Czy to też gwałt?

Maja Staśko:

Czy to też gwałt?

Często zadajecie mi to pytanie. Zwykle za gwałt uznaje się wyłącznie penetrację waginalną z użyciem penisa. To nie jest prawda – gwałt to znacznie szersze pojęcie. Nawet zgodnie z polskim prawem (które nie należy pod tym kątem do najlepszych) „zgwałcenie” to zarówno obcowanie płciowe, jak i inna czynność seksualna – dokonana przemocą, groźbą lub podstępem.

1) Włożenie palca do pochwy lub odbytu bez zgody to gwałt.
2) Penetracja pochwy lub odbytu z użyciem zabawek lub przedmiotów bez zgody to także gwałt.
3) Zdjęcie prezerwatywy w trakcie stosunku bez zgody to także gwałt.
4) Przymuszenie do czynności oralnych to także gwałt.
5) Dokonanie na kimś czynności oralnych bez zgody to także gwałt.
6) Zmiana stosunku z waginalnego na analny/oralnego na waginalny/oralnego na analny itd. bez zgody to także gwałt.
7) „Seks na śpiocha” to także gwałt.
8) Stosunek z osobą poniżej 15 roku życia (czyli poniżej wieku zgody) to także gwałt (tzw. zgwałcenie ustawowe).
9) Stosunek na osobie nieświadomej po alkoholu lub narkotykach to także gwałt.

Wszystkie te czynności dotyczą każdej płci – nie ograniczają się tylko do waginy i penisa. Osoba bez waginy także może być zgwałcona. Osoba bez penisa także może zgwałcić. Olbrzymią większość gwałtów dokonują mężczyźni, zwykle na kobietach i dzieciach – ale to nie znaczy, że mężczyźni nie mogą doświadczyć gwałtu.

Jeśli po tym poście przypomniałyście sobie sytuacje i jest Wam z tym ciężko – możecie się zgłosić do Feminoteki czy Centrum Praw Kobiet i opowiedzieć, co czujecie. Jeśli chcecie zgłosić przestępstwo – Fundacja Przeciw Kulturze Gwałtu zapewni Wam darmową pomoc prawną.

Jeśli chcecie porozmawiać z osobą, która Was w ten sposób wykorzystała i macie do tego siły – to ok. Jeśli ta osoba zamiast przeprosić i zapytać o zadośćuczynienie będzie zwalała winę na Was, bo nie zareagowałyście od razu albo „same się o to prosiłyście” – to także forma przemocy, nazywa się gaslighting (podważanie słów i wspomnień ofiary, żeby zaczęła w nie wątpić). Po takiej rozczarowującej rozmowie także możecie się zgłosić do Feminoteki czy Centrum Praw Kobiet i otrzymać pomoc.

Nie jesteście sami, jestem z Wami.

#MeToo



MeToo

Źródło
Opublikowano: 2020-07-08 21:50:41

„Dostała z łokcia w twarz. Zaczęli nas otaczać, żebyśmy nie uciekli”. Nastoletnie ekolożki wspominają wiec Dudy

Maja Staśko:

Zrobiłam wywiad z dwiema świetnymi aktywistkami, Karoliną Porczyńską i Małgosia Andruszkiewicz z Młodzieżowy Strajk Klimatyczny – o aktywizmie i emocjach z nim związanych, szkole oraz działaniach na rzecz klimatu. Czytajcie!

"Ludzie przepychali się, żeby zasłonić nasz transparent. Jednego z aktywistów starsza pani obrzucała strasznymi wyzwiskami i uderzyła cienką gazetą. Jakiś mężczyzna chwalił się, że ze względów ekologicznych wypróżnia się co dwa dni, żeby nie szkodzić planecie. Chodził wokół nas i mówił o swoim sposobie wypróżniania.

Chcieli wyszarpnąć nam karton z napisem. Nasi aktywiści weszli na metrowy murek, by ludzie im nie zagrażali, ale policja „ze względów bezpieczeństwa” prosiła ich, żeby zeszli. Aktywiści mówią policji: boimy się tłumu, nie chcemy, ale policja nie reagowała. Wrócili więc, a transparent im zabrano i podeptano, ale udało się go odzyskać. Jedna z działaczek usiadła na ramionach wyższego kolegi, wtedy ludzie próbowali ją strącić, wywrócić. Zeskoczyła tuż przed tym, jak się przewrócił kolega. Dostała z łokcia w twarz. Ludzie otaczali naszych działaczy, żeby nie mogli uciec, z góry widziałam pogoń. Wyzwiska, inwektywy. Kolega został opluty.

Nasza aktywistka we łzach podeszła do policjanta i poprosiła o interwencję. A on zapierał się, że nic nie widział, więc nie może interweniować. Policjantów było mnóstwo, co kilka metrów. Nie podjęli żadnych działań."

"Dziewczyna od nas, która to nagrywała, młodsza ode mnie, usłyszała od jakiegoś mężczyzny, że pewnie chciałaby z nim pójść do łóżka – tylko w bardziej ordynarnych słowach. Potem pokazał jej gest seksu oralnego. Gdyby kolega mi tak powiedział, to nie byłby już moim kolegą, ale to było w sytuacji, gdzie chciałyśmy po prostu zaprezentować pewien problem, a mężczyzna, który może mieć córkę w naszym wieku, symuluje w kierunku nastoletniej dziewczyny seks oralny.

Jedna z moich przyjaciółek miała na sobie crop top, było jej widać kawałek brzucha. 70-letni mężczyzna powiedział, że równie dobrze może tę koszulkę zdjąć – po czym ją podniósł. Gabriela nie miała stanika, odsłonił jej pierś.

Wyszłam z nią z tłumu. Miała łzy w oczach, a ja byłam totalnie przerażona. Przytuliłyśmy się, ale powiedziała, że wracamy i będziemy walczyć. Podziwiam jej odwagę. Potem siedziała jeszcze na barana z transparentem w rękach. Poradziła sobie, ale dlatego, że – jak mi powiedziała – to nie jej pierwsza taka sytuacja w życiu. Przyzwyczaiła się, że jest obiektem napaści seksualnych."

„Dostała z łokcia w twarz. Zaczęli nas otaczać, żebyśmy nie uciekli”. Nastoletnie ekolożki wspominają wiec Dudy

To był nasz pierwszy kontakt z wiecem Andrzeja Dudy, ale nikt nie zakładał przemocy fizycznej. Przyszliśmy z napisem 'A co z klimatem?'. Rozmowa z Karoliną Porczyńską i Małgorzatą Andruszkiewicz, licealistkami, działaczkami Młodzieżowego Strajku Klimatycznego

Źródło
Opublikowano: 2020-07-04 11:39:43

Seks bez zgody to gwałt – to absolutna podstawa. A w jaki sposób mogę wyrazić zgodę, jeśli śpię? Przewrócę się na drugi

Maja Staśko:

Seks bez zgody to gwałt – to absolutna podstawa. A w jaki sposób mogę wyrazić zgodę, jeśli śpię? Przewrócę się na drugi bok? Chrapnę? „Seks na śpiocha" to po prostu gwałt. Cały dzień otrzymuję dzisiaj historie od osób, które w ten sposób zostały zgwałcone. Zgwałcone, nie obudzone.

„Kolega po imprezie próbował mnie tak przelecieć. Jak się obudziłam i zaczęłam go odpychać, powiedział, że przecież kobiety tak lubią. Tego samego wieczoru z nim gadałam, że nie czuję się gotowa stracić dziewictwo… On był miły, mówił, że dobrze robię, że ktoś powinien mnie kochać – dlatego poczułam się bezpiecznie, żeby zostać do rana po imprezie”

Pamiętacie najromantyczniejszą z historii, tę o Śpiącej Królewnie? Królewna zasypia na 100 lat, a budzi ją ze snu książę – pocałunkiem. Nachyla się nad śpiącą, totalnie nieświadomą kobietą, która nigdy w życiu go na oczy nie widziała, i zaczyna ją namiętnie całować. Szczyt romantyzmu, prawda? A jak książę jest nachlany jak Bukowski, to już w ogóle marzenie każdej księżniczki.

Ale to tylko bajka. W rzeczywistości osoby, które są budzone pocałunkiem lub seksem, nie budzą się magicznie po 100 latach. Budzą się w trakcie molestowania i gwałtu. I może to być dla nich trauma do końca życia.

I nie dotyczy to tylko kobiet. Jeden z mężczyzn, których wspieram, został obudzony oralnie przez koleżankę. Wpadł w panikę, nie mógł się ruszyć. Jego ciało reagowało na stymulację, a w środku krzyczał z bezsilności. Miał orgazm.

I to też był gwałt – ciało czasem reaguje na gwałt jak na seks, może się pojawić orgazm. ,,Lodzik z rana" to nie jest marzenie każdego faceta. Bo gwałt to nie jest marzenie żadnej osoby.

Zakaz gwałcenia ludzi, gdy śpią, to nie jest cenzura. Serio, nie trzeba podpisywać żadnych kontraktów, wystarczy NIE GWAŁCIĆ LUDZI, GDY SĄ NIEŚWIADOMI. I słabo mi, że takie antynaukowe bzdury pisze studentka psychologii – bo osoby po gwałtach tragicznie potrzebują wsparcia terapeutycznego. Po czym czytają coś takiego.

Jak można w ogóle czuć jakiekolwiek bezpieczeństwo w świecie, w którym nawet we śnie, we własnym łóżku jesteśmy zagrożeni, że coś się wydarzy wbrew naszej woli? A po wszystkim usłyszymy „girl, nie przesadzaj"?

@sohayo_official


Źródło
Opublikowano: 2020-07-02 21:36:26

…ponadto giełdy wibratorów, zabawa w "staruszek-pinata", seks z gołębiem, kościoły przerobione na kotodromy

Łukasz Najder:

…ponadto giełdy wibratorów, zabawa w "staruszek-pinata", seks z gołębiem, kościoły przerobione na kotodromy i baseny miejskie, poliamoria tramwajowa, wstrzykiwanie heroiny oseskom, produkty szatanistyczne w dyskontach, oddawanie czci My Little Pony, gułagi 5G, przymusowe szczepionki doodbytnicze, śmierć rodziny i śmierć człowieka


Źródło
Opublikowano: 2020-06-26 22:09:16

Tarcza 4.0 wprowadza zmiany w Kodeksie Karnym. Te dotyczące karania za aborcję

Czerwonobiali:

Tarcza 4.0 wprowadza zmiany w Kodeksie Karnym. Te dotyczące karania za aborcję powodują wiele niepewności, które staramy się wyjaśniać. Wciąż jednak komunikaty szerzone w internecie, które straszą wizją “więzienia za aborcję”, podnoszą poziom lęku wśród osób, które rozważają aborcję, właśnie ją robią lub się na nią zdecydowały i czekają na leki bądź planują wyjazd albo też przewidują, że mogą się znaleźć w takiej sytuacji w przyszłości.

Boją się, że mogą trafić za to do więzienia. Nie. Aborcja własna NIE JEST przestępstwem.

Dlatego zmiany w karaniu za przestępstwa, w tym tak zwane “okołoaborcyjne”, nie dotyczą przerwania WŁASNEJ ciąży, niezależnie od tego, w jaki sposób się to robi (zabieg w Polsce, tabletki w domu, wyjazd za granicę).

Zatem:

❗️CO SIĘ ZMIENIA?
Do tej pory “przerwanie ciąży za zgodą kobiety” oraz “udzielenie pomocy w przerwaniu ciąży” a także “nakłanianie” były zagrożone karą pozbawienia wolności, którą można było zawiesić (w praktyce tylko lekarze wykonujący zabiegi, które były niezgodne z ustawą o planowaniu rodziny, trafiali do więzienia, choć dzieje się to bardzo rzadko). Obecnie osoba, która zostanie uznana za winną przerwania czyjejś ciąży, pomocnictwa lub nakłaniania, trafi do więzienia, bo karę będzie można zawiesić tylko w wyjątkowych sytuacjach (Jakich? nie wiadomo).

Warto zatem uważać na sytuacje, w których KUPUJEMY/ZAMAWIAMY leki DLA INNEJ OSOBY lub jej je DOSTARCZAMY. Takie sytuacje były już traktowane jako przestępstwo i w ciągu ostatnich lat kilka osób otrzymało kary w zawieszeniu. Obecnie, w związku z tarczą 4.0, sąd nie będzie mógł zawiesić kary więzienia.

❗️CO SIĘ NIE ZMIENIA?

– aborcja własna nadal nie jest przestępstwem – ani przed tą zmianą, ani po niej osoba, która przerywa własną ciążę nie może być za to pociągnięta do odpowiedzialności karnej, w tym NIE PÓJDZIE DO WIĘZIENIA,
– zakres nielegalnego POMOCNICTWA – nadal nie jest nim INFORMOWANIE O MOŻLIWOŚCIACH ABORCJI, UDZIELANIE PORADY, WSKAZYWANIE BEZPIECZNYCH ŹRÓDEŁ TABLETEK i wyjaśnianie, jak działają, TOWARZYSZENIE OSOBIE W TRAKCIE ZAŻYWANIA LEKÓW,
– POMOC w wyjeździe za granicę nadal nie jest przestępstwem, ponieważ jest to pomoc w aborcji, której polska ustawa nie obejmuje.

Aborcja Bez Granic działa całkowicie legalnie. 22 29 222 597 codziennie od 8 do 20.

Wsparcie, które dostajecie przez nasze kanały komunikacji, od Kobiet w Sieci i osób prywatnych NIE JEST PRZESTĘPSTWEM.

Możecie robić aborcje, możecie się w nich wspierać.

A gdy macie wątpliwości – działa nasze poradnictwo prawne: poniedziałki i czwartki od 15 do 19 pod numerem 733 980 396 (Nie możesz dzwonić w tym czasie? Napisz SMS, prawniczka oddzwoni) lub mailem prawo@aborcyjnydreamteam.pl

Pomożemy też każdej osobie, którą spotka jakiekolwiek zagrożenie konsekwencjami prawnymi za wspieranie innej osoby w aborcji.


Źródło
Opublikowano: 2020-06-24 13:01:38

Za każdym razem, gdy ktoś opowie o przemocy, pojawiają się te same argumenty. Po filmie @queenoftheblack3 o @c

Maja Staśko:

Za każdym razem, gdy ktoś opowie o przemocy, pojawiają się te same argumenty. Po filmie @queenoftheblack3 o @czuux nie było inaczej. Dlaczego pisanie takich komentarzy jest bardzo krzywdzące?

„Ale drama”/”Po co wywlekają brudy?”
Przemoc to nie drama, a opowiadanie o przemocy to nie jest wywlekanie brudów. Takie myślenie sprawia, że kolejne osoby nie będą mówiły o przemocy i szukały pomocy – w końcu to „prywatna sprawa”.

„Problemy nastolatków, zajmij się czymś poważnym”.
Dlaczego przemoc psychiczna wobec nastolatki nie jest poważna? To, że osoba jest nastolatką, nie oznacza, że nie wie, co mówi i co czuje.

„Co za bzdury”
Przemoc psychiczna jest potwornie trudna do wychwycenia – dzieje się w słowach, gestach i relacji, nie pozostawia siniaków czy blizn. Dlatego tak trudno ją rozpoznać i tak łatwo podważyć – jako „bzdurę” albo coś, co nie istnieje. Tym bardziej powinniśmy o tym mówić!

„To wszystko dla lajków”
Mówienie o swoich doświadczeniach, przestrzeganie przed sprawcami przemocy – to ważne działania. Dzięki nim inne osoby w podobnej sytuacji mogą sięgnąć po pomoc. Tymczasem za każdym razem próbuje się je podważyć, szukając kolejnych motywacji ofiar – potrzeba atencji, chęć zrobienia kariery czy zniszczenia komuś życia. Tak jakby przestrzeganie przed przemocą nie miało żadnej wartości. A jeśli dojdą im lajki – ok. Jeśli poczują się ze sobą lepiej – też. Dlaczego trzeba koniecznie zdołować i zniszczyć osoby przerywające milczenie?

„Gdzie byli rodzice?”
Mnie bardziej zastanawia: gdzie jest system edukacji seksualnej i antydyskryminacyjnej, dzięki któremu ofiary wiedziałyby, do kogo się zwrócić w przypadku przemocy? Rodziców każdy ma innych. I każdy powinien dostać wsparcie w przypadku przemocy, nie tylko osoby z troskliwymi rodzicami. Fakt, że ktoś ma rodziców, którym mniej zależy na jego dobru, to nie jego wina. Nie wspominając o tym, że w przypadku 16-latków rodzice często po prostu nie wiedzą, co się dzieje. Nastolatki od 15 roku życia mogą uprawiać seks – trudno, żeby we wszystkim towarzyszyli im rodzice. Dlatego powinny mieć wiedzę na temat przemocy, rozpoznawania jej i miejsc wsparcia – żeby nie potrzebowały rodziców, by nie być dręczonymi.

#MeToo



MeToo

Źródło
Opublikowano: 2020-06-23 21:30:21

Aborcja to sprawa wszystkich kobiet i właśnie dlatego to sprawa klasowa. Projekt ustawy Kai Godek zakłada, że kobiety, k

Maja Staśko:

Aborcja to sprawa wszystkich kobiet i właśnie dlatego to sprawa klasowa. Projekt ustawy Kai Godek zakłada, że kobiety, które nie mają pieniędzy, czasu i warunków na wyjazd za granicę, by przerwać ciążę z ciężkimi wadami płodu, będą musiały wbrew swojej woli rodzić martwe dzieci lub patrzeć – godzinami, miesiącami, latami – jak umierają. To tortury. Skazywanie kobiet na takie cierpienie to niewyobrażalnie okrutne tortury. Część kobiet nie będzie więc stać na to, by nie być torturowanymi. Będziemy…

Więcej

Źródło
Opublikowano: 2020-06-09 16:17:07

Dzisiaj na Komisji Zdrowia opiniowaliśmy wniosek o wotum nieufności wobec minist

Marcelina Zawisza:

Dzisiaj na Komisji Zdrowia opiniowaliśmy wniosek o wotum nieufności wobec ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Ponieważ przewodniczący Latos jak zwykle bardzo się spieszył, próbował ucinać głosy posłów i posłanek, cenzurować i ponownie minął się z prawdą, kilka słów odnośnie ministra Szumowskiego i dlaczego poparliśmy ten wniosek. Uwaga, będzie długo. Bardzo długo.

Jak już pisałam zaufanie do państwa buduje się trudno, burzy bardzo łatwo. Niby banał, ale jak mają się czuć ci, którzy próbują żyć uczciwie? Ci którzy próbują wychowywać swoje dzieci na uczciwych ludzi i widzą, że ktoś musi być żoną, mężem, bratem, szwagrem, kolegą czy choćby instruktorem narciarstwa ministra żeby się dorobić? Takie zachowanie, które widzimy u szczytów władzy niszczy i tak kruche zaufanie do państwa. Ale wobec ministra zdrowia jest więcej zarzutów. Jakie?

Przede wszystkim brak reakcji na rosnący ubytek w składkach do NFZ.

Według szacunków spadek zatrudnienia, obniżenie wynagrodzeń, spadek PKB może doprowadzić do powstania wyrwy w NFZ nawet na 20 mld zł. Minister Szumowski, premier, inni ministrowie twierdzą, że gospodarka za chwilę wróci do normy. Drodzy ministrowie, nie wiecie tego. Nie można zakładać, że pieniądze na ochronę zdrowia spadną z nieba. Przecież od tego zależy życie obywateli i obywatelek! Tymczasem w kolejnych “tarczach” brak dotacji podmiotowej dla NFZ uwzględniającej rzeczywistość. Może uniknęlibyśmy skandalicznych scen z cięciami wynagrodzeń personelu medycznego i pomocniczego.

Za to znalazło się wśród uchwalonych ustaw haniebne rozwiązanie – “Zadłużmy szpitale, a potem je sprzedajmy”: otwarta furtka do prywatyzacji zadłużonych szpitali. Pan Minister sam publicznie bronił tego niezgodnego nawet z programem PiS prawa! Oczywiście złożyliśmy ustawę, która przywraca zakaz komercjalizacji. Została skierowana do Komisji Zdrowia. Wiec polecam przewodniczącemu Latosowi się z nią zapoznać. Bo ewidetnie jego własna partia go niedoinformowała jakie zmiany wprowadziła.

Kolejny problem?

Brak kontroli nad rynkiem wyrobów medycznych i leków, mimo bardzo wcześnie wprowadzonych w “Ustawie COVIDowej” uprawnień dla Ministra Zdrowia. Ministerstwo wydało jedno (powtarzam, JEDNO) obwieszczenie reglamentacyjne dotyczące leków – resztę obrotu i cen maseczek, środków do dezynfekcji i leków puszczono na żywioł. Co więcej, dziś już wiemy, że zamiast ceny urzędowej na maski i walki ze spekulantami mieliśmy do czynienia ze współudziałem Ministerstwa Zdrowia w zakupie wątpliwej jakości środków ochronnych po spekulacyjne cenie od firmy-krzak niejasno powiązanej z obozem władzy. Przynajmniej teraz jasno widać dlaczego nie skorzystali z tego instrumentu.

Kolejny argument?

Niedotrzymanie warunków Porozumienia Zawodów Medycznych po proteście głodowym – głównie brak odpowiedniego wzrostu nakładów.

Tutaj również jest gotowa ustawa Lewicy, której PiS nie chce ruszać, podnosząca nakłady do 7,2 proc PKB. Została skierowana do prac Komisji Zdrowia. Od początku mówimy, że jak PiS nie chce jej przyjąć, to niech złoży własna. Byle nie taką, jak „Ustawa 6 proc.”, gdzie rząd Prawa i Sprawiedliwości oszukuje społeczeństwo, pracowników i pracownice ochrony zdrowia licząc wydatki w najbardziej oszukańczy sposób chyba na świecie – w stosunku do PKB sprzed dwóch lat. Wiadomo, gdyby liczyli do PKB sprzed 10 to wyjdzie im jeszcze więcej. Tylko przypomnę, zanim znowu usłyszymy że się inaczej nie da – państwo PiSowskie nakłady na wojsko umie dobrze policzyć, bo liczy do roku bieżącego. Ale na ochronę zdrowia już nie. Efekty widać.

Brak wyższych wynagrodzeń, brak podniesienia nakładów na ochronę zdrowia, brak możliwości przejścia na umowę o pracę z zachowaniem kwoty netto, brak wsparcia w opiece nad dziećmi dla pracowników ochrony zdrowia. W zamian za to kolejne Tarcze odbierały pracownikom i pracownicom ich prawa. Wprowadzały między innymi skrócenie odpoczynku dobowego, nakaz pracy, zakaz powrotu do domu z powodu możliwości wskazania miejsca do odpoczynku przez pracodawcę, brak wypłacanych nadgodzin. Na dokładkę narzucono na pracowników ochrony zdrowia zakaz mówienia jak wygląda sytuacja w ochronie zdrowia. To prosta droga do tego, żeby jeszcze zwiększyć braki kadrowe. Zamiast realnego docenienie ciężkiej pracy, pracownicy ochrony zdrowia dostali wojskowy dryg, cenzurę i oklaski. Oklaski od ministra zdrowia, a od prezydenta rapy żeby zachęcić do dorzucenia się do niedofinansowanej ochrony zdrowia. Absurd.

Kolejny powód, który łączy się z poprzednim?

Narażenie pracowników medycznych na utratę zdrowia i życia podczas epidemii przez niewystarczajacy dostęp do sprzętu ochrony osobistej. Ministerstwo od stycznia tego roku mogło nie tylko kupować sprzęt, ale także szkolić pracowników. Ratownicy medyczni, pielęgniarki i pielęgniarze, lekarze, lekarki informowali, że informacji jak korzystać z kombinezonów ochronnych musieli szukać w internecie! Środki ochronne kupowali z własnych prywatnych pieniędzy. Wstyd dla ministerstwa. Co więcej, gdy medycy adaptowali maski do nurkowania chałupniczym sposobem, by doczepić do nich odpowiednie filtry – Agencja Rezerw Materiałowych sprzedała za grosze olbrzymią partię profesjonalnych masek pełnotwarzowych, którym wystarczyło zrobić przegląd by z powodzeniem mogły służyć w szpitalach jako sprzęt ochrony osobistej dla personelu. Te maski zaraz potem wylądowały na popularnej platformie aukcyjnej.

Absolutnym skandalem jest to, że od marca nie jest w stanie powiedzieć ilu pracowników ochrony zdrowia w podziale na wykonywane zawody zachorowało. Z doniesień medialnych wiemy o kolejnych zachorowaniach salowych, pielęgniarek, lekarek. A ministerstwo ma pracowników ochrony zdrowia w poważaniu i nie prowadzi takich statystyk. Bo po co.

Co dalej?

Kiedy pracowaliśmy nad budżetem, mówiliśmy, że inspekcja sanitarna jest niedofinansowana, że pracuje tam za mało osób i ze zarabiają za mało. Teraz w mediach pojawiają się zarówno dramatyczne relacje pracownic sanepidów, jak i osób zakażonych, dla których szokiem był kontakt z robiącą co mogła, ale skrajnie wyczerpaną inspekcją sanitarną.

A przecież z powodu braku szczepionki i skutecznego leku praca polegająca na zbieraniu wywiadów epidemiologicznych, śledzeniu kontaktów i prowadzeniu nadzoru epidemiologicznego jest w tej chwili jedyną skuteczną metodą walki z epidemią. Należy zatem – przed drugą falą zwiększyć zasoby kadrowe i finansowanie inspekcji sanitarnej. By jej pracownice, pracownicy oraz obsługiwani przez nich obywatele i obywatelki nie lądowały z zespołem stresu pourazowego po kontakcie z nią. Dziś przedwcześnie Pan minister i premier ogłaszają zwycięstwo z epidemią, a z wzmocnień w sanepidzie mamy tylko gorzkie relacje jak to w praktyce wygląda.

Kolejny powód?

Decyzje o odmrażaniu gospodarki dyktowane interesem politycznym, a nie dbałością o bezpieczeństwo publiczne. Brak obiektywnych wskaźników i kamieni milowych, wyznaczających kolejne etapy. Brak konsultacji z epidemiologami.

I na sam koniec…

Afera Lekowa. Nierozliczona do dziś. 3 stycznia 2019 apelowaliśmy o wotum nieufności po serii niejasnych działań Departamentu Polityki Lekowej w ministerstwie Szumowskiego. W 2018 roku wspólnie z Jerzym Przystajko złożyliśmy wniosek do prokuratury. Sprawa nadal nie została wyjaśniona. Przypomnijmy – afera dotyczyła niejasnych decyzji refundacyjnych, nacisków ambasady USA, zwolnienia z Ministerstwa Zdrowia sygnalistki Edyty Matusik, która o tym wszystkim opowiedziała w końcu mediom.

Jak widzicie powodów jest wiele, a uwierzcie mi, nie wypisałam wszystkich. Do takich spraw jak wniosek o wotum nieufności podchodzę bardzo poważnie. Bo nie chodzi o to, żeby pokrzyczeć. Chodzi o to, żeby rzetelnie ocenić czy ktoś dobrze wypełnia swoją rolę. Żeby sprawdzić, czy robi wszystko, żeby naprawić tak kluczowy obszar jakim jest ochrona zdrowia. I szkoda, że na Komisji PiS bał się rzetelnej dyskusji, szkoda, że byliśmy uciszani, że nie pozwalano nam porządnie uzasadnić naszego stanowiska. PiS wie, że ma się czego bać. My się nie damy. I nie pozwolimy, żeby nas uciszyli.

Dziękuje za pomoc Kaja Filaczyńska, Jerzy Przystajko, Joanna Wicha.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-02 17:28:46

Muszę opowiedzieć Wam dzisiaj pewną historię.

Urszula Kuczyńska

Muszę opowiedzieć Wam dzisiaj pewną historię.

Kiedy mieszkałam w Chinach, zatrudniałam gosposię. Była bystrą, energiczną kobietą, kilkanaście lat starszą ode mnie. Pochodziła z małej wioski w ubogim rejonie prowincji Fujian. Miała na nazwisko Huang i zgodnie z chińskim zwyczajem, powinnam była nazywać ją Huang Ayi (ciocią Huang) albo Huang Jie (starszą siostrą Huang), ale ponieważ to ja jej płaciłam, kazała nazywać się po prostu Xiao Huang, Małą Huang.

Zdarzyło się tak, że trafiłam do szpitala z zapaleniem płuc o nieznanej etiologii. Kiedy wróciłam do domu wyleżeć resztki choroby, Xiao Huang załamała nad moim stanem ręce i postanowiła ugotować mi zupę na kurze, która najprawdopodobniej gdakała jeszcze w windzie. Xiao Huang przyszła potem z miską tej zupy i siadła na brzegu łóżka przypilnować, żebym ją wypiła. Wtedy też, tak najzwyczajniej w świecie, zaproponowała: “Wulan, mój młodszy brat jest ordynatorem szpitala rządowego, może by Cię obejrzał?” Zakrztusiłam się. “Rodzony?” – zapytałam. Rodzony. “To bardzo miłe” – odpowiedziałam – “Chętnie dam mu się obejrzeć, ale Xiao Huang, powiedz mi, jak to możliwe, że twój młodszy brat jest ordynatorem partyjnego szpitala a ty, no, sprzątasz po ludziach?”

Xiao Huang zaśmiała się tym chińskim śmiechem pokrywającym zażenowanie i z całkowitą szczerością wyznała, że była najlepszą uczennicą w swoim roczniku i pewnie dostałaby stypendium, żeby uczyć się dalej, ale jej brat też miał dobre oceny i rodzina uznała, że trzeba zainwestować w niego. Po skończeniu gimnazjum, Xiao Huang trafiła więc prosto do pracy w fabryce. Pieniądze wysyłała do domu, poszły na kształcenie młodszego brata. Skończył medycynę, wystarał o partyjną legitymację a teraz bardzo pomaga starym, schorowanym rodzicom.

Ta historia utkwiła mi w pamięci i opowiadam ją Wam, bo z niej płynie wiele nauk. Jedna z nich przypomniała mi się wczoraj, po tym jak po raz kolejny w dyskusji o przerywaniu ciąży padł argument o selektywnych aborcjach żeńskich płodów w Azji.

W tych dyskusjach selektywna aborcja ma zwykle dowodzić, że “aborcja dyskryminuje kobiety”. W sensie, że te żeńskie płody. I ja tu pominę mentalny precel, w jaki trzeba się zwinąć, żeby żeński płód zrównać z kobietą, tylko napiszę wprost: następnym razem, domorosły filozofie, zanim wpadniesz na zrobienie tego myślowego szpagatu, to się lepiej trzy razy zastanów, czy nie pękło ci krocze.

Aborcja selektywna w Azji – zwłaszcza Indiach, czy Chinach – nie jest niczym nowym. Przed upowszechnieniem się USG, co prawda ich się nie wykonywało, za to dokonywało się dzieciobójstw na żeńskich noworodkach. Albo się je porzucało gdzieś za wsią, czy na kolejowej stacji.

I nie, aborcja selektywna nie jest argumentem za ograniczeniem dostępu do zabiegów przerywania ciąży. Ona jest dowodem na to, że w głęboko patriarchalnych społeczeństwach, gdzie syn to przetrwanie rodu i polisa emerytalna w jednym, kobiety mają tak przesrane, że same uznają, że lepiej rodzić synów niż nic nie warte córki. Aborcja selektywna jest dowodem na to, że tak marny jest tam kobiecy los, że kobiety same wybierają nie chcieć dla siebie i własnych córek tego nieszczęścia.

I jeśli uważasz, że aborcje selektywne są złe to wiesz, co powinno być pierwszym krokiem do ograniczenia ich liczby? Poprawa losu i pozycji społecznej kobiet już żyjących. Dążenie do ich upodmiotowienia, równouprawnienia i wyrównania szans. Tak, żeby wiedziały, że córka jest warta dokładnie tyle samo, co syn. Żeby było jasne, że nie sprowadzą jej na świat tylko po to, by reprodukować cierpienie i by zamiast realizować swoje prawa – służyła innym. Jako ręce w fabryce po to, by karierę mógł zrobić jej młodszy brat.

Jeśli uważasz, że aborcje selektywne są złe, to cóż – nikt nie broni ci tkwić w tym błędzie, dopóki nie każesz żyć według niego innym.

Aborcja, selektywna, czy jakakolwiek inna, nie jest ani zła, ani dobra. Aborcja po prostu jest i jest prawem bardzo już narodzonej kobiety. Bo to ta kobieta jest i jej życie, zdrowie, dobrostan, wola i prawa człowieka zawsze będą ważniejsze niż prawa płodu. Fakt, że próbujesz jej tych praw odmówić jest dowodem przeciw tobie, nikomu więcej.

W Dzień Matki życzę wszystkim osobom, aby matką mogły zostać tylko, jeśli chcą, tyle razy, ile chcą i wtedy, kiedy będą chciały.


Źródło
Opublikowano: 2020-05-26 15:48:00

Broniarczyk: Nie chcę, żeby aborcja była rzadka. Chcę, by aborcja była dostępna zawsze wtedy, kiedy jest potrzebna. Niezależnie od powodu

Maja Staśko:

Dwa lata temu, w Światowy Dzień Bezpiecznej Aborcji napisałam ten tekst, a @codziennik feministyczny go opublikował. Dwa lata i kilkanaście tekstów później, dziś o 18.00 w cafe PoWoli będziemy rozmawiać z Karolina Domagalska Maja Staśko Anna Zofia Pietrucha Claudia Snochowska-Gonzalez i Paulina…

Więcej

Broniarczyk: Nie chcę, żeby aborcja była rzadka. Chcę, by aborcja była dostępna zawsze wtedy, kiedy jest potrzebna. Niezależnie od powodu

Źródło
Opublikowano: 2020-05-25 21:34:13

FEMINIZM SOCJALNY, NIE LIBERALNY! Odc. 2137

Urszula Kuczyńska

FEMINIZM SOCJALNY, NIE LIBERALNY! Odc. 2137

Nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości, że osoba potrzebująca aborcji z jakiejkolwiek przyczyny powinna mieć do niej swobodny i nieskrępowany dostęp. Prawo do aborcji wynika wprost z prawa do integralności cielesnej, równej opieki zdrowotnej, poszanowania życia prywatnego, ludzkiej godności i wolności od tortur. Bo przymusowe spędzenie 9 miesięcy w niechcianej ciąży (ze wszystkimi konsekwencjami zdrowotnymi tego stanu) i przejście przez wątpliwą przyjemność porodu jest torturą uznaną w prawie międzynarodowym. W 2020 roku ciąża i poród pozostają drugą główną przyczyną zgonów kobiet w wieku rozrodczym na świecie.

Ciąża nie jest też karą za seks, bo ewentualne pojawienie się na świecie nowego człowieka nie powinno być dla nikogo wyrokiem, tylko powodem do radości. To fajne wiedzieć, że matka cię urodziła, bo chciała a nie dlatego, że nie miała wyjścia.

Zgoda na seks nie oznacza też zgody na ciążę. Wbrew religianckim bajaniom, seks nie służy jedynie prokreacji. Naczelne, do których należy człowiek, tworzą dzięki niemu więzi, zażegnują spory i budują bliskość. Są w tym dość daleko od innych zwierząt – zapytajcie choćby Jane Goodall.

W tym momencie, w dyskusjach o aborcji zawsze pojawia się argumentum ad antykoncepcjum. I słusznie. Antykoncepcja jest w tej układance niezwykle istotna. Niemniej, żyjemy w kraju, gdzie jedyną swobodnie dostępną formą antykoncepcji jest antykoncepcja dla mężczyzn: prezerwatywy. Każda forma antykoncepcji dla kobiet jest w Polsce objęta reglamentacją, każda, nawet antykoncepcja awaryjna, która ratuje sytuację, gdy inne metody zawiodą. Trzeba najpierw zdobyć receptę od lekarza, który nie zasłoni się klauzulą sumienia a potem znaleźć aptekę, która też się nią nie zasłoni. A wszystko to w warunkach wyścigu z czasem, bo antykoncepcję awaryjną trzeba zażyć możliwie jak najszybciej.

Mieszkając w dużym mieście, mając kilka stówek na wizytę u prywatnego ginekologa w kieszeni, łatwo o tym nie myśleć. Ale wystarczy z tego miasta wyjechać, otworzyć raport NIK "Wiejska droga do ginekologa" lub spojrzeć na polską medianę wynagrodzeń, żeby dotarła do nas groza tej sytuacji. Od lat Polska jest jednym z krajów, gdzie dostęp do opieki ginekologicznej i antykoncepcji jest najgorszy w Europie. I jeśli coś się zmienia, to jak w 2017: z bardzo źle na jeszcze gorzej.

Możliwość zabezpieczenia się przed niechcianą ciążą to w Polsce kwestia klasowa. Potrzeba do tego kapitału: finansowego, społecznego i kapitału wiedzy. Bo ubóstwo to nie tylko deficyt gotówki. To też właśnie bardzo często deficyt czasu i kompetencji, zarówno poznawczych (brak wiedzy, skąd czerpać sprawdzone informacje), jak i społecznych (jak zdobyte informacje przekuć w działanie).

Niemniej: żadna antykoncepcja nie jest w 100% skuteczna. Żadna. A aborcja to nie sposób na zapobieganie ciąży, ale jedyne wyjście, kiedy już się w niechcianej ciąży jest. Nie ma innego sposobu na to, by przestać być w ciąży niż ją przerwać. I od tysiącleci kobiety ciąże w sposób mniej lub bardziej bezpieczny, legalny bądź nielegalny – przerywają.

Nie ma dla mnie różnicy, czy komuś potrzebne będą trzy, czy cztery aborcje w życiu. Bo to jak w przypadku kanałowego leczenia zębów: można je grzecznie dwa razy dziennie myć a czasem i tak będą się psuły, jednym bardziej, innym mniej. Ktoś będzie potrzebować kanałowego 4 razy, ktoś wcale a ktoś dla wszystkich zębów. Medycyna to nie matematyka.

“25 aborcji!!! Bosze, jeżu!!! Nieodpowiedzialność! Antykoncepcjonalność!!!” – rozległy się głosy krytykujące ostatni mem Dziewuchy Dziewuchom.

Niepotrzebnie. Bo odpowiedzialność to nie jest coś, co pojawia się przy porodzie. Jeśli ktosia potrzebuje 25 aborcji, to raczej egzaminu na rodzica by nie zdała. Serio, może to i lepiej, że nie zdecydowała się na rodzicielstwo i piszę to dziś, 25 maja 2020 roku, kiedy media obiegła wiadomość o 11-miesięcznym chłopczyku, którego matka wyrzuciła z 4 piętra przez okno.

Ale mnie mem Dziewuchy Dziewuchom też zirytował. Bo proszę mi tu nie wciskać kitu o tym, że ktoś może chcieć 25 aborcji w życiu, że to jej "wolny wybór". Taki głodny kawałek może próbować sprzedawać tylko ktoś, kto nie miał nawet jednej, w dowolnej formie. A to na serio, żadna przyjemność.

Jeśli jednak ktosia musiała przejść przez wątpliwą radość 25 aborcji, to wiecie co? To jako społeczeństwo zawiedliśmy ją na całej linii. Bo jej prawdopodobnie nie był potrzebny tylko i wyłącznie swobodny dostęp do aborcji, kochane Dziewuchy Dziewuchom ale też – jak każdej z nas – dostęp do bezpiecznego i legalnego zabiegu ubezpłodnienia.


Źródło
Opublikowano: 2020-05-25 17:32:11

„Ktoś te dziewczyny siłą zaciągał do klubu, wlewał drinki do gardła, kazał umawiać się ze starszymi facetami i pożyczać

Maja Staśko:

„Ktoś te dziewczyny siłą zaciągał do klubu, wlewał drinki do gardła, kazał umawiać się ze starszymi facetami i pożyczać od nich pieniądze?” – napisała na Twitterze prawicowa dziennikarka.

W komentarzach po emisji filmu Latkowskiego ,,Nic się nie stało" – poza aferą z celebrytami i słabym researchem – to był jeden z najczęstszych głosów.

Matka Anaid słyszała to od początku. Policjantka powiedziała jej w twarz, że jej córka była galerianką. Siostra Anaid była pytana, czy siostra uprawiała seks z dorosłymi mężczyznami i czy brała za to prezenty.

Sam Krystek chętnie współpracował z policją, tłumacząc, że dzieci same z siebie uprawiały z nim seks i zgadzały się na nagrywanie komórką. W jego telefonie znaleziono ponad 100 filmików.

Krystek oferował dziewczynom rozmaite przysługi: podwoził je, doładował komórkę, kupował ubrania. Potem mówił, że mają u niego dług. Np. 500 zł, bo jego samochód dużo pali. Albo szantażował je, że wrzuci filmiki do sieci.

W sprawie z Anaid często przywoływano leginsy, które miał jej kupić Krystek. Nazywanie jej „małą prostytutką” albo „k*rewką” to w komentarzach norma.

Pamiętam, jak po emisji „Galerianek” cała Polska postanowiła pokazać, jak bardzo gardzi uczennicami, które biorą prezenty za seks. Pamiętam, jak po premierze „Sponsoringu” cała Polska natarła na studentki, które biorą pieniądze za seks, żeby opłacić czynsz i studia.

Bardziej niż na gwałcicieli. Po premierze filmu o gwałtach pedofila spora część ludzi skupiła się na oczernianiu dzieci, które biorą prezenty od starszych mężczyzn. Jakby to mężczyźni byli tu ofiarami – w końcu musieli im kupować prezenty! Musieli je zapraszać na imprezy! Musieli je gwałcić! Prawda?

Te okrutne krwiożercze dzieci wykorzystujące mężczyzn w średnim wieku.

Ciekawe, dlaczego najczęstszym wulgaryzmem w Polsce jest „k*rwa”, a nie „gwałciciel”? Upokorzenie kobiety ze względu na jej życie seksualne jest ważniejsze niż przeciwdziałanie gwałtom.

Dziewczynki były GWAŁCONE. Po czym słyszą, że się puszczały.

Drink nie gwałci. Miniówka czy leginsy też nie. Robi to gwałciciel. Gdyby cały ten jad kierowany na dziewczyny i ich seksualność był kierowany na gwałcicieli, żylibyśmy w bezpiecznym świecie.


Źródło
Opublikowano: 2020-05-24 19:19:31

Johnson: Wiemy jak wygrać z pandemią. Będzie 200,000 testów dziennie – wPunkt

WPunkt:

Jeszcze na początku kwietnia w Zjednoczonym Królestwie przeprowadzano tylko nieco ponad 10 tys. testów dziennie, teraz – zgodnie z ambicją premiera Borisa Johnsona – do końca maja liczba przeprowadzanych testów ma wzrosnąć do 200 tys. dziennie.

Johnson: Wiemy jak wygrać z pandemią. Będzie 200,000 testów dziennie – wPunkt

W oczekiwaniu na wynalezienie szczepionki, masowa dostępność do testów ma pozwolić na zachowanie kontroli nad rozprzestrzenianiem się wirusa.

Źródło
Opublikowano: 2020-05-19 09:37:35

Jestem zaszczycona, że chcesz o mnie napisać. Ale wątpię, żebym się nadawała. Nikt się ze mną nie utożsami. Pochodzę z p

Maja Staśko:

Jestem zaszczycona, że chcesz o mnie napisać. Ale wątpię, żebym się nadawała. Nikt się ze mną nie utożsami. Pochodzę z pokolenia X, mam prawie 50 lat. Nie jesteśmy dobrze reprezentowani w kulturze – i słusznie. Straszne z nas dupki. Jestem transpłciowa. Znaczna część świata postrzega nas jako w najlepszym razie aberrację. Jestem niepełnosprawna. Olbrzymią część życia byłam wykorzystywana, pracując za grosze.

Ale jasne, pytaj!

Życie w czasach pandemii? Właściwie w moim życiu nic się nie zmieniło – jestem w kwarantannie od wielu lat. Mam agorafobię, strach przed wychodzeniem z domu. Od dwóch lat nigdzie nie wychodzę, poza momentami, gdy kończy mi się jedzenie albo potrzebuję leków. Przyzwyczaiłam się.
Więc teraz wygląda to tak, jakby przez chwilę ludzie byli zmuszeni żyć moim życiem.
Odwołano mi kilka wizyt lekarskich i chirurgicznych. Miałam iść na konsultację chirurgiczną w celu zniwelowania przewlekłego bólu. Ból wynika z powikłań po operacji korekty płci, którą miałam w 2016 r. Stałam się wtedy osobą niepełnosprawną. Od tego czasu miałam 3 operacje – żadna się nie powiodła. Przez pandemię nie mogę iść także na kolejną konsultację chirurgiczną w sprawie operacji feminizacji twarzy. Musiałam też anulować laserowe usuwanie owłosienia na szyi i twarzy.
Niedawno pojawił się u mnie przeraźliwy ból stawów w ramieniu, ale również nie mogę teraz iść do lekarza w tej sprawie. Będę musiała poczekać. Faszeruję się lekami przeciwbólowymi i kładę lód w miejscu bólu – to na razie musi wystarczyć. Potrzebuję też nowych psychotropów – mam zaburzenia osobowości, a ostatnio odczuwam znaczne pogorszenie.
Moja mama ma 82 lata i ma otępienie z ciałami Lewy’ego (DLB). Mieszka w zamkniętym ośrodku opieki. Nie mogę jej odwiedzać z powodu wirusa. Moja najstarsza siostra ma 59 lat i cierpi na astmę. Nadal pracuje. Jest administratorką lokalnego systemu szkolnego – władze uznały to za niezbędną pracę. Bardzo się o nią martwię. Próbuję ją przekonać do pracy zdalnej.
Ja nie pracuję. Dostaję rentę ze względu na niepełnosprawność. Ale wcześniej byłam asystentką w małej kancelarii prawnej. Po 5 latach pracy tam usiadłam na spokojnie z każdym pracownikiem i poprosiłam, by odtąd zwracali się do mnie w żeńskiej formie. Wszyscy się zgodzili, mój szef też. Czułam ulgę, że mam to za sobą.
Od tego momentu tylko jedna pracownica zwracała się do mnie prawidłowo. Jedna! Inni mówili w formie męskiej, nawet przedstawiali mnie klientom jak mężczyznę. Cierpiałam, ale potrzebowałam pracy, żeby mieć za co żyć. Po tym, jak operacja korekty płci się nie udała i nie byłam zdolna wrócić do pracy, zwolnili mnie. Pozwałam za to mojego szefa i dostałam 2500$. Podpisał czek czerwonym atramentem. Wciąż czuję, jakbym to ja tu była winna, że narobiłam mu problemów. Po tylu latach.
Mieszkam sama. Jestem potwornie aspołeczna i nieprzystosowana. Od dawna moi znajomi są wyłącznie wirtualni. Od 2009 r. miałam 3 długie związki z OkCupid i kilka randek. 4 razy uprawiałam seks z osobami, które tu poznałam – niewątpliwie nie jest to rekord. Po terapii hormonalnej i operacji korekty płci zmniejszył mi się popęd seksualny. Zabawnie byłoby spróbować odkryć z kimś na nowo swoją seksualność. Ale nie myślę za dużo o seksie.
Przyznaję się, że zaglądam na PornHub. Nieczęsto, może z 2 razy w miesiącu. Cyberseks z kamerką? Nie, jestem totalną paranoiczką, bałabym się, że to wyląduje na PornHubie.
Na aplikacjach randkowych klikam „lubię” wszystkim, których widzę. Czekam, aż ktoś wyśle mi wiadomość. Nie jestem wybredna, ale jestem potwornie nieśmiała. Jeśli nie podoba mi się, co ludzie mają do powiedzenia, natychmiast ich odmatchowuję. Nie mam schematu rozmowy. Dużo powtarzam „przepraszam”, robię to wszędzie. Poznaję też ludzi na Steamie, gdzie spędzam mnóstwo czasu na graniu. Dzięki temu mam znajomych na całym świecie – z Belgii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Ekwadoru, Kanady. A teraz i z Polski.
W internecie roi się teraz od ludzi. Przed pandemią czasem nie mogłam znaleźć osób do rozmowy, a teraz muszę wręcz rezygnować z czatowania z niektórymi. Paradoksalnie, przed kwarantanną byłam znacznie bardziej samotna.
Moja ostatnia dziewczyna miała bardzo prestiżową pracę. Oprócz tego miała żonę. Trzymałyśmy nasz romans w tajemnicy. Czasem źle się z tym czułam, ale seks był naprawdę genialny. Byłam z nią przed i po operacji korekty płci, więc mogłyśmy uprawiać seks na wiele sposobów. Pomogła mi wykonać silikonową replikę mojego starego penisa, zanim zmieniłam go w cipkę. Wielokrotnie ze sobą zrywałyśmy, poczucie winy nie dawało nam spokoju. Ale zawsze do siebie wracałyśmy. Taka chemia!
Jezu, tęsknię za nią. Znalazła pracę w innym stanie i kontakt się urwał.
Kochałam moją pierwszą dziewczynę, gdy miałam 17 lat. Chyba wciąż ją kocham. Przeprowadziła się, ale czasem pojawia się w moich snach. Kochałam też inną kobietę, ale jest heteroseksualna i nie chce być z kobietą. Gdy ujawniłam się jako kobieta, straciła mną zainteresowanie.
A, gdy miałam 2 lata, koń kopnął mnie w głowę. Może dlatego jestem transpłciowa?
Nie, żartuję oczywiście, przepraszam.
Nie stresuję się izolacją. Bardziej stresuję się tym, że ze względu na nadchodzącą operację będę musiała odstawić papierosy. Oprócz kwestii zdrowotnych, niepokoi mnie wzrost nastrojów faszystowskich. Nie chcę, żeby ten sposób myślenia zainfekował inne kraje.
Marzenia? Chciałabym, żeby po pandemii prawa człowieka były oczywistością. Woda, jedzenie, schronienie, medycyna, internet – każdy powinien mieć do nich dostęp. Marzę, żebyśmy nauczyli się na obecnych błędach i uczynili świat lepszym.

(Andrea, 46, California, USA)

To fragment reportażu o Andrei z cyklu reportaży o osobach z całego świata, które poznałam na aplikacjach randkowych podczas pandemii. Mam tych reportaży kilkanaście po autoryzacji, kolejne w toku. Niestety, ze względu na brak pieniędzy dla autorów zewnętrznych nie znalazłam medium, w którym cykl mógłby się ukazać… Jeśli takie znacie – dajcie znać i mi. (Tyle o mojej pracy w czasach pandemii).
Opowieść Andrei od wielu tygodni mnie nie opuszcza. Mam wrażenie, że dobrze pokazuje, z czym mierzą się osoby transpłciowe i jak potwornie szkodliwa jest transfobia. A dzisiaj Międzynarodowy Dzień Walki z Homofobią, Transfobią i Bifobią #idahot. Wspieram bardzo Andreę i każdą transpłciową osobę


idahot

Źródło
Opublikowano: 2020-05-17 19:13:15

Piekło kobiet dalej trwa!

Razem Warmińsko-Mazurskie:

Piekło kobiet dalej trwa!

Wczoraj dotarła do nas bulwersująca wiadomość. Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało dziewczynie, która zniszczyła życie kilku młodym kobietom, medal za ,,obronę życia”.

Przypomnijmy, na czym polega owa "obrona życia", w imię której walczy środowisko skupione wokół nagrodzonej:
👉🏼 postulat wysadzania klinik aborcyjnych, nawet gdy znajdują się w niej ludzie,
👉 psychologiczna manipulacja osobami chcącymi dokonać aborcji, aby donosiły ciążę,
👉🏿 epatowanie fałszywymi zdjęciami płodów w przestrzeni publicznej i w mediach społecznościowych,
👉🏽 grożenie osobom chcącym dokonać aborcji odpowiedzialnością karną, nawet gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia matki,
👉🏾 zastraszanie osób szukających pomocy w dostępie do aborcji ( m.in. informowanie rodziny i znajomych o sytuacji kobiety).

Nie ma na to naszej zgody!

Dokonałaś lub chcesz dokonać aborcji, a potrzebujesz pomocy i wsparcia?
Wspólnota Kobiety W Sieci- aborcja po polsku prowadzą telefon zaufania pod numerem telefonu +48 22 29 22 597.


Źródło
Opublikowano: 2020-05-16 16:01:53

Po tym jak pewna znana piosenkarka oznajmiła wczoraj, że ona sobie żadnej szczep

Urszula Kuczyńska

Po tym jak pewna znana piosenkarka oznajmiła wczoraj, że ona sobie żadnej szczepionki na koronawirusa nie pozwoli podać, jak każdy rozsądny człowiek zaliczyłam ciężki facepalm.

– Oj, kogo to obchodzi – usłyszałam od kogoś, kto próbował mnie uspokoić, ale mu się nie udało – Głupi epizod.

Bo może i epizod, i oczywiście, że głupi a zdanie Edyty Górniak na temat szczepionek jest równie istotne jak zdanie Ewy Chodakowskiej na temat instalacji elektrycznej u mnie w mieszkaniu, ale świetnie ilustruje coś, czego szczerze nie znoszę: celebrytozę.

Celebrytozę, czyli fakt, że osoby publiczne czują się władne i uprawnione do wypowiadania się w tematach, o których nie mają – i nie mogą mieć – zielonego pojęcia a przez to, że mają dostęp do mediów szerokiego zasięgu, ich opinie wyciągnięte prosto z podeszwy lewego buta rezonują społecznie, niejednokrotnie legitymizując bardzo szkodliwe postawy. Najlepszym przykładem jest dla mnie przypadek Gwyneth Paltrow, która posługuje się swoją popularnością, by zbijać fortunę na naiwnych sprzedając im takie wynalazki jak kryształy do energetycznego oczyszczania waginy 😳.

Można mieć mniej lub bardziej uzasadnione obawy i wątpliwości w rozmaitych dziedzinach i obszarach życia. Można – a nawet należy! – o nich rozmawiać. Zawsze warto zadawać pytania, szukać informacji, sprawdzać ich rzetelność i słuchać odpowiedzi, które padają z ust osób, które się w danym temacie specjalizują. Nikt z nas nie zna się przecież na wszystkim. Problem pojawia się wtedy, kiedy te celebryckie opinie z totalnego kapelusza są przez media prezentowane jako równocenne z opiniami osób, które często niejednokrotnie na danej kwestii zjadły zęby.

I przypomniał mi się tekst, który kilka dni temu pojawił się w zacnym tytule Foreign.Affairs. Redakcja wpadła na doskonały pomysł, aby zapytać grupę ekspertów, czy i w jakim stopniu – oraz z jakim stopniem pewności – zgadzają się lub nie zgadzają ze stwierdzeniem, że “rozwój energetyki jądrowej na świecie powinien stanowić główny filar walki ze zmianami klimatu.”

Wyniki nie zaskakują: większość zapytanych ekspertów opowiada się zdecydowanie za, za lub deklaruje, że być może, bo nie wyrobili sobie jeszcze zdania. Kilkoro się z takim postawieniem sprawy nie zgadza i dwoje nie zgadza się wcale.

Kim są ci, którzy się nie zgadzają wcale? To Gabrielle Hecht, profesorka historii oraz Peter M. Haas, profesor politologii.

Powiedzcie mi – w jaki sposób, jakim kluczem „Foreign Affairs” dobierało ekspertów do swojego badania? I jak to możliwe, że im wyszło, że opinia profesora politologii i profesorki historii są lub powinny być w tym temacie równocenne z opiniami czołowego klimatologa Międzynarodowego Panelu ds Zmian Klimatu przy ONZ Jamesa Hansena, czy dyrektora generalnego Międzynarodowej Agencji Energii Fatiha Birola? Bo ja nie rozumiem.

Światowe media, go home. You’re drunk.


Źródło
Opublikowano: 2020-05-10 18:24:43

Kobiety wciąż zawstydzane są za seks. Bo lubią seks. Bo nie lubią seksu. Bo uprawiają za dużo albo za mało seksu. Bo upr

Maja Staśko:

Kobiety wciąż zawstydzane są za seks. Bo lubią seks. Bo nie lubią seksu. Bo uprawiają za dużo albo za mało seksu. Bo uprawiają seks za pieniądze. Bo uprawiają seks bez małżeństwa. Bo nie uprawiają seksu w małżeństwie. Bo mają dzieci. Bo nie mają dzieci. Bo zrobiły aborcję.

A potem są zawstydzane i za przemoc seksualną. Bo same chciały, skoro lubią seks. Bo są sobie winne, skoro nie chciały dać. Bo pracują seksualnie, więc się narażały. Bo się puszczają, więc na pewno tego chciały. Bo w małżeństwie nie można zgwałcić.

Jakby to ich upodobania seksualne były problemem, a nie gwałt. Nic dziwnego, skoro od dziecka słyszymy, że nasza seksualność – jakakolwiek by nie była – jest zła, brudna, grzeszna. Gdy dojdzie do gwałtu, więcej emocji i uwagi poświęca się życiu seksualnemu kobiet niż samemu gwałtowi.

A skoro problemem jest to, że kobiety uprawiają seks z własnej woli, to co nim nie jest? Co jest normą? To, że seks odbywa się bez ich woli.

Czyli gwałt.

Dlatego mówimy o kulturze gwałtu. I chcemy – musimy! – ją zmienić.

#MeToo



MeToo

Źródło
Opublikowano: 2020-05-05 19:30:46

Praca seksualna, pandemia i polowanie na czarownice

Maja Staśko:

Poprawa sytuacji osób pracujących seksualnie, tak jak osób pracujących we wszystkich innych sektorach rynku pracy, wymaga, przede wszystkim, pracy nad zniesieniem patriarchalnego kapitalizmu. Historia pokazuje, że to samoorganizacja pracownic i pracowników jest najskuteczniejszym sposobem na walkę z opresyjnym systemem i wyzyskiem. Tym, czego potrzebujemy, jest możliwość tworzenia związków zawodowych dla wszystkich sektorów i gałęzi branży, wzajemne wsparcie, możliwość werbalizowania swoich potrzeb, strajki i budowanie międzysektorowych sojuszy. (…)

Nie jesteśmy wymyślonym na Wasze potrzeby „lobby sutenerskim”, jesteśmy pracownicami i pracownikami. Chcemy żebyście wreszcie zrozumiały i zrozumieli, że promując kryminalizację (trzecich stron, klientów, nas samych) nie wspieracie nas, ale system wyzysku, który nas naraża, więzi w niebezpiecznych miejscach pracy i zagrażających sytuacjach, skazuje na bezkarność nieuczciwych i wyzyskujących nas pracodawców, spycha na skrajny margines, który pozbawia nas sprawczości, możliwości podjęcia strajku, który odbiera nam wolność i nasze prawa. (…)

Abolicyjne feministki brzmią dziś zupełnie tak, jak brzmiały kilka lat temu neoliberalne polityczki i politycy rozliczający matki dostające 500+ za każdą wydaną przez nie złotówkę: „bo przecież przepiją, roztrwonią, pojadą nad morze, zrobią tipsy, kupią awokado”. Brak zrozumienia dla realiów życia kobiet spoza liberalnej bańki pozwala polskim fankom Angeli Dworkin i Julie Bindel na wygłaszanie oderwanych od rzeczywistości twierdzeń i powoduje chęć ratowania zniewolonych w ich mniemaniu kobiet – niestety tylko retorycznie, ale już niekoniecznie w realu. Umiejscawiają się tym samym w długiej tradycji feminizmu klasy średniej, zaczynającego się, nomen omen, od antyprostytucyjnej krucjaty Josephin Butler, który chce zbawiać inne kobiety, ale bez wsłuchiwania się w ich głos i na swoich zasadach. Dyscyplinują i pouczają inne kobiety jak mają żyć, jak pracować, jak radzić sobie z codziennością, jak odnosić się do swojego ciała, do intymności, do seksu i do pieniędzy. Mówią nam kiedy, z kim i w jakich kontekstach mamy chodzić do łóżka, czy powinnyśmy robić to za pieniądze, czy za darmo. Decydują, kiedy seks, który mamy, jest konsensualny, a kiedy – choć wyraziłyśmy na niego świadomą zgodę – staje się (na mocy ich opinii!) gwałtem. A jeżeli któraś z nas się z ich opinią nie zgadza, to najwyraźniej: a) jest sama sobie winna, b) jest neoliberałką i popleczniczką patriarchatu, c) ma „fałszywą świadomość”, d) cierpi na PTSD, e) jest niereprezentatywna, f) jest idiotką – wybierz sobie najbardziej pasującą do Twojej sytuacji odpowiedź, bo to jedyne dane nam przez abolicyjne feministki opcje wyboru. Aż chce się wybierać prawda? (…)

Może macie do zaoferowania coś więcej nazywanie samych siebie „socjalnymi feministkami”, podczas gdy, jedyne co robicie to torpedowanie naszej pracy, unieważnianie i wyśmiewanie organizowanej przez nas pomocy na opłacenie czynszów, zakup leków, jedzenia dla dzieci czy ogrzanie mieszkania?

Praca seksualna, pandemia i polowanie na czarownice

15,008 złotych zebranych w ramach „Funduszu kryzysowego dla osób pracujących seksualnie”: 217 wpłat, 60 osób, które otrzymały bezpośrednie finansowe wsparcie dzięki Funduszowi. Dodatkowo 70 osób spotkanych podczas dyżurów outreach, wizyt w miejscach pracy…

Źródło
Opublikowano: 2020-04-28 13:23:35

Co rusz słyszę pytania, czy komplement to seksizm. To bardzo proste: komplement to nie seksizm! Bez obaw, feminizm to ni

Maja Staśko:

Co rusz słyszę pytania, czy komplement to seksizm. To bardzo proste: komplement to nie seksizm! Bez obaw, feminizm to nie koniec flirtu i komplementów. Sama bardzo lubię flirtować i słyszeć komplementy. Nie lubię tylko seksizmu.

Weźmy taką sytuację. Kobieta podczas dyskusji o pracy seksualnej podaje przykłady na to, jak działa dekryminalizacja. Mężczyzna się z nią nie zgadza, jest zwolennikiem abolicji. Gdy ona podaje kolejne statystyki, on jej odpowiada: „Ale jesteś śliczniutka!”. Wszyscy zaczynają się śmiać.

Jeśli ona teraz wróci do tematu, nikt nie będzie traktował jej słów poważnie. Jeśli zacznie protestować, wyjdzie na agresywną i radykalną. To w niej byłby problem, nie w innych – przecież to tylko „komplementy”, prawda? Pozostaje milczenie.

Czy to komplement? Nie. To najprostszy sposób infantylizacji kobiety i wykluczenia jej z dyskusji. W takiej sytuacji stwierdzenie, że kobieta jest śliczna, to seksizm życzliwy, a że obleśna – seksizm wrogi. To dwie strony tego samego zjawiska.

Taki „komplement” sprowadza kobietę do ciała i uzależnia jej wartość od stopnia pożądania mężczyzny. Obleśny komentarz? Jesteś atrakcyjna! Obmacanie? Końskie zaloty? Nękanie? Musisz mu się bardzo podobać! Gwałt?

No właśnie.

Czym więc jest seksizm? To nie jest ani określone słowo, ani konkretne zachowania. Przecież klepnięcie w tyłek w sytuacji romantycznej może być super podniecające! Ale już klepnięcie w tyłek obcej dziewczyny na ulicy – to molestowanie.

Wszystko zależy od kontekstu. A także kultury i systemu, w którym żyjemy. Podana wyżej sytuacja jest pojedyncza. A teraz wyobraźcie sobie, że kobieta za każdym razem, gdy chce coś skrytykować i z czymś się nie zgodzić, słyszy, że jest śliczniutka. A wszyscy wokół bagatelizują to i mówią, że nie ma dystansu.

Ktoś, kto nie jest podobnie wykluczany, nie zdaje sobie sprawy z tego, jak takie słowa, miliony takich słów, mogą działać. Dlatego słuchajcie nas! Słuchajcie, co mówimy, nie uciszajcie nas.

A jeśli nie jesteście pewni, czy osoba sobie czegoś życzy – zapytajcie. Czy chodzi o uścisk, czy komplement, czy seks. Traktujmy się z szacunkiem, mimo iż cały ten system chce dokładnie czegoś przeciwnego. Pokażmy mu! ✊🏽


Źródło
Opublikowano: 2020-04-26 19:57:29

Trójdzielnia #10 Świat i pandemia

W kolejnym odcinku Trójdzielni rozmawiamy o reakcji róznych państw na pandemię koronawirusa. Od tych racjonalnych, przez ryzykowne, po kompletnie absurdalne. Przyglądamy się sytuacji w Stanach Zjednoczonych, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Brazylii i Wenezueli. Przywołujemy też oryginalne przemyślenia Aleksandra Łukaszenki z dziedziny wirusologii. Analizujemy trochę z dystansem, ale głównie tak całkiem serio.

Dawkę progresywnego myślenia na czasy zarazy przedstawiają:
Michał Piękoś
Anna Górska
Jędrzej Włodarczyk

Źródło
Opublikowano: 2020-04-25 20:44:50

Malik od kilku dni opowiada o tych strasznych zgorzkniałych feministkach, które opanowały świat. A kobiety setkami przes

Maja Staśko:

Malik od kilku dni opowiada o tych strasznych zgorzkniałych feministkach, które opanowały świat. A kobiety setkami przesyłają swoje filmiki, jak tańczą do jego muzyki. Szczerze? Jeszcze kilka lat temu i ja bym pewnie przesłała. Pół życia trenowałam gimnastykę artystyczną, dobrze się ruszam i lubię się tym dzielić.

Dzień dobry państwu. Oto ja, zgorzkniała feministka.

Oczywiście, Malik stosuje znaną manipulację. Tworzy jakąś nieistniejącą wojnę między „zwykłymi kobietami” a „zgorzkniałymi feministkami”. To typowy backlash, który powraca za każdym razem, gdy kobietom uda się razem wywrzeć nacisk. W zeszłym tygodniu był Strajk Kobiet. Działania Malika to konserwatywna reakcja na te działania, podobnie jak wzrost aktywności w grupkach j*bania zmywar.

Malik wmawia nam więc, że z jednej strony mamy „normalne kobiety” – które tańczą do jego muzyki – z drugiej te „zgorzkniałe feministki”, które zakazują tańca i odsłaniania ciała. Jedne z drugimi mają rywalizować, bo co innego mogłyby robić ze sobą kobiety, nie? Idiotyczny podział, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Ale działa – duża część społeczeństwa jest przekonana, że walczy z feminizmem, podczas gdy walczy z fantazją seksistów na temat feminizmu.

Według tej fantazji feministki to zgorzkniałe kobiety nienawidzące mężczyzn i „prawdziwych” kobiet. Nie potrafią się dobrze bawić i nie uprawiają seksu. Zajmują się wyimaginowanymi problemami, bo dyskryminacja płciowa w obecnym świecie nie istnieje.

Jestem feministką i uwielbiam tańczyć, dobrze się bawić i uprawiać seks. Uwielbiam spędzać czas z mężczyznami i kobietami. Nie zajmuję się jakimiś wyimaginowanymi problemami (w przeciwieństwie do seksistów zwalczających wytwory swoich fantazji – te straszne feministki), tylko codziennymi problemami większości ludzi: warunkami pracy, wynagrodzeniami czy dostępem do antykoncepcji. Wspieram zwalnianych pracowników, ludzi tracących mieszkania i gwałcone kobiety – niezależnie od tego, czy tańczą do muzyki Malika, czy nie.

Zamiast wołać: jakim prawem kobiety wywijają tyłkami do muzyki Malika, wolę zapytać: jakim prawem Malik nakręcił nagonkę na nastolatkę? I dlaczego znów to bogaty mężczyzna ustawia podziały między nami?


Źródło
Opublikowano: 2020-04-23 19:09:35

"Kapitalizm w tej chwili szyje maseczki dla służby zdrowia

Łukasz Najder:

"Kapitalizm w tej chwili szyje maseczki dla służby zdrowia
kapitalizm w tej chwili rozdaje sprzęt za darmo służbie zdrowia, kapitalizm staje na głowie jak zachować pensje ludzi, by setki milionów ludzi pomimo braku możliwości pracy, nadal otrzymywały wynagrodzenie (nawet jeśli to będzie wymagało ofiar).
Kapitalizm produkuje respiratory.
Kapitalizm szuka szczepionki.
Kapitalizm knuje koncepcje, które utrzymają nasz świat w ryzach.
Kapitalizm dał nam narzędzi i dał nam nadzieję".

– napisał pan Jakub Kralka, który w swoim niemądrym, libkowym życiu zapewne wiele razy nabijał się z propagandy sukcesu, przodowników pracy, hunwejbinów, komunistycznych agitatorów czy też lokajskiej poezji polskiej doby stalinizmu.

Źródło
Opublikowano: 2020-04-21 14:50:17

Trójdzielnia #8 rozmowa z Maciejem Koniecznym, Żydzi, sex ed, polowania z dziećmi i aborcja.

Podsumowujemy ostatnie posiedzenie Sejmu, podczas którego rządząca większość z poparciem skrajnej prawicy przegłosowała cztery haniebne ustawy. Naszym specjalnym gościem jest poseł Klubu Lewicy Maciej Konieczny z Razem.

Jak zawsze, dawkę progresywnego myślenia na czasy zarazy przedstawiają:
Anna Górska
Michał Piękoś
Jędrzej Włodarczyk

Źródło
Opublikowano: 2020-04-19 19:02:30

Rząd przed chwilą zagłosował i zdecydował, że zarówno projekt zakazu edukacji seksualnej, jak i aborcji idzie do komisji

Maja Staśko:

Rząd przed chwilą zagłosował i zdecydował, że zarówno projekt zakazu edukacji seksualnej, jak i aborcji idzie do komisji. To dla nas oznacza, że widmo tych zagrożeń będzie ciągle obecne, ale jednocześnie te projekty mogą sobie poleżeć całkiem długo w komisjach. Mogą trafić do zamrażarki. Oby.

Jest więc średnio, bo projekty mogły zostać od razu odrzucone. Ale nie jest najgorzej, jak mogłoby być. Z dobrych informacji: wczoraj @__lewica złożyła projekt złagodzenia prawa aborcyjnego. To by się bardzo przydało zwłaszcza teraz, gdy wyjazdy za granicę są utrudnione.

Wciąż jestem wściekła, że w momencie, gdy wiele kobiet, nastolatków i dzieci siedzi w zamknięciu ze swoimi oprawcami, sejm zastanawia się, czy karać osoby je wspierające. Gdy zgłaszają się do mnie osoby doświadczające przemocy, pomagam im. Niezależnie od tego, czy mają 14, 15, 17, czy 60 lat. I nie przestanę, mimo iż posłowie chcą mnie za to straszyć więzieniem.

Niezależnie od decyzji kilku panów i pań, nie przestaniemy się wspierać! I w aborcji, i w edukacji seksualnej, i w walce z przemocą seksualną. Organizujemy się i walczymy. Wychodzimy na ekrany ✊🏽

Ważne miejsca:
@sexedpl
Aborcja Bez Granic (222922597)
@stowarzyszenieforgetmenot
@fundacjafeminoteka
@centrumprawkobiet
@niebieskalinia


Źródło
Opublikowano: 2020-04-16 15:05:19

Patrzymy na Was!

Maja Staśko:

Patrzymy na Was!

Dzisiaj w Sejmie:
16.45 – projekt zakazu edukacji seksualnej pod groźbą 3 lat więzienia
18.00 – projekt zakazu aborcji ze względu na wady płodu

Obrady możemy oglądać online na stronie https://www.sejm.gov.pl/sejm9.nsf/transmisje.xsp…# (trwają od 10:00, już są, oglądam).

Edukacja seksualna i aborcja to nasze prawa. Prawa człowieka. Zakazanie ich to zalegalizowanie dręczenia ludzi. To zalegalizowanie przemocy seksualnej i skazanie na więzienie tych, którzy z nią codziennie walczą, wspierając ofiary. Wśród nich mnie.

Niezależnie od decyzji, niezależnie jak politycy próbują nas zastraszyć, my nie przestaniemy się wspierać. Żadna z nas nie pozostanie sama.

Pamiętajcie, Stowarzyszenie Forgetmenot wspiera osoby po przemocy. Aborcja Bez Granic (222922597) wspiera osoby w dostępie do aborcji. Jesteśmy w tym razem, wszystkie, solidarnie ✊🏽

Patrzymy na posłów, teraz!

#czarnyprotest #czarnyprotest20 #polskiepiekło #piekłokobiet #inietylkokobiet Ogólnopolski Strajk Kobiet Dziewuchy Dziewuchom Sexedpl



(trwają od 10:00, już są, oglądam). Edukacja seksualna i aborcja to nasze prawa. Prawa człowieka. Zakazanie ich to zalegalizowanie dręczenia ludzi. To zalegalizowanie przemocy seksualnej i skazanie na więzienie tych, którzy z nią codziennie walczą, wspierając ofiary. Wśród nich mnie. Niezależnie od decyzji, niezależnie jak politycy próbują nas zastraszyć, my nie przestaniemy się wspierać. Żadna z nas nie pozostanie sama. Pamiętajcie, Stowarzyszenie Forgetmenot,czarnyprotest,czarnyprotest20,polskiepiekło,piekłokobiet,inietylkokobiet

Źródło
Opublikowano: 2020-04-15 12:33:59