Zgoda kobiety jest tak nisko ceniona, że sąd zwyczajnie jej nie widzi. Musi zobaczyć pobicie albo groźbę, żeby rozpoznać

Maja Staśko:

Zgoda kobiety jest tak nisko ceniona, że sąd zwyczajnie jej nie widzi. Musi zobaczyć pobicie albo groźbę, żeby rozpoznać gwałt. Tyle że i pobicie, i przemoc to inne przestępstwa. Gwałt sam w sobie nie wystarczy. Jakby zgwałcenie kogoś było tak normalne i zwykłe, że potrzeba innego przestępstwa, żeby ewentualnie dac mu wiare.

Ani absurdalny wyrok w kwestii 14-latki, ani ten w kwestii skatowanej kobiety nie mogłyby mieć miejsca, gdyby polski kodeks karny uwzględnił wreszcie, że gwałt to każde obcowanie BEZ ZGODY. Nie z użyciem przemocy (to gwałt ze szczególnym okrucienstwem), nie z oporem ofiary (to by wykluczało osoby nieświadome, śpiące czy pijane), ale BEZ ZGODY. Taki zapis znajduje się w konwencji stambulskiej – ale polscy sędziowie są bardzo oporni w stosowaniu jej w życiu (choć są tu wyjątki).

W 2018 r. Szwecja zmieniła prawną definicję gwałtu na seks bez zgody. Prokuratorzy nie musieli już udowadniać użycia lub groźby użycia przemocy albo przymusu.
Krajowa Rada ds. Zapobiegania Przestępczości (Bra) ogłosiła wzrost liczby wyroków skazujących – ze 190 w 2017 r. do 333 w 2019 r. – czyli o 75%.

Wielka Brytania, Belgia, Kanada, Cypr, Niemcy, Grecja, Islandia, Irlandia, Luksemburg i Hiszpania też definiują gwałt jako seks bez zgody, a Dania, Finlandia i Portugalia czekają na przeprowadzenie podobnej reformy.

Anglia i Walia wprowadziła to ustawą z 2003 r. Ustawa o napaściach seksualnych (Sexual Offences Act) z 2003 r. wymaga od prokuratorów, by prosili oskarżonych o wyjaśnienie, w jaki sposób uzyskali zgodę na seks.

Dlatego musimy to zmienić. Amnesty International stworzyło petycję w sprawie zmiany definicji gwałtu. Ale to nie wystarczy. Zróbmy może jakąś inicjatywę ustawodawczą, bo zaraz tu wszyscy w tej Polsce zginiemy, serio.

(Pierwsza część tego wpisu w poprzednim poście)


Źródło
Opublikowano: 2020-09-18 22:56:19

Kiedy ludzie są zwalniani, a miliarderzy dalej się bogacą, warto przypomnieć, że nie ma sensownego usprawiedliwienia dla

Tomasz Markiewka:

Kiedy ludzie są zwalniani, a miliarderzy dalej się bogacą, warto przypomnieć, że nie ma sensownego usprawiedliwienia dla ogromnych nierówności społecznych wytwarzanych przez współczesny kapitalizm.

– Ale, ale, Bezos sobie zapracował.

Praca nie wyjaśnia aż takich dysproporcji. Kilkadziesiąt najbogatszych osób na świecie ma większy majątek niż biedniejsza połowa ludzkości. Czy to znaczy, że pracują oni więcej bądź ciężej niż kilka miliardów ludzi razem wziętych? Zresztą jak to jest, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu amerykański CEO zarabiał 30 razy więcej od swoich pracowników, a dziś 200 razy? Nagle szefowie zaczęli pracować znacznie ciężej niż kiedyś? Jak napisał kiedyś George Monbiot, gdyby praca i zaradność prowadziły nieuchronnie do bogactwa, każda kobieta w Afryce byłaby milionerką.

– No bo niektóre prace są bardziej użyteczne i dlatego lepiej wyceniane.

Gdyby tak było, to na czele listy najbogatszych osób znajdowaliby się odkrywcy leków, chirurdzy czy inżynierowie, a nie ludzie z branży internetowej. O wiele pewniejszym sposobem na zostanie miliarderem jest przewodzenie firmie, która zmonopolizowała rynek i korzysta z licznych przywilejów (na przykład podatkowych), a nie wykonywanie szczególnie użytecznych prac. No i wyzyskiwanie pracowników. To naprawdę nie jest przypadek, że duża część pracowników Amazona haruje w podłych warunkach. Żeby ktoś mógł zgromadzić niebotyczny majątek, ktoś inny musi zapierdzielać w jego firmie za grosze.

– Rynek tak zdecydował.

To jest najbliższe prawdy, tylko nie bardzo wiadomo, czemu mielibyśmy traktować wyroki rynku jak jakiegoś bóstwa. Rynek to nic innego jak mnogość relacji gospodarczo-politycznych. A korporacyjny moloch ma zdecydowanie więcej do powiedzenia w kwestii tego, jak wyglądają te relacje, niż setki tysięcy pracowników czy drobnych przedsiębiorców. Wbrew wolnorynkowym bajkom rynek nie jest bytem spontanicznym, ale wynikiem politycznych interwencji i byłoby lepiej, gdyby te interwencje szły w celu zmniejszania nierówności społecznych, a nie ich powiększania.

– Ludzie muszą mieć motywację do działania.

Jak dotąd nie udało się nikomu udowodnić, że człowiek zarabiający, powiedzmy, dziesięć tysięcy dolarów miesięcznie ma mniejszą motywację do działania niż ktoś zarabiający kilkanaście razy więcej. Ludzie, którym zawdzięczamy największe osiągnięcia cywilizacyjne – od penicyliny po szczepionki – poświęcali się swojej pracy mimo tego, że nie mogli liczyć na to, iż wywinduje ich ona na czoło listy najbogatszych ludzi świata.

– A co ci szkodzi Bezos, lewaku?

Sam Bezos nic mi nie szkodzi, nie znam osobiście, może równy gość. Szkodzi mi za to stanowisko miliardera, na podobnej zasadzie jak szkodzi mi stanowisko dyktatora. Jestem zwolennikiem demokracji i niepokoi mnie, gdy ktoś gromadzi w swoich rękach nadmiar władzy. A dokładnie tak jest z miliarderami, którzy mają swoje media, swoich lobbystów, swoje dojścia do polityków, swoje możliwości manipulowania społeczeństwem. Nikt nie powinien dysponować aż taką władzą.

– Socjalizm nie działa.

Nie rozmawiamy o socjalizmie tylko o wyższym opodatkowaniu miliarderów, multimilionerów i korporacji. Na przykład USA nakładały kiedyś większe podatki na bogaczy i dziś nazywa się ten okres „złotymi czasami kapitalizmu”. Ale niech będzie, możemy przemianować na „złote czasy socjalizmu” , ważne żebyśmy wyciągnęli z tego wnioski.

Źródło
Opublikowano: 2020-09-03 13:45:32

Spróbujmy to sobie powiedzieć. O Wolności, równości, przemocy Agaty Sikory – Równość

Stowarzyszenie im. Tadeusza Regera:

Przez media – zwłaszcza media społecznościowe – przetaczają się co pewien czas gorące debaty związane z równością i wykluczeniem, represją i uprzywilejowaniem. Aborcja, #MeToo, reprezentacja mniejszości w popkulturze, praca seksualna, outowanie homoseksualnych prawicowych polityków itd. Czy łapiecie się czasem na tym, że nie wiecie, po której stronie się opowiedzieć, zgadzacie się z całkowicie przeciwstawnymi racjami albo w ogóle nie macie pojęcia, co o tym wszystkim sądzić?

Pisze Agnieszka Pietrzak

https://rownosc.eu/sprobujmy-to-sobie-powiedziec-o-wolnosc…/

Spróbujmy to sobie powiedzieć. O Wolności, równości, przemocy Agaty Sikory – Równość

Nasze codzienne działania często będą sprzeczne z deklarowanymi wartościami, ponieważ kultura, która nas wychowała i wychowuje, jest seksistowska, homofobiczna, rasistowska, klasistowska.

MeToo

Źródło
Opublikowano: 2020-08-19 17:00:03

Minęła kolejna rocznica śmierci więc przypominam:

Piotr Ikonowicz:

Minęła kolejna rocznica śmierci więc przypominam:

Moje osobiste wspomnienie o Andrzeju Lepperze

Tego samego dnia chowano Andrzeja Leppera i pokazywano w telewizji Leszka Balcerowicza. I kiedy tak słuchałem wynurzeń o konieczności dalszych wyrzeczeń ze strony tych, którzy zwykle muszą się wyrzekać, żeby Balcerowicz i Gugała mogli jeszcze więcej konsumować, szlag mnie trafiał, bo wiem, że na trybunie sejmowej nie pojawi się już ten, który jakże słusznie wzywał Balcerowicza do odejścia.

Zaproszenie przez zakochanego we władzy kapitału redaktora Gugałę Balcerowicza do programu akurat w dniu pogrzebu jedynego skutecznego obrońcy ludu wydało mi się bezczelnością i przesadą. Trudno. Odszedł nie ten, co trzeba, ale Gugała mógł uszanować zmarłego i jeszcze jeden dzień zaczekać.

W kraju wielkiego strukturalnego bezrobocia Balcerowicz i cała masa innych cwaniaków spod znaku Lewiatana, BCC, Centrum Adama Smitha, mają tylko jeden pomysł na uzdrowienie finansów publicznych. Stopniowo likwidować finanse publiczne na rzecz finansów prywatnych. Dziurę budżetową można zatkać na dwa sposoby. Albo podniesiemy podatki tym, którzy mają za dużo, albo ograniczymy wydatki socjalne na pomoc tym, którym nie starcza na życie. Dla liberałów życiem ponad stan nie są milionowe pensje bankowców, tylko wypłacanie zasiłków bezrobotnym. Bo podobno im więcej wyszukanych dań znajdzie się na stole bogaczy, tym więcej okruchów skapnie pełzającym pod stołem biedakom. Kawior podobno zaostrza apetyt. A im większy apetyt, tym większa przedsiębiorczość. Im głodniejsi obywatele, tym chętniej podejmą pracę na umowę śmieciową, albo bez umowy za pieniądze, które wprawdzie nie wystarczą na zapłacenie rachunków i utrzymanie rodziny, ale pozwolą przez jakiś czas jeszcze nie przymierać głodem. Liberalne państwo Balcerowicza, tnąc wydatki na pomoc najuboższym, zmusi obywateli by podejmowali niewolniczą pracę za wynagrodzeniem o wiele niższym od płacy minimalnej. W Polsce jest kilkanaście procent pracujących biedaków (working poor) – ludzi, którzy mając pracę nie mogą związać końca z końcem. W Stanach jest ich ponad 30 %. I co? I USA pogrążyły się w kryzysie, z którego mogą już nie wyjść. Bo im więcej ludzi biednieje, im są biedniejsi, tym słabsza gospodarka. I w stronę takiej właśnie słabej gospodarki i słabego państwa biednych obywateli pcha nas rzecznik bogaczy i pasożytów, pasożytniczych funduszy emerytalnych, Leszek Balcerowicz.

W dniu, kiedy Andrzej Lepper rozpoczynał swą pierwszą kadencję jako poseł, mój mandat poselski właśnie wygasał. Zadzwoniłem więc do Andrzeja by mi pomógł zablokować eksmisję samotnej matki z małą córeczką na bruk. Nie tylko pomógł, ale zrobił to z właściwym sobie wdziękiem. Oto co powiedział komornikowi: „Szacunku trochę dla posłów Rzeczpospolitej Polskiej! Idź pan stąd i nie denerwuj ludzi. Idźże stąd człowieku, ty naprawdę wstydu nie masz, takim zawodem się zajmować, ludzi usuwać na bruk, łobuzie jeden!” W maju 2004 r. Lepper wyznał: „Polityk taki jak ja musi dbać o dwie dziedziny: więziennictwo i szpitalnictwo. Prędzej czy później trafi w jedno z tych miejsc.”

Teraz, kiedy mamy już prawo głosować liberałowie, ci miłośnicy wolności, zrobią wszystko, żebyśmy nie mieli wiedzy potrzebnej, aby ze swego prawa obywatel mógł zrobić rozsądny użytek. Póki jesteśmy ślepi i głusi możemy do woli korzystać z naszych demokratycznych praw. Biada jednak temu, kto ujawni prawdę. Ba, temu, kto prawdę wygłosi publicznie. I co mu zarzucą? Korzystanie z prawa do wolności słowa, do informowania opinii publicznej? Nic podobnego. Ktoś taki zostanie natychmiast pojmany i oskarżony o jakieś ohydne, pospolite przestępstwo. Np. o gwałt. Czyż nie tak jest z Assangem? I podobnie było z Lepperem. Lepper śmiał powiedzieć z mównicy sejmowej, że władza kradnie. Wszyscy to wiedzą, ale jemu się dostało. Dostało mu się, bo nie umiał tego udowodnić. Kiedy sąd oczyścił go z zarzutów w tzw. seks aferze, przeczytałem tytuł w gazecie: „Lepper na razie wolny”. Kiedy Samoobrona próbowała wrócić do tego co jej przyniosło największe sukcesy, do blokad, prokurator zadzwonił do Leppera i ostrzegł, że jeżeli pojawi się na jakiejś blokadzie to każe go zamknąć, ale nie za blokady, tylko w sprawie Anety Krawczyk. Gdy rozmawiał z mediami pozwalano mu mówić tylko o tym czy się nie boi, że za swe „straszne zbrodnie” trafi w końcu do więzienia.

Lepper był winny tego, że w sposób nieskrępowany, swobodny i bezczelny mówił to, co myśli, nazywał rzeczy po imieniu. Lepper miał jednak na sumieniu jeszcze większe przestępstwo. Udowodnił, że skromni, zwykli ludzie dotychczas niewidzialni dla politycznej elity, mają prawo głosu i mogą aspirować do współdecydowania o losach państwa. Tego było za wiele. Trzeba było chamstwo zagnać z powrotem do gnoju. W tej jednej sprawie elity były zgodne. Czuma ze swym zakłamanym raportem z komisji naciskowej szedł ręka w rękę z Ziobrą, który intrygę gruntową uknuł używając służb specjalnych do zwalczania koalicjanta. W zwalczaniu Andrzeja Leppera Tuskowi było dziwnie blisko do paranoika Kaczyńskiego, który z satysfakcją oświadczył, że z chwilą, gdy uczynił Leppera wicepremierem, wysłał za nim szpicli.

Zanim jednak rozpętała się kampania oczerniania i gnojenia, do dobrego tonu na salonach i w mediach należało wyśmiewanie „kmiota”. Lepper dla młodzieży z dużych miast to był synonim obciachu. Opaleni tenisiści i żeglarze z wyższych sfer odwiedzający co drugi dzień fryzjera i manicurzystkę byli „cool”, ale obciachowa była Leppera „solarka” i „zaczeska”. Oni chcieli Leppera takiego jak na pierwszych blokadach, w waciaku. Lepper w garniturze ich śmieszył i obrażał. Co wolno wojewodzie …itd. Kampania ta, w której ochoczo prześcigali się dziennikarze wszystkich niemal mediów do złudzenia przypominała niesmaczne, inteligenckie kpiny z robotniczego pochodzenia i sposobu wyrażania się Lecha Wałęsy. Różnica jednak polega na tym, że Wałęsa jest głuptasem, a Lepper jak sam o sobie mówił: urodził się inteligentny. Ta wrodzona inteligencja i duża zdolność uczenia się sprawiły, że był trudnym rozmówcą i zapędzał największych tuzów w kozi róg. Przez kilka ostatnich lat nie miał już jednak takiej możliwości. Mógł się tylko bronić.

Los Andrzeja Leppera ma być przestrogą dla wszystkich, którzy chcieliby spróbować walki z niesprawiedliwym systemem, który sprawia, że 30% polskich dzieci nie dojada. Mamy się bać podnieść rękę na przywileje sytych i możnych, jeżeli nie chcemy skończyć tak jak Lepper. Podobno samobójstwo to dla katolików grzech śmiertelny. Nie wiem. Nie znam się na teologii. Ale jeżeli jest dobry Bóg w niebie, to przyjmie Andrzeja Leppera z otwartymi ramionami!

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2020-08-06 12:54:47

Zandberg: Rodziny nie potrzebują, żeby pani Emilewicz kontrolowała im konto

Adrian Zandberg:

Wymarzone przez panią premier "bony zamiast 500+" już istnieją. To świadczenia rzeczowe. Dostają je zamiast 500+ ci, którzy faktycznie wydaliby pieniądze na hazard, wódkę czy narkotyki. Traktowanie w ten sposób milionów ciężko pracujących rodzin byłoby zwyczajnie obraźliwe.

https://www.rp.pl/…/200809944-Zandberg-Rodziny-nie-potrzebu…

Zandberg: Rodziny nie potrzebują, żeby pani Emilewicz kontrolowała im konto

– To jest bardzo głupi pomysł – stwierdził Adrian Zandberg w partii Razem, komentując słowa wicepremier Jadwigi Emilewicz w sprawie możliwości zmiany formy wypłaty świadczeń w ramach programu 500 plus. – Pani premier naprawdę nie wie lepiej od rodziców, czy dzieciom potrzebny jest komput…

Źródło
Opublikowano: 2020-08-02 22:33:02

Pani premier Emilewicz chce wypłacać 500+ w formie “bonów”. Po co? Żeby pieniądze były wydane tak, jak sobie życzy rząd.

Adrian Zandberg:

Pani premier Emilewicz chce wypłacać 500+ w formie “bonów”. Po co? Żeby pieniądze były wydane tak, jak sobie życzy rząd.

To jest bardzo głupi pomysł. Pani premier naprawdę nie wie lepiej od rodziców, czy dzieciom potrzebny jest komputer, wyjazd ze szkołą językową w wakacje, czy może rodzinny wypad do kina. Nie przypadkiem w Europie takie świadczenia wypłaca się w gotówce.

Czytam, że panią premier irytuje, gdy ludzie łatają 500+ dziury w budżecie domowym. Ale właśnie po to są świadczenia społeczne, pani premier! Żeby dzieci miały pełny talerz na obiad i buty na zimę. Żeby nie trzeba było wybierać pomiędzy naprawą samochodu, który jest potrzebny do pracy, a wycieczką szkolną. Zwykle rodzina ma jeden budżet. To z niego płaci się za czynsz, za jedzenie, za komitet rodzicielski czy za wakacje. Większość rodzin radzi sobie z tym nienajgorzej. Naprawdę nie potrzebują, żeby pani Emilewicz kontrolowała im konto.

Jeśli panią premier martwią te marginalne przypadki, kiedy rodzina sobie nie radzi, to uprzejmie informuje, że wtedy sprawę przejmuje opieka społeczna. Wymarzone przez panią premier bony już istnieją. Dostają je ci, którzy faktycznie wydaliby pieniądze na hazard, wódkę czy narkotyki. Traktowanie w ten sposób milionów ciężko pracujących rodzin jest zwyczajnie obraźliwe.

A jeśli pani premier chce, żeby świadczenia nie były tak diablo potrzebne, to jest na to jest prosty sposób. Wyższe płace. Niestety, PiS poszedł dokładnie odwrotną drogą. Minister finansów mrozi pensje w budżetówce. Rząd, pod pretekstem tarczy antykryzysowej, pozwolił firmom radykalnie obciął pensje. Wielu pracowników straciło poważną część swoich dochodów. Nic dziwnego, że dopłacają teraz z 500+ do czynszu!

W 2015 roku Razem, chyba jako jedyna partia opozycyjna, od początku poparło wprowadzenie 500+. Poparliśmy je, bo takie rozwiązanie dobrze działa w Niemczech czy w Skandynawii. To jedna z nielicznych dobrych rzeczy, jakie ten rząd wprowadził. Jeśli PiS zdecyduje się teraz rozwalić 500+, to je odbudujemy.

Państwo jest od tego, żeby pomagać ludziom, a nie od tego, żeby sprawdzać im zawartość koszyka w sklepie.

Źródło
Opublikowano: 2020-08-02 19:55:46

Zostałam aborcyjną miss świata! Razem z tysiącami innych osób na całym świecie, które wspierają walkę o dostęp do bezpie

Maja Staśko:


Zostałam aborcyjną miss świata! Razem z tysiącami innych osób na całym świecie, które wspierają walkę o dostęp do bezpiecznej, powszechnej aborcji.

Dzisiaj rusza inicjatywa ,,Aborcja bez granic”. To inicjatywa, dzięki której każda osoba, która nie chce być w ciąży, będzie mogła w niej nie być….

Więcej
Obraz może zawierać: 1 osoba, buty

Źródło
Opublikowano: 2020-07-30 19:25:16

Zbigniew Ziobro na wczorajszej konferencji prasowej ogłosił, że w poniedziałek złoży wniosek o wypowiedzenie konwencji a

Maja Staśko:

Zbigniew Ziobro na wczorajszej konferencji prasowej ogłosił, że w poniedziałek złoży wniosek o wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej. „Dzisiaj nie ma żadnych rozwiązań w konwencji stambulskiej, które byłyby adresowane do Polski w zakresie ochrony kobiet przed przemocą, których byśmy nie spełniali” – mówił. To jawne kłamstwo. Wciąż nie ma zapisów o przemocy ekonomicznej i molestowaniu w kodeksie karnym. Ziobro opowiadał także o zaostrzeniu kar za zgwałcenie. Ale co to za różnica, kiedy 67% spraw dotyczących zgwałceń i tak jest umarzanych (dane z policji), a nawet 92% gwałtów nie jest zgłaszanych (raport Fundacji STER)?

I tu pojawia się KONIECZNOŚĆ wprowadzenia zapisów konwencji – właśnie do ścigania gwałtów. W konwencji gwałt to każde obcowanie bez zgody. W polskim prawie – każde z użyciem przemocy, groźby lub podstępu. Polskie sądy sprawdzają więc, jak dużej siły użył sprawca i jaki fizyczny opór stawiała ofiara. Problem w tym, że bardzo często osoby w trakcie gwałtów zamierają. Z rozmaitych powodów – są w szoku, boją się śmierci albo okaleczenia. Całe życie jesteśmy przyuczane do posłuszeństwa, nie mamy dostępu do edukacji seksualnej w zakresie przemocy – po czym wymaga się od nas, żebyśmy rzuciły się na gwałciciela. Niektóre osoby poruszają udami, żeby sprawca szybciej skończył. To jest obrona. Tak organizm pozwala przetrwać traumę.

Ale według polskiego prawa to nie jest zgwałcenie – ze względu na reakcję. Tyle że reakcja jest po gwałcie. Gwałt jest w momencie, gdy nie ma zgody, a nie gdy jest już w trakcie, a ktoś nie zareagował tak, jak to sobie wymarzyli panowie od prawa.

„Polskie prawo jest wzorcem dla innych krajów Unii Europejskiej i innych krajów na świecie, jeśli chodzi o standard ochrony przed przemocą” – uznał Ziobro. Zapis dotyczący zgwałcenia w kodeksie karnym powiela bez zmian ten z 1932 r.! Inne kraje już wprowadziły pojęcie zgody. W 2018 r. Szwecja zmieniła prawną definicję gwałtu na seks bez zgody. Prokuratorzy nie musieli już udowadniać użycia przemocy. I nastąpił wzrost liczby wyroków skazujących o 75%!

Panie Ziobro, to co, może przestanie Pan kłamać, a zamiast tego zacznie wprowadzać zapisy konwencji, które realnie chronią ofiary?


Źródło
Opublikowano: 2020-07-26 19:36:52

Adrian Zandberg o sytuacji kierowców warszawskich autobusów: Samorząd, outsourcing, odpowiedzialność

Adrian Zandberg:

Przed wyborami media żyły wypadkami miejskich autobusów w Warszawie. W tle pojawiły się narkotyki. W rządowej telewizji leciał pasek za paskiem, Rafał Trzaskowski gęsto się tłumaczył, warszawskimi autobusami przez chwilę żyła cała Polska. A potem, jak to zwykle bywa, sprawa znikła w tle. Skończyły się wybory.

Szkoda, bo niestety prawdziwy problem przeszedł bokiem. Nie jest nim ani amfetamina, ani wybory, ani nawet Trzaskowski. Sedno sprawy to outsourcing, który od lat toczy polskie samorządy. Miasta chętnie powierzają swoje zadania prywatnym firmom – zazwyczaj tym, które chcą za to najmniej pieniędzy. Dla lokalnych polityków to wygodne. Mają kłopot z głowy, a sami mogą się zająć uśmiechaniem do kamer. Tyle tylko, że wraz z pozbyciem się odpowiedzialności władze tracą też kontrolę. Podstawowym motorem działania wykonawcy nie jest zapewnienie bezpieczeństwa czy dobrego poziomu usług. Jest nim zysk.

Adrian Zandberg o sytuacji kierowców warszawskich autobusów: Samorząd, outsourcing, odpowiedzialność

Przed wyborami media żyły wypadkami miejskich autobusów w Warszawie. W tle pojawiły się narkotyki. W rządowej telewizji leciał pasek za paskiem, Rafał Trzaskows…

Źródło
Opublikowano: 2020-07-25 10:20:27

Konwencja antyprzemocowa (stambulska) nie może zostać wypowiedziana – musi być wreszcie w całości wprowadzona w życie! T

Maja Staśko:

Konwencja antyprzemocowa (stambulska) nie może zostać wypowiedziana – musi być wreszcie w całości wprowadzona w życie! To najlepiej skontruowane reguły wspierania ofiar przemocy – niech świadczy o tym choćby fakt, że konwencja rodziny z zakazem aborcji i brakiem odszkodowań dla oosób, które doznały uszczerbku w trakcie porodu, przepisuje niemal słowo w słowo reguły konwencji antyprzemocowej w kwestiach przemocy.

Dzięki konwencji antyprzemocowej gwałt jest ścigany z urzędu – wcześniej był jedynym poważnym przestępstwem ściganym na wniosek ofiary. Dzięki tej konwencji przesluchanie ofiary odbywa się tylko raz, w bezpiecznej przestrzeni – żeby obniżyć negatywne skutki odtwarzania traumy. Dzięki tej konwencji w końcu wprowadzono natychmiastową izolację sprawcy od ofiary.

Co jeszcze TRZEBA wprowadzić z reguł konwencji antyprzemocowej?

1. Zmiana definicji gwałtu – tak, by sąd przestał skupiać się na tym, czy ofiara się broniła, a zaczął badać to, czy wyraziła zgodę. W momencie gwałtu kobiety często zamierają – nie są w stanie stawiać oporu. To nie oznacza, że gwałtu nie było.

2. Uznanie przemocy ekonomicznej. Gdy mąż wydziela żonie pieniądze na podstawowe produkty lub uzależnia ich zdobycie od seksu – to jest przemoc, a nie ,,sprawa rodzinna”.

3. Uznanie gwałtu małżeńskiego za gwałt – realnie, a nie tylko w teorii. Większość gwałtów dokonują obecni i byli partnerzy. Często ofiary nawet nie wiedzą, że doświadczają przemocy – skoro słyszą, że w związku seks się partnerowi należy. Potrzebujemy szkoleń dla funkcjonariuszy oraz jasnych komunikatów i akcji społecznych, które odrzuciłyby katolickie bzdury o obowiązku małżeńskim.

To wszystko jest w konwencji – a wciąż nie ma tego w polskim prawie. PiS odebrał dofinansowania organizacjom wsparcia dla ofiar, a dodał księżom, Duda ułaskawił gwalciciela dziecka jako ,,sprawę rodzinną”, sprawy o przemoc seksualną syna Kurskiego wobec dziecka były umarzane, a Rafalska proponowała ustawę, zgodnie z którą pierwsze pobicie to nie przemoc. Ten rząd stosuje przemoc wobec ofiar – konwencja mu na to nie pozwala, więc chce się jej pozbyć.

I tu pojawiamy się my ✊🏽 W piątek w całej Polsce odbędą się przeciw temu protesty! Będziecie?


Źródło
Opublikowano: 2020-07-22 21:36:52

Afera w Arrivie. Okazuje się, że już w kwietniu Lewica alarmowała Trzaskowskiego

Adrian Zandberg:

https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/7778970,afera-narkotyki-kierowcy-arriva-trzaskowski-zandberg-biejat-lewica.html

Afera w Arrivie. Okazuje się, że już w kwietniu Lewica alarmowała Trzaskowskiego

Posłowie Lewicy Adrian Zandberg i Magdalena Biejat od kwietnia domagają się wyjaśnień od prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego w sprawie pogorszenia warunków pracy kierowców ze spółki Arriva. Ratusz odpowiada, że umowy spółki z miastem nie regulują zasad wynikających ze stosunku p…

Źródło
Opublikowano: 2020-07-22 19:18:01

Ostatnio na YouTubie zawrzało wokół tematów przemocy seksualnej i przemocy wobec kobiet. Najpierw Queen of the Black opo

Maja Staśko:

Ostatnio na YouTubie zawrzało wokół tematów przemocy seksualnej i przemocy wobec kobiet. Najpierw Queen of the Black opowiedziała o przemocy czuuxa, a następnie Sohayo życzyła „seksu na śpiocha” jednej z komentujących.

ZeboPL w swoim filmie o Julce i czuuxie powtarzał, że nie jest po żadnej stronie, ale że jednak ta Julka jest głupia, a czuux ma rację i w ogóle szacun mordo. To samo Nitro.

Po filmie Sohayo PsychoLoszka dość merytorycznie ją krytykowała. Nie powiedziała jednak wprost, że „seks na śpiocha” to gwałt (bo osoba śpiąca nie jest w stanie wyrazić zgody). Zamiast „gwałt” Loszka szeptała do kamery, że chodzi o „słowo na g”.

Inne filmiki z zasięgami na ten temat to już zupełne dno – panowie jarali się, że jest drama i więcej zarobią, totalnie nie zwracając uwagi na problem. Z ich zasięgami spokojnie mogliby przemycić gdzieś info, czym jest zgoda, gdzieś obok rechotów i poniżania bohaterek „dramy”.

Ja wiem, że nie każdy jest aktywistą, a nawet że nie każdemu zależy na zmianie świata, bo dobrze tu się umościł – ale w takim razie, kiedy nadchodzi temat przemocy/gwałtu, po prostu lepiej się zamknąć, zamiast robić z tego clickbaitową szkodliwą szopkę. Niestety, YouTube już dawno nie jest oddolny – cały główny kontent dyktują wielkie korporacje i firmy, których reklamy pojawiają się w trakcie filmów i które czasem podejmują współpracę z twórcami (jeśli są grzeczni). Twórcy boją się demonetyzacji i utraty zarobku, a korporacje nie chcą być kojarzone z gwałtem. Dlatego autorzy nie reagują wprost na przemoc jako na przemoc. Bardziej im się opłaca reagować na przemoc jak na dramę, kłótnię po rozstaniu czy po prostu seks. To się sprzedaje.

A potem kobiety po gwałtach słyszą, że dramatyzują, chcą się zemścić na byłym i że na pewno same tego chciały. Skoro zgwałcone osoby nie mogą powiedzieć słowa „gwałt”, to jak mają nazwać to, czego doświadczyły? I jak mamy walczyć z gwałtami, kiedy zamiast nich szepce się „słowo na g” albo „ale drama”?

Tak wygląda cenzura. Zamykanie ust ofiarom to wprost wina korporacji. I naprawdę trudno wyobrazić sobie walkę z przemocą, która nie byłaby też walką z monopolem wielkich firm i kapitalizmem.


Źródło
Opublikowano: 2020-07-19 21:50:23

Od roku 2002 prostytucja jest w Niemczech legalna. Oficjalnie w ten sposób na ży

Urszula Kuczyńska

Od roku 2002 prostytucja jest w Niemczech legalna. Oficjalnie w ten sposób na życie zarabia tam 33 000 osób. Według danych nieoficjalnych – jest ich jednak ponad 10-krotnie więcej, z czego część to ofiary handlu ludźmi (w tym dziewczyny z Polski, czy Ukrainy, dla których wyjazd na saksy skończył się w przydrożnym motelu) i współczesnego niewolnictwa.

Niedawno głośno było o apelu terapeutek i terapeutów traum, którzy wypowiedzieli się przeciwko temu status quo i nawołują do wprowadzenia prostytucyjnej abolicji w Niemczech.
Teraz do ich apelu dołączają się centroprawicowe i centrolewicowe polityczki, które wystosowały list otwarty do Angeli Merkel w tej sprawie i w związku z sytuacją okołopandemiczną.

Tymczasem, na stronie Fundacja "Naprzód" pojawił się nowy numer czasopisma a w nim mój tekst "Seks biznes a sprawa polska", w którym omawiam toczącą się w Polsce dyskusję na ten temat – a raczej jej brak.

Zapraszam do lektury! Tekst jest do przeczytania na blogu i w czasopiśmie – linkuję poniżej w komentarzach.


Źródło
Opublikowano: 2020-07-13 16:22:03

Staśko: Czy to też gwałt?

Maja Staśko:


Maja Staśko: Po gwałcie można oprawcę pocałować i iść spać przytulonymi. Można oprawcy zrobić śniadanie i wciąż być z nim w związku. Można uprawiać z gwałcicielem zupełnie konsensualny seks – np. żeby odzyskać kontrolę. Można go dalej kochać – i on może nas dalej kochać.

1) Włożenie palca do pochwy…

Więcej

Staśko: Czy to też gwałt?

Źródło
Opublikowano: 2020-07-09 22:07:53

Nieważne, jak się ubieram, co mam na sobie lub czy nie mam na sobie nic – nie możesz mnie gwałcić.

Maja Staśko:

Nieważne, jak się ubieram, co mam na sobie lub czy nie mam na sobie nic – nie możesz mnie gwałcić.
Nieważne, jakie zdjęcia wrzucam do sieci albo czy przesyłam ci nudesy – nie możesz mnie gwałcić.
Nieważne, czy flirtowałam z tobą lub mówiłam, że pójdziemy na całość – nie możesz mnie gwałcić.
Nieważne, co robiłam z twoim kolegą albo swoim byłym – nie możesz mnie gwałcić.
Nieważne, czy jestem pijana lub naćpana – nie możesz mnie gwałcić.
Nieważne, czy uwielbiam seks i miałam wielu partnerów seksualnych – nie możesz mnie gwałcić.
Nieważne, czy lubię BDSM, wiązanie i podduszanie – nie możesz mnie gwałcić.
Nieważne, czy jesteśmy w związku, byliśmy w związku albo zapowiada się, że będziemy – nie możesz mnie gwałcić.
Nieważne, jakie mam zaburzenia i problemy psychiczne – nie możesz mnie gwałcić.
Nieważne, ile zarabiam i czy postawiłeś mi obiad lub kupiłeś kwiaty – nie możesz mnie gwałcić.
Nieważne, czy jestem studentką, kelnerką, czy pracownicą seksualną – nie możesz mnie gwałcić.
Nieważne, czy jesteś księdzem, profesorem czy prezydentem USA – nie możesz mnie gwałcić.

Co jest ważne? JA. Ja jestem ważna. Moje ciało jest ważne. Moje uczucia są ważne. Moje życie jest ważne.
Chcesz być częścią tego życia? Zapytaj, jak. I nie gwałć.

#MeToo



MeToo

Źródło
Opublikowano: 2020-07-09 20:29:50

Czy to też gwałt?

Maja Staśko:

Czy to też gwałt?

Często zadajecie mi to pytanie. Zwykle za gwałt uznaje się wyłącznie penetrację waginalną z użyciem penisa. To nie jest prawda – gwałt to znacznie szersze pojęcie. Nawet zgodnie z polskim prawem (które nie należy pod tym kątem do najlepszych) „zgwałcenie” to zarówno obcowanie płciowe, jak i inna czynność seksualna – dokonana przemocą, groźbą lub podstępem.

1) Włożenie palca do pochwy lub odbytu bez zgody to gwałt.
2) Penetracja pochwy lub odbytu z użyciem zabawek lub przedmiotów bez zgody to także gwałt.
3) Zdjęcie prezerwatywy w trakcie stosunku bez zgody to także gwałt.
4) Przymuszenie do czynności oralnych to także gwałt.
5) Dokonanie na kimś czynności oralnych bez zgody to także gwałt.
6) Zmiana stosunku z waginalnego na analny/oralnego na waginalny/oralnego na analny itd. bez zgody to także gwałt.
7) „Seks na śpiocha” to także gwałt.
8) Stosunek z osobą poniżej 15 roku życia (czyli poniżej wieku zgody) to także gwałt (tzw. zgwałcenie ustawowe).
9) Stosunek na osobie nieświadomej po alkoholu lub narkotykach to także gwałt.

Wszystkie te czynności dotyczą każdej płci – nie ograniczają się tylko do waginy i penisa. Osoba bez waginy także może być zgwałcona. Osoba bez penisa także może zgwałcić. Olbrzymią większość gwałtów dokonują mężczyźni, zwykle na kobietach i dzieciach – ale to nie znaczy, że mężczyźni nie mogą doświadczyć gwałtu.

Jeśli po tym poście przypomniałyście sobie sytuacje i jest Wam z tym ciężko – możecie się zgłosić do Feminoteki czy Centrum Praw Kobiet i opowiedzieć, co czujecie. Jeśli chcecie zgłosić przestępstwo – Fundacja Przeciw Kulturze Gwałtu zapewni Wam darmową pomoc prawną.

Jeśli chcecie porozmawiać z osobą, która Was w ten sposób wykorzystała i macie do tego siły – to ok. Jeśli ta osoba zamiast przeprosić i zapytać o zadośćuczynienie będzie zwalała winę na Was, bo nie zareagowałyście od razu albo „same się o to prosiłyście” – to także forma przemocy, nazywa się gaslighting (podważanie słów i wspomnień ofiary, żeby zaczęła w nie wątpić). Po takiej rozczarowującej rozmowie także możecie się zgłosić do Feminoteki czy Centrum Praw Kobiet i otrzymać pomoc.

Nie jesteście sami, jestem z Wami.

#MeToo



MeToo

Źródło
Opublikowano: 2020-07-08 21:50:41

„Dostała z łokcia w twarz. Zaczęli nas otaczać, żebyśmy nie uciekli”. Nastoletnie ekolożki wspominają wiec Dudy

Maja Staśko:

Zrobiłam wywiad z dwiema świetnymi aktywistkami, Karoliną Porczyńską i Małgosia Andruszkiewicz z Młodzieżowy Strajk Klimatyczny – o aktywizmie i emocjach z nim związanych, szkole oraz działaniach na rzecz klimatu. Czytajcie!

"Ludzie przepychali się, żeby zasłonić nasz transparent. Jednego z aktywistów starsza pani obrzucała strasznymi wyzwiskami i uderzyła cienką gazetą. Jakiś mężczyzna chwalił się, że ze względów ekologicznych wypróżnia się co dwa dni, żeby nie szkodzić planecie. Chodził wokół nas i mówił o swoim sposobie wypróżniania.

Chcieli wyszarpnąć nam karton z napisem. Nasi aktywiści weszli na metrowy murek, by ludzie im nie zagrażali, ale policja „ze względów bezpieczeństwa” prosiła ich, żeby zeszli. Aktywiści mówią policji: boimy się tłumu, nie chcemy, ale policja nie reagowała. Wrócili więc, a transparent im zabrano i podeptano, ale udało się go odzyskać. Jedna z działaczek usiadła na ramionach wyższego kolegi, wtedy ludzie próbowali ją strącić, wywrócić. Zeskoczyła tuż przed tym, jak się przewrócił kolega. Dostała z łokcia w twarz. Ludzie otaczali naszych działaczy, żeby nie mogli uciec, z góry widziałam pogoń. Wyzwiska, inwektywy. Kolega został opluty.

Nasza aktywistka we łzach podeszła do policjanta i poprosiła o interwencję. A on zapierał się, że nic nie widział, więc nie może interweniować. Policjantów było mnóstwo, co kilka metrów. Nie podjęli żadnych działań."

"Dziewczyna od nas, która to nagrywała, młodsza ode mnie, usłyszała od jakiegoś mężczyzny, że pewnie chciałaby z nim pójść do łóżka – tylko w bardziej ordynarnych słowach. Potem pokazał jej gest seksu oralnego. Gdyby kolega mi tak powiedział, to nie byłby już moim kolegą, ale to było w sytuacji, gdzie chciałyśmy po prostu zaprezentować pewien problem, a mężczyzna, który może mieć córkę w naszym wieku, symuluje w kierunku nastoletniej dziewczyny seks oralny.

Jedna z moich przyjaciółek miała na sobie crop top, było jej widać kawałek brzucha. 70-letni mężczyzna powiedział, że równie dobrze może tę koszulkę zdjąć – po czym ją podniósł. Gabriela nie miała stanika, odsłonił jej pierś.

Wyszłam z nią z tłumu. Miała łzy w oczach, a ja byłam totalnie przerażona. Przytuliłyśmy się, ale powiedziała, że wracamy i będziemy walczyć. Podziwiam jej odwagę. Potem siedziała jeszcze na barana z transparentem w rękach. Poradziła sobie, ale dlatego, że – jak mi powiedziała – to nie jej pierwsza taka sytuacja w życiu. Przyzwyczaiła się, że jest obiektem napaści seksualnych."

„Dostała z łokcia w twarz. Zaczęli nas otaczać, żebyśmy nie uciekli”. Nastoletnie ekolożki wspominają wiec Dudy

To był nasz pierwszy kontakt z wiecem Andrzeja Dudy, ale nikt nie zakładał przemocy fizycznej. Przyszliśmy z napisem 'A co z klimatem?'. Rozmowa z Karoliną Porczyńską i Małgorzatą Andruszkiewicz, licealistkami, działaczkami Młodzieżowego Strajku Klimatycznego

Źródło
Opublikowano: 2020-07-04 11:39:43

Seks bez zgody to gwałt – to absolutna podstawa. A w jaki sposób mogę wyrazić zgodę, jeśli śpię? Przewrócę się na drugi

Maja Staśko:

Seks bez zgody to gwałt – to absolutna podstawa. A w jaki sposób mogę wyrazić zgodę, jeśli śpię? Przewrócę się na drugi bok? Chrapnę? „Seks na śpiocha” to po prostu gwałt. Cały dzień otrzymuję dzisiaj historie od osób, które w ten sposób zostały zgwałcone. Zgwałcone, nie obudzone.

„Kolega po imprezie próbował mnie tak przelecieć. Jak się obudziłam i zaczęłam go odpychać, powiedział, że przecież kobiety tak lubią. Tego samego wieczoru z nim gadałam, że nie czuję się gotowa stracić dziewictwo… On był miły, mówił, że dobrze robię, że ktoś powinien mnie kochać – dlatego poczułam się bezpiecznie, żeby zostać do rana po imprezie”

Pamiętacie najromantyczniejszą z historii, tę o Śpiącej Królewnie? Królewna zasypia na 100 lat, a budzi ją ze snu książę – pocałunkiem. Nachyla się nad śpiącą, totalnie nieświadomą kobietą, która nigdy w życiu go na oczy nie widziała, i zaczyna ją namiętnie całować. Szczyt romantyzmu, prawda? A jak książę jest nachlany jak Bukowski, to już w ogóle marzenie każdej księżniczki.

Ale to tylko bajka. W rzeczywistości osoby, które są budzone pocałunkiem lub seksem, nie budzą się magicznie po 100 latach. Budzą się w trakcie molestowania i gwałtu. I może to być dla nich trauma do końca życia.

I nie dotyczy to tylko kobiet. Jeden z mężczyzn, których wspieram, został obudzony oralnie przez koleżankę. Wpadł w panikę, nie mógł się ruszyć. Jego ciało reagowało na stymulację, a w środku krzyczał z bezsilności. Miał orgazm.

I to też był gwałt – ciało czasem reaguje na gwałt jak na seks, może się pojawić orgazm. ,,Lodzik z rana” to nie jest marzenie każdego faceta. Bo gwałt to nie jest marzenie żadnej osoby.

Zakaz gwałcenia ludzi, gdy śpią, to nie jest cenzura. Serio, nie trzeba podpisywać żadnych kontraktów, wystarczy NIE GWAŁCIĆ LUDZI, GDY SĄ NIEŚWIADOMI. I słabo mi, że takie antynaukowe bzdury pisze studentka psychologii – bo osoby po gwałtach tragicznie potrzebują wsparcia terapeutycznego. Po czym czytają coś takiego.

Jak można w ogóle czuć jakiekolwiek bezpieczeństwo w świecie, w którym nawet we śnie, we własnym łóżku jesteśmy zagrożeni, że coś się wydarzy wbrew naszej woli? A po wszystkim usłyszymy „girl, nie przesadzaj”?

@sohayo_official


Źródło
Opublikowano: 2020-07-02 21:36:26

…ponadto giełdy wibratorów, zabawa w "staruszek-pinata", seks z gołębiem, kościoły przerobione na kotodromy

Łukasz Najder:

…ponadto giełdy wibratorów, zabawa w "staruszek-pinata", seks z gołębiem, kościoły przerobione na kotodromy i baseny miejskie, poliamoria tramwajowa, wstrzykiwanie heroiny oseskom, produkty szatanistyczne w dyskontach, oddawanie czci My Little Pony, gułagi 5G, przymusowe szczepionki doodbytnicze, śmierć rodziny i śmierć człowieka


Źródło
Opublikowano: 2020-06-26 22:09:16

Tarcza 4.0 wprowadza zmiany w Kodeksie Karnym. Te dotyczące karania za aborcję

Czerwonobiali:

Tarcza 4.0 wprowadza zmiany w Kodeksie Karnym. Te dotyczące karania za aborcję powodują wiele niepewności, które staramy się wyjaśniać. Wciąż jednak komunikaty szerzone w internecie, które straszą wizją “więzienia za aborcję”, podnoszą poziom lęku wśród osób, które rozważają aborcję, właśnie ją robią lub się na nią zdecydowały i czekają na leki bądź planują wyjazd albo też przewidują, że mogą się znaleźć w takiej sytuacji w przyszłości.

Boją się, że mogą trafić za to do więzienia. Nie. Aborcja własna NIE JEST przestępstwem.

Dlatego zmiany w karaniu za przestępstwa, w tym tak zwane “okołoaborcyjne”, nie dotyczą przerwania WŁASNEJ ciąży, niezależnie od tego, w jaki sposób się to robi (zabieg w Polsce, tabletki w domu, wyjazd za granicę).

Zatem:

❗️CO SIĘ ZMIENIA?
Do tej pory “przerwanie ciąży za zgodą kobiety” oraz “udzielenie pomocy w przerwaniu ciąży” a także “nakłanianie” były zagrożone karą pozbawienia wolności, którą można było zawiesić (w praktyce tylko lekarze wykonujący zabiegi, które były niezgodne z ustawą o planowaniu rodziny, trafiali do więzienia, choć dzieje się to bardzo rzadko). Obecnie osoba, która zostanie uznana za winną przerwania czyjejś ciąży, pomocnictwa lub nakłaniania, trafi do więzienia, bo karę będzie można zawiesić tylko w wyjątkowych sytuacjach (Jakich? nie wiadomo).

Warto zatem uważać na sytuacje, w których KUPUJEMY/ZAMAWIAMY leki DLA INNEJ OSOBY lub jej je DOSTARCZAMY. Takie sytuacje były już traktowane jako przestępstwo i w ciągu ostatnich lat kilka osób otrzymało kary w zawieszeniu. Obecnie, w związku z tarczą 4.0, sąd nie będzie mógł zawiesić kary więzienia.

❗️CO SIĘ NIE ZMIENIA?

– aborcja własna nadal nie jest przestępstwem – ani przed tą zmianą, ani po niej osoba, która przerywa własną ciążę nie może być za to pociągnięta do odpowiedzialności karnej, w tym NIE PÓJDZIE DO WIĘZIENIA,
– zakres nielegalnego POMOCNICTWA – nadal nie jest nim INFORMOWANIE O MOŻLIWOŚCIACH ABORCJI, UDZIELANIE PORADY, WSKAZYWANIE BEZPIECZNYCH ŹRÓDEŁ TABLETEK i wyjaśnianie, jak działają, TOWARZYSZENIE OSOBIE W TRAKCIE ZAŻYWANIA LEKÓW,
– POMOC w wyjeździe za granicę nadal nie jest przestępstwem, ponieważ jest to pomoc w aborcji, której polska ustawa nie obejmuje.

Aborcja Bez Granic działa całkowicie legalnie. 22 29 222 597 codziennie od 8 do 20.

Wsparcie, które dostajecie przez nasze kanały komunikacji, od Kobiet w Sieci i osób prywatnych NIE JEST PRZESTĘPSTWEM.

Możecie robić aborcje, możecie się w nich wspierać.

A gdy macie wątpliwości – działa nasze poradnictwo prawne: poniedziałki i czwartki od 15 do 19 pod numerem 733 980 396 (Nie możesz dzwonić w tym czasie? Napisz SMS, prawniczka oddzwoni) lub mailem prawo@aborcyjnydreamteam.pl

Pomożemy też każdej osobie, którą spotka jakiekolwiek zagrożenie konsekwencjami prawnymi za wspieranie innej osoby w aborcji.


Źródło
Opublikowano: 2020-06-24 13:01:38

Za każdym razem, gdy ktoś opowie o przemocy, pojawiają się te same argumenty. Po filmie @queenoftheblack3 o @c

Maja Staśko:

Za każdym razem, gdy ktoś opowie o przemocy, pojawiają się te same argumenty. Po filmie @queenoftheblack3 o @czuux nie było inaczej. Dlaczego pisanie takich komentarzy jest bardzo krzywdzące?

„Ale drama”/”Po co wywlekają brudy?”
Przemoc to nie drama, a opowiadanie o przemocy to nie jest wywlekanie brudów. Takie myślenie sprawia, że kolejne osoby nie będą mówiły o przemocy i szukały pomocy – w końcu to „prywatna sprawa”.

„Problemy nastolatków, zajmij się czymś poważnym”.
Dlaczego przemoc psychiczna wobec nastolatki nie jest poważna? To, że osoba jest nastolatką, nie oznacza, że nie wie, co mówi i co czuje.

„Co za bzdury”
Przemoc psychiczna jest potwornie trudna do wychwycenia – dzieje się w słowach, gestach i relacji, nie pozostawia siniaków czy blizn. Dlatego tak trudno ją rozpoznać i tak łatwo podważyć – jako „bzdurę” albo coś, co nie istnieje. Tym bardziej powinniśmy o tym mówić!

„To wszystko dla lajków”
Mówienie o swoich doświadczeniach, przestrzeganie przed sprawcami przemocy – to ważne działania. Dzięki nim inne osoby w podobnej sytuacji mogą sięgnąć po pomoc. Tymczasem za każdym razem próbuje się je podważyć, szukając kolejnych motywacji ofiar – potrzeba atencji, chęć zrobienia kariery czy zniszczenia komuś życia. Tak jakby przestrzeganie przed przemocą nie miało żadnej wartości. A jeśli dojdą im lajki – ok. Jeśli poczują się ze sobą lepiej – też. Dlaczego trzeba koniecznie zdołować i zniszczyć osoby przerywające milczenie?

„Gdzie byli rodzice?”
Mnie bardziej zastanawia: gdzie jest system edukacji seksualnej i antydyskryminacyjnej, dzięki któremu ofiary wiedziałyby, do kogo się zwrócić w przypadku przemocy? Rodziców każdy ma innych. I każdy powinien dostać wsparcie w przypadku przemocy, nie tylko osoby z troskliwymi rodzicami. Fakt, że ktoś ma rodziców, którym mniej zależy na jego dobru, to nie jego wina. Nie wspominając o tym, że w przypadku 16-latków rodzice często po prostu nie wiedzą, co się dzieje. Nastolatki od 15 roku życia mogą uprawiać seks – trudno, żeby we wszystkim towarzyszyli im rodzice. Dlatego powinny mieć wiedzę na temat przemocy, rozpoznawania jej i miejsc wsparcia – żeby nie potrzebowały rodziców, by nie być dręczonymi.

#MeToo



MeToo

Źródło
Opublikowano: 2020-06-23 21:30:21

Aborcja to sprawa wszystkich kobiet i właśnie dlatego to sprawa klasowa. Projekt ustawy Kai Godek zakłada, że kobiety, k

Maja Staśko:

Aborcja to sprawa wszystkich kobiet i właśnie dlatego to sprawa klasowa. Projekt ustawy Kai Godek zakłada, że kobiety, które nie mają pieniędzy, czasu i warunków na wyjazd za granicę, by przerwać ciążę z ciężkimi wadami płodu, będą musiały wbrew swojej woli rodzić martwe dzieci lub patrzeć – godzinami, miesiącami, latami – jak umierają. To tortury. Skazywanie kobiet na takie cierpienie to niewyobrażalnie okrutne tortury. Część kobiet nie będzie więc stać na to, by nie być torturowanymi. Będziemy…

Więcej

Źródło
Opublikowano: 2020-06-09 16:17:07

Dzisiaj na Komisji Zdrowia opiniowaliśmy wniosek o wotum nieufności wobec minist

Marcelina Zawisza:

Dzisiaj na Komisji Zdrowia opiniowaliśmy wniosek o wotum nieufności wobec ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Ponieważ przewodniczący Latos jak zwykle bardzo się spieszył, próbował ucinać głosy posłów i posłanek, cenzurować i ponownie minął się z prawdą, kilka słów odnośnie ministra Szumowskiego i dlaczego poparliśmy ten wniosek. Uwaga, będzie długo. Bardzo długo.

Jak już pisałam zaufanie do państwa buduje się trudno, burzy bardzo łatwo. Niby banał, ale jak mają się czuć ci, którzy próbują żyć uczciwie? Ci którzy próbują wychowywać swoje dzieci na uczciwych ludzi i widzą, że ktoś musi być żoną, mężem, bratem, szwagrem, kolegą czy choćby instruktorem narciarstwa ministra żeby się dorobić? Takie zachowanie, które widzimy u szczytów władzy niszczy i tak kruche zaufanie do państwa. Ale wobec ministra zdrowia jest więcej zarzutów. Jakie?

Przede wszystkim brak reakcji na rosnący ubytek w składkach do NFZ.

Według szacunków spadek zatrudnienia, obniżenie wynagrodzeń, spadek PKB może doprowadzić do powstania wyrwy w NFZ nawet na 20 mld zł. Minister Szumowski, premier, inni ministrowie twierdzą, że gospodarka za chwilę wróci do normy. Drodzy ministrowie, nie wiecie tego. Nie można zakładać, że pieniądze na ochronę zdrowia spadną z nieba. Przecież od tego zależy życie obywateli i obywatelek! Tymczasem w kolejnych “tarczach” brak dotacji podmiotowej dla NFZ uwzględniającej rzeczywistość. Może uniknęlibyśmy skandalicznych scen z cięciami wynagrodzeń personelu medycznego i pomocniczego.

Za to znalazło się wśród uchwalonych ustaw haniebne rozwiązanie – “Zadłużmy szpitale, a potem je sprzedajmy”: otwarta furtka do prywatyzacji zadłużonych szpitali. Pan Minister sam publicznie bronił tego niezgodnego nawet z programem PiS prawa! Oczywiście złożyliśmy ustawę, która przywraca zakaz komercjalizacji. Została skierowana do Komisji Zdrowia. Wiec polecam przewodniczącemu Latosowi się z nią zapoznać. Bo ewidetnie jego własna partia go niedoinformowała jakie zmiany wprowadziła.

Kolejny problem?

Brak kontroli nad rynkiem wyrobów medycznych i leków, mimo bardzo wcześnie wprowadzonych w “Ustawie COVIDowej” uprawnień dla Ministra Zdrowia. Ministerstwo wydało jedno (powtarzam, JEDNO) obwieszczenie reglamentacyjne dotyczące leków – resztę obrotu i cen maseczek, środków do dezynfekcji i leków puszczono na żywioł. Co więcej, dziś już wiemy, że zamiast ceny urzędowej na maski i walki ze spekulantami mieliśmy do czynienia ze współudziałem Ministerstwa Zdrowia w zakupie wątpliwej jakości środków ochronnych po spekulacyjne cenie od firmy-krzak niejasno powiązanej z obozem władzy. Przynajmniej teraz jasno widać dlaczego nie skorzystali z tego instrumentu.

Kolejny argument?

Niedotrzymanie warunków Porozumienia Zawodów Medycznych po proteście głodowym – głównie brak odpowiedniego wzrostu nakładów.

Tutaj również jest gotowa ustawa Lewicy, której PiS nie chce ruszać, podnosząca nakłady do 7,2 proc PKB. Została skierowana do prac Komisji Zdrowia. Od początku mówimy, że jak PiS nie chce jej przyjąć, to niech złoży własna. Byle nie taką, jak „Ustawa 6 proc.”, gdzie rząd Prawa i Sprawiedliwości oszukuje społeczeństwo, pracowników i pracownice ochrony zdrowia licząc wydatki w najbardziej oszukańczy sposób chyba na świecie – w stosunku do PKB sprzed dwóch lat. Wiadomo, gdyby liczyli do PKB sprzed 10 to wyjdzie im jeszcze więcej. Tylko przypomnę, zanim znowu usłyszymy że się inaczej nie da – państwo PiSowskie nakłady na wojsko umie dobrze policzyć, bo liczy do roku bieżącego. Ale na ochronę zdrowia już nie. Efekty widać.

Brak wyższych wynagrodzeń, brak podniesienia nakładów na ochronę zdrowia, brak możliwości przejścia na umowę o pracę z zachowaniem kwoty netto, brak wsparcia w opiece nad dziećmi dla pracowników ochrony zdrowia. W zamian za to kolejne Tarcze odbierały pracownikom i pracownicom ich prawa. Wprowadzały między innymi skrócenie odpoczynku dobowego, nakaz pracy, zakaz powrotu do domu z powodu możliwości wskazania miejsca do odpoczynku przez pracodawcę, brak wypłacanych nadgodzin. Na dokładkę narzucono na pracowników ochrony zdrowia zakaz mówienia jak wygląda sytuacja w ochronie zdrowia. To prosta droga do tego, żeby jeszcze zwiększyć braki kadrowe. Zamiast realnego docenienie ciężkiej pracy, pracownicy ochrony zdrowia dostali wojskowy dryg, cenzurę i oklaski. Oklaski od ministra zdrowia, a od prezydenta rapy żeby zachęcić do dorzucenia się do niedofinansowanej ochrony zdrowia. Absurd.

Kolejny powód, który łączy się z poprzednim?

Narażenie pracowników medycznych na utratę zdrowia i życia podczas epidemii przez niewystarczajacy dostęp do sprzętu ochrony osobistej. Ministerstwo od stycznia tego roku mogło nie tylko kupować sprzęt, ale także szkolić pracowników. Ratownicy medyczni, pielęgniarki i pielęgniarze, lekarze, lekarki informowali, że informacji jak korzystać z kombinezonów ochronnych musieli szukać w internecie! Środki ochronne kupowali z własnych prywatnych pieniędzy. Wstyd dla ministerstwa. Co więcej, gdy medycy adaptowali maski do nurkowania chałupniczym sposobem, by doczepić do nich odpowiednie filtry – Agencja Rezerw Materiałowych sprzedała za grosze olbrzymią partię profesjonalnych masek pełnotwarzowych, którym wystarczyło zrobić przegląd by z powodzeniem mogły służyć w szpitalach jako sprzęt ochrony osobistej dla personelu. Te maski zaraz potem wylądowały na popularnej platformie aukcyjnej.

Absolutnym skandalem jest to, że od marca nie jest w stanie powiedzieć ilu pracowników ochrony zdrowia w podziale na wykonywane zawody zachorowało. Z doniesień medialnych wiemy o kolejnych zachorowaniach salowych, pielęgniarek, lekarek. A ministerstwo ma pracowników ochrony zdrowia w poważaniu i nie prowadzi takich statystyk. Bo po co.

Co dalej?

Kiedy pracowaliśmy nad budżetem, mówiliśmy, że inspekcja sanitarna jest niedofinansowana, że pracuje tam za mało osób i ze zarabiają za mało. Teraz w mediach pojawiają się zarówno dramatyczne relacje pracownic sanepidów, jak i osób zakażonych, dla których szokiem był kontakt z robiącą co mogła, ale skrajnie wyczerpaną inspekcją sanitarną.

A przecież z powodu braku szczepionki i skutecznego leku praca polegająca na zbieraniu wywiadów epidemiologicznych, śledzeniu kontaktów i prowadzeniu nadzoru epidemiologicznego jest w tej chwili jedyną skuteczną metodą walki z epidemią. Należy zatem – przed drugą falą zwiększyć zasoby kadrowe i finansowanie inspekcji sanitarnej. By jej pracownice, pracownicy oraz obsługiwani przez nich obywatele i obywatelki nie lądowały z zespołem stresu pourazowego po kontakcie z nią. Dziś przedwcześnie Pan minister i premier ogłaszają zwycięstwo z epidemią, a z wzmocnień w sanepidzie mamy tylko gorzkie relacje jak to w praktyce wygląda.

Kolejny powód?

Decyzje o odmrażaniu gospodarki dyktowane interesem politycznym, a nie dbałością o bezpieczeństwo publiczne. Brak obiektywnych wskaźników i kamieni milowych, wyznaczających kolejne etapy. Brak konsultacji z epidemiologami.

I na sam koniec…

Afera Lekowa. Nierozliczona do dziś. 3 stycznia 2019 apelowaliśmy o wotum nieufności po serii niejasnych działań Departamentu Polityki Lekowej w ministerstwie Szumowskiego. W 2018 roku wspólnie z Jerzym Przystajko złożyliśmy wniosek do prokuratury. Sprawa nadal nie została wyjaśniona. Przypomnijmy – afera dotyczyła niejasnych decyzji refundacyjnych, nacisków ambasady USA, zwolnienia z Ministerstwa Zdrowia sygnalistki Edyty Matusik, która o tym wszystkim opowiedziała w końcu mediom.

Jak widzicie powodów jest wiele, a uwierzcie mi, nie wypisałam wszystkich. Do takich spraw jak wniosek o wotum nieufności podchodzę bardzo poważnie. Bo nie chodzi o to, żeby pokrzyczeć. Chodzi o to, żeby rzetelnie ocenić czy ktoś dobrze wypełnia swoją rolę. Żeby sprawdzić, czy robi wszystko, żeby naprawić tak kluczowy obszar jakim jest ochrona zdrowia. I szkoda, że na Komisji PiS bał się rzetelnej dyskusji, szkoda, że byliśmy uciszani, że nie pozwalano nam porządnie uzasadnić naszego stanowiska. PiS wie, że ma się czego bać. My się nie damy. I nie pozwolimy, żeby nas uciszyli.

Dziękuje za pomoc Kaja Filaczyńska, Jerzy Przystajko, Joanna Wicha.

Źródło
Opublikowano: 2020-06-02 17:28:46

Muszę opowiedzieć Wam dzisiaj pewną historię.

Urszula Kuczyńska

Muszę opowiedzieć Wam dzisiaj pewną historię.

Kiedy mieszkałam w Chinach, zatrudniałam gosposię. Była bystrą, energiczną kobietą, kilkanaście lat starszą ode mnie. Pochodziła z małej wioski w ubogim rejonie prowincji Fujian. Miała na nazwisko Huang i zgodnie z chińskim zwyczajem, powinnam była nazywać ją Huang Ayi (ciocią Huang) albo Huang Jie (starszą siostrą Huang), ale ponieważ to ja jej płaciłam, kazała nazywać się po prostu Xiao Huang, Małą Huang.

Zdarzyło się tak, że trafiłam do szpitala z zapaleniem płuc o nieznanej etiologii. Kiedy wróciłam do domu wyleżeć resztki choroby, Xiao Huang załamała nad moim stanem ręce i postanowiła ugotować mi zupę na kurze, która najprawdopodobniej gdakała jeszcze w windzie. Xiao Huang przyszła potem z miską tej zupy i siadła na brzegu łóżka przypilnować, żebym ją wypiła. Wtedy też, tak najzwyczajniej w świecie, zaproponowała: “Wulan, mój młodszy brat jest ordynatorem szpitala rządowego, może by Cię obejrzał?” Zakrztusiłam się. “Rodzony?” – zapytałam. Rodzony. “To bardzo miłe” – odpowiedziałam – “Chętnie dam mu się obejrzeć, ale Xiao Huang, powiedz mi, jak to możliwe, że twój młodszy brat jest ordynatorem partyjnego szpitala a ty, no, sprzątasz po ludziach?”

Xiao Huang zaśmiała się tym chińskim śmiechem pokrywającym zażenowanie i z całkowitą szczerością wyznała, że była najlepszą uczennicą w swoim roczniku i pewnie dostałaby stypendium, żeby uczyć się dalej, ale jej brat też miał dobre oceny i rodzina uznała, że trzeba zainwestować w niego. Po skończeniu gimnazjum, Xiao Huang trafiła więc prosto do pracy w fabryce. Pieniądze wysyłała do domu, poszły na kształcenie młodszego brata. Skończył medycynę, wystarał o partyjną legitymację a teraz bardzo pomaga starym, schorowanym rodzicom.

Ta historia utkwiła mi w pamięci i opowiadam ją Wam, bo z niej płynie wiele nauk. Jedna z nich przypomniała mi się wczoraj, po tym jak po raz kolejny w dyskusji o przerywaniu ciąży padł argument o selektywnych aborcjach żeńskich płodów w Azji.

W tych dyskusjach selektywna aborcja ma zwykle dowodzić, że “aborcja dyskryminuje kobiety”. W sensie, że te żeńskie płody. I ja tu pominę mentalny precel, w jaki trzeba się zwinąć, żeby żeński płód zrównać z kobietą, tylko napiszę wprost: następnym razem, domorosły filozofie, zanim wpadniesz na zrobienie tego myślowego szpagatu, to się lepiej trzy razy zastanów, czy nie pękło ci krocze.

Aborcja selektywna w Azji – zwłaszcza Indiach, czy Chinach – nie jest niczym nowym. Przed upowszechnieniem się USG, co prawda ich się nie wykonywało, za to dokonywało się dzieciobójstw na żeńskich noworodkach. Albo się je porzucało gdzieś za wsią, czy na kolejowej stacji.

I nie, aborcja selektywna nie jest argumentem za ograniczeniem dostępu do zabiegów przerywania ciąży. Ona jest dowodem na to, że w głęboko patriarchalnych społeczeństwach, gdzie syn to przetrwanie rodu i polisa emerytalna w jednym, kobiety mają tak przesrane, że same uznają, że lepiej rodzić synów niż nic nie warte córki. Aborcja selektywna jest dowodem na to, że tak marny jest tam kobiecy los, że kobiety same wybierają nie chcieć dla siebie i własnych córek tego nieszczęścia.

I jeśli uważasz, że aborcje selektywne są złe to wiesz, co powinno być pierwszym krokiem do ograniczenia ich liczby? Poprawa losu i pozycji społecznej kobiet już żyjących. Dążenie do ich upodmiotowienia, równouprawnienia i wyrównania szans. Tak, żeby wiedziały, że córka jest warta dokładnie tyle samo, co syn. Żeby było jasne, że nie sprowadzą jej na świat tylko po to, by reprodukować cierpienie i by zamiast realizować swoje prawa – służyła innym. Jako ręce w fabryce po to, by karierę mógł zrobić jej młodszy brat.

Jeśli uważasz, że aborcje selektywne są złe, to cóż – nikt nie broni ci tkwić w tym błędzie, dopóki nie każesz żyć według niego innym.

Aborcja, selektywna, czy jakakolwiek inna, nie jest ani zła, ani dobra. Aborcja po prostu jest i jest prawem bardzo już narodzonej kobiety. Bo to ta kobieta jest i jej życie, zdrowie, dobrostan, wola i prawa człowieka zawsze będą ważniejsze niż prawa płodu. Fakt, że próbujesz jej tych praw odmówić jest dowodem przeciw tobie, nikomu więcej.

W Dzień Matki życzę wszystkim osobom, aby matką mogły zostać tylko, jeśli chcą, tyle razy, ile chcą i wtedy, kiedy będą chciały.


Źródło
Opublikowano: 2020-05-26 15:48:00

Broniarczyk: Nie chcę, żeby aborcja była rzadka. Chcę, by aborcja była dostępna zawsze wtedy, kiedy jest potrzebna. Niezależnie od powodu

Maja Staśko:

Dwa lata temu, w Światowy Dzień Bezpiecznej Aborcji napisałam ten tekst, a @codziennik feministyczny go opublikował. Dwa lata i kilkanaście tekstów później, dziś o 18.00 w cafe PoWoli będziemy rozmawiać z Karolina Domagalska Maja Staśko Anna Zofia Pietrucha Claudia Snochowska-Gonzalez i Paulina…

Więcej

Broniarczyk: Nie chcę, żeby aborcja była rzadka. Chcę, by aborcja była dostępna zawsze wtedy, kiedy jest potrzebna. Niezależnie od powodu

Źródło
Opublikowano: 2020-05-25 21:34:13