Gdy pod koniec marca pro zaczęło zbierać podpisy pod swoją ustawą o całkowitym

Aborcyjny Dream Team:


Gdy pod koniec marca pro zaczęło zbierać podpisy pod swoją ustawą o całkowitym zakazie aborcji i karaniu osób, które jakkolwiek są zaangażowane w aborcje czy przerywają własne ciąże to Katarzyna Wężyk napisała ten artykuł i zapytała jedną z nas o opinie. Przypominamy dziś ten tekst, bo podpisy zebrane, czytanie projektu się odbędzie w ciągu najbliższych miesięcy. Czyli czeka nas znowu ciekawa jesień.

N. Broniarczyk: Mam poczucie, że nic tak ich nie wyprowadza z równowagi, jak solidarność aborcyjna, pomoc wzajemna i nasze działania. To nie pierwszy raz, gdy jesteśmy na ich tapecie: płodobusy z naszymi wizerunkami ciągle jeżdżą po kraju i nie ma tygodnia, żebyśmy nie były bohaterkami jakiegoś artykułu na ich stronie. Byłyśmy już mafią aborcyjną, zorganizowaną grupą przestępczą, lobby, a nawet kultem. Nie wiem, czy jesteśmy impulsem dla ich najnowszego pomysłu, ale wiem, że chodzi o pogłębianie stygmatyzacji aborcji. O potępienie, wstyd i szerzenie przekonania, że aborcja jest czymś, za co ma nas spotkać kara. Ważne, żebyśmy się bały pomagać sobie nawzajem i bały się aborcji.

Według Broniarczyk ustawa podzieli los poprzednich obywatelskich projektów zastrzeżenia prawa aborcyjnego: wyląduje w zamrażarce. – PiS nigdy samodzielnie nie proponowało kryminalizacji aborcji. Jeśli już pojawili się posłowie z takimi pomysłami, to zazwyczaj z Solidarnej Polski albo dochodziło do rozłamu, jak w 2007 roku, gdy Marek Jurek opuścił partię. Pamiętajmy też, że karanie osób za ich własne aborcje jest bardzo niepopularne – tylko około 8 procent Polek i Polaków popiera takie rozwiązanie. Dużo więc zależy od motywacji rządzących, ale też od społeczeństwa i jego nastawienia wobec aborcji. Myślę, że jesteśmy o wiele dalej niż w 2016 roku, a to wtedy właśnie pomysł karania za aborcje wyprowadził setki tysięcy osób na ulice. Niech tylko fundacja Pro z politykami spróbują to głosować – zrobimy im tu drugą Argentynę. I to nie tylko poprzez ogólnokrajowe protesty, ale też rozbudowywanie sieci przyjaciółek w aborcjach. Już teraz nie nadążamy z odpisywaniem wszystkim chętnym, które chcą się zaangażować. W Argentynie było tak samo.

Po każdej nieudanej próbie liberalizacji prawa do aborcji sieć Socorristas, czyli ratowniczek aborcyjnych, rosła – zapewnia.
I dodaje: – Państwo te 28 lat temu umyło ręce od jakiejkolwiek odpowiedzialności i umywa je dalej. Mamy w ADT już naprawdę dosyć tańczenia, jak nam zagrają działacze antyaborcyjni. My robimy aborcje i w niej pomagamy, a ona dzieje się niezależnie od ilości podpisów, ustaw czy tego, co mówi ksiądz, czy jakiś polityk.

Cały artykuł https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,163229,26925968,dozywocie-za-aborcje-kolejna-proba-importu-salwadoru-nad-wisle.html


Źródło
Opublikowano: 2021-09-22 13:35:38

Lewica to ci, którzy nieodmiennie stają po stronie słabszych przeciw silnym, bog

Piotr Ikonowicz:


Lewica to ci, którzy nieodmiennie stają po stronie słabszych przeciw silnym, bogatym i możnym. Być lewicowym to opowiadać się za równością nie tylko formalną ale i realną. Lewicowiec rozumie, że nie może być nieograniczonego wzrostu w ograniczonym fizycznie świecie. Dlatego walczy w obronie środowiska. Wreszcie my, lewicowcy, socjaliści jesteśmy humanistami, nasza religia, nasz „kościół” to człowiek. I żadnego człowieka nie mijamy obojętnie.

Jak wielu nas jest? Nie wiem. Nikt tego jeszcze nie badał. Ale w projekcie „Społeczny Rzecznik Praw Obywatelskich” bierze udział kilkaset młodych osób i oni oraz one uważają się za osoby lewicowe. A co bardzo ważne, ta ich „lewicowość” sprawdza się w działaniu.


Źródło
Opublikowano: 2021-09-16 09:04:38

„Uratowałeś mnie, człowieczeństwo to twoja religia”.

Robert Maślak


„Uratowałeś mnie, człowieczeństwo to twoja religia”.
„To było straszne, nigdy nie zapomnę. Powtarzałem sobie: albo umrę w tym lesie, albo będę żyć w lepszym świecie. Do domu już nie wrócę”. „Uciekałem przez tydzień, w mokrym ubraniu, było zimno. Nie wiem, jak przeżyłem. Nie miałem wody, piłem z liści drzew. Jadłem suchy chleb, który mi został. Uratował mnie gość z waszego parlamentu. Miał na imię Frank”.
Tekst: https://oko.press/topilem-sie-w-bagnie-zginalbym-w-tym-lesie-gdyby-nie-posel-opowiesci-uchodzcow-ktorym-sie-udalo/

Teksty w OKO.press są bezpłatne, wystarczy się zarejestrować, a potem tyko zalogować.


Źródło
Opublikowano: 2021-09-10 00:40:22

Orkiestra codziennej pomocy

Piotr Ikonowicz:


Orkiestra codziennej pomocy

Zgłosiła się do nas rodzina z problemem alkoholowym. Sześcioletnia Nikola była w pieczy zastępczej. Dziecko tęskniło. Rodzice również. Zajęła się nimi terapeutka uzależnień, która staje współpracuje z Kancelarią. Dzięki terapii i wydanemu przez terapeutkę zaświadczeniu, dziecko wróciło do domu. To był jeden z tych dni kiedy uśmiech nie schodził z naszych ust.
Udało się tez przekonać władze dzielnicy, aby nie eksmitowały pani Ireny, która z powodu choroby nowotworowej ma w mieszkaniu ustanowione „hospicjum domowe”. Dług zostanie najprawdopodobniej umorzony, umowa najmu przywrócona. A jeśli pomimo dodatku mieszkaniowego lokatorce kiedyś zabraknie na czynsz, zobowiązaliśmy się pomóc.

Wielki sukces odniósł nasz wolontariusz, Piotr Chabora. Udało mu się po 5 latach starań unieważnić darowiznę domu, na rzecz księdza. Niejaki ksiądz Marek otrzymał od pani Stefanii, schorowanej staruszki, dom w zamian za opiekę. Tymczasem zamiast się opiekować, podnajmował kolejne pokoje i odnosił się do swojej dobrodziejki coraz gorzej. Wreszcie sąd darowiznę unieważnił i pani Stefania dom odzyskała. Sam Piotr działa z nami od kilku lat. Kiedyś sam padł ofiara dzikiej reprywatyzacji i stracił dach nad głową. To go skłoniło do zostania adwokatem i naszym wolontariuszem. Jakiś rok temu złożył egzamin adwokacki.
Byliśmy z interwencją w Piastowie pod Warszawą. Małżeństwo z dwójką małych dzieci mieszka tam w czymś w rodzaju przyczepy campingowej, zwanej nie wiedzieć czemu „domkiem holenderskim”. W lecie jest tam nieznośnie gorąco a zimą szyby pokrywają się od wewnątrz lodem. Po wielu latach starań burmistrz chyba potraktuje sprawę poważnie. W każdym razie nie odpuścimy i będziemy tak długo prosić, naciskać, nagłaśniać aż znajdzie się jakiś normalny lokal mieszkalny dla tej przemiłej pary i ich dwóch małych urwisów.

Dziś (gdy piszę te słowa) jedziemy do Sierpca na spotkanie z ludźmi zmuszonymi żyć z głodowych zasiłków w kwocie 645 złotych. Wspólnie zastanowimy się na d strategią przetrwania. Ale już wkrótce wyjdziemy z inicjatywą zmiany przepisów. Tak aby tak niskie zasiłki stały się zwyczajnie niezgodne z prawem.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2021-08-30 09:12:57

Zmusiliśmy księdza do oddania mieszkania staruszce!

Piotr Ikonowicz:


Zmusiliśmy księdza do oddania mieszkania staruszce!

Jest 2015 rok, Pani Stefania ma 74 lata. Niestety jest bardzo schorowana i nie ma praktycznie żadnej rodziny która mogłaby pomóc jej w codziennym funkcjonowaniu. Czasem pomagają jej sąsiadki i sąsiedzi, Pani Stefania dosyć często potrzebuje pojechać do lekarza, nie jest w stanie sama zrobić sobie zakupów, a z ośrodka pomocy przysyłana jest opiekunka na 2 godziny raz w tygodniu.
Pewnego dnia zgłasza się do niej ksiądz Marek, wikary miejscowej parafii. Oferuje jej pomoc, kompleksową opiekę. Pani Stefania korzysta z tej pomocy przez kilka miesięcy, dochodzi do wniosku że zrobi darowiznę na rzecz księdza Marka i przekaże mu własność swojego domu wraz z działką. Ksiądz Marek zapowiada że będzie miała prawo do użytkowania swojego domu aż do śmierci. Obiecuje też że będzie się Panią Stefanią opiekował.
W kilka miesięcy po sporządzeniu umowy darowizny ksiądz Marek żąda od Pani Stefanii aby przeniosła swoje rzeczy do jednego pokoju. Informuje że w pozostałych dwóch pokojach niebawem zamieszkają najemcy. Rzeczywiście wkrótce do domu który miała Pani Stefania użytkować aż do śmierci, wprowadzają się nowi współmieszkańcy. Jest 2016 rok, początek wakacji. Niebawem ksiądz Marek zaczyna odmawiać pomocy w transporcie Pani Stefanii do lekarza. Odmawia pomocy w robieniu zakupów, codziennej opiece nad Panią Stefanią. Pod koniec 2016 roku w domu Pani Stefanii mieszka dodatkowych 8 osób, ksiądz Marek zakłada zamki w drzwiach do kuchni i łazienki, Pani Stefania nie może już z tych pomieszczeń korzystać. Na początku 2017 Pani Stefania trafia do naszej kancelarii, prosi o pomoc. Próbujemy podjąć negocjacje z księdzem Markiem, jednak jego postawa nie pozostawia wątpliwości, iż nie jest zainteresowany polubownym rozwiązaniem sytuacji.
Jest czerwiec 2017 roku, Pani Stefania składa oświadczenie woli wobec księdza Marka o odwołaniu darowizny ze względu na rażącą niewdzięczność obdarowanego, jednocześnie wnosimy pozew o obowiązek złożenia odpowiedniego oświadczenia woli, mającego doprowadzić do przejścia własności z powrotem na Panią Stefanię. Jednocześnie składamy wniosek o zabezpieczenie powództwa w postaci zakazu zbywania nieruchomości oraz nakaz umożliwienia użytkowania do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia. Sad przychyla się do naszych wniosków. W końcu na początku 2020 roku Sąd uznaje nasze powództwo w całości i „przysądza” prawo własności Pani Stefanii. Niestety ksiądz Marek nie poddaje się, składa apelację . Dzisiaj Sąd Apelacyjny odrzucił apelację księdza Marka. Orzeczenie jest prawomocne, dom wrócił do Pani Stefanii.

Piotr Chabora

Źródło
Opublikowano: 2021-08-24 17:42:27

Jest 2015 rok, Pani Stefania ma 74 lata. Niestety jest bardzo schorowana i nie m

Piotr Ikonowicz:


Jest 2015 rok, Pani Stefania ma 74 lata. Niestety jest bardzo schorowana i nie ma praktycznie żadnej rodziny która mogłaby pomóc jej w codziennym funkcjonowaniu. Czasem pomagają jej sąsiadki i sąsiedzi, Pani Stefania dosyć często potrzebuje pojechać do lekarza, nie jest w stanie sama zrobić sobie zakupów, a z ośrodka pomocy przysyłana jest opiekunka na 2 godziny raz w tygodniu.

Pewnego dnia zgłasza się do niej ksiądz Marek, wikary miejscowej parafii. Oferuje jej pomoc, kompleksową opiekę. Pani Stefania korzysta z tej pomocy przez kilka miesięcy, dochodzi do wniosku że zrobi darowiznę na rzecz księdza Marka i przekaże mu własność swojego domu wraz z działką. Ksiądz Marek zapowiada że będzie miała prawo do użytkowania swojego domu aż do śmierci. Obiecuje też że będzie się Panią Stefanią opiekował.

W kilka miesięcy po sporządzeniu umowy darowizny ksiądz Marek żąda od Pani Stefanii aby przeniosła swoje rzeczy do jednego pokoju. Informuje że w pozostałych dwóch pokojach niebawem zamieszkają najemcy. Rzeczywiście wkrótce do domu który miała Pani Stefania użytkować aż do śmierci, wprowadzają się nowi współmieszkańcy. Jest 2016 rok, początek wakacji. Niebawem ksiądz Marek zaczyna odmawiać pomocy w transporcie Pani Stefanii do lekarza. Odmawia pomocy w robieniu zakupów, codziennej opiece nad Panią Stefanią. Pod koniec 2016 roku w domu Pani Stefanii mieszka dodatkowych 8 osób, ksiądz Marek zakłada zamki w drzwiach do kuchni i łazienki, Pani Stefania nie może już z tych pomieszczeń korzystać. Na początku 2017 Pani Stefania trafia do naszej kancelarii, prosi o pomoc. Próbujemy podjąć negocjacje z księdzem Markiem, jednak jego postawa nie pozostawia wątpliwości, iż nie jest zainteresowany polubownym rozwiązaniem sytuacji.

Jest czerwiec 2017 roku, Pani Stefania składa oświadczenie woli wobec księdza Marka o odwołaniu darowizny ze względu na rażącą niewdzięczność obdarowanego, jednocześnie wnosimy pozew o obowiązek złożenia odpowiedniego oświadczenia woli, mającego doprowadzić do przejścia własności z powrotem na Panią Stefanię. Jednocześnie składamy wniosek o zabezpieczenie powództwa w postaci zakazu zbywania nieruchomości oraz nakaz umożliwienia użytkowania do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia. Sad przychyla się do naszych wniosków. W końcu na początku 2020 roku Sąd uznaje nasze powództwo w całości i „przysądza” prawo własności Pani Stefanii. Niestety ksiądz Marek nie poddaje się, składa apelację . Dzisiaj Sąd Apelacyjny odrzucił apelację księdza Marka. Orzeczenie jest prawomocne, dom wrócił do Pani Stefanii.

Piotr Chabora

Źródło
Opublikowano: 2021-08-24 15:06:54

Aborcja jest stara jak ciąża i poród.

Aborcyjny Dream Team:


Aborcja jest stara jak ciąża i poród.
Aborcja jest starsza niż jakiekolwiek prawo. Osoby w niechcianych ciążach od zawsze je przerywały, niezależnie od tego, czy prawo na to zezwalało czy nie. ? decyzja i tak jest nasza.

Na co zatem wpływa prawo?
Na dostępność aborcji, na jej cenę, na społeczne postrzeganie aborcji samej w sobie i osób, które aborcje robią ?

Prawo to kontrola, nawet jeśli nie spełnia ono swojej roli. Wspierając Was w aborcjach widzimy, że wcale nie pytacie o to czy to legalne, ale przede wszystkim zastanawia Was cena – czy Was będzie na tę aborcję stać- oraz czy na pewno się uda, czy będzie boleć. ?

Jaki wpływ na nas ma restrykcyjne prawo antyaborcyjne skoro i tak przerywamy ciąże? Odbija się ono na naszym samopoczuciu. Bardziej się boimy i nie wiemy czy możemy poprosić o pomoc, czy możemy komuś powiedzieć, czy możemy jechać do szpitala i tam uzyskać pomoc, gdyby była taka potrzeba. Boimy się, że ktoś się dowie. Potrzebujemy się wytłumaczyć, uzasadnić naszą decyzje. ?

Już nawet przeciwnicy i przeciwniczki aborcji wiedzą, że żaden zakaz nie wpływa na liczbę aborcji. Im chodzi wyłącznie o stygmatyzację przerywania ciąży, chodzi o kształtowanie poczucia winy, strachu i lęku. Im chodzi o to, żebyśmy były w tym same?

Dlatego musimy się wspierać.
Solidarność aborcyjna jest naszą wielką siłą, a aborcja była, jest i będzie zawsze ✌?a decyzja zawsze należy do osoby w ciąży!

[opis grafiki: na różowym tle tabletka z opisem: kto powinien decydować o aborcji?
Sejm i senat?
Kościół?
Społeczeństwo w referendum?
Personel medyczny?
Osoba w ciąży?

Przy każdej odpowiedzi suwak oznaczający zaznaczenie odpowiedzi. Przy „osobie w ciąży” zaznaczony potwierdzająco]


Źródło
Opublikowano: 2021-08-22 19:55:17

„Episkopat nie kryje rozczarowania rozwiązaniami proponowanymi przez rząd w ram

Obywatel:


„Episkopat nie kryje rozczarowania rozwiązaniami proponowanymi przez rząd w ramach Polskiego Ładu. Sprzeciw duchownych budzi przede wszystkim plan wyższego podatku, który mają płacić księża”.

Po pierwsze, tu jest Polska, nie Watykan.

Po drugie, potrzebujemy pieniędzy na nakarmienie dzieci i leczenie chorych.

Po trzecie, piękny nam powstał antypodatkowy sojusz ekstremów – od Senyszyn po episkopat, od Korwina, przez Gowina, po Nową Lewicę.

Mam nadzieję, że prezes Kaczyński uderzy w sojusz spaślaków i wyzyskiwaczy tak, jak należy.

Źródło
Opublikowano: 2021-08-21 12:26:10

Od początku naszej działaności zachęcamy do tego by szanować cudze podejście do

Aborcyjny Dream Team:


Od początku naszej działaności zachęcamy do tego by szanować cudze podejście do własnej ciąży. Zdarzają się tu zaciekłe dyskusje o to, czy płód to już dziecko, czy jednak nie. Nie ustalimy tego, choćbyśmy prowadziły kilkunastomiesięczne debaty. Dlaczego? Bo to kwestia wartości, poglądów i … emocji.

Jeśli jakaś osoba pisze tu, że widziała dziecko podczas swojego usg i miała takie emocje względem tego badania – to my to uznajemy i szanujemy. Tak samo to powinno działać w drugą stronę. Jeśli jakaś osoba podczas USG tylko utwierdza się w przekonaniu, że nie chce tej ciąży – nie ma żadnych emocji względem zarodka/płodu, to powinna być potraktowana z szacunkiem, jej decyzja powinna być uznana i przerwanie ciąży powinno być nie tylko możliwe, ale też faktycznie dostępne.

Znamy takie przypadki, że osoba w pierwszej ciąży już podczas testu z moczu była szczęśliwa i nadawała imię zarodkowi/płodowi, odkładała test do szuflady na pamiątkę a przy kolejnej ciąży (tym razem niechcianej) widok usg przysparzał jej tylko niepotrzebnego trudu, bólu i miał na celu zmienić jej nastawienie do decyzji o aborcji.

Zachęcamy po obu stronach do empatii. Problem nie leży w osobach, które widzą w swojej wczesnej ciąży dziecko, nadają mu imię. Problem leży w systemie, który nas ignoruje, w polityce, która nas traktuje jako inkubatory bez uczuć i możliwości podejmowania racjonalnych decyzji, w przeciwnikach aborcji, którzy nas próbują podzielić na „dobre matki” i „złe zabójczynie”. Ten podział jest bardzo fałszywy i szkodliwy. Zawsze powtarzamy, że tak jak nikt nie powinien być zmuszany do aborcji, tak samo nikt nie powinien być zmuszany do kontynuacji ciąży i przede wszystkim do porodu. Ta decyzja powinna należeć WYŁĄCZNIE do osoby, która w tej ciąży jest oraz do osób, które ona zaprosi do tego procesu decyzyjnego. To nie jest decyzja kościoła, lekarza, rządu czy partii politycznej.

Kaja Godek argumentując swoją działalność często powołuje się na swoje doświadczenie bycia zmuszaną do aborcji, której nie chciała mieć. Jeśli tak było, to było to złe. Mszczenie się na innych osobach za to co ją spotkało jest również złe. Bardzo złe.

Szanujmy wzajemnie swoje decyzje i emocje. Nie przenośmy ich na inne osoby. Wspierajmy się w swoich wyborach reprodukcyjnych.

Aborcja Bez Granic
+48 22 29 22 597
7 dni w tygodniu, od 8.00 do 20.00

[opis zdjęcia: na różowym tle żółty napis: Nikt nie powinien być zmuszany do aborcji, tak samo jak nikt
nie powinien być zmuszany do kontynuacji ciąży i porodu.]


Źródło
Opublikowano: 2021-08-20 11:53:22

Możemy wszystko

Piotr Ikonowicz:


Możemy wszystko

Nie wierzę w dobroczynność, wierzę w solidarność. Dobroczynność jest odgórna. Przebiega z góry na dół. Solidarność jest pozioma a nie pionowa. Opiera się na szacunku dla drugiego człowieka. Tuwim określał filantropa, jako człowieka, który oddaje bliźniemu publicznie cząstkę tego co mu odebrał prywatnie.
Biorę udział w programie telewizyjnym, który polega na wzruszaniu widzów nieszczęściem chorego dziecka, biednej rodziny. Ludzie sms-ują a Caritas funduje nieszczęśnikom pomoc. Nie jestem nienormalny. Cieszę się z tych odruchów szczodrości i z tego, że ktoś umyka swemu okrutnemu losowi. Ale nie umiem nie myśleć o tych wszystkich, którzy nie mieli szczęścia trafić ze swoim problemem na wizję. I cierpią po cichu, anonimowo.
Dla nich jest właśnie solidarność. Dla nich jest pomoc wzajemna. Ale żeby one były musi istnieć społeczeństwo, a nie zbiór oddzielnych podmiotów, które niczym na spowiedzi, wysyłając sms-a zyskują odkupienie całego życia przeżywanego w obojętności na los innych.
Komentatorzy w studio oburzają się i dziwią, że kobieta wychowuje niepełnosprawną córkę w zagrzybionym lokalu bez łazienki. A ja się nie dziwię, ja wiem, że takie sytuacje to norma, a zdziwienie jest nieszczere, albo jest objawem totalnego społecznego wyobcowania zgromadzonych przed kamerami lekarzy, prawników, polityków czy innych celebrytów.
Ci sami ludzie, którzy przechadzając się ulicą przyspieszają kroku na widok brudnego żebraka obnażającego swe zniekształcone kończyny, radośnie w geście chrześcijańskiego miłosierdzia wrzucają pieniążki do puszek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy albo wspomagają sms-ami różne telewizyjne fundacje. A przecież jedno i drugie to tylko żebranina. To kupowanie spokoju za najniższą możliwa cenę. Bo jeżeli nie chcemy żeby byli ludzie, którzy muszą pełzać i błagać o zmiłowanie, musimy chętniej płacić podatki i domagać się nie taniego, lecz drogiego państwa, które nie dopuści by dzieci z astmą dusiły się z powodu niedogrzania i zagrzybienia ponurych nor, w których zmuszeni są mieszkać.
My w Kancelarii i Ruchu Sprawiedliwości Społecznej też pomagamy i kiedy człowiek w piżamie i samych kapciach został wystawiony na ulicę, otoczyliśmy go opieką, ale i wyciągnęliśmy rękę jak do przyjaciela, bez cienia poczucia wyższości. Dziś on, jutro ktoś z nas będzie potrzebował pomocy. Bardzo często taka osoba, kiedy już stanie na nogi staje się jednym lub jedną z nas. I niesie pomoc, ale i ideę sprawiedliwości społecznej dalej.
Dlatego tak nas gniewa, kiedy próbują sprowadzić to co robimy do działalności charytatywnej. My to nazywamy pomocą wzajemną. Od czegoś trzeba zacząć odbudowywać zerwane przez Balcerowicza i jego janczarów więzi społeczne.
Dlatego obok pomagania tak ważne jest dawanie świadectwa. Dlatego piszemy o tym, kręcimy filmy, tworzymy raporty o wykluczeniu społecznym w naszym kraju. Kiedy wystawiliśmy kilka lat temu zdjęcia opatrzone danymi statystycznymi ilustrującymi polską biedę w Parlamencie Europejskim, odezwały się głosy oburzenia, ze „kalamy własne gniazdo”. Dziś te skrywane długo informacje o biedzie polskich dzieci wyszły na jaw. Ba zaowocowały nawet programem 500+. Ale to przecież tylko plaster stosowany na groźną, śmiertelną chorobę, społeczne rozwarstwienie i wyzysk.
Mówi się, że Polski nie stać na socjal. Że rozdając pieniądze biednym marnuje się środki potrzebne na cele rozwojowe. Ale czy kraj, w którym istnieje niedożywienie dzieci, bezdomność, skrajne ubóstwo milionów może się naprawdę rozwijać? Czy wybudowanie w centrum Warszawy kilkunastu rekordowo wysokich drapaczy chmur, które mają przesłonić Pałac Kultury, przesłoni fakt, że są w stolicy tysiące mieszkań bez toalet, bez centralnego ogrzewania, zagrzybionych, w których wielopokoleniowe rodziny żyją w zagęszczeniu nie mniejszym niż więźniowie w Turcji?
W interes warszawskiego ratusza z wieżowcami zamieszany jest też episkopat. Jedna z planowanych wież nie przypadkiem jest już określana jako „Nycz Tower”.
Warszawa, podobnie jak większość polskich miast ma już za dużo biurowców. Za mało jest mieszkań, na które stać mieszkańców. Już dziś mamy w mieście miliony metrów kwadratowych nie wykorzystywanej powierzchni biurowej. Ale na budowie drogich, luksusowych drapaczy chmur i ekskluzywnych osiedli robo się biznes. A na walce z ciasnotą mieszkaniową i bezdomnością nie.
Biznes opiera się na korzyściach dla niewielkiej garstki uprzywilejowanych. Podczas gdy polityka mieszkaniowa i społeczna zaspakaja potrzeby większości społeczeństwa. Jeżeli więc jej nie wymusimy, okaże się, że demokracja nie działa, bo podejmowane decyzje są sprzeczne ze społecznym interesem.
Ale żeby zbudować siłę polityczną, która pozwoli większości rządzić we własnym interesie zaczynamy od podania ręki pojedynczemu człowiekowi. Trzeba go podnieść z kolan i nie tylko okazać pomoc, ale i przekonać go, że wszyscy jesteśmy równi. Że wspólnie możemy wszystko!

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2021-08-19 21:57:06

Dekadę temu dwójka naukowców postanowiła stworzyć wzór matematyczny na emocje*,

Maja Staśko:


Dekadę temu dwójka naukowców postanowiła stworzyć wzór matematyczny na emocje*, wpisać w model statystyczny nasze afekty, sprawdzić które sprawiają, że drga w nas struna. Złość, radość, zaskoczenie – to treściami pokolorowanymi w ten sposób chcemy się dzielić z innymi, w nie się angażować, na te reagować. Ale jest też smutek – ta jedna jedyna emocja ze wszystkich wpisanych we wzór, która nie przekłada się na działanie, bo dezaktywuje, kruszy nas jak biszkopt, kładzie na łopatki.

Gdy myślę o wszystkim co się dzieje w świecie, tym świecie do poprawki, to brakuje mi oddechu. Czuję się jakby każdego ranka ktoś plótł coraz ciaśniejszą sieć dookoła moich płuc; nie pozwala wziąć pełnego wdechu i broni dostępu tlenu do krwi. To jest smutek i bezradność, które odbierają sprawczość i możliwość działania. Nie mam słów. I nie mam też kompetencji, by komentować te wszystkie wydarzenia.

Oprócz tej jednej kompetencji, która wydaje się być podstawowa – by współczuć. Post, który mi się wyświetlił wyglądał tak: pomnik wstydu nas jako ludzkości, czyli główna brama obozu Auschwitz-Birkenau. Napis: „Arbeit macht frei”. I podpis: „Polska jest gotowa na przyjęcie uchodźców”.

Czytam komentarze:

Szymon K., lat 42, lekarz: „Kozojebcy jebani”

Kuba W. z Warszawy, jak wskazuje zdjęcie profilowe – ojciec co najmniej dwójki dzieci: „Niech zdychają jak psy!”

Bartłomiej D., pozujący z całą rodziną przed bożonarodzeniową choinką. Trójka wnuków na kolanach: „Pobudować komory gazowe na granicy i jazda z kurwami”

Karolina Z., studentka pedagogiki, która – jak wskazuje jej profil – spotkała papieża na Światowych Dniach Młodzieży: „zero tolerancji dla brudasów, którzy idą w stronę krajów stworzonych przez Białą Rasę Panów”

Krystyna, matka, patrząca na nas miło ze zdjęcia, na którym przytula się do psa: „Teraz to by się ZOMO przydało, powinni dostać ołów, a nie wodę i jedzenie”.

Chciałabym zapomnieć o wszystkim, co przeczytałam, a jednocześnie czuję, że to minimum, co mogę zrobić – by nie zapomnieć o tej narracji, która się dzieje, by być jej świadomą.

Bardzo jestem ciekawa, co w tej chwili robią autorki i autorzy tych komentarzy. Szymon K. pewnie jest dumny z siebie, znów w pracy sprawił, że świat jest lepszym miejscem. Bartłomiej D. poszedł z wnukami do ZOO, Karolina zaś – do kościoła. A Krystyna? Krystyna najpewniej napisała komentarz w Internecie, wyłączyła komputer i poszła pocałować swoje kilkuletnie dziecko na dobranoc. Wszak w przeciwieństwie do ludzi przetrzymywanych na białoruskiej granicy jest dobrym człowiekiem z cywilizowanego kraju.

*Berger, J., & Milkman, K. L. (2012). What makes online content viral?. Journal of marketing research, 49(2), 192-205.

Źródło
Opublikowano: 2021-08-19 16:29:00

Wchodzimy do małego sklepiku wiejskiego, tak się składa, że znajdującego się w c

Robert Maślak

Wchodzimy do małego sklepiku wiejskiego, tak się składa, że znajdującego się w cieniu wielkiego neo-gotyckiego kościoła, który góruje nad całą okolicą i tą drobną wsią w sposób dość oburzający. Aż trudno uwierzyć, że te kilkanaście rachitycznych gospodarstw udźwignęło taką budowlę… rozpoczętą w 1914 roku, czyli jeszcze za Ruska, jak się dowiedzieliśmy z tablicy na fasadzie, choć do środka nie udało się wniknąć przez zamknięte drzwirze. Wiadomo, teraz kościoły się zamyka, tylu wrogów chrześcijaństwa… W zakresie topologii to zdradzę, że do Częstochowy jakieś 50 minut na południe, do Piotrkowa 30 minut na wschód. Na płocie naszą uwagę przykuł plakat reklamujący 33 dni przygotowania do… Więcej

Źródło
Opublikowano:

Czy ktoś się dziwi, że w Polsce są miejsca, gdzie jest przywolenie na gwałcenie

Robert Maślak

Czy ktoś się dziwi, że w Polsce są miejsca, gdzie jest przywolenie na gwałcenie dzieci przez księży? Gdzie ksiądz to Pan na włościach, który może wciskać wiernym każdy kit.

Wchodzimy do małego sklepiku wiejskiego, tak się składa, że znajdującego się w cieniu wielkiego neo-gotyckiego kościoła, który góruje nad całą okolicą i tą drobną wsią w sposób dość oburzający. Aż trudno uwierzyć, że te kilkanaście rachitycznych gospodarstw udźwignęło taką budowlę… rozpoczętą w 1914 roku, czyli jeszcze za Ruska, jak się dowiedzieliśmy z tablicy na fasadzie, choć do środka nie udało się wniknąć przez zamknięte drzwirze. Wiadomo, teraz kościoły się zamyka, tylu wrogów chrześcijaństwa… W zakresie topologii to zdradzę, że do Częstochowy jakieś 50 minut na południe, do Piotrkowa 30 minut na wschód. Na płocie naszą uwagę przykuł plakat reklamujący 33 dni przygotowania do… Więcej

Źródło
Opublikowano: 2021-08-17 20:15:40

To mówicie, że Jan Paweł II nie wiedział.

Robert Maślak


To mówicie, że Jan Paweł II nie wiedział.

„Był jak dr Jekyll i mr Hyde: z jednej strony charyzmatyczny, popularny ksiądz, przyjaciel słynnych sportowców i papieża, a z drugiej – pedofil. To coś niewyobrażalnego dla wszystkich, którzy go podziwiają – mówi w reportażu 57-letni Eduardo Mendoza. To on, jako uczeń kolegium, powiedział o molestowaniu swojemu opiekunowi. Jego zdaniem to te zeznania doprowadziły do wydalenia Gabaraina z ośrodka.

Po opuszczeniu szkoły marystów biskup-kompozytor jeszcze w tym samym 1978 roku został przeniesiony do zarządzanego przez salezjanów ośrodka San Fernando w Madrycie. Dwa miesiące później świeżo wybrany papież Jan Paweł II mianował Gabaraina swoim prałatem. Watykan nadał mu nawet tytuł „honorowego prałata Jego Świątobliwości”.

W sobotę 7 sierpnia Kongregacja Marystów w Hiszpanii potwierdziła otrzymanie wiarygodnych oskarżeń o wykorzystywanie seksualne nieletnich przez Cesareo Gabaraina. Zakon wyraża „ból i żal z powodu zdarzeń opublikowanych w mediach w ostatnich dniach, do których doszło kilkadziesiąt lat temu w niektórych naszych szkołach”.
Gabarain zmarł w 1991 roku w wieku 54 lat.

Oskarżenia o tuszowanie pedofilii przez Jana Pawła II

W 2020 roku ukazał się ważny raport w sprawie kardynała Theodore’a McCarricka. Wynika z niego, że Watykan od dawna miał sygnały, iż McCarrick to seksualny drapieżca. Dokument obciąża m.in. kardynała Stanisława Dziwisza, ale przypomina też, że McCarricka metropolitą Waszyngtonu mianował papież Jan Paweł II.

To za pontyfikatu Jana Pawła II działał wielokrotny przestępca seksualny i założyciel Legionu Chrystusa Marcial Degollado. Temperaturę wokół pontyfikatu Karola Wojtyły podgrzał papież Franciszek, gdy wracając z pielgrzymki na pokładzie samolotu z Abu Zabi w 2019 roku, na pytanie o molestowanie zakonnic i zachowanie swojego poprzednika w Stolicy Apostolskiej powiedział: „Co do papieża Benedykta, to chciałbym podkreślić, że jest człowiekiem, który miał odwagę wykonać wiele pracy w tym temacie. Jest taka anegdota: miał wszystkie dokumenty dotyczące zgromadzenia, w którym dochodziło do nadużyć seksualnych i ekonomicznych. Udał się do nich, ale natrafił na przeszkody i nie mógł do nich dotrzeć”. Franciszek nie mówi wprost o Janie Pawle II, ale tak jego słowa zostały zinterpretowane. Benedykt jeszcze jako kardynał Ratzinger chciał wyjaśnień, a papież Polak sprawę kardynała Degollado zamiótł pod dywan.”


Źródło
Opublikowano: 2021-08-09 18:27:22

Poszkodowanych jest ponad 200 dzieci klas 1-3. Ciągnął za uszy, nos i włosy, bił

Robert Maślak


Poszkodowanych jest ponad 200 dzieci klas 1-3. Ciągnął za uszy, nos i włosy, bił dziennikiem po głowie, drwił z nich, publicznie przy całej klasie wyśmiewał, poniżał. – ksiądz i były już katecheta ze szkoły podstawowej w Bystrej koło Gorlic (podkarpackie) po 2 latach śledztwa stanie przed sądem. Prokuratura oskarżyła go o znęcanie się nad dziećmi. Grozi mu do 5 lat więzienia. Takie zachowanie księdza trwało aż 7 lat zanim rodzice jednej z uczennic zawiadomili policję. Niektórzy rodzice niechętni byli bowiem ściganiu duchownego. – Uważali, że sprawa została niepotrzebnie rozdmuchana, nieprzychylni byli przesłuchiwaniu dzieci, mówili, że to niepotrzebny rozgłos.

https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Bystra.-Ksiadz-oskarzony-o-znecanie-sie-nad-dziecmi-na-religii.-Uderzal-ponizal-i-ublizal

https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,27345766,ksiadz-na-lekcjach-bil-zeszytem-po-glowie-ciagnal-za-wlosy.html


Źródło
Opublikowano: 2021-07-21 23:47:30

Wiem, że dyskusja polityczna w Polsce jest zdominowana przez dwa pytania, a właś

Tomasz Markiewka:


Wiem, że dyskusja polityczna w Polsce jest zdominowana przez dwa pytania, a właściwie jedno w dwóch wersjach – w zależności od tego, po jakiej stronie konfliktu stoi dana osoba. Czy dane działanie pomoże odsunąć PiS od władzy/pomoże powstrzymać opozycję od przejęcia władzy?

Ograniczenie debaty tylko do tego pytania jest fatalne. Nie trzeba chyba wiele wyobraźni, żeby pojąć, iż pewne działania mają skutki wykraczające poza wojnę PiS-u z opozycją zdominowaną przez obóz liberałów. Kiedy PiS nabijał sobie poparcie przed kolejnymi wyborami, szczując najpierw na migrantów, a potem na mniejszości, to nakręcał destruktywne i antywspólnotowe siły, których konsekwencje będziemy odczuwać latami, niezależnie od tego, czy rządzić będzie PiS, czy PO, Hołownia lub ktokolwiek inny.

Podobnie jest z nierównościami społecznymi i dyskusją o podatkach. Przypomnę, PiS obiecał zwiększenie progresji (bogatsi płacą więcej niż biedniejsi), czyli mały krok w stronę europejskich standardów. Wygląda na to, że nic z tego nie wyjdzie, bo rządząca partia nie potrafi zapanować nad skrzydłem neoliberałów we własnych szeregach (silniejszym niż sam PiS byłby gotów przyznać).

Z całego pomysłu zostanie nam w spadku tylko histeria rozpętana przez obóz polskich liberałów. Histeria, która na dłuższą metę jest bardzo szkodliwa – raz jeszcze: niezależnie od tego, kto będzie rządził naszym krajem.

Żeby było jasne – każdy ma prawo krytykować zmiany podatkowe. Nie o krytykę mi jednak idzie, ale o zbiorowe pranie mózgów, które urządzono Polakom z tego powodu. „Zarzynanie klasy średniej”, „równanie w dół”, „dzielenie biedy”, „leninowskie nastawianie biednych przeciwko bogatym” – to tylko kilka przykładów, jak dyskutowano o podatkach w ostatnich tygodniach. Ktoś niezorientowany mógłby pomyśleć, że PiS wprowadza prawo, które wyrównuje wszystkim zarobki, albo przynajmniej nałoży na Polaków 95% stawkę podatkową. A tak naprawdę zmiana miała być kosmetyczna i nawet po jej wprowadzeniu bylibyśmy pod względem progresywności systemu za Estonią i Litwą. Oto leninizm na miarę naszych możliwości.

Przepraszam bardzo, ale tej retoryki wziętej wprost z języka Korwina-Mikkego i Konfederacji nie da się bronić – nie, jeśli ktoś twierdzi, że zależy mu na budowie europejskiego państwa i na sprzeciwie wobec demagogii. A podobno to jest rzecz łącząca przeciwników PiS-u. Bombardowanie Polaków propagandą, że progresja podatkowa to leninizm, jest krokiem od, a nie do Europy.

Zwolennicy walki z PiS-em za pomocą każdej możliwej metody zdają się wierzyć w coś, co nazywam „teorią pstryknięcia”. Najpierw pokonamy PiS, choćby przy użyciu języka godnego Konfederacji, a potem – pstryk – wrócimy na europejskie tory i będziemy zwalczać demagogię. Tylko że jeśli raz wpuścisz do obiegu społecznego destruktywną retorykę – typu „progresja podatkowa to leninizm” – to potem nie jest tak łatwo ją odkręcić. Zakładając w ogóle, że masz na to ochotę.

W historii III RP co najmniej raz mogliśmy się przekonać o tym, że „teoria pstryknięcia” nie działa. Mało się dziś o tym mówi, ale na początku transformacji wiele demokratycznych autorytetów zachęcało społeczeństwo do bierności. Nic nie róbcie, pozwólcie ekspertom wprowadzać kapitalizm, nie wychodźcie na ulice, wytrzymajcie. Potem ci sami ludzie dziwili się, że polskie społeczeństwo nie wychodzi milionami na ulicę bronić demokracji przed PiS-em.

Piszę o tym wszystkim, bo mam wrażenie, że przez ostatnie lata zrobiliśmy krok w tył. Jeszcze na początku rządów PiS-u sporo było dyskusji o systemowych powodach wygranej partii Kaczyńskiego – nierównościach społecznych, zbyt dużej pozycji politycznej Kościoła, skrzywionej na prawo edukacji, braku propozycji dla ludzi wykluczonych ekonomicznie, zaniedbanych usługach publicznych. Teraz wszystko wróciło na stare koleiny: cała dyskusja została sprowadzona do jednego pytania i przyjęto strategię, że cel uświęca środki.

Jasne, możemy udawać, że wszystkie problemy sprowadzają się do tego, że rządzi PiS, więc wystarczy wygrana koalicji pod przewodnictwem świętego Tuska i po problemie. Miliony wyborców PiS-u nagle znikną, nierówności społeczne wcale nie będą nakręcały dalszych podziałów, a regresywny system podatkowy zrobi z nas państwo dobrobytu. Jeśli dla kogoś polityka to nie głębokie procesy społeczne, ale pojedynki kilku panów w Warszawie, to taka wizja ma sens. Wszyscy inni mają jednak prawo obawiać się, że połączenie dwóch antyeuropejskich retoryk – PiS-owskiej i antysocjalnej – będzie nas skutecznie odcinało od postępu niezależnie od tego, który z tych panów będzie akurat górą.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-21 10:21:51

Chcieliście „efektu Tuska”? Oto efekt Tuska w sondażu zrobionym po jego powrocie

Remigiusz Okraska:


Chcieliście „efektu Tuska”? Oto efekt Tuska w sondażu zrobionym po jego powrocie. Zrobionym przez Kantar, czyli sondażownię, której prognozy są najbliższe i w ogóle bliskie wynikom realnych wyborów.

PiS 30%, bez zmian wobec badań przed powrotem Tuska. PO 23%, w górę o 4 punkty procentowe. Hołownia 15% i jeden punkt w górę. Lewica i Konfederacja po 5%, ta pierwsza o dwa punkty w dół, ta druga o jeden.

Oto efekt Tuska. Już jesteśmy niemal w sytuacji, w której w sejmie są tylko trzy ugrupowania. W takiej sytuacji nawet mocno osłabionemu PiSowi niewiele brakuje – z mandatową premią systemu d’Hondta – do kolejnych samodzielnych rządów. Jeśli mu się to nie uda, rządzić będą starzy łajdacy z hołowniową przystawką w roli ministerstwa kościoła otwartego i departamentu ds. bycia rozdialogowanym. Na powrocie Tuska straciły Lewica i Konfederacja. Jedna pragnąca się ścigać z liberałami w antypisizmie, europejskości i nowoczesności, druga robiąca to samo w wolnorynkowości. I jak, wesoło?

POzdrowienia.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-16 20:41:56

Wrażenia z ostatnich 2 tygodni:

Remigiusz Okraska:


Wrażenia z ostatnich 2 tygodni:

– na osiedlu połamane drzewa, połamane grube konary, zdewastowane samochody;

– w miasteczku liczne podtopienia, ulica 150 metrów w prostej linii ode mnie zamieniona w bajoro (pamiętam, jak z osiem lat temu wycięli hurtem ze 100 drzew po jednej z jej stron)

– w okolicy zalane wioski (najbardziej ta, która leży w połowie wzgórza, na wzgórzu jest ogromne zaorane pole obsadzane kukurydzą i obstawione ambonami myśliwskimi co 200 metrów; rok temu w połowie wzgórza wygolili do zera kilka hektarów lasu, choć średnio co dwa lata woda spływająca z niego zalewa wioskę)

– w okolicy zalane uprawy rolne

– w okolicy poniszczone co się da, od zabudowań bazy harcerskiej po linie energetyczne

– na fejsbuku makabryczne zdjęcia i filmy ze zniszczonych wiosek morawskich, w tym zabici, ranni, zniszczony dorobek kilku pokoleń

– na fejsbuku makabryczne zdjęcia i filmy powodzi i podtopień w Niemczech, zalane wsie i miasteczka, zniszczony dorobek kilku pokoleń

– na fejsbuku filmy i zdjęcia zniszczonych upraw rolnych w całej Polsce, rolnicy z wielkimi stratami wielomiesięcznego wysiłku i pozbawieni dochodów

I tak dalej, żeby już nie pisać o suszach, płonących lasach, tornadach itp. w większej odległości od nas.

To jest to globalne ocieplenie i te zmiany klimatyczne, których według paranoików ponoć nie ma lub które są spoko według Warzechy, Korwina, Ziemkiewicza itd.

To jest to „panowanie człowieka nad przyrodą”, o którym fantazjuje się od lewa, przez środek, do prawa sceny ideowopolitycznej.

To jest to „czynienie sobie ziemi poddaną”, o którym opowiadają skretyniali myśliwi, leśnicy, agrobiznesmeni i „księża-profesorowie” na spędach u Rydzyka i podobnych.

To jest ten rozwój i dynamiczny przyrost PKB, o którym czytałem przez lata w liberalnych propagandówkach typu Wyborcza, Newsweek czy Polityka, które wiwatowały na cześć wylewania betonu pod autostrady i osiedla deweloperskie, z okazji tysięcy nowych samochodów i zamykania „nierentownych” linii kolejowych itd.

A to przecież dopiero początek. Bardzo łagodny przedsmak tego, co nas czeka.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-16 16:03:34

1 lipca to Dzień Kanady, obchodzony w tym roku inaczej niż zwykle. Płoną kolejne

Robert Maślak



1 lipca to Dzień Kanady, obchodzony w tym roku inaczej niż zwykle. Płoną kolejne kościoły, w biały dzień obalono pomniki królowej Wiktorii i Elżbiety II, które symbolizują kolonizację Kanady i sprowadzenie jego rdzennych mieszkańców do roli pariasów. Do rezgnacji z obchodów wzywali rdzienni mieszkańcy: „Myślę, że ludzie naprawdę nie rozumieją, jak wiele musieli wycierpieć w tym kraju ludzie, do których należał. Odebrano nam naszą duchowość, nasz sposób życia, nasze języki, a nawet nasze rodziny”. Także premier Kanady mówił, żeby był to dzień refleksji, a nie świętowania.
Papieże nigdy za winy Kościoła katolickiego nie przeprosili, choć prowadził on większość szkół, w których przetrzymywano odebrane rodzicom dzieci. Jan Paweł II był w Kanadzie trzykrotnie i ignorował problem – mówi Joanna Gierak-Onoszko, autorka książki „27 śmierci Toby’ego Obeda”o szkołach, w których męczono dzieci rdzennych mieszkańców Kanady. Mówi też: Były to w zasadzie obozy pracy przymusowej, gdzie dzieci poddawane były wielu brutalnym przemocowym praktykom. Na porządku dziennym było zadawanie im krzywdy fizycznej, nadużycia seksualne, głód, nieleczone ciężkie choroby, głównie gruźlica. Jednym słowem: można powiedzieć, że dzieci poddawane tam były torturom.”

Kościół katolicki miał wypłacić rdzennej ludności 25 mln $ odszkododowań, ale zebrał tylko 4 mln. Za to miał pieniądze na postawienie w Saskatchewan katedry za 28,5 mln $.
Dwukrotnie o przeprosiny prosił papieża Franciszka premier Kanady Justin Trudeau. W 2018 roku Watykan oznajmił, że papież nie przeprosi. Byłoby to przyznaniem się do winy. Papież Franciszek dopiero pod naciskiem opinii publicznej ma się spotkać z przywódcami rdzennej ludności, ale termin ustalono dopiero na grudzień.

https://ksiazki.wp.pl/papiez-od-lat-umywa-rece-masowe-groby-i-ludobojstwo-dzieci-w-kanadzie-6656836198615616a

https://wyborcza.pl/7,75399,27281569,padaja-pomniki-plona-koscioly-najbardziej-ponury-dzien-kanady.html

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27272607,w-kanadzie-plona-koscioly-i-niszcza-pomniki-jana-pawla-ii-rozumiem.html

https://www.facebook.com/photo?fbid=881947126006436&set=a.115817005952


Źródło
Opublikowano: 2021-07-03 01:23:17

Kolejne ofiary. Kilka tygodni temu 215 anonimowych grobów dzieci, w zeszłym tygo

Robert Maślak


Kolejne ofiary. Kilka tygodni temu 215 anonimowych grobów dzieci, w zeszłym tygodniu 751, w tym tygodniu 182 ofiary przemocy państwa i Kościoła katolickiego wobec dzieci. W Kanadzie każdy tydzień przynosi makabryczne odkrycia masowych grobów wychowanków szkół w których torturowano dzieci. Trudno inaczej nazwać odbieranie ich rodzicom, brutalne karanie za używanie ojczystego języka, w tym używanie do tego krzesła elektrycznego. Rząd Kanady przeznaczył specjalne środki na dalsze poszukiwania grobów. Kościół nigdy nie przeprosił za te zbrodnie, choć wzywany do tego był Jan Paweł II, ale też Franciszek.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/masowe-groby-dzieci-odkryte-w-kanadzie-ataki-na-koscioly-i-pomniki/hn9j2sk


Źródło
Opublikowano: 2021-06-30 23:42:41

Nierzadko zapytuję sama siebie, dlaczego Kościół po prostu rach ciach nie rozliczy tych typów od gwałcenia dzieci. Zrobi

Adriana Rozwadowska:


Nierzadko zapytuję sama siebie, dlaczego Kościół po prostu rach ciach nie rozliczy tych typów od gwałcenia dzieci. Zrobiłoby mu to dobry PR i sprawa z głowy, nawet nie musi wszystkich, tylko punktowo, a co tam Franciszkowi jakiś jeden czy drugi ksiądz z Polski, żadna strata.
No tylko że w sumie ten kościelny tupet i ociąganie nieźle działają. Właśnie usłyszałam nie w TVP, ale w TVN 24 słowa napisane prezenterowi przez kogoś z kościelnym syndromem sztokholmskim: „Odważny ruch Watykanu. Ten zajmie się sprawa biskupa R.”
No i cóż tu odpowiedzieć. Może per analogiam: „Odważny ruch dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 13. Po latach wahania i analiz pani Eugenia zadecydowała się zainteresować sprawą nauczyciela chemii, który od 30 lat gwałci uczniów jej szkoły. Możliwe, że zgodzi się nawet wydać go policji – donoszą nasi informatorzy w kuratorium. Sprawa nabrała zawrotnego tempa, bo oświadczenie w tej sprawie pani dyrektor ma wydać jeszcze w tym roku. Rzecznik policji, podinspektor Dariusz Miarka, poinformował media, że mundurowi liczą na zgodę na wszczęcie postepowania.
– W grę wchodzi jednak także przeniesienie nauczyciela na drugie piętro – mówi nam przewodniczący rady rodziców w SP nr 13”.

Źródło
Opublikowano: 2021-06-26 15:31:57

Kościół katolicki wyłudził bonifikatę na zakup terenu. Zapłacił tylko 1% wartośc

Robert Maślak


Kościół katolicki wyłudził bonifikatę na zakup terenu. Zapłacił tylko 1% wartości czyli 4,5 tys. zł. Głódź urządził tam wybieg dla danieli, choć bonifikatę mógł uzyskać tylko na teren przeznaczony na cele kultu religijnego. Wśród danieli przed laty postawił kapliczkę, która miała to uzasadnić. Teraz zarządzający terenem proboszcz próbował kolejnego oszustwa i ustawił tam krzyże. Pechowo dla niego, ktoś zrobił zdjęcia, że zrobił to tuż przed kontrolą. Sprawę zaczęła dążyć Beata Maciejewska, posłanka Lewicy. Okazuje się, że krzyże nie wystarczą, musi być to budynek w której stale praktykowany jest kult religijny. Szczegóły: https://oko.press/glodz-dzialka-daniele-ekspertyza/


Źródło
Opublikowano: 2021-06-24 08:07:03

Minister edukacji Przemysław Czarnek o uczestnikach marszów równości: „osobnicy,

Robert Maślak



Minister edukacji Przemysław Czarnek o uczestnikach marszów równości: „osobnicy, którzy tam chodzą, to ludzie, którzy nie zachowują się normalnie”. M.in. o tym mówiła posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. PiS i przystawki próbowali ją zagłuszyć. Klaskali się i śmiali nawet wtedy, gdy mówiła o samobójstwach dzieci. Kim trzeba być, żeby tak robić? Czy żyjemy w kręgu tej samej cywilizacji? Czarnek i jego polityczne zaplecze traktuje dobro dziecka instrumentalnie. Dzieci są tylko narzędziem w wyprawie krzyżowej fundamentalistów katolickich do polskich szkół.
Czarnek chce całkowite podporządkowania kuratoriów oświaty rządowi i kar więzienia dla nauczycieli i dyrektorów, którzy nie podporządkują się religijnej i światopoglądowej krucjacie. Od nowego roku szkolnego religia lub etyka będą przedmiotami obowiązkowymi, a szkoła Rydzyka oraz inne katolickie uczelnie będą kształcić etyków o odpowiednim profilu ideologicznym. Czy w Polsce, w której młodzież odchodzi od religii najszybciej na świecie, ekstremiści religijni osiągną sukces?
P.S. Szczególną radość informacja o szczuciu osób LGBT wywołała u Michał Cieślak, który siedzi obok min. Czarnka. To minister od niczego, dawniej Porozumienie Gowina, teraz Republikanie od Bielana.


Źródło
Opublikowano: 2021-06-23 14:51:59

Tak było 23 listopada:

Aborcyjny Dream Team:



Tak było 23 listopada:
❗ WOLNA ABORCJA ❗ WOLNA EDUKACJA ❗

Dziś znów odbędzie się demonstracja pod MEiN w Warszawie. Czarnek, idź precz! to reakcja na zapowiadane zmiany prawne takie jak: obowiązkowa religia/etyka w szkołach (gdzie etyka często jest fikcją), zmiany w lekturach, wzmocnienie roli kuratoriów, utrudnienie prowadzenia zajęć przez organizacje społeczne, likwidacja PANu.

Więcej można o nich przeczytać tu: https://oko.press/lex-czarnek-czyli-gwalt-na-edukacji-osiem-skutkow-ustawy-o-ktorych-mozecie-nie-wiedziec/

[opis zdjęcia: na bramie ministerstwa edukacji wisi baner o treści „wolna aborcja, wolna edukacja”]

Źródło
Opublikowano: 2021-06-21 12:11:49