Cóż, chcącemu nie dzieje się krzywda. Trzeba było jeszcze więcej umizgiwać się do liberałów, latać z rzutnikami, ze świe

Remigiusz Okraska:

Cóż, chcącemu nie dzieje się krzywda. Trzeba było jeszcze więcej umizgiwać się do liberałów, latać z rzutnikami, ze świeczuchami pod sądy, postrzegać się jako część demokratycznej opozycji przeciwko strrrasznej tyranii, opowiadać, że liberałowie to jakieś mniejsze zło, tropić faszys wszędzie, tylko nie u Tuska wychwalającego niegdyś Pinocheta, łykać jak pelikan całą narrację liberalnego salonu i Agora SA, wzmagać się zawsze z powodu ich histerii itd. Oto nagroda, opłacało się?


Źródło
Opublikowano: 2020-03-26 21:28:59

Mija dziś 30 lat od przedstawienia w polskim Sejmie tzw. „terapii szokowej”, która wprowadziła Polskę w najgorszą odmian

Mija dziś 30 lat od przedstawienia w polskim Sejmie tzw. „terapii szokowej”, która wprowadziła Polskę w najgorszą odmianę kapitalizmu. Mowa o tzw. „Planie Balcerowicza”.

Pamiętamy sytuacje w latach 90. W każdej rodzinie lub wśród najbliższych znajomych był ktoś bezrobotny, rozpaczliwie poszukujący pracy. Przy życiu i na powierzchni rodzinę utrzymywała jedna osoba, która kurczowo trzymała się nawet znienawidzonej pracy, wiedząc, że innej nie znajdzie.

To robotnice i robotnicy z wielkich zakładów pracy dali Polsce wolność. W nagrodę od „Planu Balcerowicza” dostali upadłość ich miejsca pracy. Zaczęło się dyskredytowanie interesu społecznego i niszczenie spółdzielczości.

Wprowadzając ten plan zlekceważono założenia Okrągłego Stołu. Mówiono w nich o poprawie warunków życia obywateli, ochronie miejsc pracy i zatrudnienia. Tymczasem bezrobocie poszybowało do poziomu dwucyfrowego.

Do dziś zmagamy się z konsekwencjami wprowadzenia „dzikiego kapitalizmu”. Do dziś wciskany jest nam kit, że jesteśmy kowalami swojego losu, chcącemu nie dzieje się krzywda, a jak założymy firmę i będziemy ciężko pracować, to zajmiemy miejsce Kulczyków. Komu się nie uda – ginie.

Tylko kraj sprawiedliwy społecznie nikogo nie zostawi za burtą.


Źródło
Opublikowano: 2019-12-17 13:50:37

Młodzi: wegetacja albo bunt

Piotr Ikonowicz:

Młodzi: wegetacja albo bunt

Zapytał mnie młody człowiek z telewizji Polsat Biznes czy będzie rewolucja. Kiedy odpowiedziałem, że głębokie zmiany są potrzebne, bo proces biednienia biednych i bogacenia się bogatych prowadzi do katastrofy, odrzekł, że chcącemu nie dzieje się krzywda. Że ludzie nie muszą przecież podejmować pracy za grosze. Mogą tak jak on, któremu się udało, zacisnąć zęby i odnieść sukces. Świat, w którym „chcieć to móc” byłby piękny, gdyby istniał. Nie winię jednak tych wszystkich młodych ludzi, którzy z całych sił starają się w niego wierzyć. I tych, którym się udało i tych, którzy napotykając na ścianę obiektywnego braku możliwości, bezrobocia strukturalnego, niskich płac, niestrudzenie wciąż na nowo próbują odnieść sukces tam gdzie innym się nie powiodło. 27,6% młodych bezrobotnych wciąż jeszcze rozsyła tysiącami swoje CV, a jednak ci, którym się udało i jak mój rozmówca załapali się na jakąś fuchę w telewizji wciąż utrzymują, że wystarczy się bardziej starać, aby osiągnąć cel. Jednym z najpopularniejszych rozwiązań jest założenie własnej firmy. Jednak spośród założonych w 2006 roku firm do 2011 przetrwało zaledwie 30%. 96% procent firm prywatnych to tzw. mikro przedsiębiorstwa zatrudniające do 9 osób, które mimo, że nędznie płacą pracownikom, ledwo ciągną. Ludzie starszego i średniego pokolenia załamują ręce, bo widzą, że ich pociechy nie mają szans na powtórzenie ich skromnego dorobku. A chodzi o tak skromne osiągnięcia jak emerytura, mieszkanie i wspaniałe wspomnienia z dorocznych miesięcznych wakacji. Mit self-made-mena służy za zasłonę dymną, która ma przesłonić fakt, że ta lepsza, rynkowa gospodarka nie stwarza perspektyw życiowych dla nowych pokoleń Polaków i Polek. Po wielkiej fali emigracji zarobkowej, która wchłonęła pierwszą nadwyżkę siły roboczej, której nie potrafiła zagospodarować „prężnie” rosnąca gospodarka ojczysta, przyszedł kryzys, który zmusi kolejnych absolwentów szkół i uczelni do wegetacji albo buntu. Tylko ten ostatni daje jakąś nadzieję na godne życie.


Źródło
Opublikowano: 2013-06-10 21:12:30