Katowice przeciw nienawiści! Mówimy NIE nacjonalizmowi

Maciej Konieczny:


W najbliższą sobotę 18 lipca o 13 zapraszam do Katowic na demonstrację „Katowice przeciwko nienawiści”. Nikomu bliżej nieznana organizacja „Nacjonalistyczny Górny Śląsk” organizuje wtedy marsz pod wymowną nazwą „Katowice miastem nacjonalizmu”. Czy Katowice są miastem nacjonalizmu? Nie. I sami nacjonaliści dobrze o tym wiedzą opisując swoje wydarzenie wymownym: „sami przeciwko wszystkim”.
Katowice są bowiem otwartym i przyjaznym miastem, o bogatej historii i kulturze. Dlatego należy zaprotestować przeciwko rasizmowi, ksenofobii nacjonalizmowi

Źródło
Opublikowano: 2020-07-16 09:03:59

51 reakcji, w tym Lubię to!, Super i Wow

Razem Małopolska:


Przemówienie Macieja Koniecznego w sprawie tzw. ustawy anty-447.

„Panowie z Konfederacji zaraz będą tłumaczyć, że amerykańska ustawa stanowi wielkie zagrożenie dla Polek i Polaków. Będą straszyć, że zaraz przyjadą Żydzi i zaczną zabierać domy. Może tego nie wiecie, panowie z Konfederacji, ale w Polsce od wielu lat wyrzuca się ludzi z domów. I nie potrzeba do tego żadnej uchwały amerykańskiego senatu. Robią to od lat Polacy, na mocy polskiego prawa i wyroków polskich sądów. To nie 447. To się, szanowni Panowie, nazywa reprywatyzacja. Tym się jakoś nie zajmujecie. Bo to nie o ludzką krzywdę wam chodzi. Wam chodzi po prostu o szczucie na obcych.

To, co przyjmuje amerykański parlament, nie rodzi dla Polski żadnych skutków prawnych. Jesteśmy niepodległym krajem, a nie amerykańską kolonią. O polskim prawie nie decyduje ani amerykański senat ani rosyjska duma tylko polski Sejm! Wydaje mi się, że posłowie Konfederacji, po kilku miesiącach w Sejmie, powinni już o tym wiedzieć. Polska nie będzie zwracać żadnego mienia bezspadkowego, bo nie ma do tego żadnej podstawy prawnej. Kwestia roszczeń obywateli amerykańskich została rozstrzygnięta w 1960 roku w ramach umowy pomiędzy USA, a Polską Ludową. Koniec, kropka.

Skrajna prawica chce rozpętać antysemicką kampanię. Nie powinno to dziwić. Jednym z inicjatorów projektu jest były szef ONR. To środowisko od ponad stu lat kultywuje antysemickie obsesje. Straszenie Żydami, którzy rzekomo idą ograbić Polskę, doskonale się w to wpisuje. Nacjonalistyczne szczucie już nie raz doprowadziło do zbrodni. Tak było, gdy po podłej nagonce nacjonalista zamordował prezydenta Narutowicza! Tak było, gdy ONR-owcy podburzali do pogromów ludności żydowskiej. Tak było, gdy nacjonaliści kolaborowali z hitlerowcami, urządzali polowania na Żydów. Inicjatorzy tego projektu stają dziś w jednym rzędzie z tamtymi siewcami nienawiści.

Przepraszam, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że panów z Konfederacji interesuje los eksmitowanych rodzin, ofiar reprywatyzacji. Przecież dla was najważniejsze jest święte prawo własności i pieniądz! Bez mrugnięcia okiem podpisalibyście się pod wyrzucaniem na ulicę rodzin z małymi dziećmi czy chorych emerytów. Dzika reprywatyzacja trwa od lat! Gdzie byliście, kiedy lewica społeczna i ruchy lokatorskie walczyły o prawo do dachu nad głową, o ludzką godność, o elementarną sprawiedliwość? Gdzie byliście, gdy blokowaliśmy eksmisje? Nie widziałem was tam!

Pamiętam za to dobrze wilgotne, zarobaczone baraki na Przeworskiej, do których wyrzucało się ludzi w rządzonej przez Platformę stolicy. Tzw. “pomieszczenie tymczasowe” – trafiasz tam na trzy miesiące, a potem na ulicę, a władza umywa ręce. Pamiętam też świetnie, że wam wtedy nie przeszkadzały baraki na Przeworskiej. Pewnie nawet nie wiedzieliście o ich istnieniu. Wam wtedy przeszkadzała tęcza na Placu Zbawiciela!

Jesteście tchórzami. Jedyne na co was stać to szczucie na słabszych i walka z wymyślonymi wrogami. Do realnej obrony ludzi, do postawienia się prawdziwej mafii potrzeba odwagi. Potrzeba odwagi spalonej żywcem przez mafię Jolanty Brzeskiej, odwagi Piotra Ikonowicza, odwagi Ewy Andruszkiewicz, odwagi Piotra Ciszewskiego, odwagi Janusza Baranka, odwagi Jana Śpiewaka, odwagi Beaty Siemieniako, odwagi Jakuba Żaczka i setek innych. Zamiast zajmować się obsesjami prawicy, Sejm powinien raz na zawsze przeciąć kwestię reprywatyzacji. Na to jednak rządzącym zabrakło odwagi. Dobrze pamiętamy jak wiceminister Patryk Jaki z dumą prezentował założenia ustawy reprywatyzacyjnej. Gdzie jest ta obiecywana ustawa, panowie i panie z Prawa i Sprawiedliwości? Czy znowu oszukaliście ludzi? Czego się boicie? Czyje interesy chronicie? Dziś Patryk Jaki jest w Brukseli, a ustawy nie ma. Czemu tak nagle zabrakło wam odwagi?

Nam odwagi nie zabraknie. Tę sprawę trzeba w końcu przeciąć. Dlatego Lewica złoży w sejmie ustawę reprywatyzacyjną, która raz na zawsze zakończy kwestię roszczeń. Wtedy, podczas głosowania, będziemy mogli wszyscy się przekonać, kto stoi po której stronie. Po stronie lokatorów, czy po stronie mafii reprywatyzacyjnej.

A co do tego antysemickiego gniota, którym dzisiaj zajęto uwagę wysokiej izby, lewica będzie oczywiście głosowała za skierowaniem go tam, gdzie jest jego miejsce – na śmietnik”.


Źródło
Opublikowano: 2020-04-15 16:53:36

Na Węgrzech mniej więcej to samo, co u nas. Tamtejsi nacjonaliści (rozłamowcy z Jobbiku) wzywają do bojkotu Coca-Coli za

Remigiusz Okraska:

Na Węgrzech mniej więcej to samo, co u nas. Tamtejsi nacjonaliści (rozłamowcy z Jobbiku) wzywają do bojkotu Coca-Coli za tęczowe etykiety butelek. Żeby tak oni kiedyś bojkotowali coś za wyzysk czy łamanie prawa pracy, albo chociaż za eksploatację gospodarczą takich kraików jak Węgry przez megakoncerny. Ale nie, tęczowa etykietka na butelce, upadek cywilizacji, drugie Trianon.

Źródło
Opublikowano: 2019-08-09 14:41:14

Często słyszę, że przesadzam i wszędzie widzę przemoc – w tekście, na banerze albo w żarcie. Że jestem równie radykalna

Maja Staśko:

Często słyszę, że przesadzam i wszędzie widzę przemoc – w tekście, na banerze albo w żarcie. Że jestem równie radykalna jak seksiści czy homofobowie, których krytykuję, i powinnam mieć ,,trochę dystansu”. Dla liberałów dystans to jakiś bożek, którego nie można sprofanować, a jego krytyka to obraza uczuć religijnych. Strzegą go jak relikwii, bo dzięki niemu mogą mościć się gdzieś pomiędzy ,,skrajnościami”.

Dzisiaj nacjonaliści szli przez ulice Warszawy z banerem zrównującym tęczę ze swastyką. I nie, nie mam do tego dystansu. I nie stoję pośrodku, bo po prostu nie ma równości pomiędzy osobami LGBT a tymi, którzy zabijali osoby LGBT.

Nie mam żadnych wątpliwości, że to, z czym się teraz zderzamy, to także zasługa tych wszystkich, którzy przez lata stawiali się między faszystami a antyfaszystami, kobietami a seksistami, osobami LGBT a homofobami. Którzy nie byli w stanie jednoznacznie postawić się po żadnej ze stron, bo oprawca przecież też cierpi, a kobieta mogłaby się tak nie obnosić z przeżytą przemocą (na pewno liczy na karierę). Którzy obserwowali przemoc i jawne nadużycia z dystansu.

Mam w dupie dystans. Nie mam i nie będę mieć dystansu do przemocy. Dystans nie da bezpieczeństwa kobietom ani osobom LGBT. Zacznijcie nas wreszcie traktować poważnie, do cholery.


Źródło
Opublikowano: 2019-08-01 21:22:08

Ciągle żyję Białymstokiem. Czas zmienił się na ten „przed Białymstokiem” i „po Białymstoku”. Podobnie działa czas po tra

Maja Staśko:

Ciągle żyję Białymstokiem. Czas zmienił się na ten „przed Białymstokiem” i „po Białymstoku”. Podobnie działa czas po traumach, które nas spotykają.

Ale to przecież nie tylko Białystok. To mnóstwo innych miast i miasteczek. Homofobia krąży po Polsce.

Po marszu równości w Gnieźnie zostałam opluta. Gdy poszłam zgłosić to policjantowi, który oczywiście nie zareagował, podszedł starszy mężczyzna i ogłosił, że on za to został opluty przez geja. Odpowiedziałam, że to nieprawda. Zaczęliśmy dyskutować. Ciągle zwracał się do mnie „malutka”, powtarzał, że jestem za ładna, żeby niszczyć sobie życie w marszach równości. Mówił, że boi się „tych ludzi”. Gdy zapytałam go, czy boi się mnie, odpowiedział, że co za bzdury, jestem normalną dziewczyną. Traktował mnie tak jakby nic poza moją płcią i wyglądem nie miało dla niego znaczenia. Od początku nie było szans, żeby go przekonać, ale ciągle słyszę, że nie podejmujemy rozmowy i jesteśmy zamknięci na drugą stronę. Problem w tym, że nie mogę przekonać do siebie osoby, która nie traktuje mnie jak człowieka, tylko ozdóbkę polskich ulic, i która krzyczy, że życzy mi śmierci.

Przez tę idiotyczną dyskusję zgubiłam osoby, z którymi wracałam. Zadzwoniłam do nich i dowiedziałam się, gdzie mam iść. Miejsce było bardzo blisko – kilkaset metrów. Zobaczyłam, że z naprzeciwka wracają inne osoby. Nie wiedziałam, po której stronie stały na marszu. Na wszelki wypadek zdjęłam papierową koronę, którą rozdawano na marszu, i przyspieszyłam. Gdy byli blisko, jeden z nich krzyknął: „poznaję ją, ona szła w pierwszym rzędzie, w czerwonym szaliku”. Byłam ubrana cała na czarno, ale zapomniałam o szaliku. Rozpoznali mnie.

Pod koniec marszu weszliśmy na rynek. Weszliśmy prosto na nacjonalistów krzyczących, że życzą nam śmierci. Cały rynek także był otoczony ludźmi. W ten sposób powstały dwa rodzaje kontrdemonstracji – w samym środku, naprzeciwko nas stali mężczyźni, którzy rzucali w nas kamieniami, jajkami, opluwali i życzyli nam śmierci. Najpierw staliśmy na rynku, wystawieni na agresję homofobów. Po jakimś czasie między nami a nimi pojawiła się policja. Druga kontrdemonstracja powstała wokół rynku – mieszkańcy Gniezna otoczyli nas zwartym tłumem. W większości się przypatrywali i nagrywali nas, część dołączała do skandowania nienawistnych haseł i rzucania w nas, czym popadnie.

Byliśmy osaczeni, bez możliwości ucieczki. Z każdej strony wycelowane w nas były komórki, jak w zwierzęta w zoo. Gdy weszliśmy na rynek, nie mogliśmy już zawrócić. Stanęliśmy twarzą w twarz z mężczyznami, którzy wrzeszczeli, że nas zajebią i mamy wypierdalać. Niektórzy z nich szukali sobie osoby wśród nas i wrzeszczeli prosto do niej, pluli na nią, obrażali jej wygląd, pokazywali, że ją zajebią lub zgwałcą, zbliżali się do niej maksymalnie, jak się dało, próbując wyminąć policjantów. Przemówienie Alex Freiheit było całkowicie zagłuszone ich krzykami. Na platformę leciały w jej stronę kamienie i jajka. Czułam, jak jest coraz ciaśniej, zbliżamy sie do siebie, a ludzie zamykają nas w coraz węższym okręgu. Dziewczyna obok mnie skuliła się i zaczęła głośno oddychać. Miała atak paniki. Koleżanki ją przytuliły i tak trwały. Z drugiej strony nazywali je sukami, życzyli im śmierci i kazali wypierdalać.

Wiedziałam, że po marszu nacjonaliści polują na ludzi. Ci, którzy rozpoznali mnie po szaliku, byli raczej z kontrdemonstracji wokół rynku, nie z centrum. Nie wiem, czy też krzyczeli, że mnie zajebią albo celowali we mnie kamieniami. W tej chwili krzyczeli, że mnie rozpoznają. Gdy się mijaliśmy, jeden z nich zbliżył się do mnie i chciał mnie uderzyć barkiem. Odsunęłam się, przeszedł bardzo blisko. Odwrócił się, przytrzymała go dziewczyna obok. Zaczął krzyczeć, nie pamiętam już co, jakieś obelgi. Kolega mu wtórował. Dziewczyny obok ich powstrzymywały przed rzuceniem się na mnie z pięściami. Uśmiechnęłam się i pomachałam im. To rozjuszyło mężczyzn, jeszcze długo za sobą słyszałam krzyki.

Szłam dalej, rozglądałam się. Każdy, kto się pojawiał, mógł być agresorem. Cały czas czułam zagrożenie. Szłam i wyczekiwałam ataku. Byłam w ciągłej gotowości na niego, jak na wojnie.

Gdy byłam już bardzo blisko bazy, dwóch mężczyzn idących po przeciwnej stronie ulicy zaczęło krzyczeć i mnie obrażać. Znów nie pamiętam co. Zastanawiałam się, czy przebiegną na drugą stronę. Nim to zrobili, zdążyłam dotrzeć.

To była wojna. Ale bardzo dziwna wojna. W trakcie marszu zauważyłam, że jeden z mężczyzn gęsto gestykulował, mówił podniesionym głosem, zbliżał się do młodej dziewczyny, a ona stała bez słowa. On był przeciwnikiem marszu, cały czas szedł obok i nas obrażał. Ona była ubrana na tęczowo. Nie myślałam za wiele, podbiegłam do niego i odepchnęłam go od niej, mówiąc, że jest za blisko. Zapytałam dziewczynę, czy potrzebuje pomocy. Dziewczyna uspokoiła mnie, że to jej wujek i on tak zawsze. Ale podziękowała za wsparcie – dodała, że chciałaby, żeby wszyscy tak reagowali.

Też bym chciała.

Osoby idące w marszu w Gnieźnie widziały po drugiej stronie swoich wujków, sąsiadów, braci. W trakcie przemówień podchodzili do siebie i rozmawiali. Potem znów wracali na swoje miejsca. Wujek krzyczał, żeby wypierdalać z Gniezna. Sąsiad groził sąsiadce śmiercią. Brat wołał, że zajebie siostrę.

Po czym nadchodził kolejny postój z przemówieniami i znów podchodzili do siebie, żeby rozmawiać.

Pod koniec marszu wujek próbował zaatakować jednego z uczestników, więc zgarnęła go policja.

Wizja swojego wujka po stronie przeciwników LGBT nie daje mi spokoju. Zwłaszcza po sobocie.

Źródło
Opublikowano: 2019-07-23 11:26:15

Zwolennicy praw człowieka nie potrafią się zachować, więc PiS wygrywa

W ostatni weekend odbył się Marsz Równości w Gdańsku. Z jednej strony grupka jego uczestników niosła na drzewcu rysunek odczytany przez krytyków jako parodia symboliki religijnej, z drugiej stali nacjonaliści z transparentem nawołującym do przemocy wobec osób LGBT. Jak myślicie, które zdarzenie przebiło się do mediów? Które wywołało powszechne oburzenie? Które sprowokowało prezydent Gdańska do napisania listu otwartego o braku szacunku? Piszę więcej o tej hipokryzji w tekście dla Krytyki Politycznej:

Martin Luther King powiedział kiedyś, że największą przeszkodą stojącą na drodze do równouprawnienia Afroamerykanów wcale nie są członkowie Ku Klux Klanu. Tych jest bowiem stosunkowo mało. Najgorsi są tzw. white moderates, umiarkowani biali – ludzie, którzy co prawda popierają równe prawa dla wszystkich, ale… No właśnie: „ale”. Szczególnie nie podoba im się to, jak czarni walczą o równość. Za agresywnie, za głośno, zbyt natarczywie jak na ich upodobania. W związku z tym prawa człowieka muszą poczekać, mówił z goryczą King, aż umiarkowani biali uznają, że odpowiednie standardy estetyczne zostały spełnione. (…)

Żyjemy w kraju, w którym Kościół systemowo dopuszcza nie tylko molestowanie i gwałcenie dzieci, ale też ukrywanie sprawców tych czynów. W kraju, w którym policja może cię nękać za działalność artystyczną, jeśli tylko ktoś poczuje się religijnie urażony. W kraju, w którym niedawno kolejna osoba odebrała sobie życie, bo nie wytrzymała szczucia na społeczność LGBT.

W tym kontekście oburzanie się na to, że ktoś sparodiował symbol religijny, jest niepoważne. Zachowajmy hierarchię problemów i przestańmy się w nieskończoność troszczyć o estetykę krytyki Kościoła.

Riposta na powyższy argument jest dobrze znana: jeśli osoby LGBT chcą być szanowane, to niech szanują innych. Dokładnie tym tokiem myślenia podążył znany dziennikarz sportowy Paweł Wilkowicz, pisząc: „Płacą tą walutą, którą przeciwnikom chcą wycofać z obiegu. Kompletny nonsens”. W podobnym tonie wypowiedziała się prezydent Gdańska, pisząc w liście otwartym: „Jak można oczekiwać szacunku, skoro samemu odbiera się szacunek innym?”

Wilkowicz i Dulkiewicz piszą tak, jakbyśmy mieli do czynienia z dwiema grupami podwórkowych awanturników – jedni pogryźli drugich, drudzy podrapali tamtych, wszyscy opluli się nawzajem, a najlepiej byłoby, gdyby się po prostu dogadali.

Tylko że tak nie jest. Po jednej stronie mamy potężną instytucję, wspieraną przez państwo i dużą część obywateli, mającą na sumieniu wieki prześladowań osób LGBT+. Po drugiej stronie stoi zaś dyskryminowana grupa mniejszościowa. Warto więc pamiętać, jaką walutą płacą jedni, a jaką drudzy. Walutą Kościoła i jego sprzymierzeńców jest dyskryminacja prawna, odmawianie osobom LGBT normalności, szczucie, wywoływanie nieustannego lęku czy nasyłanie policji z najbłahszych powodów. Bycie osobą LGBT oznacza w Polsce życie w nieustannym zagrożeniu agresją, także fizyczną. A co jest walutą ruchów LGBT? Parodiowanie symboli religijnych? To ma być to odpłacanie? Oni na co dzień odbierają wam prawa i człowieczeństwo, wy od czasu do czasu sparodiujecie ich symbolikę, więc jest remis?

Zwolennicy praw człowieka nie potrafią się zachować, więc PiS wygrywa

pisze Tomasz Markiewka

Źródło
Opublikowano: 2019-05-30 09:15:07

NIE BĄDŹMY JAK USA, CZ. III

NIE BĄDŹMY JAK USA, CZ. III

Znacie Jonaha Goldberga? To skrajnie prawicowy amerykański publicysta, który wyznaje typowy zestaw prawicowych obsesji. Uważa na przykład, że feminizm zmienia świat na gorsze, troskę o prawa Muzułmanów nazwał zaś „zbrodnią nienawiści przeciwko USA”. Jest oczywiście zwolennikiem tortur, a na pytanie, co powinny zrobić Stany Zjednoczone po 11 września, odpowiedział „zacząć zabijać ludzi”.

Goldberg zasłynął książką „Liberal Fascism”, przetłumaczoną na polski jako „Lewicowy faszyzm” ze względu na to, że w USA „liberal” często oznacza „lewicowy”. W swojej książce Goldberg całkowicie serio twierdzi, że Franklin Delano Roosevelt, Hilary Clinton, Barack Obama i właściwie cała Partia Demokratyczna to faszyści. Za przejawy faszyzmu uważa on między innymi powszechną służbę zdrowia i prawa pracownicze. Na Amazonie możecie przeczytać entuzjastyczne reakcje czytelników Goldberga, wśród których są ludzie zachwyceni tym, że w końcu jakiś intelektualista mówi prawdę o nazifeministkach.

Moglibyście pomyśleć, że w naszym kraju człowiek o tak egzotycznych poglądach może cieszyć się poważaniem tylko w niszowych grupkach prawicowej młodzieży spod znaku Korwina albo Kukiza. Mylicie się. Kiedy kilka lat temu wydawano jego książkę w Polsce, patronat objęło nad nią Forum Obywatelskiego Rozwoju. Wstęp napisał sam Leszek Balcerowicz, który stwierdził, że jest to „wybitna książka”. Tak, tak, dobrze czytacie, Balcerowicz był poruszony „głębią myśli” (jego własne słowa) człowieka uważającego Baracka Obamę za faszystę i sympatyczniejszą wersję Mussoliniego.

Piszę o tym, bo duża część polskiej opinii publicznej traktuje Balcerowicza i FOR jako ludzi, którzy może trochę przesadzają z wiarą w wolnorynkowe mechanizmy, ale przecież mają też sporo racji, bo ostatecznie rynek jest super, prawda? Przy takim podejściu łatwo przeoczyć niewygodne konsekwencje fanatyzmu rynkowego wyznawanego przez środowisko Balcerowicza. Na przykład to, że powszechna służba zdrowia jest ich zdaniem przejawem faszyzmu, tak samo zresztą jak polityka umiarkowanie lewicowych przedstawicieli Partii Demokratycznej. Albo to, że plotą antynaukowe bzdury w sprawie katastrofy klimatycznej, bo wiedzą, że walka z globalnym ociepleniem i degradacją środowiska wymaga lewicowych reform.

Obawiam się, że jest nawet gorzej – że „przeoczenie” nie jest tu najlepszym słowem. Jak pisałem wcześniej, światopogląd zdecydowanej większości przedstawicieli naszej sceny politycznej (wliczam w to media) jest tak naprawdę światopoglądem amerykańskich konserwatystów. Z konserwatywnej perspektywy nazywanie umiarkowanie socjalnej polityki faszyzmem łatwo potraktować jako „może kontrowersyjną, ale interesującą tezę”. Bo niestety tak to u nas działa. Wystarczy zadeklarować antysocjalizm, antyrozdawnictwo, antykaczyzm i miłość rynkową, a każda bzdura, jaką wypowiemy, będzie traktowana z przymrużeniem oka. Możemy nawet zaliczyć gościnny występ w „Polityce” jak Łukasz Warzecha. Bo ostatecznie jesteśmy zwolennikami praworządności i wolnego rynku, a Polska wiele wycierpiała od socjalistów, więc wszystko się zgadza.

Jeśli scena polityczna jest przesunięta na prawo tak bardzo, że z łatwością toleruje Balcerowiczowskie skrajności, to nie może dziwić, że od 15 lat rządzą nami dwie prawicowe partie. Tak samo jak nie powinno dziwić, że powstają nacjonalistyczne ruchy na prawo od PiS-u, żywiące się tą samą antyfeministyczną i antysocjalistyczną obsesją, którą zachwycają się FOR i Balcerowicz. Skoro utożsamiliśmy prawicowy światopogląd z racjonalnym centrum, to logiczne jest, że rolę silnej prawicy zaczną w Polsce prędzej czy później odkrywać skrajni nacjonaliści. Takie dziedzictwo zostawią nam ludzie bezkrytycznie zapatrzeni w amerykańskich konserwatystów.

Źródło
Opublikowano: 2019-04-20 12:32:21

Gniezno pierwszą stolicą równości!

Gniezno pierwszą stolicą równości!

Wczoraj duża reprezentacja Razem wzięła udział w Marsz Równości w Gnieźnie. To pierwszy Marsz, który odbył się w Gnieźnie, a Gniezno jest w tej chwili najmniejszym miastem, w którym do tej pory wydarzenie zostało zorganizowane. Cieszymy się, że mogliśmy współorganizować i wziąć udział w tym wydarzeniu o historycznym znaczeniu dla regionu!

Ze sceny przemawiali członkowie i członkinie Razem Poznań: Anna Bąk, Kamila Kasprzak – Bartkowiak oraz Paulina Nowak (na dwie ostatnie osoby będziecie mogły zagłosować w wyborach do Parlamentu Europejskiego).

Marszu próbował zakazać prezydent Gniezna Tomasz Budacz z Platformy Obywatelskiej (jego decyzję uchylił sąd), na samej trasie znalazły się również blokady ustawione przez nacjonalistów (na gnieźnieńskim rynku w stronę uczestniczących w Marszu ludzi poleciały jajka i butelki, nie spotkało się to niestety z żadną reakcją policji[1]). Wszystko to na nic – Marsz przeszedł zgodnie z planem i zakończył się na Rynku w centrum Gniezna. Było kolorowo i radośnie, w…o próbach zablokowania Marszu tutaj: https://oko.press/zlapiemy-was-kwy-jene-nacjonalisci-zaatakowali-marsz-rownosci-ale-go-nie-zatrzymali/

#1StolicaRówności






1StolicaRówności

Źródło
Opublikowano: 2019-04-14 19:44:29

Marsz Równości w Gnieźnie był przepiękny i dał mi siłę na kolejne walki. A jest z czym walczyć – i ten marsz pokazał to

Maja Staśko:

Marsz Równości w Gnieźnie był przepiękny i dał mi siłę na kolejne walki. A jest z czym walczyć – i ten marsz pokazał to najdobitniej.

Na drodze całego marszu spotykaliśmy grupki narodowców z homofobicznymi transparentami i okrzykami. Kiedy pod koniec wkroczyliśmy na rynek, weszliśmy prosto na sporą grupę nacjonalistów. Policja nie uprzedziła nas, że rynek jest pełen nacjonalistów. Nie poinformowała też, że wcześniej musiała interweniować, był gaz i strzały w powietrze, bo poziom agresji przerósł nawet ich standardy reakcji.

Gdy weszliśmy, a nacjonaliści nas otoczyli, policjanci pojawili się dopiero po chwili. Przez dłuższy moment byliśmy zupełnie bez osłony – dzieci, osoby starsze, nastolatki. Nacjonaliści krzyczeli, obrażali nas, rzucali w nas kamieniami, jajkami, butelkami. Ich zgromadzenie było nielegalne, zamknęli swoją demonstrację znacznie wcześniej. Policja nie reagowała. Stała bez ruchu, a nacjonaliści bez przeszkód rzucali w nas kamieniami i jajkami. Tuż po demie jeden z nacjonalistów napluł mi na kurtkę. Pobiegłam za nim i od razu zgłosiłam go policjantowi, ale ten nieszczególnie zareagował. Po chwili podeszli do mnie mężczyźni, tłumacząc, że jestem za śliczna, żeby tak się bawić (czyli jak? w nieheteronormatywność?).

Gdy przemawiała Alex Freiheit, kilka kamieni uderzyło w platformę tuż obok niej. Nacjonaliści krzyczeli: „dziwka”, „szmata”. To samo słyszałam, kiedy wracałam z dema, a mężczyźni mnie rozpoznali. Wtedy już nie było policji, choć to było tuż po demonstracji, przy rynku. Mężczyźni zbliżali się, krzyczeli, a gdy im odpowiedziałam, zaczęli mnie obrażać. Ale nie przekroczyli granicy fizycznej. Byli jednak tacy, którzy przekraczali – wobec innych wracających demonstrantek i demonstrantów. Wiem o jednym pobiciu po marszu.

Warto więc podziękować prezydentowi Gniezna Tomasz Budasz z Platforma Obywatelska za próbę odwołania marszu. Prezydent pokazał, że nie ma dla nas miejsca na ulicach Gniezna. To oczywista legitymizacja przemocy. Nacjonaliści poczuli się jak u siebie, zachęceni do agresji przez samego prezydenta. Mogli krzyczeć homofobiczne, seksistowskie hasła bez żadnych konsekwencji, mogli atakować kobiety, osoby nieheteronormatywne i wspierające tylko dlatego, że pojawiły się na „ich” rynku. Faszyzm nie zjawił się na ulicach nagle w trakcie kadencji PiS-u – faszyzm od lat jest napędzany przez władze z gębą pełną równościowych frazesów. Platforma Obywatelska po raz kolejny pokazała, że prawa kobiet i osób nieheteronormatywnych ma gdzieś.

Na szczęście, nie wszyscy mieszkańcy i mieszkanki poddali się spirali nienawiści nakręcanej przez PO. Ludzie z okien nam machali, przechodnie dołączali, dzieci tańczyły. Było radośnie, tanecznie i solidarnie. Gniezno jest póki co najmniejszą miejscowością w Polsce, w której odbył się marsz równości. Wczoraj było stolicą równości. Mam nadzieję, że już niedługo każde miasto, miasteczko i wieś będzie stolicą równości. My się nie poddamy.

fot. Rzepka opowie.

I Gnieźnieński Marsz Równości


Źródło
Opublikowano: 2019-04-14 13:57:53

Dzięki Łukasz Kobeszko – bo przecież nie polskim mediom demokratycznym, których pomysłem na relacjonowanie wydarzeń z są

Remigiusz Okraska:

Dzięki Łukasz Kobeszko – bo przecież nie polskim mediom demokratycznym, których pomysłem na relacjonowanie wydarzeń z sąsiedniego kraju jest kult jednostki – dowiedziałem się, że, cytuję:

„Pod koniec ubiegłego tygodnia, tuż przed II turą wyborów prezydenckich, które wygrała opozycyjna kandydatka Zuzana Čaputová, parlament naszych południowych sąsiadów podjął dwie dalekosiężne decyzje. Większością 3/5 głosów potrzebną do zmiany ustawy zasadniczej, do konstytucji Republiki wpisano zastrzeżenie, że górna granica wieku emerytalnego nie może przekroczyć 64 roku życia. Za projektem rządowym głosowały lewicowo-populistyczny SMER, Słowacka Partia Narodowa, grupka posłów partii mniejszości węgierskiej, radykalni nacjonaliści Mariana Kotleby oraz kilku posłów niezrzeszonych, co w 150-osobowej Radzie Narodowej Republiki Słowacji pozwoliło uzyskać większość 90 głosów. Do konstytucji wpisano również artykuł o zagwarantowaniu płacy minimalnej i zasadniczej podstawy emerytalnej, równej dla każdego obywatela, choć jednocześnie w nowelizacji dodano sformułowanie, że państwo również będzie wspierać indywidualne odkładanie na emerytury przez Słowaków. Zagwarantowano równocześnie niezmienność i trwałość emerytalnych zobowiązań państwa wobec obywateli”.

Oczywiście liberałowie to wspaniali ludzie, proeuropejscy, nie biorą łapówek, bo są bogaci z domu i kręcą legalne milionowe interesy, są więc krystalicznie uczciwi i godni podziwu, a wielu z nich to w dodatku ludzie subtelni, potrafią napisać felieton, a nawet esej. A te wszystkie wymienione wyżej rzeczy przegłosowali ludzie straszni, postkomuna, ksenofobi, mafia, faszyści, wartości nieeuropejskie itd. To wszystko nadmieniam dla porządku, żeby nie urazić jakiejś wrażliwej i subtelnej duszyczki. Niemniej jednak pozwalam sobie uważać, że dla przeciętnego człowieka ważniejsze są niższy wiek emerytalny i godna płaca minimalna niż opowiastki o praworządności i wyzysk w majestacie prawa. Możecie sobie takie opinie nazywać nawet faszyzmem, aczkolwiek pozostanę przy zdaniu, że najlepszą glebą dla rozwoju faktycznego faszyzmu są bieda, wyzysk, brak perspektyw i poniewieranie milionami ludzi.

Źródło
Opublikowano: 2019-04-03 22:40:57

XX Warszawska Manifa: To my jesteśmy rewolucją! – było super, teraz mamy mnóstwo sił do dalszej walki

Maja Staśko:

XX Warszawska Manifa: To my jesteśmy rewolucją! – było super, teraz mamy mnóstwo sił do dalszej walki

Kilka słów, które na szybko powiedziałam z platformy:

W tym roku w Poznaniu radykalna prawica wręczyła nam prezent na Dzień Kobiet – zablokowała kobietom możliwość przemaszerowania ulicami Poznania. Nacjonaliści zgłosili 87 zgromadzeń publicznych, zajmując całe centrum od rana do wieczora. Oczywiście, żadna z tych demonstracji się nie odbyła – to była czysta demonstracja władzy. Radykalna prawica próbowała wykluczyć kobiety, pracownice i lokatorki z przestrzeni publicznej i pozbawić je głosu. Ale to się nie udało. Nie cofnęłyśmy się – nie będziemy podporządkowywać się kontroli nacjonalistów. Nasza demonstracja odbyła się stacjonarnie w miejscu, w którym miałyśmy skończyć – pod katedrą na Ostrowie Tumskim. To tam najlepiej wybrzmiało nasze hasło: „ani pana, ani plebana”. Stojąc naprzeciwko katedry, wykrzyczałyśmy naszą niezgodę na ukrywanie przemocy przez państwo i Kościół. To tam mówiłyśmy, że nie zgadzamy się na gromadzenie wielkich majątków przez kilku najbogatszych i Kościół rzymskokatolicki, kiedy inni ledwo wiążą koniec z końcem; kiedy nauczycielki, pracownice socjalne, pracownice Biedronki, LOT-u, opiekunki osób z niepełnosprawnościami walczą o godniejsze życie.

Dla nas mówienie o przemocy, wyzysku, eksmisji to ciągła walka – ponieważ nasz głos zagraża władzy. Nikt nam nie wręczy w prezencie na Dzień Kobiet sprawiedliwości i bezpieczeństwa. Ale my je sobie wywalczymy! Walczymy z przemocą, powtarzamy: me too. Ja też. Ja też cię wspieram. Ja też mam wsparcie. Żadna z nas nie pozostanie sama. Jesteśmy razem, solidarne. Tak spędziłyśmy wczorajszy dzień, tak spędzimy też dzisiejszy i każdy kolejny. Solidarność naszą bronią!

Manifa Warszawa Manifa Poznań


Źródło
Opublikowano: 2019-03-04 11:25:56

Politycy lewicy krytycznie o marszu środowisk narodowych w Hajnówce

Polska jest dla wszystkich. I wszyscy, niezależnie od tego, jakiego są wyznania, mają prawo czuć się w Polsce u siebie. To, co się dziś dzieje w Hajnówce, czyli ten przemarsz nacjonalistów, to prowokacja, której celem jest rozbicie lokalnej społeczności, skłócenie jej, nastawienie brata przeciwko bratu. Nacjonaliści chcą zastraszyć lokalną społeczność prawosławną. Nie można na to pozwalać.

https://www.msn.com/…/politycy-lewicy-krytycznie…/ar-BBTYHho

Politycy lewicy krytycznie o marszu środowisk narodowych w Hajnówce

Politycy lewicy protestują przeciwko marszowi środowisk narodowych w Hajnówce, organizowanemu w sobotnie popołudnie z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W ich ocenie marsz można uznać za prowokację wymierzoną w lokalną społeczność. Marsz, który jest organizowany po raz czwarty…

Źródło
Opublikowano: 2019-02-23 14:57:02

Bury to nie bohater, tylko morderca kobiet i dzieci. Marsz ku jego czci to prowokacja wobec lokalnej społeczności. Nacjo

Bury to nie bohater, tylko morderca kobiet i dzieci. Marsz ku jego czci to prowokacja wobec lokalnej społeczności. Nacjonaliści plują w twarz rodzinom ofiar Burego. Chcą ich zastraszyć. Miejsce każdego uczciwego Polaka jest dziś z mieszkańcami Hajnówki, którzy uczczą pamięć ofiar Burego. Mam nadzieję, że spotkam tam liderów wszystkich partii.

Polska jest dla wszystkich. Nikt nie może być zastraszany za to, że jest innego wyznania. Jeżeli znów dojdzie do okrzyków na cześć zbrodniarza wojennego, władze powinny zdecydowanie zareagować i rozwiązać marsz. Nie wolno się zgadzać na podżeganie do nienawiści, przemocy i morderstw.


Źródło
Opublikowano: 2019-02-23 10:01:01

„W Rosji czuję się jak u siebie w domu” – powiedział Matteo Salvini, wicepremier

„W Rosji czuję się jak u siebie w domu” – powiedział Matteo Salvini, wicepremier Włoch. Jest on zwolennikiem nacjonalistów, antyunijnym politykiem i konserwatystą. Nic dziwnego, że robi „tournée” po europejskich możnowładcach, którzy są zainteresowani rozbiciem Unii Europejskiej od środka. Był już u Marine Le Pen i Viktora Orbana.

Jutro będzie gościem Jarosława Kaczyńskiego. Czego szuka prokremlowski polityk Salvini u nieformalnego premiera Polski? Prawo i Sprawiedliwość szuka koalicjantów w Parlamencie Europejskim. Po #Brexit ich ugrupowanie zostanie osierocone przez brytyjskich torysów, co zepchnie EKR na margines polityki w Brukseli.

Ciągnie swój do swego? PiS po zawiązaniu współpracy z Salvinim oficjalnie pokaże, że jest za przekształceniem Unii w międzynarodówkę nacjonalistycznych krajów, a jeśli to się nie uda, to za #Polexit.

PiS, nacjonaliści, konserwatyści niech idą! My w Unii zostajemy! Zostajemy, by dalej się rozwijać, by walczyć z rajami podatkowymi, by zachować otwarte granice. Zostajemy, bo ważne są dla nas prawa człowieka, demokracja i przyszłość naszej planety. Zostajemy, bo razem jesteśmy silniejsi. Zostajemy, bo chcemy Unię zmieniać – by była bardziej solidarna, socjalna i demokratyczna. Zostajemy, bo nasze miejsce jest w Europie!

[Opis dla osób niewidomych i niedowidzących: Grafika składa się z dwóch połówek, na lewej widnieje Jarosław Kaczyński, na prawej Matteo Salvini. Pod Kaczyńskim widnieje napis „Nieformalny premier Polski, konserwatywny, antyunijny, otacza opieką nacjonalistów. Pod Salvinim „Wicepremier Włoch, konserwatywny, Antyunijny, fan Trumpa i Putina, nacjonalista”. Na samym dole widnieje hasło „PiS buduje antyunijny sojusz na wybory do Europarlamentu”. Po środku grafiki są dwie trzymające się za palce wskazujące dłonie.]



Brexit,Polexit

Źródło
Opublikowano: 2019-01-08 21:02:00

Adam Andruszkiewicz, złote dziecko Młodzieży Wszechpolskiej i Ruchu Narodowego,

Adam Andruszkiewicz, złote dziecko Młodzieży Wszechpolskiej i Ruchu Narodowego, dostało ciepłą posadkę w Ministerstwie Cyfryzacji. Jesteśmy ciekawi – jak przyjęliście tę informację?

Niestety. Nas taki ruch PiS-u nie zaskakuje.

W 2017 posadę dyrektora jednego z działów w Narodowym Banku Polski otrzymał działający w Młodzieży Wszechpolskiej Piotr Głowacki. W tym samym roku Filip Łukaszewski, działacz ONR otrzymał posadę w internetowym portalu Polskiego Radia.

W 2006 roku wiceprezesem TVP został Piotr Farfał, były neonazista.

Posłów i radnych Prawa i Sprawiedliwości można spotkać na wspólnych ze skrajną prawicą marszach i protestach. Zdarza się, że nacjonaliści zasilają listy wyborcze PiS-u.

A co jeśli kolega ze skrajnej prawicy wpadnie w tarapaty? Włos z głowy mu nie spadnie. Może liczyć na opiekę lub pobłażanie ze strony kontrolowanej przez PiS policji i prokuratury. Zastępca ministra Ziobry kazał wycofać akt oskarżenia przeciwko Jackowi Międlarowi za publiczne nawoływanie do nienawiści.

Race i nawoływanie do przemocy na demonstracji narodowców? Nie ma problemu. Zamiecie się pod dywan. Zdolny prokurator upewni się, że oględziny nagrań nie wykażą, że wznoszono hasło (wie coś o tym prokurator Czeszkiewicz), a swastyka może stać się niespodziewanie symbolem szczęścia (zapytajcie o to prokuratora Stelmaszuka).

Razem możemy to zmienić. Koniec z przymykaniem oka na “swastyki jako symbole szczęścia”! Odsunięcie brunatnego sojuszu od władzy i Polska dla wszystkich są możliwe.

Dołącz do nas http://partiarazem.pl/dolacz/

[Opis dla osób niewidomych i niedowidzących: Po przekątnej obrazka ciągnie się łańcuch. Ogniwa są oznaczane logami i kolorami ugrupowań, kolejno od lewego dolnego rogu: Kukiz’15, Ruch Narodowy, Prawo i Sprawiedliwość, Młodzież Wszechpolska, Obóz Narodowo-Radykalny. W Lewym górnym rogu hasło „Ciągnie swój”. W prawym dolnym rogu hasło: „Do swego”.]


Źródło
Opublikowano: 2019-01-04 18:01:00

PiS i nacjonaliści – kosa czy zgoda? [POSŁUCHAJ] – Portal STRAJK


„Nie da się pożreć tworu ideologicznego, tak aby nie wpłynęło to na konstukcje ciała, które zjada” – dr Przemysław Witkowski (Krytyka Polityczna) o perspektywie wchłonięcia przez Prawo i Sprawiedliwość środowisk nacjonalistycznych oraz o wcześniejszym przejeciu elektoratu LPR.

O Marszu…

Więcej

PiS i nacjonaliści – kosa czy zgoda? [POSŁUCHAJ] – Portal STRAJK

Źródło
Opublikowano: 2018-11-14 22:03:03

Lublin to ważne miejsce. Rzadko trafia się okazja, żeby w jednym miejscu spotkały się trzy Polski.

Lublin to ważne miejsce. Rzadko trafia się okazja, żeby w jednym miejscu spotkały się trzy Polski.

Z placu Zamkowego do Centrum Spotkania Kultur szła Polska odważna. Tysiące ludzi, którzy nie dali sobie odebrać wolności zgromadzeń. To Polska, w której jest miejsce dla wszystkich. Polska, w której każdy jest inny, ale wszyscy są równi. Marsz Równości przeszedł z prostym przesłaniem: nadziei nie da się zatrzymać i nie da się jej zakazać.

Naprzeciw stali ci, dla których Polska to nienawiść. Stamtąd poleciały kamienie, petardy i potłuczone butelki. Nacjonaliści obrzucali nimi młode dziewczyny i starsze panie. To mocny obraz, nic dziwnego, że skupiły się na nim kamery. Ale nie zapominajmy o tych, którzy stoją w cieniu. Dżentelmeni, którzy sieją nienawiść, chodzą w ładnych garniturach. W Lublinie ta brunatna elita to profesorowie, urzędnicy, biznesmeni. To dzięki nim uliczna bandyterka czuje się tak pewnie. Profesor Mieczysław Ryba czy wojewoda Przemysław Czarnek nie muszą rzucać kamieniami. Ale to oni na swoich konferencjach szczują przeciwko mniejszościom, opowiadają o „dewiacjach” i „zboczeniach”. To oni paradują pod rękę z ONRem. I to oni ponoszą polityczną odpowiedzialność za kamienie, które spadły na uczestników Marszu Równości.

Zobaczyliśmy też trzecią Polskę. I o niej też niestety trzeba powiedzieć. To politycy PO, którzy mówili: „siedźcie w domu, zrezygnujcie ze swoich demokratycznych praw”. Tchórzliwy prezydent Żuk próbował przypodobać się Kościołowi, zakazując Marszu. Potem, kiedy prawicowi bandyci zaatakowali policję, z triumfem oświadczył, że „miał rację”. Nie, panie Żuk, nie miał Pan racji. Pozwolił pan, żeby w pańskim mieście rozpanoszyli się stadionowi bandyci i zwykli faszyści. Ciągle im ustępując, gra Pan na ich zasadach. Rysując symetrię pomiędzy pokojowym Marszem a bandytami, którzy na niego napadli, pokazał Pan świetnie, dokąd prowadzi ten tchórzliwy cynizm. Kończy się tym, że stoi pan w jednym szeregu z PiSowcami.

Przed bandytami nie wolno się cofać. Nie zatrzymają ich tchórze. Może ich zatrzymać tylko nasza solidarność.

Źródło
Opublikowano: 2018-10-14 10:26:05

Jak sprowokowaliśmy narodowców

Maja Staśko:

Jak sprowokowaliśmy narodowców

W sobotę 12 maja trzech nacjonalistów pobiło 15-letniego antyfaszystę – tuż po tym, jak nazwali go „kobietą”. W świetle dnia, w centrum Warszawy, pod okiem policji. Odwiozła go karetka, trafił do szpitala. Minęły ponad dwa miesiące, widzieliście gdzieś o tym informację w mediach? W OKO.press pojawia się kilka słów o „utarczce” w artykule o Marszu św. Huberta. W innych liberalno-lewicowych mediach nic. Jedno z nich odmówiło publikacji tego tekstu (napisałam go tuż po wydarzeniu) w dziale opinii ze względu na jego „mocne wzmożenie”. Drugie przetrzymało tekst do teraz – na tyle długo, żeby stracił na aktualności jako publicystyka. Agresja faszystów została więc przemilczana, a oni po raz kolejny uniknęli publicznych konsekwencji swoich czynów. Jedynym miejscem, w którym można znaleźć opis wydarzenia, jest Gość Niedzielny.

Całe zajście nagrała Wirtualna Polska. Ale materiał nie dotyczy agresji nacjonalistów, tylko „prowokacji”:

„Dwie osoby z kontrmanifestacji weszły w tłum wracających z wydarzenia leśników i narodowców. Na ich reakcję nie trzeba było długo czekać. Doszło do przepychanek. Na zdarzenie szybko zareagowała policja”.

To ja byłam jedną z dwóch „prowokujących” osób. Tuż po marszu solidarności z protestem RON – Rodzice Osób Niepełnosprawnych poszliśmy pod Sejm sprzeciwić się myśliwym i nacjonalistom na ich niewielkim marszu św. Huberta, wspieranym przez Rydzyka, polityków Ruchu Narodowego i ONR. Skandowaliśmy „Bób, hummus, włoszczyzna”, „Zdrowie, sport, homoseksualizm”, „Róż, brokat, antyfaszyzm”, „Nie pomyl mnie z dzikiem”. Gdy marsz został zamknięty, narodowcy wracali grupą, a my wyszliśmy z naprzeciwka, krzycząc „Polska wegańska, a nie chrześcijańska” i „Warszawa wolna od faszyzmu”. Faszyści obrażali nas, zaczepiali, rzucili plastikową butelką. Nie trafili. We dwoje byliśmy na przedzie, kawałek dalej szły kolejne osoby. Jedną z nich, 15-letniego antyfaszystę, nacjonaliści „przezwali” kobietą, po czym pociągnęli za włosy, przewrócili i zaczęli go bić. Na filmie widać tylko, jak chłopak broni się i popycha nacjonalistę, a ten go kopie i rzuca się na niego. Dosłownie kilka sekund wcześniej agresor złapał go za włosy i uderzył nim o ziemię – ale tego już w materiale nie ma.

Innego mężczyznę narodowcy także poturbowali i rzucili na samochód policyjny. Dopiero wtedy policjanci zainterweniowali. Zatrzymali trzech mężczyzn z odznakami Ruchu Narodowego. Do poszkodowanego została wezwana karetka, pojechał do szpitala.

Tymczasem w WP Wiadomości nie ma ani słowa o nacjonalistach. Z wypowiedzi mężczyzny, który na miejscu opisywał pobicie 15-latka i mówił o tym, że sam został poturbowany, a policja zwlekała z reakcją, wycinają tylko część o prowokacjach i piszą o szybkiej reakcji policji. Cały materiał tytułują „prowokacja”. Nacjonaliści i ich agresja znikają. Nie ma ich, problem to my.

Dziennikarz dopytuje: „logiczne jest to, że wejście w tłum może sprowokować”. Logiczne? Jeśli logiczne jest, że faszyści biją na ulicach, to dlaczego wciąż bezkarnie mogą po tych ulicach chodzić? Dlaczego logiczną tego konsekwencją nie jest sprzeciw, lecz potępianie sprzeciwiających się? To osoby atakowane okazują się winne – bo „prowokowały”. Przecież wiedziały, że faszyści są agresywni. Przecież mogły nie wychodzić z domu. Mogły udawać, że faszyści nie istnieją, ignorować ich hasła i zachowania. Może akurat w tym momencie to nie dotknęłoby ich, tylko osoby o ciemniejszym kolorze skóry. Może przez chwilę mogłyby się łudzić, że są bezpieczne. Do momentu, w którym same nie padłyby ofiarą przemocy – bo np. przypominają agresywnemu typowi kobietę.

Od lat osoby, które doświadczają przemocy i odważą się jej sprzeciwić, słyszą to samo: sama jesteś sobie winna. Trzeba było uważać. Mogłaś tego uniknąć. Po co prowokowałaś? Gdyby nie krótka spódniczka, nie zostałabyś zgwałcona. Gdyby nie długie włosy, nie zostałbyś za nie pociągnięty i rzucony o ziemię. Gdyby nie ciąża, nie straciłabyś pracy. Gdybyś nie wychodził z domu, nie usłyszałbyś, że jesteś pedałem albo ciapakiem. Gdybyś nie wszedł w tłum faszystów, nie dostałbyś po ryju. To twoja wina. Faszyści tacy już są, chłopcy tacy już są, powinnaś o tym wiedzieć. Sprowokowani okrzykiem o weganizmie, musieli użyć siły. Ale to z miłości. Ich to bolało bardziej niż nas, uwierzcie. Z miłości do ojczyzny.

Nacjonaliści nie znikną, kiedy o nich nie napiszecie. W każdej chwili ktoś może zostać poniżony, zbluzgany, zgwałcony albo pobity. Ja, ty, bliska i nieznana ci osoba. Bez powodu, po prostu – bo żyjemy w kraju, w którym to walka z przemocą jest problemem, a nie sama przemoc. I usłyszy potem, że prowokował. Że wdał się w „bójkę” albo „utarczkę”. Albo nic nie usłyszy, bo media zignorują temat.

Nie doświadczamy przemocy dlatego, że chodzimy po ulicy. Nie doświadczamy przemocy dlatego, że jesteśmy kobietami albo wyglądamy jak kobiety. Nie doświadczamy przemocy dlatego, że sprzeciwiamy się nienawistnym hasłom i zachowaniom. Doświadczamy przemocy dlatego, że ktoś jej wobec nas użył. I to on musi ponieść konsekwencje, nie my.

Źródło
Opublikowano: 2018-07-16 11:50:38

Adrian Zandberg „Razem” w „Super Expressie” o Unii Europejskiej: Wspólny dom do remontu

Mija 15 lat, odkąd głosowaliśmy nad wstąpieniem do UE. Unia miała być stabilną wspólnotą, która gwarantuje dobrobyt. Ostatecznym końcem narodowych nienawiści, które skąpały dwudziesty wiek we krwi. Dziś łatwo uznać tamte wyobrażenia za naiwne. Ale wstąpienie do UE to była dobra decyzja. Inny sensowny scenariusz po prostu nie istniał.

Dziś ten wspólny dom chwieje się w posadach. W kolejnych krajach dochodzą do władzy sterowani z Kremla nacjonaliści. Ich marzenie to zamknąć granice i wysadzić Unię w powietrze. Unię rozrywają narodowe egoizmy, a Merkel, Juncker i Tusk bezczynnie się temu przyglądają. Europejskie elity przypominają schyłkowe rządy Platformy. Sami wyhodowali antyeuropejską prawicę – swoim cynizmem, bezczynnością, polityką pod dyktando wielkiego biznesu, bezwzględnością wobec słabych. Teraz trwają u władzy, szantażując wyborców: jeśli nie my, to przyjdą brunatni. Tyle że straszeniem, choćby zagrożenie było realne, wyborów się nie wygrywa.

https://www.se.pl/…/adrian-zandberg-razem-w-super-expressie…

Adrian Zandberg „Razem” w „Super Expressie” o Unii Europejskiej: Wspólny dom do remontu

Mija 15 lat, odkąd głosowaliśmy nad wstąpieniem do UE. Unia miała być stabilną wspólnotą, która gwarantuje dobrobyt. Ostatecznym końcem narodowych nienawiści, k …

Źródło
Opublikowano: 2018-07-06 15:46:55

Neonaziści z całej Europy, w tym z Polski, zjeżdżają się dziś do niemieckiego mi

Neonaziści z całej Europy, w tym z Polski, zjeżdżają się dziś do niemieckiego miasteczka Ostritz, by świętować urodziny Adolfa Hitlera. Nie możemy pozwolić, by nazizm znów podniósł łeb w Europie – dlatego wraz z przedstawicielami niemieckiej, czeskiej i polskiej lewicy jedziemy zatrzymać neonazistowski festiwal. Wśród członków Razem, którzy jadą sprzeciwić się kultowi zbrodniarza, jest Stach Głąbiński z Razem Pomorze.

Stach Głąbiński doskonale wie, jak wielkim zagrożeniem jest nazizm i faszyzm. Przeżył II wojną światową. Wcześniej, jeszcze jako małe dziecko, widział, jak polscy nacjonaliści zamieniali życie m.in. polskich Żydów w piekło. W rozmowie z Onet Głąbiński mówi: „Jako młody chłopak nie odczułem na własnej skórze prześladowań. Natomiast widziałem dookoła siebie straszne rzeczy. Później, za niemieckiej okupacji, widziałem trupy leżące przy drogach. Pamiętam, jak niemieccy żandarmi bili Polaków. Pamiętam, jak naziści traktowali Żydów. Faszyzm, czy nazizm to dla mnie nie abstrakcja. Jeżeli słyszę, że gdzieś mają pojawić się neonaziści, to po prostu uważam, że trzeba przeciwko temu protestować. Może ci ludzie nawet sobie z tego nie zdają sprawy, co popierają. Egoistyczne pojmowanie patriotyzmu często przeradza się w podejście, że inne narody trzeba wrogo traktować. Dosyć się tego naoglądałem w życiu”.

Warto posłuchać Stacha Głąbińskiego. Nie możemy zapomnieć o historii, ale przede wszystkim – nie możemy pozwolić, by się powtórzyła.

[Opis dla osób niewidomych i niedowidzących: Po prawej stronie grafiki znajduje się zdjęcie Stacha Głąbińskiego, starszego mężczyzny w prochowcu, w który została wpięta wielka przypinka Partii Razem. Stach idzie w demonstracji przeciwko wprowadzeniu traktatu handlowego CETA – w tle widać liczne transparenty. Nagłówek głosi: „Stach Głąbiński: Dlaczego protestuję przeciwko zjazdowi neonazistów?”. Niżej fragment wypowiedzi: „Jeszcze przed wojną widziałem, jak ruchy nacjonalistyczne potrafiły doprowadzić do tego, że na ulicach dochodziło do rękoczynów. Że bito innych. Pamiętam okupację, wiem, co to jest faszyzm i nazizm. Wiem, przeciwko czemu trzeba protestować”. Na dole mniejszy tekst: „Stach Głąbiński jest 87-letnim członkiem Razem z Gdańska. Właśnie jedzie kilka godzin do Ostritz, by protestować przeciwko neonazistowskiemu festiwalowi ku czci Hitlera”.]


Źródło
Opublikowano: 2018-04-20 16:41:28

Zacząłem się bać. Nie po marszu ONR ale po reakcji antypisu na ten marsz i przytulaskach z panem ze zdjęcia. I ja Wam mó

Zacząłem się bać. Nie po marszu ONR ale po reakcji antypisu na ten marsz i przytulaskach z panem ze zdjęcia. I ja Wam mówię, że antypis zrobi z Polski drugie Węgry, bo gówno ma do zaproponowania Polkom i Polakom a jednocześnie genialnie napędza nacjonalistów (bo to mu się opłaca). W świecie antypisu nic nie jest możliwe, ani edukacja seksualna, ani antykoncepcja czy aborcja, ani mieszkalnictwo socjalne, ani uporządkowanie reprywatyzacji, ani lepsza pozycja pracowników i pracownic, ani krótszy tydzień pracy, ani żadne transfery socjalne czy progresywne opodatkowanie dla korporacji. Czy ambitniej – progresywny projekt socjalny ze względu na zmiany makroekonomiczne na świecie.

Pozostają wyrzeczenia i strach, przed PiS a teraz przed nacjololo. Kukła faszystów konsoliduje oto obóz prezydenta Adamowicza, który mówi, że Ziobro nie chce delegalizować…. PO mogła dawno zdelegalizować zarówno ONR jak i IPN, ale dorzucała latami do pieca. Teraz po iluś mieszkaniach Adamowicza więcej i oceanie ciepłej wody w kranach ogród polskiego nacjololo kwitnie, rycerze króla śmigają w pelerynach a dzieciaki się bawią w zbrodniarzy z lasu. Skąd oczekiwanie, że bardziej prawicowa głowa hydry okaże się mniej nacjonalistyczna niż ta druga?

Ja rozumiem, że może się zrobić cieplutko jak pan polityk otwarcie krytykuje obecną władzę i jest takim troszeczkę mini-Tuskiem na naszym podwórku, ale zaraz trzeba sobie przypomnieć, że ten pan nie umie nawet w swoim mieście zatrzymać marszu jakiejś setki nacjonalistów.

Władza jest od tego, żeby reagować gdy się rzeczy dzieją a nie organizować prywatne przedwyborcze marsze po fakcie. Marszy przeciw faszyzmowi lewica zorganizowała wiele, neoliberalni politycy i publicyści ich oczywiście nie widzieli, byli ślepi kiedy im to było wygodne, tak jak przez całe rządy PO.

Jasne, manifestujmy 21-szego w Gdańsku, dla lewicy to będzie kontynuacja tego, co mówi od dawna, że PO a później PiS faworyzuje bezprawnie Kościół i fanaberie nacjonalistyczne. Że zarówno religia jak i nacjonalizm stały się wygodnym dla neoliberałów z obu obozów alibi dla psucia solidarności i ekonomii społecznej. Że wreszcie sami nacjonaliści są wyhodowani przez neoliberalne cięcia w usługach publicznych i peryferyjną prekaryzację, co za tym idzie uszczuplenie perspektyw w Polsce. Wychowani też w manipulacji światopoglądem, odejściem od wartości humanistycznych w kierunku strachu i zabobonu. Że jeśli sprzeciw wobec faszyzmu ma polegać na mierzeniu kogo więcej (zamiast realnych działań władzy) to znaczy, że już żyjemy w bezprawiu i beznadziei. Że jeśli chcemy cokolwiek zmienić to musimy wybierać lewicę a nie dawać się wodzić za nos panom, którzy ciągle nic nie mogą.


Źródło
Opublikowano: 2018-04-16 14:38:47

<3 zmasakruję to panu hurtowo

Łukasz Najder:

zmasakruję to panu hurtowo

„Leżę sobie trzeci dzień chory w łóżku, więc nieco mnie ominęło. Ale dziś jednak przeczytałem „reportaż” w DF i oczom nie wierzę. Przemyłem i nie wierzę nadal.

Marcin Kącki wkleja te okładki i pyta, czy któraś z nich promuje faszystowskie poglądy. Że niby takie same. I mruga emotikonką. Otóż: nie. Ani okładki, ani teksty nie są takie same.

„Reportaż” Magdy Ruty jest właściwie biernym przyjęciem i podaniem dalej nacjonalistycznej narracji. A konkretniej: narracji Wszechpolaków, bo ONR niemiły jakiś taki, za to MW cacy. Puszczą się smuci, o żłobki troszczy, światopoglądowo jest zróżnicowana, dziewczyny są piękne i „nie wyrzekają się swojej kobiecości”. Pieką ciastka, bo lubią, a przecież trudno żeby faceci o tym pomyśleli.

Między tym jest oczywiście mnóstwo miejsc nieciągłych, niespójnych, niewymagających żadnego właściwie wysiłku od dziennikarza, żeby ten cały konstrukt podważyć (pytanie pierwsze z brzegu: „A dlaczego trudno, żeby faceci pomyśleli? Może dlatego, że taka jest matryca patriarchalna?). Ale furda ciasteczka, tu idzie ostry rasizm, oczywiście „nie jestem rasistką, ale”. A zatem:

„Nie jestem rasistką, świat jest piękny przez to, że różnorodny. Ale trzeba mówić o tym, że jesteśmy inni, silni swoją różnorodnością. Bo inaczej powstanie szara masa – gdy przemieszają się wszyscy ze wszystkimi. Dopuszczalne są jednak wyjątki, a to masowe migracje są niebezpieczne. Teraz Syryjczycy, wcześniej Ukraińcy. Nie mówię, że są gorsi, po prostu – inni.”

Czyli – separatyzm rasowy nie jest rasizmem. Dziennikarka powinna wiedzieć, że jest, poczytać sobie o tym ruchu i koncepcji. Po drugie: z wymieszania ras naprawdę nie wychodzi szary. Po trzecie: Ukraińcy naprawdę nie są innej rasy, niż Polacy. Pojęcia rasy, kultury, narodu etniczności są w tekście Ruty mieszane zupełnie dowolnie (np. „zdecydowana większość narodów jest przypisana do jakiejś rasy”? – przez kogo przepisana? Jak? na ile trwale?), a panie Wszechpolaczki wypowiadają te bzdury zupełnie nieniepokojone.

„Jeśli taki obcy człowiek, dziecko z Murzyna i Polki, przejmie całość polskiej kultury, to może być Polakiem częściowo.” mówi Marysia. Marysia nie wyjaśnia, w jaki sposób to oblicza, kto o tym decyduje ani jak to się ma do stosujących takie rozróżnienia ustaw norymberskich. Ale przecież nie można jej o to zapytać, bo Marysia jest wrażliwą kobietą i nie ma nic wspólnego z ustawami norymberskimi ani brzydkimi słowami na „f” i „n”.

Do tego mamy jeszcze 102 letnią „ikonę nacjonalizmu”, „naszą Joannę d’Arc”, pogodną starszą pania ze Lwowa, która opowiada, jak to ogromnie nacjonaliści w czasie wojny pomagali Żydom (bo „my jesteśmy jednak krajem katolickim i nie mamy tej nienawiści w sobie, jaką oni mają do nas”) i dodaje gorzko „a jak oni nam się potem odwdzięczyli”. Przed wojną co? Przed wojną to były jakieś organizowane szkolenia, pogadanki. Jakoś stulatce zapomniało się, że przed wojną jej organizacja domagała się najpierw „numerus clausus” i getta ławkowego, a potem „numerus nullus”, czyli zakazu przyjmowania Żydów na studia, jak w III Rzeszy. Zapomniało się jej, bidulce, jak w 1929 przez dziesięć dni trwały zamieszki, niszczenie żydowskich sklepów, szkół, bicie uczniów, bo Wszechpolacy wymyślili sobie „profanację procesji Bożego Ciała” (ksiądz prowadzący procesję temu zaprzeczał). Zapomniało się, że przez całe lata 30. nacjonaliści prowokowali zajścia (w których ofiary śmiertelne padały po obu stronach, natomiast w większości miało to typowe oblicze pogromowe: niszczenie sklepów, pobicia,itp.), że koledzy „naszej Joanny d’Arc” najpierw śpiewali hymny z ręką wyciągniętą w faszystowskim salucie, a potem wzorem nazistów robili na uczelniach terrorem i biciem „dni bez Żydów” i „tygodnie bez Żydów”. Nie, mamy przecież miłą weterankę, dla której ważna jest rodzina.

I jasne: ta pani może nie pamiętać, może udawać, że nie pamięta. Dziennikarka musi to wiedzieć. Bo jest – czy powinna być – kimś więcej, niż dyktafonem.

Pani Magda Ruta przeprowadzała ze mną wywiady dwukrotnie. Raz do pracy naukowej, raz – całkiem niedawno, z pół roku temu – dla Kultury Liberalnej. Nie ma specjalnego przygotowania dziennikarskiego, to ode mnie dowiadywała się, że nie musi spisywać dokładnie każdego słowa i zająknięcia (jak jest to w wywiadach etnograficznych). Więc mogę jej jakoś współczuć, że nie ma pojęcia, jak nie być w wywiadzie wyłącznie dyktafonem. Z drugiej strony: współczucie współczuciem, a rzucanie się z motyką dyktafonu na czarne słońce krzepnącego (nie: nie „rodzącego się”) w Polsce nowego faszyzmu to co innego. Przede wszystkim jednak to redakcja powinna być mądrzejsza, zarówno jeśli chodzi o kształt tekstu, jak i materiału wizualnego. Jest źle, jest bardzo źle”.


Źródło
Opublikowano: 2018-03-07 22:00:36

Liberałowie wmówili nam, że jesteśmy przede wszystkim konsumentami. Nacjonaliści, że przede wszystkim Polakami. A mnie s

Piotr Ikonowicz:

Liberałowie wmówili nam, że jesteśmy przede wszystkim konsumentami. Nacjonaliści, że przede wszystkim Polakami. A mnie się coś wydaje, że jesteśmy ludźmi, ludźmi pracy najemnej. A kiedy ludzie wezmą się pod ręce, kiedy uświadomią sobie wspólny los, wyzysk i niedolę, wtedy i liberałowie i nacjonaliści przestaną nami manipulować. Wtedy wystrajkujemy sobie wolność.

Źródło
Opublikowano: 2018-03-01 09:09:31