Dziś premiera „Nic się nie działo. Historia życia mojej babki”! Fragment na zach

Tomasz Markiewka:


Dziś premiera „Nic się nie działo. Historia życia mojej babki”! Fragment na zachętę:

Choć sam wychowałem się w Liszkowie, to niewiele słyszałem o Schwarzach – tyle że we wsi byli kiedyś jacyś bogaci Niemcy. W latach dziewięćdziesiątych mało kto już o nich wspominał, łatwiej było poznać historię o diabłach kręcących się przy torach kolejowych albo Babie-Jadze mieszkającej na jednym z pól. Może dorośli uznawali, że nawet diabły są lepsze dla niż o byłych właścicielach Liszkowa? Ale gdy dorosłem, ten temat również jakoś nigdy nie wypłynął w żadnej z rozmów. Zbierając materiały do książki, zapytałem ojca, czy we wsi lub w okolicy zostały jakieś ślady po Schwarzach. Ojciec – ze swoim drygiem do teatralnych gestów – wskazał palcem gdzieś w stronę nieba, ponad naszym domem. Nie bardzo rozumiałem: co to za enigmatyczna metafizyka? Ojciec wyjaśnił mi wreszcie:

– Komin.

Kiedy Anna odwiedziła Liszkowo w 1956 roku, lokalne władze miały jeszcze jakieś ambicje związane z pałacem Schwarzów. Pierwotnie chciano go przerobić na dom starców. Miejsce wydawało się doskonałe – kilkanaście pokoi, wokół dużo zieleni, spokój. Potem Skarb Państwa zakwaterował tam kilka rodzin. Jeszcze później pałac służył jako dom wczasowy inowrocławskiej huty szkła. Zabrakło jednak chęci i środków, by wyremontować podupadający budynek. Gdy wreszcie zawalił się dach, podjęto decyzję o rozebraniu pałacu. Niemiecka cegła, z której go zbudowano, była nie lada rarytasem. Cała wieś się zjechała, aby uszczknąć co nieco dla siebie. Wśród nich moja rodzina. Tak oto kawałki dawnej posiadłości Schwarzów posłużyły jako do komina w domu postawionym przez moich rodziców. W Liszkowie niemal każdy ma jakąś pozostałość po tej niemieckiej rezydencji – pomogła ona wybudować niejedną oborę i niejeden budynek mieszkalny. Z samej posiadłości nie zostało nic, stoi tam obecnie biogazownia.

Źródło
Opublikowano: 2022-06-22 09:51:13