Zmasakrowany płód w ekskrementach przy Braniborskiej

Razem Wrocław:

Zmasakrowany płód w ekskrementach przy Braniborskiej❗️👽💩
Na ten widok narażone są dzieci ze Specjalistycznego Ośrodka Diagnozy i Rehabilitacji Dzieci i Młodzieży z Wadą Słuchu 😭😱
Tego się nie da odzobaczyć 🙈 Złożyliśmy zawiadomienie 👮‍♀️🚓🥖

Nasze stanowisko przedstawiliśmy dzisiaj na konferencji prasowej: Chrystian Paweł Szpilski – Lewica Razem i Marta Stożek, wspólnie z Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Bartłomiej Ciążyński:

Chrystian Paweł Szpilski – Lewica Razem: Ten billboard, podobnie jak wszystkie inne opłacane przez tę fundację, umieszczony został w bezpośrednim sąsiedztwie placówki, do której uczęszczają małoletnie osoby. Przedstawicielom środowisk antichoice lub tzw. prolajferom ewidentnie zależy na tym, aby to właśnie najmłodsi byli narażeni na tego typu nieodpowiednie dla nich treści

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: Takie billboardy szykanujące kobiety to nie przypadek. Wpisują się w antykobiecą narrację obecnej władzy. Od lat prawica domaga się legalizacji torturowania kobiet w Polsce. Całkowity zakaz aborcji, o który od lat walczą przedstawiciele zarówno opozycji parlamentarnej, jak i pozaparlamentarnej prawicy, stwarza klimat dla takich organizacji do tego, żeby kobiety stygmatyzować. I musimy dać opór fanatykom.

Bartłomiej Ciążyński: Oprócz tego, że takie zachowanie jest po prostu karygodne i nieprzyzwoite jest też wykroczeniem z art. 141 Kodeksu wykroczeń. Niestety, wbrew temu do czego została powołana, prokuratura przystępuje do tych spraw i cofa akty oskarżenia. Ale mamy na to patent, bo z pomocą przychodzą nam nasi mieszkańcy i mieszkanki, którzy wchodzą w rolę oskarżycieli.

Marta Stożek: Potrzebujemy wprowadzić wysokie kary za takie działania oraz by były one nieuchronne, pełniły funkcję odstraszającą. Jako matka piątki dzieci i kobieta, która ma za sobą doświadczenia dwóch poronień, mogę zagwarantować, że nasza walka o godność i prawa kobiet w Polsce nie ustanie, nigdy nie będzie mojej zgody na szczucie i zastraszanie kobiet, na sprowadzanie na nas traum i narażanie naszego zdrowia.

Zdjęcia z konferencji: Krzysztof Markowski





Źródło
Opublikowano: 2020-11-17 20:03:03

To będzie przypowieść w duchu cokolwiek biblijnym, więc się przyszykujcie.

Urszula Kuczyńska

To będzie przypowieść w duchu cokolwiek biblijnym, więc się przyszykujcie.

Otóż kiedyś, na dorocznym spotkaniu pewnego dużego stowarzyszenia, którego byłam członkinią trwała tak zwana podskórna awantura. Od tygodni grono członkowskie toczył bardzo ostry konflikt i zawiązywano tajne sojusze jednych przeciw drugim, odsądzając ich od czci i wiary oraz czyniąc zakulisowe wysiłki, by się nawzajem poodsuwać od uczestnictwa w organach decyzyjnych. Podział się pogłębiał.

Clue tkwiło w tym, że konflikt nie był wypowiedziany. Nikt nikomu otwarcie nie rzucił rękawicy, nikt się z nikim otwarcie nie kłócił, ale wszyscy i tak wiedzieli, kto swój a kto wróg.

I na tym dorocznym spotkaniu omawiano Bardzo Ważne Kwestie, ale żadna, absolutnie żadna nie dotknęła, nie musnęła nawet kwestii kluczowej i zasadniczej. Bo konflikt toczył się podskórnie.

W ramach dyskusji nad Bardzo Ważnymi Kwestiami, pewna osoba członkowska wstała i z pełną powagą i przekonaniem poczyniła przemowę, w której rugała zgromadzonych za to, że woda mineralna w sali konferencyjnej jest w plastikowych butelkach.

– Tak nie wolno – przekonywała z pasją – Tak nie wypada, organizatorzy wykazali się daleko posuniętą nieodpowiedzialnością za sprawy ekologii i dobra tego świata.

Przemawiająca osoba członkowska wprost nie wyobrażała sobie, że można będzie zakończyć to doroczne spotkanie bez podjęcia Stanowczej Decyzji o Jeszcze Bardziej Stanowczym Zakazie Kupowania Wody w Plastikowych Butelkach i Konieczności Kupowania Wody Mineralnej w Szkle.

Wszyscy, absolutnie wszyscy temu pomysłowi przyklasnęli. Nikt już nie siedział jak na szpilkach próbując je wyjąć z własnego krzesła i wbić w tyłek kogoś z wrogiego obozu. Wszystkich zjednoczył wspólny cel.

Dzisiaj zajrzałam na jedną z grup fejsbukowych dotyczących energetyki i doznałam wielkiego Deja Vu.

Otóż pojawił się tam post osoby zafascynowanej … drewnianym stelażem na panele PV, która wrzuciła go z opisem: PATRZCIE WSZYSCY, PATRZCIE, JAK BARDZO MOŻNA BYĆ EKOLOGICZNYM. PODWÓJNIE EKOLOGICZNYM.

Wycinając drzewa wychwytujące CO2 z atmosfery, żeby służyły za stelaż dla paneli PV produkujących energię elektryczną? No, ekologia po byku. Alternatywna nieco, rzekłabym wręcz. Ale ja nie o tym.

Ja od dawna zastanawiam się nad tym, co drażni mnie najbardziej w postawie zielonych ideologów a dziś połączyłam te kropki.

Drażni mnie infantylizm. Naiwna wiara, że problem stworzony przez globalny korporacjonizm będzie się dało załatwić działaniami spod znaku kupowania wody w szklanych butelkach a nie przeniesieniem odpowiedzialności na producentów plastiku, którzy od lat jadą – i zarabiają krocie – na gapę, prywatyzując zyski i uspołeczniając środowiskowe koszty.

Drażni mnie myślenie magiczne i totemowe. Dziecinne przekonanie, że jak zrobione z wydobywanego przez afrykańskie dzieci litu, kobaltu i niklu panele PV postawimy na ściętych – khe khm – brzozach, to przybędzie nam 100 punktów do zajebistości, świadomości i ekologiczności.

Drażni mnie przede wszystkim odsuwanie od siebie decyzji o podjęciu jakichkolwiek poważnych i systemowych działań, wieczne uwikłanie w rozważania i debaty w czasie, gdy planeta nam dosłownie umiera na rękach.

Drażni mnie to, co sprawiło, że zaprzestałam działalności w tamtym stowarzyszeniu: brak odwagi, by skonfrontować się z rzeczywistością, przykrywana ciągłym wynajdywaniem tematów zastępczych, twierdzeniem, że coś jest niewystarczająco dobre, wymyślaniem nowych totemów, symboli i haseł.

To nie jest moja ekologia. Bo ja jako humanistka – nie w sensie wykształcenia a w sensie filozoficznym – uważam, że ludzkie życie, przyszłość planety i naszych społeczeństw zasługują na więcej niż grzęźnięcie w samozachwycie nad panelem PV zaległym na martwej brzozie.

Zasługują na troskę, na głęboki namysł, na wizję sprawiedliwości i harmonijnego współżycia, na szeroko zakrojone działania, do których potrzeba odwagi.

A tę można w sobie znaleźć dopiero wówczas, kiedy przed rzeczywistością przestaje się uciekać a zaczyna z nią realnie konfrontować.


Źródło
Opublikowano: 2020-11-17 18:18:29

Mięso powinno być z probówki – YouTube

Urszula Kuczyńska

Przegadałam ten temat z moimi kotami. One się ze mną zgadzają. Żarłyby mięso z probówki, bo hodowla przemysłowa to zagrożenie: środowiskowe, klimatyczne i epidemiologiczne.

Czas to sobie uświadomić. I przygotować na nierówną walkę.
Skoro PiS się ugiął przed garstką milionerów-futrzarzy przebranych za rolników, to co się będzie działo, gdy przyjdzie czas pozbyć się hodowli przemysłowej?

FOTA4Climate to z dedykacją dla Was, bo wszyscy przecież wiemy, że walka o klimat nie kończy się na sektorze energetycznym.
https://youtu.be/xUOCK30fUY8

Mięso powinno być z probówki – YouTube

To nie jest odcinek idealny. Gdybym miała nagrywać go ponownie, to opowiedziałabym to wszystko jeszcze inaczej. Ale nie wątpię, że będę miała jeszcze ku temu ok…

Źródło
Opublikowano: 2020-11-06 17:36:51

Polski, chiński, londyński smog



Zaczął się sezon grzewczy 2020/2021 i powietrze w Warszawie zaczęło mieć wyraźny ostry zapach i posmak spalenizny.
O tym, skąd się bierze zanieczyszczenie powietrza, dlaczego Francja nie ma z nim problemu i jaki wiralowy film sprawił, że Chiny zajęły się tym problemem u siebie opowiadam w dwóch kawałkach, jak zwykle mając problem z montażem.

Fanpejdż na fb: https://www.facebook.com/urszulakuczynskalewica/
Strona www: https://urszulakuczynska.wordpress.com/

Źródło
Opublikowano: 2020-10-12 09:46:20

Hucie Sendzimira został miesiąc | „Nowy Obywatel” – pismo na rzecz sprawiedliwości społecznej

Obywatel:

Tak się kończy "ekologia" robiona bez sensu: 200-250 osób straci pracę, a my kolejny kawałek przemysłu z powodu kosztów emisji CO2. Czy od tego będzie mniej emisji? Nie będzie. Stal nadal będzie produkowana, tyle że poza UE, kolejne emisje CO2 powstaną przy jej transporcie do Polski, czyli oddziaływanie na klimat wzrośnie, nie zmaleje. W bonusie zwalniani pracownicy i ich rodziny zrażeni do ekologii (i do UE). Tylko pogratulować głupoty i krótkowzroczności:

This is how ′′ ecology ′′ ends: 200-250 people will lose their jobs and we will lose another piece of industry due to CO2 emissions costs. Will there be less emission than that? It won't be. Steel will continue to be produced, but beyond the EU, further CO2 emissions will be created when transporting it to Poland, i.e. the impact on climate will increase, will not decrease. In bonus, employees and their families are fired offended to ecology (and to the EU). Just to congratulate stupidity and shortsightedness:

Translated

Hucie Sendzimira został miesiąc | „Nowy Obywatel” – pismo na rzecz sprawiedliwości społecznej

Koniec Huty Sendzimira w Krakowie. Marc de Pauw, prezes ArcelorMittal powiedział organizacjom związkowym, że jeszcze w tym miesiącu nastąpi definitywne wyłączenie wielkiego pieca i zamknięta zostanie stalownia. Pracę straci 200-250 osób.

Źródło
Opublikowano: 2020-10-09 10:31:23

Ratujmy drzewa na ul. Słowackiego!

Razem Podkarpackie:


W Rzeszowie od lat masowo znikają drzewa. Na szczęście mieszkańcy biorą sprawy w swoje ręce i już wiele drzew uratowali, w tym 250. letni dąb Fredry.

Drzewa pełnią wiele ważnych funkcji dla społeczeństwa, jak m.in. ograniczają hałas, obniżają temperaturę czy pochłaniają dwutlenek węgla, co w dobie kryzysu klimatycznego jest bezcenne. Niestety, władze Rzeszów – stolica innowacji najwidoczniej nie zdają sobie z tego sprawy.

Dlatego zachęcamy Was do podpisania petycji. Pokażmy, że zależy nam na drzewach w mieście: https://linkd.pl/kze7

My możemy tylko obiecać, że jako Lewica:
🌳Dopilnujemy, aby w Polsce co najmniej 10% lasów było wolnych od ingerencji człowieka
🌳 Powołamy Agencję Ochrony Przyrody odpowiedzialną za kontrolę podmiotów zatruwających środowisko
🌳Przeznaczymy 20% przychodów z gospodarki leśnej na Fundusz Dzikiej Przyrody. Zajmie
się on przywracaniem naturze części jej pierwotnych terenów
🌳Rozszerzymy Białowieski Park Narodowy oraz stworzymy Turnicki Park Narodowy, aby skuteczniej chronić nasze największe skarby naturalne
🌳 Zadbamy o drzewa w miastach

Wydarzenie poświęcone akcji: https://www.facebook.com/events/667675674130608

#Rzeszów #drzewa #ekologia #zmianyklimatu #Lewica


Rzeszów,drzewa,ekologia,zmianyklimatu,Lewica

Źródło
Opublikowano: 2020-10-04 21:45:28

Maciej Konieczny: dla Śląska wciąż nie ma planu mądrej restrukturyzacji – Portal STRAJK

Maciej Konieczny:

"Zaczynanie transformacji energetycznej od zamykania kopalń to jakby zaczynać budowanie domu od dachu. Dopóki nasze elektrownie chodzą na węgiel, zamykanie kopalń niczego w kwestii klimatu nie zmieni.

Zdaniem Razem polski miks energetyczny powinien opierać się w maksymalnym stopniu na OZE, powinniśmy inwestować w energooszczędność na ile tylko się da, ale niezbędna też będzie stabilna, zielona baza w postaci energii jądrowej. Rozwój OZE wciąż w Polsce się ślimaczy. PiS zaorał realnie ustawą energetykę wiatrową na lądzie, nie możemy doczekać się farm wiatrowych na Bałtyku. Plany budowy elektrowni atomowych wyglądają nawet solidnie, ale pojawiły się realnie dopiero teraz, a też PiS nie wsławił się jak dotąd szczególnym mistrzostwem w prowadzeniu dużych projektów infrastrukturalnych."

Dla STRAJK.eu komentuję porozumienie rządu z górnikami:, zachęcam do lektury:

Maciej Konieczny: dla Śląska wciąż nie ma planu mądrej restrukturyzacji – Portal STRAJK

Porozumienie pomiędzy górniczymi związkami zawodowymi a rządem, podpisane 25 września (o czym na bie

Źródło
Opublikowano: 2020-09-30 11:10:07

Chinom neutralność klimatyczna się po prostu opłaci



Przewodniczący Xi Jinping ogłosił, że Chiny osiągną neutralność klimatyczną swojej gospodarki do 2060 roku. Ich emisje mają osiągnąć szczyt przed 2030 a potem tylko spadać.
Aby zrozumieć wagę tej deklaracji warto znać jej kontekst międzynarodowy, ale nie tylko. Nie bez znaczenia jest kierunek polityki gospodarczej wyznaczony przez Xi w poprzednich tygodniach.
W przewadze są głosy deklarujące „nie wierzę Chińczykom” i dokonujące węglowej buchalterii: ile mają elektrowni na węgiel a ile zamierzają mieć. Tylko, że buchalteria w tej wersji może być bardzo myląca. Jest i taka wersja, która pokazuje jasno, że Chinom dążenie do neutralności klimatycznej opłaci się nie tylko politycznie, ale i czysto finansowo.

Zapraszam do wysłuchania całości!

Strona www: https://urszulakuczynska.wordpress.com/
Fanpejdż na FB: https://www.facebook.com/urszulakuczynskalewica/

Źródło
Opublikowano: 2020-09-28 00:09:34

Adrian Zandberg „Razem”: Krótkoterminowa patologia

Adrian Zandberg:

Najem krótkoterminowy pożera rynek mieszkań jak nowotwór. To już nie jest okazjonalne wynajmowanie kwater, tylko wielkiej skali biznes. Lokale należą do potentatów, którzy masowo skupują je z rynku. To między innymi dlatego ceny mieszkań są tak absurdalnie wysokie – w centrum Warszawy czy Krakowa płaci się nawet 15 tysięcy złotych za metr. Inwestorów stać na to, żeby licytować ostro, bo zwrot z mieszkań dla turystów jest wysoki. Rodzina, która szuka mieszkania dla siebie, nie wytrzyma konkurencji, bo na lokalu nie chce zarabiać, tylko po prostu w nim mieszkać.

Galopujące ceny ciągną za sobą w górę najem długoterminowy. Coraz więcej pracujących nie może sobie pozwolić sobie na kupno mieszkania. Kto ma za małą zdolność kredytową, musi wynajmować – ale nie w centralnych dzielnicach, bo tam robi się absurdalnie drogo. W Warszawie za kawalerkę w Śródmieściu trzeba oddać lwią część pensji. Mieszkania w centrum stoją więc puste, czekając na turystów, a mieszkańcy wyprowadzają się na przedmieścia. Efekt? Zmarnowane godziny na dojazd, korki i smog. Na patologicznym rynku tracimy niemal wszyscy, a zyskuje tylko wąska grupa mieszkaniowych inwestorów.

Jest jednak i dobra informacja. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej właśnie orzekł, że można wymagać zezwoleń na najem krótkoterminowy. Władze dostały do ręki narzędzie, żeby odzyskać miasta do mieszkańców. Teraz muszą jeszcze z niego skorzystać.

https://www.se.pl/…/adrian-zandberg-razem-krotkoterminowa-p…

Adrian Zandberg „Razem”: Krótkoterminowa patologia

W marcu, kiedy z dnia na dzień zabrakło gości z zagranicy, stolica Małopolski przeżyła szok. Centrum Krakowa wyglądało jak miasto duchów. W oknach nie paliły si…

Źródło
Opublikowano: 2020-09-26 09:47:52

Austria kontra atom. Wynik 0:1.



Hinkley Point C – brytyjska inwestycja w dwa bloki jądrowe – została dwukrotnie pozwana przed Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Wydany w tym tygodniu wyrok jest prztyczkiem w nos, jaki europejski sąd wymierzył ideowo antyatomowej Austrii. Kto, co i po co? Komu zależy, aby blokować rozwój energetyki jądrowej w Europie i kto właśnie zdecydował, że klimat powinien być ważniejszy i będzie ją rozwijał?

Strona www: https://urszulakuczynska.wordpress.com/
Fanpejdż na FB: https://www.facebook.com/urszulakuczynskalewica

Źródło
Opublikowano: 2020-09-25 14:00:31

Protest górników: PiS ma na sumieniu niejedną złamaną obietnicę

Maciej Konieczny:

Rząd wciąż nie ma sensownych rozwiązań dla górnictwa i energetyki, więc zamiast premiera wysyła dublera. W partii Razem uważamy, że trzeba jak najszybciej odejść od energetyki opartej o paliwa kopalne i oprzeć polski miks energetyczny na kombinacji maksymalnego udziału OZE oraz energetyki jądrowej jako stabilnej bazy. Musi to się dziać z poszanowaniem interesów społecznych.

To naprawdę da się zrobić. Tym bardziej, że choćbyśmy zamknęli w ciągu sekundy wszystkie polskie kopalnie, to nie przybliży nas to do celu ani o milimetr, o ile wcześniej nie stworzymy alternatywy dla elektrowni węglowych. Po prostu będziemy importować węgiel z zza granicy. Uratujemy miejsca pracy w górnictwie, ale nie u nas.

W wywiadzie dla Krytyka Polityczna mówię o protestach górniczych i o tym dlaczego koniecznie potrzebujemy dobrego planu sprawiedliwej transformacji energetycznej, którego rząd PiS niestety nie ma.

Bardzo zachęcam do lektury, zwłaszcza, że informacje w mediach na temat trwających protestów są niestety bardzo skromne.

Protest górników: PiS ma na sumieniu niejedną złamaną obietnicę

Paulina Januszewska rozmawia z Maciejem Koniecznym.

Źródło
Opublikowano: 2020-09-25 08:00:16

Popieram protest górników!

Maciej Konieczny:

Popieram protest górników!

Nie ma sprawiedliwej transformacji bez udziału górników. Bez prawdziwej rozmowy. Tymczasem premier Morawiecki, który na potrzeby wyborcze tak chętnie udawał Ślązaka, nie ma czasu, żeby się z górnikami spotkać. Nie ma w tym nic nowego. Pogarda i cyniczne traktowanie górników i Śląska charakteryzuje politykę PiSu od dawna. Premier Beata Szydło przed wyborami w 2015 roku tak samo obiecywała, że nie będzie zamykania kopalń. Górnicy z KWK Makoszowy przekonali się, ile warte są te obietnice, po wyborach.

Popieram protest górników, bo doskonale pamiętam lata dziewięćdziesiąte. Pamiętam społeczną katastrofę z jaką wiązało się zamykanie kopalń i dużych zakładów, bez żadnych nowych miejsc pracy, bez żadnego planu co dalej. Tego po prostu nie możemy powtórzyć. Decyzja o zamknięciu kopalni nie może zapadać z dnia na dzień. Pracownicy muszą wiedzieć na lata wcześniej, że ich zakład przeznaczony jest do zamknięcia. Muszą wiedzieć, jakie mają możliwości dalszej pracy w zawodzie, przekwalifikowania lub przejścia na emeryturę. Musi być wiadomo jakie nowe miejsca pracy powstaną zamiast likwidowanych. Wszystko inne to pogarda dla górników, państwo z tektury i fuszerka.

Najpierw realny plan transformacji energetycznej, a potem zamykanie kopalń. Jaki sens ma wygaszanie wydobycia w Polsce tylko po to żeby importować węgiel z Rosji? Jak to się ma do naszego bezpieczeństwa energetycznego, o którym tak lubią mówić rządzący? Tu naprawdę nie wystarczą ładne słowa i parę slajdów w prezentacji. Potrzeba konkretów, a tych brak. Jedno jest pewne: od węgla w energetyce nie odejdziemy ani dziś ani jutro. Mówienie, że zamykanie kopalń to realne działanie na rzecz ratowania klimatu jest zwyczajnie nieprawdziwe.

Popieram protest górników pomimo to, że w wielu kwestiach nie będziemy się zgadzać. Uważam, że od energetyki opartej na węglu trzeba będzie odejść. Nie zgadzam się z tymi z was, którzy to kwestionują. Nie mam jednak wątpliwości, że wasz protest jest słuszny. Dziś wygląda to tak, że nie ma żadnego planu, chaos kosztuje nas wszystkich grube miliardy, a potem przychodzi jakiś ciul z Warszawy i mówi, że trzeba zamykać. Na to zgody być nie może.

Widzimy się jutro w Rudzie Śląskiej!


Źródło
Opublikowano: 2020-09-24 11:22:16

Bełchatów i ekolodzy, czyli ujeżdżanie martwego konia



Wyrokiem łódzkiego sądu, właściciel i operator kopalni i elektrowni Bełchatów – PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna – musi usiąść do stołu z organizacją ochrony środowiska, która pozwała go za szkody dla klimatu i polskiej przyrody żądając zamknięcia obu obiektów do roku 2035.

To wyrok z wielu względów przełomowy i ważny, przede wszystkim dlatego, że przenosi kwestię walki o bezpieczniejszy klimat z poziomu wyliczania sobie nawzajem zjedzonych kotletów na poziom, gdzie faktycznie zapadają decyzje: na poziom korporacyjnego zysku.

Co nie zmienia faktu, że żądanie, by zamknąć Bełchatów do roku 2035 to trochę ujeżdżanie martwej kobyły. Wyrok na ten obiekt zapadł już dawno – i wcale nie wydali go urzędnicy.

To odcinek o emisjach, czym się różnią od zanieczyszczenia powietrza i węglu brunatnym, w którym na koniec sama się śmieję z własnych dowcipów.

Obejrzyjcie koniecznie!

Strona www: https://urszulakuczynska.wordpress.com/
Fanpejdź na FB: https://www.facebook.com/urszulakuczynskalewica

Źródło
Opublikowano: 2020-09-23 14:00:31

Tak, dobrze czytacie.

Urszula Kuczyńska

Tak, dobrze czytacie.

W 2015 roku brytyjski rząd zadecydował o budowie Hinkley Point C. To blok jądrowy we francuskiej technologii EPR.

Londyn wydając tę decyzję uzgodnił też z inwestorami – francuskim koncernem EdF i China General Nuclear Power Corporation – mechanizm tzw. kontraktu różnicowego.

Zadaniem tego kontraktu jest zagwarantować inwestorom zwrot z inwestycji. Taki mechanizm jest potrzebny, bo neoliberalny kapitalizm nie pozwala im wziąć kredytu w bankach na dłużej niż 30 – 35 lat.

Tymczasem elektrownia jądrowa pracuje nawet 80. Bez sensu spłacać ją w terminie równym konsumenckim kredytom hipotecznym i windować przy tym niepotrzebnie cenę energii elektrycznej.

W końcu prąd to nie jest zwykły towar. To towar, którego potrzebować będziemy zawsze.

W latach poprzedzających decyzję Londynu, antyatomowe Niemcy i Austria robiły, co mogły, by działania Wielkiej Brytanii zablokować.

W 2015 roku wpadły na wspaniały pomysł, by pozwać rząd Wielkiej Brytanii o to, że … budowa elektrowni jądrowej zaniży cenę energii elektrycznej na europejskim rynku.

Wytoczyły więc inwestycji proces przed Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu – o udzielenie inwestorom niedozwolonej pomocy publicznej. Wytoczyły pomimo, że kontrakt różnicowy jako narzędzie finansowe uzyskał wcześniej zgodę Komisji Europejskiej.

Dziś Trybunał w Luksemburgu ogłosił wyrok.

Wielkiej Brytanii wolno zaniżyć cenę energii elektrycznej na europejskim rynku budując elektrownie jądrowe.

I to jest wolny sąd – a nie.


Źródło
Opublikowano: 2020-09-22 20:47:15

Pogodzenie interesów społeczności żyjących z wydobycia węgla z dbałością o klima

Maciej Konieczny:

Pogodzenie interesów społeczności żyjących z wydobycia węgla z dbałością o klimat jest piekielnie trudne. Z jednej strony setki tysięcy osób, zorganizowanych i walecznych górników, ich rodzin, pracowników przemysłów od górnictwa zależnych. Cała dumna kultura i tradycja związana z wydobyciem węgla. Z drugiej przyszłość naszej planety i to czy przekażemy ją następnym pokoleniom w stanie nadającym się do życia, ale także rosnące już teraz ceny energii, perspektywa utraty ogromnych środków z Unii Europejskiej. Naprawdę ciężko te rzeczy pogodzić. Jakimś jednak cudem rządowi Prawa i Sprawiedliwości i poprzednim rządom udało się koncertowo spieprzyć jedno i drugie.

Już ponad setka górników protestuje pod ziemią. Do protestujących wcześniej kopalni "Wujek", "Halemba", "Pokój" i "Bielszowice" dołączyły dwie kolejne: “Piast” i “Ziemowit”. Na piątek zapowiadana jest wielka górnicza demonstracja w Rudzie Śląskiej. Trwa pogotowie strajkowe. Premier Mateusz Morawiecki- “poseł z Katowic” – odmawia rozmowy z górnikami. Pracownicy kopalń nie mogą być pewni swojej przyszłości. Rząd nie jest w stanie przygotować kompleksowego planu restrukturyzacji. Pustym obietnicom o tym, że węgla wystarczy nam na setki lat towarzyszą przecieki o zamykaniu kopalń. Górnicy z kopalni Makoszowy doskonale wiedzą, ile warte są pisowskie obietnice. Decyzja o zamknięciu ich kopalni zapadła z dnia na dzień, wbrew przedwyborczym obietnicom Beaty Szydło. Naprawdę trudno się górnikom dziwić, że są wkurzeni. Nie można tak traktować ludzi.

Równie fatalnie wygląda sytuacja jeżeli chodzi o plan transformacji energetycznej. Prawo i Sprawiedliwość zaorało ustawą wiatrakową rozwój energii wiatrowej na lądzie, budowa farm na Bałtyku się ślimaczy. Brak realistycznego, rozpisanego na lata planu odejścia od paliw kopalnych w energetyce już teraz kosztuje nas grube miliardy, a coraz więcej węgla i tak sprowadzamy z zagranicy. Jakąś jaskółką nadziei jest plan rozwoju energetyki jądrowej. Jeżeli jednak rządzącym pójdzie to równie dobrze, jak budowa mieszkań, to marny nasz los.

Przed nami coraz większe protesty górnicze, jak i klimatyczne. Rządzącym udało się skutecznie wkurzyć i skonfliktować obie strony. Co robić?

1️⃣ Potrzebujemy planu sprawiedliwej transformacji energetycznej. Odejście od węgla w energetyce nie wydarzy się z dnia na dzień. Chaotyczne zamykanie kopalń po to, żeby jeszcze więcej węgla sprowadzać z Rosji, naprawdę w niczym tu nie pomoże. Powinniśmy dążyć do miksu energetycznego w pełni opartego na kombinacji OZE + energetyka jądrowa.

2️⃣ Wydobycie węgla w Polsce będzie się zmniejszać. Nie musi to jednak oznaczać chaotycznego zamykania kopalń na wzór lat dziewięćdziesiątych, masowych zwolnień i ogromnych kosztów społecznych. Musimy jednak przyjąć do wiadomości, że górnictwo będzie się zwijać i przygotować kompleksowy plan restrukturyzacji rozpisany na dziesięciolecia. Dzięki temu żaden górnik nie zostanie już zaskoczony wiadomością, że jego kopalnia zaraz zostanie zlikwidowana. Zamiast zwolnień wystarczą normalne odejścia na emeryturę. Będzie można skończyć z gigantycznym marnotrawstwem środków z jakim wiąże się chaotyczne zamykanie kopalń.

3️⃣ Potrzebujemy Nowego Zielonego Ładu. Ogromnego programu publicznych inwestycji w zieloną gospodarkę. Żadnego “zamkniemy kopalnie, a potem się zobaczy co dalej”. Konkretne plany inwestycyjne z wykorzystaniem terenów i infrastruktury pogórniczej muszą być gotowe wcześniej. Na miejsce znikających miejsc pracy muszą powstawać nowe, przynajmniej równie dobrej jakości. Bez tego zostaniemy na dziesięciolecia w tyle za innymi krajami, które już teraz stawiają na nowe, zielone technologie.

Źródło
Opublikowano: 2020-09-22 11:02:41

Z okazji akcji "Ratuj klimat, wspieraj atom!", którą organizują dziś F

Urszula Kuczyńska

Z okazji akcji "Ratuj klimat, wspieraj atom!", którą organizują dziś FOTA4Climate, Zielony Atom, Crazy nauka, Herzyk i Węglowy Szowinista w ramach ogólnoświatowego ruchu Stand Up For Nuclear, pokusiłam się o krótki manifest. Taki manifest nadziei w wykonaniu gorącej zwolenniczki przetrwania – przetrwania w obliczu katastrofy, którą ludzkość sprowadza na siebie sama, bez niczyjej pomocy.

Bo ja znam psychologiczny mechanizm wyparcia. Wiem jak działa i wiem jak wielką ma siłę. I tak jak żaden palacz nigdy jeszcze nie rzucił palenia na wieść, że mu ono w przyszłości zaszkodzi, tak ludzkość nie zerwie swojej zależności od paliw kopalnych bez względu na to, jak głośno Greta Thunberg będzie krzyczeć na szczycie w Davos, że wszyscy umrzemy.

Mechanizm wyparcia polega na tym, że można wiedzieć o pożarach buszu w Australii, czy lasów w Kalifornii i na Syberii; można czytać o topnieniu lodowców i falach śmiercionośnych upałów; patrzeć na umierającą na naszych oczach polską przyrodę i wysychającą Wisłę, na zimy bez śniegu i wiosny bez deszczu i nadal twierdzić, że dwutlenek węgla to gaz życia.

Dlatego alarmizm klimatyczny spod znaku Grety Thunberg jest konieczny. Potrzebujemy go, by połączyć wreszcie te kropki, przekonać się o potrzebie zmian. Ale sam alarmizm nie wystarczy.

Na dziś wiemy o nim bowiem tylko tyle, że przełożył się na coraz bardziej powszechną i leczoną w gabinetach psychiatrów depresję klimatyczną – zwłaszcza wśród młodszego pokolenia. Tymczasem, aby osiągnąć powszechną mobilizację społeczną; by doprowadzić do głębokiego przewartościowania potrzeba nadziei, nie rozpaczy.

Ludzką rozpacz łatwo jest prywatyzować. Można ją wysyłać na kozetki psychoterapeutów, opatrywać otwarte złamania plastrem w postaci powierzchownych działań, zakazywać użycia plastikowych słomek i zmienić barwy korporacyjnych logo.

Ale nie da się sprywatyzować nadziei. Tą – z definicji – trzeba się bowiem dzielić. Kiedy się wierzy, że można, że się da – to się działa. I kiedy wiadomo, co zrobić – działa się z tym większym przekonaniem i tym skuteczniej na rzecz wolnej od rozpaczy przyszłości.

Jak osoba uzależniona nikotynę, ludzkość rzuci swój nałóg, kiedy będzie na to gotowa. W naszym interesie jest, by była gotowa na wczoraj. Przygotowanie tych zmian, jak najszybsze ich wdrożenie uważam za kluczowe w tej całej skomplikowanej układance na rzecz bezpieczniejszej klimatycznie przyszłości.

Jedno jest bowiem pewne: nie powrócimy już nigdy do natury, jak chciałyby tego tradycyjne ruchy “ekologiczne”. Tej ich natury już nie ma. W ciągu ostatniego półwiecza wybiliśmy większość dzikich zwierząt na Ziemi, wyemitowaliśmy do atmosfery tak gigantyczne ilości CO2, że ociepliliśmy planetę o szacunkowe 1,3 stopnia Celsjusza. Wycięliśmy tyle drzew, że większość ekosystemów stoi na krawędzi załamania. Stoimy w obliczu realizacji scenariusza “gorącej Ziemi”.

Może to i marne pocieszenie, ale jednocześnie stworzyliśmy złożone systemy społeczne i organizacyjne pozwalające na rozwój technologii – w tym technologii dosłownie ratujących ludzkie życie. To głównie dzięki temu jest nas teraz na Ziemi, na tej niewielkiej planecie o skończonych zasobach, bezprecedensowo dużo.

Tego już nie odwrócimy i będzie z tym jak z dziedzictwem kolonializmu – to, co się wydarzyło było i nie przestaje być haniebne, ale ta moralna ocena nie zmieni rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Trzeba żyć dalej a przede wszystkim, zadbać o siebie nawzajem.

Ograniczenie konsumpcji w krajach rozwiniętych jest bez wątpienia konieczne. Mnie zawsze bawi ten szok zwiedzających Europę Amerykanów na wieść, że można dokądś dojechać pociągiem. Nie tylko można – trzeba.

Trzeba, bo czas zacząć myśleć o tym, jak zrobić więcej wykorzystując mniej. Mniej energii, mniej miejsca, mniej zasobów i środowiska. To się da zrobić i robiliśmy to jako ludzkość wielokrotnie, nazywając to postępem. Robiliśmy to na długo zanim wpadliśmy w pułapkę pseudorozwoju, który kazał nam działać w logice wirusa i uwierzyć w mnożenie dla samego mnożenia.

Innymi słowy, aby wrócić do tej natury, ratować siebie i ratować planetę potrzebujemy uciec do przodu – z wykorzystaniem wszystkiego, czego zdążyliśmy się nauczyć o świecie. Z wykorzystaniem nauki. Tej, która uczy nas jak produkować więcej żywności na mniejszym areale ziemi. Tej, która pozwala zużywać do tego mniej wody i pokazuje, jak ją zatrzymywać w miejscach, gdzie jest najbardziej potrzebna. Tej, która daje ogromną ilość potrzebnej do życia energii z garstki niestabilnych jąder atomu i tej, która ratuje nam życie na OIOMach. Tej, która pozwala zostawić maksymalnie duże pole działania samej naturze poprzez przeniesienie hodowli mięsa do laboratoriów i produkcję nabiału z wykorzystaniem drożdży. Tej, która pomoże uwolnić naturę od antropogenicznej presji, by ta mogła się zregenerować i stała naszym największym sprzymierzeńcem w walce o życie nasze i przyszłych pokoleń.

Innej drogi nie ma.

Konflikt w Syrii jest pierwszym – choć zapewne nie ostatnim – o którym mówi i pisze się wprost, że u zarania wywołały go zmiany klimatu. Rośnie liczba uchodźców klimatycznych, których zdefiniowały już jasno dokumenty ONZ. Dodatkowo, miliardy ludzi aspirują do poziomu życia, jaki osiągnęliśmy w krajach globalnej Północy.

Nie wiem, czy widzieliście kiedyś prawdziwą biedę. Taką o twarzy dwuletniej dziewczynki wygrzebującej resztki jedzenia ze śmierdzącej góry odpadków na obrzeżach miasta; taką o głodnych oczach chłopca, który kradnie Ci słodką bułkę z kieszeni plecaka i ucieka zanim zdążysz zawołać, żeby wziął jeszcze jabłko. Ja widziałam, bo kiedy się dokądś jedzie nie jako turysta a jako człowiek, to oprócz wielu rzeczy wspaniałych, widzi się też rzeczy straszne, niemożliwe do zauważenia z okien hoteli all-inclusive. I wtedy rozumie się prostą, głęboką prawdę, którą najlepiej ujął cytowany przez Jonathana Symonsa indyjski ekonomista: “nasza nędza, nie może być waszym planem na łagodzenie zmian klimatu.” Od dążenia do emancypacji i poprawy warunków życia przez egzystujące w biedzie i cierpieniu miliardy ludzi – tak jak od dokonanych zniszczeń i postępu technologicznego – nie ma już odwrotu.

Przed katastrofą klimatyczną nie uratuje nas indywidualizm ani indywidualna odpowiedzialność za produkcję własnej energii, za własny transport, za własną dietę, ubranie i własne, konsumenckie zachowania. Globalnych problemów nie rozwiązuje się w pojedynkę. Dziura ozonowa nie zniknęła dlatego, że każdy z nas przestał używać dezodorantów i lodówek z freonem.

Przetrwać i trwać w czasie globalnego kryzysu możemy tylko, kiedy przyjmiemy kolektywną odpowiedzialność za rzeczywistość materialną i społeczną, w jakiej żyjemy i tylko, kiedy posłużymy się wszystkimi narzędziami, jakich dostarcza nam współczesność, aby się z nim uporać.

Szersze wykorzystanie energii jądrowej w Polsce i na świecie to dopiero pierwszy, ale kluczowy krok – zwłaszcza teraz, gdy w Szwecji ma się rozpocząć pilotażowy projekt wykorzystania produkowanego przez elektrownie jądrowe ciepła do sekwestracji dwutlenku węgla z atmosfery.

Energii, zwłaszcza energii generowanej stabilnie, bez względu na warunki pogodowe, będziemy potrzebować tylko więcej, nie mniej.

Czego będziemy potrzebować mniej?

Z całą pewnością mniej potrzebujemy lęku i przed energią jądrową, i przyszłością. Również dlatego, że w ogromnej mierze energia jądrowa to właśnie przyszłość. Na dodatek taka, którą znamy i którą możemy mieć już dziś.


Źródło
Opublikowano: 2020-09-20 11:35:15

Ostatnie trzy dni spędziłam w okolicach Żarnowca. To jedno z kluczowych miejsc dla historii polskiej energetyki. To gmin

Urszula Kuczyńska

Ostatnie trzy dni spędziłam w okolicach Żarnowca. To jedno z kluczowych miejsc dla historii polskiej energetyki. To gmina, która mogłaby dziś być wzorcowym przykładem na to, jak tworzyć zrównoważony, stabilny i niskoemisyjny miks energetyczny. Ale tak się nie stało.

Na brzegu Jeziora Żarnowieckiego znajdują się ruiny Elektrowni Jądrowej “Żarnowiec” – tej, którą we współpracy z międzynarodowymi konsorcjami i pod nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej budowaliśmy jako Polska za PRL. EJ “Żarnowiec” miała pomóc nam zmniejszyć swoją zależność od węgla, ale nie pomogła – budowę praktycznie gotowego obiektu zarzucono decyzją rządu Tadeusza Mazowieckiego w osobie ministra Syryjczyka.

Reaktor dla polskiej elektrowni był gotowy, ale nigdy do niej nie dojechał. Sprzedany za grosze jako mienie polikwidacyjne trafił i do dziś pracuje, gdzie indziej. Za porzucenie budowy zapłaciliśmy 30% wartości całego obiektu w karach umownych.

Porzuconej budowy nie zabezpieczono. Wydane na pastwę żywiołów ruiny przedstawiają 30 lat później makabrycznie fascynujący widok. I nie nadają się do niczego. PGE EJ1 – wskazany w ustawie inwestor w pierwszą (choć przecież drugą!) polską elektrownię jądrową – bada teren, żeby sprawdzić, czy spełnia dzisiejsze standardy bezpieczeństwa dla lokalizacji dla takich obiektów. Ma dokonać wyboru pomiędzy nim a terenem gminy Choczewo. Jeśli wybór PGE EJ1 padnie właśnie na Żarnowiec jako lokalizację, ruiny trzeba będzie rozebrać. To cenny czas i pieniądze, które można byłoby wydać na co innego.

Tuż obok, po drugiej stronie Jeziora Żarnowieckiego, znajduje się Elektrownia Szczytowo-Pompowa “Żarnowiec”. Powstawała równolegle z jądrówką. Ją jednak ukończono i do dziś stanowi największy magazyn energii w polskim systemie energetycznym. Zapewnia 3800 MWh bezemisyjnej energii – to wielokrotnie więcej niż jakikolwiek współcześnie budowany magazyn, czy Święta Bateria, której tak poszukują wyznawcy teorii o oparciu się o niedyspozycyjne źródła wytwórcze takie, jak słońce i wiatr.

Stałam wczoraj na zaporze górnego zbiornika ESP “Żarnowiec” i patrzyłam na zainstalowane w oddali, kręcące się niespiesznie turbiny wiatraków lądowych. I pomyślałam sobie, że na tych kilku kilometrach kwadratowych skupia się święty Graal głębokiej dekarbonizacji.

A raczej, że by się na nich skupiał, gdyby EJ Żarnowiec ukończono.

Polska energetyka mogła już 30 lat temu zacząć przechodzić na tory niskiej emisji i oprzeć się na miksie w postaci czystej energii z atomu i tej odrobiny dostępnej w polskich warunkach hydroenergetyki. Później zaczęły by dołączać wiatraki. Tak się jednak nie stało. Nasze władze wybrały jeszcze głębiej uzależnić nas od węgla.

Dziś, w dobie widocznego gołym okiem klimatycznego kryzysu, nie jesteśmy nawet w ówczesnym punkcie wyjścia. To niezwykle przygnębiająca myśl, która prześladuje mnie od wczoraj.


Źródło
Opublikowano: 2020-09-18 20:15:08

Mam niezmienną opinię na temat osób, które nazywają podatki czy składki ubezpieczeniowe „haraczem”, „kradzieżą” bądź „ra

Tomasz Markiewka:

Mam niezmienną opinię na temat osób, które nazywają podatki czy składki ubezpieczeniowe „haraczem”, „kradzieżą” bądź „rabunkiem”. Wszystkim im powinno się zaproponować prosty deal. Ok, nie płacisz podatków, nie płacisz składek, żadnych PIT-ów, VAT-ów, CIT-ów, ubezpieczeń zdrowotnych, pełna wolność, człowieku, nikt cię nie będzie „okradał”. Żeby być jednak konsekwentnym, w zamian tracisz dostęp do dróg, wodociągów, pracowników wykształconych w szkołach publicznych, itd. Nie możesz korzystać z pomocy policji, sądów, straży pożarnej, z niczego, na co złożyła się reszta społeczeństwa. Pandemia czy nie, dla ciebie jest tylko prywatna służba zdrowia. Żadnych leków refundowanych. Jeśli chcesz mieć wyobrażenie, ile takie rzeczy mogą kosztować prywatnie, możesz zerknąć na cennik lekarstw i zabiegów w USA. No i oczywiście za niszczenie jakichkolwiek dóbr wspólnych, jak klimat, płacisz ogromne odszkodowania, ewentualnie idziesz za kratki. Ponieważ do więzień też się nie dokładasz, dostaniesz najtańszy model celi. Albo korzystasz z oferty, albo odpuść sobie ten korwinowski język.

Źródło
Opublikowano: 2020-09-14 16:17:44

Ekologia bez świadomości społecznej i bez odrzucenia logiki kapitalizmu i indywidualizmu nie kończy się zielonym rajem,

Remigiusz Okraska:

Ekologia bez świadomości społecznej i bez odrzucenia logiki kapitalizmu i indywidualizmu nie kończy się zielonym rajem, lecz elitarnym nabzdyczeniem wobec "ciemniaków" palących węglem, rozczarowaniem że ludzie są "zbyt głupi" na szlachetne idee, montowaniem za publiczne dotacje paneli słonecznych na domach klasy średniej (każdy taki dom to koszt od miliona w górę) i obniżaniem jej kosztów życia oraz zaniedbaniem tego samego w przypadku pariasów czy podmiotów zbiorowych (spółdzielnie, budynki miejskie itp.), a koniec końców przybierze postać nie przekonania większości społeczeństwa, lecz zrażenia go do jednej z najsensowniejszych i najważniejszych idei.

Źródło
Opublikowano: 2020-09-10 23:26:57

Henry Paulson proponuje w „Financial Times” stworzenie „nowej klasy aktywów”, która pozwoli „wycenić naturę tak, jak wyc

Tomasz Markiewka:

Henry Paulson proponuje w „Financial Times” stworzenie „nowej klasy aktywów”, która pozwoli „wycenić naturę tak, jak wyceniamy tradycyjne towary i usługi”. Innymi słowy, proponuje utowarowienie przyrody – zamienienie ją w jeszcze jeden instrument finansowy. To koszmarny pomysł!

W naukach społecznych i humanistyce mówi się czasem o „ekonomizacji języka”. Chodzi o to, że o coraz większej liczbie rzeczy opowiadamy za pomocą ekonomicznego żargonu. Na przykład student zamienia się w „klienta”, wiedza w „towar”, a uniwersytet w „przedsiębiorstwo”. Paulson dokładnie to samo chce zrobić z przyrodą – zamienić zwierzęta, rośliny, klimat czy glebę w „aktywa”. To już samo w sobie jest kłopotliwe, bo język żadnej dyscypliny nie powinien uzyskiwać aż takiej dominacji. Świat jest złożonym miejscem i trzeba mieć niezły tupet, aby sądzić, że da się go sprowadzić do ekonomicznego żargonu.

Punkt wyjścia Paulsona jest nawet słuszny. Zauważa, że rynek ma problem z przyrodą, bo traktuje ją jako „zewnętrze” – rzecz, z którą nie trzeba się liczyć przy ubijaniu interesów. Na przykład firma paliwowa nie musi się martwić tym, że zanieczyszcza pobliską rzekę albo przyczynia się do globalnego ocieplenia. I jakie rozwiązanie proponuje Paulson na ten rynkowy feler? Jeszcze więcej rynku. Przylepmy cenę na każdej pszczole, każdym źdźble trawy, każdej roślinie. Bo rynek widzi tylko to, co ma cenę, tylko to, co jest towarem, którym można handlować. Z punktu widzenia rynkowego fundamentalisty logiczne rozwiązanie, ale nam – jako obywatelom i obywatelkom – powinna zapalić się lampka ostrzegawcza.

Trzeba powiedzieć wprost: urynkowienie przyrody oznacza jej prywatyzację. Innymi słowy, jeszcze większą utratę demokratycznej kontroli nad tym, co dzieje się ze środowiskiem naturalnym, od którego wszyscy zależymy. Jeśli wdrożylibyśmy plan Paulsona, wielkie korporacje miałyby władzę totalną – od ich decyzji handlowych zależałaby dosłownie przyszłość planety (bo, nie łudźmy się, w obecnej fazie kapitalizmu „urynkowienie” oznacza „oddanie w ręce molochów korporacyjnych”). Sprawę pogorszyłoby pewnie to, że cała procedura handlowania instrumentami finansowymi, w które zamieniliśmy przyrodę, szybko stałaby się całkowicie nieprzejrzysta. Przypomnijcie sobie kryzys finansowy. Po jego wybuchu nawet ekonomiści i ludzie siedzący w tym biznesie przyznawali, że cały system był już tak pogmatwany, że mało kto orientował się w jego stanie.

Rozwiązaniem kryzysu środowiskowego nie jest dalsze urynkawianie przyrody, ale jej ochrona przed mechanizmami rynkowymi. Musimy zacząć traktować naturę jako dobro wspólne, którym nie można handlować tak, jakby to była kolejna paczka chipsów. W przeciwnym wypadku będzie jak na tym słynnym obrazku, gdzie pewien człowiek tłumaczy zebranym w jaskini dzieciom: „Tak, zniszczyliśmy planetę, ale był taki cudowny moment, gdy wygenerowaliśmy ogromne zyski dla udziałowców”. Trochę straszno, że w porządnych gazetach publikuje się teksty namawiające do realizacji scenariusza z satyryczno-apokaliptycznych obrazków.

Źródło
Opublikowano: 2020-09-09 11:20:38

W bieżącym numerze "Nowego Obywatela" mamy taki tekst, obszerny, fachowy i piórem naukowca bliższego prawicy n

Remigiusz Okraska:

W bieżącym numerze "Nowego Obywatela" mamy taki tekst, obszerny, fachowy i piórem naukowca bliższego prawicy niż lewicy robiący miazgę z wywodów prawaków, że ekologia to lewactwo, antycywilizacja, fanaberia z Zachodu, że prawdziwy katolicyzm i patriotyzm to eksploatacja natury i co tam jeszcze oni są w stanie wymyślić za pieniądze braci Koch i w sztabach ordoiuris, żelaznejlogiki, lobby futrzarsko-myśliwskiego i w do rzeczy. Polecam cały tekst i cały numer, do kupienia w wersjach papierowej lub elektronicznej – 150 stron lektury za jedyne 17 zł w wersji papierowej prosto do twojej skrzynki pocztowej lub zaledwie 8 zł za wersję elektroniczną do skrzynki e-mailowej. A jeszcze taniej wychodzi w prenumeracie którejś z tych wersji. Zapraszam na zakupy: https://nowyobywatel.pl/sklep/


Źródło
Opublikowano: 2020-09-08 21:54:43

Famur likwiduje oddział w Piotrkowie | „Nowy Obywatel” – pismo na rzecz sprawiedliwości społecznej

Remigiusz Okraska:

Są już pierwsze sukcesy "odchodzenia od gospodarki węglowej" za pomocą importu węgla i spalania go tutaj oraz planowanego niszczenia rodzimych kopalń. Oto w niewielkim mieście firma kooperująca z górnictwem zwalnia 200 osób. Mówię wam, za dekadę będzie o wiele więcej przeciwników ekologii niż obecnie, skoro ta "ekologia" to neoliberalizm + moralizatorstwo zamiast prospołecznej "zielonej" polityki:

Famur likwiduje oddział w Piotrkowie | „Nowy Obywatel” – pismo na rzecz sprawiedliwości społecznej

Producent przenośników taśmowych i kas zwolni 200 osób.

Źródło
Opublikowano: 2020-09-07 23:39:33

Wczoraj Krytyka Polityczna – Klub w Gnieźnie zorganizowała wystawę pod hasłem "Stąd do przyszłości – klimat".

Urszula Kuczyńska

Wczoraj Krytyka Polityczna – Klub w Gnieźnie zorganizowała wystawę pod hasłem "Stąd do przyszłości – klimat".

To wystawa prac plastycznych zrealizowanych przez gnieźnieńską młodzież, która widzi, wie i rozumie, co się dzieje; która działa i organizuje się w stowarzyszenia takie jak Kasztelania Ostrowska, żeby bronić Szlaku Piastowskiego przed zabudową, dostępu do lokalnych zabytków, lokalnych łąk przed biologiczną śmiercią i swojej małej ojczyzny przed korporacyjnym greenwashingiem. Prace opatrzono komentarzami, w tym moim w imieniu FOTA4Climate.

Wielkie dzięki, że jesteście i działacie – to dzięki Wam i Waszym działaniom coś powoli zmienia się na lepsze.

Fot. @Enkidu Wiśniewski


Źródło
Opublikowano: 2020-08-30 17:39:09

Czy broń jądrowa i energetyka jądrowa są tym samym?

Urszula Kuczyńska

Mój kanał na YT przechodzi właśnie weryfikację do programu YTCreators, bo w zaskakująco krótkim czasie udało się tam stworzyć fajną przestrzeń, do której dołączyło ponad 1200 subskrybentów.

Na kanale zasadniczo gadam Ale gadają też ludzie w komentarzach i to jest super, bo to nie są osoby z mojej dotychczasowej banieczki informacyjnej, tylko osoby zewsząd, których na FB zapewne nigdy bym nie spotkała.

Kanał skupia się na trzech tematach: Chinach, które we właściwy sobie sposób bardzo kocham, energetyce – również jądrowej i komentarzach politycznych do bieżących wydarzeń.

Obiecałam sobie, że gdy stuknie na kanale 2000 subskrybentów to opowiem historię mojej fryzury, która wzbudza sporo zainteresowania

Słuchajcie, zapraszam Was wszystkich, nie zawsze trzeba oglądać wszystko, ale subskrybujcie i wspierajcie, bo jest to projekt, który zaczął mnie strasznie jarać.

#1KCreator

Czy broń jądrowa i energetyka jądrowa są tym samym?

Przeciwnicy wykorzystania energii jądrowej w energetyce lubią powtarzać, że elektrownia jądrowa i broń jądrowa są tym samym. Nie mają racji, ale do tego jesz…

1KCreator

Źródło
Opublikowano: 2020-08-19 15:28:38