Maja Staśko:


Pamiętają Państwo jeszcze Kuźnicę? Są osoby, które nie zapomniały. Dwuletni Arias budzi się w nocy i płacze, i nie może przestać płakać. Jego rodzice budzą się w domu i gdy ktoś z mówi na głos, uciszają go, bo straż ich znajdzie. Nie mogą wyjść z tego lasu. Z polskiego lasu. Mają traumy, objawy depresji.

Mają też szczęście – żyją. Są w Iraku, gdzie zostali deportowani i muszą się ukrywać – bo są w kraju, który ich prześladuje jako Kurdów. Sham, Ariasa, mówi: „Marzę po prostu o normalnym życiu”.

Dwa razy byli już tego blisko. Dwa razy dostali się przez las do Polski. Za każdym Polacy ich wyrzucali. Raz w osobnych samochodach. Hiwa, Ariasa, myślał, że już nigdy nie zobaczy żony i dziecka. To był najgorszy moment jego życia.

Słyszeli strzały w górę, wrzaski, krzyki. Gdy Arias dostał gazem po oczach, nauczył się pierwszego słowa: please. Zaczął ich naśladować, gdy mówili do straży. Kiedy tylko widział kogoś w mundurze, powtarzał: please, please.

Głodowali, było zimno. W lesie musieli przejść przez rzekę. Zgubili się i przeszli ją jeszcze dwa razy. Mieli mokre ubrania. Noc spędzili, bojąc się, że zamarzną. Że obudzą się i zobaczą swoje martwe dziecko.

Widzieli wiele. Kobieta w ciąży, bardzo zaawansowanej, która błagała straż: „Jeśli ktoś mnie popchnie, moje dziecko umrze”. Płakała.

Chłopak, który nie mógł oddychać. Jego błagała, żeby wziąć syna do szpitala, bo inaczej umrze w tym lesie.

Rosły mężczyzna wyjący z bólu, skatowany i pogryziony przez psy straży, ledwo mówiący. Czekał tylko, kiedy umrze. Potrzebował lekarza, nie kolejnej wywózki. Powiedział, że czuł się jak piłka, przerzucana między państwami.

Ludzie, którzy mijali rodziców Ariasa, mieli obrzęki, siną skórę, pokrwawione plecy,
poszarpane od drutów stopy. Szli z otwartymi ranami, rany gniją, wdają się zakażenia.

„Tylko Bóg wie, co się dzieje w lesie” – mówi jeden z uchodźców. Ci, którzy przeżyli, opowiadają, jak mijali trupy po drodze. Idziesz przez las i widzisz ciała dwóch martwych nastolatków.

Tylko Bóg wie, jak wiele ciał rozkłada się teraz w lesie. A jak wiele kona. W tym momencie. Nie przez Boga, tylko przez ludzi. Przez nas, przez was.

Zdjęcia: @partia_zieloni






Źródło
Opublikowano: 2022-06-22 13:20:30