Komisją Weryfikacyjną. Wydało mi się to oczywistym konfliktem interesów co skomentowałem tutaj na profilu.

„Okazuje się, że adwokatem burmistrza Włoch Artura W. jest mecenas Dubois. Przez lata razem z senatorem PO Aleksandrem Pociejem prowadził kancelarię adwokacką, która specjalizowała się m.in. w dzikiej reprywatyzacji. Senator Pociej pozwał mnie przed wyborami za zdanie w moim tekście we WPROST. Napisałem, że Pociej jest nieformalnym reprezentantem środowisk adwokackich, które chcą zachowania status quo. Pociej przepchnął przez parlament poprawkę, która przekazała gigantyczne pieniądze na „odszkodowania” z tytułu dzikiej reprywatyzacji. Były one wypłacane niezgodnie z prawem. Znaczna ich część trafiła zapewne do mafii. Dzięki nim Marzena K. pracownica Ministerstwa Sprawiedliwości dostała ponad 50 milionów złotych. Dubois też jest ściśle związany z Platformą Obywatelską. Z jej rekomendacji pełni funkcje członka Trybunału Stanu. Jego kancelaria od lat zarabia krocie na reprezentowaniu ratusza przed komisją weryfikacyjną. Czyli jego kancelaria pracuje dla ratusza w celu skarżenia korzystnych dla ratusza decyzji Komisji, reprezentuje Artura W. pracownika warszawskiego ratusza, który okradał warszawski ratusz. Czego tu nie rozumiecie?”.

Sąd Rejonowy stwierdził, że: "Nie ulega wątpliwości, iż temat reprywatyzacji nieruchomości warszawskich jest temat wzbudzającym zainteresowanie szerokiej opinii publicznej. Pojawiające się na przestrzeni lat doniesienia o rozlicznych nieprawidłowościach oraz wątpliwej prawnie i etycznie postawie niektórych uczestników procesu reprywatyzacyjnego, uczyniły kwestię reprywatyzacji warszawskiej szczególnie interesującą dla opinii publicznej. Uczestnicy tego procesu, zwłaszcza podmioty profesjonalne, muszą się zatem liczyć ze zwiększonym zainteresowaniem opinii publicznej ich działalnością, a także z tym, iż działalność może zostać poddana negatywnej ocenie".

Za słowa "dzika reprywatyzacja" zostałem już skazany prawomocnym karnym wyrokiem w sprawie mecenasa Jerzego Szaniawskiego patrona Ernesta Bejdy byłego szefa CBA (obecnie w zarządzie PZU). W tej sprawie idziemy do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Wobec Dubois złożyłem wniosek o możliwości popełnienia deliktu dyscyplinarnego. Sprawa jest rozpatrywana właśnie przez łódzkiego rzecznika sądu dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej. Dubois jednocześnie mnie oskarżał i był pełnomocnikiem Macieja Domżały i firmy deweloperskiej Radius, co jest ewidentnym złamaniem zasad etyki. O Domżale i jego związkach z zorganizowaną przestępczością wiele tutaj już pisałem (m.in o jego wycieczce z połową Pruszkowa do USA, czy wspólnych biznesach z Janem L. ). Radius jest firmą deweloperską ze związkami z rosyjskimi oligarchami, którzy znajdują się w najbliższym otoczeniu Władymira Putina. Dubois przegrał również tę sprawę dla swoich kontrowersyjnych klientów.

Jednocześnie wielokrotnie Dubois naruszał moje dobra osobiste w liberalnych mediach. W tekście Wyborczej mówił o mnie tak: "Adwokat Jacek Dubois przyznaje, że zasypywanie pozwami może być formą wyciszenia ludzi walczących o słuszne sprawy. Ale apeluje, by w tym przypadku oddzielić ograniczenie krytyki od nierzetelności i karierowiczostwa. Pan Śpiewak jest jedną z najbardziej nierzetelnych osób, jakie spotkałem w życiu publicznym. Posługuje się fałszem. Rozpowszechnia nieprawdziwe informacje i mimo przedstawienia mu dowodów powiela nieprawdę." To również bardzo poważne złamanie zasad etyki adwokackiej.

Podsumujmy Dubois jest:
– sędzią Trybunału Stanu z polecenia Platformy Obywatelskiej
– pełnomocnikiem Artura W. wpływowego członka PO, zausznika Marcina Kierwińskiego i współpracownika Rafała Trzaskowskiego
– jego kancelaria walczy z Komisją Weryfikacyjną na zlecenie Rafała Trzaskowskiego
– jest pełnomocnikiem warszawskiego dewelopera o związkach z zorganizowaną przestępczością i rosyjskimi oligarchami
– chce zrobić ze mnie przestępcę, bo wytknąłem mu, że jego kancelaria zarabiała krocie na warszawskiej reprywatyzacji, a jego były wspólnik senator Pociej przepchnął przez parlament korzystną dla mafii reprywatyzacyjnej ustawę o odszkodowaniach

Czego nie rozumiecie? Wszystko jest jasne.

W mojej ocenie Dubois naruszył bardzo mocno zasady etyki adwokackiej i liczę na to, że łódzkie ORA doprowadzi do jego wykreślenia z listy warszawskich adwokatów (nadzieją matką głupich). Dubois hańbi zawód adwokata i mam nadzieję, że palestra jak najszybciej oczyści się z takich osób.


Źródło
Opublikowano: 2020-07-01 08:05:47

Wdałem się w dyskusję ze znajomym – skądinąd osobą publicznie znaną i aktywną w mediach społecznościowych – o to, czy sk

Jan Śpiewak:

Wdałem się w dyskusję ze znajomym – skądinąd osobą publicznie znaną i aktywną w mediach społecznościowych – o to, czy skoro wszystkie sondaże wskazują, że wyścig wyborczy będzie bardzo wyrównany, to warto, by Rafał Trzaskowski jakoś odniósł się do warszawskiej afery reprywatyzacyjnej. W mojej ocenie kampania wyborcza w sytuacji, w której o zwycięstwie mogą zdecydować ułamki procenta, powinna polegać na wyszukiwaniu tematów, które są istotne dla kolejnych grup wyborców i budowie przekazu nie tylko bardzo ogólnego, ale również takiego, który kierowany jest do szeregu konkretnych ludzi. Gdy zaś własna formacja jest czymś obciążona, warto być może od pewnych elementów wręcz się odciąć.

Mój znajomy był przeciwnego zdania i przekonywał mnie, że nie warto się wspomnianą sprawą zajmować, bo Jan Śpiewak (tu rytualna litania tego, jakim to Śpiewak jest zaprzańcem, pisowcem i ogólnie nieciekawym moralnie człowiekiem) niczego w wyborach na prezydenta Warszawy "na tym nie ugrał". Śmiem twierdzić, że teraz "gra tym" pewnie zawodnik nieco groźniejszy niż Jan Śpiewak, więc argument jest cokolwiek chybiony i że o sprawie da się (a nawet wypada) pomyśleć czasem w kontekście innym niż tylko tym, czy Jan Śpiewak ma taki lub inny charakter, ale trudno.

Gdybym miał streścić dalszą linię argumentacji mojego rozmówcy to byłaby ona mniej więcej taka:

1) może i coś było nie tak, ale nie przesadzajmy;

2) jak się coś otrzyma zgodnie z procedurami, ale jest to kradzież, to nie jest to kradzież, skoro była ona zgodna z procedurami;

3) wyrzuceni z mieszkań to ludzie "prości" i tak czy tak zagłosują na Andrzeja Dudę (bo są "prości" i nie obchodzi ich demokracja);

4) kamienice koniec końców dziś wyglądają lepiej (to akurat prawda, z tym drobnym zastrzeżeniem, że to chyba nie dziwne, że paser wystawia towar na sprzedaż po jego odczyszczeniu)

I na tym bym skończył, gdyby nie punkt 5, który jest tak przecudnej urody, że postanowiłem się z Państwem podzielić impresjami z tej rozmowy. Otóż mój Szanowny Interlokutor spytał mnie, czemu mam obsesję na tle jakieś niszowej sprawy. Odparłem, że wyrzucenie z mieszkań kilkunastu, jak nie kilkudziesięciu tysięcy ludzi nie jest sprawą niszową, a nadto wydaje mi się (to taka pewnie nieco ekstrawagancka teza), że w polityce wiarygodność pomaga, a nie przeszkadza. Na to mój rozmówca rzekł, że z "takim podejściem to Pan (choć miał na myśli raczej chyba jednak "pan) nigdy nie zostanie zaakceptowany wśród elit". Nie byłem do końca pewien, czy to życzliwa rada, czy groźba, ale niezrażony odparłem, że coś w życiu osiągnąwszy, mając skończone studia, znając kilka języków, a tak z pochodzenia będąc za szlachty (zubożałej, ale zawsze) i inteligencji z jednej strony i z inteligencji i elity urzędniczej z drugiej to ja jestem od przyjmowania, a nie od bycia przyjmowanym. Rozmówca się chyba obraził.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-30 19:34:44

Przepraszam, robię się trochę nudny, ale teraz jest moment, w którym należy powi

Jan Śpiewak:

Przepraszam, robię się trochę nudny, ale teraz jest moment, w którym należy powiedzieć politykom: sprawdzam.

Wczoraj Rafał Trzaskowski powiedział, że walka z wykluczeniem społecznym to jego program. Czy dotyczy to też ofiar dzikiej reprywatyzacji? Jakiś czas temu, zaprezentowalismy nasze postulaty wobec ratusza. Każdy można zrealizować od ręki. Niestety nie doczekaliśmy się odpowiedzi.

Rządzących wzywamy do przyjęcia ustawy reprywatyzacyjnej, której pierwsze czytanie odbyło się tydzień temu. Zawsze można zwołać Sejm przed drugą turą wyborów prezydenckich. Nie można tej sprawy odkładać na później.

Chcemy polityki, która służy dobru wspólnemu. Nie obietnice, czyny!
Chcemy sprawiedliwości i końca dramatu lokatorów!


Źródło
Opublikowano: 2020-06-29 11:50:44

Hanna Gronkiewicz-Waltz, czyli pochwała imposybilizmu.

Jan Śpiewak:

Jeszcze kilka słów o reprywatyzacji w felietonie dla Instytut Spraw Obywatelskich. A właściwie o zbrodni bez kary. Cztery lata po wybuchu afery reprywatyzacyjnej żaden z polityków nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Absolutna bezkarność Hanny Gronkiewicz-Waltz dobrze opisuje to co Kaczyński nazywa immposybilizmem polskiego państwa. W Polsce polityk, niezależne od swoich barw, nie jest wstanie zrobić dwóch rzeczy: nie może się skompromitować i nie może trafić do więzienia.

"Warszawa traciła miliardy złotych na działaniu własnych urzędników, ale też skrzywdziła tysiące własnych obywateli. Jakie konsekwencje spadły na Hannę Gronkiewicz-Waltz? W kodeksie karnym mamy paragrafy 231 i 296 kodeksu karnego. Mówią o przestępstwach, które wynikają z nadużycia zaufania, niegospodarności, o niedopełnieniu obowiązków i wyrządzeniu znacznej szkody majątkowej. Przy kwotach powyżej miliona złotych grozi za to nawet dziesięć lat więzienia. Warszawa straciła majątek idący nie w miliony, ale dziesiątki miliardów.

Pomimo gigantycznego materiału dowodowego obciążającego Hannę Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy nie ma postawionych żadnych zarzutów, nie toczą się przeciwko niej żadne śledztwa. Nigdy mimo wielokrotnych wezwań nie pojawiła się na przesłuchaniach przed komisją weryfikacyjną.

(…)

Wszystko wskazuje na to, że kolejna wielka afera III RP zostanie na zawsze niewyjaśniona. Tak jak wszystkie poprzednie. Nikt za nic nie odpowiada. Nikt nigdy nie ponosi odpowiedzialności. Żaden znaczący polityk nie trafił do więzienia po 1989 roku. I afera reprywatyzacyjna nic tutaj nie zmieni.

(…)

Hanna Gronkiewicz-Waltz ma się za PiS-u świetnie. Wykłada dalej na Uniwersytecie Warszawskim prawo i jest wzorem dla wielu studentów. Cieszy się też dobrą opinią w Komisji Europejskiej. Jest szefową misji przy Komisji Europejskiej „Klimatyczno-neutralne i inteligentne miasta”. Za swoją pracę pobiera 450 euro dniówki. Czy wygra Trzaskowski, czy Duda nic dla ludzi takich jak Hanna Gronkiewicz-Waltz się nie zmieni. Układ jest ekumeniczny. Państwo dalej będzie słabe wobec silnych."

Hanna Gronkiewicz-Waltz, czyli pochwała imposybilizmu.

Na Hannę Gronkiewicz-Waltz spada największa odpowiedzialność za dziką warszawską reprywatyzację. Jej całkowita bezkarność cztery lata po wybuchu afery pokazuje, że nieważne, kto wygrywa wybory, politycy są w Polsce objęci specjalnym…

Źródło
Opublikowano: 2020-06-24 19:00:04

W jednej z naszych przegranych spraw kasację do Sądu Najwyższego złożył Rzecznik

Jan Śpiewak:

W jednej z naszych przegranych spraw kasację do Sądu Najwyższego złożył Rzecznik Praw Obywatelskich. Dzisiaj zastępca Rzecznika Zuzanna Rudzińska-Bluszcz poinformowała, że będzie ona rozpoznana. Dziękujemy i liczymy na pozytywne rozpatrzenie. Nieustająco bronimy wolności słowa w sądach i będziemy to robić wszystkimi dostępnymi legalnymi metodami.

https://www.rpo.gov.pl/…/skarga-kasacyjna-rpo-na-korzysc-st…


Źródło
Opublikowano: 2020-06-23 15:10:41

Dzisiaj jest niedziela. Zwykle w niedzielę zapraszałem Was na moje dwugodzinne audycje w Halo Radio. Jednak dwa tygodn

Jan Śpiewak:

Dzisiaj jest niedziela. Zwykle w niedzielę zapraszałem Was na moje dwugodzinne audycje w Halo Radio. Jednak dwa tygodnie temu poprowadziłem ostatnią z nich. Pożegnałem się ze słuchaczami. Do dzisiaj dostaję wiele wiadomości z pytaniem, dlaczego już nie prowadzę audycji i co tak naprawdę się stało. Minęło już trochę czasu, emocje opadły, więc pokrótce chciałbym opisać co się stało. Myślę, że ważna jest ta historia, bo wiele mówi na temat tego, co się dzieje dzisiaj z mediami i jak wygląda debata publiczna. Chcę to także napisać z powodu lojalności wobec moich słuchaczy.

Od początku. W piątek 5 czerwca dowiedziałem się z mediów, że Prezydent Andrzej Duda ułaskawił mnie w sprawie zniesławienia, którego miałem się dopuścić na mecenas Bogumile Górnikowskiej. Była to sprawa karna, w której Pani Mecenas oskarżała mnie za pomocą kancelarii prawnej jej ojca. Informacje na ten temat wielokrotnie publikowałem wcześniej. Od tego czasu zaczęły się bezpardonowe ataki ze strony tak zwanych liberalnych mediów i komentatorów. W sobotę koło godziny 12.00 zadzwonił do mnie jeden z redaktorów w Halo Radio z żądaniem, żebym się pojawił w studio tego samego dnia o 20.00. Miałem się „wytłumaczyć” (takiego słowa użył) ze swojego zachowania. Pan był nieprzyjemny, napastliwy i jasne było od razu jakie są jego motywy. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że wieczorem jestem 30 kilometrów pod Warszawą na urodzinach kolegi. Mogę go zaprosić na następny dzień, kiedy jest moja audycja i wtedy porozmawiamy. Zadzwoniłem w między czasie do innej osoby z redakcji z prośbą o wyjaśnienie sprawy i tego, że mam już plany. Dostałem informację zwrotną, że „obligatoryjnie” mam się pojawić w sobotę w studio, bo słuchacze są oburzeni i trzeba im wytłumaczyć sytuację. Odpowiedziałem, że nie mam ochoty być na dywaniku w roli chłopca do bicia. Dostałem zapewnienie, że ilość osób biorących w audycji zapewni wielogłos i zbalansuje opinie. Zaproponowany tytuł audycji jednoznacznie wskazywał jednak na coś innego.

„Zajawka na sociale:
Dzis o godz. 20 WYDANIE SPECJALNE w Halo.Radio, dotyczace zaangazowania politycznego Jana Śpiewaka. Porozmawiamy o standardach i mechanizmach w pracy dziennikarzy i publicystow oraz konsekwencjach ich nieprzestrzegania. Prowadzi Mariusz Kowalczyk. Udzial wezma: dyr.gen. Fundacji Obywatelskiej Karolina Cwiklinska, Jan Spiewak, Wojciech Krzyzaniak i Kuba Watly – manager programowy Halo.Radia”

Odpowiedziałem jeszcze raz, że mam plany, że możemy na spokojnie porozmawiać następnego dnia i nie chce brać udziału w rozmowie z takim postawionym pytaniem. „Bądź z nami. Wszyscy gramy do jednej bramki. Bardzo mi na tym zależy”. Przekonywany ponownie, że będzie to merytoryczna rozmowa, że słuchacze muszą mieć możliwość wysłuchania obu stron, zgodziłem się wziąć udział w audycji przez telefon.

Jak dyskusja się potoczyła? Każdy może sobie wyrobić zdanie. Ja dałem się niestety wyprowadzić z równowagi, chociaż mogłem przewidzieć charakter rozmowy. Dowiedziałem się od moich redakcyjnych kolegów między innymi że: sprzedałem się za 15 tysięcy, że robię to dla własnej kariery i że mogłbym równie dobrze prosić Łukaszenkę o ułaskawienie. Było tego znacznie więcej. Całość trwa blisko godzinę jeśli ktoś ma ochotę to tutaj link. https://www.facebook.com/Halo.Radio2019/videos/286363309210551/

W niedzielę podjąłem decyzję o rozstaniu się z Halo.Radio. Uznałem, że po takiej rozmowie na żywo na antenie nie ma sensu moja dalsza współpraca z redakcją. Poprowadziłem ostatnią audycję. Dzwoniło mnóstwo osób. Możecie ją odsłuchać tutaj. https://www.facebook.com/Halo.Radio2019/videos/568094510774597/ Pożegnałem się z widzami i podziękowałem za współpracę.

Następnego dość typowa wiadomość wysłana na grupowy czat po pożegnalnej audycji przez jednego z redaktorów:

Zachowujesz się jak rozkapryszony dzieciak z syndromem Napoleona. Zakrzykujesz prawdę, na merytoryczne, konkretne pytania odpowiadasz paniczną agresją z użyciem kłamstw i powołując się na rzeczy, na które nie masz monopolu. Jesteś kłamcą, zawistnikiem i efekciarzem, atencjuszem myslącym wyłącznie o własnym interesie. Robisz z siebie męczennika i jedynego sprawiedliwego, a jesteś atencjuszem budującym własną legendę. To jest żenujące i wstydliwe. Obsobaczasz ludzi, którzy nawet mimo wątpliwośco wypowiadali się o Tobie z szacunkiem. Kłamiesz odwracajac uwagę od prawdziwego problemu. Bo problemem nie jest to, że wystąpiłeś o ułaskawienie czy Twoja działalność przy reprywatyzacji. Problemem jest Twój aktywny udział w propagandowej machinie nienawiści i szczucia. Włączenie się w propagowanie tego antyobywatelskiego, antydemokratycznego bagna jest złe. Jest skandalicznie złe. (…) Jesteś zasłuchanym w siebie pozerem. Przykro mi, że Cię poznałem osobiście.

Przychodziłem do Halo. Radio w październiku 2019 roku w nadziei, że powstaje platforma niezależnego dziennikarstwa, które będzie obywatelskim wielogłosem. Zawsze starałem się zapraszać ludzi, którzy robili rzeczy ciekawe i ważne, a ich punktu widzenia nie miały szansy się przebić. Niestety coraz mniej jest przestrzeni, które nie pełnią roli pałki w wojnie polsko-polskiej, nie są na tożsamościowej wojnie na pełną anihlicję przeciwnika. Nic dziwnego, że jest tam tak mało dla mnie miejsca.

Chciałbym podziękować wszystkim wydawcom i dziennikarzom Halo.Radio, którzy byli dla mnie pomocni i mili. Prowadziłem audycję najlepiej jak umiałem, wiele się nauczyłem i może kiedyś wrócę do tego formatu. Mam nadzieję, że Wy też nie traciliście czasu słuchając mnie.


Źródło
Opublikowano: 2020-06-21 12:21:30

To jest ten moment, kiedy mnie się ulało. Bo wiecie, kiedy mnie Krystyna Kacpura najpierw zaprosiła do pracy w Federacja

Jan Śpiewak:

To jest ten moment, kiedy mnie się ulało. Bo wiecie, kiedy mnie Krystyna Kacpura najpierw zaprosiła do pracy w Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny a potem z niej zwolniła, bo skrytykowałam na prywatnym fejsbuku zachowanie Marta Lempart, która szalała w mediach, że nie ma jej na listach wyborczych lewicy – pomyślałam sobie, że to błąd matriksa. Po prostu zaufałam nieodpowiedniej osobie. Myślałam tak też wówczas, kiedy się dowiedziałam, że wymogły to na Krystynie działaczki Ogólnopolski Strajk Kobiet, moje koleżanki feministki, które na tym zresztą nie poprzestały i w imię zemsty za wyimaginowane krzywdy poblokowały mi konta w mediach społecznościowych.

Ale przestałam tak niedawno myśleć.

Przestałam, bo rozglądam się i widzę, jak Jan Śpiewak wywalają z Halo.Radio za to, że … ułaskawił go Duda; widzę jak całe środowisko dyskredytuje Bart Staszewski za to, że znalazł się w Pałacu Prezydenckim.

I tak się zastanawiam: czy wy naprawdę uznalibyście Śpiewaka za godnego uścisku Waszej dłoni, dopiero gdyby poszedł siedzieć za długi? Gdyby mu przyszedł komornik zlicytować mieszkanie i dokonać eksmisji, z którymi Śpiewak walczy od lat? Razi Was, że go Duda ułaskawił? A że wyroki były z dupy i przyklepywały jedną z największych zbrodni IIIRP, zbrodnię bogatych na biednych, to Was nie raziło? Pomoglibyście mu spłacić te horrendalne kwoty kar? Utrzymali mu dom, w czasie, gdy by za te długi siedział?

A Bart – to co on Wam jest winien? Nie stanął karnie w szeregu, choć go poproszono? Replika nie interesuje, co zrobił. Dobrze, że zainteresowało to the The New York Times i niemiecki Bild. Wolelibyście, żeby ten sygnał w świat nie poszedł? Żeby u Dudy faktycznie pojawił się tylko Krysiak a Wy zostalibyście jak Himilsbach z angielskim, bo sygnał o bojkocie to by dokładnie #nikogo?

Ja zawsze sądziłam, że siła tkwi w różnorodności. Teraz się zastanawiam, gdzie Wy ją, tę różnorodność, o którą tak walczycie widzicie. Każdy, kto się choć odrobinę wychyli dostaje w łeb.

I ja nie wiem, czy te śmieszkowe fanpejdże, które każą wypierdalać zanim ktokolwiek coś powie; te internetowe grupki, gdzie się klepiecie po pleckach – czy one rozdają Wam ordery z ziemniaka za fajność i lewomyślność?

Wczoraj dostałam informację, że Sex Work Polska rozsyła korespondencję copy-paste na okręgowe mejle Razem. Ta korespondencja to wyrazy oburzenia odnośnie spotkania, które się NIE ODBYŁO w lutym we Wrocławiu. Nie odbyło się, bo swp sobie nie życzyło, aby poddać w wątpliwość ich opowieść, że prostytucja to wspaniałe zjawisko społeczne i droga wprost do nieba dla parających się nią osób. SWP jest oburzone, że działaczki partii, w której one nie działają mogłyby chcieć myśleć coś, czego one nie myślą.

Zachciało mi się strasznie śmiać jak się o tym dowiedziałam, bo to jest śmieszne. Ale dzisiaj już wcale nie jest mi wesoło, bo dziś już jest dla mnie jasne – to nie jest błąd w matriksie, to wzorzec działania.

I ja mam takie jedno pytanie: czy Wy się czasem na chwilę zatrzymujecie zastanowić nad sobą i nad tym, co robicie? Nad tym, czy warto i czy to na pewno właściwy adres? Ja wiem, to trudne, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, ale zdarza Wam się? Powstrzymać palec przed napisaniem komentarza? Nie naciskać "wyślij"? Zważyć priorytety? Zysk i ryzyko? Bo mam wrażenie, że nie.

I w sumie nie wiem po co ja to tutaj piszę. To już nie jest nawet głos wołającej na puszczy. Puszczę to już kurwa Lasy Państwowe wycięli. A wy się dalej zajmujcie tropieniem wyobrażonych wrogów we własnych szeregach, Najwięksi Demokraci i Równościowcy Tego Kraju.


nikogo

Źródło
Opublikowano: 2020-06-19 12:23:25

Profesor Sadurski nazwał Prawo i Sprawiedliwość "zorganizowaną grupą przest

Jan Śpiewak:

Profesor Sadurski nazwał Prawo i Sprawiedliwość "zorganizowaną grupą przestępczą". Sąd uznał właśnie, że nie musi za te słowa przepraszać.

Sędzia Urbańska w uzasadnieniu powołała się też na orzecznictwo Sądu Najwyższego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Sędzia przypomniała, że SN wskazywał, iż "nie jest wykluczone posługiwanie się nawet drastycznymi, wywołującymi kontrowersję formami ekspresji i poglądów w kwestiach o doniosłym znaczeniu społecznym".

Tymczasem warszawskie sądy dwukrotnie uczyniły mnie przestępcą za stwierdzenie faktów. Raz uznano, że powinienem zostać przestępcą, bo napisałem, że mecenas, który kupił roszczenia od swoich klientów i przejął kamienicę na Mokotowie brał udział w dzikiej reprywatyzacji. Drugi raz dotyczyło to ujawnienia kulis nielegalnej reprywatyzacji kamienicy na Ochocie, w której brała udział córka ministra sprawiedliwości jako kurator 120-latka. Trzeci raz sąd w sprawie cywilnej kazał mi przepraszać za to, że złożyłem zawiadomienie do prokuratury w sprawie nielegalnej reprywatyzacji gimnazjum na Twardej. Nigdy nikogo nie nazwałem przestępcą. Na swoje słowa zawsze miałem potwierdzenie w faktach. Moje słowa dotyczyły osób publicznych, które brały aktywny udział w debacie i pełniły zawody zaufania publicznego.

Tymczasem profesor Sadurski nie przedstawił żadnych dowodów na to, że PiS jest grupą przestępczą, stwierdził fakt. Sąd uznał, że jest to opinia i dozwolona krytyka. Chciałbym, żeby sądy były równie wyrozumiałe dla ludzi, którzy walczą po stronie interesu publicznego. Jestem za wolnością słowa i zgadzam się, że prawo do krytyki jest podstawą każdego demokratycznego ustroju. Cieszę się z wyroku profesora Sadurskiego.

Niestety sądownictwo w Polsce to coraz częściej pałka wykorzystywana przeciwko przeciwnikom politycznym Platformy Obywatelskiej. Rządy prawa w Polsce są od dawna fikcją, która jest wykorzystywana do trzymania za twarz słabych i tych, którzy walczą po ich stronie. Doskonale to było widać w czasie dzikiej reprywatyzacji, doskonale to widać dzisiaj, gdy sąd czyni ze mnie przestępcę za stwierdzanie faktów.

Przypomina się stare powiedzenie:

Prawa są nasze jako pajęczyna:
bąk się przebije, a na muchę wina.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-18 18:00:21

Projekt ustawy, który przecina możliwość oddawania budynków wraz z lokatorami i przewiduje wypłatę lokatorom pokrzywdzon

Jan Śpiewak:

Projekt ustawy, który przecina możliwość oddawania budynków wraz z lokatorami i przewiduje wypłatę lokatorom pokrzywdzonym przez reprywatyzacje odszkodowań, przeszedł bez sprzeciwu do drugiego czytania! Cieszymy się razem z Anną Amsterdamską i Bożeną Baranek.


Źródło
Opublikowano: 2020-06-18 14:11:02

Reprywatyzacja: historia złodziejstwa. Dość tego! Czas na ustawę

Jan Śpiewak:

Wykonaliśmy pierwszy krok do uchwalenia ustawy! Dzisiaj odbędzie się w Sejmie pierwsze czytanie projektu, który definitywnie zamyka dziką reprywatyzację kamienic wraz z lokatorami i przewiduje wypłatę odszkodowań ofiarom reprywatyzacji.

"W stolicy za czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz zaczęła się prawdziwa reprywatyzacyjna bonanza. Prezydent nakazała wydawać po 300 pozytywnych decyzji reprywatyzacyjnych rocznie. Oznaczało to, że urzędnicy przekazywali jedną nieruchomość dziennie! Mówimy o skomplikowanej materii prawnej, spadkowej i historycznej. Budynki często przed wojną były zadłużone i odbudowywane za publiczne pieniądze. Zmieniały się granice działek i ich charakter. Pod koniec rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz doszło już do tego, że reprywatyzowano budynki wybudowane w całości po wojnie. Ratusz nie widział problemu w działalności kuratorów osób, które miały w momencie reprywatyzacji po 120 lat. Nie stanowiło dla niego problemu, że roszczenia do nieruchomości wartych miliony szemrani biznesmeni kupowali czasem dosłownie za 50 złotych. (…)

Wraz z budynkami miasto przekazywało nowym właścicielom również samych lokatorów. W slangu czyścicieli kamienic była to tzw. „wkładka mięsna”, której należało się jak najszybciej pozbyć.

(…)

Projekty, które mają szansę trafić już w najbliższy piątek pod obrady sejmu, kończą raz na zawsze piekło warszawskich lokatorów. Jest szansa, żeby III RP wreszcie stanęła po stronie słabych, a nie silnych. To symboliczna i historyczna chwila. Dzisiaj potrzebujemy nacisku opinii publicznej na polityków w tej sprawie. Zakończenie dzikiej reprywatyzacji to sprawa ponadpartyjna, która powinna znaleźć poparcie wśród przedstawicieli wszystkich obozów politycznych. Polityka to praca na rzecz dobra wspólnego, a nie wpływowych lobby. Czas na ostre cięcie i sprawiedliwość dla lokatorów."

Reprywatyzacja: historia złodziejstwa. Dość tego! Czas na ustawę

Społeczeństwa ocenia się po tym, jak traktują swoich najsłabszych. W przypadku reprywatyzacji państwo stawało po stronie silnych, wykorzystując swoją siłę do odbierania słabszym bezpieczeństwa, majątku i zdrowia. Właśnie stanęliśmy przed historyczną szansą, żeby to zmienić.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-18 10:04:58