Istnieje kraj, w którym za kradzież batonika wartego 99 gr posyła się ludzi do więzienia, a notariusz mafii mieszkaniowej zaangażowany w oszustwa na sumę 20 mln zł może spokojnie wracać do pracy. Kraj, w którym wyroki sądowe są nadzwyczaj łagodne i wyrozumiałe dla sprawców oburzających przestępstw, w wyniku których setki ludzi traci dobytek i poczucie bezpieczeństwa, a niebywale surowe wobec lokatorów, których podczas rozpraw sądowych traktuje się jak obywateli drugiej kategorii. Tym krajem jest Polska.

16 listopada Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe wydał prawomocną decyzję, na mocy której notariusze trójmiejskiej mafii mieszkaniowej powrócą do wykonywanej wcześniej pracy. Sąd na podstawie dowodów zebranych przez prokuraturę zdecydowanie potwierdził zasadność zarzutów. Mimo to nie tylko nie zastosował wobec oskarżonych żadnych środków zapobiegawczych, ale jeszcze pozwolił, by ludzie odgrywający kluczową rolę w strukturach zorganizowanej grupy przestępczej wrócili do pełnienia funkcji, dzięki którym oszukiwali i narażali na bezdomność setki ludzi. Obwinieni uczestniczyli w procederze udzielania lichwiarskich pożyczek, w którym 134 osoby straciły własność nieruchomości wartych ponad 20 milionów złotych. Za tymi liczbami kryją się osobiste tragedie. Pani Zofia Ferenz przerażona zapowiedzią komorniczej licytacji za długi, pod wpływem kłamstw podpisała u notariusza umowę na pożyczkę na pół roku 95 tys. zł, faktycznie otrzymując niespełna 50 tys. zł. Zobowiązanie zaciągnięto pod zastaw 47-metrowego mieszkania. Oszuści nie wywiązali się z umowy, za to zgłosili się po zastaw. Mimo stwierdzenia oszustwa 30 sierpnia sąd zatwierdził wyrok eksmisji. Pani Zofia wraz z dwójką dzieci i wnuczką miała trafić na bruk. Takich przypadków są w Gdańsku setki. Trójmiasto ze swoimi pięknie położonymi, atrakcyjnymi turystycznie terenami jest szczególnie narażone na działalność ludzi zainteresowanych szybkim zyskiem nawet za cenę przestępstwa. Władze Gdańska od lat zrzekają się odpowiedzialności za kurczący się zasób komunalny. W ostatnich latach wielki wysyp organizacji przestępczych specjalizujących się w oferowaniu zdesperowanym ludziom lichwiarskich pożyczek pod zastaw mieszkań oraz kancelarii prawnych skupujących roszczenia do budynków to skutek polityki mieszkaniowej czyniącej z lokalu dobro luksusowe, a nie prawo człowieka.

W Polsce mafie już dawno doszły do wniosku, że wyrzucanie ludzi z mieszkań to bezpieczniejszy i bardziej opłacalny „interes” niż handel amfetaminą. Utwierdzają je w tym wyroki sądów. Za sprawą niesprawiedliwości zasady praworządności stały się w naszym kraju martwą literą. Wielu Polaków nie czuje już żadnej solidarności z państwem, którego instytucje są wobec nich tak stronnicze i represyjne. Nie odbudujemy w Polsce demokracji bez przestrzegania zasady sprawiedliwości społecznej i gruntownej reformy systemu sądownictwa.


Źródło
Opublikowano: 2018-11-26 09:01:04