Dziś dzień częściowo muzealny.

Magdalena Okraska:


Dziś dzień częściowo muzealny.
Galeria Regionalna – piekny budynek łaźni, drogo, tylko część wystaw ciekawa.
Muzeum Severoceske – wspaniałe, od budynku do interaktywnosci i możliwości dotykania wszystkiego. Polecam wystawę automotofonow, gdzie nawet grałam na pianinie jedyny utwór, który umiem. Poza tym historia plakatu, zdjęcia starego Liberca, no i jest darmowe.
Muzeum Techniki – czapki z głów. Skody, daimlery, rollsy, tramwaje, pełno motocykli.
Teraz obiad i ogród botaniczny. Mój mąż nie chce iść, bo, cytuję, lubi rośliny, ale „nie w muzeum”.




Źródło
Opublikowano: 2021-07-23 16:34:12

Hokejka, ogromny falowiec w dzielnicy Pavlovice. Trzeba z kwadransa, by go obejś

Magdalena Okraska:


Hokejka, ogromny falowiec w dzielnicy Pavlovice. Trzeba z kwadransa, by go obejść, ma dziesiątki klatek z każdej strony.
Szliśmy do niego 3,5 km w upale, ale okazał się spektakularny.
Kiedyś podobno mieszkali w nim głównie funkcjonariusze komunistyczni, dziś, jak wieść niesie, „szerzy się kriminalita” .
Może jestem przyzwyczajona do polskiej kriminality, bo moim zdaniem jest tu miło i spokojnie.






Źródło
Opublikowano: 2021-07-23 12:34:17

A to już prawdziwy Trutnov, czyli samoobsługowa jidelna czynna do 14:30, z zesta

Magdalena Okraska:


A to już prawdziwy Trutnov, czyli samoobsługowa jidelna czynna do 14:30, z zestawami zamawianymi w okienku.
O 10:50 już kolejka i wszyscy jedzą obiad lub biorą do pracy w swoich pudełkach.
Jem schabowego i bramborovy salat, czyli sałatkę majonezowa. Ten kotlet z sałatką u nas jedzona głównie na świętach i imieninach to klasyk czeskich połączeń.
W pierwszej sali jidelny jest kontuar, zza którego pani sprzedaje halusky, buchty i knedliky na wagę oraz chlebicky pojedynczo. Bierze się na zimno i odgrzewa.
Obiad sto koron.


Źródło
Opublikowano: 2021-07-21 11:04:51

Tvaruzkarna, czyli punkt z wyrobami opartymi na słonych serkach olomunieckich. B

Magdalena Okraska:

Tvaruzkarna, czyli punkt z wyrobami opartymi na słonych serkach olomunieckich. Byłam kiedyś w czymś podobnym i nigdy więcej, ale te wierszyki zachecajace do konsumpcji twarożku sa zabawne.
Punkt mieści się w kinie Vesmir, które ma naprawdę spektakularny budynek z cegły klinkierowej. Pamiętam go sprzed lat.






Źródło
Opublikowano: 2021-07-21 10:20:50

Wielki szacunek dla osób, które zaczynają przypominać historię i przede wszystki

Magdalena Okraska:


Wielki szacunek dla osób, które zaczynają przypominać historię i przede wszystkim wyroby zagłębiowskich hut szkła.

Pisałam o naszej (już zlikwidowanej) zawierciańskiej hucie szkła w „Ziemi jałowej” – o sytuacji pracowników, ich walce, ale i o samym szkle. Ale o szkle pisać trudno, trzeba je zobaczyć. Nasza huta i huta ząbkowicka nie robiły żadnych arcoroków, tylko przepiękne, niepowtarzalne, kolorowe rżnięte szkło. Aż się chce żyć, gdy się na to patrzy. I płakać, że już nie ma.

Myślę, że głównym problemem przezroczystości kapitalizmu jest to, że nam się wydaje, że nie ma problemu, bo „wszystko jest”, bo w miejsce zlikwidowanego wchodzi nowe. Według tej wykładni szkła, szklanek, kieliszków, wazonów nam nie brakuje. Ale ważne jest również to, gdzie i jak są produkowane, kto na tym zarabia, w czyich rękach jest dany zakład, jakiej narodowości stoi za nim kapitał. Zatem nie, nie cieszy mnie kryształ z Chin ani fakt, że mało co jest obecnie w polskich rękach.

A szkło to magia.
Polecam ten fanpage i chodzenie na wystawy wyrobów ze szkła, bo to po prostu kosmos, że można było projektować i robić takie rzeczy. Żadna porcelana, żadna ceramika nie budzi we mnie takiego zachwytu.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-18 09:33:13

Idę do centrum handlowego tak zwanym skrótem, z ruin niecki basenowej dobiegają

Magdalena Okraska:


Idę do centrum handlowego tak zwanym skrótem, z ruin niecki basenowej dobiegają głosy kilku mężczyzn; głosy wskazujące na to, że siedzą tam „jeszcze”, a nie „już”. Czyli pewnie od piątku.

– Czy to jest kurwa Wisła czy Warta? – zastanawia się jeden.

W krzakach grają owady, takim nieprzerwanym bzyczeniem jak stacja transormatorowa.


Źródło
Opublikowano: 2021-07-17 09:30:05

„Nie wiem, czego szukam, przez przynajmniej jedną trzecią czasu właściwie niczeg

Magdalena Okraska:


„Nie wiem, czego szukam, przez przynajmniej jedną trzecią czasu właściwie niczego. Chcę po prostu zobaczyć, dotknąć, zaciągnąć się zapachem tych konkretnych osiedli. Posłuchać, o czym mówią ekipy rozpijające pół litra i radlery na murku albo co krzyczy z balkonu niespecjalnie trzeźwy człowiek. Noc nadaje kształtom miękkość, chowa brzydsze, oświetla tylko niektóre punkty. Przede mną nic nie trzeba chować, bo lubię słowiańską pstrokaciznę, zamęt, hałas i ten wałbrzyski palimpsest. Gdyby niektóre z budynków tu na osiedlu ociosać z reklam, tabliczek, dodatkowych okien o dziwnych kształtach i dorabianych psim swędem bocznych wejść – zobaczylibyśmy może surową bryłę z początków blokowiska. Ale nie można i nie trzeba. Te kilka dekad, w tym trzydzieści lat wolnego rynku, odcisnęło na tych szeregach wieżowców silne piętno. To, co pod spodem, to już nie jest cała prawda, bo najświeższe warstwy też mówią „mamy prawo tu być”. Nikomu nie przeszkadza, że na wybitnym architektonicznie, choć mocno sfatygowanym piętrowym pawilonie handlowym z lat sześćdziesiątych reklamuje się Media Expert, a robi to za pomocą roznegliżowanej kobiety i jaskrawego napisu „Taniej o 70%”. To też jest prawda o Polsce, tutaj, dziś”.

(„Nie ma i nie będzie”, zdjęcie z Wałbrzycha)


Źródło
Opublikowano: 2021-07-15 12:18:51

Ruchy (anty)miejskie

Magdalena Okraska:


Jarek Ogrodowski, dawno niewidziany na naszych łamach, pokazuje w długim tekście, kto tak naprawdę przekształcił w negatywnym kierunku miasta.
Nie „żule”. Nie „mało artystyczni” mieszkańcy.
Centra dużych miast nie są egalitarne i nie są dla każdego, bo ruchy miejskie zachłysnęły się kiedyś estetyką Zachodu.

„Nasze działania w znakomitej większości są dla nas kompletnie przezroczyste. Uważamy, że tworzymy przestrzeń przyjazną dla wszystkich, ale aktywnie wykluczamy z niej wielu dotychczasowych użytkowników. Na naszych wizualizacjach nie ma chłopaków z bram, pijaczków siedzących na ławkach, starszych kobiet z pieskiem z wyłupiastymi oczami i nogami jak patyki wyglądających z okien. Szybko neutralizujemy wszystkie przejawy ich aktywności – zamalowujemy kibicowskie malunki, usuwamy ławki, na których mogliby siedzieć (tak, wiemy, że ławki powinny być, ale na wszelki wypadek postawmy je tak, żeby nie dało się na nich usiąść większą grupą i żeby nie było ich za dużo, bo ludzie nie będą chcieli korzystać z ogródków knajpianych), krzywo patrzymy na lokale, które ich obsługują. Jeśli zadamy sobie trud, żeby porozmawiać z tymi „gorszymi” ludźmi, to dowiadujemy się, że nasze „dostępne i otwarte miasta” są dla nich z różnych powodów niedostępne lub trudne do przebycia. Całe ulice zapełnione są lokalami, do których nie wejdą, bo nie czują że jest ich na to stać, ale za to czują, że nie pasują ubiorem, zachowaniem, fryzurą. Poza okazjonalną Żabką nie mają gdzie kupić tańszego jedzenia, a kawa z pączkiem, która kiedyś kosztowała kilka złotych, dzisiaj wielu emerytów przyprawiłaby o bankructwo. Wielu biednych czuje swoje niedopasowanie do nowej, estetycznej przestrzeni, a jedyne, co mogą w niej robić, to przemykać szybkim krokiem lub wyładowywać na niej swoją frustrację, ku naszemu oburzeniu. Koło wykluczenia wtedy się zamyka – w końcu skoro „patologia” zniszczyła, to tym bardziej trzeba się przed „patologią” bronić. Grodzić, stawiać kamery, wysyłać patrole. Nawet, a może szczególnie wtedy, gdy ten teren sami przed chwilą tej „patologii” odbiliśmy”.

Ruchy (anty)miejskie

Źródło
Opublikowano: 2021-07-14 19:34:44