Gdybyście zapomnieli, debatujemy jutro w Warszawie o prawach pracowniczych. Co szczególnie cieszy, będą obecni przedstaw


Gdybyście zapomnieli, debatujemy jutro w Warszawie o prawach pracowniczych. Co szczególnie cieszy, będą obecni przedstawiciele różnych związków zawodowych. To dobra okazja, żeby porozmawiać szerzej niż we własnej bańce. Mój panel moderuje Adriana Rozwadowska obstawiam więc, że będzie i merytorycznie i ciekawie

Źródło
Opublikowano: 2019-12-14 13:02:38

Rzeczpospolita Przyjaciół

Rzeczpospolita Przyjaciół

Utrata dachu nad głową to najgorszy rodzaj wykluczenia społecznego. Ludzie w kryzysie bezdomności nie stają się od razu inni niż byli. To proces długotrwały i bolesny polegający na odzieraniu z samodzielności, dorosłości, godności. Tak się dzieje w większości miejsc, do których ludzie bez mieszkania trafiają. My stworzymy miejsce, w którym będą traktowani na równi z resztą społeczeństwa. Dom, w którym się szybko ogarną, zdobędą jakiś kąt, z którego wyjdą z podniesioną głową.. Bo my nie dopuścimy aby oni zaczęli myśleć o sobie źle. Bo wszystko jest w głowie i sukces i porażka. Ponad piekło wyścigu szczurów, przedkładamy budowę Rzeczpospolitej Przyjaciół.

https://www.facebook.com/Fundacja-Sprawiedliwo%C5%9Bci-Spo%C5%82ecznej-106816707466952/?notif_id=1576261205039500&notif_t=page_fan

Fundacja Sprawiedliwości Społecznej

Źródło
Opublikowano: 2019-12-13 22:03:01

7 grudnia firma Centralne Biuro Bezpieczeństwa Personalnego pochwaliła się na swoim profilu w mediach społecznościowych,

7 grudnia firma Centralne Biuro Bezpieczeństwa Personalnego pochwaliła się na swoim profilu w mediach społecznościowych, że jej pracownicy uczestniczyli w usunięciu najemców z mieszkania w Warszawie. Wiemy, że nie była to jedyna przeprowadzona przez nich eksmisją, podczas której podszywali się pod służby państwowe. Jedyną osobą uprawnioną do przeprowadzenia eksmisji jest komornik, który może ją przeprowadzić po uprzednim wyroku sądu!
Złożyliśmy dzisiaj razem z Konrad Wiślicz-Węgorowski zawiadomienie do prokuratury w sprawie działalności Centralnego Biura Bezpieczeństwa Personalnego w sprawie przeprowadzenia bezprawnych eksmisji lokatorskich.
Zwróciliśmy się do ministra Mariusza Kamińskiego, z pytaniem dlaczego policja biernie uczestniczy w takich sprawach i do ministra Zbigniewa Ziobry z apelem o poważne potraktowanie przestępstw przeciwko lokatorom.
W poniedziałek razem z Marceliną Zawiszą złożymy zapytania poselskie. Żądamy przekazania informacji na temat liczby bezprawnych eksmisji z udziałem policji i odpowiedzi na pytanie, dlaczego policja uczestniczyła w bezprawnej eksmisji na ulicy Zbożowej w Warszawie.
Więcej na ten temat można przeczytać na profilu Razem w Warszawie


Źródło
Opublikowano: 2019-12-13 20:58:19

Składamy zawiadomienie do prokuratury w sprawie działalności Biura Bezpieczeństw

Składamy zawiadomienie do prokuratury w sprawie działalności Biura Bezpieczeństwa Personalnego!

– Prawo ochrony lokatorów jest w Polsce nagminnie łamane. Jedyną osobą uprawnioną do przeprowadzenia eksmisji jest komornik. A jednak regularnie słyszymy o działalności prywatnych firm, opróżniających mieszkania z lokatorów. Lewica Razem sprzeciwia się nielegalnym eksmisjom i zawsze stoi po stronie lokatorów – mówiła dziś na konferencji prasowej przed siedzibą Prokuratury Okręgowej posłanka Razem, Magdalena Biejat.

7 grudnia firma Centralne Biuro Bezpieczeństwa Personalnego pochwaliła się na swoim profilu w mediach społecznościowych, że jej pracownicy uczestniczyli w usunięciu najemców z mieszkania w Warszawie. Działanie pracowników firmy wywołało oburzenie wielu aktywistów i komentatorów.

– Była to nielegalna eksmisja, przeprowadzona pomimo braku podstawy prawnej oraz z pominięciem przepisów. Eksmisja odbyła się bez udziału komornika, jedynej osoby uprawnionej do przeprowadzenia tej procedury. – mówił na konferencji Konrad Wiślicz-Węgorowski z warszawskiego Razem – Doszło do niej w środku okresu ochronnego, który trwa od 1 listopada do 31 marca. Nie był to jedyny tego typu incydent, w które zaangażowani byli pracownicy biura. Podczas swoich działań pracownicy CBBP ubrani są w stroje przypominające odzież stosowaną przez organy ścigania, kominiarki, kamizelki taktyczne, w tym z wielkim napisem „CBBP”, który wyglądem odpowiada tym, stosowanym przez Centralne Biuro Śledcze Policji, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy Centralne Biuro Antykorupcyjne. Nawet skrót „CBBP” jest mocno podobny do „CBŚP”. CBBP w swoich materiałach udostępnionych w Internecie prezentuje fotografie atrap broni, a także innego sprzętu, zazwyczaj stosowanego wyłącznie przez organy ścigania.

Politycy Lewicy Razem zwracali też uwagę, że wynajmujący lokal, którzy popadli w problemy finansowe lub zdrowotne żyją w nieustannym stresie. Obawiają się tego czy za chwilę nie znajdą się – wraz z całym dobytkiem – na ulicy. Jest to tym większy problem teraz, w zimie. Zwracali też uwagę, że tę sytuację wykorzystują pracownicy CBBP, ubrani w mundury, kominiarki, kamizelki taktyczne z napisami podobnymi do tych, stosowanych przez służby specjalne, starając się wywołać wrażenie, że nadszedł dzień, w którym komornik, wraz z asystą organów ścigania przyszedł, aby siłą opróżnić lokal.

Konrad Wiślicz-Węgorowski poinformował, że złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez firmę Centralne Biuro Bezpieczeństwa Personalnego, ze względu na udawanie przez nią służb państwowych. Magdalena Biejat zapowiedziała, że wspólnie z inną posłanką Razem, Marceliną Zawiszą, złożą interpelacje do Ministra Spraw Wewnętrznych z pytaniem, jakim prawem w nielegalnej eksmisji brała udział Policja. Posłanki zwrócą się też do ministra z wnioskiem o zorganizowanie dla policjantów szkoleń praw lokatorów.




Źródło
Opublikowano: 2019-12-13 15:42:57

Nie winić ofiar

Nie winić ofiar

Ktoś mnie ostatnio zapytał czy sprawdzam czy ludzie, którzy przychodzą po pomoc nie są sami sobie winni. Takim tropem myślenia poszedł były premier, Włodzimierz Cimoszewicz, który w czasie wielkiej powodzi powiedział lamentującym nad stratami rolnikom, że trzeba się było ubezpieczyć. Tak wypowiedź kosztowała wówczas SLD przegrane wybory i utratę władzy. Ludzie bowiem są przekonani, że jak jest powódź to trzeba ludzi ratować, a nie wypominać im lekkomyślność. Powodem, dla którego niesiemy pomoc jest trudna sytuacja, która jest faktem obiektywnym. Ludzie, którzy do nas przychodzą po pomoc, zwykle toną.
Zdarza się oczywiście, że sami są winni, by byli lekkomyślni. Częste na przykład są przypadki, że człowiek ma mieć licytowane mieszkanie lub eksmisję, bo wziął duży kredyt na jego generalny remont. Nie każdy taki remont to błąd. Są tacy, którzy remontowali, skuwali tynki, żeby sobie poradzić z wszechobecnym grzybem. Taki grzyb powoli niszczy zdrowie, a nawet zabija. Duża część mieszkań komunalnych, ogrzewanych prądem jest z oczywistych względów niedogrzanych. Tam walka z grzybem przypomina walkę z wiatrakami. Przyczyną jest też wadliwa wentylacja. Na Białołęce przy ulicy Skierdowskiej w bloku socjalnym są wprawdzie kratki wentylacyjne, ale prowadzą one donikąd, bo nie ma przewodów wentylacyjnych. Mimo niezliczonych próśb dzielnica odmawia odpowiedniej przebudowy i udrożnienia wentylacji. Jedna z lokatorek, która tam zamieszkała, miała alergię. Teraz po kilku latach oddychania zagrzybionym powietrzem, zachorowała na astmę. Ktoś powie, że to jej wina. Po co się wprowadzała do takiego mieszkania. Lecz nie „wybiera ten kto musi. kto wybrać nie ma w czym”, jak śpiewał poeta.
Duża część klientów Kancelarii to ludzie ciężko zadłużeni. Wielu z nich padło ofiarą reklam. Chcieli sztucznie podnieść swój standard życia za pomocą pożyczek. Potem spłacali pożyczki innymi pożyczkami, aż wreszcie wpadli w spiralę, która sprawiła, że są trwale niewypłacalni. Nikt oczywiście nie gani i nie obwinia mediów, które od rana do nocy emitują owe kusicielskie reklamy bankowych i lichwiarskich kredytów. Bo u nas obwinia się wyłącznie ofiary. Brałem kiedyś udział w audycji, telewizji śniadaniowej w jednej z prywatnych stacji telewizyjnych. Miałem mówić o parabankach, o lichwie. Ale zanim jeszcze rozpoczęła się audycja już wyemitowano reklamę Providenta. Stwierdziłem, że ta rozmowa nie ma wielkiego sensu, bo po cóż będę ludzi przestrzegał przed zadłużaniem się na wysoki procent, skoro ta stacja tv do wieczora zdąży już ludziom wypłukać mózgi reklamami lichwiarzy?
W świecie, w którym trzymanie w ręku gotówki, zwykle wachlarze banknotów pożyczanych „od ręki” mają być nieodpartą pokusą, jawi się jako najwyższa forma szczęścia. Gdzie posiadanie najnowszego modelu tego czy owego to warunek bycia kimś wartościowym, modnym, spełnionym życiowo, ludzie jak muchy w pajęczynę, wpadają w pułapkę konsumpcji ponad stan. My ich nie oceniamy. My staramy się ich ratować. Jedną z form ratunku jest upadłość konsumencka. Ale trzeba się spieszyć, bo od końca marca przyszłego roku prawo upadłościowe zmieni się tak, że ta droga będzie przed ludźmi praktycznie zamknięta.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2019-12-04 09:24:12

MON chce kupić 30-letnie okręty podwodne ze Szwecji. Eksperci: To nie będzie rozwiązanie tymczasowe

Czy państwo polskie mogłoby wreszcie zająć się inwestowaniem środków w oczyszczenie Bałtyku z zatopionej tam broni chemicznej po II wojnie światowej? Zamiast wydawać miliardy w łodzie podwodne potrzebne na ratowanie naszych kompleksów musimy natychmiast podjąć zdecydowane działania, aby nie doszło do katastrofy ekologicznej na niespotykaną dotąd skalę. Wszyscy to wiedzą, ale kolejne rządy liczą tylko, że problem ominie ich kadencji. Potencjał marynarki wojennej na serio przydałby się w likwidowaniu realnych zagrożeń przed którymi dzisiaj stoimy, a nie tylko tych, dla których organizuje się ćwiczenia.

MON chce kupić 30-letnie okręty podwodne ze Szwecji. Eksperci: To nie będzie rozwiązanie tymczasowe

Mariusz Błaszczak potwierdził, że trwają negocjacje ze Szwecją w sprawie zakupu okrętów podwodnych. MON nie zdradza szczegółów na temat planowanych zakupów, ale najprawdopodobniej chodzi o 30-letnie okręty. Ma to być tzw. rozwiązanie pomostowe, ale nie rozwiąże problemu przestarzałe…

Źródło
Opublikowano: 2019-12-03 12:04:12

Atlas nienawiści – mapa samorządowych "stref wolnych od LGBT".

Atlas nienawiści – mapa samorządowych „stref wolnych od LGBT”. Dopóki nie zrobiłem mapy, nie zdawałem sobie sprawy, jaki zasięg ma to zjawisko.

Mapa zrobiłem ja. Jednak najważniejsze dane, to niestrudzona praca Kuba Gawron i Paulina Pająk. Nie tylko wyszukali te przyjęte uchwały, sklasyfikowali według typów (w tym dwóch głównych – niesławne „rezolucje przeciw ideologii LGBT” oraz nowy patent, „Samorządowa Karta Praw Rodzin”) ale śledzą także działania lobbystów z Ordo Iuris.

Mapa dostępna pod adresem: https://atlasnienawisci.pl
To pierwszy etap. Będzie rozbudowa, bo niestety, fanatycy nie ustają w swoich wysiłkach.


Źródło
Opublikowano: 2019-11-30 12:36:46

Z cyklu jak się robi w mediach.

Z cyklu jak się robi w mediach.
> "The Atlantic" publikuje reportaż o pracy w amerykańskim Amazonie – m.in. śmierci pracownika i współpracy Amazona i władz stanu Indiana w celu zrzucenia winy na denata
> "The Atlantic" prosi Amazona o rozmowę, ten odmawia
> rzeczniczka amerykańskiego Amazona godzi się na pisemne odniesienie się do kilku pytań
> reportaż jest publikowany wraz z wyczerpującym stanowiskiem spółki
> (…)
> gdzieś 8 tys. km dalej niejaka Rozwadowska omawia ten reportaż dla lokalnej "Gazety Wyborczej"
> "Jak napisał "The Atlantic", w amerykańskim Amazonie (…)" i tak dalej
> po kilku godzinach spływa mail od rzeczniczki polskiego Amazona
> która wnosi o "sprostowanie nieprawdziwych informacji"
> tak więc polska rzeczniczka polskiego Amazona każe prostować polskiej dziennikarce amerykański tekst, co do którego amerykański Amazon zdaje się że nie zgłasza poważnych zastrzeżeń
> w wyliczance rzeczy do sprostowania znajduje się m.in. punkt "Wywieranie presji na organy regulacyjne. Są to absurdalne pomówienia", a poniżej "prośba o modyfikację tekstu"
> jak rozumiem mam więc skasować pół artykułu, bo jest absurdalny
> albo: "Amazon to dobre i bezpieczne miejsce pracy. Twierdzenie, że jest inaczej to umyślne wprowadzanie w błąd".
Całość wystąpienia rzeczniczki polskiego Amazona dodałam u dołu wczorajszego tekstu. Przyznam, że są to dla mnie absolutnie nowe standardy. I że życzyłabym sobie, aby wszyscy rzecznicy świata tego przeczytali wreszcie definicję sprostowania.

Źródło
Opublikowano: 2019-11-29 16:11:42

Najciekawsze szkolenia dla trenera to takie, na których sam może się czegoś nauczyć. Wczoraj skończyliśmy cykl zajęć dla

Najciekawsze szkolenia dla trenera to takie, na których sam może się czegoś nauczyć. Wczoraj skończyliśmy cykl zajęć dla prezesów ognisk ZNP w Gdańsku. Ogromnie cieszę się ze spotkania z 45 nauczycielami i nauczycielkami, którzy chcieli porozmawiać o mobbingu, dyskryminacji oraz o tym, co mogą zrobić w swoich szkołach, aby tych problemów unikać bądź je rozwiązywać. Bez wątpienia to ostatnie często wymaga sporej odwagi. Bardzo dziękuję wszystkim koleżankom i kolegom z ZNP, a szczególnie Pani Prezes Alinie Molskiej za współpracę, zaangażowanie i świetna atmosferę pracy.


Źródło
Opublikowano: 2019-11-29 11:44:20

Pracownik winny własnej śmierci. Tak ustaliły Amazon i władze stanowe

> napisz tekst o tym, że tempo pracy i normy w Amazonie prowadzą do wypadków, bo nie ma czasu na BHP
> a kiedy w magazynie dochodzi do wycieku gazu, i pracownicy oraz pracownice z zawrotami głowy i paleniem w klatce piersiowej chcą opuścić budynek, management nie chce podjąć ewakuacji i zatrzymać produkcji – bo straty – więc informuje, że czas nieobecności będzie odliczany od przerwy
> w komentarzach czytaj, że podane na pewno są nieprawdziwe "jak to zwykle w takich tekstach, które chcą tylko dowalić", bo przecież to niemożliwe, żeby pracownik musiał zebrać z półek 350 przedmiotów na godzinę (czyli 6 na minutę).
Podane informacje pochodzą z reportażu "The Atlantic" i Center for Investigative Reporting. Przedstawicielka Amazona pojawia się w tekście i nie zaprzeczyła im. Stwierdziła za to, że normy nie odbiegają od tych w innych firmach.
Natomiast nie to jest najciekawsze, a fakt, że żeby przyciągnąć Amazona do siebie, Maryland zaproponowało 6,5 mld dol. w ulgach podatkowych, Virginia – 550 mln dolarów w gotówce, Atlanta – hehe – m.in. bezpłatny parking dla menadżerów Amazona, Indiana zaś – przerzucenie winy za śmierć pracownika Amazona na denata.
Być może nie dorosłam do tych nowoczesnych czasów, ale wciąż nie mieści mi się w głowie, jak władze publiczne mogą wpaść na pomysł zapłacenia 0,5 mld dolarów prywatnej firmie za to, że będzie działać przynosząc sobie 11 mld dolarów zysku i odprowadzać 0 dolarów podatku (dane za 2018 rok).
No cóż, jakoś zostaje się najbogatszym człowiekiem na świecie. Tylko dlaczego z państwowych pieniędzy?

Pracownik winny własnej śmierci. Tak ustaliły Amazon i władze stanowe

Amazon w porozumieniu z władzami stanu Indiana usiłował zrzucić winę za śmiertelny wypadek przy pracy na pracownika, który zginął. W magazynie w Eastvale mimo wycieku gazu pracownicy nie zostali ewakuowani. Kto chciał opuścić budynek, musiał liczyć się z odliczeniem czasu nieobecnośc…

Źródło
Opublikowano: 2019-11-28 14:52:20

Sąd pracy odc. 2464. Jeśli jesteś publicznym pracodawcą, zwalniasz pracownia mów

Sąd pracy odc. 2464. Jeśli jesteś publicznym pracodawcą, zwalniasz pracownia mówiąc mu, że likwidujesz jego stanowisko pracy, a jednocześnie zatrudniasz kogoś o identycznym zakresie obowiązków, ale z inną nazwą stanowiska, to nie tylko przegrywasz proces i płacisz 11.000 zł odszkodowania, ale to dodatkowo i po prostu ogromny wstyd.


Źródło
Opublikowano: 2019-11-27 17:24:15

Oszukano Cię na wypłacie? Firma kantuje na nadgodzinach? Nie otrzymujesz pieniędzy na czas, a rachunki nie mogą już dłuż

Oszukano Cię na wypłacie? Firma kantuje na nadgodzinach? Nie otrzymujesz pieniędzy na czas, a rachunki nie mogą już dłużej czekać na opłacenie? Pracujesz w określonym miejscu, w określonym czasie, pod nadzorem, ale nie otrzymałaś umowy o pracę? Skąd my to znamy… To życie nasze i naszych bliskich. Czas to zmienić!

Państwowa Inspekcja Pracy musi stać się nowoczesnym i skutecznym narzędziem do walki z łamaniem praw pracownic i pracowników. Dosyć mobbingu, wyzysku, okradania z pieniędzy i czasu! Nasze postulaty:

➡️ dofinansowanie i poszerzenie uprawnień Inspekcji Pracy
➡️ kontrole w przedsiębiorstwach bez zapowiedzenia
➡️ wyższe kary za łamanie prawa (kara dla Amazon w Polsce wyniosła jedynie 1000zł!)
➡️ uprawnienia inspekcji do zmiany formy zatrudnienia na zgodną z prawem i stanem faktycznym – dosyć nadużywania śmieciówek
➡️ racjonalizacja systemu oceny wyników pracy inspektorów
➡️ kadencyjność Głównego Inspektora Pracy – urząd musi być niezależny od nacisków politycznych


Źródło
Opublikowano: 2019-11-27 15:24:09

Jedna z odsłon gdyńskiej batalii o przestrzeń publiczną. Wielka część nadmorskie

Jedna z odsłon gdyńskiej batalii o przestrzeń publiczną. Wielka część nadmorskiej Polanki Redłowskiej jest w tej chwili zaniedbanym parkingiem, gdzie latem samochody parkują gdzie się da. Reszta jest miejscem spotkań, pikników, ognisk a nawet wydarzeń jakie organizowaliśmy jako Razem czy Pikniku Obywatelskiego. Prezydent chce się pozbyć części terenu, sprzedać go pod hotel. W Gdyni brakuje atrakcyjnych ogólnodostępnych terenów spotkań, brakuje deptaka z prawdziwego zdarzenia – jako przestrzeni miejskiej a nie czysto turystycznej. Plac Kaszubki jest źle pomyślany i nie spełnia roli placu, mimo inwestycji w fontanny itd. nie przyciąga żadnych stałych aktywności i atrakcji (może Międzytorze wprowadzi więcej życia). Straciliśmy Park Rady Europy bo władze miasta nie wywiązały się z warunków na jakich kiedyś go przejęły. Prywatyzacja atrakcyjnych terenów jest łatwym sposobem na oddanie odpowiedzialności za przestrzeń, za relacje miejskie. Prezydent Szczurek nie ma wizji miasta, ma wizję maszyny ekonomicznej. Udaje mu się tę wizję realizować, w jego mniemaniu bez zgrzytów. Tylko, że ta wizja oddala Gdynię od bycia samodzielnym miastem pod względem atrakcyjności dla mieszkańców. Gdynia nie jest miastem, w którym ścierają się i mają pole do realizacji różne wizje mieszkańców. Deweloperzy mają pole do popisu, powstają drogie mieszkania ale nie ma pomysłu na przestrzeń publiczną i instytucje otwarte na ludzi. Sprzedawanie kolejnych terenów dalej przekierowuje naszą, mieszkańców aktywność na sąsiednie miasta, na Gdańsk i Sopot. Samorządność zmonopolizowała i wyjałowiła pole do rozwoju, które byłoby pomyślane choć trochę inaczej niż chce tego rządząca w ten sam sposób od 20 lat ekipa. Taka absolutna hegemonia i powtarzanie w nieskończoność tego samego pomysłu na rozwój nie działa. Gdynia się wyludnia. Atrakcje dla turystów nie zastąpią życia w mieście. Turystyka się też zmienia, ludzie podróżują, żeby zobaczyć np. Kopenhagę nie dlatego, że ma hotele nad morzem. Pamiętam jak byłem w czerwcu w Lublinie i to miasto, które nie ma morza i latem nie przyciąga plażami przyciąga właśnie przestrzenią miejską, życiem, kulturą. W Lublinie jest ogromny plac i w ciągu kilku lat rozciągnięto przestrzeń zamkniętą dla samochodów chyba o jakieś 100% a i tak była większa niż chyba w Gdańsku. Podczas gdy w Gdyni powstał ogryzek deptaka na Abrahama, nazywany "rewolucją" albo woonerfem Dobrze, że powstał ale potrzeby są większe. Czasy się po prostu zmieniają.


Źródło
Opublikowano: 2019-11-25 16:02:41

Rok temu z okładem Uber otrzymał licencję na przewóz osób w Londynie. I już prawie-prawie wszystko miało być po bożemu,

Rok temu z okładem Uber otrzymał licencję na przewóz osób w Londynie. I już prawie-prawie wszystko miało być po bożemu, ale nie będzie, bo zwyczaje korporacji nie poddają się takiej łatwej obróbce: miasto zorientowało się właśnie, że w tym czasie 14 tys. kursów świadczyli kierowcy nieposiadający ubezpieczenia – poinformował dzisiaj Financial Times – i Uber licencję na przewóz straci.
„Przyznajemy wprawdzie, że Uber poczynił postępy, ale nie możemy zaakceptować faktu, że firma pozwoliła pasażerom na wsiadanie do samochodów, których kierowcy mogli nie mieć licencji ani ubezpieczenia” – powiedziała pani z londyńskiego biura transportowego.
To jest niesłychane: miasto prosi gigantyczną firmę, żeby spełniała jakiekolwiek wymogi, akceptuje, czeka na postępy jak u trzylatka.
Witold Gadomski był uprzejmy wkleić pod moim ostatnim postem o Uberze wideo z ostatnim zdunem, jako analogią do mnie jako tej ludystki, która pragnie zawrócić kijem postęp (pudło, bo korzystam z appek przewozowych).
Otóż to beznadziejnie nietrafiona analogia. Miałaby sens, gdyby ostatni zdun był ostatnim zdunem na umowie o pracę, którego zastąpiły tysiące zduńskich prekariuszy na śmieciówkach.
Zawód zduna zniknął, tymczasem praca taksówkarza i kierowcy Ubera nie różni się niczym, nic nie znika, więc – haha, tośmy się uśmiały – nietrafiony niezatiopiony.

Źródło
Opublikowano: 2019-11-25 12:16:30

„Zdrowie psychiczne – gdzie jesteś?”. Nietypowy marsz w Gdańsku


Byliśmy dzisiaj na Marsz dla zdrowia psychicznego. Przypominałem, że musimy zająć się lepszym finansowaniem opieki zdrowotnej, bo jesteśmy odpowiedzialni jako wspólnota za warunki życia w Polsce i ich konsekwencje dla zdrowia. Z Razem wypowiadała się Joanna Szkudlarek (która oprócz tego ogarnęła w czasie marszu transport nagłośnienia 💪 – dwie rzeczy jednocześnie). Posłuchajcie w nagraniu Onetu. Wydarzenie zainicjowała młodzież z Młoda Zaraza i Młodzi Razem Pomorze (na nagraniu Emil Reszczyński) bo to na nich zaniedbania polskiego państwa odbijają się najbardziej.

Źródło
Opublikowano: 2019-11-24 19:24:20

Bizneswoman, kasjerka, tancerka dostawały pieniądze za nic. Kontrowersyjny eksperyment społeczny

Przyznam, że mam z bezwarunkowym dochodem podstawowym spory problem.
Można podzielić cały niemal budżet pomiędzy obywateli i obywatelki, każdemu wręczyć tysiąc złotych, który tak naprawdę wstrząśnie sytuacją niewielu, a następnie szukać jakichkolwiek pieniędzy na ochronę zdrowia, edukację czy transport, licząc, że rozdane tysiące nie zostaną spożytkowane na prywatną opiekę zdrowotną czy edukację, co oznaczałoby, że usługi zostaną sprywatyzowane, a biznes zeżre całe środki.
Można też zainwestować ogromne pieniądze w usługi publiczne: tak, żeby każdy i każda miał zagwarantowane naprawdę tanie mieszkanie, szybkie leczenie, świetną edukację, plus wysokie (a nie jak dziś – uwłaczające) zasiłki na wypadek bezrobocia. Do tego skracanie czasu pracy – i komfort życia ludzi na tym polskim padole mógłby być naprawdę ekstra.
Raz zbudowane mieszkania – w przeciwieństwie do BDP – mają bowiem to do siebie, że stoją, a kiedy się zwrócą, zaczną przynosić czystą korzyść bez potrzeby wydawania wciąż i wciąż pieniędzy.
No dobrze, ale też nie mówię nie. A poniżej rozmawiam sobie o tym m.in. z Ollim Kangasem, który prowadził fiński eksperyment z BDP, Danielem Haenim, który wykreował szwajcarskie referendum, oraz Maciejem Szlinderem z Polskiej Sieci na Rzecz Dochodu Podstawowego.
Btw: jestem zbita z pantałyku poziomem dyskusji w komentarzach. Okej, trochę tam o menelach i małpkach za 500+ tradycyjnie jest, natomiast – jak na komentarze na Wyborczej.pl – jest też usiłowanie rozmowy i ważenia argumentów. A osobę, która napisała: "Przyznam, że trudno mi się ustosunkowac do tej idei, bo ma swoje zalety, ale też i wady" to bym wyściskała.

Bizneswoman, kasjerka, tancerka dostawały pieniądze za nic. Kontrowersyjny eksperyment społeczny

Profesor, przedsiębiorca, lewicowy działacz, jeden z najbogatszych ludzi – wszyscy uważają, że musimy wypłacać pensję każdemu. Czy się stoi, czy się leży.

Źródło
Opublikowano: 2019-11-24 14:57:55

Od konfliktów w zakładach pracy do działań ogólnopolskich

W wielu firmach pracę organizuje się tak, że destabilizuje ona rytm dobowy. Długie okresy rozliczeniowe powodują, że praca staje się bardzo forsowna. Na dodatek firmy nie chcą uzgadniać z pracownikami norm, twierdząc, że nie mają takiego obowiązku. Nasze prawo wymaga zmian, które wzmocnią pozycję pracowników i ucywilizują czas pracy. Co zrobić, żeby zagwarantować porządny odpoczynek? O tym i o firmowanym przez Razem projekcie ustawy, która skraca czas pracy, rozmawialiśmy dziś ze związkowcami z Inicjatywy Pracowniczej – m.in. z magazynów Amazona.

Dziękuję ze spotkanie!


Źródło
Opublikowano: 2019-11-23 19:22:23

Dobra jazda na Podhalu

Działamy w sejmie, ale działamy też lokalnie.
20.11.2019 roku złożyliśmy petycję do wójta gminy Nowy Targ podpisaną przez prawie 150 osób. Domagamy się w niej konsultacji społecznych dotyczących linii użyteczności publicznej finansowanych z funduszu celowego ministerstwa transportu.
Podobne petycje złożymy w innych gminach Małopolski.
Jeśli chcesz wesprzeć naszą inicjatywę, polub i śledź: facebook.com/DobraJazdaNaPodhalu
Tu garść informacji o tym, dlaczego i w jakim celu zainicjowaliśmy tę akcję:
Petycja ta dotyczy przeprowadzenia konsultacji z mieszkańcami gminy, które zdiagnozują problemy transportowe, ustalą potrzeby dotyczące transportu autobusowego. Impulsem do złożenia tej petycji była przede wszystkim informacja, że środki rządowe przeznaczone na odbudowę transportu autobusowego w gminach (Ustawa z dnia 16 maja 2019 r. o Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej) zostały dotychczas wykorzystane w zaledwie 6%.
Warunkiem pozyskania tych pieniędzy przez gminę było stworzenie przez samorządy planów transportowych. Co to oznacza? Tyle, że nikt nie chce się zająć na poważnie problemem wykluczenia transportowego, choć pieniądze są na wyciągnięcie ręki, a gmina musi przeznaczyć na ten cel zaledwie 10% wartości inwestycji.
To oznacza też tyle, że młodzież nie może po szkole zostać na zajęciach dodatkowych, na towarzyskim spotkaniu i czy pójść do kina, bo nie ma jak wrócić do domu.
Oznacza to także, że chora/starsza osoba musi prosić sąsiada o podwiezienie do lekarza, bo inaczej będzie zamarzać na przystanku, autobus przyjedzie albo nie, a kiedy już uda jej się dotrzeć do lekarza, będzie czekać długie godziny na autobus z młodzieżą wracającą ze szkoły – przypomnijmy, że mówimy o chorej lub starszej osobie.
To oznacza tyle, że właściciel pensjonatu musi układać grafik pracy tak, żeby osoby mieszkające niedaleko siebie zawsze pracowały razem, bo tylko jedna z nich dysponuje autem, bez niej pozostałe nie dotrą do pracy.
To jest realny świat i realne, codzienne problemy.
To oznacza, korki, brak miejsc parkingowych, których już po prostu nie ma gdzie budować, to oznacza smog. A nam zależy na tym, żeby te problemy usunąć gdzie się da, zminimalizować, jeśli tylko się zechce.
Jako mieszkańcy potrzebujemy: lepszej floty, przyzwoitych, dobrze oznaczonych przystanków, regularnych połączeń, rozkładów dostępnych w internecie i na przystankach, dopłat do mniej rentownych tras.
Transport zbiorowy poza dużymi ośrodkami zwija się od lat, a jest jedną z tych dziedzin działania państwa, która powinna być absolutnym priorytetem.
#DobraJazdaNaPodhalu



DobraJazdaNaPodhalu

Źródło
Opublikowano: 2019-11-23 15:29:59

Dzień pracownika socjalnego

Wszystkim pracowniczkom i pracownikom socjalnym z okazji ich święta życzymy spełnienia marzeń. Życzymy Wam, abyście nie musieli protestować, aby wywalczyć od rządu kilkaset złotych więcej w pensji.

Dziękujemy Wam za Wasz codzienny wysiłek. Wasza praca budzi w nas podziw i szacunek.

Chcemy, aby nikt w budżetówce nie zarabiał mniej, niż 3500 zł.


Źródło
Opublikowano: 2019-11-21 15:33:15

Pod waszymi rządami nadal kwitną śmieciówki, nadal jest łamane na masową skalę p

Pod waszymi rządami nadal kwitną śmieciówki, nadal jest łamane na masową skalę prawo pracy.” mówił przed paroma dniami z mównicy sejmowej Adrian Zandberg.

PiS jednak potrafi zaskoczyć samych siebie. Media donoszą, że ministra pracy, Marlena Maciąg, złamała… kodeks pracy. I to wykazała kontrola Państwowej Inspekcji Pracy.

W czasie gdy była dyrektorką liceum, nadużywała zatrudnienia na czas określony.

Pamiętajcie, za trzecim razem przedłużania Wam umowy, pracodawczyni czy pracodawca, muszą Wam dać umowę na czas nieokreślony.


Źródło
Opublikowano: 2019-11-21 10:11:01

Pod waszymi rządami nadal kwitną śmieciówki, nadal jest łamane na masową skalę prawo pracy.” mówił przed paroma dniami z

Pod waszymi rządami nadal kwitną śmieciówki, nadal jest łamane na masową skalę prawo pracy.” mówił przed paroma dniami z mównicy sejmowej Adrian Zandberg.

PiS jednak potrafi zaskoczyć samych siebie. Media donoszą, że ministra pracy, Marlena Maciąg, złamała… kodeks pracy. I to wykazała kontrola Państwowej Inspekcji Pracy.

W czasie gdy była dyrektorką liceum, nadużywała zatrudnienia na czas określony.

Pamiętajcie, za trzecim razem przedłużania Wam umowy, pracodawczyni czy pracodawca, muszą Wam dać umowę na czas nieokreślony.


Źródło
Opublikowano: 2019-11-21 09:21:50

Oto tekst wprowadzający do dyskusji na naszej sobotniej konferencji programowej:

Oto tekst wprowadzający do dyskusji na naszej sobotniej konferencji programowej:

Lewica a lewicująca prawica

Mateusz Morawiecki twierdzi, że w PiS obecna jest „robotnicza myśl socjalistyczna". Odwołuje się też do dziedzictwa przedwojennej PPS. Można się na taka uzurpację oburzać, ale nie sposób nie zadać sobie pytania, co się za nią kryje. Dlaczego partia z definicji prawicowa podszywa się pod lewicę i sięga po najczystsze i najświętsze tradycje polskiego socjalizmu?
Po pierwsze dlatego, że od początku transformacji ustrojowej nie zaistniała w Polsce silna lewica ideowa, społeczna, która szukałaby zaplecza wśród „wyklętych ludu ziemi”. Jednocześnie Jarosław Kaczyński ma skłonność do sięgania po tradycję II Rzeczpospolitej. A tam poza Polska Partią Socjalistyczna nie było antenatów, którzy by w jakikolwiek sposób identyfikowali się z ludem. A do ludu właśnie Kaczyński kieruje swoje ideowe przesłanie.
Przeciwnie, jak twierdzi Marcin Piątkowski, doktor nauk ekonomicznych, starszy ekonomista Banku Światowego w Pekinie głównym hamulcem rozwoju w okresie międzywojennym był oligarchiczny system społeczno-gospodarczy, który służył tylko wąskim elitom i blokował rozwój większości społeczeństwa. Poza PPS pozostałe partie w II RP tej oligarchii służyły.
PiS mógł sięgnąć po socjalistyczną tradycje dopiero w momencie, gdy zakwestionował sposób w jaki dokonano u nas transformacji ustrojowej. Poprzednia, niedokończona kadencja rządów Prawa i Sprawiedliwości całkowicie wpisywała się w logikę balcerowiczowskiej t5ransformacji, czego dowodem były rządy Zyty Gilowskiej w Ministerstwie Finansów, zniesienie najwyższej stawki podatkowej czy obniżenie składki zdrowotnej.
Jednak po kilkunastu przegranych wyborach Kaczyński zrozumiał, że nie ma sensu bić się z liberałami o głosy klasy średniej tej rzeczywistej i tej urojonej z innymi stronnictwami, skoro największa część polskiego społeczeństwa to nie byli beneficjenci transformacji tylko raczej osoby, które niewiele na niej zyskały, a nawet straciły. To była Polska „B”, prowincjusze, a często parweniusze, ludzie ledwo wiążący koniec z końcem, którzy sceptyczn8ie i z niedowierzaniem słuchali o polskich sukcesach gospodarczych.
Do wielkiego przełomu, który nastąpił w 2015 roku, elektorat PiS stanowili ludzie o konserwatywnych poglądach, religijni, zachowawczy, prowincjusze znani pod prześmiewczym mianem „moherowych beretów”. Jednak a każdym razem, gdy dochodziło do testu wyborczego okazywało się, że tych moherów jest po prostu za mało, żeby PiS mógł wygrywać. To zmusiło Kaczyńskiego do zwrócenia się ze swym przesłaniem do ludzi niezamożnych, rodzin wielodzietnych, do tej części Polski, która płaciła olbrzymią cenę transformacji, niewiele otrzymując w zamian.
Na początku partia, która objęła władze po 2015 roku nie przyznawała się do tego, że program zasiłków dla dzieci 500+ to element nowej polityki społecznej. Ten element redystrybucji budżetowej uparcie uzasadniano wyłącznie względami pronatalistycznymi. Jednak dzieci nie zaczęło się rodzić nagle znacząco więcej, a mimo to program został dobrze przyjęty w większości społeczeństwa. Zwracano jednak uwagę na fakt, że dostają ten zasiłek również osoby zamożne, które świetnie by sobie bez niego poradziły.
Taka konstrukcja zasiłku wynikała ze stanu świadomości społecznej przez dziesięciolecia kształtowanej prze neoliberalne elity. Dość powszechny był pogląd, że korzystanie z jakiejkolwiek materialnej pomocy państwa świadczy o byciu gorszym, niezaradnym, leniwym. Toteż po wprowadzeniu tego zasiłku pełno było w przestrzeni publicznej komentarzy o pasożytach żyjących z tego programu. Zapobieżeniu takiej stygmatyzacji zasiłkobiorców miało służyć przyznanie ich wszystkim, a nie tylko tym uboższym. Podobne wątpliwości wzbudza dyskutowana i próbowana jak na razie w Finlandii koncepcja bezwarunkowego dochodu podstawowego. Jednak za przyznaniem go każdemu niezależnie od dochodu i bogactwa przemawia to, że powszechność świadczenia istotnie wpłynęłaby na ograniczenie biurokracji, gdyż dochód podstawowy zastąpiłby część zasiłków. Ponadto zniknąłby problem stygmatyzacji osób pobierających świadczenie. Zwolennicy tego rozwiązania jednocześnie tłumaczą, że w przypadku, gdy nie groziłaby utrata świadczenia, zniknęłoby ryzyko kalkulowania, co się bardziej opłaca – pracować za minimum czy nie pracować i otrzymywać zasiłek.

Ostatecznie o socjalnym, a nie wyłącznie pronatalistycznym charakterze programu świadczy przyznaniem zasiłku również na pierwsze dziecko.
Dziś żadna licząca się partia w Polsce nie kwestionuje już programu 500+. Są tylko głosy jak ten program doskonalić, nie jednak prawie zwolenników jego likwidacji. Przyznanie zasiłku również 500 złotych na pierwsze dziecko to był postulat opozycji, który władza spełniła. A trzeba przypomnieć, że przed uruchomieniem programu 500+ polskie dzieci, były według unijnych agend badawczych, najbardziej zaniedbanymi dziećmi w Unii Europejskiej.
Opozycja, zarówno ta liberalna jak i ta nominalnie lewicowa (SLD) podnosiła argument, że lepsza jest pomoc w postaci rozbudowy infrastruktury pomocy rodzinie, takiej jak bardziej rozbudowana sieć żłobków, przedszkoli niż wręczanie pieniędzy, gotówki do ręki. Ten pogląd opiera się na przekonaniu, że ludzi, którym się pomaga ze środków publicznych należy traktować z ograniczonym zaufaniem, gdyż skłonni są oni marnotrawić środki pieniężne zamiast ich optymalnie używać. Taki protekcjonalny stosunek do beneficjentów pomocy jest charakterystyczny dla neoliberalnej prawicy, gdyż odbiera osobom ubogim część ich podmiotowości. Natomiast stawianie na organizowanie opieki nad dziećmi to wynik oczekiwań pracodawców, aby tania, kobieca siła robocza była wciąż łatwo dostępna na rynku pracy. Tak zresztą argumentowano przeciw programowi. Mówiono, że kobiety za sprawą zasiłku na dzieci „zostaną wypchnięte z rynku pracy”. Na uwagę zasługuje język tej argumentacji. One nie podejmą suwerennej decyzji o pozostaniu w domu i poświęceniu się opiece nad dziećmi, tylko „zostaną wypchnięte”. Oczywiście zwykli ludzie musieli zadać sobie pytanie, jak słabo musiały te kobiety zarabiać, jeżeli taka skromna suma jak 500 zł. Na dziecko pozwalała im zostać w domu?

Przez wiele lat przed 2015 rokiem dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazywały, że 20% gospodarstw domowych było zmuszone korzystać z lichwiarskich pożyczek, aby przetrwać. Aby im wystarczało na życie. Dlatego popytowy efekt zasiłku wystąpił z pewnym opóźnieniem, bo rodziny wykorzystały go w pierwszym rzędzie do wyzbycia się zobowiązań w instytucjach para bankowych.
O ile program 500+ jest oryginalnym pomysłem Jarosława Kaczyńskiego i jego ekipy, o tyle wiele więcej prospołecznych posunięć to wynik bacznej obserwacji postulatów wychodzących z różnych środowisk. Do nich należy minimalna stawka płacy za godzinę pracy, która sprawiła, że nawet na umowy doraźne, nie objęte kodeksem pracy nie można zatrudniać za płace niższe niż płaca minimalna. Jeszcze w roku 2013 i 2014 można było natknąć się na ogłoszenia o prace za 2-3 zł. na godzinę. Wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej uczyniło zatrudnianie na tak niewolniczych warunkach nielegalnym.
Analizując postepowanie obozu rządowego, który najprawdopodobniej utrzyma władzę po najbliższych wyborach pokazuje, że władza nieustannie skręca w lewo. Sprawia to, że lewica ma coraz mniej miejsca do zagospodarowania. Zwłaszcza, że partia Kaczyńskiego zdołała zrealizować swe wyborcze obietnice, które zaowocowały wzrostem poziomu życia milionów rodzin. Takie zjawisko nie miało miejsca przez poprzedzający drugi rząd PiS cały okres transformacji.
To, dlatego zapowiedzi i obietnice PiS są traktowane z o wiele większa powagą niż obietnice formułowane przez opozycję. Lewica dwukrotnie miała szanse na prowadzenie lewicowej, prospołecznej polityki gospodarczej i społecznej i z tej szansy nie skorzystała. Za jej rządów nie dał się odczuć żaden znaczący transfer socjalny. Wiele osób pamięta tez, że to pod rządami SLD/PSL wprowadzono prawo do eksmitowania ludzi na bruk.
Stąd analiza lewicującej polityki PiS ma dla nas tak wielkie znaczenie.
Jednym z kapitalnych reform PiS-u było ponowne obniżenie wieku emerytalnego. Postulat skracania czasu pracy to powszechne credo współczesnej lewicy. Skoro za sprawą gwałtownego wzrostu wydajności wynikającego z rewolucji naukowo-technicznej pracy jest coraz mniej, ludzie musza pracować coraz krócej. Wymaga to obniżenia ustawowego wieku przechodzenia na emeryturę jak i obniżania tygodniowego a w perspektywie i dziennego czasu pracy. Warto tez przypomnieć, że jednym z 21 postulatów gdańskich było obniżenie wieku emerytalnego do 55 lat dla kobiet i 60 lat dla mężczyzn. Przeciw wydłużeniu wieku emerytalnego do 67 lat dla obu płci protestował poprzednio zarówno OPZZ jak i Solidarność. Była temu przeciwna zdecydowana większość społeczeństwa. A zamiast referendum w tej sprawie miliony podpisów obywateli domagających się referendum wyrzucono do kosza.
Bezwarunkowy dochód podstawowy, podobnie jak obniżenie wieku emerytalnego to reakcja na kryzys związany z tym, że pracy będzie z czasem coraz mniej. Potrzebne jest więc dzielenie się praca (franc. Partage de travail i związany z tym 35-godzinny tydzień pracy) a także wypłacanie ludziom pieniędzy na życie, w związku z coraz trudniejszym osiąganiem dochodów z pracy. Przypomnieć tu należ, że znów „Solidarność z lat 198-0-81 była tu w awangardzie domagając się wolnych sobót. Na razie, przy wielkim oporze międzynarodowych korporacji i opinii publicznej udało się obozowi rządowemu wprowadzić wolne niedziele w handlu.
Wkrótce po uruchomieniu transferów socjalnych, z których ostatnim było wypłacenie trzynastej emerytury, pojawiły się głosy, że ludzie nie otrzymujący tych świadczeń są poszkodowani, bo w ciężkim trudzie wypracowują dochody niewiele wyższe, niż te osiągane bez pracy z kasy państwa. Reakcją PiS była zapowiedź przyspieszenia podwyższania płacy minimalnej, tak aby dochody z pracy znacząco przewyższały dochody z zasiłków i innych transferów społecznych.
Krytycy trzynastej emerytury twierdzą, że to mydlenie oczu, skoro miesięcznie jest to suma rzędu 70 zł. Jednak takie kwotowe podniesienie emerytury w grupie emerytur niskich daje odczuwalna poprawę. Tymczasem, kwotowe podnoszenie niskich emerytur zablokował Trybunał Konstytucyjny twierdząc, że waloryzacja emerytur powinna dotyczyć wszystkich emerytów, a nie tylko tych uboższych i to proporcjonalnie, a nie kwotowo. To stanowisko Trybunału uniemożliwia praktycznie spłaszczenie emerytur, czyli relatywną poprawę sytuacji najbiedniejszych weteranów pracy. Trzynasta emerytura to obok swego wyborczego znaczenia była udolna próba obejścia wyroku trybunału, który blokował zastosowanie zasady sprawiedliwości społecznej do systemu emerytalnego.
Wielka debata jaka rozpętała się po zapowiedzi drastycznego podnoszenia płacy minimalnej pozwoliła ocenić która siła polityczna jest po stronie pracy, a która po stronie kapitału. Małym przedsiębiorcom argumentującym, że w sytuacji znacznego podniesienia płacy minimalnej wypadną oni z rynku Jarosław Kaczyński odpowiada, że w takim razie powinni oni porzucić marzenie o biznesie i podjąć zatrudnienie jako pracownicy., Tego typu stwierdzenia padały wielokrotnie z ust radykalnych lewicowców, ale nigdy dotąd przedstawiciel politycznego głównego nurtu nie śmiał tak otwarcie przeciwstawić się woli biznesu, czy jak w tym wypadku tzw. Small businessu. W tym sporze nie tylko liberałowie, ale i przedstawiciele nominalnej lewicy (SLD, Wiosna) stanęli po stronie utyskujących na swój los małych i średnich przedsiębiorców przeciwko szybkiemu podnoszeniu płacy minimalnej. Oto co powiedział na ten temat Marek Belka były premier z ramienia SLD, a dziś eurodeputowany wybrany z list Koalicji Obywatelskiej (neoliberalnej): Jego zdaniem, propozycja zwiększenia płacy minimalnej do 4 tysięcy złotych "oznacza najprawdopodobniej znacznie większą inflację, masowe bankructwa drobnych przedsiębiorstw i zmniejszenie skłonności wszystkich przedsiębiorstw do podejmowania inwestycji". Belka twierdzi, że takie szybkie podnoszenie płacy minimalnej będzie kosztowało Polskę utratę 1 miliona miejsc pracy. Obóz liberalny, ale też wiele osób z tzw. Lewicy wciąż mentalnie tkwi w koncepcji budowy wzrostu w oparciu o niską cenę pracy. Umysłowi więźniowie koncepcji Leszka Balcerowicza, który głosi, że dla dobra gospodarki ludzie powinni coraz więcej pracować i mało zarabiać, zdaja się nie dostrzegać, że już teraz mamy deficyt rąk do pracy, bo ludzie wyjeżdżają tam, gdzie się lepiej płaci. Bark pracowników wynika zresztą nie tylko z emigracji zarobkowej, ale i niżu demograficznego. Zatem straszenie, że znikną najniżej płatne miejsca pracy w sektorze, jak to się kiedyś mówiło, drobnotowarowym, na mało kim robi dziś wrażenie.
Jarosław Kaczyński i jego środowisko polityczne odważyli się wreszcie podnieść świętokradczą” rękę na guru polskiego kapitalizmu, Leszka Balcerowicza. Zadali kłam nie tylko doktrynie wzrostu poprzez niskie płace, polityce trudnego pieniądza, stosując doktrynę wzrostu poprzez generowanie popytu Johna Maynarda Keynesa, ale podważyli tezę o tym, że im mniej państwa tym lepiej. Silne państwo, prowadzące politykę przemysłowa, fiskalną i społeczną ma teraz być siła budująca państwo dobrobytu. Znów koncepcja odwołująca się do złotego wieku europejskiej socjaldemokracji. Interwencjonistyczne państwo dobrobytu przeciwstawia Kaczyński stosowanemu do niedawna modelowi „państwa nocnego stróża”.
Aby państwo było silne, musi konsekwentnie ściągać podatki. Uszczelnienie systemu podatkowego było pierwszym źródłem finansowania transferów społecznych, zanim dał o sobie znać element generowanego przez te transfery popytu. C o ciekawe mimo dziesięcioleci antypodatkowej propagandy i to idącej z ośrodków władzy państwowej, w myśl, której pobieranie od obywateli i firm podatków jest działalnością porównywalną do rozboju i rabunku, społeczeństwo polskie zaczęło coraz życzliwiej postrzegać działania fiskusa. Dziś już zdecydowana większość ankietowanych (92%) Polaków uważa, że należy płacić podatki, bo z nich finansowane jest m.in. bezpieczeństwo i zdrowie – wynika z sondażu CBOS. Z badań wynika też, że bogaci powinni płacić o wiele więcej do wspólnej kasy niż obecnie płacą.
U źródeł tej propodatkowej i państwowotwórczej postawy społeczeństwa leży, fakt, że państwo zaczęło coś z tych podatków świadczyć. Transfer socjalny.
Podczas toczącej się obecnie kampanii wyborczej do Parlamentu opozycja, w tym lewica, ogranicza się do dość chaotycznej krytyki pomysłów Prawa i Sprawiedliwości. Tak więc ok. 90% debaty przed wyborczej ma za temat nie różne ścierające się programy i propozycje, lecz propozycje obozu rządowego. Tak oto opozycja uczestniczy w kampanii PiS, nie prowadząc prawie własnej kampanii.
Powodów tej dziwnej sytuacji jest kilka. Po pierwsze, propozycje rządowe są wsparte faktem, że to PiS jako pierwsza partia od 1989 roku nie tylko obiecała coś, ale i dotrzymał Po drugie, siły ancien regime ‘u kojarzą się z chęcią powrotu do sytuacji sprzed 2015 roku. A wtedy większości społeczeństwa wiodło się po prostu gorzej. I to nie tylko za sprawą redystrybucji budżetowej, której wtedy nie było, ale i z powodu ciągłego wzrostu gospodarczego, mniejszego bezrobocia oraz większego poczucia bezpieczeństwa ekonomicznego, są zasiłki i łatwiej o pracę. Wreszcie, Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło kompleksowa koncepcje ideowo-programową, która jest wielu płaszczyznach o zasadniczym znaczeniu zaprzeczeniem linii Leszka Balcerowicza i jego zwolenników, wcielanej przez prawie 30 lat transformacji.
Mamy więc sytuację, w której stają słowa przeciw czynom, fragmentaryczne propozycje przeciw jednolitej koncepcji ustrojowej, silnego państwa dobrobytu, interweniującego w działanie rynku, generującego wzrost i prowadzącego coraz bardziej aktywną politykę społeczną.

W Polsce jest 16 milionów ludzi pracy najemnej i jakiś jeden milion przedsiębiorców. Płace minimalna pobiera jakieś 14% zatrudnionych, czyli ok. półtora miliona ludzi. Ta prosta arytmetyka wyjaśnia, dlaczego zwolennicy szybkiego podnoszenia płacy minimalnej są na wygranej pozycji. Z punktu widzenia lewicy kontestowanie podnoszenie najniższej płacy jest ideowy a w konsekwencji politycznym samobójstwem. Jednak popieranie wyborczo nic nie daje. Trudno tez PiS przelicytować. Bo to raczej partia rządząca a nie lewica obejmie władze po wyborach i dlatego, że oni spełniali o bietnb9ice po wyborach lewica jeszcze nigdy choć rządziła już dwukrotnie po 1982 roku.
Aż 82% ankietowanych uważa, że wybory wygra PiS. Uważają tak zatem nie tylko zwolennicy Kaczyńskiego, ale i bardzo wielu jego przeciwników. Może dlatego, że w opozycji, a także na lewicy nie ma żadnej spójnej wizji przyszłości, która dałaby choć porównać i przedstawić jako alternatywę dla 200stronicowegbo programu PiS-u.

Dotychczas tzw. Obóz demokratyczny nie musiał się wysilać programowo, bo wszyscy realizowali mniej więcej ten sam program słabego i taniego państwa, prywatyzacji zysków i nacjonalizacji strat. Reszta to były tylko popisy retoryczne takie jak kuriozalna zapowiedź Donalda Tuska, że podniesie wydatki i zmniejszy podatki.
Zapowiedź budowy państwa dobrobytu, jeżeli traktować ją poważnie musi się wiązać ze zwiększeniem opodatkowania kapitału i wysokich dochodów. To pierwsze w jakiejś mierze rozpoczyna podatek obrotowy od sklepów wielkopowierzchniowych. Został on wprawdzie zaskarżony do europejskiego trybunału, ale w tej kwestii trybunał przyznał rację polskiemu rządowi. Pierwsze podejście do wprowadzenia rozbu8dowanej skali podatkowej od dochodów osobistych Mateusz Morawiecki podjąć, gdy jeszcze był wicepremierem i ministrem finansów. Jednak zdecydowana reakcja środowisk biznesowych sprawiła, że zrejterował. O sięgnięciu do „głębokich kieszeni” mówił już Kaczyński przy wielu okazjach. Jednak, jeżeli nie ośmieli się w końcu do nich sięgnąć, jego najważniejsza propozycja, propozycja budowy państwa dobrobytu pozostanie bez pokrycia.
W Polsce są jeszcze wielkie obszary biedy i wykluczenia. Niedoinwestowana i nieefektywna pozostaje służba zdrowia. Zasiłki z pomocy społecznej przypominają aspirynę podawana na śmiertelnej choroby, co nagminnie praktykuje si9e wobec osób osadzonych w więzieniach. Wciąż tysiące a może i dziesiątki tysięcy chorych umiera w kolejce, zanim ich się choćby zdiagnozuje, że o leczeniu nie wspomnę. O skali nędzy świadczy choćby rosnąca grupa osób trwale niezdolnych do pracy, które otrzymują 645 zł. zasiłku stałego. Kryterium uprawniające do pomocy społecznej pozostaje nie waloryzowane na żenująco niskim poziomie. A 500+ na dziecko, gdyby miało być jedynym dochodem, pozostaje suma poniżej kryterium przetrwania biologicznego. Kompletnym fiaskiem zakończył się program mieszkanie+ i wciąż w Polsce brakuje owych legendarnych 3 milionów mieszkań. Chodzi jednak nie o drogie mieszkania po cenie wolnorynkowej, lecz o mieszkania budowane za pieniądze publiczne z niskim regulowanym, czynszem.
Wielkie, gwałtowne przemiany ustrojowe, podczas których nie liczono się z ludźmi i ich cierpieniem, sprawiły, że chorobą społeczną jest depresja, że miliony Polaków i Polek potrzebują pomocy psychologicznej i psychiatrycznej. A dostępu do takiej pomocy praktycznie nie ma. i mają ja tylko ci, których stać na zapłacenie słonej ceny.
Zadaniem lewicy nie jest jednak wyłącznie wymienianie listy problemów społecznych, ekonomicznych, ekologicznych do rozwiązania, ale i wizja ustroju, systemu prawnego i politycznego, który pozwoli je rozwiązywać. Inaczej będziemy wyłącznie odpowiadać na chaotyczne rozwiązania stosowane przez prawicową władzę, która nawet w warstwie retorycznej zajęła miejsce lewicy. To Jarosław Kaczyński odpowiada liberałom, że „człowiek, którego kieszenie są puste, nie jest wolny”. To on w swych przemówieniach najpierw wymienia równość a potem wolność.
Jest oczywiście ta druga warstwa konfrontacji debaty. To dziedzina demokracji i praw człowieka. To sprawa niezawisłości sędziowskiej, prawa do nie dyskryminowania niezależnie od wiary, jej braku czy płci lub orientacji seksualnej. Tylko, że w tym obszarze jak bardzo lewica nie miałaby racji, to przecież będzie zmuszona mówić mniej lub bardziej to samo co obóz neoliberalny, ten sam, który pomysł podnoszenia płacy minimalnej zbywa określeniem „populizm”.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2019-11-21 08:12:23

Obejrzyj Marcelina Zawisza w Sejmie. 19.11.19


Mój debiut na sejmowej mównicy. Dla mnie to symboliczne przemówienie. W 2015 roku założyliśmy Razem między innymi po to, żeby zlikwidować śmieciówki. Dzisiaj jesteśmy w Sejmie, a śmieciówki nadal istnieją. Już niedługo złożymy projekt likwidujący umowy śmieciowe i wzmacniający Państwową Inspekcję…

Więcej


Źródło
Opublikowano: 2019-11-19 20:15:18

Najbogatszy człowiek na świecie, Jeff Bezos, szef Amazona, jest tak bogaty, że stać go na rzeczy niemalże niemożliwe. Gd

Najbogatszy człowiek na świecie, Jeff Bezos, szef Amazona, jest tak bogaty, że stać go na rzeczy niemalże niemożliwe. Gdyby cały jego majątek ułożyć w jednodolarówkach pod jego materacem (bardzo dużym, jak na miliardera przystało), pan Bezos spałby… w stratosferze.

Kto bogatemu zabroni? Skarbówka? Nie.

Pana Bezosa stać na jeszcze jedną rzecz. Stać go mianowicie na… niepłacenie podatków. W USA Bezos korzysta ze wszelkich możliwych publicznych ulg, wyrósł na publicznych inwestycjach, a co daje w zamian? Równe i okrągłe zero.

Można powiedzieć – Bezos daje pracę. Owszem, daje. Ale Amazon słynie z wyśrubowanych norm pracy. Według PIP, firma nie płaci na czas, zaniża wynagrodzenia i nie przestrzega przepisów o czasie pracy.

To są pieniądze, których nigdy Bezos nie wyda, bo nie ma takiej fizycznej możliwości. A żłobki się same nie wybudują. Ochrona zdrowia nie naprawi się sama.

A miliarderem zostaje się dzięki pracy innych.


Źródło
Opublikowano: 2019-11-13 10:41:59

Nie poręczaj szefowi

Nie poręczaj szefowi

Pracownik Żabki został nakłoniony przez szefa do poręczenia weksla, jak się okazało na 50 000 zł. Jednak u notariusza przekonano również żonę owego pracownika do podpisu. Notariusz przekonał ją, że ma podpisać zgodę na to, żeby jej mąż poręczył weksel. Okazało się jednak, że żona składając podpis również poręczyła weksel. I mimo, że ma z mężem odrębność majątkową, komornik ściąga jej połowę zarobków. Żona dała się namówić do podpisu, bo też pracowała w tej Żabce. Małżonkowie ulegli bo byli w sytuacji zależności służbowej od pożyczkobiorcy. Teraz komornik egzekwuje dług od kobiety, która w chwili podpisu nie miała pojęcia, że poręcz weksel. Z szefa, który otrzymał pożyczkę komornik nic nie ściąga bo podobno on nie ma dochodów ani żadnego majątku. Nie wiadomo jak to jest możliwe by franczyzobiorca, który prowadzi sklep był „nieściągalny”. Komornik odmawia też spotkania z nieszczęsnymi poręczycielami, chociaż ustawa zobowiązuje go do „wysłuchania dłużnika”. Ci ludzie nie mogą doprosić się, aby im pokazano ten weksel, na podstawie którego zabrano im już 11 000 zł. Wygląda na to, że komornik, notariusz i szef tych państwa są w zmowie. Aby to wyjaśnić musi się znaleźć prokurator, któremu będzie się chciało poprowadzić wnikliwe dochodzenie.
Do naszych drzwi puka kilka wspólnot mieszkaniowych, które padły ofiarą oszustów zarządzających ich nieruchomością. Z kont wspólnot wyprowadzono miliony złotych. I jakoś nie można się doprosić energicznych działań organów ścigania. W kolejce po pomoc stoją też wykonawcy remontu szkoły dla niepełnosprawnych na warszawskim Mokotowie, którzy od czerwca czekają na spotkanie z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim w sprawie kliku milionów złotych za prace remontowe, które wykonali, a za które stolica nie chce płacić. W najbliższych dniach spotkam się w tej sprawie z Wiceprezydentem Michałem Olszewskim. My czyli Kancelaria wspólnie z paniami z Ośrodka dla samotnych matek na Białołęce, ze stowarzyszenia Wspólnymi Siłami” zapisaliśmy się na audiencję u prezydenta Trzaskowskiego. Chodzi o podejmowaną przez władze dzielnicy próbę likwidacji tego doskonałego ośrodka.
Interweniowaliśmy też w sprawie matki, której z winy partnera odebrano dziecko i umieszczono w pieczy zastępczej, czyli u rodziców ojca 13-letniej dziewczynki. Sąd rodzinny nakazał kobiecie wyremontowanie mieszkania, ale to trudne, bo z powodu 10 000 zł długu uruchomiono sprawę o eksmisję. Sąd jednak przerwał rozprawę dając samotnej matce szansę dogadania się z miastem st. Warszawa w sprawie spłaty długu i ponownego zawarcia umowy najmu. Sęk w tym, że dłużniczka już dawno złożyła podanie o rozłożenie długu na raty, ale władze nie odpowiadają. Restrukturyzacji zadłużenia nie można podpisać, bo władze Warszawy nie przygotowały jeszcze (od prawie roku) odpowiednich zarządzeń. Ogłoszono więc szumnie nowe, korzystne ponoć zasady oddłużenia lokatorów, po czym władze Warszawy popadły w letarg i nie wprowadzają owych zasad w życie. 18 listopada będę reprezentował tę samotną matkę w sądzie, który oczekuje, że przedstawimy ugodę w sprawie długu zawarta z miastem. Jednak z powodu opieszałej biurokracji okazuje się to nierealne.
Ciągle mamy za dużo spraw i zbyt małe siły. Dlatego apelujemy do ludzi dobrej woli o zasilenie naszych szeregów. Wolontariusze na wagę złota. Jak będzie trzeba to przeszkolimy.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2019-11-11 09:32:07

Kiedy widzę osobę wypaloną zawodowo, która mówi: Rzygać mi się chce, od razu wypisuję zwolnienie lekarskie

"To nie chwilowe rozleniwienie czy rozczarowanie pracą. To wstręt do niej, przemęczenie. Stan, w którym organizm odmawia posłuszeństwa, a pracownik na myśl o pracy – to najczęściej powtarzane słowa – ma w głowie jedno zdanie: „Rzygać mi się chce”. Nie ma sensu takiej osoby zostawiać przy biurku. Bo, po pierwsze, z tej pracy nic nie będzie, nie będzie wydajna. Czasem może nawet stwarzać zagrożenie dla innych. Po drugie, trwanie w tej sytuacji to dla pracownika prosta droga do powikłań: depresji czy stanów lękowych. Wtedy bywa, że konieczne jest już leczenie farmakologiczne."

Kiedy widzę osobę wypaloną zawodowo, która mówi: Rzygać mi się chce, od razu wypisuję zwolnienie lekarskie

Posłowie pracujący do czwartej nad ranem utrwalają stereotyp, że praca po pracy jest cnotą. Marzy mi się, by wykreowali inną modę: na higieniczne życie zawodowe. Rozmowa z psychiatrą Maciejem Klimarczykiem

Źródło
Opublikowano: 2019-11-07 20:05:20

Sąd pracy odc. 2463. Możesz być miłym pracodawcą i stosować art. 38 Kodeksu pracy, konsultować z partnerem społecznym, g

Sąd pracy odc. 2463. Możesz być miłym pracodawcą i stosować art. 38 Kodeksu pracy, konsultować z partnerem społecznym, gdy chcesz pracownikowi wypowiedzieć warunki pracy. Możesz też być, jak Uniwersyteckie Centrum Stomatologiczne GUMEd, które tego nie robi i dzisiaj wyrok sądu pracy nakazuje mu zapłacić 6.500 zł odszkodowania dla pracownicy. Pracodawco, nie bądź jak UCS GUMed. Bądź miły i korzystaj z narzędzi dialogu społecznego.


Źródło
Opublikowano: 2019-11-07 16:00:31

Życie to nie tylko praca. Im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej dla nas wszystkich.

Życie to nie tylko praca. Im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej dla nas wszystkich.

Japoński oddział Microsoftu przeprowadził eksperyment z 4-dniowym tygodniem pracy. Przez miesiąc pracownicy zaczynali weekend w czwartkowy wieczór, ale dostawali taką samą pensję jak zwykle. Co się okazało?

📈 Pracownicy wykonywali swoje zadania znacznie sprawniej. Wzrost produktywności wyniósł 39,9 proc. – skrócenie czasu pracy nie wiązało się więc z mniejszymi zyskami przedsiębiorstwa.

💴 Microsoft zaoszczędził między innymi na energii elektrycznej (23,1 proc.).

💪 92,1 proc. pracownic i pracowników było zadowolonych z krótszego tygodnia pracy i dłuższego wypoczynku.

To kolejny eksperyment potwierdzający, że skrócenie czasu pracy ma sens. Dlatego w Sejmie złożymy projekt ustawy o wprowadzeniu 35-godzinnego tygodnia pracy.


Źródło
Opublikowano: 2019-11-04 19:25:45

Podczas prac na dachu zginął ojciec trojga dzieci. Firma wystawiająca fakturę twierdzi, że nie ma z nim nic wspólnego. To co on tam robił?

Był człowiek. Nie ma człowieka. Czy tym razem prokuratura i PIP zrobią coś, aby była szansa, że do kolejnego, podobnego wypadku nie dojdzie? "Mec. Grzegorz Ilnicki, specjalista z zakresu prawa pracy, uważa, że sprawa Sławomira wcale nie jest skomplikowana.
– To tylko niewydolność państwa i jego instytucji, które tak interpretują fakty, by nie brać na siebie wysiłku prowadzenia postępowania – mówi. – W kraju europejskim, w XXI wieku człowiek znalazł się na dachu bez zabezpieczenia, bez szkolenia, bez badań lekarskich… Rozumiem, że przesłuchany właściciel jednoosobowej firmy usiłuje przekonać, że nie miał z tymi ludźmi nic wspólnego, bo by go to pogrążyło. Nie rozumiem jednak, dlaczego instytucje państwowe w to wierzą. Pokazuje to, w jakiej atrofii jest stosowanie prawa pracy i jak iluzoryczne są działania PIP. Dziwne, że jeśli ktoś mówi, że nie jest pracodawcą, to nie weryfikuje się jego słów. Przecież pan Sławomir nie pracował hobbystycznie lub w czynie społecznym na tej budowie, ale w ramach umowy z konkretnym przedsiębiorcą, który naruszył wszelkie normy bhp w tej sprawie. To jest klasyczny wypadek przy pracy i to taki, do którego mogło nie dojść, gdyby nie chciwość i rażące ignorowanie zasad bezpieczeństwa – dodaje Ilnicki."

Podczas prac na dachu zginął ojciec trojga dzieci. Firma wystawiająca fakturę twierdzi, że nie ma z nim nic wspólnego. To co on tam robił?

Źródło
Opublikowano: 2019-11-01 09:17:59

Spotkałem się dziś z bezdomnym architektem. Wyrzucono go z mieszkania na Muranowie na bruk. Na razie przez 2 miesiące ma

Spotkałem się dziś z bezdomnym architektem. Wyrzucono go z mieszkania na Muranowie na bruk. Na razie przez 2 miesiące ma przebywać w pokoju na 29 listopada. Jedynym wyposażeniem jest tam umywalka, ale niestety leży ona na podłodze. Obiecali w dniu eksmisji, że ją podłączą, ale nazajutrz oświadczyli, że miasto nie ma na to podłączenie funduszy. W chwili eksmisji lokator miał nadpłatę, żadnego długu. Coraz bardziej bezczelne robi się miasto st. Warszawa pod wodzą Rafała Trzaskowskiego.

Całość historii będzie po weekendzie.Mi wystarczyło z człowiekiem porozmawiać, robi znakomite wrażenie. Widziałem też dokumenty, na koncie lokalu jest nadpłata. Jedynym powodem było więc to, że mimo spłaty długu po rodzicach, nie przywrócono mu umowy najmu. "Nie bo nie". To się niestety bardzo często zdarza.

Źródło
Opublikowano: 2019-10-31 20:59:28

Dorota Koszal wyczerpuje temat:

Dorota Koszal wyczerpuje temat:

Jako, że inba o żeńskie odmiany trwa w najlepsze, to przepraszam, ale muszę i ja, bo coś mi się mocno nie zgadza.

Jest argument, którego piękni chłopcy lewicy (również na tej grupie) coraz częściej używają jako sprzeciwu wobec odmian żeńskich. Brzmi on mniej więcej tak: "feminitywy to sprawa feministycznej lewicy, którego nie rozumieją prawdziwi ludzie pracy. komunikaty z żeńskimi formami nie pozwalają się utożsamiać z przekazem szerokim masom odbiorców, brzmią obco, więc są mało lewicowe, bo wykluczające".

Najpierw mnie to wkurzyło, bo przecież, jezu, jest zupełnie na a odwrót. I właśnie to "zupełnie na odwrót" jest bardzo ważne.

Bo przecież tak się składa, że w świecie pracy niewykwalifikowanej (lub ogólniej, mało prestiżowej/nisko płatnej) żeńskie odmiany zawodów są powszechnie używane, nikogo nie dziwią i nie budzą żadnych emocji. Na upartego, możemy pominąć bardzo sfeminizowany handel (gdzie oprócz sprzedawczyń, karierek i handlarek, dorobiliśmy się pięknego słowa "sklepowa", którego męskiej formy nigdy nie słyszałam). Ciężko jednak stwierdzić, że całe usługi, z fryzjerkami, krawcowymi, kaletniczkami, recepcjonistkami, agentkami ubezpieczeń/garnków/nieruchomości, barmanami, kucharkami, kelnerkami i – bo ja wiem – masażystkami są mało reprezentatywne. No, ale nawet na upartego, jak weźniemy się za przemysł i produkcje – tu też mamy pracownice, brakarki, brygadzistki, magazynierki. Połowa ogłoszeń o pracę w produkcji radośnie omija regułę "forma męska jest domyślna" i ma tytuł "pracownik/pracownica linii produkcyjnej". Nawet rolnictwo się trzyma całkiem dzielnie, ze swoimi gospodyniami, sadowniczkami, zbieraczkami i cudownie neutralnymi osobami do obierania cebuli.

I serio, to ludziom przychodzi naturalnie. Ta wiecznie nie zorientowana w lewicowych trendach, pracująca większość, jakoś daje sobie radę mówiąc "cukierniczka" i nie rechocząc, że "cukierniczka to takie naczynie na cukier, powinno być pani cukiernik". Kiedy chwaliłam się koledze, że wreszcie mam w pracy pierwszą programistkę, powiedział "to jeszcze nic, u nas zatrudnili spawaczkę". I nie był to ziomek, który na co dzień rozważa wyższość chirurżki nad chirurginią.

Jak długo żyję, nigdy żadna sprzedawczyni nie poprosiła mnie o zwracanie się do niej "pani sprzedawca", a brygadzistka nie rozkminiała czy "pani brygadzista" brzmi dostojniej. A dyrektorki i prezeski niejednokrotnie mnie poprawiały. To prawnicy i audytorzy (niestety prawniczki i audytorki też) uparcie nazywają mnie pełnomocnikiem. To rektuterzy i kierownicy gubią żeńską formę i nazywają mnie specjalistą. Z im "ważniejszą osobą" na poważniejszym stanowisku rozmawiam, tym większa szansa, że nie tylko będzie uzywać męskich odmian wobec moich stanowisk/funkcji, ale też będzie oczekiwać, że ja nie będę używać żeńskich. Nikt nie darzy słowa "prezeska" tak zapalczywą nienawiścią jak prezeski firm zatrudniających setki osób.

I przecież ten, powiedzmy, ludowy, trend używania żeńskich form nie kończy się na słowach ugruntowanych w słowniku. Kiedy my rozważamy czy psycholożka nie brzmi śmiesznie i czy przyjmie się magistra czy magisterka, tysiące ludzi na codzień mówi "doktorowa" i wcale nie ma na myśli żony doktora i dla wszystkich to jest oczywiste. W wszystkich urzędach z którymi współpracowałam, pracownicy niższego szczebla mówią o swoich przełożonych naczelniczka, skarbniczka czy sekretarzowa (tak, nikt nie nazywa tej funkcji sekretarką dla heheszków). Dopiero na szczeblu kadry kierowniczej zaczynają się panie sekretarz i skarbik. Ten trend dotyczy też funkcji zarządczych w zakładach pracy – nie wiem czy to z pewnej potoczności wypowiedzi, ale zasadniczo kierowniczka to kierowniczka, a nie żadna pani kierownik, i tyle.

Jasne, są wyjątki – w zawodach, w których zdecydowanie dominuje jedna płeć zdarza się, że nie ma powszechnie stosowanej formy żeńskiej. Kierowca, drukarz czy kosmetyczka, przedszkolanka są najlepszym przykładem. Ale zasadniczo to problem z formą żeńską zaczyna się tak gdzie praca wykwalifikowana, a zwłaszcza wysokie stanowisko, pieniądze i władza.

No i jest to naturalne – do prostych prac kobiety zostały dopuszczone szybciej niż do stanowisk i stołków, słowa zdążyły się nam ułożyć w głowie. Plus, każdy zna jakąś magazynierkę, sprzedawczynię czy sprzątaczkę. Posłanki, ministry czy prezydentki znamy z telewizji. A skoro część tych funcji nigdy nie była pełniona przez kobiety, a w przypadku innych od lat zwracano się do nich w formie męskiej, ba – nawet same zainteresowane protestowały przeciwko stosowaniu żeńskich odmian, to skąd ma człowiek się do nich przyzwyczaić. To samo dotyczy prac wykwalifikowanych – jesteśmy pierwszym pokoleniem tak masowo kończącym studia wyższe. Jak ktoś dorastał znając kilka wykształconych osób, z czego większość byli faceci, a jedyna farmaceutka w gronie zyczyła sobie żeby ją tytułować "pani magister" to gdzie miał się osłuchać z pedagożkami i architektkami?

I tak, ministra, elektka, czy nawet prezeska – to są obce słowa dla "zwykłych ludzi". Dla 90% tej grupy też byly obce – jak nie rok, to 5 lat temu. Serio, klasa robotnicza przyzwyczai się tak szybko jak my – tylko ktoś musi najpierw te formy stosować publicznie.

tl;dr
jak macie problemy z feminitywami to miejcie, ale nie brońcie swoich uprzedzeń nieistniejącymi uprzedzeniami klasy pracującej, bo to klasa średnia i wyższa mają problem z odmianami

Źródło
Opublikowano: 2019-10-30 23:03:03

Sąd pracy odc. 2462. No więc tak: W Sądzie Okręgowym w Elblągu wybroniliśmy dzis

Sąd pracy odc. 2462. No więc tak: W Sądzie Okręgowym w Elblągu wybroniliśmy dzisiaj, w apelacji, piękne przywrócenie do pracy pani Wiesławy, którą w okresie ochrony zwolnił dyscyplinarnie pracodawca i to w dość haniebnym stylu. Oprócz powrotu do pracy wspaniałą satysfakcją było słuchanie ustnego uzasadnienia wyroku i dwukrotnego, retorycznego pytania sędziego referenta, czy z takimi kompetencjami, dyrektor powinien zajmować swoje stanowisko. Faktycznie. Jest to zagadka. Poźniej był szybki powrót do Gdańska, aby usłyszeć wyrok Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe, który zasądził 11 tysięcy złotych odszkodowania od Uniwersyteckiego Centrum Stomatologicznego GUMed dla pracownicy, której wręczono wypowiedzenie z informacją o likwidacji jej stanowiska pracy. Kłopot w tym, że likwidacja polegała na tym, że stanowisko sekretarki dostało nazwę "asystentki zarządu" i to w zasadzie główna między nimi różnica. Oczywiście z tym, że jedną osobę zwolniono, a drugą na to stanowisko zatrudniono. Serio, nie myślałem, że trafi mi się przypadek tak prymitywnie podręcznikowej ściemy w likwidacji miejsca pracy. Sąd oczywiście użył określenie „przyczyna pozorna”, co zrozumiałe. Słuchając jednak ustnych motywów rozstrzygnięcia miałem przekonanie, że sędzia określenie „ściema” ma na końcu języka i hamują ją tylko profesjonalizm i powaga urzędu. Dzień pozwalam sobie podsumować wynikiem 2:0 w starciu z pracodawcami, którzy zdecydowanie nie dźwigają przygniatającego ciężaru prawa pracy.


Źródło
Opublikowano: 2019-10-30 19:04:39

Jesteśmy na rozprawie w procesie, który Amica Wronki wytoczyła kilku pracownicom, Anna Wilk Baran, dziennikarce, oraz Pi

Jesteśmy na rozprawie w procesie, który Amica Wronki wytoczyła kilku pracownicom, Anna Wilk Baran, dziennikarce, oraz Piotr Ikonowiczowi, działaczowi. Wszyscy oni mieli zniesławić firmę, mówiąc po samobójstwie jednej z pracownic, Ilony Pujanek, że Amica jest współodpowiedzialna za jej śmierć i ma krew na rękach. Amica pozwała także córkę, Joannę Pujanek, która mówiła o mobbingu wobec swojej matki w Amice.

W trakcie sprawy dotyczącej śmierci Pujanek z tekstu Duży Format możemy się dowiedzieć, że inne pracownice opowiadały o wycieńczających warunkach pracy, przymusowych nadgodzinach, braku klimatyzacji czy dostępu do wody i molestowaniu ze strony przełożonego. Gdy pracownice odmawiały napastującemu, były celowo poniżane. Mówiły, że na wyższych pozycjach są sami mężczyźni – a najgorszą pracę wykonują kobiety, przerzucane ze stanowiska na stanowisko.

Amica pozwała wszystkie kobiety, które o tym publicznie mówiły, a także dziennikarkę, Annę Wilk-Baran, która o tym napisała. Pozwane zostały również wszystkie lokalne czasopisma, które o tym napisały (ogólnopolskie już nie). I Piotr Ikonowicz, który protestował przed siedzibą Amiki.

Sprawa dotycząca samobójstwa Pujanek została umorzona, mimo zeznań pracownic. W "Dużym Formacie" mogliśmy przeczytać, że dano wiarę zeznaniom przełożonych, odebrano ją – pracownicom. Zastanawiające jest także, że dużych ogólnopolskich mediów, które o tym pisały, Amica nie pozwała – tylko te lokalne.

Pracownice opowiedziały o wyzysku – ale zamiast zajmować się tym tematem i z nim walczyć, my przyglądamy się pracownicom, dziennikarce i działaczowi, lustrujemy każde ich słowo, czy na pewno powiedzieli o wyzysku dobrze, czy źle (oczywiście, źle – nie ma dobrego sposobu opowiedzenia o wyzysku). Winna okazuje się nie Amica – winne okazują się pracownice, bo powiedziały o wyzysku w Amice. A Amica to ofiara.

Zupełnie jakby problemem nie był wyzysk, tylko opowiedzenie o nim.

Ten proces trwa już 2 lata. Ile Amica wydała pieniędzy, żeby ścigać każdą osobę, która odważyła się wypowiedzieć na temat korporacji w mediach? O ile wyższe byłyby wynagrodzenia pracowników, gdyby poświęciła je na nich?

Wyobrażacie sobie, że jesteście w żałobie po śmierci matki, próbujecie wyjaśnić jej motywacje, po czym dostajecie oskarżenie przez korporację, która przyczyniła się do zniszczenia stanu zdrowia matki? Co to za chory świat, w którym tak poprzestawiały się wartości? Jak można tak torturować cierpiących ludzi?

W ten sposób duże korporacje zamykają usta ludziom, którzy chcą opowiedzieć o swoim doświadczeniu w pracy. Boicie się cenzury? Że nie będzie można mówić, co się myśli? Polityczna poprawność? Cenzura istnieje, tu i teraz. Pracownicy, dziennikarze i działacze codziennie są cenzurowani. Korporacje zamykają usta pracownikom, dziennikarzom i działaczom.

Skoro nie możemy mówić o przemocy, która nas spotyka, to jak możemy ją zmienić?

I tak, brak dostępu do wody, przymusowe nadgodziny, praca ponad siły, wynagrodzenia w żadnej mierze nieoddające wkładu w zyski firmy, dyskryminacja kobiet, molestowanie – to wyzysk. Amica ma krew na rękach – krew pracownic, które codziennie zdzierają sobie dłonie, żeby mieć za co jeść i nakarmić rodzinę.

I niech mnie za to pozywają, nie mam zamiaru milczeć.

Teraz zeznaje Piotr Ikonowicz, wszystko notuję i dam znać.


Źródło
Opublikowano: 2019-10-30 14:09:00

Samotnej matce biada

Samotnej matce biada

Pierwsze co urzędnicy mówią ludziom biednym, to żeby się wzięli do roboty. Anna wstaje o 4 rano, żeby zawieźć swego dwu i półrocznego synka do przedszkola, a potem zdążyć do pracy w sklepie. Zarabia minimalną krajową. Mąż bił ją więc uciekła. Próbowała wynajmować mieszkanie, ale za minimalną płace w Warszawie trudno jest wyżyć, a co dopiero mówić o wynajmowaniu na wolnym rynku, więc w końcu trafiła do przytułku dla samotnych matek. Ale zanim tam trafiła Warszawskie Centrum Pomocy Rodzinie wystosowało do niej pismo, w którym odmawiało jej umieszczenia w tym ośrodku. W piśmie była mowa o niezliczonych możliwościach, z których ona samotna matka nie chce skorzystać. W piśmie czytamy: ”Odmawiam Pani i małoletniej córce Hanny S. ur. 10.05.2017 r. pomocy w formie skierowania do Ośrodka Wsparcia dla Kobiet z Małoletnimi Dziećmi i Kobiet w Ciąży.” Uzasadniono to faktem, że po ucieczce od bijącego męża wynajęła mieszkanie o powierzchni 27 m kwadratowych i że pracuje na pełny etat. Wskazywano też, że sąd zasądził wysokie alimenty. Jednak mąż tych ani razu nie zapłacił, a mieszkanie musiała wynająć, mimo że nie było jej na to stać, bo w pierwszym momencie po ucieczce gdzieś musiała się z dzieckiem podziać, a miasto stosuje długie upokarzające procedury zanim pozwoli takiej osobie zamieszkać w jakimś ośrodku. Nawet zasiłku 500+ nie otrzymuje, bo w urzędzie wojewody wciąż sprawdzają, czy przypadkiem mąż, który wyjechał zagranicę tego świadczenia nie pobiera. Podobno takie sprawdzanie potrafi trwać latami, choć wystarczy sprawdzić czy te 500 zł jest gdziekolwiek wysyłane by kobieta choć te grosze dostała. Po licznych odwołaniach udało się jej dostać z córeczką do przytułku na ulicy Chlubnej, ale już pod koniec listopada kazano jej ośrodek opuścić, bo w takich miejscach wolno przebywać tylko określony czas. Szukamy więc innego miejsca, ale wszystkie są przepełnione. Alimentów z Funduszu Alimentacyjnego też nie dostaje, bo ponoć ze swoim minimalnym wynagrodzeniem przekracza kryterium dochodowe.
Tymczasem jej starania o lokal socjalny od miasta napotkały na niespodziewaną przeszkodę. Jeden z burmistrzów jednej z warszawskich dzielnic wysunął argument, że przecież rodzice pani Ani zamieszkujący na Kujawach dysponują lokalem o powierzchni „aż” 40 metrów kwadratowych. Tyle tylko, że tam pracy nie ma, a Anna nie chce tam wrócić by żyć wyłącznie z zasiłków. W Warszawie ma pracę, dziecko chodzi do przedszkola, tu jest osobą czynną zawodowo, a w rodzinnym mieście musiałaby pozostać bierna. A dziewczyna jest ambitna i nie chce żyć na koszt budżetu. Na szczęście ma wsparcie nie tylko nasze, ale i bardzo dobrej osoby, pracownicy socjalnej, która wspiera ją w jej staraniach o mieszkanie i która pomogła jej uzyskać miejsce w przytułku. Pani Aneta obiecała się wstawić za panią Anią u burmistrza. Moja rozmowa z burmistrzem była burzliwa. Odsyłanie ludzi w potrzebie na prowincję, „tam skąd przyjechali” to niestety w Warszawie standard, a przecież większość Warszawiaków to przyjezdni i są potrzebni, swoją ciężką pracą budują dobrobyt stolicy.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2019-10-29 05:43:40

Sąd pracy odc. 2461. Poczta Polska kolejny raz zaliczyła smutną procesową wpadkę

Sąd pracy odc. 2461. Poczta Polska kolejny raz zaliczyła smutną procesową wpadkę. Tym razem przed Sądem Najwyższym. Nie będzie wzruszenia wygranej przez nas sprawy, w której niesłusznie została zwolniona dyscyplinarnie pracownica, po wielu latach pracy, której jedynym przewinieniem było mylne uznanie, że zmienił się jej grafik pracy(!). Sąd Najwyższy w uzasadnieniu swojego postanowienia napis m.in. "Pod pretekstem kwalifikowanego naruszenia prawa materialnego nie można zmierzać do podważenia dokonanej w sprawie oceny dowodów." Pozostaje mi tylko dodać, że od państwowego pracodawcy największego zakładu pracy w Polsce chciałoby się oczekiwać wzorowego traktowania pracowników, a nie doganiania marnych standardów oferowanych przez prywatną konkurencję.


Źródło
Opublikowano: 2019-10-28 09:05:41

Kaprysy polskiego pracodawcy. Intel zapłacił za nie 5 mln dol. i przestał dyskryminować

Równość i jawność płac to jest ostatnie, co w tym kraju uda się przepchnąć kolanem. I kto wie, czy w ogóle zdążymy przed zmianą klimatu, która strawi problem wielkimi jęzorami płomieni.
Polski kodeks pracy 1974 roku to jednak dość wyjątkowa pozycja. Wszystko się starzeje i przestaje przystawać do naszych czasów, a kodeks pracy jak świeży i aktualny, tak świeży i aktualny. Na dodatek jest napisany przystępnym językiem. Niewiele to jednak pomaga co poniektórym. Bo tak:
– piszesz, że umowy zlecenia nie służą do zatrudniania ludzi – momentalnie pojawia się osoba, która pomstuje "A jak mam zatrudniać na próbę?!" Otóż, droga osobo, od tego jest umowa na okres próbny. Jej wypowiedzenie nie różni się wiele od wypowiedzenia zlecenia.
– nudzisz, że płace za tę samą pracę powinny być równe, w ciągu minuty wyskakuje ktoś z odkrywczą uwagą, że praca bywa różnej jakości. Tak. Kodeks przewiduje nagrody. Wzorcowemu pracownikowi przyznać także można premię regulaminową.
– ścibolisz wreszcie – w tekście, który łączę – że nie wolno różnicować płac ze względu na płeć – w komentarzach desantuje się pani, której pracownica od 5 lat jest na urlopach związanych z narodzinami kolejnych dzieci.
"I ja mam jej wyrównać płacę do poziomu chłopaka, który cały czas pracował? Absurd!" – gorączkuje się.
Droga pani!
Zasiłki matkom i ojcom wypłaca ZUS. Nie pracodawca. A kodeks pracy przewiduje etat zastępczy. Nie jest pani stratna na ciążach pracownicy, choćby było ich dziewięć. Zaś utrzymywanie jej wynagrodzenia na niższym poziomie tylko ze względu na ciążę, jest karaniem za ciążę. No więc właśnie na tym polega dyskryminacja.
Wszystko to jest w kodeksie pracy.

Kaprysy polskiego pracodawcy. Intel zapłacił za nie 5 mln dol. i przestał dyskryminować

Znowu to usłyszałam: że pracodawca ma prawo arbitralnie wyznaczać płace swoich pracowników, wynagradzając każdego podług swojego uznania. A jeśli zwrócisz uwagę na nierówności płacowe, jesteś zawistną socjalistką. Za podobne rozumowanie Intel zapłacił właśnie 5 mln dolarów.

Źródło
Opublikowano: 2019-10-27 12:39:40

Rok 2014. Artur Domosławski, naświetniejszy reportażysta zajmujący się Ameryką Łacińską, pisze do "Polityki" t

Rok 2014. Artur Domosławski, naświetniejszy reportażysta zajmujący się Ameryką Łacińską, pisze do "Polityki" tekst o dramacie emerytów w Chile. Po reformie z lat 80. ich składki przeniesiono do ichniego OFE. Prywatne fundusze zarobiły, emerytom zostało na życie np. tyle, ile Yolandzie: jedna piąta ostatniego wynagrodzenia. Trinidad Lirze – 200 dolarów. A życie w Chile jest droższe niż w Polsce.
Rok 2016, Chile. Tysiące ludzi protestują przeciwko głodowym emeryturom. Media całego świata piszą o reformie, która poskutkowała katastrofą społeczną. Podają przykłady jej ofiar: emerytów pobierających świadczenia dwukrotnie niższe niż niewysoki czynsz.
Rok 2018, Polska. Leszek Balcerowicz pisze o chilijskiej reformie: "(…) Była jedną z największych innowacji w sferze państwa socjalnego i gospodarki, zyskała szerokie uznanie w fachowych kryzysach i stała się wzorem dla wielu krajów. (…) podlegała ona, zwłaszcza w ostatnich latach, nierzetelnej, często kłamliwej krytyce". To wstęp do analizy chilijskiego systemu emerytalnego. Analiza mówi zaś, że reforma to wzór cnót, bo – między innymi – ustabilizowała dług publiczny czy rozwinęła lokalny rynek finansowy. A w efekcie wzrosło PKB.
Rok 2019, Chile. Wojsko na ulicach, 18 ofiar, 535 postrzelonych. Ludzie protestują m.in. przeciwko niskim płacom, emeryturom i nierównościom – które to Leszek Balcerowicz określa niezmiennie od lat mianem "emocjonalnych bredni" i bagatelizuje ich znaczenie (btw w ostatniej książce LB zamieścił rozdział o nierównościach; pochodzi on z… 1995 roku, i, zdaniem autora, wciąż jest aktualny!).
Profesor Balcerowicz napisał kiedyś, że pisząc "śmieciówki" używam agresywnego języka – jak PiS. Rafał Trzeciakowski z FOR-u zarzucił kilka dni temu "ekonomiczny analfabetyzm".
Być może liczę wolniej niż panowie. Możliwe, że popełniam błędy. Z całą pewnością mniej wprawnie składam dłonie w ekspercki koszyczek.
Ale: nie jestem ślepa na ludzką biedę zawinioną przez rynki finansowe, na konsekwencje antyhumanistycznych ideologii, na barbarzyńskie abstrahowanie od faktu istnienia żywych ludzi w modelach ekonomicznych, na łamiący ludziom życia upór.
Bo po cholerę nam (ludziom, halo, hop hop, tu jesteśmy!) taka ekonomia?

Źródło
Opublikowano: 2019-10-25 18:51:17

Reprywatyzacja w Warszawie nadal ma się dobrze.

Reprywatyzacja w Warszawie nadal ma się dobrze.

Wczoraj Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję Komisji Weryfikacyjnej i znany handlarz roszczeń nie musi oddawać kamienicy przy Nabielaka 9.

Po przejęciu przez niego i spadkobierców sytuacja lokatorek i lokatorów uległa radykalnemu pogorszeniu. Podniesiono czynsze, przez co mieszkańcy zalegali z opłatami, a od tego była prosta droga do postępowań i eksmisji.

Nieruchomość jest symboliczna na mapie reprywatyzacji warszawskiej. Tam właśnie mieszkała działaczka lokatorska, Jolanta Brzeska, która powiedziała stanowcze „Nie” nowym właścicielom.

W 2011 roku została bestialsko zamordowana.

A ustawy reprywatyzacyjnej jak nie było, tak nie ma.


Źródło
Opublikowano: 2019-10-24 12:25:16

Berlin zamraża czynsze na pięć lat. Czas na Warszawę?

Rafał Trzeciakowski z Forum Obywatelskiego Rozwoju Leszka Balcerowicza nazwał mnie na Twitterze "analfabetką ekonomiczną". Poparł go Andrzej Rzońca – główny ekonomista PO.
– Czym zasłużyłaś? Czy napisałaś, że dwa dodać dwa to osiem, pomyliłaś dochód z przychodem, milion z miliardem, netto z brutto, nie wiesz, co to krzywa Laffera? – zapytacie.
Otóż nie. Napisałam tekst informacyjny: o tym, że Berlin zamraża czynsze na pięć lat. I że podobne rozwiązanie istnieje np. w Nowym Jorku czy Kalifornii – gdzie mieszkanie z kontrolowanym czynszem jest marzeniem, bo zewsząd do Doliny Krzemowej nadciągają wyzuci z empatii wanna be milionerzy z pomysłem na start-up, który okaże się kolejnym jednorożcem – i będąc gotowymi wydać każde pieniądze, byleby mieszkać w pobliżu Menlo Park czy Palo Alto, przyczyniają się do błyskawicznej gentryfikacji.
W efekcie mieszkańcy są wyrzucani z własnego miasta, a nierzadko zdarza się, że ich dzbankom urywa się uszko, wtedy upuszczają jadu i obijają jednego czy drugiego przybysza (mediana ceny ciasnej kawalerki w Silicon Valley to obecnie jakieś 2,5 tys. dolarów, łóżko w wieloosobowym pokoju za 1 tys. dolarów to nie lada gratka).
Domniemuję, że mają tam, w tych Stanach, i tam w tych Niemczech, jakichś ekonomistów?
Na końcu teksu tak tylko upuszczam luźną myśl: dlaczego czynsze w Warszawie nie są przedmiotem żadnej debaty, skoro kawalerka kosztuje tu przeciętnie 2,6 tys. zł – niemal tyle, ile w trzykrotnie lepiej wynagradzającym pracowników Berlinie?
Och jaka szkoda, że w 2019 roku w Polsce – w drugiej, jakże przypadkowej kadencji rządów PiS – nawet wspominka o polityce społecznej wciąż jest niemile widziana.
A tu bezprecedensowy przykład mojego nieuctwa:

Berlin zamraża czynsze na pięć lat. Czas na Warszawę?

To już pewne: po Nowym Jorku teraz to Berlin zamraża czynsze. Przez pięć lat ceny najmu pozostaną na poziomie z czerwca br. Rosły, bo w modnym Berlinie na jedno mieszkanie przypada od 400 do 800 chętnych. A to jest okazją dla spekulantów.

Źródło
Opublikowano: 2019-10-23 11:45:22

Zadeptywanie społeczników

Zadeptywanie społeczników

Piotr Moniuszko jest związkowcem na poczcie we Wrocławiu. Został zwolniony dyscyplinarnie, bo za bardzo fikał. Zwolniono go mimo, że przed zwolnieniem chroni go prawo. Ale Poczta Polska ma to prawo w n osie. Wiedzą, że za rok dwa przegrają w sądzie, a mimo to zwalniają działaczy, którzy upominają się o lepsze warunki pracy i płacy. Takie zwolnienia mają przekonać innych, że „nie warto podskakiwać”. Bo wprawdzie prawo chroni liderów związkowych przed zwolnieniem, ale szefowie spółek skarbu państwa mają to prawo za nic i nie ma na nich rady. Są górą, robią co chcą. Podobnie było w PLL LOT, tylko tam w wyniku strajku pracodawca musiał cofnąć wypowiedzenia wobec kilkudziesięciu stewardes.
Działacze Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej byli na pikiecie w obronie zwolnionego związkowca. Byliśmy też wspierać strajkujące stewardesy, które w końcu wywalczyły po 1000 zł podwyżki. Prawo do godnej pracy i płacy jest ściśle powiązane z prawem do dachu nad głową. To są prawa człowieka, o które na co dzień walczymy. Z tego samego powodu byliśmy pod siedzibą Amiki we Weronkach by protestować przeciw mobbingowi. Mobbingowi, który według koleżanek i córki Ilony Pujanek doprowadził do jej samobójstwa. Za wypowiedzi na wiecu pod fabryką Amica Wronki pozwała mnie do sądu. Czują się obrażeni, chcą żebym zapłacił 60 000 zł jako karę za moje słowa. Nie mam takich pieniędzy, bo większość czasu poświęcam na pomaganie ludziom. Bez jakiejkolwiek zapłaty. A na życie zarabiam takimi felietonami jak ten. 30 października ludzie, którym pomagamy pojadą z nami do Poznania na mój proces. Janek Śpiewak też płaci za swą działalność. Reprywatyzacyjni złoczyńcy poczuli się obrażeni i wytoczyli mu aż 22 procesy.
Kiedy związek pocztowców z Wrocławia przystąpił do Związkowej Alternatywy, nowej, radykalnej centrali związkowej, prowadzonej przez Piotra Szumlewicza i Monikę Żelazik, którzy maja za sobą kierowanie zwycięskim strajkiem w PLL LOT, jej lidera Piotra Moniuszkę nie tylko zwolniono dyscyplinarnie pod śmiesznym pozorem, że pisał na blogu, że Poczta Polska ma kłopoty, ale także wszczęto przeciw niemu sprawę karną o to, że rzekomo pobrał niesłusznie jakiś zasiłek. Gdyby tego było mało podjęto próbę pozbawienia go służbowego mieszkania.
Przypominają się w takich chwilach słowa premiera Józefa Cyrankiewicza, o tym, że „rękę podniesioną na władzę odetniemy”. Formalnie mamy demokrację, ale jeśli ktoś śmie upomnieć się o prawa innych, wówczas ci możni i bogaci podejmą próbę jego zadeptania.
Pewien bandyta wniósł do sądu akt oskarżenia przeciwko mnie za to, że nazwałem go na antenie jednej z prywatnych stacji telewizyjnych bandytą. Oddalając powództwo sąd napisał w uzasadnieniu: „Jeżeli ktoś wywozi drugą osobę do lasu i każe jej kopać grób, to jest bandytą”. W spółkach skarbu państwa, które powinny świecić przykładem, jeśli idzie o przestrzeganie prawa, w tym prawa pracy, źle się dzieje. Tak było w Locie, tak jest Portach Lotniczych, tak wreszcie dzieje się na poczcie. Zwalczanie mobbingu to jedno z naszych zadań. A mobbowani pracownicy coraz częściej zgłaszają się po pomoc do Kancelarii.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2019-10-17 10:55:08

"A czy jak powiem koleżance, że ma ładną sukienkę, to będzie seksizm? Och, ta polityczna poprawność to taka trudna

"A czy jak powiem koleżance, że ma ładną sukienkę, to będzie seksizm? Och, ta polityczna poprawność to taka trudna sztuka!" – słychać co rusz.
No dobra, to czas na jaskrawy przykład popisu seksizmu w praktyce. Ekonomicznego Nobla otrzymały trzy osoby: pan, pan i pani – o czym napisał Witold Gadomski.
O pierwszym panu – Abhijitcie Banerjee – dowiadujemy się m.in., że jest profesorem MIT, a także gdzie studiował, gdzie się doktoryzował, jaką książkę napisał i jaką w związku z tym przyznano mu nagrodę.
W przypadku pana numer dwa – Michaela Roberta Kremera – poznajemy nie tylko arkana przebiegu jego kariery akademickiej, ale także przybliżona zostaje nam jego uszczelkowa teoria rozwoju gospodarczego.
Czas na panią – to "z pochodzenia Francuzka, prywatnie jest żoną profesora Banerjee i pracę doktorską pisała pod jego kierunkiem". Tak drodzy i drogie. To wszystko.
No dobrze, ale może faktycznie Esther Duflo nie ma się czym pochwalić? Może mąż dopisał ją do swoich prac z litości i/lub miłości? Może w ten sposób chciał wynagrodzić jej pyszne obiady, bez których jego praca własna upływałaby mniej wartko?
Jak donosi Piotr Lewandowski z Instytutu Badań Strukturalnych, który owe dysproporcje w tekście wychwycił, Duflo:
– jest laureatką medalu Clarka dla najlepszych ekonomistów przed 40. rokiem życia
– zdobywczynią prestiżowego grantu MacArthur Foundation "dla geniuszy"
– redaktorką American Economic Review
a na dodatek
– mimo 11-letniej różnicy wieku jest cytowana częściej niż jej mąż
– większość ze swoich prac napisała samodzielnie lub z innymi autorami – nie z mężem
Można by też wspomnieć, że studiowała na MIT. Ale nawet na to zabrakło miejsca. Cóż, najważniejsze, że wiemy, z kim sypia.
Seksizmu naszego powszedniego

Źródło
Opublikowano: 2019-10-14 20:16:02

Fajnie jest głosować z przekonaniem!

Tradycyjnie głosuję wieczorem, ale już teraz życzę wszystkim, żebyście po oddaniu głosu i poznaniu wyników wyborów mogli czuć się tak, jak niżej. Fajnie jest głosować z przekonaniem!

Así nació AAINJALA con 15O Tambores – AAINJAA

SÍGUENOS EN YOUTUBE Y EN: https://www.facebook.com/AAINJAA/ https://twitter.com/AAINJAA https://www.instagram.com/aainjaa/ Haz parte de este movimiento socio…

Źródło
Opublikowano: 2019-10-13 13:02:56

Wygląda jak zbiór nazwisk a w rzeczywistości to część grupy ludzi pracujących cz

Wygląda jak zbiór nazwisk a w rzeczywistości to część grupy ludzi pracujących często od 2015, 2016 razem na rzecz stworzenia nowej jakości w polskiej polityce. Część pomorska, część Razem Pomorze – na profilu można przeskrolować kilka lat pracy, wydarzeń, opinii, interwencji, debat, spotkań, protestów. Zazwyczaj to była praca grupowa.

Niedziela 13 października to będzie podsumowanie tych kilku lat. Proszę więc o głos wszystkich, którzy i które kiedykolwiek liczyli na Razem i na powstanie nowej Lewicy w Polsce. Wasze głosy są potrzebne żebyśmy dalej wierzyły i wierzyli, że warto o to walczyć.

Ja kandyduję z okręgu 25, nie z Gdyni. Jest to po części wybór, po części zaskoczenie i dla mnie. Czasami zmusza nas życie do wyzwań, starałem się podołać. Pochodzę z małej miejscowości, w Trójmieście mieszkam od 7 lat i ciągle traktuję je jak jeden organizm a Pomorze odkrywam i się go uczę. Poczytajcie o mnie tutaj na fanpejdżu (są linki do debat itd.), na stronach, które wspominam, jeśli Was przekonam to zapewniam, że głos na mnie nie będzie zmarnowany.

Gdybym miał polecić jedną osobę w Gdyni to byłby to Michał Kowalewski, współtwórca Marzę o Gdyni, podpora gdyńskiego Razem. Dopóki on będzie działał razemowy głos w Gdyni nie umilknie. Każdy inny kandydat i kandydatka jest godna głosu, wszyscy włożyli pracę w młodą, oddolną, idealistyczną lewicę. Ich biogramy są na stronie www.lewica2019.pl

Startujemy z list Lewica – KW Sojusz Lewicy Demokratycznej Wszyscy jednak mówimy w polityce Waszym głosem, głosem dość zwykłych i niezwykłych zarazem ludzi, którzy odkryli moc dzięki organizacji i ideom lewicowym i zbudowali coś od zera.




Źródło
Opublikowano: 2019-10-11 22:30:12

Już w tę niedziele wybory, które zdecydują o przyszłości Polski. Czego Wy oczekujecie od swoich posłów i posłanek? Co je

Już w tę niedziele wybory, które zdecydują o przyszłości Polski. Czego Wy oczekujecie od swoich posłów i posłanek? Co jest dla Was najważniejsze? Czym zajęlibyście się najpierw? Ochrona zdrowia, transport publiczny, prawa kobiet, świeckie państwo, ochrona środowiska? Jest tyle rzeczy do zrobienia – gdzie zacząć?


Źródło
Opublikowano: 2019-10-11 12:04:00

Jak się ląduje na bruku

Jak się ląduje na bruku

Zbliża się okres ochronny. Od 1 listopada do 31 marca nie będzie już można wyrzucać ludzi na bruk. Stąd nasilenie eksmisji. I więcej pracy dla Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej. Wiem, że wiele osób żyje w mylnym przeświadczeniu, że eksmisji na bruk w Polsce już nie ma. Ale wystarczy, że osoba eksmitowana nie pójdzie na rozprawę, a sąd od razu zwykle bez badania czy jest ona uprawniona z mocy prawa do lokalu socjalnego wydaje wyrok o wyrzuceniu na ulicę. Takim listkiem figowym jest zapewnienie przez gminę pomieszczenia tymczasowego na miesiąc do pół roku. Po upływie tego okresu spędzonego w jakimś np. hotelu robotniczym wyrzucenie na ulicę odbywa się już bez komornika. Zwykle robi to jakaś ochrona. Duża część osób bezdomnych, które spotykamy na ulicach znalazła się w tej sytuacji w wyniku zastosowania takiej właśnie procedury.
Są jednak i tacy, którzy wylatują z mieszkań policyjnych w trybie „wykwaterowania”. Zwykle są to żony owdowiałe lub rozwiedzione, które w zasobach mieszkaniowych policji znalazły się, bo ich mąż był funkcjonariuszem policji. Tu, na co zwracaliśmy wielokrotnie uwagę władzom nie ma mowy o rozprawie sądowej o eksmisję, w trakcie której sąd mógłby przyznać prawo do lokalu socjalnego. Jest wykwaterowanie na bruk. Pewna była żona policjanta, która zgłosiła się do nas po pomoc uzyskała w mojej obecności zapewnienie, że nie zostanie wykwaterowana i że policja zaczeka na zmianę ustawy, która przyzna takim osobom prawo do sądu. Jednak wciąż policja śle jej wezwania do opuszczenia mieszkania.
Coraz większą plagą są licytacje. Tutaj tytułem do eksmisji jest nie wyrok sądowy, lecz przysądzenie własności na rzecz osoby, która wylicytowała mieszkanie z lokatorami. Nie wchodzi więc w grę rozpatrywanie uprawnienia do lokalu socjalnego. Na szczęście istnieją prawne sposoby zablokowania takiej eksmisji, zwłaszcza wobec osób, które mieszkają a nie były dłużnikami, np. dzieci. Ale ludzie nie znają się na przepisach i jeśli nie dotrą do nas czy innej sensownej organizacji społecznej, to wylatują, a dzieci nierzadko trafiają do domów dziecka lub rodzin zastępczych.
Wreszcie bezdomnymi zostają osoby, które wychodzą z zakładów karnych. Taka jest historia pani Ani, która dzwoni do mnie z więzienia, bo podczas odsiadki straciła mieszkanie, a jej dzieci są w domu dziecka. Ona chce po wyjściu zdobyć jakiś kąt i odzyskać dzieci. Kiedy znajoma dziennikarka i działaczka społeczna zgłosiła się na moją prośbę do zakładu karnego by odwiedzić panią Anię, powiedziano jej, że takiej osoby tam nie ma. Jednak dziennikarka jest uparta i ustaliła, że pani Ania tam jest. Dzięki tej wizycie uzyskała pełnomocnictwo i teraz wspólnie zabiegamy dla niej o mieszkanie i zamierzamy jej pomóc w odzyskaniu dzieci, a dzieciom w odzyskaniu matki.
Na bruk można też trafić, bo właściciel wynajmowanego przez nas mieszkania „straci cierpliwość”, bo zalegamy z czynszem i bez wyroku, bez komornika za pomocą wynajętych osiłków wystawi nas z dnia na dzień pod chmurkę. To są tzw. dzikie eksmisje. Z nimi najtrudniej sobie poradzić. Bo komornik zapowiada swoje przybycie na konkretny dzień i godzinę. Można przyjść, usiąść na schodach i zablokować. Jednak o tym, kiedy przyjdzie ekipa by nielegalnie nas wyrzucić nigdy dokładnie nie wiadomo.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2019-10-11 11:53:04

Kiedy chodzimy głosować, niezwykle cenimy nasz głos

Kiedy chodzimy głosować, niezwykle cenimy nasz głos. Pieścimy go właściwym kandydatem lub kandydatką, szanujemy go, nie chcemy pochopnie go tracić. Przecież jest raz na 4 lata! W tych wyborach znowu mam szczęście. Jest nim możliwość oddania głosu zgodnie ze swoim sumieniem i ze swoimi poglądami. Przez wiele lat musiałem głosować na „mniejsze zło” albo przeciwko komuś. Dzisiaj mogę zagłosować za czymś i z pełnym przekonaniem, że poprę osobę dla której polityka to ars boni et aequi – sztuka tego co dobre i słuszne.

Moim wyborem jest Jolanta Banach. Polityk ukształtowany, w tym sensie, że ma konkretne, stabilne poglądy i ideowy kościec, który sprawia, że sposób jej głosowania w Sejmie budzi zaufanie. Jolanta Banach to troska o dobro wspólne, o zrównoważony rozwój społeczny, w którym państwo służy niwelowaniu różnic, które nigdy nie powinny mieć miejsca. To wybór za świeckim państwem, za neutralnością która daje przestrzeń wszystkim: wierzącym i niewierzącym.

Jolanta Banach jest tytanem pracy i merytoryczności. Nie zabiera głosu w sprawach, w których nie będzie do tego przygotowana. Umie przyznać się do błędu, spojrzeć na siebie i swoje decyzje krytycznie. To dla mnie osobiście ogromnie ważne, bo nie da się oglądać już programów, w których politycy stawiając sobie wzajemnie zarzuty mają tylko jedną odpowiedź „a wy”.

Wielu z Was kojarzy mnie z działalnością antydyskryminacyjną i antymobbingową, bo faktycznie jest to duża część mojego społecznego i zawodowego zaangażowania. Przyznam, że dopiero w dorosłym życiu i to całkiem niedawno odkryłem, że część z przepisów, na których codziennie pracuję jest efektem prekursorskiej działalności Jolanty Banach z lat 90-tych, kiedy była pełnomocniczką rządu ds. kobiet i rodziny. Wtedy już propagowała zmiany w kodeksie pracy, które dzisiaj są oczywistym standardem dla wszystkich. Pisałem wyżej, że Jolanta Banach jest politykiem ukształtowanym, a dla mnie oznacza to, że te ministerialne teki, rzekome zaszczyty ma za sobą. Jej ambicją, jak sądzę, nie jest cokolwiek piastować, ale działać i mieć do tego narzędzia. Bardzo kibicuję, aby Jola to poselskie narzędzie w niedzielę otrzymała.

A przy tym mam ten komfort ogromny, bo dzięki łączącej nas przyjaźni wiem, że Jola jest osobą o żelaznej lojalności, ogromnej osobistej ofiarności i honorze. W tym klasycznym i najpiękniejszym go rozumieniu. Czekam na niedzielę z radością, aby w kratce przy jej nazwisku postawić soczysty krzyżyk poparcia, co niniejszym wszystkim polecam i o co proszę.

P.S. Do tego posta wybrałem ilustrację, która pokazuje Joli skuteczność. W Gdańsku dzieci i młodzież jeżdżą za darmo komunikacją publiczną, a seniorzy mają dostęp do bezpłatnych usług przy drobnych naprawach w domu. Koszty usług opiekuńczych dla osób niepełnosprawnych spadły, a w przygotowaniu jest zakaz eksmisji na bruk. Wszystko to, bo Jola umiała budować mosty ponad politycznymi podziałami i zyskać poparcie dla prospołecznych rozwiązań. Liczę na to samo z jej udziałem w Sejmie. Skoro udawało się w Gdańsku niech uda się i w Warszawie.

www.gdansk.pl

Źródło
Opublikowano: 2019-10-11 10:13:26

Kochani! Ostatni dzień przed ciszą wyborczą – głosujmy w niedzielę na Lewicę!

Kochani! Ostatni dzień przed ciszą wyborczą – głosujmy w niedzielę na Lewicę!

Przez ostatnią kadencję widzieliśmy jak wygląda Sejm bez lewicy. Wygląda źle. Pojutrze jest historyczny moment – możemy to zmienić. Sondaże wyraźnie pokazują, że tego właśnie chcą Polki i Polacy. Mamy mocną trzecią pozycję, mamy niemal pewność, że będziemy parlamencie.

I wiemy, co w tym parlamencie chcemy robić. Wiemy, co będzie należało do nas. Będziemy sprzeciwiać się przepychaniu ustaw po nocach i deptaniu Konstytucji. Będziemy walczyć o sprawiedliwe państwo dobrobytu. Będziemy walczyć o to, żeby kobiety były wreszcie pełnoprawnymi obywatelkami – żeby płace i obciążenia były równe i żeby żaden facet nie decydował z Warszawy czy i z kim wolno nam mieć dzieci. Będziemy walczyć o żłobki i przedszkola – żeby miejsce czekało na każde dziecko w Polsce. Słowem, o europejską normalność. O przestrzeganie prawa i praw dla wszystkich.

Ale to tylko od Was zależy ile będziemy mieli siły, żeby to robić. To tylko od Was zależy, czy lewicowych posłów i posłanek zasiądzie na Wiejskiej dziesięcioro, czy sześćdziesięcioro.

Dlatego prosimy o Wasze głosy. Dlatego ja o nie proszę. Każdy się liczy. Są okręgi, w których kilkadziesiąt głosów będzie rozstrzygało o mandacie. Proszę, głosujcie na Lewicę. Porozmawiajcie ze znajomymi, z rodziną. Napiszcie na Twitterze, na Telegramie, Tinderze, Instagramie, Facebooku.

Chcę zwrócić się do tych z Was, którzy się wahacie, albo nie wiecie jak głosować. Jeśli choć część lewicowych idei jest Wam bliska – proszę, dajcie nam szansę. Nie musimy się przecież we wszystkim zgadzać. Przeciwnie, chcielibyśmy walczyć o Wasze prawa – o nasze wspólne prawa – nawet mimo różnic. Lewica nie jest przecież rycerzem na białym koniu. Ja nie twierdzę, że głos na nas sprawi, że za 48 godzin obudzimy się w raju na ziemi. Ale obiecuję, że jeśli zostanę posłanką, to przez cztery lata będę niestrudzenie popychać sprawy w dobrą stronę.

W maju skończyłam 30 lat. Mnie nie było na świecie, kiedy panowie pili sobie wódkę w Magdalence. Byłam w podstawówce, kiedy wchodziliśmy do NATO. W gimnazjum kiedy do Unii. Ja naprawdę nie będę toczyć w Sejmie przeterminowanych wojen z minionych sezonów.

A powiedzmy to sobie szczerze: polski parlament jest jednym z najstarszych w Europie. Większość mają w nim mężczyźni urodzeni za Gomułki i za Bieruta. I naprawdę nastał już czas, żeby przekazać pałeczkę nowemu pokoleniu – ludziom urodzonym już w III Rzeczypospolitej i wychowanym w trzecim tysiącleciu. To my, młodzi, lepiej rozumiemy wyzwania współczesnego świata. To nie jest przecież przypadek, że do protestów klimatycznych pierwsza stanęła młodzież. Zmiana klimatu, nierówności społeczne, kolejne fale cyfrowej rewolucji – to są nasze problemy, bo to o naszą przyszłość tu chodzi.

Nie możemy dłużej tkwić w mentalnym przedszkolu, w którym prawica zawłaszcza państwo w imię swoich dawnych sporów. Potrzebujemy posłów i posłanek lewicy, bo potrzebujemy nowego pokolenia przywódców i przywódczyń. Potrzebujemy ich już teraz – bo przyszłość już tu jest. Polski parlament musi ją dogonić. Dogonić XXI wiek.

Lewica to właśnie chce zrobić. To ja chcę zrobić. Zrobię to z Waszą pomocą i dzięki Wam.

Dziękuję Wam!

#Lewica #ZawiszaDoSejmu #Zawisza2019 #MożecieNaMniePolegać #PolegaćJakNaZawiszy


Lewica,ZawiszaDoSejmu,Zawisza2019,MożecieNaMniePolegać,PolegaćJakNaZawiszy

Źródło
Opublikowano: 2019-10-11 07:10:39

Dzisiaj na konferencji w Katowicach razem z Wanda Nowicka, Gabriela Morawska-Sta

Dzisiaj na konferencji w Katowicach razem z Wanda Nowicka, Gabriela Morawska-Stanecka – kandydatka opozycji do Senatu RP i Włodzimierz Czarzasty mówiliśmy o potrzebach transportowych regionu.

W trakcie kampanii rozmawialiśmy z ludźmi, jeden z tematów który się powtarzał, to transport publiczny. Ludzie z całego regionu skarżą się na niewystarczająco częste połączenia, stacje i przystanki mocno oddalone od miejsca zamieszkania, czas przejazdu trwający zbyt długo. Dlatego, aby wyjść ku potrzebom mieszkanek i mieszkańców Metropolii Śląsko-Zagłębiowskiej zobowiązujemy się walczyć o dofinansowanie projektu transportowego Politechniki Śląskiej dla Metropolii, który znacząco poprawi jakość transportu na Śląsku i Zagłębiu. Link do konferencji w komentarzu.

#LewicaRazem #GórnośląskoZagłębiowskaMetropolia #GZM #Transport #PolitechnikaŚląska





LewicaRazem,GórnośląskoZagłębiowskaMetropolia,GZM,Transport,PolitechnikaŚląska

Źródło
Opublikowano: 2019-10-10 21:52:37

W Razem chcemy inwestować w nowoczesny transport. Chcemy odbudować transport publiczny w Polsce powiatowej. Chcemy zainw

W Razem chcemy inwestować w nowoczesny transport. Chcemy odbudować transport publiczny w Polsce powiatowej. Chcemy zainwestować środki w rejony do tej pory zapomniane. Jednak drogą ku temu nie jest niszczenie jednego z najpiękniejszych rejonów Polski.

Niestety politycy POPiSu forsują budowę ekspresowej drogi przez środek Mazur.🚚 Chcą DK 16 zamienić w tranzytową trasę szybkiego ruchu. Przez środek Mazur i jezior. DOSŁOWNIE

Planowane projekty Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zakładają m.in. budowę wielkich estakad nad jeziorami Juksty, Ryńskie, Orzysz, Kraksztyn. Ingerencję w tereny Natura 2000 w tym ostoję ptactwa Łukajno czy bagna Nietlickie🌊🌳. 5 wielkich mostów, osuszanie terenu, wycinka lasu, 22 tysiące pojazdów dziennie. To wystarczające argumenty by być przeciw i zachęcać do rozważenia budowy nowej drogi (niekoniecznie ekspresowej) na południe od Wielkich Jezior Mazurskich.

Na szczęście lokalni społecznicy i ekolodzy w ramach akcji Ratujmy Mazury podejmują starania by nie dopuścić do budowy drogi według takiego planu. Akcję od początku popierają lokalni działacze Razem, w tym Bartosz Grucela.


Źródło
Opublikowano: 2019-10-09 16:24:01

Maciej Konieczny (Lewica): państwo PiS organizacyjnie leży i kwiczy

"Rządowy program Mieszkanie plus okazał się kompletnym niewypałem, wcześniejsze rządy też zajmowały się raczej dosypywaniem szczodrą ręką kasy bankom i deweloperom niż realnym rozwiązywaniem kryzysu na rynku mieszkań. Po 30 latach transformacji żyjemy w najbardziej przeludnionych mieszkaniach w Europie. Wynajem w dużych miastach zabiera często całą wypłatę, a na kredyt na 40 lat nie każdego stać. Szczególnie, że realnie połowa kosztu nowego mieszkania to marża dla banku i dewelopera. Mamy sytuację, w której nauczycielki w dużym mieście często po prostu nie stać na samodzielne mieszkanie. Lewica wie, jak ten problem realnie rozwiązać. To państwowa spółka powinna budować mieszkania na terenach należących do skarbu państwa. Dzięki temu ludzi będzie w końcu stać na mieszkania."

Maciej Konieczny (Lewica): państwo PiS organizacyjnie leży i kwiczy

– Państwo, które obsadza wszystkie dobrze płatne fuchy partyjnymi nominatami, które nie potrafi korzystać z wiedzy ekspertów, nigdy niczego poważnego nie zbuduje – podsumowuje ostatnią kadencję rządów Prawa i Sprawiedliwości Maciej Konieczny, "jedynka" Lewicy w Katowicach. W przedwyb…

Źródło
Opublikowano: 2019-10-09 15:53:39

Katastrofa klimatyczna puka do naszych bram. A co na to PiS?

🌍 Katastrofa klimatyczna puka do naszych bram. A co na to PiS?

👎 Blokuje cele klimatyczne dla Unii Europejskiej,
👎 Kłamie, że węgla wystarczy nam na 100 lat,
👎 Nie kiwnie palcem, by wprowadzać Odnawialne Źródła Energii.

Kaczyński chce nas zabićPiS to ludzie, którzy dla własnych korzyści poświęcą nasze życie i naszą przyszłość.

Lewica zrobi wszystko, by zatrzymać katastrofę klimatyczną. Inwestycje w wymianę kopciuchów, w OZE i w transport publiczny to nasz absolutny priorytet

#KatastrofaKlimatyczna #Lewica #ZawiszaDoSejmu #Zawisza2019 #MożecieNaMniePolegać #PolegaćJakNaZawiszy

——————————————
Odbiorca: Fundusz Wyborczy SLD
Nr konta: 32 1020 1026 3174 2000 0000 0601
Tytuł: Darowizna na kandydatkę: Marcelina Zawisza, okręg nr 21, Opole



KatastrofaKlimatyczna,Lewica,ZawiszaDoSejmu,Zawisza2019,MożecieNaMniePolegać,PolegaćJakNaZawiszy

Źródło
Opublikowano: 2019-10-09 15:13:00

Obejrzyj Adrian Zandberg odpowiada na pytanie o zwiększenie dzietności i in vitro w czasie debaty TVN24


Co zrobić, aby zwiększyć dzietność? Co dalej z in vitro? Posłuchajcie odpowiedzi Adrian Zandberg na wczorajszej debacie w TVN24!

"Oczywiście, że in vitro powinno być w pełni finansowane z budżetu państwa, tak jak każde inne świadczenie medyczne. Zamiast opierać się o naukę, to rząd opiera się o uprzedzenia albo ideologię, odcinając ludziom dostęp do świadczeń medycznych. To postawienie sprawy na głowie i jest to wymowny symbol rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Ale problemów demograficznych nie rozwiąże samo in vitro. Ludzie nie decydują się na dzieci z 3 powodów: po pierwsze, nie mają poczucia stabilności, jeżeli chodzi o pracę. Przez 4 lata PiS nie zlikwidował umów śmieciowych.

Po drugie, są strasznie wysokie koszty mieszkań. Wynajem mieszkania to czasem to 70, 80 procent pensji. Ludzie nie decydują się na dzieci, bo nie mogą mieć pewności, że będą mieli dach nad głową i będą mieli gdzie tego dzieciaka wychować."

Wreszcie trzecia sprawa to brak wsparcia państwa w opiece nad dzieckiem. Lewica ma program budowy 200 000 nowych miejsc w żłobkach, tak żebyśmy w końcu skończyli z tą zawstydzającą sytuacją, gdy tak bardzo odstajemy pod tym względem od standardów europejskich.
"


Źródło
Opublikowano: 2019-10-09 13:32:05

Można już odsłuchać wczorajszej dyskusji w Radiu Gdańsk. Mówiłem m.in. o tym jak

Można już odsłuchać wczorajszej dyskusji w Radiu Gdańsk. Mówiłem m.in. o tym jak ważnym narzędziem kreowania sprawiedliwości społecznej (uczciwego udziału wynagrodzeń w PKB, podziału zysków z efektywności) i innowacyjności jest płaca minimalna. Dlatego chcemy ją podnosić w porozumieniu ze związkami zawodowymi i innymi grupami. Wysokość płacy nie jest łaską Jarosława Kaczyńskiego, powinniśmy wypracować stałe standardy które zabezpieczają interesy pracowników i Polskiej gospodarki. Była też mowa o emeryturach i smogu oraz edukacji.

https://m.radiogdansk.pl/…/100553-jak-panstwo-powinno-walcz…


Źródło
Opublikowano: 2019-10-09 08:10:24

Zadbajmy o ochronę zdrowia i jej pracowników. System opieki zdrowotnej nie może działać kosztem osób, które się dla nieg

Zadbajmy o ochronę zdrowia i jej pracowników. System opieki zdrowotnej nie może działać kosztem osób, które się dla niego poświęcają. Kaja Filaczyńska jest lekarką. Pracowała w szpitalach we Wrocławiu, Legnicy i Opolu. Zna te problemy z własnego doświadczenia. Przeczytajcie co ma na ten temat do powiedzenia.

"Medycyna to praca zespołowa. Lekarz nic nie zrobi, jeśli nie będzie diagnosty laboratoryjnego, pielęgniarki czy fizjoterapeuty. Można przeprowadzić operację na światowym poziomie, ale pacjent bez rehabilitacji nie wróci do sprawności. Poza lekarzami są inne zawody medyczne, którym należy poprawić warunki pracy, bo jeśli tego nie zrobimy, system się wywróci".


Źródło
Opublikowano: 2019-10-09 07:54:04

Są ludzie, którym wszystko kojarzy się z seksem. Janowi Szyszce, byłemu – całe szczęście! – ministrowi środowiska, znane

Są ludzie, którym wszystko kojarzy się z seksem. Janowi Szyszce, byłemu – całe szczęście! – ministrowi środowiska, znanemu wrogowi drzew, a obecnie kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu z mojego podwarszawskiego okręgu, różne rzeczy kojarzą się z komunizmem. Podczas wczorajszej debaty w Pruszkowie Szyszko mianem "spuścizny po systemie komunistycznym" określił żłobki i przedszkola. Dodał też, że to "sztuczne pomaganie" i "sprawy chwilowe".

W 2018 roku w Polsce było 137,6 tys. miejsc w żłobkach i innych placówkach opieki nad dziećmi do trzeciego roku życia. Co prawda w ostatniej dekadzie dostępność żłobków wyraźnie się zwiększała, ale wciąż zbyt wolno i nierównomiernie. W wielu miejscach nawet jeśli żłobek jest, to za miejsce w nim trzeba słono zapłacić. Tymczasem inwestycje w żłobki niosą ze sobą wielkie społeczne korzyści. Eksperci wskazują na rozwój kompetencji społecznych i poznawczych dzieci, zwłaszcza tych pochodzących z rodzin o gorszej sytuacji finansowej. Dobrze działająca sieć żłobków umożliwia młodym rodzicom – zwłaszcza matkom – łatwiejszy powrót do pracy.

Dlatego Lewica chce, by dzięki współpracy państwa i samorządów w ciągu najbliższych 4 lat powstało w Polsce 200 tys. nowych miejsc w żłobkach. Dostęp do żłobka nie powinien zależeć od grubości portfela – miejsce w publicznym żłobku musi być bezpłatnie dostępne dla każdego dziecka. Już w przyszłym roku powinniśmy przeznaczyć na budowę i funkcjonowanie żłobków dodatkowe 2 miliardy złotych z budżetu państwa. To inwestycja w przyszłość dzieciaków, rodzin i polskiej gospodarki.

Chciałabym, by za kilka lat Polska była pod tym względem bardziej podobna do Danii, gdzie opieką żłobkową objęta jest większość dzieci do trzeciego roku życia. Dla Jana Szyszki może to być nawet maoizm – dla mnie to normalne, socjaldemokratyczne standardy.

PS. Mianem "spuścizny po systemie komunistycznym" prof. Szyszko określił żłobki i przedszkola. Przed wojną ich funkcję pełniły ochronki. Pierwsze pojawiły się na początku XIX (!) wieku.


Źródło
Opublikowano: 2019-10-07 18:52:08

W Razem wierzymy, że prawdziwe bezpieczeństwo i wsparcie zapewniają przede wszystkim dobre i dostępne dla wszystkich usł

W Razem wierzymy, że prawdziwe bezpieczeństwo i wsparcie zapewniają przede wszystkim dobre i dostępne dla wszystkich usługi gwarantowane przez państwo.

Każde dziecko powinno mieć miejsce w publicznym żłobku i przedszkolu. Każdy powinien mieć dostęp do bezpłatnej opieki medycznej. Transport publiczny powinien być dostępny i wygodny. W XXI wieku powinien to już być standard.

Niestety dziś zwłaszcza w mniejszych miejscowościach państwo zawodzi. Miejsc w żłobkach nie ma, transport

publiczny jest likwidowany, a dostęp do lekarza bardzo trudny. O tym, z jakimi problemami mierzą się mieszkańcy Mazowsza Wschodniego i jakie mamy pomysły, żeby te problemy rozwiązać mówi w wywiadzie dla OKO.press Dorota Olko, rzeczniczka prasowa Razem.


Źródło
Opublikowano: 2019-10-07 18:12:00

Widzicie, ile procent ma Lewica na Opolszczyźnie?

Widzicie, ile procent ma Lewica na Opolszczyźnie?

Prawie 1⃣3⃣%!

A wciąż nam rośnie! 😍

💪 Wracamy do Sejmu! Idziemy, by walczyć o większe nakłady na ochronę zdrowia, o publicznego dewelopera, który będzie budował tanie mieszkania, o przywrócenie pociągów i autobusów do wszystkich miejscowości, o wyższą płacę minimalną, o bezpieczeństwo kobiet, o równość małżeńską, o walkę z katastrofą klimatyczną… O to, co najważniejsze dla nas wszystkich

To już ostatnia prosta! Głosujcie na Lewicę!

#Lewica #Sejm #ZawiszaDoSejmu #Zawisza2019 #MożecieNaMniePolegać #PolegaćJakNaZawiszy #Opolszczyzna

—————————————–
Odbiorca: Fundusz Wyborczy SLD
Nr konta: 32 1020 1026 3174 2000 0000 0601
Tytuł: Darowizna na kandydatkę: Marcelina Zawisza, okręg nr 21, Opole



Lewica,Sejm,ZawiszaDoSejmu,Zawisza2019,MożecieNaMniePolegać,PolegaćJakNaZawiszy,Opolszczyzna

Źródło
Opublikowano: 2019-10-07 17:04:01

Obejrzyj PiS ma przerąbane!


Bardzo dobre przemówienia Marcelina Zawisza z wczorajszej, katowickiej konwencji Lewicy. PiS nie da rady zbudować nowoczesnego państwa dobrobytu, bo zwyczajnie nie potrafi budować. Liberałowie nie będą nawet próbowali. Do tego potrzebna jest Lewica.

PiS ma przerąbane. Naprawdę. Ludzie złapali trochę oddechu. Rozglądają się i co widzą? Państwo, które nie działa. Ochronę zdrowia, która nie działa. Transport publiczny, który nie działa. Edukację, która jest w kryzysie. Katastrofę klimatyczną z którą nasze państwo nic nie robi. Widzą to wszystko i…

Więcej


Źródło
Opublikowano: 2019-10-06 12:12:53

5 października to Światowy Dzień Nauczyciela, ale my myślimy o nauczycielkach i nauczycielach nie tylko w ten dzień.

5 października to Światowy Dzień Nauczyciela, ale my myślimy o nauczycielkach i nauczycielach nie tylko w ten dzień.

Wiemy, jak ciężko pracujecie. Nawet 47 godzin tygodniowo. Wiemy, że jest to praca wymagająca intelektualnie, fizycznie i emocjonalnie. Wiemy to, bo wśród nas i naszych rodzin jest wiele nauczycielek i nauczycieli. Zasługujecie na szacunek, dobre wynagrodzenie i szkoły na miarę ambicji i marzeń Waszych, uczniów i rodziców. Dołożymy wszelkich starań, żeby tak się stało.


Źródło
Opublikowano: 2019-10-05 18:51:00

Brałem wczoraj udział w programie Polsat Interwencja Extra gdzie zaprezentowano historię oszusta, który podstępem wsadzi

Brałem wczoraj udział w programie Polsat Interwencja Extra gdzie zaprezentowano historię oszusta, który podstępem wsadził ludzi do piwnicy, ich mieszkanie sprzedał i ulotnij się z kasą, chociaż obiecał zamianę mieszkania na mniejsze i pomoc w spłacie stosunkowo niewielkiego zadłużenia. W podobny sposób oszukał co najmniej 16 rodzin. W końcu dzięki interwencji Prokuratury Generalnej trafił do więzienia na 3 i pół roku. Oczywiście oszust nic nie ma na siebie. Po połowie kary wyjdzie za dobre sprawowanie i będzie korzystał z owoców swych przestępstw, podczas gdy oszukani będą cierpieć biedę. Państwo polskie nie jest dość silne by iść za śladem wyłudzonych i ukradzionych pieniędzy? Od czego są techniki operacyjne? Czyżby zabrakło podsłuchów? Przecież jeżeli byłaby taka wola polityczna można byłoby odzyskać pieniądze i jeszcze pociągnąć do odpowiedzialności karnej ludzi, którzy je dla oszusta "przechowują". Ale jakoś można podsłuchiwać polityków, a oszustów już nie?

Źródło
Opublikowano: 2019-10-05 12:40:43

Odsiadka jest wkalkulowana, oszust wychodzi na swoje

Odsiadka jest wkalkulowana, oszust wychodzi na swoje

Brałem wczoraj udział w programie Polsat Interwencja Extra gdzie zaprezentowano historię oszusta, który podstępem wsadził ludzi do piwnicy, ich mieszkanie sprzedał i ulotnij się z kasą, chociaż obiecał zamianę mieszkania na mniejsze i pomoc w spłacie stosunkowo niewielkiego zadłużenia. W podobny sposób oszukał co najmniej 16 rodzin. W końcu dzięki interwencji Prokuratury Generalnej trafił do więzienia na 3 i pół roku. Oczywiście oszust nic nie ma na siebie. Po połowie kary wyjdzie za dobre sprawowanie i będzie korzystał z owoców swych przestępstw, podczas gdy oszukani będą cierpieć biedę. Państwo polskie nie jest dość silne by iść za śladem wyłudzonych i ukradzionych pieniędzy? Od czego są techniki operacyjne? Czyżby zabrakło podsłuchów? Przecież jeżeli byłaby taka wola polityczna można byłoby odzyskać pieniądze i jeszcze pociągnąć do odpowiedzialności karnej ludzi, którzy je dla oszusta "przechowują". Ale jakoś można podsłuchiwać polityków, a oszustów już nie?

Źródło
Opublikowano: 2019-10-05 12:39:52