Codziennie stoi przed agencją pracy. Twierdzi, że go oszukano – Interwencja

OZZ Inicjatywa Pracownicza:


Polecamy krótki reportaż w cyklu “Interwencja” Telewizji Polsat o panu Wołodymyrze z Ukrainy i polskiej agencji pracy, która nie zapłaciła mu za dwa miesiące pracy w Niemczech. Oszukany pracownik stara się odzyskać skradzioną pensję, a zgłaszają się do niego kolejne osoby oszukane przez tę samą agencję. Inicjatywa Pracownicza jest w kontakcie z panem Wołodymyrem, podejmowaliśmy próby negocjacji (zarówno telefonicznie jak i bezpośrednio na miejscu), a wobec milczenia firmy sporządziliśmy przedsądowe wezwanie do zapłaty. W sprawę od początku zaangażowany jest również ukraiński związek zawodowy Solidarność Pracownicza (Профспілка Трудова солідарність / Профсоюз Трудовая солидарность), który pikietował w jego sprawie pod Ambasadą RP w Kijowie oraz zabiegał o spotkanie z Ambasadorem.

Ta sytuacja obnażyła bezwzględną machinę wyzysku i kradzieży pracy, która często jest udziałem pracowników i pracownic agencyjnych z polski i zza granicy.

Przykład Wołodymyra, do którego zgłaszają się kolejne osoby, pokazuje że warto upominać się o swoje i szukać wsparcia u związków zawodowych oraz u siebie nawzajem.

Będziemy podejmować kolejne działania w sprawie oszukanych pracowników, nie ma naszej zgody na ich przedmiotowe traktowanie!

Solidarność naszą bronią! Солідарність – наша зброя!

Codziennie stoi przed agencją pracy. Twierdzi, że go oszukano – Interwencja

Źródło
Opublikowano: 2021-09-23 14:01:10

Cała Polska od 6 lat szuka sposobu, jak by tu pozbyć się PiS.

Adriana Rozwadowska:


Cała Polska od 6 lat szuka sposobu, jak by tu pozbyć się PiS.
Niektórzy politycy PO szukają go m.in. na urodzinach Mazurka, wielkie nadzieje budziło Białe Miasteczko 2.0, które powoli i systematycznie sobie przygasa.
A co powiedzielibyście na 20 tys. osób przed Kancelarią Premiera, na Ujazdowskich? To byłoby coś, prawda?
Problem w tym, że – tu niektórzy się zdziwią i nic w tym dziwnego – ale to już było, bo dziś właśnie mijają okrąglutkie 3 lata od protestu budżetówki przed KPRM. 20 tys. osób przyjechało wtedy do Warszawy z rozmaitych Sanoków, Opoli i Gryfin – a przyznajmy, że jest to niemała inwestycja czasowo-finansowa – żeby wywalczyć dla budżetówki płace nieminimalne. Te 3 lata temu najczęściej pracujący dla państwa dostawał jakieś 1,5-2,5 tys. zł netto. I niewiele się zmieniło – podskoczył tylko dół widełek, bo podskoczyła płaca minimalna.
Niestety rozlazło się, bo nikt, dosłownie nikt, nie był zainteresowany 20 tys. pracownic i pracowników budżetówki, choć takiej ilości ludzi nie gromadziły protesty Komitetu Obrony Demokracji. Premier był w podróży, liberalna opozycja zaś akurat nie u Mazurka, ale we Wrocławiu – gdzie odbywała się konwencja PO.
Grzegorz Schetyna mówił wtedy dużo o Unii Europejskiej, drogach i mostach, i kłamstwach PiS, Katarzyna Lubnauer, że priorytetem jest państwo, które zapewnia dobrobyt, Barbara Nowacka zaś, że państwo musi wspierać obywateli, budować żłobki, przedszkola i szkoły.
To pięknie, bo dokładnie w tym samym czasie w Warszawie przed KPRM sterczało 10 tys. nauczycieli (po zbudowaniu szkół trzeba w nich kogoś zatrudnić), poza tym strażacy, weterynarze, pracownice ZUS-u, KRUS-u, GUS-u, kultury, ło panie, kogo tam nie było. Zjawiło się nawet kilku marynarzy i mała reprezentacja przedstawicieli Związku Zawodowego Ukraińców pracujących w Polsce.
Oglądałam uparcie. Nikt na konwencji nie zahaczył o protest. 20 tys. ludzi rozjechało się po prostu, jakby ich nigdy przed KPRM nie było, a jeśli zdążyli dotrzeć do domu na wieczorne „Fakty”, to raczej nie mieli okazji krzyknąć czegoś na kształt: „Ej, Irena, prędko! Jestem w telewizji!”, bo protestowi nie poświęcono materiału, który można by określić mianem materiału – a zaledwie migawkę.
Trzy lata później – w lipcu – politycy PiS przyznali sobie podwyżki. Przez bity tydzień posłowie opozycji gardłowali, że to skandaliczne, kiedy o byt walczą pracownice ZUS-u, KAS, ratownicy medyczni, pielęgniarki, nauczyciele i nauczycielki…
A ja pisałam wtedy i mówiłam, że to populizm: to, czyli nadzainteresowanie podwyżkami dla polityków. Ich koszty to fistaszki – a politycy opozycji, kiedy sprawa się zakończy, o budżetówce zapomną, bo sprawę znają tylko z briefów. I – kto by przypuszczał! – zapomnieli. Bo kiedy ostatnio słyszeliście jakiegoś posła uparcie wracającego w programie telewizyjnym do problemu zarobków w sferze publicznej?
Co mamy w zamian? W trzylecie wizyty 20 tys. osób przed KPRM mamy urodziny Mazurka. I – po krótkim wzmożeniu latem – kompletne wypalenie energii na kolejne protesty.
Jeśli w drugim roku pandemii, kiedy przez 1,5 roku urzędnicy w nadgodzinach i za darmo obrabiali wszystkie te kolejne tarcze, medycy pracowali ponad siły, w szkołach zdążyło już zabraknąć nastu tysięcy nauczycieli, inflacja rosła i rośnie w sposób trudny do przełknięcia, a premier ogłasza ogromną nadwyżkę, którą zamierza spożytkować na czołgi, nie ma energii na protest budżetówki, to ja przepraszam, ale nie będzie jej już. Została roztrwoniona.
Nikt nie będzie się telepał autokarem na żaden protest do Warszawy z drugiego końca Polski, żeby potem oglądać w telewizji oddającego mocz Marka Dyducha, wyraźnie zadowolonego Sławomira Neumanna, i słuchać truizmów o tym, że kłamstwa PiS muszą się skończyć. Ten nikt będzie miał pełną rację i polecam mu mieć wywalone jak politycy opozycji na urodzinach Mazurka, kiedy ktokolwiek potem będzie cmokał nad wywaleniem obywateli na sytuację w tym kraju.

Źródło
Opublikowano: 2021-09-22 16:04:20

Zagraniczne fundusze kupują dziś hurtowo mieszkania w Polsce, aby je potem wynaj

Piotr Ikonowicz:


Zagraniczne fundusze kupują dziś hurtowo mieszkania w Polsce, aby je potem wynajmować. W najbliższych latach takich transakcji może być więcej – informuje money.pl.

Z raportu firmy JLL „Rynek mieszkaniowy w Polsce. II kwartał 2021” wynika, że to jednak dopiero rozgrzewka. W najbliższym czasie planowane są kolejne tego typu zakupy. W efekcie w następnych miesiącach pod wynajem szykowanych jest ponad 24 tys. nowych mieszkań. Duża część z tych inwestycji to projekty mieszkaniowe realizowane specjalnie dla zagranicznych funduszy.

Fundusze od deweloperów kupują całe bloki, a nawet osiedla. Często jeszcze na etapie projektowania.

Przypomnijmy, że w innych krajach europejskich mamy już podobną sytuację, gdzie wielkie fundusze kontrolują mieszkaniówkę i podnoszą czynsze. Pisałem jakiś czas temu o walkach w Berlinie o przejęcie mieszkań z rąk funduszy i ich skomunalizowanie. Gwałtowne protesty mieszkańców przeciwko wzrostom czynszów spowodowały odwrócenie trendu i teraz zamiast prywatyzować zasoby komunalne, władze miasta próbują za wszelką cenę przejąć z powrotem mieszkania, bo zaczęło to destabilizować sytuację gospodarczą i polityczną w mieście. W Berlinie brakuje niedrogich mieszkań, a czynsze rosną znacznie szybciej niż wynagrodzenia, więc średnio zarabiających rodzin nie stać na mieszkanie.

Miasto właśnie zdecydowało się odkupić 15 tysięcy mieszkań od dwóch największych niemieckich funduszy, które są właścicielami tysięcy mieszkań na wynajem. Miasto wyłożyło na ten cel 2,46 miliarda euro.

„Powrót do własności komunalnej daje najemcom niezbędną pewność, że ich mieszkania będą na stałe w segmencie tanich”, napisał Matthias Kollatz, senator ds. finansów miasta, w e-mailowym oświadczeniu.

To jednak nie koniec. Zdeterminowani ludzie zmusili władze do zorganizowania referendum, w którym mieszkańcy opowiedzą się, czy chcą przymusowego wywłaszczenia dużych właścicieli, którzy dyktują ceny wynajmu. Głosowanie odbędzie się 26 września, równocześnie z wyborami do Bundestagu.

Teraz możemy sobie zadać pytanie, kiedy taka sytuacja będzie miała miejsce w Polsce? Kiedy ludzie w końcu się obudzą i stwierdzą, że dalsze dojenie ich powinno się skończyć?

Xavier Woliński

Źródło
Opublikowano: 2021-09-21 17:01:54

To nieprawda, że tylko kobiety cierpią przez system, w którym są uprzedmiotawian

Maja Staśko:


To nieprawda, że tylko kobiety cierpią przez system, w którym są uprzedmiotawiane i pozbawiane kontroli. W tym samym systemie mężczyznom nakłada się presję bycia milionerem i samcem alfa. Większość mężczyzn nie mieści się w tym modelu: powyżej 180 cm, umięśniony, z wielkim domem i wypasionym samochodem (a także zegarkiem o wartości mieszkania), z piękną żoną i bogatą przeszłością seksualną, bez emocji i kryzysów psychicznych.

W świecie stworzonym dla 1% mężczyzn większość mężczyzn jest skazana na cierpienie i wieczne poczucie niespełnienia.

Mężczyźni na najniższej krajowej; mężczyźni poniżej 180 cm; mężczyźni, którzy nigdy nie mieli dziewczyny; mężczyźni z niepełnosprawnościami; mężczyźni w kryzysie bezdomności; mężczyźni pracujący w szkole, w magazynie i w kopalni; mężczyźni w wynajmowanych mieszkaniach; mężczyźni z długami; mężczyźni samotni; mężczyźni marzący o miłości; mężczyźni wycieńczeni; mężczyźni z toksycznymi żonami; mężczyźni w kryzysie psychicznym. Wszyscy oni mają interes w tym, by walczyć z kobietami o zmianę.

Dlatego nie da się walczyć z tym systemem w pojedynkę. Nie da się także z nim walczyć tylko jedną płcią. Wszyscy cierpimy przez te głupie stereotypy płciowe – i tylko razem możemy je zmieniać.

Nie mężczyźni są tu winni, nie kobiety – tylko system. I ci, którzy go utrzymują – bo im się to opłaca. Ci, którzy na naszych kompleksach i niskim poczuciu wartości korzystają i zarabiają.

Czy feminizm, który działa przeciwko mężczyznom jest ok? Nie. Feminizm, który wyklucza mężczyzn – a ci też mierzą się z konsekwencjami patriarchatu – to nie feminizm.

Jesteśmy w tym razem.






Źródło
Opublikowano: 2021-09-21 16:59:15

Sąd pracy odc. 2485. Wspominałem jakiś czas temu (w odc. 2476) historię pracowni

Grzegorz Ilnicki:


Sąd pracy odc. 2485. Wspominałem jakiś czas temu (w odc. 2476) historię pracownicy, którą zwolniono z pracy m.in. za to, że w jednym z dni opieki nad dzieckiem brała udział pogrzebie koleżanki z pracy. Po prostu zostawiła dziecko pod opieką dziadków i poszła pożegnać zmarłą koleżankę.

Sprawa ta znalazła swój szczęśliwy finał. Przed Sądem Rejonowym w Lubinie (niezwykle charakterystyczny jest tutaj budynek sądu, szczerze polecam) zawarliśmy korzystną ugodę, w której już na pierwszej rozprawie pracodawca zgodził się zapłacić blisko 2/3 roszczonego odszkodowania. Jakiś czas temu wyrok ten został wykonany i prawie 6000 zł trafiło do pracownicy.

Coś nam jednak mówi o współczesnej Polsce, jeżeli odszkodowania za niesłusznie wypowiedzenie umowy, po latach pracy, opierają się na kwotach takiego formatu. Trudno ocenić, czy będzie to także odstraszające dla naruszania prawa pracy w przyszłości, bo dyrektora Żłobka Miejskiego nr 1 w Głogowie nie zapłaciła go z własnych środków. Zapłacił samorząd. Mieszkańcy Głogowa się więc na to złożyli.

Pewne jest jednak, że prawo pracy wymaga zmian i ściślejszej ochrony trwałości stosunku pracy. Tam, gdzie zwolnić można arbitralnie, za cokolwiek, buduje się atmosferę uległości i pasywności. W demokracji jednak – upodmiotowienie, w tym upodmiotowienie pracowników w środowisku zawodowym, musi być jedną z podstaw stosunków społecznych. Do tego potrzeba też sprawnych sądów pracy, gdzie sprawy rozpatrywane są przez tygodnie, a nie lata.

Źródło
Opublikowano: 2021-09-20 20:19:39

Biedni harują

Piotr Ikonowicz:


Biedni harują

Bieda jest obowiązkowa. Wyjście z niej rzadko bywa możliwe. Jeśli otrzymujesz zasiłek stały z powodu trwałej niezdolności do pracy, musisz przy jego odbiorze podpisać zobowiązanie, że nie podejmiesz żadnej pracy zarobkowej. Pomysłodawcy tego przepisu nie zadają sobie pytania, jak za taką sumę opłacić rachunki i przeżyć? Każde dodatkowe świadczenie, np. dodatek mieszkaniowy, jest odliczane od 645 zł, które wypłaca się w kwocie umniejszonej o taki dodatek. A jednak pokutuje mit, że z zasiłków można świetnie żyć, że wręcz owe zasiłki rozleniwiają. Tymczasem nie da się za te nędzne kwoty przeżyć. Tak jak nie da się utrzymać dziecka za 500 zł. Większość zasiłkobiorców jest zmuszona dorabiać na czarno. Sam załatwiałem takim osobom tego typu zatrudnienie, bo gdyby pracowali na umowę, odebrano by im owe świadczenia. A dopiero połączenie zasiłku i groszowych zarobków z czarnej strefy pozwala przetrwać. Zdecydowana większość osób korzystających z pomocy społecznej musi dorabiać. System pomocy społecznej, w którym samotna osoba nie może dostawać więcej niż 701 zł a w rodzinie 528, wymusza strategię przetrwania polegającą na działaniu niezgodnie z przepisami. Bo zgodnie z przepisami można tylko coraz głębiej tonąć.
Ludzie pracujący na czarno nie mają urlopów, zwolnień chorobowych i nie wypracowują emerytury. I gdyby mogli podjąć pracę na pełnym etacie z pewnością by chętnie z takiej możliwości skorzystali. Sęk w tym, że dostępna jest praca na umowy cywilne lub bez umowy, a praca na etacie to wciąż coś o co trzeba walczyć. Mój syn dostał etat po kilku latrach pracy w wielkiej korporacji i dopiero wtedy, kiedy zagroził odejściem z pracy. Znam masę ludzi, którzy tracili zatrudnienie, gdy „zbyt natarczywie” dopytywali się o umowę.

Wbrew panującemu przekonaniu jest tak, że im kto biedniejszy tym więcej pracuje. Po pierwsze dlatego, że mając niską stawkę godzinową musi „wyrobić” o wiele więcej godzin. Po drugie dlatego, że od pracowników niżej kwalifikowanych (których łatwiej zastąpić) pracodawcy zwykle wymagają wydłużonego czasu pracy. Wreszcie dlatego, że zarobki zwykle nie wystarczają i ludzie biedni zmuszeni są pożyczać pieniądze i to na o wiele gorszych warunkach niż zamożni obywatele (chwilówki, lichwa). Stąd częstsze podejmowanie dodatkowych prac, żeby spłacić lichwiarskie pożyczki. Stąd dla wielu ludzi w Polsce, najcięższa nawet praca oznacza tylko możliwość wolniejszego zadłużania się.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2021-09-20 09:43:29

Z cyklu: Ministerstwu Rozwoju i Technologii gratuluję angażu wicedyrektora Departamentu Funduszy Mateusza Biesiady, a je

Adriana Rozwadowska:


Z cyklu: Ministerstwu Rozwoju i Technologii gratuluję angażu wicedyrektora Departamentu Funduszy Mateusza Biesiady, a jeszcze bardziej Prozumieniu Jarosława Gowina go gratuluję. A było to tak.
W weekend poczułam się już odchorowana i wyszłam spotkać ze znajomymi. Siedzieliśmy grzecznie rozmawiając, wtem postanowiliśmy zrobić sobie zdjęcie. Wyciągnęłam więc rękę zaopatrzoną w smartfon, kiedy ktoś ją potrącił. Był to on.
– Mogę zrobić wam zdjęcie, towarzyszko – powiedział.
– Dziękuję, poradzę sobie – odpowiedziałam.
– Pomogę! Jestem wicedyrektorem w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii.
Oho. Ale, jak to ja, zamiast zatrzymać się na tym fakcie – że człowiek w drugim zdaniu mi tu wicedyrektoruje – odpowiedziałam po swojemu:
– To niemożliwe. Nie możesz być wicedyrektorem w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii. Nie ma już przecież Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii. Jest Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
– Oooooo! Ale się znasz! Skąd wiesz, że praca wróciła do Maląg? Jesteś moją podwładną? – i tu położył mi familiarnie rękę na ramieniu i mnie poklepał klepu klep. A potem zjechał tą ręką na moje przedramię, chwycił mnie za nie i już tak zostało.
– Nie jestem. Ale jestem żywo zainteresowana tematem.
– Ale powiedz, jestem twoim wicedyrektorem? Skąd wiesz, że praca jest u Maląg? Ja nie kłamię, jestem wicedyrektorem, mam 30 lat, jestem najmłodszy, w tym wieku w ministerstwie to jest osiągnięcie, nie? Patrz, tu, czytaj! Jesteś moją podwładną?
I tu wicedyrektor wyciągnął z portfela kartę kredytową, wsadził mi ją w rękę, i kazał czytać, palcem wskazującym wskazując na personalia. Faktycznie stało tam: M-A-T-E-U-S-Z B-I-E-S-I-A-D-A.
– To co, jesteś moją podwładną? Patrz, czytaj!
Czułam się coraz bardziej nieswojo, bo twarz dziwnie przyspieszonego wicedyrektora wisiała coraz niżej nad moją twarzą, wciąż chwytał mnie za rękę i poklepywał, co istotnie zirytowało moich kolegów. Ci zaczęli groźnie zerkać na Mateusza Biesiadę, jeden z nich wstał. A to z kolei zirytowało młodego wicedyrektora. Najpierw zagroził, że wezwie ABW, potem stwierdził jednak:
– A po co mi ABW, sam ci wpierdolę – i podniósł stojący obok fotel usiłując cisnąć nim w mojego kolegę. A ponieważ był pijany, zachwiał się, i prawie przewrócił z owym fotelem na siedzących obok, bogu ducha winnych ludzi.
– Kolego, jesteś pijany i agresywny, nie życzymy sobie ciebie tu – powiedział wtedy drugi z moich kolegów. O dziwo poskutkowało. Mateusz Biesiada przepadł jak się pojawił. Nagle.
No nic, młodemu wicedyrektorowi z Porozumienia Gowina życzę nie kolejnych sukcesów, ale poczucia własnej wartości z prawdziwego zdarzenia. A polskim żołnierzom, żeby broń boże nie musieli nigdy trzymać nad nim parasola.
***
I na koniec uwagi.
Pierwsza: to nie jest post o tym, że ktoś się upił lub naćpał. Każdy ma imo prawo robić ze sobą to, co żywnie uważa, i nikomu nic do tego – o ile nikomu nie zagraża. Albo przypadkiem nie mówi swoim zachowaniem zbyt wiele a propos państwa polskiego. Gdyby Mateusz Biesiada wyłącznie się upił, a potem nawet na moich oczach przewrócił, puszczał z szafy grającej Dżem lub Comę – słowa bym nie napisała. Zostałoby to tam, gdzie tego miejsce, czyli w knajpie.
Druga: w razie wątpliwości co do prawdziwości posta, służę informacjami, które umożliwią weryfikację.
Trzecia: ze względu na wiele przesłanek, vide moja druga wypowiedź do wicedyrektora, jest możliwe, że ten właśnie odreagowywał utratę pracy. W internetach Departament Funduszy jest obecnie zdublowany w MRiT i MRPiPS. Tak czy owak niestety jednak wciąż pozostaje – wicedyrektor – ambitnym politykiem PJG, JG zaś niezatapialnym JG, który obecnie nigdy nie współtworzył żadnego rządu z żadnym Kaczorem dyktatorem. Pamiętajmy więc o tym chłopaku. Kiedyś i gdzieś trzeba będzie ratować jakieś jego podwładne.

Źródło
Opublikowano: 2021-09-20 09:19:08

W Razem Zagranica spędziliśmy ekscytujący zeszły weekend w ramach #latozrazem! W

Razem:


W Razem Zagranica spędziliśmy ekscytujący zeszły weekend w ramach #latozrazem! W Brukseli odwiedziliśmy europarlamentarzystę Partii Pracujących Belgii ( PTB / PVDA ) Marc Botenga wraz z naszymi gośćmi – posłem Maciej Konieczny i członkiem Zarządu Krajowego Razem Bartosz Grucela. Razem Zagranica reprezentowała Zofia Malisz – Razem.
Z Markiem rozmawialiśmy o sukcesach wyborczych jego partii. PTB/PVDA to jedyna partia działająca na terenie całej Belgii – a więc i Flandrii i Walonii. To partia lewicowa, która przeszła niemal cudowną transformację – z małej i dogmatycznej w popularną i prawdziwie masową. Ich sekret: konkrety, otwartość i praca u podstaw.
O tym jak wierny i zaangażowany ma elektorat mogliśmy przekonać się na Festiwalu Solidarności – ManiFiesta w Oostende, wydarzeniu muzyczno-politycznym organizowanym co roku przez PTB/PVDA, na którym reprezentowaliśmy Razem w „Wiosce Międzynarodowej”.
Zofia Malisz zabrała głos w imieniu polskich kobiet w czasie debaty o prawach reprodukcyjnych.
W niedzielę w centrum Brukseli zbieraliśmy podpisy pod Legalna aborcja. Bez kompromisów. W gronie członkiń i członków Razem Zagranica przybyłych z Francji, Holandii, Belgii i Szwecji rozmawialiśmy też o przyszłości lewicy, o tragediach dziejących się na wschodniej granicy UE.

Więcej zdjęć i wrażeń z #LatozRazem w Belgii, informacje o okręgu i jego działaniach znajdziecie na profilu Razem Zagranica.
Zdjęcia z festiwalu dzięki uprzejmości ManiFiesta.





Źródło
Opublikowano: 2021-09-19 13:33:14

Pewnie niektóre z was pamiętają, że 1 września zmieniło się prawo aborcyjne w Te

Aborcyjny Dream Team:


Pewnie niektóre z was pamiętają, że 1 września zmieniło się prawo aborcyjne w Teksasie w USA. Pomimo tego, że w całym USA aborcja jest legalna za sprawą wyroku Sądu Najwyższego z 1973 roku do co najmniej 12. tygodnia ciąży, nowe prawo z Teksasu zakłada, że aborcja może być wykonana tylko do czasu wykrycia bicia serca u płodu. To oznacza, że po 6 tygodniu nie można przerywać ciąży w Teksasie. 6 tydzień ciąży to około 2 tygodnie po planowanej miesiączce – tak, słusznie zapewne myślicie – to bardzo mało czasu na ewnatulane działania obejmujące potwierdzenie ciąży, proces decyzyjny, znalezienie kasy na zabieg (w USA aborcja jest płatna około 500$), znalezienie lekarza_rki która wykona zabieg.

Od 1 września, czyli od tej fatalnej zmiany trwa szeroka akcja informacyjna o tym, że są fundusze aborcyjne, które pomagają opłacić wyjazd i koszt zabiegu w sąsiednim stanie. Coraz częściej mówi się też o tabletkach do aborcji. Dziś pojawił się ciekawy głos lekarza ginekologa, który na łamach Washington Post przyznał się do złamania nowego prawa. Postanowiłyśmy przetłumaczyć częściowo głos dr Alana Braida, żeby pokazać, że personel medyczny powinien myśleć przede wszystkim o potrzebach pacjentek_pacjentów. Często czytamy w prasie wywiady z polskimi ginekologami_ginekolozkami, którzy twierdzą, że polskie prawo wiąże im ręce i nic nie mogą zrobić. Biorąc pod uwagę to, że to ich praca, że też funkcjonują w opresyjnym systemie, że często mają rodziny na utrzymaniu, to mimo to chciałybyśmy, że polscy ginekolodzy i ginekolożki chociaż trochę eksperymentowali ze swoimi pozycjami, zobaczyli, że też mają prawo (wg nas obowiązek!) zmieniać ten system od środka, że swoje poglądy wobec aborcji powinni zostawiać poza gabinetami. Publikujemy głos tego amerykańskiego lekarza, bo może będzie dla kogoś inspiracją⬇️

Alan Braid
Dlaczego złamałem opresyjne teksańskie prawo antyaborcyjne?

1 lipca 1972 roku byłem świeżo po ukończeniu szkoły medycznej University of Texas i rozpocząłem rezydenturę z zakresu położnictwa i ginekologii w szpitalu w San Antonio. W tamtych czasach aborcja była w Teksasie nielegalna — chyba że psychiatra stwierdził, że kobieta ma skłonności samobójcze. Gdy kobieta miała pieniądze, kierowaliśmy ją do klinik w Kolorado, Kalifornii lub Nowym Jorku. Reszta musiała sobie radzić sama. Niektóre osoby podróżowały do Meksyku.
W tamtym roku w szpitalu widziałem, jak trzy nastolatki umierają z powodu nielegalnej aborcji. Nigdy ich nie zapomnę. Kiedy jedna z nich trafiła na izbę przyjęć, jej pochwa była wypełniona szmatami. Zmarła kilka dni później z powodu masywnej niewydolności narządowej, spowodowanej sepsą.
W szkole medycznej w Teksasie uczono nas, że aborcja jest integralną częścią opieki zdrowotnej. Kiedy Sąd Najwyższy wydał orzeczenie w sprawie Roe przeciwko Wade w 1973 roku, uznając aborcję za prawo konstytucyjne, umożliwiło mi to wykonywanie pracy, do której zostałem przeszkolony.

Przez następne 45 lat — nie licząc dwóch lat mojej nieobecności — praktykowałam ginekologię/położnictwo w Teksasie, przeprowadzając wymazy cytologiczne, badania ciążowe; porody (asystowałem przy poradach ponad 10 000 dzieci; i zapewniałem opiekę aborcyjną w klinikach w Houston i San Antonio, w Oklahomie.

W tym miesiącu wszystko się zmieniło. Nowe prawo w Teksasie, znane jako S.B. 8, praktycznie zakazało aborcji po szóstym tygodniu ciąży. Zamknęło to około 80 procent usług aborcyjnych, które świadczymy. Każdy, kto podejrzewa, że ​​naruszyłem nowe prawo, może mnie pozwać o co najmniej 10 000 dolarów. Mogą również pozwać każdego, kto pomaga osobie uzyskać aborcję po przekroczeniu nowego limitu, w tym również kierowcę, który przywozi pacjentkę do mojej kliniki.
Dla mnie to znowu rok 1972.

I dlatego rankiem 6 września przeprowadziłem aborcję. Kobieta była w pierwszym trymestrze, ale przekroczyła już nową prawną granice czyli 6. tydzień.
Zrobiłem to ponieważ miałem obowiązek opieki nad tą pacjentką, tak jak robię to w stosunku do wszystkich pacjentów, i dlatego, że ma ona podstawowe prawo do otrzymania tej opieki.
W pełni rozumiem, że mogą wystąpić konsekwencje prawne.

Chociaż nigdy nie pytamy, dlaczego ktoś przyszedł do naszej kliniki, osoby często nam same to mówią. Kończą szkołę albo mają już trójkę dzieci, są w przemocowym związku, albo po prostu to nie jest dobry czas. Większość osób mam już dzieci. Większość z nich ma od 18 do 30 lat. Wiele z nich zmaga się z problemami finansowymi – ponad połowa kwalifikuje się do jakiejś formy pomocy finansowej od nas.
Kilka razy w miesiącu jakaś osoba zwierza się, że potrzebuje aborcji, ponieważ została zgwałcona. Czasami zgłasza to na policję; częściej nie.

Jeszcze przed zmianą z 1 września Teksas miał jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów dotyczących aborcji w kraju. Obejmowało ono 24-godzinny obowiązkowy okres oczekiwania do namysłu pomiędzy wizytami, co oznacza, że ​​osoba musiała odbyć co najmniej dwie wizyty w naszej klinice. Obowiązkowe USG. W przypadku nieletnich wymagana zgoda rodziców, chyba że uzyskają zgodę sądu.

A jednak, pomimo tych ograniczeń, zawsze byliśmy w stanie świadczyć troskliwą opiekę do ustawowego limitu 22 tygodni. Oznaczało to zatrudnienie większej liczby pracowników_pracownic, wszystko trwało dłużej, ale dawaliśmy radę.
Do 1 września.

Od 1 września większość naszych pacjentek jest w zbyt zaawansowanej ciąży, aby kwalifikować się do opieki aborcyjnej. Mówię im, że możemy przeprowadzić zabieg tylko wtedy, gdy nie możemy zobaczyć aktywności serca płodu w trakcie USG, które zwykle pojawia się po około sześciu tygodniach.

Napięcie jest nie do zniesienia, gdy te osoby leżą, czekają i boją się, że usłyszą ten dźwięk.
Jeśli wykryjemy aktywność serca, musimy skierować je do innego stanu. Jedna z moich aktualnych pacjentek ma 42 lata. Ma czworo dzieci, trójka z nich ma mniej niż 12 lat. Poradziłem jej, zeby pojechała na zabieg do Oklahomy. To dziewięć godzin jazdy w jedną stronę. Wyjaśniłem, że możemy pomóc w finansowaniu. Powiedziała mi, że nie może jechać, nawet jeśli załatwilibyśmy jej prywatny odrzutowiec. „Kto zajmie się moimi dziećmi?” zapytała mnie. „A co z moją pracą? Nie mogę wziąć wolnego.”
Rozumiem, że wykonując aborcje wbrew nowemu prawu podejmuję osobiste ryzyko, ale jest to coś, w co mocno wierzę.
Mam córki, wnuczki i siostrzenice. Uważam, że aborcja jest istotną częścią opieki zdrowotnej. Spędziłem ostatnie 50 lat lecząc i pomagając pacjentkom. Nie mogę po prostu usiąść i patrzeć, jak wracamy do 1972 roku.

[zrzut ekranu z new york times]


Źródło
Opublikowano: 2021-09-19 12:21:05

Borys Buda właśnie rozlicza rząd z przygotowania do 4 fali koronawirusa. Liczba

Grzegorz Ilnicki:


Borys Buda właśnie rozlicza rząd z przygotowania do 4 fali koronawirusa. Liczba maseczek na twarzach uczestników spotkania PO w zamkniętym pomieszczeniu hali sportowej brzmi jak ironiczna odpowiedź na pytanie o wiarygodność tego wystąpienia.

W relacji do pozostałej części tego wystąpienia Andrzej Lepper jawi się jako człowiek o dużym umiarkowaniu w stawianiu oponentom zarzutów kryminalnych. Pan Borys Budka całość swojego wystąpienia poświęcił PiSowi. Niestety zabrakło czegokolwiek o polskich problemach, wyzwaniach i pomysłach na wyjścia im naprzeciw. Niebywałe zaskoczenie.

I wrócę jeszcze raz do COVIDu. Maski na twarzy siedząc w tłumie nie ma też Donal Tusk, nie ma jej też Rafał Trzaskowski. Zastanawiam się do ilu zakażeń dojdzie dzisiaj na konwencji PO. Do zakażeń, bo brak dystansu, bo brak masek, bo lepiej to wygląda w telewizji. Panowie mówili też coś o odpowiedzialnym rządzeniu…


Źródło
Opublikowano: 2021-09-18 12:57:52

PiS przyznaje. To kapitulacja. Winny Gowin? „RAZEM!”

Adrian Zandberg:


Do zrujnowanego mieszkania wchodzi ekipa remontowa. Majster bierze zaliczkę, zaklina się, że za trzy miesiące mieszkanie będzie jak nowe. Nowoczesne instalacje, hydraulika, i jeszcze w gratisie wycyklinowana podłoga. „Będzie pan zadowolony” – zapewnia. Po trzech miesiącach właściciel wraca, żeby obejrzeć efekty. Zamiast nowych tynków na ścianach jest stara tapeta. W oknach furczy folia, wiszą powyrywane kontakty. Jedyna nowość to rzucona na stare deski najtańsza wykładzina. A majster rozkłada ręce – lepiej nie będzie.

Tak to mniej więcej wyglądało w piątek w Sejmie, gdzie rząd prezentował resztki Polskiego Ładu. Miała być wielka reforma podatkowa. Wyszło jak zwykle.

Polski system podatkowy trzeba naprawić. Dziś sprzątaczka płaci wyższą stawkę niż bogaty biznesmen. Podziurawiony system pozwala najbogatszym unikać podatków. Parę miesięcy temu Morawiecki obiecywał, że to zmieni – wprowadzi system taki, jak w innych krajach Unii Europejskiej. Bo w Europie norma to progresja: bogaci płacą więcej, a biedni mniej. U nas, jak wiadomo, jest odwrotnie.

Lewica oczywiście popiera wprowadzenie progresji. Niestety, ostatecznie zamiast podatków progresywnych rząd przyniósł do Sejmu jakiś śmieszny ogryzek. Nadal biznesmen ma płacić niższe stawki niż sprzątaczka, która u niego sprząta. Zostaje źródło niesprawiedliwości, podatek liniowy, z którego masowo korzystają milionerzy. Co gorsza, ministerstwo dorzuciło kolejne przywileje dla bogatych. Posłowie PiS w kuluarach sami przyznają: ta ustawa to kapitulacja.

Parę miesięcy temu słyszałem, że nic się nie da zrobić, bo Gowin nie pozwala. Teraz Gowina brak, ale ministerstwo nadal rozkłada ręce. Minister Sarnowski powiedział w Sejmie dlaczego. Cytuję: „bo wielki biznes chce niskiego opodatkowania. I to właśnie dajemy mu w tym projekcie”. Pogratulować szczerości.

Za koncesje dla milionerów mają zapłacić samorządy. Czyli, nie czarujmy się, nie pan Trzaskowski czy pan Sutryk, tylko zwykli ludzie. To im miasta podniosą opłaty, ceny biletów, ograniczą miejsca w żłobkach. Chcemy tego?

W rządowej ustawie są też rzeczy dobre, jak wyższa kwota wolna. W sejmowej debacie zaproponowaliśmy, jak ten projekt naprawić, ochronić ludzi przed podwyżkami cen – trzeba zagwarantować, że samorządy nie stracą ani złotówki. Jesteśmy odpowiedzialni, więc zaproponowaliśmy nowe dochody: dodatkowy podatek dla milionerów. Odpowiedziała nam wymowna cisza. Bo, jak się okazuje, dla rządu milionerzy to święte krowy.

PiS jasno pokazał, że nie zastąpi lewicy. Na progresywne podatki trzeba będzie poczekać na lewicowy rząd.

PiS przyznaje. To kapitulacja. Winny Gowin? „RAZEM!”

Źródło
Opublikowano: 2021-09-18 10:06:50

Dziś rozpoczęła się w Sejmie debata nad zmianami w systemie podatkowym. Reforma

Magdalena Biejat:


❗Dziś rozpoczęła się w Sejmie debata nad zmianami w systemie podatkowym. Reforma podatków jest konieczna, bo dziś ten system jest niesprawiedliwy. W Europie ci, którzy zarabiają więcej, płacą wyższe stawki niż ci, którzy zarabiają mniej. W Polsce jest na odwrót: pielęgniarka czy nauczyciel płacą wyższe składki, niż deweloper czy prezes banku.

Niestety Nowy Ład Morawieckiego tego nie zmienia. Rząd uległ naciskom lobbystów. Milionerzy nadal są uprzywilejowani. System dalej będzie skrajnie niesprawiedliwy.

W dodatku za tę reformę zapłacą samorządy. Czyli my wszyscy – bo jest jasne, że pod nóż pójdą usługi publiczne. Oznacza to mniej pieniędzy na szkoły, żłobki, mieszkania komunalne, ośrodki pomocy społecznej, to wyższe ceny biletów, zlikwidowane połączenia kolejowe i cięcia w inwestycjach infrastrukturalnych.

Złożyliśmy do ustawy dwie poprawki:

👉 Rekompensata dla samorządów, gwarantująca, że nie stracą one ani złotówki. Na stałe, a nie jednorazowo, jak chce rząd.

👉 Nakładka na system podatkowy wprowadzająca trzy stawki daniny solidarnościowej dla najbogatszych, zaczynając od dochodu na poziomie ćwierć miliona rocznie (3 proc.), potem zaś pół miliona (6 proc.) i milion zł (9 proc.). Dla wszystkich, bez świętych krów. Także dla bankierów. Także dla prezesów ze spółek skarbu państwa.

Jeśli rząd chce naszego poparcia, niech przyjmie te poprawki.

Fot: Dawid Dobrogowski


Źródło
Opublikowano: 2021-09-17 14:00:30

Nie może być tak, że pielęgniarka płaci wyższą stawkę podatkową niż milioner Ref

Razem:


‼️Nie może być tak, że pielęgniarka płaci wyższą stawkę podatkową niż milioner‼️ Reforma podatków jest potrzebna już teraz! Razem i Lewica są za sprawiedliwością podatkową. Na zapowiedzi #NowyŁad patrzyliśmy przychylnie. Byliśmy gotowi je poprzeć.

Niestety. Od czasu przedstawienia założeń do zaprezentowania gotowego projektu stało się coś złego. Rząd uległ lobbystom wielkiego biznesu. W Nowym Ładzie niewiele zostało ze sprawiedliwości podatkowej. Pojawiły się za to ulgi dla najbogatszych i kolejne przywileje milionerów.

Za reformę zapłacą samorządy. To uderzy w zwykłego człowieka – bo to oznacza mniej pieniędzy na usługi publiczne, mniej pieniędzy na ochronę zdrowia.

Złożyliśmy do ustawy dwie poprawki:
🔴 Rekompensata dla samorządów.
Proponowane przez Morawieckiego zmiany w podatkach to mniej pieniędzy na szkoły, żłobki, mieszkania komunalne, ośrodki pomocy społecznej, to wyższe ceny biletów, zlikwidowane połączenia kolejowe i cięcia w inwestycjach infrastrukturalnych.
Dlatego Lewica proponuje bezpieczne rozwiązanie. To gwarancja, że samorządy nie stracą ani złotówki. Nasza poprawka zagwarantuje pełne wyrównanie strat dla samorządów na stałe a nie jednorazowo.

🔴 Opłata solidarnościowa.
W Europie ci, którzy zarabiają więcej, płacą wyższe stawki niż ci, którzy zarabiają mniej. Dziś w Polsce jest odwrotnie. Pielęgniarka czy nauczyciel płacą wyższą stawkę podatkową od zarabiającego olbrzymie pieniądze dewelopera czy prezesa banku. A Nowy Ład Morawieckiego tego nie zmienia. Milionerzy nadal są uprzywilejowani. System dalej będzie skrajnie niesprawiedliwy. To trzeba w końcu zmienić – na normalne europejskie standardy.
Wiemy, jak to zrobić – ale nie można czekać na rząd Lewicy. Pieniędzy na zdrowie potrzeba już! Dlatego nasza poprawka wprowadza trzy stawki daniny solidarnościowej dla najbogatszych zaczynając od dochodu na poziomie ćwierć miliona rocznie (3 proc.), potem zaś pół miliona (6 proc.) i milion zł (9 proc.). Dla wszystkich, bez świętych krów. Także dla bankierów. Także dla prezesów ze spółek skarbu państwa.

Jeśli rząd nie poprze naszych poprawek, to klub Lewicy zagłosuje przeciwko rozwiązaniom podatkowym w Nowym Ładzie – Magdalena Biejat na konferencji prasowej w Sejmie. Zdjęcia: Dawid Dobrogowski




Źródło
Opublikowano: 2021-09-17 13:24:03

Potrzeba mieszkań w Holandii

Obywatel:


Im prędzej weźmiemy z nich przykład, tym lepiej dla nas: „Zapotrzebowanie na mieszkania nie było tak duże w Holandii od II wojny światowej, twierdzą organizatorzy protestu przeciwko niedoborowi mieszkań. Demonstracja w tej sprawie odbyła się w Amsterdamie i zgromadziła 10 tysięcy osób wezwanych przez ponad 200 organizacji”. Więcej informacji w linku:
__________
Chcesz nadal czytać „Nowego Obywatela”? Wesprzyj nas i wpłać darowiznę: Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”, Bank Spółdzielczy Rzemiosła w Łodzi, numer rachunku: 78 8784 0003 2001 0000 1544 0001 – z dopiskiem „Darowizna”.

Potrzeba mieszkań w Holandii

Źródło
Opublikowano: 2021-09-17 10:38:12

Komisja Inicjatywy Pracowniczej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika interweniuje

OZZ Inicjatywa Pracownicza:

Komisja Inicjatywy Pracowniczej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika interweniuje ws. anty związkowych represji w Szkole Podstawowej nr 8 w Toruniu, gdzie reprezentantka naszego związku, Dorota Olszewska-Sioma, została jakiś czas temu zawieszona przez dyrektora placówki.

Prezydent Torunia Michał Zaleski Urząd Miasta Torunia czekamy na stanowisko władz miasta!

Nie zgadzamy się na dyskryminacyjne praktyki w SP nr 8 w Toruniu dotykające nauczycielki Doroty Olszewskiej-Siomy,która założyła komisję Inicjatywy Pracowniczej w swoim miejscu pracy, poniżej nasz list w tej sprawie przekazany prezydentowi Torunia:





Źródło
Opublikowano: 2021-09-17 09:38:40

Opiekunowie medyczni dołączają do OZZ Inicjatywa Pracownicza

OZZ Inicjatywa Pracownicza:


Witamy nową komisję naszego związku – Komisję Międzyzakładową OZZ Inicjatywa Pracownicza Opiekunów Medycznych!

„Nasza organizacja powstała by zjednoczyć Opiekunów Medycznych w walce o godne warunki pracy, jasne zasady zatrudnienia opiekunów medycznych a także promocję tegoż zawodu.”

Więcej informacji znajdziecie w zalinkowanym artykule na naszej stronie.

Opiekunowie medyczni dołączają do OZZ Inicjatywa Pracownicza

Źródło
Opublikowano: 2021-09-16 21:50:11

W Agorze po staremu. Pełne oskładkowanie zleceń jest przedstawiane jako „zabiera

Grzegorz Ilnicki:


W Agorze po staremu. Pełne oskładkowanie zleceń jest przedstawiane jako „zabieranie” pieniędzy. Tytuł oczywiście nie informuje, że chodzi o to, żeby składki naliczane były od całości kwoty zlecenia, a nie jedynie sztucznie obniżonej części. Składki np. na ubezpieczenie chorobowe pozwolą w okresie niezdolności do pracy wypłacać zleceniobiorcy 80 proc. jego realnego wynagrodzenia, a nie jedynie od sztucznie zaniżonej podstawy. Nie będę wspominać o emeryturze, bo to dla wielu abstrakcja. Nie sposób jest nie zauważyć, że Agora atakuje sens ubezpieczeń społecznych tj. elementarnej zdobyczy cywilizacyjnej. A ten język… „ZUS zabierze”…

I jeszcze jedno. Proponowana zmiana to zmniejszenie dysproporcji w obciążeniu umów o pracę i śmieciówek. Te ostatnie muszą przestać być tańsze, aby państwo nie promowało ich stosowania. Rząd ograniczaniem zatrudnienia śmieciowego się nie zajmuje, ten temat go realnie nie interesuje, ale skutkiem właśnie oZUSowania zleceń będzie ograniczenie ich atrakcyjności. Dlatego ten ruch trzeba przeprowadzić.


Źródło
Opublikowano: 2021-09-16 10:47:31

158.393 zł od ponad tysiąca pięciuset osób. To piękny wynik zrzutki dla strajkuj

Grzegorz Ilnicki:



158.393 zł od ponad tysiąca pięciuset osób. To piękny wynik zrzutki dla strajkujących w Paroc Polska. Serdecznie dziękuje za to wsparcie i za solidarność z pracownikami z Trzemeszna. Był taki moment, kiedy uruchamialiśmy zbiórkę, że nie byliśmy pewni, czy się ona powiedzie. Sporów płacowych nie brakuje, a zatrudnienie śmieciowe jest powszechne. Okazało się jednak, że w 2021 roku Trzemeszno stało się symbolem walki o godne warunki pracy. Dla wielu niezrozumiałe było, dlaczego strajk wybucha w miejscu, w którym płace są dobre. Przyzwyczajeni bowiem jesteśmy do tego, że protestują przedstawiciele zawodów, gdzie zarabia się najmniej. Ta wspomniana wyżej obrona godności pracy zakłada właśnie, że spraw pracowniczych trzeba pilnować. Że aby sukces gospodarczy zakładu pracy przekładał się na dobre wynagrodzenia, trzeba się o to upominać. Praw nie dostaje się w prezencie, trzeba je sobie wywalczyć. Dlatego właśnie tej strajk był i o wynagrodzenia i o podmiotowość. Na szkoleniach z psychologii biznesu szkoli się pracowników i menedżerów, aby stawiali granice. To temat wałkowany na coachingach, terapiach i wszędzie tam, gdzie tłumaczy się ludziom, że trzeba mówić na zewnątrz, czego się chce, a czego nie. Jak się okazuje, ta niekwestionowana zasada ma także zastosowanie do stosunków pracy, w tym tych zbiorowych, a strajk był jej wdrożeniem w życie. Pozdrowienia dla coachów, trenerów i terapeutów 🙂


Źródło
Opublikowano: 2021-09-14 20:03:05

Dziękujemy! Do hucznego otwarcia brakuje kilku kroków, ale codzienna, organiczna

Maja Staśko:

Dziękujemy! Do hucznego otwarcia brakuje kilku kroków, ale codzienna, organiczna praca już wre 😁
Aldona Machnowska-Góra; Agata Diduszko-Zyglewska; Joanna Kondrat; Danuta Kalinowska; Dariusz Łukawski; Dorota WarakomskaKinga Rusin; Poznańskie Centrum Profilaktyki Społecznej; Maja Staśko

🎯 W maju 2021 roku, czwarty raz w historii Niebieska Linia IPZ, zmieniliśmy siedzibę. Po 14 latach pozostawiliśmy przyjazne lokum przy ulicy Korotyńskiego i przenieśliśmy się do samego centrum Warszawy na ulicę Widok 24. 🎯 Choć obecna siedziba Niebieska Linia IPZ to bez wątpienia nowy rozdział w funkcjonowaniu naszej Placówki, przeprowadzka była dla nas dużym wyzwaniem. Lokal wymagał bowiem między innymi gruntownego remontu – konieczna była wymiana podłóg i oświetlenia, zaś ściany przesuwania. 🎯 Dlatego z całych naszych niebieskich serc dziękujemy 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐦 Sponsorom, Darczyńcom i Przyjaciołom za przedmioty i działania, które wsparły nasz 𝐫𝐞𝐦𝐨𝐧𝐭 🏠 Dziękujemy również każdej osobie, która wsparła nas na zrzutce.pl. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za dobre myśli, słowa dodające otuchy i siłę, którą nas wsparliście 💙 🎯 Dzięki Wam jesteśmy w nowej siedzibie Niebieska Linia IPZ i działamy dalej ❗️ DZIĘ-KU-JE-MY!

Źródło
Opublikowano:

Nie można ludzi wyzywać od małp i downów…

OZZ Inicjatywa Pracownicza:


Firma Jeremias Sp. z o.o. z Gniezna jest, jak sama o sobie pisze, „wiodącym producentem systemów kominowych w sektorze mieszkaniowym, komercyjnym oraz przemysłowym”. To oddział większej grupy kapitałowej z siedzibą w Niemczech. Jednocześnie, to jeden z największych pracodawców na gnieźnieńskim rynku pracy. Zatrudnia w sumie ok. 600 osób, z tego 400 na produkcji. Połowa to kobiety. Około 190 pracowników, to osoby pochodzenia ukraińskiego zatrudnione za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej.

W lutym br. w Jeremias powstała komisja naszego związku – Inicjatywa Pracownicza Jeremias. Żądają 10% podwyżki, traktowania pracowników i pracownic z szacunkiem, czytelnych zasad przejmowania do pracy w Jeremias po okresie zatrudnienia w agencji, uzgadniania harmonogramu urlopów i uwzględnienia w nich potrzeb załogi, lepszych warunków BHP – w szczególności w sprawie przekraczania norm temperaturowych oraz sprzeciwiają się zmuszaniu ludzi do pracy w nadgodzinach.

O działaniach związku rozmawiamy z dwojgiem pracowników firmy:

Nie można ludzi wyzywać od małp i downów…

Źródło
Opublikowano: 2021-09-14 12:18:19

#BloodMoneyMyanmar #StopPayingToJunta #FreezeDollarToJunta

OZZ Inicjatywa Pracownicza:

Grupa Robocza ds. Azji Międzynarodowej Konfederacji Pracy (International Confederation of Labour – ICL) wzywa organizacje członkowskie do solidarności z naszymi towarzyszami w Mjanmie (Birmie), którzy niestrudzenie ryzykując swoje życie protestują przeciwko wojskowej juncie. Wzywamy do wzięcia udziału w kampanii Krwawe Pieniądze, zainicjowanej i opracowanej przez aktywnych członków społeczeństwa obywatelskiego w oraz oddolną federację Związków Zawodowych Pracowników Niewykwalifikowanych w Mjanmie (FGWM) i innych aktywistów.

Nasze zaangażowanie w kampanię Krwawe Pieniądze można postrzegać jako rozszerzenie naszych działań po apelu solidarności przez Ogólno-birmańską Federację Związków Zawodowych (ABFTU), Federację Pracowników Niewykwalifikowanych Mjanmy (FGWM) i Jedzenie Zamiast Bomb Myanmar. Sojusz wezwał na początku tego roku do wsparcia Ruchu Nieposłuszeństwa Obywatelskiego (CDM) i zwiększenia presji na międzynarodowe firmy, które nadal prowadzą interesy z wojskową juntą.







BloodMoneyMyanmar,StopPayingToJunta,FreezeDollarToJunta

Źródło
Opublikowano: 2021-09-14 02:15:32

Już jutro dwie rozprawy przed Sądem Rejonowym Poznań – Grunwald i Jeżyce w Pozna

OZZ Inicjatywa Pracownicza:


🏫Już jutro dwie rozprawy przed Sądem Rejonowym Poznań – Grunwald i Jeżyce w Poznaniu w sprawach o odszkodowania dla bezprawnie zwolnionych dyspozytorów transportu samochodowego w Hegelmann Transporte Sp. z o.o.
🚛Pracownicy tej spółki (reprezentatywnie dla branży transportu międzynarodowego) od lat artykułują liczne zastrzeżenia co do metod zarzadzania i traktowania załogi. W przypadku osób, co do których podjęliśmy decyzję o zainterweniowaniu – pracodawca nie wyraził nawet woli rzetelnego przedstawienia uzasadnienia wypowiedzenia umów o pracę.
📃Wskazanie przyczyny wypowiedzenia: odpowiedniej doniosłości, konkretnej i realnej, to wymóg wynikający z zasady ochrony trwałości stosunku pracy i orzecznictwa Sądu Najwyższego. Warunek ten ma zresztą swoje korzenie w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej.


Źródło
Opublikowano: 2021-09-13 12:59:30