Miasto nie ma pieniędzy na pomoc, ma na przemoc i groźby!

Miasto nie ma pieniędzy na pomoc, ma na przemoc i groźby!

W Warszawie, na Pradze Południe doszło do kuriozalnej sytuacji – rodzina, której miasto odmawiało wsparcia, stała się teraz przedmiotem ataków i gróźb.

Patryk i Edyta mają dwoje małych dzieci, 5 lat i 7 miesięcy. Patryk pracuje na budowie, Edyta opiekuje się dziewczynkami. Para od lat starała się o wsparcie ze strony dzielnicy i lokal socjalny, który przysługuje im zgodnie z ustawą. Niestety, Wydział Zasobów Lokalowych dzielnicy odmawiał przyznania im osobnego mieszkania – oferowano im mieszkanie wspólnie z rodzicami młodej kobiety, z którymi młodzi nie chcą mieszkać – Edyta wychowała się w alkoholu i przemocy i chce, żeby jej córki mogły żyć bezpiecznie i prawidłowo się rozwijać. Urzędnicy argumentowali też, że Edyta nie jest rzetelną lokatorką – kobieta automatycznie została uznana za dłużniczkę w momencie 18 urodzin, bo wychowywała się w zadłużonym lokalu. Władze dzielnicy nie chcą dać młodej kobiecie ani jej córkom szans na lepszy start.

Zdesperowana para, której nie stać na wynajęcie mieszkania na rynku, zajęła w końcu pustostan, od lat otwartą kawalerkę na Grochowskiej, w której wcześniej czasem ktoś nocował, a czasem po prostu pito tam alkohol. Przy pomocy sąsiadów wstawili zamki, wyczyścili mieszkanie, odmalowali je, napalili w piecu i starają się o umowę najmu. Lokal należy do zasobu miasta – w teorii powinien służyć właśnie takim osobom jak ta rodzina. Administracja budynku najpierw próbowała ich wyrzucić przy pomocy policji, jednak funkcjonariusze lepiej znają prawo niż urzędnicy – wskazali, że do eksmisji potrzebny jest wyrok sądu, a zimą trwa okres ochronny i nie wolno eksmitować nikogo. Potem do Edyty przyszły pracownice OPS i zagroziły jej, że jeśli ona, jej partner i córki nie opuszczą mieszkania, dzielnica złoży wniosek o odebranie im dzieci – mimo że dziewczynki są zadbane i kochane, w domu nie ma przemocy ani alkoholu.

Apeluję do wiceburmistrza dzielnicy odpowiedzialnego za politykę lokalową, Adama Cieciury, żeby przestał angażować służby publiczne i wydawać pieniądze podatników na represje wobec rodziny, która chce tylko normalnie żyć i mieszkać. Państwo jest od tego, żeby pomagać ludziom w trudnej sytuacji, a nie ich straszyć

Źródło
Opublikowano: 2020-01-22 15:34:40

Obiecałam sobie niedawno, że rzadziej będę pisać tu o moim redakcyjnym koledze Witoldzie Gadomskim, a zamiast tego bardz

Obiecałam sobie niedawno, że rzadziej będę pisać tu o moim redakcyjnym koledze Witoldzie Gadomskim, a zamiast tego bardziej skupię na przyszłości.
Ale wybaczcie. Jeszcze ten jeden raz, ostatni, po prostu muszę. Napisał dziś bowiem Gadomski:
"To samo pokazują polskie badania budżetów domowych, według których najbiedniejsze 20 proc. gospodarstw domowych ma niewiele mniej (a czasami więcej) telewizorów, komputerów, samochodów, lodówek – niż najbogatsze 20 proc. Ale to nie jest ciekawa informacja i na pewno nie znajdzie się na czołówkach gazet".
Tu należy odnotować, że bogactwo biedniejszych Polaków i Polek najsilniej rosło od początku XXI wieku, kiedy to najszybciej kurczył się transport zbiorowy. Każda polska rodzina – szczególnie wiejska – kupiła sobie wtedy Volkswagena TDI, albo i dwa.
Dobrobyt, brrrrrum!, wzrósł.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-21 17:58:02

Wstyd Panie burmistrzu Cieciura!

Wstyd Panie burmistrzu Cieciura!

Burmistrz Pragi Południe ds. lokalowych, Adam Cieciura podjął decyzję o skierowaniu do sądu wniosku o odebranie dwóch córeczek, kilkumiesięcznej Patrycji i jej pięcioletniej siostry rodzicom, którzy uciekając przed piekłem przemocy domowej i alkoholizmu, wobec braku pomocy ze strony miasta st. Warszawy zajęli pustostan na Grochowie. Pan burmistrz już raz wysłał ekipę, żeby ich stamtąd wywlec w środku zimy, ale policja okazała się litościwa i nie spełniła jego oczekiwań. Teraz w zemście pan burmistrz pod pretekstem, że w zajętym lokalu są złe warunki chce odebrać dzieci rodzicom, którzy w trosce o dobro dzieci, będąc w sytuacji podbramkowej zdecydowali się zając lokal komunalny, który od 10 lat stał pusty. Byłem w tym lokalu. Jest tam ciepło, bo piec kaflowy działa bez zarzutu. Wykwalifikowany kominiarz sprawdził drożność przewodów kominowych..Instalacja elektryczna też działa (została sprawdzona przez wykwalifikowanego elektryka z uprawnieniami), a sąsiedzi podają prąd, więc elektryczność jest i to zgodnie z prawem. Co do wody, to w ramach nękania tej rodziny administracja odcięła rurę z wodą, ale udało się ją naprawić. Te ponoć "złe warunki" próbuje stworzyć miasto, ale mu się to na razie nie udaje.

Ojciec i brat pani Edyty, matki dzieci mają założone niebieskie karty. A miasto chciało rodziców i dzieci skierować do lokalu socjalnego razem z tymi ludźmi, czyli odmówiło pomocy w wyrwaniu się rodziców i ich małych dzieci ze szkodliwego (alkohol) i niebezpiecznego (przemoc) środowiska. Dość zastraszania i nękania zamiast pomocy! Wstyd Panie burmistrzu Cieciura!

Źródło
Opublikowano: 2020-01-21 10:12:36

Byliśmy dzisiaj z Jankiem Śpiewakiem znowu tym razem na umówionym spotkaniu w wołomińskim ratuszu z panią burmistrz, rad

Byliśmy dzisiaj z Jankiem Śpiewakiem znowu tym razem na umówionym spotkaniu w wołomińskim ratuszu z panią burmistrz, radnymi, rzecznikiem policji i dyrektorem firmy miejskiej zarządzającej kamienicą, którą pewien typ (nazywa się Rukat), były klawisz i policjant kupił za flaszkę (przypuszczalnie po zaniżonej cenie od znanych w mieście alkoholików). Nowy właściciel odcina media, burzy ściany, a dziś okazało się, że groził lokatorom, że użyje broni. Chwalił się, że ją ma i robił to przy policjantach, którzy na groźbę użycia broni w żaden sposób nie zareagowali. Prokuratura wszystko umarza, bandzior jest bezkarny, miasto zamierza mu przekazać zarząd budynkiem zanim on zwróci poniesione przez samorząd nakłady na kamienicę przy ul. Warszawskiej 11 w Wołominie (ostatnio na koszt miasta podłączono9 centralne ogrzewanie). Uzgodniliśmy, że miasto wstrzyma się z wydaniem lokatorów w ręce ich dręczyciela jeżeli lokatorzy złożą podanie z prośbą o zwłokę w przekazaniu budynku w ręce pana Piotr Rukata. Wciąż nie znamy ceny za jaką nabył nieruchomość. Pani burmistrz zna tę cenę, bo ma wgląd w akt notarialny, ale nie chce nam nawet powiedzieć czy cena była uczciwa czy zaniżona.



Źródło
Opublikowano: 2020-01-20 19:07:00

Mieszkanie jak cela

Mieszkanie jak cela

Zdarza się, że starsi małżonkowie obiecują sobie, że umrą równocześnie. Rozumieją bowiem, że z jednej emerytury mieszkania utrzymać się nie da. Pani Maria jest właśnie wdową. Miała zawał i wszystko jej się zawaliło. Najpierw dług czynszowy. Potem eksmisja. Człowiek, który wnosił jej meble powiedział: „Siedziałem kiedyś w więzieniu i cela była większa niż ten pani pokój”. Pokój ma 10 metrów kwadratowych. Całe mieszkanie 16. Kobieta mieszka tu z synem pijakiem, który wprawdzie pracuje po budowach, ale co zarobi to przepiję. Do rachunków się nie dokłada, a do stołu siada i je z matką. A matka jedzenia synowi nie odmówi. Tylko nie bardzo ma czym dzielić, bo z emerytury wynoszącej 1600 złotych na rękę komornik zabiera połowę, choć powinien tylko jedną czwartą. Po opłaceniu rachunków w tej norze zostaje jej 550 zł na życie, lekarstwa, opłacenie telefonu, itd. I może by wystarczyło z biedą, gdyby nie synalek. Kobieta całe życie uczciwie przepracowała, aby na stare lata gnieździć się z synem pijakiem na 10 metrach kwadratowych. Przydzielanie takich „mniejszych od więziennej celi” pokojów jest wprawdzie zgodne z przepisami, które mówią, że w lokalu socjalnym powinno przypadać co najmniej 5 metrów na osobę, ale dzielnica Praga Południe traktuje ten przepis zbyt dosłownie. Można przecież dać trochę więcej, górnego limitu nie ma. Tylko, że słyszałem, jak urzędniczka twierdziła, że gdyby dali choć metr więcej to by była „niegospodarność”. Zgodnie z polskim prawem budowlanym nie można wybudować mieszkania, w którym jeden z pokoi nie miałby przynajmniej 16 metrów kwadratowych. Pani Maria chce, żeby syn się wyprowadził, ale jemu jest tak dobrze. Ona zapewnia mu komfort picia i nic na to nie może poradzić. Chciałaby się z tej klitki wynieść. Niestety nie ma procedur ani przepisów, które pozwoliłyby jej na to. To syn, który nie jest „głównym lokatorem” musiałby wystąpić o „rozkwaterowanie”.
Pójdziemy do komornika i przywołamy go do porządku, zmusimy by zgodnie z przepisami zabierał mniej z chudej emerytury. Spróbujemy namówić syna na terapię. Poprosimy też burmistrza dzielnicy by zlitował się nad starszą panią i przydzielił większy lokal. Będzie to jednak trudne, bo wszyscy jesteśmy więźniami nieludzkich przepisów. W przypadku jednej osoby lokal musi mieć przynajmniej 10 metrów. Ale to chyba tylko dlatego, że nie już mniejszych, kilkumetrowych mieszkań, które można by komuś przydzielić.
Tymczasem pani Zofia, też schorowana wdowa, ma się przeprowadzić do lokalu socjalnego, który składa się wyłącznie z jednego pokoju o powierzchni 12 metrów. Nie ma ubikacji, kuchni ani łazienki. Jest za to jedna izba 3 na 4, w sam raz, żeby się powiesić. Próbujemy dostać się do zarządu Dzielnicy Warszawa Targówek na negocjacje, ale tam nikt nie jest skłonny do rozmów. Odwlekają wyznaczenie „audiencji”. Znów wdowa, z 38-letnim stażem w pracy zawodowej i z chudą emeryturką. Pokój oczywiście bez żadnych innych pomieszczeń i to tak mały, że nie można go już dzielić nawet ze zlewem jako jedynym urządzeniem, bo nie było by gdzie wstawić łóżka i szafy. Lokal nie spełnia kryteriów lokalu mieszkalnego. Na szczęście nowe przepisy pozwalają na zaskarżenie sposobu realizacji wyroku eksmisji do lokalu socjalnego. Jak się nie dogadamy z miastem będziemy musieli skorzystać z drogi sądowej. I najprawdopodobniej wygramy.
Dlaczego jednak najprostsze i najbardziej oczywiste prawa mieszkańców trzeba miastu wyrywać z gardła? Bo dialog społeczny w stolicy umarł. Od początku nowej kadencji samorządu nasze stowarzyszenie bezskutecznie oczekuje na spotkanie z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim. Walka trwa.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2020-01-20 09:12:17

Wspieraliśmy dziś rzeszowskie pielęgniarki na Wielkiej Manifestacji! Przeszliśmy

Wspieraliśmy dziś rzeszowskie pielęgniarki na Wielkiej Manifestacji! Przeszliśmy ulicami Rzeszowa dopominając się o lepsze warunki pracy, przestrzegania praw pracowniczych i zwiększenia nakładów na publiczną ochronę zdrowia.

Była z nami nasza koleżanka, posłanka Daria Gosek-Popiołek i przedstawiciele oraz przedstawicielki rzeszowskiej lewicy. Solidarność naszą bronią! 💪





Źródło
Opublikowano: 2020-01-18 18:19:39

Solidarność naszą bronią! Razem razem z pielęgniarkami!

Solidarność naszą bronią! Razem razem z pielęgniarkami!

Wszyscy wiemy, jak działa polska ochrona zdrowia i jak skrajnie jest niedofinansowana. Średni wiek pielęgniarki w Polsce z roku na rok jest coraz wyższy. W Rzeszowie na dodatek się je zwalnia, bez względu na to, że działają w związkach zawodowych.

Dlatego w sobotę do Rzeszowa zjechały pielęgniarki z całego kraju, by zaprotestować przeciwko warunkom pracy w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie i przeciw bezprawnemu zwolnieniu dwóch pielęgniarek, przedstawicielek związków zawodowych działających w szpitalu. Również przedstawicielki i przedstawiciele Razem i środowisk lewicowych byli na manifestacji wraz z posłanką, Daria Gosek-Popiołek.

Dyrektor uważa, że działania związków zawodowych szkodzą zarządzanej przez niego placówce.

Zadaniem i rolą związków zawodowych jest dbanie o godne warunki pracy. A działanie w związkach zawodowych to prawo zagwarantowane nam przez konstytucję!





Źródło
Opublikowano: 2020-01-18 13:42:46

Szymon Hołownia ujawnił, że „szefem jego zespołu doradców ekonomicznych” jest neoliberalny ekonomista Piotr Kuczyński. W

Szymon Hołownia ujawnił, że „szefem jego zespołu doradców ekonomicznych” jest neoliberalny ekonomista Piotr Kuczyński. Wcześniej spekulowano, że kampanię Hołowni finansują spadkobiercy Jana Kulczyka. Niewątpliwie ktoś kto ma „zespół doradców ekonomicznych” musi być kandydatem finansjery. Jeżeli chcecie zagłosować na cięcia socjalne to idealny kandydat.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-18 11:43:52

Byliśmy z Jankiem Śpiewakiem w Wołominie z niespodziewaną wizyta u pani burmistrz w sprawie czyściciela, który najprawdo

Byliśmy z Jankiem Śpiewakiem w Wołominie z niespodziewaną wizyta u pani burmistrz w sprawie czyściciela, który najprawdopodobniej "za flaszkę" kupił kamienicę i teraz nęka lokatorki i lokatorów. Budynek jest wciąż w zarządzie miasta, ale miasto na razie jest zbyt ustępliwe. Np. odcięto ludziom na miesiąc ciepłą wodę, a władze miasta na to nie zareagowały choc jako zarządca miały prawo i mozliwość. Następne spotkanie w magistracie wołomiński w poniedziałek.




Źródło
Opublikowano: 2020-01-17 09:09:57

Pan Kluska policjant powiedział: „To że ci państwo nie mają prawa do użytkowania do lokalu nie oznacza, że nie weszli w

Pan Kluska policjant powiedział: „To że ci państwo nie mają prawa do użytkowania do lokalu nie oznacza, że nie weszli w posiadanie: mieszkają, a więc posiadają. Jak chcą to państwo załatwiać to w sądzie, a nie ze mną, ja nikogo znikąd nie będę wyrzucał, małych dzieci w styczniu na bruk.”

Źródło
Opublikowano: 2020-01-16 23:23:01

Justyna Samolińska napisała:

Justyna Samolińska napisała:

Uwaga, wiadomość pozytywna. Dzisiaj razem z Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej byłam na Grochowskiej, gdzie para z dwójką małych dzieci zajęła pustostan. Po latach bezskutecznych starań o lokal socjalny, którego odmawiano im po prostu ze względu na złe urodzenie (oboje stali się dłużnikami w wieku lat 18, bo wychowali się w zadłużonych lokalach) i ciśnięcia się z własnymi alkorodzicami, weszli do pustego otwartego lokalu w którym czasem kimali bezdomni. Wstawili zamki, napalili w piecu, odmalowali, wyczyścili, mieszkają. Administracja pod ich nieobecność wymieniła zamki i zamknęła mieszkanie z ich rzeczami w środku, weszli znowu. Dzisiaj administracja wezwała policję ('to jest zwykłe włamanie, sprawa kryminalna!') i oto co powiedział policjant o wdzięcznym nazwisku Kluska:

Jest proszę państwa zima, w Polsce nie wolno eksmitować w okresie ochronnym. Żeby kogoś eksmitować, trzeba mieć wyrok eksmisyjny, państwo go nie macie. To że ci państwo nie mają prawa do użytkowania do lokalu nie oznacza, że nie weszli w posiadanie: mieszkają, a więc posiadają. Jak chcą to państwo załatwiać to w sądzie, a nie ze mną, ja nikogo znikąd nie będę wyrzucał, małych dzieci w styczniu na bruk.

I powiem wam, że jak się człowiek nie spodziewa dobrego, to potem może się podwójnie cieszyć!

Edit: w związku z dużym zainteresowaniem zaznaczam, że ja jestem sobie tylko osobą, która od kilku lat czasem dostaje SMS-a "jutro 9 ulica x nr y/z, nielegalne wyrzucenie z domu rodziny z dziećmi", "blokada eksmisji starszej samotnej kobiety na osiedlu abc" albo zaproszenia na event na fb "blokada eksmisji niepełnosprawnej" i jak może to przychodzi. Pytania, wnioski, pochwały i złote myśli najlepiej kierować do KSS oraz do Agaty i Piotra Ikonowiczów. Ja tu bowiem tylko siedzę na schodach.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-16 23:08:34

Rozmawiamy o wykluczeniu i czym ono właściwie jest. Główną gościnią jest Alina S

Rozmawiamy o wykluczeniu i czym ono właściwie jest. Główną gościnią jest Alina Szeptycka z wrocławskiej Kultura Równości a rozmawiać z nią będzie Ania Kowalczyk Derlęga z KOD Dolnośląskie Wrocław / Ogólnopolski Strajk Kobiet i Marta Stożek z Razem


Źródło
Opublikowano: 2020-01-16 18:01:23

Trwa posiedzenie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Trwa posiedzenie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Prawo i Sprawiedliwość chce odwołać Magdalenę Biejat, przewodniczącą tej komisji. Ich głównym argumentem jest to, że komisja nie pracuje. Jak wyglądają statystyki?

Spośród wszystkich 18 kierowanych przez PiS komisji tylko 2 spotkały się więcej razy niż komisja przewodniczącej Biejat. Aż 10 komisji kierowanych przez Prawo i Sprawiedliwość spotkało się maksymalnie 5 razy, czyli dwa razy rzadziej niż Komisja Polityki Społecznej i Rodziny. Czekamy na wnioski o odwołanie przewodniczących komisji PiSowskich.

Zarzutem jest też to, że przewodnicząca zwołała posiedzenie komisji w sprawie projektu ustawy o podniesieniu emerytury minimalnej do 1600 zł.

Prawo i Sprawiedliwość boi się lewicowej przewodniczącej komisji. Wiecie dlaczego? Bo na posiedzenia komisji będzie wprowadzała projekty, które będą miały pomóc zwalczyć biedę i ubóstwo, pomoc zwalczać przemoc w rodzinie, pomagać osobom z niepełnosprawnościami. Tym dla których ta komisja ma pracować. I nie będzie patrzyła kto taki projekt złożył.

Jaki jest efekt, widzieliśmy wczoraj. Prawo i Sprawiedliwość zagłosowało przeciwko podniesieniu emerytom najniższej emerytury do 1600 zł miesięcznie. Tylko dlatego, że był to projekt Lewicy. I takich głosowań, przeciwko ludziom, przeciwko dobrym zmianom, będą mieli więcej.

Dlatego właśnie chcą odwołać Magdalenę Biejat.

#muremzaBiejat



muremzaBiejat

Źródło
Opublikowano: 2020-01-16 09:49:25

Zdążyć przed licytacją

Zdążyć przed licytacją

Ja tak ciężko choruję, mam dwoje dzieci, w tym jedno niepełnosprawne i zlicytują mi dom? Pani Maria nie może w to uwierzyć. A jednak komorniczka nie zostawia jej złudzeń. Jeżeli nie będzie spłacała co najmniej po 500 zł miesięcznie dom pani Marii pójdzie pod młotek. A dłużniczkę stać na zaledwie 250 zł. miesięcznej spłaty. Muszę niestety przekonywać nieszczęsną kobietę, że dla banku i komornika argumenty moralne są bez znaczenia. Tak działa system. Żeby rodzina nie wylądowała na bruku potrzebne są szybkie, zdecydowane działania. Mąż pani Marii po dziesięciu latach proszenia o podwyżkę zdecydował się złożyć wymówienie. W firmie sprzątającej za mało zarabiał, żeby spłacać dług. Pożyczyli w banku około 30 000 zł. na remont domu, który odziedziczyli po rodzicach, a który nie nadawał się już do zamieszkania. Niestety sprawy skomplikowała choroba nowotworowa pani Marii. Jest już po resekcji piersi. Czeka ją kolejna operacja. Słowem, podczas gdy dłużniczka dzielnie walczy z rakiem, bank bezwzględnie dąży do odzyskania należności.
Zdecydowaliśmy się podjąć działania, które zapobiegną tragedii czyli licytacji jedynego dachu nad głową tak srogo już dotkniętej przez los rodziny z podwarszawskiego Błonia. Staramy się zebrać od ludzi dobrej woli jakąś w miarę pokaźną kwotę (kilka tysięcy), która pozwoli na podjęcie na nowo rozmów z panią komornik. Będziemy wnosić o wstrzymanie się przed czynnościami zmierzającymi do licytacji. Następnie udamy się na negocjacje do banku, żeby odwołał komornika i pozwolił powrócić do normalnej obsługi zadłużenia. Jednak w tym celu musimy pomóc panu Zbigniewowi, mężowi Marii w zdobyciu zatrudnienia z dochodem pozwalającym spłacać kredyt bankowy. Pan Zbigniew liczy sobie 47 lat, jest z zawodu hydraulikiem, ma też uprawnienia do obsługi wózka widłowego. Po naszym apelu w mediach społecznościowych ludzie zaczęli wpłacać datki z dopiskiem „na ratunek przed licytacją” i podsuwać oferty pracy. Jest więc znaczna szansa na happy end.
Trzeba jednak zauważyć, że w całej tej układance pomoc potrzebującej rodzinie niosą zwykli obywatele i organizacja społeczna, Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej. Nie ma natomiast ani władzy publicznej, samorządu, jakiejś agendy rządowej, która by pomagała wesprzeć rodzinę w tej podbramkowej sytuacji.
Kancelaria już kilka lat temu sformułowała projekt nowelizacji prawa, które wykluczałoby licytację jedynego dachu nad głową. Nazwaliśmy to „prawem ostatniej koszuli”. Projekt wprawdzie był procedowany w Sejmie, ale nie został uchwalony. Powyższy przykład pokazuje, że warto do tego pomysłu powrócić. Ludzi, którym nawet za stosunkowo niewielkie długi licytuje się mieszkania i domy zgłasza się do Kancelarii mnóstwo. Innym sposobem zaradzenia tym problemom byłoby utworzenie Funduszu, który w takich sytuacjach udzielałby zagrożonym licytacją mieszkania czy domu dłużnikom tanich pożyczek, których spłata rozłożona by była na dłuższy okres. Bo w tych sprawach czynnikiem decydującym jest czas. I gdy bank domaga się jednorazowej spłaty całego kredytu pod groźbą licytacji, bez jakiejś formy pomocy rodziny lądują na bruku, dzieci w biedulu lub w pieczy zastępczej, matki w ośrodkach dla bitych kobiet, choćby nikt ich nigdy nie bił, a mężowie w noclegowniach.
Czas to zmienić, czas zatroszczyć się o rodziny.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2020-01-15 18:01:15

Jest Was już tutaj ponad 40 000! To więcej osób niż zagłosowało na mnie w wybora

Jest Was już tutaj ponad 40 000! To więcej osób niż zagłosowało na mnie w wyborach prezydenckich w Warszawie 🙃 Bardzo Wam dziękuje, że sledzicie moj profil i moją działalność. Wiem, że pochodzicie z różnych środowisk i czesto macie różne poglądy polityczne, ale łączy nas więcej niż próbują nam wmówić mediach i politycy.

W co wierzę?

W ludzką solidarność i empatię
Wrażliwość na krzywdę i niezgodę na niesprawiedliwość
Globalne ocieplenie jest faktem i stanowi zagrożenie dla naszej cywilizacji
Wszyscy ludzie są równi i zasługują na szacunek
Bogaci i korporacje powinny płacić większe podatki niż klasa średnia i gorzej sytuowani obywatele
Zwierzęta też czują i myślą. Ograniczajmy spożycie mięsa. Ja już go nie jem od kwietnia i dobrze mi z tym!
Państwo jest nasze. Należy do wszystkich obywateli niezależnie od stanu konta a nie tylko garstki elit
Dach nad głową i dostęp do opieki zdrowotnej jest prawem człowieka

Walczę i działam dla mojego kraju i miasta od 7 lat. A to dopiero początek tej przygody. Dzięki, że jesteście ze mną i do zobaczenia w Twoim mieście!


Źródło
Opublikowano: 2020-01-15 08:40:04

Rok temu na skutek ataku nożownika podczas finału WOŚP zmarł prezydent Gdańska P

Rok temu na skutek ataku nożownika podczas finału WOŚP zmarł prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Dzisiaj jesteśmy obecne i obecni na wydarzeniu w Olsztynie, upamiętniającym jego osobę.

Nie zgadzajmy się na przemoc i nienawiść!

Organizator: KOD Warmińsko- Mazurskie.

Zdjęcie: Szerszeniewicz Agata / Test: Michalina Chraplewska, Szerszeniewicz Agata.


Źródło
Opublikowano: 2020-01-14 18:52:59

Miała wylew, szef wywiózł ją na przystanek. Nie żyje 45-letnia Oksana z Ukrainy – Polsat News

Miała wylew, szef wywiózł ją na przystanek. Nie żyje 45-letnia Oksana z Ukrainy – Polsat News

Zmarła pochodząca z Ukrainy Oksana Kharchenko, której historią dwa lata temu żyła cała Polska. Po tym, jak kobieta doznała wylewu, jej pracodawca wywiózł ją w okolice Środy Wielkopolskiej i dopiero tam zadzwonił na numer alarmowy. Kobieta w ciężkim stanie trafiła wówczas do szpitala…

Źródło
Opublikowano: 2020-01-13 14:24:59

Ojciec i dziadek bronili w procesach politycznych, syn sam je zakłada.

Ojciec i dziadek bronili w procesach politycznych, syn sam je zakłada.

Jacek Dubois kontrowersyjny adwokat związany z Platformą Obywatelską, mieniący się obrońcą demokracji, sędzia Trybunału Stanu, złożył przeciwko mnie prywatny akt oskarżenia za napisanie, że jego kancelaria specjalizowała się w dzikiej reprywatyzacji. Z tego artykułu grozi nawet rok więzienia.

Kancelaria Jacka Dubois sama się przez lata chwaliła na swojej stronie internetowej, że jej specjalizacją jest warszawska reprywatyzacja. Jego kancelaria reprezentuje również miasto w sprawach, które trafiają przed sad administracyjny, gdzie miasto skarży korzystne dla siebie decyzje wydane przez komisję weryfikacyjną. Kancelaria Dubois zarobiła w trzy lata na tym 1,2 miliona złotych z naszych podatków.

Dzika reprywatyzacja oznacza reprywatyzację dokonywaną w oparciu nie o ustawę, ale o orzecznictwo sądowe oraz umożliwia swobodny handel roszczeniami, co spowodowało liczne patologie.

Zacytujmy Adama Bodnara Rzecznika Praw Obywatelskich: Absolutnie uważam że można używać słowa dzika reprywatyzacja (…) Natomiast z reprywatyzacją oczywiście mamy duży kłopot w Polsce, ale klópot ten jest na dwóch poziomach. Po pierwsze to jest kłopot związany z tym, że mieliśmy do czynienia przez lata faktycznie z tak zwaną dziką reprywatyzację polegającego na tym że w wyniku braku ustawy ci którzy mieli dostęp do spadkobierców bądź też mieli dobrze wytyczone drogi postępowania w sądach, mogli doprowadzać do odzyskiwania określonych nieruchomości jak się okazuje w niektórych przypadkach było to związane z działalnością o charakterze korupcyjnym. I co więcej ci wszyscy prywatni właściciele, którzy odzyskiwali te nieruchomości robili to na zasadzie, takiej że nie było to powszechne dla wszystkich którzy mogliby mieć roszczenie, tylko było to zależne od tego czy faktycznie jesteśmy w stanie tych spadkobierców ustalić i całe postępowanie przeprowadzić. I teraz jak porównamy to do reprywatyzacji, która była dokonywana w stosunku do kościoła katolickiego albo innych kościołów i związków wyznaniowych to tam akurat problemu “dzikości” nie mieliśmy bo była ustawa. (…) Dlaczego powstał ten cały proces dzikiej reprywatyzacji, ponieważ brakowało ustawy.”

Jacek Dubois mieni się obrońcą demokracji. Nie przeszkadza mu to występować przeciwko elementarnym zasadom demokratycznym. Wykorzystuje przemoc prawniczą, żeby zamykać usta krytykom. Nie damy się, a w sprawie Jacka Dubois podejmę niedługo kolejne kroki.


Źródło
Opublikowano: 2020-01-13 11:23:18

Dziś spotkałem się z Piotrem Ikonowiczem , społecznikiem , kandydatem na Prezydenta Warszawy…..który nie przejdzie obo

Dziś spotkałem się z Piotrem Ikonowiczem , społecznikiem , kandydatem na Prezydenta Warszawy…..który nie przejdzie obojętnie koło krzywdy drugiego Człowieka….długie rozmowy…może plany…
Jedno napisze , jak będziemy siedzieć i patrzeć na rozwój wypadków w Naszym Kraju….to nic z tego nie…

Więcej

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie siedzą i w budynku

Źródło
Opublikowano: 2020-01-12 16:13:04

Jarek Niemiec, górnik z Kopali Bogdanka napisał:

Jarek Niemiec, górnik z Kopali Bogdanka napisał:

Po komisji trójstronnej ds bezpieczeństwa socjalnego górników muszę coś napisać bo większość tego co usłyszałem było unikaniem niewygodnej prawdy o klimacie, węglu i przyszłości górnictwa, zaprzeczeniami, wyparciami i głoszeniem tylko wygodnej wersji rzeczywistości, po to żeby się samouspokoić i pocieszyć. Pociesza się rząd, że coś może zrobić, pocieszają się związkowcy, że w obecnej sytuacji można coś uratować. Nie. W obecnym stanie nic się nie uratuje, ani klimatu ani górnictwa. Transformacja która uratuje i górnictwo ( jako stabilną rezerwę energii i bazę surowcową) i klimat wymaga niemal rewolucyjnej zmiany systemu ekonomicznego. Przekrzykiwanie się hasłami "zamknąć natychmiast kopalnie", "głupia Grecia, nie ma katastrofy, będziemy palić węglem" wykończy nas jak Pan B. polski przemysł.
A trzeba sobie powiedzieć prawdę: polski rząd nie uratuje górnictwa i w ogóle niewiele może, bo jest za słaby. Dziś państwa które nie są Chinami, Rosją, USA czy co najmniej Niemcami nie mają nic do powiedzenia przeciw rynkom finansowym. Nie należy mieć też wątpliwości, że nie chodzi w tych limitach CO2 o klimat. Póki co jest to jeden z instrumentów walki o opanowanie rynku. Przeciwnikami górników nie są ekolodzy, ani Grecia, naszym śmiertelnym wrogiem jest finansjera i pierdolony kapitalizm. Ale trzeba mieć odwagę przeciw nim wystąpić, bo opieprzać Gretę i ekologów to byle łajza potrafi.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-12 15:07:23

Odwołać drani prokuratorów!

Odwołać drani prokuratorów!

W Polsce zapada bardzo wiele haniebnych wyroków w procesach karnych. Żeby kogoś niesłusznie skazać, ktoś musi niesłusznie oskarżać. Sędziów, póki co, nie można odwołać. Ale prokuratorów jak najbardziej. To na co czeka minister Ziobro? Dlaczego hołubi i chroni te kanalie. Mogę podać ministrowi listę prokuratorów do natychmiastowego odwołania.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-12 14:19:22

W naszym społeczeństwie pokutuje stereotyp wałkonia, który żyje wygodnie z zasiłków z pomocy społecznej. Oczywiście nie

W naszym społeczeństwie pokutuje stereotyp wałkonia, który żyje wygodnie z zasiłków z pomocy społecznej. Oczywiście nie może tu być mowy o „wygodnym życiu”, bo pomoc społeczna daje zasiłki tylko do poziomu 700 zł na osobę w rodzinie, co oznacza życie w ubóstwie, a nie dostatek, którego można by zazdrościć. Ale „życie bez pracy” jest piętnowane zarówno przez doktryny religijne (kto nie pracuje niechaj nie je), jak i przez opinię publiczną. Przy czym ostrze krytyki zwraca się głównie przeciw biedakom, którym zarzuca się życie na koszt podatników, niż bogaczom, którzy nie tylko żyją z cudzej pracy, ale żyją niezwykle luksusowo, często na poziomie wręcz bizantyjskim. Tak oto nie pracujący biedacy nazywani są nierobami, obibokami czy wręcz patologią, a rzadko określa się tak ludzi żyjących z odsetek od kapitału, papierów wartościowych, czy nie „plamiących rąk żadna pracą” rentierów.

W Wielkiej Brytanii dżentelmenami nazywano ludzi, którzy nie musieli pracą zarabiać na chleb. Lenistwo i życie na cudzy koszt było tam warunkiem przynależności do dobrego towarzystwa, wyższych sfer. Tak więc przywilej nieróbstwa należy na tym świecie do bogatych, choćby nie przyłożyli oni ręki do powstania tego bogactwa, bo nabyli je np. w drodze spadku. Natomiast człowiek biedny, jeśli chce zasłużyć na szacunek musi ciężko pracować, zwykle utrzymując w ten sposób niejednego „dżentelmena”.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-12 14:12:01

W Polsce większość ciężko pracujących ludzi nie ma oszczędności, nie stać ich na mieszkanie, nie korzystają z urlopów wy

W Polsce większość ciężko pracujących ludzi nie ma oszczędności, nie stać ich na mieszkanie, nie korzystają z urlopów wypoczynkowych. Jaki odsetek polskich pracowników i pracownic to pracujący biedacy trudno określić, gdyż statystyki płacowe Głównego Urzędu Statystycznego nie uwzględniają firm zatrudniających do 9 pracowników. A są to firmy, które płacą stosunkowo najsłabiej. Takich mikro przedsiębiorstw jest w naszym kraju ok 2 milionów, więc śmiało można powiedzieć, że na 16 milionów ludzi pracy najemnej, zarobki 6 milionów stosunkowo najmniej zarabiających nie są brane pod uwagę. Jednocześnie średnia pensja jest wyjątkowo mało mówiąca, skoro dominanta (płaca występująca najczęściej) jest niewiele większa od płacy minimalnej, którą pobiera kilkanaście procent pracowników w kraju. Jeżeli do tego dodamy takie czynniki jak brak tanich mieszkań pod wynajem, brak dostępnej dla większości mieszkaniowej oferty rynkowej, spekulacyjnie zawyżone ceny mieszkań i najmu, to otrzymamy obraz powszechnego wśród pracujących ubóstwa. Bo nawet jeżeli pracownik w dużej aglomeracji ma stosunkowo dobrze płatną pracę, to przecież jeżeli po to by założyć rodzinę musimy zapłacić za wynajem mieszkania równowartość jednego wynagrodzenia, to automatycznie czyni go pracującym biedakiem.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-12 14:02:14

W naszym społeczeństwie pokutuje stereotyp wałkonia, który żyje wygodnie z zasiłków z pomocy społecznej. Oczywiście nie

W naszym społeczeństwie pokutuje stereotyp wałkonia, który żyje wygodnie z zasiłków z pomocy społecznej. Oczywiście nie może tu być mowy o „wygodnym życiu”, bo pomoc społeczna daje zasiłki tylko do poziomu 700 zł na osobę w rodzinie, co oznacza życie w ubóstwie, a nie dostatek, którego można by zazdrościć. Ale „życie bez pracy” jest piętnowane zarówno przez doktryny religijne (kto nie pracuje niechaj nie je), jak i przez opinię publiczną. Przy czym ostrze krytyki zwraca się głównie przeciw biedakom, którym zarzuca się życie na koszt podatników, niż bogaczom, którzy nie tylko żyją z cudzej pracy, ale żyją niezwykle luksusowo, często na poziomie wręcz bizantyjskim. Tak oto nie pracujący biedacy nazywani są nierobami, obibokami czy wręcz patologią, a rzadko określa się tak ludzi żyjących z odsetek od kapitału, papierów wartościowych, czy nie „plamiących rąk żadna pracą” rentierów.

W Wielkiej Brytanii dżentelmenami nazywano ludzi, którzy nie musieli pracą zarabiać na chleb. Lenistwo i życie na cudzy koszt było tam warunkiem przynależności do dobrego towarzystwa, wyższych sfer. Tak więc przywilej nieróbstwa należy na tym świecie do bogatych, choćby nie przyłożyli oni ręki do powstania tego bogactwa, bo nabyli je np. w drodze spadku. Natomiast człowiek biedny, jeśli chce zasłużyć na szacunek musi ciężko pracować, zwykle utrzymując w ten sposób niejednego „dżentelmena”.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-12 13:47:36

Zadzwonił do mnie znajomy adwokat, żeby mnie namówić do udziału w Marszu Tysiąca Tóg. I mimo, że się w wielu sprawach ró

Zadzwonił do mnie znajomy adwokat, żeby mnie namówić do udziału w Marszu Tysiąca Tóg. I mimo, że się w wielu sprawach różnimy i ja się na marsz nie wybieram, odbyliśmy półgodzinną, miłą, inteligentną rozmowę na temat reformy wymiaru sprawiedliwości. Można? Można.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-11 14:41:10

W czwartek poznałem człowieka, który przeżył koszmar, stracił majątek a może teraz stracić wolność. Mirosław Ciełuszecki

W czwartek poznałem człowieka, który przeżył koszmar, stracił majątek a może teraz stracić wolność. Mirosław Ciełuszecki został prawomocnie skazany na trzy lata bezwzględnego więzienia po procesie, który trwał 18 lat. Za co? Za to, że miał okraść własną firmę.

Miroslaw Ciełuszecki wrócił w latach 90-tych do Polski z emigracji w Stanach Zjednoczonych. Sprzedał firmę budowlaną, która założył i z zarobionymi pieniędzmi założył spółkę na Podlasiu, która kupowała od Biolorusinow sól potasową. Firma zatrudniała kilkaset osób w czasach ogromnego bezrobocia. Biznes się kręcił dobrze, aż za dobrze.

Po zmianie władzy w w 2002 roku prokuratora zatrzymała go pod zarzutem okradania własnej firmy. Miał kupić po zawyżonych cenach działki od rolników przy rampie przeładunkowej, która sam wybudował na granicy. Ciełuszecki dysponował operatem szacunkowym wydanym przez rzeczoznawcę. W trakcie procesu okazało się, że opinia, która posługiwała się prokuratura była wydana przez biegłego przestępcę skazanego za poświadczenie nieprawdy. Kolejny biegły zapytany przez obronę czym są przelewy eliksir stwierdził, że „kojarzą mu się z płynem miłosnym”. Inny biegły miał zarzuty za poświadczenie nieprawdy, sąd w jego sprawie warunkowo umorzył sprawę. Sąd dał wiarę biegłym, ale nie dał wiary m.in. zeznaniom byłego ministra gospodarki Janusza Steinhoffa. Tymczasem, co być może jest największym skandalem, główny dowód oskarżenia zarekwirowany serwer i dyski twarde zniknęły. Kluczowe materiały dowodowe zostały zarekwirowane przez prokuraturę a następnie zgubione w magazynach śledczych. W październiku sąd utrzymał karę 3 lat więzienia. Do tej pory nie wydał jednak pisemnego uzasadnienia wyroku.

Jest to niebywały skandal, że w takich okolicznościach przy tylu watpliwościach i mówiąc delikatnie zaniedbaniach można kogoś skazać na karę więzienia. Wyglada to na zemstę lokalnego układu bardziej niż na sprawiedliwośc. Sąd i prokuratura w Białymstoku zachowywały się skandalicznie, a proces nie miał nic wspólnego z elementarnymi zasadami państwa prawa. W czwartek z Piotr Ikonowicz obiecaliśmy, że nagłośnimy sprawę i nie pozwolimy, żeby bez dowodów ktoś mógł pójść siedzieć. Nie pozwolimy na to, żeby w Polsce szerzyła się niesprawiedliwość 💪

Tutaj dodatkowe informacje o sprawie:

https://wiadomosci.dziennik.pl/…/611912,proces-miroslawa-ci…

https://www.dorzeczy.pl/…/trzy-lata-wiezienia-dla-zniszczon…


Źródło
Opublikowano: 2020-01-11 12:09:16

W przypadku Jana Śpiewaka ruszyła procedura ułaskawienia przez Prezydenta RP. Mirosławowi Ciełuszeckiemu nadal grożą tr

W przypadku Jana Śpiewaka ruszyła procedura ułaskawienia przez Prezydenta RP. Mirosławowi Ciełuszeckiemu nadal grożą trzy lata więzienia za to, że 18 lat temu sam się okradł. Sąd wydał wyrok w jego sprawie na podstawie dokumentów, które zgubił i opinii biegłego bez uprawnień. – Przyjrzałem się tej sprawie i jestem wstrząśnięty. Stoję murem za Mirosławem Ciełuszeckim – deklaruje Jan Śpiewak.


Źródło
Opublikowano: 2020-01-11 10:30:37

W przypadku Jana Śpiewaka ruszyła procedura ułaskawienia przez Prezydenta RP. Mirosławowi Ciełuszeckiemu nadal grożą trz

W przypadku Jana Śpiewaka ruszyła procedura ułaskawienia przez Prezydenta RP. Mirosławowi Ciełuszeckiemu nadal grożą trzy lata więzienia za to, że 18 lat temu sam się okradł. Sąd wydał wyrok w jego sprawie na podstawie dokumentów, które zgubił i opinii biegłego bez uprawnień. – Przyjrzałem się tej sprawie i jestem wstrząśnięty. Stoję murem za Mirosławem Ciełuszeckim – deklaruje Jan Śpiewak.


Źródło
Opublikowano: 2020-01-11 09:53:53

Na ratunek przed licytacją

Na ratunek przed licytacją

Na hasło „na ratunek przed licytacją” na konto Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej wpłynęło już 400 zł. Chodzi o kobietę chorą na raka i dwoje dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. Jak zbierzemy kilka tysięcy to oddalimy widmo licytacji domu. Mężowi tymczasem szukamy dobrze płatnej pracy. Wpłacajcie to wspólnie uratujemy rodzinę z Błonia przed tragedią!

Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej
14 1020 1156 0000 7202 0083 2899

Źródło
Opublikowano: 2020-01-10 11:26:32

Dnia 11. stycznia 2020 na terenie Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza ma odbyć si

Dnia 11. stycznia 2020 na terenie Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza ma odbyć się wykład jezuity Jacka Prusaka pod tytułem "Homoseksualizm: kontrowersje".

Od czterech lat trwa nagonka na osoby homoseksualne, biseksualne, transpłciowe i niebinarne, w której to nagonce bierze czynny udział część polskich biskupów rzymskokatolickich i rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Wiemy, że Jacek Prusak, który jest doktorem psychologii protestował przeciwko używaniu jawnej mowy nienawiści i słów typu “tęczowa zaraza”, nie zmienia to jednak faktu, że propaguje ideologię sprzeczną z wiedzą naukową (wywiad w Miesięczniku Znak, nr 679) i stanowiskami polskich i światowych organizacji psychologicznych, psychiatrycznych oraz Światowej Organizacji Zdrowia. Uważamy, że przestrzeń uniwersytecka nie jest miejscem na utrzymywanie średniowiecznych poglądów o “nieuporządkowaniu” osób homoseksualnych.

Apelujemy do Rektora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza o odwołanie spotkania i zaprzestanie zapraszania na wykłady osób, które zamiast nauki szerzą religijną ideologię.

Doceniamy natomiast gesty solidarności wobec społeczności LGBT+ wykonywane przez osoby duchowne, czego przykładem było poparcie Tęczowego Piątku przez księdza Michała Jabłońskiego z warszawskiej parafii ewangelicko-reformowanej.

Na zakończenie dodajemy: wbrew tytułowi nie ma żadnych kontrowersji w homoseksualności. Jest ona równoprawną orientacją uczuciową i seksualną obok hetero- i biseksualnej. Kontrowersyjna jest natomiast homofobia.

Zarząd oraz członkowie i członkinie Razem Poznań


Źródło
Opublikowano: 2020-01-10 00:20:43

Aktywiści w obronie Szpitala Czerniakowskiego. Boją się likwidacji – Warszawa i Mazowsze – najnowsze wiadomości w RDC


Walczymy o szpital Czerniakowski!

Aktywiści w obronie Szpitala Czerniakowskiego. Boją się likwidacji – Warszawa i Mazowsze – najnowsze wiadomości w RDC

Pracownicy Szpitala Czerniakowskiego i mieszkańcy warszawskiego Mokotowa piszą petycję w obronie placówki. W czwartek swoją działalność rozpoczął komitet społeczny. Jego członkowie nie zgadzają się na połączenie szpitali przy Stępińskiej i na Solcu.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-09 17:12:01

Do ludzi dobrej woli!

Do ludzi dobrej woli!

Szukam pracy z dobrą płacą (3000-4000 zł) dla ojca rodziny,
który musi zarobić, żeby uchronić rodzinę przed licytacją domu. Ta rodzina to żona walcząca dzielnie z nowotworem (operacje, chemia i tym podobne "przyjemności"), i dwoje małych dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. Musieli wziąć kredyt na remont domu, bo odziedziczyli po rodzicach kompletną ruinę. Choroba żony sprawiła, że z jednego skromnego dochodu nie byli w stanie się utrzymać i płacić rat. Teraz komornik przymierza się do licytacji domu. Żeby wrócić do obsługi zadłużenia w banku Millenium muszą mieć wolne jakieś 800 zł. Człowiek ma 47 lat, jest pracowity, ale za mało zarabia. Wśród licznych kwalifikacji (hydraulik) ma papiery na wózek widłowy. Jeżeli ktoś coś wie o pracy dla tego pana proszę o informacje na priv. Mieszkają w Błoniu pod Warszawą.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-08 17:28:54

Dziś na zebraniu RSS będziemy omawiać sprawę rozkradania przez zarząd spółdzielni w Sandomierzu spółdzielczego majątku (


Dziś na zebraniu RSS będziemy omawiać sprawę rozkradania przez zarząd spółdzielni w Sandomierzu spółdzielczego majątku (nieruchomości, hotele, restauracje)w oparciu o rażące łamanie prawa spółdzielczego. Wkrótce pojedziemy do Sandomierza, aby się spotkać ze spółdzielcami.

Będzie też mowa o akcji przeciwko zamknięciu dwóch szpitali Śródmieściu, żeby otworzyć jeden na Ursynowie. Liczba łóżek ma spaść o 100.

No i o pracy. Premier Finlandii (34 lata) zapowiedziała skrócenia tygodnia roboczego do 4 dni po 6 godzin.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-08 10:10:57

Pani Zofia z Wałbrzycha leży chora, a ogrzewanie uległo awarii. Poprosiła więc na FB o pożyczenie jakiegoś piecyka elekt

Pani Zofia z Wałbrzycha leży chora, a ogrzewanie uległo awarii. Poprosiła więc na FB o pożyczenie jakiegoś piecyka elektrycznego. 24 godziny później po moim apelu przyjechał spod Węgrowa (72 km) mój kolega Janusz z piecykiem, który ofiarował. Dziś rano piecyk został nadany DHLem do Wałbrzycha. Jutro rano chora przestanie marznąć bo kurier dostarczy jej piecyk. Można? Można. Dziękuje Januszowi, Ewie (DHL) i wszystkim, którzy zaoferowali pomoc.

Źródło
Opublikowano: 2020-01-08 10:02:35

Amerykański mit, który niestety zawitał i do Polski polega na przekonaniu, że jeśli „będziesz ciężko pracować to zapewni

Amerykański mit, który niestety zawitał i do Polski polega na przekonaniu, że jeśli „będziesz ciężko pracować to zapewnisz sobie dostatek.” (If you work hard, you will prosper). Znam mnóstwo ciężko pracujących ludzi, ale niemal wszyscy oni jadą na pożyczkach. Większość ludzi pracy w naszym kraju to „pracujący biedni”, (working poor).

Źródło
Opublikowano: 2020-01-07 22:43:49

„Nie bacząc na zmiany, jakie to może poczynić we wzorcach ludzkiego życia, wprowadza się bezustannie nowe maszyny, nowe


„Nie bacząc na zmiany, jakie to może poczynić we wzorcach ludzkiego życia, wprowadza się bezustannie nowe maszyny, nowe formy organizacyjne i nowe metody zwiększania wydajności. Czynienie tego bez troski o zmiany, jakie to może spowodować we wzorcach życia ludzkiego, jest bezprawiem.”

Kurt Vonnegut „Pianola”

Źródło
Opublikowano: 2020-01-07 12:08:49

Kradną nam czas

Kradną nam czas

Czy jest jakiś powód żeby pralnia w sobotę była czynna do godziny 20:00? Tylko jeden, właściciel chce zwiększyć zysk. Na zarobki ten wydłużony czas pracy się nie przekłada bo dwie zatrudnione w niej kobiety zarabiają na rękę niewiele ponad minimalna krajową. Jakieś 2000 zł. Po kilku miesiącach Miłka doprosiła się umowy o pracę. Poczuła się pewniej choć umowa jest na czas określony, 3 miesiące. Do niedawna było ich trzy, ale koleżanka, najbardziej chętna do pracy w wydłużonym czasie, wylądowała w szpitalu. Diagnoza, rozstrój nerwowy, skłonności samobójcze. Teraz zostały we dwie a pracy nie ubyło. Pralnia jest w centrum handlowym, ludzi zatrzęsienie, a coraz trudniej o kogoś kto ma dryg do tej roboty i zechce odwalać w dwie osoby pracę przy której personel powinien liczyć cztery. Skąd o tym wiedzą? Bo już zjawił się inny pracodawca, który w identycznej pralni, też w centrum handlowym, zatrudnia czworo pracowników. Próbuje Miłkę „podkupić”.
Miłka i jej koleżanka nie chcą wylądować w szpitalu z przepracowania, nie chcą już pracować w soboty do 20:00. Nie chcą za swą ciężką pracę zarabiać groszy. Zażądały więc podwyżki i skrócenia czasu pracy. Jeżeli nie, już wiedzą dokąd pójdą. „Okienko transferowe” jest już otwarte.
Miłka bardzo lubi tę robotę. Jest dokładna, a doprowadzanie do niemal idealnego stanu sfatygowanej garderoby sprawia jej wielką frajdę. Ta jej dokładność w pracy i wyraźna satysfakcja sprawiła, że firma wciąż domagała się więcej godzin, choć nie płaciła za nie więcej, jak by wynikało z kodeksu pracy. „A może by pani została, widzi pani ile roboty, a koleżanka jest na zwolnieniu.” Im trudniej o pracowników tym bardziej pracodawcy wykorzystują do maksimum tych, których mają.
W poprzednich pracach Miłki było nie lepiej. Kiedy pracowała przy sprzątaniu. Na początku bywało słodko. Miła atmosfera i sensownie wyznaczony zakres obowiązków. Potem niezmiennie z czterech klatek schodowych do sprzątania, robiło się osiem, a pensja ani drgnęła. Zamiast początkowych czterech godzin, musiała siedzieć w pracy osiem a nawet 10. Tylko, że płacili za cztery. Dlatego często zmieniała pracę. Czas był dla niej ważny, bo jest wolontariuszką w Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, lubi pomagać ludziom.
Maciek jest stolarzem. Zwykle po ustawowych 8 godzinach pracy robi sobie fajrant, podczas gdy jego koledzy pracują i po 12 i po 14 godzin na dobę. Żyje bardzo skromnie, ale żyje jak człowiek. Przynajmniej raz w miesiącu bywa w teatrze lub filharmonii. To także działacz Kancelarii.
Większość naszych działaczy i działaczek nauczyło się już cenić własny czas i nie pozwala go sobie podkradać. Nie są skłonni poświęcać się dla zysków pracodawcy. Bo mamy jedno życie i ono jest tu i teraz.
W 1930 r. John Maynard Keynes zorganizował w Madrycie konferencję na temat przyszłości pracy, zatytułowaną „Możliwości ekonomiczne naszych wnuków”. Przewidział on, że dochód na głowę mieszkańca w świecie zachodnim w ciągu nadchodzącego stulecia czyli do 2030 roku powiększy się ośmiokrotnie. Sprawi to, że aby w pełni zaspokoić nasze potrzeby wystarczy, że będziemy pracować 3 godziny dziennie przez 5 dni w tygodniu. Dochód istotnie wzrósł, ale pracodawcy stracili skłonność do dzielenia się zyskami z rosnącej wydajności pracy. I zamiast krócej, pracujemy coraz dłużej.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2020-01-07 10:37:11