Mieszkańcy zrealizowanego w ramach programu Mieszkanie+ plus osiedla Nowy Nikisz

Maciej Konieczny:


Mieszkańcy zrealizowanego w ramach programu Mieszkanie+ plus osiedla Nowy Nikiszowiec w Katowicach niespodziewanie zostali obciążeni dodatkowymi opłatami za kontenery do wywozu śmieci. Koszt ten nie był uwzględniony w umowie, a pomimo to lokatorzy Nowego Nikiszowca mają zostać nim obciążeni.

Mieszkańcy osiedla nie godzą się na dodatkowe opłaty, a pod listem protestacyjnym podpisało się kilkaset osób. Na ich prośbę wraz z posłanką Marceliną Zawiszą interweniujemy w spółce MDR Katowice zarządzającej osiedlem.


Źródło: Maciej Konieczny
Więcej w kategorii: Maciej Konieczny
Opublikowano: 2022-05-17 17:00:08

O dach nad głową

Piotr Ikonowicz:


O dach nad głową

Pan Marek jest kucharzem. W tarapaty popadł w czasie pandemii kiedy cała branża praktycznie stanęła w miejscu. Teraz próbuje podjąć pracę, ale przy swoich 55 latach nie jest specjalnie mile widziany przez pracodawców. Zatrudniają więc go na jeden, dwa dni próbne i nie płacąc dziękują.
Żeby zawrzeć porozumienie w sprawie spłaty zadłużenia czynszowego musimy mu znaleźć stałą pracę i to na etat, bo pobory ze zlecenia czy dzieła łykną w całości komornicy. A pan Marek nie chce wracać na ulicę. Przeżył już cztery lata w kryzysie bezdomności i bardzo się boi. Ale żeby w ogóle podjąć jakieś negocjacje z miastem musi zacząć płacić czynsz, a z 719 zł. zasiłku stałego, jedynego dochodu jaki uzyskuje nie da się płacić i przeżyć.

Innemu naszemu podopiecznemu pomagamy w upadłości konsumenckiej. Padł ofiarą lichwiarzy i kilku nierozważnych decyzji. Komuś podżyrował, komuś zaufał i teraz musi upaść, żeby żyć. Ale żeby żyć musi też jeść. Dlatego załatwiamy mu robotę. Człowiek jest wiekowy i niepełnosprawny więc chętnie go wezmą do pracy w ochronie. Musimy jednak z tym zaczekać aż sąd ogłosi rozpoczęcie procedury upadłości, bo inaczej będzie pracował głównie na komorników. Upadłością pana Wojtka zajmuje się Bartek, student IV roku prawa przebywający obecnie w Hiszpanii w ramach programu Erasmus, co nie przeszkadza mu kontynuować działalności w Kancelarii, on-line.

Wkrótce spotkam się z lokatorami jednego z warszawskich TBS (Towarzystw Budownictwa Społecznego), których zarząd podobno oszukuje i okrada. Ta forma budownictwa miała pomagać w zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych osób, które ze względu na zbyt duże dochody nie kwalifikują się do lokali komunalnych, a są nie dość zamożne by dostać kredyt hipoteczny. Tymczasem mamy coraz więcej sygnałów o drastycznych podwyżkach czynszów w TBS-ach. Coś co miało rozwiązywać problem społeczny zarządy zaczęły traktować jak intratny biznes.

Stosunkowo dużo zgłasza się do nas osób, które wynajęły lokale na wolnym rynku i ze względu na spadek dochodów, utratę pracy, chorobę nie są już w stanie płacić tych co najmniej 2000-3000 zł komornego. Właściciele cisną na wyprowadzkę, a oni nie mają dokąd pójść. Najprostszym rozwiązaniem jest pozew o eksmisję. Wtedy sąd może przyznać prawo do lokalu socjalnego i matka dzieciom, osoba niepełnosprawna czy z innego tytułu objęta ochroną przed bezdomnością, nie trafi na bruk. Do czasu kiedy gmina taki lokal dostarczy, właścicielowi mieszkania należy się odszkodowanie w wysokości czynszu rynkowego. Problem w tym, że wielu właścicieli nie chce czekać. Wolą podjąć działania bezprawne, posuwając się nawet do przemocy. Są to dla nas szczególnie trudne i stresujące interwencje.

Źródłem tych wszystkich napięć jest głód mieszkaniowy. Czynsze i ceny mieszkań niewspółmierne do zarobków.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2022-05-16 08:31:54

Solidarni z pracownikami sieci Kaufland!

Maciej Konieczny:


Solidarni z pracownikami sieci Kaufland!

Już jutro o 12:00 Manifestacja, miasteczko namiotowe pod siedzibą Kauflandu – Wrocław al. Armii Krajowej 47 – organizowana przez Wolny Związek Zawodowy „Jedność Pracownicza”, na którą serdecznie zaprasza Razem. Miasteczko będzie codziennie aż do 28 maja od 12 do 18.

Pokażmy jutro wsparcie i solidarność z pracownicami i pracownikami Kauflandu, którzy domagają się wyższych wynagrodzeń i godnych warunków pracy!
Związek walczący o pracowników jest atakowany przez pracodawcę, który w działaniach związku na siłę upatruje naruszania jego dobrego imienia. A Jedność Pracownicza tylko mówi jak jest i pokazuje pracowników jak może być kiedy się zrzeszają w związek zawodowy.
O 11:30 również konferencja prasowa z udziałem związkowców, posłanki Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewica oraz przedstawiciela i przedstawicielki Razem Wrocław, Michał Gocałek i Marta Stożek

Do zobaczenia!

Cc: Wolnelewo, Strajk Kobiet Wrocław, WPunkt, Młodzi Razem – Dolnośląskie, Młodzi Razem, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, OZZ Inicjatywa Pracownicza, Jan Śpiewak, obywatel

Źródło: Maciej Konieczny
Więcej w kategorii: Maciej Konieczny
Opublikowano: 2022-05-15 21:22:33

Wreszcie jakiś porządny literacki Fame MMA się szykuje a nie tylko jakieś influe

Jan Śpiewak:

Wreszcie jakiś porządny literacki Fame MMA się szykuje a nie tylko jakieś influencery

Postrctiptum inby jest takie, że Okraska napisał u siebie na FB że ludzie krytykujący książkę jego żony stosują taktyki stalinowskiego gestapo i że zrobi im to co Szela zrobił jaśniepanom. Fajnie jest kochać swoją żonę, ale jeśli o mnie chodzi to słuchaj Remigiusz weź Szelę, Kwiczoła, Pyzdrę i resztę głosów w swojej głowie i wpadaj, zapraszam, różne fantazje można rozwiązać na żywo, taką też. Natomiast pani Magdalenie tak w ogóle to szczerze życzę tego, co uzna za sukces (chociaż chyba już to dostała) i dalszego pisania, bo jeszcze raz, poza wszystkim fajnie jednak pokłócić się w końcu o jakąś książkę a nie o to że ktoś się znowu zesrał na zakręcie internetu i życzę nam wszystkim takiej sytuacji co tydzień.

Źródło
Opublikowano: 2022-05-10 22:45:34

Płacimy rachunek za przestarzałą energetykę. Zandberg nie ma złudzeń. „RAZEM!!!”

Adrian Zandberg:


Najpierw Glapinski naganiał bankom klientów na kredyty mieszkaniowe, obiecując, że raty przez długie lata będą niskie. Teraz w panice chce uciąć bolącą nogę siekierą – bo do tego sprowadza się udział w licytacji „kto podniesie stopy procentowe najmocniej w Europie”. Taka terapia rozwiąże pewnie ostatecznie problem bólu nogi – ale jakim kosztem?

Weźmy to, co boli Polaków najbardziej, czyli ceny jedzenia. Czy podwyżki stóp je zatrzymają? Nawozy, ze względu na wojnę, szaleńczo podrożały. Rolnicy muszą się zadłużać, żeby utrzymać produkcję. Podwyżka stóp oznacza wyższe koszty kredytu. Rolnicy odbiją ją sobie oczywiście na cenach żywności. Po drodze zyskają banki, a rachunek przy kasie zapłaci konsument.

Mieszkania? Kolejne podwyżki pozwolą bankom windować WIBOR i dalej podnosić raty. W ślad za tym wzrosną czynsze – bo znaczna część wynajmowanych mieszkań została kupiona na kredyt. Efekt będzie taki, że w najbliższych miesiącach koszty życia pchną i tu inflację do góry.

Wyższe stopy nie zatrzymają też rosnących cen energii. Płacimy tu rachunek za przestarzałą energetykę. To wspólne dzieło PiSu i poprzednich rządów, które trzymały się paliw kopalnych, jak pijany płota. Żeby uciec z tej pułapki, potrzebne są inwestycje w czyste źródła energii. Wyższe koszty kredytu oznaczają, że będzie takich inwestycji mniej.

Skoro podniesienie stóp nie zatrzymało drożyzny, coraz głośniej słychać wezwania, żeby „działać ostrzej”. Dziwnym trafem mówią to przedstawiciele banków, które na takiej polityce zyskają. Niektórzy już suflują, że trzeba sztucznie wywołać recesję. Faktycznie, jeśli wpędzimy miliony ludzi w ubóstwo i beznadzieję, popyt na chleb i masło spadnie. Tylko jakim kosztem?

Płacimy rachunek za przestarzałą energetykę. Zandberg nie ma złudzeń. „RAZEM!!!”

Źródło
Opublikowano: 2022-05-08 09:14:40

A wiecie, że królowa Wiktoria kochała Irlandię? Wieczorne lustrowanie Wikipedii

Grzegorz Ilnicki:


A wiecie, że królowa Wiktoria kochała Irlandię? Wieczorne lustrowanie Wikipedii podpowiada, że w 1845 r. zaraza spowodowała zniszczenie zbiorów ziemniaków w całej Irlandii. Na kraj spadła wówczas klęska głodu (sama choroba ziemniaków nie spowodowała głodu, ale Irlandczycy musieli sprzedawać uprawiane zboże, aby móc opłacić wysokie czynsze i to właśnie było przyczyną klęski), która trwała do 1851 r.

Z głodu zmarło wówczas milion ludzi (!!!), a drugie tyle opuściło Irlandię. Podczas katastrofy królowa przekazała 5000 funtów szterlingów z własnej szkatuły dla głodujących Irlandczyków.

Kumacie? Dała 5 koła dla głodujących, przy milionie zmarłych i drugim emigrujących. Ma się ten gest. Głowa państwa. Suweren.

Maximilien, gdzie byłeś wtedy?


Źródło
Opublikowano: 2022-04-24 22:09:25

Na minutę przed północą zakończył się strajk w Solarisie. Załoga wywalczyła 50

Jan Śpiewak:

💪

Na minutę przed północą zakończył się strajk w Solarisie. Załoga wywalczyła 500 zł podwyżki brutto dla każdego pracownika. W szóstym tygodniu strajku pracodawca uległ żądaniom pracowników i zgodził się ostatecznie na duży wzrost funduszu płac. Podwyżki zostaną uruchomione w dwóch transzach, najpierw ze skutkiem od 1 marca 2022 r. nastąpi wyrównanie do kwoty 400 zł brutto, a od 1 lipca 2022 r. do pełnej kwoty 500 zł. Wynagrodzenie za czas strajku pokryjemy ze zbiórki i środków związkowych. Dziękuję wszystkim, którzy razem z nami żyli tym strajkiem, którzy nas czynnie wspierali, którzy czuli, że ten strajk to walka o chleb i wolność. Bo wolność jest tam, gdzie można powiedzieć „nie”. Przez… Więcej


Źródło
Opublikowano: 2022-03-03 00:30:02

W tym tragicznym czasie nie zapominamy o Jolancie Brzeskiej, która za sprzeciwie

Magdalena Biejat:


W tym tragicznym czasie nie zapominamy o Jolancie Brzeskiej, która za sprzeciwienie się patologii reprywatyzacji została 11 lat temu brutalnie zamordowana w Lesie Kabackim. W rocznicę jej śmierci złożyłam kwiaty pod pomnikiem na skwerze jej imienia.

Mordercy Jolanty Brzeskiej do tej pory nie zostali ukarani. My pamiętamy o jej odwadze, o wszystkim co zrobiła walcząc o prawa lokatorów i dopominamy się o przeprowadzenie rzetelnego śledztwa.

Jolanta Brzeska nie zaznała sprawiedliwości za życia, niech zazna jej w końcu chociaż po śmierci.

Cześć jej pamięci!


Źródło
Opublikowano: 2022-03-01 19:24:36

Drodzy, przygotowujemy dzisiaj siedzibę Społecznego Rzecznika Praw Obywatelskich

Jan Śpiewak:


Drodzy, przygotowujemy dzisiaj siedzibę Społecznego Rzecznika Praw Obywatelskich przy ulica Elektoralnej 26 do przyjęcia uchodźców!

W pierwszej kolejności odmalować siedzibę i dokonać drobnych napraw. W tym celu potrzebujemy:

Drabiny, wałki do malowania, taśma klejąca, duże worki na śmieci, kit murarski, biała farbę

W drugiej kolejności będziemy potrzebować:
materacy, śpiworów, pościeli i rzeczy higieny osobistej.

Jeśli możecie wpadajcie dzisiaj do nas i piszcie na prv.


Źródło
Opublikowano: 2022-02-27 12:06:09

FUNDUSZ STRAJKOWY:

OZZ Inicjatywa Pracownicza:


FUNDUSZ STRAJKOWY: https://zrzutka.pl/r2uwj9

💯 Dziękujemy za wsparcie wczorajszej pikiety! Dzięki Wam zebraliśmy ponad STO podpisów w jedynie GODZINĘ!
Zainteresowanie było spore, zadawano nam pytania odnośnie strajku i chętnie słuchano szczegółów walki w Solarisie.

🖤 Rozdaliśmy też listy chętnym, którzy chcieli pozbierać podpisy wśród swoich znajomych, w miejscach pracy, u rodzin.
Są w nie również wyposażone nasze komisje zakładowe, u których długopisy poszły w ruch.
Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni i zbieramy dalej!

❗️Możecie złożyć podpis w biurze Razem na ulicy Nowy Świat 27/1.
• PONIEDZIAŁEK OD GODZINY 10 DO 15
• ŚRODA OD GODZINY 16 DO 18

❤️‍🔥 Chcesz zdobyć listę i zaangażować się w akcję? Napisz do nas, a my wyślemy Ci potrzebny plik. Zapełnione kartki odniesiesz naszemu Kołu Młodych Inicjatywy Pracowniczej.

Zdjęcia: Tomasz Swierzewski

Konfederacja Pracy Konfederacja Pracy Młodych OZZ Inicjatywa Pracownicza Piotr Ikonowicz Jan Śpiewak Razem w Warszawie Inicjatywa Pracownicza Warszawa






Źródło
Opublikowano: 2022-02-25 18:17:10

SEKCJA LEWACKA Radio Wnet jutro 11:00 – 12:00. Gościem moim i Jan Śpiewak będz

Jan Śpiewak:


SEKCJA LEWACKA Radio Wnet jutro 11:00 – 12:00. Gościem moim i Jan Śpiewak będzie Andrzej Dolecki z Wolnych Konopii. Porozmawiamy też o Kanadzie. 87,8 FM i w necieSEKCJA LEWACKA Radio Wnet jutro 11:00 – 12:00. Gościem moim i Jan Śpiewak będzie Andrzej Dolecki z Wolnych Konopii. Porozmawiamy też o Kanadzie. 87,8 FM i w necie

Źródło
Opublikowano: 2022-02-18 19:08:54

Niedługo na tym profilu zostaną zamieszczone przeprosiny dla byłego wiceprezyden

Jan Śpiewak:


Niedługo na tym profilu zostaną zamieszczone przeprosiny dla byłego wiceprezydenta stolicy Jacka Wojciechowicza. Zanim jednak umieszczę post, który jest efektem postanowienia sądu przybliżę wam kontekst tego skandalicznego wyroku.

Jacek Wojciechowicz był jednym z bohaterów pierwszej mapy reprywatyzacji. W ratuszu był odpowiedzialny za inwestycję, planowanie przestrzenne i wydawanie pozwoleń na budowę.
Zwróciliśmy wówczas uwagę, że tereny objęte roszczeniami reprywatyzacyjnymi przez handlarza roszczeniami Macieja M. mają bardzo korzystne dla deweloperów rozwiązania urbanistyczne. Chodziło m.in. o ogród jordanowski na ulicy Szarej, działkę przy Pałacu Kultury i Nauki, boisko szkolne przy Foksal i teren gimnazjum na Twardej. Wszędzie tam działania ratusza prowadziły do tego, żeby działki objęte roszczeniami można było maksymalnie zabudować z korzyścią dla Macieja M.

Na jesieni 2016 roku Hanna Gronkiewicz-Waltz zdymisjonowała Wojciechowicza wraz z drugim wiceprezydentem Jóźwiakiem. Media wówczas nie miały wątpliwości, że są to dymisje związane z wybuchem afery reprywatyzacyjnej i tak je przedstawiały w niezliczonych tekstach i materiałach wideo. Mówił to sam Jacek Wojciechowicz w TVN24, że „odwołuje się go w kontekście afery reprywatyzacyjnej”. Więcej Wojciechowicz sam mówił, że jego zwolnienie było wymuszone przez zarząd Platformy Obywatelskiej, żeby posprzątać po aferze:

„Hanka daje słuchawkę Naumanowi, on opowiada że tak trzeba, że dla dobra partii, że musimy ratować Hankę… Mówię, żeby wybili sobie z głowy dymisję, że mogą mnie odwołać choćby pięć razy… Rozmowa skończyła się moim krótkim spier…”.

Rok później napisałem post, który podsumowywał skutki afery. Napisałem w nim jedno zdanie o Wojciechowiczu, że został zwolniony w związku z jego rolą w aferze reprywatyzacyjnej. Jakie było moje zdziwienie, gdy dostałem od niego pozew. Sąd w ramach zabezpieczenia powództwa kazał mi skasować ten post co już de facto oznaczało wyrok. Nie da się bowiem przywrócić skasowanego raz już posta.

Następnie było tylko lepiej. Sąd odrzucił WSZYSTKIE moje wnioski dowodowe (to samo dzieje się w sprawie, którą wytoczył mi Jacek Majchrowski prezydent Krakowa), które zmierzały do tego, żeby ustalić kontekst dymisji. Badał tylko oficjalne podane przez urząd powody wyrzucenia Wojciechowicza z pracy. Jedynym świadkiem była Hanna Gronkiewicz-Waltz. Sąd uchylał wszystkie pytanie, które mogłyby pokazać związek Wojciechowicza z reprywatyzacją. Gdy pytaliśmy Wojciechowicza o jego własne słowa, które jednoznacznie wskazywały, że zwolniono go za reprywatyzację to zasłaniała się niepamięcią. Po prostu czysty Kafka.

Przegrałem. 14 tysięcy kary plus odsetki no i przeprosiny na fejsie. Wiedziałem, że proces jest ustawką, ale sądziłem, że będę miał szansę na apelację.

Na samym początku ciągnącego się z dwa lata procesu miałem dwóch pełnomocników, ale poza pierwszą rozprawą przychodził tylko jeden z nich. Żeby nie było wątpliwości, do którego przesłać apelację mój adwokat złożył wniosek do sądu na piśmie, żeby przesłać na jego adres kancelarii. Sędzia wysłała na adres pełnomocnika, który nie pojawiał się na rozprawach od ponad roku. Zorientowaliśmy się za późno kilka dni i termin minął.

Złożyliśmy więc wniosek o prawidłowe doręczenie wyroku, który rozstrzygnęła ta sama sędzia, która wydała wcześniej ten kapturowy wyrok. Więc napisaliśmy kolejny wniosek tym razem o przywrócenie terminu na złożenie apelacji. I tutaj znowu jaja. Inny sędzia stwierdził, że sąd miał pełną dowolność wyboru pełnomocnika, któremu sąd wysyła apelację! A jak już to powinienem złożyć pismo o wysłanie uzasadnienia wyroku pod wskazany adres osobiście a nie przez pełnomocnika! Całkowicie bezprawne działanie sądu, które jeśli brać je na poważnie de facto podważa w ogóle sens istnienia adwokatury.

Zobaczcie jaki piękny ciąg technologiczny:
– sędzia najpierw absurdalnie ograniczyła tezę dowodową na ustalenie tylko oficjalnych powodów dymisji Wojciechowicza
– jedynym świadkiem była jego była szefowa
– sam Wojciechowicz, żeby nie odpowiadać na trudne pytania zasłania się niepamięcią
– zapada skrajnie upolityczniony wyrok
– następnie sędzia celowo wysyła wyrok pod zły adres
– inny sędzia to klepie bez absolutnie żadnej podstawy prawnej.

W ten sposób wyrok stał się prawomocny. Ja muszę teraz wyskoczyć z blisko już siedemnastu tysięcy złotych, bo napisałem jedno prawdziwe zdanie na fejsie.

Nie ma wątpliwości, że wyrok jest całkowicie bezprawny i odebranie mi prawa do apelacji stanowi część represji politycznych stosowanych przez sędziów wobec mnie za ujawnienie afery reprywatyzacyjnej. W tej sprawie złożymy wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich o kasację postanowienia sądu, które odmawia mi prawa do apelacji.

Dlatego niedługo zobaczycie na tym profilu przeprosiny.
Jeśli chcecie mnie wesprzeć w spłacaniu kar możecie to zrobić na https://patronite.pl/JanekSpiewak

—————

Tutaj podstawa prawna naszego wniosku o przywrócenie terminu:

A. błędnym ustaleniu stanu faktycznego poprzez pominięcie okoliczności, że adwokat Krzysztof Nowiński we wniosku o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia wyroku pierwszej instancji wyraźnie wskazał, że doręczenie ma nastąpić na adres jego kancelarii;

B. naruszeniem art. 168 KPC w związku z naruszeniem art. 141 par. 3 KPC oraz art. 91 KPC poprzez błędne uznanie, że strona może wskazać adres do doręczeń (w tym zwłaszcza adres na jaki ma być doręczone uzasadnienie wyroku sądu pierwszej instancji) wyłącznie osobiście, a nie za pośrednictwem prawidłowo umocowanego pełnomocnika procesowego, a to mimo że:

(i) brak jest jakiejkolwiek podstawy prawnej do uznania, że wskazanie adresu do doręczeń (w tym zwłaszcza adresu na jaki ma być doręczone uzasadnienie wyroku sądu pierwszej instancji) jest wyłączone z zakresu umocowania pełnomocnika procesowego;

(ii) wskazanie przez pełnomocnika procesowego strony adresu do doręczenia uzasadnienia wyroku sądu pierwszej instancji stanowi

(iii) doręczenie uzasadnienia wyroku sądu pierwszej instancji na adres inny, niż wskazany przez stronę (w tym za pośrednictwem pełnomocnika procesowego), jest bezskuteczne;

(iv) obowiązująca w toku postępowania cywilnego zasada bezpośredniości nakazuje sądowi doręczanie pism procesowych w taki sposób, aby w jak największym zakresie umożliwić stronie – pełnomocnikowi – zapoznanie się z treścią pisma, a więc zwłaszcza doręczanie pism procesowych w sposób zgodny z wnioskiem strony działającej za pośrednictwem pełnomocnika;

a więc zaniechanie doręczenia uzasadnienia wyroku sądu pierwszej instancji na adres wskazany we właściwym wniosku przez pełnomocnika procesowego strony powinno zostać uznane za przesłankę przywrócenia terminu na wniesienie apelacji.

PEŁNOMOCNICY MOGĄ WSKAZYWAĆ ADRES DO DORĘCZEŃ:

Wyrok Sadu Apelacyjnego w Rzeszowie z dnia 31 grudnia 2012 roku, I ACa 487/12: „Stosownie do przepisu art. 141 § 3 KPC, jeżeli jest kilku pełnomocników jednej strony, Sąd doręcza pismo tylko jednemu z nich i doręczenie jest skuteczne. Utrwalony jest pogląd, że w takim przypadku wybór pełnomocnika, któremu doręczenie ma nastąpić, należy do Sądu lub do Przewodniczącego (vide postanowienie SN z dnia 30 stycznia 1973 r., sygn. akt I CZ 163/72 – OSNC rok 1973, nr 11, poz. 202) chyba, że strona ta, bądź pełnomocnik wnoszący o doręczenie np. odpisu wyroku z uzasadnieniem, wyraźnie wskaże pełnomocnika, któremu należy dokonać doręczenia bądź doręczeń (vide postanowienie SN z dnia 12 lutego 2009 r., sygn .akt III CZ 3/12).”

Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 17 listopada 2016 roku, IV CZ 77/16: „Według orzecznictwa Sądu Najwyższego, jeżeli strona w treści udzielonego pełnomocnictwa procesowego lub w inny jednoznaczny sposób nie wskazała, któremu z ustanowionych przez nią pełnomocników należy dokonywać doręczeń, to wyboru dokonuje przewodniczący lub sąd (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 30 stycznia 1973 r., I CZ 163/72, OSNC 1973, nr 11, poz. 202; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 22 kwietnia 1998 r., I CKN 856/97, OSNC 1999, nr 1, poz. 4, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 września 1982 r., II CR 177/82; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 30 czerwca 2016 r., I CZ 36/16). W niniejszej sprawie postanowienie z dnia 12 czerwca 2015 r. zostało wysłane do obydwu pełnomocników skarżącego, mimo że pełnomocnik profesjonalny w skardze o wznowienie postępowania jako adres do doręczeń dla pełnomocników wskazał adres swojej kancelarii. W tej sytuacji należy przyjąć, że termin do wniesienia zażalenia biegł od dnia doręczenia postanowienia pełnomocnikowi profesjonalnemu.”

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 lutego 2004 roku, IV CK 269/02: „W takiej sytuacji ma zatem zastosowanie art. 141 § 3 KPC nakazujący doręczanie pism sądowych tylko jednemu pełnomocnikowi. Powinien nim być pełnomocnik, którego adres, jako adres dla doręczeń, wskazała strona. Dopiero wówczas, gdy strona w sposób wyraźny nie wskaże, któremu pełnomocnikowi należy dokonywać doręczeń, wybór należy do sądu lub przewodniczącego. Skoro zatem strona powodowa wskazała w apelacji, któremu pełnomocnikowi należy dokonywać doręczeń, Sąd Okręgowy miał obowiązek wysłać zawiadomienie o rozprawie temu właśnie pełnomocnikowi, wskazanemu przez stronę. Wysłanie zawiadomienia innemu pełnomocnikowi stanowi naruszenie art. 141 § 3 KPC.”

Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 22 października 1999 roku, III CZ 109/99: „Składając pełnomocnictwo procesowe z dnia 6.5.1999 r., adw. Patryk M., jako drugi zgłaszający się pełnomocnik procesowy tej samej strony – obok adw. Andrzeja T. – nie wskazał, któremu z pełnomocników należy dokonywać doręczeń (por. § 135 regulaminu wewnętrznego urzędowania sądów powszechnych; rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 19.11.1987 r., Dz. U. Nr 38, poz. 218 ze zm.). W braku takiego wskazaniawybór pełnomocnika, któremu ma być doręczone pismo sądowe, należy do sądu lub do przewodniczącego.”

„Kodeks Postępowania Cywilnego. Komentarz” A. Zieliński, K. Flaga-Gieruszyńska, Warszawa 2019: „W razie ustanowienia kilku pełnomocników jednej strony, strona bądź pełnomocnicy mogą wskazać pełnomocnika, któremu należy dokonywać doręczeń.”

NIESKUTECZNOŚĆ DORĘCZENIA:

„Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Art. 1 – 505(39). Tom I” red. T. Szanciło: „W wypadku doręczenia odpisu wyroku z uzasadnieniem kilku pełnomocnikom tej samej strony, wbrew regule określonej w art. 141 § 3 KPC, bieg terminu do wniesienia apelacji rozpoczyna się w dniu dokonania pierwszego doręczenia (post. SN z 27.4.2007 r., I CZ 26/07, Legalis). A contrario, jeśli strona w sposób jednoznaczny wskaże spośród swoich pełnomocników jednego, któremu należy dokonywać doręczeń, nieskuteczne będą doręczenia dokonane na rzecz pozostałych.”


Źródło
Opublikowano: 2022-02-16 09:53:08

Powiało nadzieją. Wczoraj ukazał się nowy, bardzo dobry sondaż. Jest duża szansa

Jan Śpiewak:


Powiało nadzieją. Wczoraj ukazał się nowy, bardzo dobry sondaż. Jest duża szansa na zmianę w Krakowie. Jest szansa na Kraków zielony, uczciwy, ze zrównoważoną zabudową i sprawnym transportem. Dziękuję wszystkim tym, którzy wspierają mnie i Kraków dla Mieszkańców w walce o lepsze miasto. To Moi Drodzy nasz wspólny sukces ✌. I proszę Was o dalsze, wzmożone wysiłki 💪.

Źródło sondażu: bit.ly/3JgEuB5


Źródło
Opublikowano: 2022-02-10 10:40:59

W dzisiejszej „Wyborczej.pl Warszawa” :

Piotr Ikonowicz:


W dzisiejszej „Wyborczej.pl Warszawa” :

Wilanów wymienia swojego jedynego kopciucha. To jednak pechowa wiadomość dla mieszkańców kopcącego do niedawna budynku. Wygląda na to, że dzielnica ich także chce wymienić.

Dom przy ul. Przyczółkowej 58 w Powsinie do niedawna był jedynym w Wilanowie budynkiem komunalnym ogrzewanym kopciuchem. I do niedawna mieszkało w nim pięć rodzin, niektórzy lokatorzy nawet od 43 lat. Wygląda jednak na to, że będą ofiarami walki ze smogiem.
Wilanów wymienia kopciucha, lokatorzy wynoszą się na Targówek

Zaczęło się od tego, że jesienią 2020 r. dzielnica poinformowała lokatorów, że zdecydowała o wymianie kopciucha, gdyż zwalczanie smogu jest priorytetem prezydenta miasta. Remont miał objąć budowę kotłowni na tyłach nieruchomości, doprowadzenie do niej instalacji gazowej, wodnej i kanalizacyjnej, a do mieszkań – cieplnej. Z pisma od urzędników mieszkańcy dowiedzieli się, że w związku z tym czeka ich tymczasowa przeprowadzka do lokali zastępczych. Zgodnie z prawem można to zrobić na czas nie dłuższy niż rok.

Wilanów nie dysponował innymi mieszkaniami komunalnymi, więc lokatorzy dostali propozycje przeniesienia się do nowego bloku komunalnego przy ul. Odrowąża 23 na Targówku. Trzy rodziny podpisały w ZGN nowe umowy najmu. – Kto to widział, żeby ludzi wyprowadzać po to, żeby zamontować grzejniki? Ale dostałam pismo, że proponują nam lokal zamienny. Pojechaliśmy z mężem zobaczyć i zgodziliśmy się. Mówili, że nie dostanę kluczy, jak nie podpiszę nowej umowy. Podpisałam – opowiada Maria Strzelczyk, jedna z lokatorek. – Dopiero za jakiś czas zorientowałam się, że to umowa nie na rok, ale na czas nieokreślony. Czy teraz już wszystko stracone? Tęsknię za Powsinem, 43 lata tam mieszkałam.
Wilanów. Dzielnica odłączyła gaz w budynku komunalnym

Dwie rodziny nie opuściły jednak na czas remontu swoich mieszkań przy Przyczółkowej. To m.in. Bożena Grodzicka i jej mąż Włodzimierz Sowiński. Napisali do dzielnicy, że udostępnią mieszkania na czas przeprowadzenia remontu. I tak się stało. Remont praktycznie się zakończył, trwają odbiory. Jednak lokatorzy dostali w październiku ub. roku wypowiedzenia najmu.

Czytamy w nim, że w razie nieprzekazania lokalu do 30 listopada miasto przystąpi do eksmisji zajmowanego bez umowy lokalu. Dlaczego umowa została wypowiedziana? „Osoby zamieszkujące w tym lokalu utrudniały prace instalatorskie, nie wpuszczając wykonawcy. Poza tym zadanie inwestycyjne nie zostało zakończone” – informuje dzielnica w odpowiedzi przesłanej do redakcji.

Jednak w mieszkaniu są już urządzenia, które miały być zainstalowane w czasie remontu. – Od końca listopada nie było tu ani jednego pracownika, roboty stanęły – mówi pani Bożena. 26 października w budynku został odłączony gaz. – Do teraz go nie ma, nie mamy ogrzewania i ciepłej wody. Nie możemy korzystać z prysznica – dodaje Grodzicka.

Kiedy pytam w dzielnicy, kiedy w budynku znów będzie gaz, dostaję taką odpowiedź: „Aktualnie przygotowano i wysłano zapytanie ofertowe do PGNiG. Przy obecnej sytuacji na rynku paliw i energii ważnym elementem decydującym o zawarciu umowy jest kwota złożonej oferty przez dostawcę”.
Wilanów wymienia kopciuchy. A co z mieszkańcami?

Pani Bożena i pan Włodzimierz nie chcą się wyprowadzić z Powsina. Oboje są niepełnosprawni – on jest niewidomy, a ona ma problemy z poruszaniem się. W okolicy mają lekarzy i wsparcie sąsiadów. W swoim lokalu zrobili remont, m.in. zamontowali dwufunkcyjny piec gazowy. Bo byli pewni, że w nim zostaną.

Czy mają na to szanse? I czy wrócą tu rodziny przeniesione na Bródno? Bartosz Wiśniakowski, wiceburmistrz Wilanowa informuje, że plan dla budynku przy Przyczółkowej to remont. – Potem będzie wykorzystywany zgodnie z dotychczasowym przeznaczeniem – zapewnia.

Dotychczasowe przeznaczenie to mieszkania komunalne. Ale, jak twierdzi Wiśniakowski, najprawdopodobniej zostaną zasiedlane przez nowych lokatorów. Nie odpowiada na pytanie, dlaczego nie przez tych, którzy wcześniej je zajmowali.

Bożena Grodzicka uważa, że jej umowa najmu lokalu została wypowiedziana w sposób niezgodny z prawem. Zapowiada, że wstąpi na drogę sądową. – Złożymy wniosek do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w sprawie przywrócenia umowy najmu – mówi.

Źródło
Opublikowano: 2022-02-08 12:22:06

Wyciągamy z bezdomności

Piotr Ikonowicz:


Wyciągamy z bezdomności

Pan Artur trafił do piwnicy jednej z kamienic w Śródmieściu Warszawy. Dziesięć lat temu znalazł się na bruku w wyniku dzikiej reprywatyzacji. W jego sprawie zadzwonił do mnie kumpel, który szefuje wspólnocie mieszkaniowej. Lokatorzy chcieli, żeby bezdomnego z piwnicy wyrzucił, ale on wolał kupić mu buty i zainteresować się losem pana Artura. Na pytanie, dlaczego nie uda się do jakiegoś przytułku odpowiedział, że tam go nie traktują jak człowieka. A on nie czuje się gorszy. Jest z zawodu mechanikiem obróbki skrawaniem, ale imał się różnych fachów. Pracował na budowie, był jubilerem a nawet rolnikiem. Teraz zbiera puszki, ale wbrew stereotypom nie jest uzależniony od alkoholu. Czasem wypije parę piw, ale ja też czasem piję piwo mówi mi kumpel, który przysłał Artura żebym mu pomógł.

Zaczęliśmy od zrobienia zdjęcia do dowodu, bo poprzedni mu ukradli. Szukamy używanej komórki, żeby mieć z człowiekiem stały kontakt. Umówiliśmy też spotkanie w Zarządzie dzielnicy Śródmieście, aby objąć pana Artura programem wychodzenia z bezdomności. Teraz najpilniejsze jest znalezienie jakiegoś lokum, żeby mógł się ogarnąć i pójść do jakiejś pracy. To najtrudniejsza część zadania. Czynsze są bajońsko wysokie, nawet za zwykły pokój, a możliwości zarobkowe człowieka u progu wieku emerytalnego nie tak znowu duże.

Ale szukamy też porządnej roboty.
Mam nadzieję, że w którymś kolejnym felietonie będę mógł Państwa poinformować, że pan Artur stanął już na nogi.

Zwłaszcza, że miasto st. Warszawa wielokrotnie zapewniało, że będzie pomagać ofiarom reprywatyzacji.
Przyjąłem także przysłanego przez stowarzyszenie Patronat (opiekujące się byłymi więźniami) Pana Roberta, który od trzech lat mieszka w prowadzonym przez stowarzyszenie schronisku dla bezdomnych i stara się bezskutecznie o wpisanie na listę osób oczekujących na pomoc mieszkaniową miasta. Mężczyzna jest schorowany, ale i tak pracuje na ½ etatu w schronisku. Odmawiają mu włączenia do programu wychodzenia z bezdomności, bo miał udział w jakiejś bieda chatce w Bieszczadach. Tyle, że on się tego udziału już zrzekł, a w Warszawie mieszka od 1992.

Na razie to my mamy dług wdzięczności wobec pana Roberta, bo zacinał nam się zamek w Kancelarii i nasz petent go wymienił.

Źródło
Opublikowano: 2022-02-07 12:26:12

Pod moim ostatnim postem o Tel Aviv Urban Food by Malka wrzuciłem kolejne relacj

Jan Śpiewak:


Pod moim ostatnim postem o Tel Aviv Urban Food by Malka wrzuciłem kolejne relacje byłych pracownic Tel Aviv Urban Food by Malka, Tel Aviv Urban Food by Malka – Poznańska, Warszawa, Tel Aviv Urban Food, Fafalafa. Pojawiają się m.in. kary finansowe i przemoc fizyczna ze strony szefostwa. Poniżej wszystkie relacje, które udało mi się zebrać:

„Cześć. Miałam kilka zmian w Fafalafie i jak zobaczyłam co się tam dzieje to uciekłam. Okropna atmosfera, Laura [szefowa] jest bardzo przemocową osobą dla pracowników. Można było zostać zjechanym przy byle okazji np bo w łazience nie ma mydła, albo nie zdołało się przy mega tabace pomoc kuchni zmywać. Wszyscy zastraszeni karami finansowymi (do ogarnięcie jakie ubery i inne takie) za pomyłkę, spóźnienie czy złej ocenie na google potrącała z i tak nędznej pensji. To był rok 2019 i płaciła nam na barze 10 h na godzinę, mówiła, że jak nam się nie podoba to w każdym momencie można kogoś znaleźć i że jesteśmy zbyt głupi żeby ją w jakikolwiek sposób oszukać. Ogólnie wyzywała pracowników, gdy wchodziła atmosfera robiła się napięta, wszyscy się bali, robiła pretensje o wszystko, byłam tam tak zestresowana, nie wyobrażam sobie co czuly osoby które tam dłużej pracowały. Oczywiście rozliczanie pod stołem, wypłata do ręki, no bo 10 zł na h było wtedy nielegalne. Ludzie byli tak zestresowani, że jak ktoś się pomylił (np inne danie wydał, to się zdarza w gastro) to oddawał ze swoich pieniędzy żeby nie było awantury”.
______________________________________

„Pamięć mnie już może trochę zawodzić bo to kilka lat temu było, ale spróbuję to zrekonstruować. Były trzy osoby managerskie. Nie pamietam dokładnie jak ale w bardzo chamski sposób został zwolniony manager sali przy okazji obwiniony za wszystkie niepowodzenia. Dalej szef baru bo nie był potrzebny. I w wyniku konfliktu odeszła główna managerka, tez ze względów osobistych bo całe życie poświęciła tej restauracji, energię. Szef baru i managerka to były osoby które od początku rozwijały to miejsce pracując chore godziny dwojąc się i trojąc żeby rozkręcić to miejsce.

No i sytuacja graniczna można powiedzieć, Malka w kuchni uderzyła dziewczynę w głowę mówiąc ze jest głupia, bo przeważyła liście sałaty.

Malka tworzy markę która głosi idee które absolutnie nie są zgodne z prawdą. Ekologia, świeże, zdrowe jedzenie. Umowa franczyzowa jest skonstruowana tak, żeby franczyzobiorca nie był w stanie nic zarobić. Bo jak my zarabialiśmy 16?17? na sali, na rękę a to było parę lat temu. To w Warszawie zarabiali 10?12?
Malka uderzająca pracownice i fakt ze to była jej automatyczna reakcja na błąd pracownicy podsumowuje jej osobę.
A no i Laura. W swoich miejscach pensje kilka zł poniżej minimalnej. Bez umów. Okropne traktowanie pracowników, czasami trafi mi się rozmowa z kims kto u niej pracował i są to bardzo negatywne wspomnienia.
Kiedyś groziła dziewczynie, że jak pójdzie z pociętą w kuchni ręką i powie ze to się w pracy stało, to „wie gdzie mieszka i żeby się lepiej nie pokazywała na Piotrkowskiej”.
____________________________________

„No hej, a wiec w tel avivie bylo tak:
Dzien probny, przyszlam, dostalam prace, nie byla to praca marzen, ale potrzebowalam hajsu. Umowy na oczy nie zobaczylam przez 2 tygodnie, bo WARUNKIEM do otrzymania umowy bylo zdanie testu z wiedzy o skladnikach dań. Tego testu nie dostalam przez pierwsze poltora tygodnia, z jakiegos powodu material na ten test obejmowal dosyc gruby segregator, a i tak koniec koncow pytania byly wyciagniete z dupy, odpowiedzi w segregatorze na nie nie bylo. Tak wiec 3 razy podchodzilam do testu, a na moje pytania o umowe, bo przeciez nie widzi mi sie pracowac na czarno, zostawalam zbywana tekstem, ze jak zdam to dostane.
W miedzyczasie, po tygodniu pracy w knajpie (gdzie 3/4 czasu spedzilam na zmywaku oczywiscie) menagerka zostawila mnie calkowicie sama do zamkniecia calej knajpy, wlacznie z zamknieciem kasy i rozliczeniem. Musialam do niej dzwonic o 23 zeby mi powiedziala jak to sie robi, bo oczywiscie laska z ktora bylam na zmianie nic mi nie powiedziala jak to bedzie wygladac i wyszla przed zamknieciem. Menagerka oczywiscie na mnie wkurzona bo nie wiem, bo nikt mnie nie nauczyl, a w dodatku z kazdej roznicy w kasie musielismy dorzucac z napiwkow 🙃🙃🙃
Menagerka wiedziala, ze zawsze brakuje paru zlotych i probowalismy wprowadzic zasade, zeby poranna zmiana przeliczala kase (bo oni po prostu zabierali swoje tipy i wychodzili, nie tracac nic), ale z jakiegos powodu nikt sie na to nie zgodzil. Lepiej nam zabierac napiwki.
W koncu zdalam ten test, dostalam umowe (w miedzyczasie tez mialam pogadanke z wlascicielka bo doszly do nich sluchy, ze sie wkurzam na brak umowy i bardzo protekcjonalnie mi tlumaczyla, ze troszcza sie o gosci i nie moga dac umowy komus, kto nie zna kazdego skladnika kazdego dania, wlacznie z przyprawami) a na tej umowie:
Kary umowne za spoznienie bez powiadomienia to chyba bylo 100zl
Za niepojawienie sie na zmianie bez powiadomienia, nawet w wypadkach losowych 500zl (!)
I chyba tam tez byl zakaz podejmowania pracy w jakiejkolwiek weganskiej knajpie podczas trwania tej umowy. W sumie i tak nie byloby kiedy ogarnac sobie drugiej roboty, bo w pewnym momencie zmiany sie zrobily z 6-8h na 10-12h. I wieczne zmiany grafiku doslownie dzien przed i drama jak sie odmowilo. Ogolnie ja tam bylam czarna owca troche przez to, ze chcialam umowe i chcialam miec zycie poza praca, a nie leciec na ich kazde zawolanie…
Umowy nie podpisalam, zarzadalam wyplaty za przepracowane godziny (a i tak policzyli mi mniej godzin i tez musialam sie klocic), plus wyplate dostalam w kopercie, a czesc na konto – jak to sama menago mi powiedziala, wyplacaja mniej godzin na konto zeby uniknac podatkow 🙃🙃
Chcialam ich zglosic gdzies, ale mialam ledwie 18 lat i sie balam robic problemu, teraz bym na pewno gdzies zglaszala za to co odpierdalali”.
___________________________________

„Więc tak: Lato 2k17. Mam 18 lat. Przyjeżdżam do Warszawy. Zaczynam pracę w Tel-Avivie. To moja pierwsza praca w gastro, w sumie nie wiem, czego się spodziewać. Pracuję w 3 lokalizacjach – nocny market, Poznańska i Miami Wars. Na nocnym nie ma bieżącej wody, wiadomo. Wszystkie inne stoiska co wieczór zabierają naczynia do mycia. Co robi tel aviv? Zalewa je wodą, żeby następnego dnia „umyć” je w umywalkach przy toitoiach. Tak, tą niezdatną do picia, brązową wodą. Poznańska – spleśniał jarmuż? Umyjmy, w koktajlu i tak nie czuć. Syrop do piwa jest klarowany żelatyną? Who cares, i tak nikt nie sprawdzi butelki za ladą. Miami Wars – hummus jest skiśnięty? Wymieszajmy z nowym i lejmy dziś na niego więcej oliwy.
Umowa? Była. Na połowę godzin. Reszta pod ladą. Stawka? Podobno 15. Owszem. Za godziny na nocnym. Reszta 10. Dowiedziałam się przy wypłacie. Maj 2k18. Zdałam maturę. Musiałam znaleźć na szybko jakieś źródło dochodu. W Łodzi otworzyli TelAviv. Niby chujowe miejsce, ale przynajmniej wiem, że mnie przyjmą, bo się sprawdzałam. Przyjęli. Przetwory klarowane żelatyną? Są. Umowa? Nie ma. Siku w trakcie pracy? Raz. Po kilku dniach rezygnuję. Idę do innego lokalu w Łodzi. Fafalafa. Mówię, jak się sprawy mają. Przyjmują mnie. Na początku jest spoko. Umowy oczywiście nie ma. To chyba jakaś nowa moda. Pracuję na kasie. Jestem jedyną osobą na sali. Praca 6 dni w tygodniu, często od 9 do 2. Nie, to nie pomyłka. 10zł/h. Raz dostałam 12, ale powiedziałam o tym koledze z kuchni. Jak Laura [szefowa – przyp. mój] się o tym dowiedziała, stwierdziła, że nigdy więcej nie dostanę 12. Któregoś dnia do pracy na kuchni przychodzi nowy gość. Nie radzi sobie, ludzie czekają godzinę na frytki. Mówię mu, że to nie tak, że trzeba inaczej. Twierdzi, że kobieta nie będzie mu mówić, co ma robić. Informuję o tym szefową. Na drugi dzień mam rozmowę dyscyplinującą, bo na pewno jestem nietolerancyjna i przeszkadza mi, że gość wyznaje Islam. Na nic tłumaczenie, że cudza religia wisi mi i powiewa, że chodzi mi tylko o chamskie odzywki. Każdego dnia słyszę, co zrobiłam źle. W toalecie brakuje papieru – moja wina, mimo że od kilkunastu godzin nie odeszłam zza lady, bo w knajpie dzikie tłumy. Pomylone sosy w kanapce – moja wina, mogłam patrzeć, co chłopaki na kuchni robią. Rezygnuję. Proszę swojego chłopaka o pomoc, bo wiem, że będzie awantura. Nie mylę się. Jedna z szefowych wpada w szał, wrzeszczy, że nie mam prawa, że przecież nie ma nikogo innego na kasę. Wychodzę z płaczem”.
____________________________________

„Hej, pracowałam w Tel-Avivie ponad dwa lata temu, ale z tego co wiem nic się nie zmieniło. Pracuję w gastro oprócz studiów wiec to nie jest tak ze przerosła mnie ciężka praca ale psychicznie już tam człowiek wysiadał. Panie na kuchni pracowały po 300 h miesięcznie dosłownie i to za najniższa krajowa i zostawały zawsze po godzinach; pominę już ze jedzenie odmrażane łącznie z hummusami bo to akurat w większości restauracji norma. Ale hummusy w garach w zamrażalce i na to tona oliwy.
Właścicielka bardzo chamska i wywyższająca sie.
Przerwy dla pracowników nie istnieją bo musisz mieć obsłużone wszystkie stoliki żeby na nią iść wiec jeśli sie uda to i tak na 5 min zjeść na zapleczu szybciutko. I można tak wymieniać i wymieniać. Ja pracowałam za 11/h, ale to było ponad dwa lata temu wiec tez stawki były trochę inne. No ale wciąż wyzysk bardzo”.
__________________________________________

Tymczasem jedna z szefowych, Malka Kafka, w wywiadzie dla Kuchnia. Magazyn dla smakoszy Gazety Wyborczej, mówi o sobie i swojej działalności tak”:

„Moja działalność nie mogła wiązać się z krzywdą jakiejkolwiek istoty, zwierzęcia czy człowieka, z czymś, co byłoby wątpliwe etycznie”.

„Bardzo pracowałam nad tym, aby stworzyć firmę, która odejdzie od złych gastronomicznych standardów i przyzwyczajeń. Od tego, że się kradnie, oszukuje, wszyscy nawzajem się wykorzystują – pracodawca pracowników, a oni jego”.

„Pokazywaliśmy im, co to znaczy szacunek, uczyliśmy, żeby nie krzyczeć do siebie, nie używać wulgaryzmów, nie karać za błędy”
„udało mi się stworzyć firmę, w której panuje kultura zarządzania demokratycznego”.

„Nie mamy szczególnie wygórowanych cen, są przeciętne, warszawskie. Nasi goście, w większości, rozumieją, że kryje się za nimi wartość dodana – jakość, etyka”.


Źródło
Opublikowano: 2022-02-04 20:33:33

Jutro w Radio Wnet jak co dwa tygodnie w sobotę o godzinie 11.00 sekcja lewacka

Jan Śpiewak:

Jutro w Radio Wnet jak co dwa tygodnie w sobotę o godzinie 11.00 sekcja lewacka z najlepszym Milo Kurtis.

W pierwszej połowie o strajku w Solarisie, protestach w Kanadzie a w drugiej połowie porozmawiamy o tym, czy ktoś kiedyś wreszcie zdekryminalizuje zioło z Andrzej Dolecki. Nastawcie odbiorniki!




Źródło
Opublikowano: 2022-02-04 11:47:04

Nycz Tower nadciąga. Na terenie przedwojennej zabytkowej parafii i XIX-wieczne

Jan Śpiewak:

Nycz Tower nadciąga. https://youtu.be/O_3NYqjQw9I

Na terenie przedwojennej zabytkowej parafii i XIX-wiecznego cmentarza, na ruinach zabytkowej drogi krzyżowej poznaczonej kulami z Powstania Warszawskiego ma powstać monstrualnych rozmiarów Nycz Tower. Inwestycja będzie kosztować 690 milionów złotych. Więcej niż Świątynia Opatrzności Bożej i sanktuarium w Licheniu. Zyski z inwestycji kardynała Nycza będą olbrzymie.

Inwestycję realizować ma firma BBI. Ta sama, która wybudowała wieżowiec w miejsce nieodżałowanej perły architektury modernistycznej czyli Supersamu. Ogromny budynek na Placu Unii Lubelskiej zniszczył zabytkową panoramę na Belweder z Łazienek. Nad siedzibą prezydenta RP wyrasta teraz paskudny budynek z logo holenderskiej… Więcej






Źródło
Opublikowano: 2022-02-02 11:07:34

Pożar miejskiego archiwum i najsłynniejsze afery z czasów Majchrowskiego

Piotr Ikonowicz:


Jan Śpiewak

Właśnie sąd w sprawie wytoczonej mi przez Majchrowskiego odbywającej się z wyłączeniem jawności (!) odrzucił wszystkie moje wnioski dowodowe. Nie miał za to problemu słuchać świadków prezydenta, którzy maja zarzuty korupcyjne a nawet pobyt w areszcie. Wolne sądy.

Jednocześnie pan prezydent uznał mój proces za tak ważny, że pojawia się na każdej rozprawie. Chyba trafiłem mu do serca, albo chciał trafić do serca sędziego. Kolejna rozprawa i zapewne wyrok 1 marca.

Oglądajcie mój film o aferach z czasów Majchrowski dopóki jest legalny:

Pożar miejskiego archiwum i najsłynniejsze afery z czasów Majchrowskiego

Źródło
Opublikowano: 2022-01-26 12:27:05

Oczernić i wyrzucić

Piotr Ikonowicz:


Oczernić i wyrzucić

Zwykle przychodzą wyrzucać w dni świąteczne. W Sylwestra, w Trzech Króli a nawet w Wigilię. Wtedy potencjalni obrońcy lokatorów i media są niedostępni. Na bruk. Wyrzucają bezprawnie, bo lokator nie płaci. Przychodzi ich wielu. Są zwykle barczyści. Nie ma wśród nich komornika, bo eksmisja jest bezprawna. Na dworze mróz, śnieg. W łóżku małe dziecko, schorowana, niepełnosprawna matka-staruszka. To żadna przeszkoda. Wystarczy z przekonaniem, głośno kłamać, że ich tam nie ma albo, że je sprowadzono ostatnio, żeby powstrzymać eksmisję. To nic, że lokator przez ostatnie kilka lat co miesiąc napełniał kieszeń właściciela równowartością miesięcznego wynagrodzenia. Teraz zalega z czynszem więc wylatuje. Nie ma mowy o czekaniu.

Często żeby uspokoić opinię publiczną wyrzucający uzasadniają stosowanie przemocy tym, że lokator „zły człowiek”. Utracjusz. Ma dobre ciuchy, skoro ma długi powinien chodzić obdarty. Komuś kto dopuszcza się nie płacenia czynszu przez kilka miesięcy można już grozić wywiezieniem do Lasu Kabackiego, straszyć wyrzuceniem mebli przez okno. Nierzadko karki zostają na noc. Wzywana policja nie zna prawa i przyznaje rację tym, którzy w imię świętej własności prywatnej to prawo łamią. Wydają się nie mieć pojęcia, że polskie prawo chroni posiadanie, a nawet posiadanie „w złej wierze” na równi z własnością. Nie mają pojęcia, że mamy u nas państwowy monopol na stosowanie przemocy i że firmy ochroniarskie w odróżnieniu od policji asystującej komornikowi nie mają prawa nikogo wywlekać z mieszkania. Według policji „właściciel może wszystko”.

Wynajmowanie mieszkań na wolnym rynku wiąże się z ryzykiem. Mieszkania na wynajem to najpopularniejsza teraz lokata dla tej niewielkiej mniejszości, która ma co lokować. Mieszkania rosną w cenie, rosną też czynsze. A za tymi cenami nie nadążają zarobki potencjalnych najemców. Wymarzony lokator to taki, który ma stabilne dość wysokie dochody. Tylko, że taki ktoś woli spłacać własny kredyt hipoteczny zamiast spłacać kredyt właścicielowi wynajmującemu mieszkania. Zwykle rata kredytu jest wciąż niższa niż czynsz na wolnym rynku. Zostają więc ci o niestabilnych dochodach, którym bank odmawia. Oni prędzej czy później mogą się potknąć i przestać płacić. Wtedy właściciele sięgają po firmy specjalizujące się w łamaniu prawa. Po przemoc. Zanim się jednak człowieka skrzywdzi, dobrze jest go porządnie oczernić. Żeby nikomu nie było go/jej żal.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2022-01-18 08:21:44