Polskie szkolnictwo jest chore. Zaraziło nauczycieli, którzy w akcie protestu masowo biorą zwolnienia. Udało się policjantom, strażakom, swych sił próbują też pracownice sądów i prokuratur.

Czy jest to odpowiednia forma protestu? Tak! Pensji nauczycieli nie da się nazwać „wynagrodzeniem”. To jałmużna. Nauczycielka-stażystka tuż po studiach dostanie na rękę nieco ponad 1800 złotych. Żeby zarabiać 700 złotych więcej, musi przepracować często kilkanaście lat.

Nic dziwnego, że według danych OECD w Polsce drastycznie spada odsetek 15-latków, którzy w planach mają zostać nauczycielami. Już oni wiedzą, jakie marne pieniądze czekają na człowieka po studiach i wielu szkoleniach.

Polskie nauczycielki i nauczyciele zarabiają zbyt mało. To świetnie wykształcona i stale rozwijająca swoje kompetencje grupa zawodowa, bez której jako społeczeństwo po prostu nie moglibyśmy funkcjonować. Popieramy Wasze żądania! Tak dla protestu nauczycieli!

[Opis grafiki dla osób niewidomych i niedowidzących: Obrazek podzielony na dwie części. W górnej w tle znajduje się zdjęcie pustego portfela. Nagłówek głosi: "Minimalne wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli", po czym mniejszymi literami zamieszczono objaśnienie o treści "(z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym)". Niżej tekst: "Stażysta: 2538 zł brutto = 1835 zł netto / Dyplomowany: 3483 zł brutto = 2493 zł netto". W dolnej części grafiki napis: "Odsetek piętnastolatków, którzy chcieliby zostać nauczycielami:", pod którym znajduje się prosty wykres słupkowy prezentujący następujące wartości: 6,1% w 2006 roku i 2,4% w 2015 roku. Pod wykresem czytamy: "Połącz kropki".]


Źródło
Opublikowano: 2019-01-07 18:09:35