Od wielu miesięcy polscy psychiatrzy biją na alarm, ostrzegając przed katastrofą

Od wielu miesięcy polscy psychiatrzy biją na alarm, ostrzegając przed katastrofą. Katastrofa nastąpiła właśnie na Oddziale Dziecięco-Młodzieżowym w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku – WSZYSCY lekarze z tego oddziału złożyli wypowiedzenia ze względu na ciągłe przepełnienie i brak możliwości zapewnienia pacjentom bezpieczeństwa i właściwej opieki.

Polska służba zdrowia jest niedofinansowana od lat. Musimy powiedzieć to głośno i wyraźnie – w Polsce umierają ludzie, a winne temu są osoby u władzy od lat unikające podjęcia trudu reformy systemu. W Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku przyjmowane są dzieci w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia – i te dzieci będą umierać, z powodu bezczynności władz.

Rozprawmy się od razu z wolnorynkową bzdurą – prywatyzacja szpitali nie rozwiąże problemu służby zdrowia, tak jak prywatyzacja transportu nie rozwiązała problemu komunikacyjnego. Głównym celem prywatnych przedsiębiorstw – a więc także prywatnych szpitali – jest zarabianie pieniędzy. Skończmy wreszcie z mitem, że szpital się musi opłacać – szpital musi leczyć. Są wartości ważniejsze niż możliwość zarabiania pieniędzy przez ludzi z odpowiednim kapitałem – do tych wartości należy zdrowie nasze i naszych dzieci. Zacznijmy domagać się, by zdrowie traktowano priorytetowo.

Solidaryzujemy się z lekarzami z Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku. Jesteśmy przekonani i przekonane, że ich dramatyczna decyzja wynika z głębokiej troski o dobro pacjentów. Apelujemy do władz państwowych o poważne potraktowanie tej kryzysowej sytuacji, jak najszybsze zaradzenie bieżącym potrzebom oraz podjęcie głębokiej reformy całej służby zdrowia, stawiając w jej centrum zdrowie i dobrobyt naszego społeczeństwa przy współpracy ze środowiskiem medycznym i środowiskiem pacjentów. Stać nas na to.

Ministerstwo Zdrowia Samorząd Województwa Pomorskiego
#chorykraj #polskatochorykraj



chorykraj,polskatochorykraj

Źródło
Opublikowano: 2019-11-16 14:00:38