Mamy to. Właśnie przyszła wiadomość, że numer 85 „Nowego Obywatela”, który jeszc

Remigiusz Okraska:


Mamy to. Właśnie przyszła wiadomość, że numer 85 „Nowego Obywatela”, który jeszcze przez chwilę będzie numerem bieżącym, ma już rekordową sprzedaż w dziejach naszego pisma. Ostatnio piszę to co numer, ale myślałem, że już poprzedniego rekordu nie przeskoczymy. Przeskoczyliśmy, mimo że z powodu pandemii np. w Empikach jest raczej mniejszy ruch. No ale mieliśmy dla tego numeru rekordową liczbę prenumeratorów wersji elektronicznej, rekordową sprzedaż pojedynczych egz. elektronicznych, rekordową liczbę prenumerat klubowych i rekordową sprzedaż detaliczną wersji papierowej w naszym sklepie internetowym. Razem z niezłymi wynikami sprzedaży w Empikach i liczby prenumerat papierowych – zrobiliśmy nowy całościowy rekord.

Oczywiście jesteśmy niszowym pisemkiem, ale nawet w niszy można to robić lepiej lub gorzej. Nam w ciągu minionych 5 lat sprzedaż wzrosła o 120%. Mimo spartańskich warunków tworzenia pisma, budżetu śmiesznie niskiego nawet na tle wielu niszowych inicjatyw podobnego typu, no i przy nieustannej trosce łajz z liberalnego saloniku, żeby popluć pod naszym adresem. Jest coraz trudniej to robić, choćby dlatego, że tutejszy portal tnie zasięgi postów jak szalony, co oznacza trudności w docieraniu do ludzi. Ale, jak widać, wychodzi to całkiem nieźle nawet w tak kiepskich czasach.

PS. Niemal w tym samym momencie przyszła wiadomość, że Koalicja (Anty)Obywatelska zaliczyła najgorszy sondażowy wynik w swoich dziejach. Przypadek? No pewnie, ale jaki piękny 🙂

Źródło
Opublikowano: 2021-05-13 08:16:17

No dobrze, rozumiem, że w rocznicę przewrotu majowego / zamachu majowego / rewol

Remigiusz Okraska:


No dobrze, rozumiem, że w rocznicę przewrotu majowego / zamachu majowego / rewolucji majowej (preferowane zostawić, resztę skreślić) mają pod adresem Piłsudskiego i tegoż czynu rozmaite uwagi demokratyczni lewicowcy czy demokratyczni nielewicowcy, jasna sprawa, czemu nie. No ale gdy kwękolą z tej samej okazji czerwoni awangardyści-zamordyści, elitarystyczno-konserwatywni zwolennicy prawicowych dyktatur, jakieś endectwo spod znaku kultu wodzusia Bola Piaseckiego i tak dalej, to powinni nam oni wszyscy zwrócić publiczne pieniądze za nieudaną próbę ich uformowania moralnego i intelektualnego, oczywiście forsę proszę zapakować w zwracane świadectwa ukończenia szkół wszelakich.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-12 23:25:00

Już za 8 dni wysyłamy nowy numer „Nowego Obywatela” do prenumeratorów i prenumer

Remigiusz Okraska:


Już za 8 dni wysyłamy nowy numer „Nowego Obywatela” do prenumeratorów i prenumeratorek. Będzie to mocny numer. I mający 20 stron więcej niż zwykle. W prenumeracie dostaniecie go najtaniej i najszybciej. A do końca maja trwa nasza akcja, w ramach której do każdej nowej prenumeraty papierowej lub cyfrowej dokładamy całkiem za darmo atrakcyjny prezent: płytę, książki, broszury, archiwalne numery. Szczegóły w linku: https://tiny.pl/rvd4r


Źródło
Opublikowano: 2021-05-12 22:34:37

Bezdroża dochodu podstawowego?

Remigiusz Okraska:


Bodajże 16 lat temu opublikowaliśmy w „Obywatelu” (jeszcze nie „Nowym”) jeden z pierwszych w Polsce dużych tekstów poświęconych prezentacji bezwarunkowego dochodu podstawowego. Później wracaliśmy do tematu kilkakrotnie. Teraz czas na bardziej krytyczną refleksję na ten temat. W najbliższym numerze papierowym będzie spory tekst o tym, a dzisiaj Kamil Sawczak na naszej stronie przygląda się temu pomysłowi krytycznie. Nie mam do końca wyrobionego zdania, ale nie da się ukryć, że niegłupio brzmią w krytykach BDP wątki kulturowe (indywidualizm zasiłkowiczów), budżetowe, godnościowe (duma z pracy na rzecz społeczeństwa) czy rozwojowe (nie na darmo pan Engels napisał rozprawkę o „roli pracy w uczłowieczeniu małpy”). I na pewno warto się temu rzetelnie przyglądać, niekoniecznie raz na zawsze odrzucając cały pomysł. Zapraszam do lektury:

Bezdroża dochodu podstawowego?

Źródło
Opublikowano: 2021-05-12 18:19:54

Jest fajna inicjatywa i zapraszam do udziału w niej. Wraz kilkoma sensownymi p

Remigiusz Okraska:

Jest fajna inicjatywa i zapraszam do udziału w niej. Wraz kilkoma sensownymi podmiotami współorganizujemy jako „Nowy Obywatel” cykl spotkań online poświęconych zarządzaniu z ludzką twarzą. Zamiast korpobełkotu, szemranych guru biznesu, kołczów i innych streamerów pato-idei, u nas o zarządzaniu w odmiennym duchu opowiedzą wam Monika Kostera-Kociatkiewicz, czyli prospołeczna naukowiec, oraz Jarosław Niemiec, górnik-związkowiec z kopalni Bogdanka. Całość zupełnie za darmo, bezpiecznie, w ludzkiej atmosferze. Zapisy tylko do 30 kwietnia, więc nie zastanawiajcie się zbyt długo. Szczegóły, program i formularz zgłoszeniowy znajdziecie tutaj, polecam: https://dialogkig.pl/czlowiek-w-pracy/

Źródło
Opublikowano: 2021-05-12 17:21:46

Pielęgniarki nie świętują, pielęgniarki protestują

Remigiusz Okraska:

Jeden z zawodów najważniejszych, najpotrzebniejszych i najbardziej kluczowych dla przyszłości: „Dziś, 12 maja, przypada Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek i Położnych. Przedstawicielki tych grup zawodowych protestują w Warszawie, domagając się podwyżek płac i lepszego traktowania”. Więcej w linku:

Pielęgniarki nie świętują, pielęgniarki protestują

Źródło
Opublikowano: 2021-05-12 15:22:48

Niedawno cytowałem tu państwu, jak „wolne medium” Newsweek Polska robi reklamę w

Remigiusz Okraska:


Niedawno cytowałem tu państwu, jak „wolne medium” Newsweek Polska robi reklamę wszechświatowej sieciówce McDonald’s i przedstawia ją jako firmę niemal lokalną i zatroskaną o lokalne społeczności, a wszystko to publikuje nie jako reklamę, lecz materiał, który „powstał we współpracy z partnerem”, a zatem udaje zwykły tekst. Dziś, na swoje nieszczęście, zetknąłem się z tekstem z innego „wolnego medium”, mianowicie ponoć postępowo-lewicującej Polityki, a dokładnie mówiąc z materiałem „Sztuka inwestowania w nieruchomości”. W tymże materiale pewien pan z pewnego holdingu opowiada, subtelnie reklamując inwestycje swojej firmy, w kraju drastycznego niedoboru przystępnych cenowo i sensownych jakościowo mieszkań:

„To fascynujące, w jaki sposób potrzeba kreowania miasta przeradza wizję w projekt, a następnie fundament pod budowanie lepszego życia. Widzę podobną fascynację u naszych klientów. Ich wysokie poczucie estetyki budzi potrzebę otaczania się ikonami designu, przebywania w niebanalnie zaprojektowanej przestrzeni, mieszkania w unikatowym miejscu. […] Dzieła sztuki warte miliony przyrównać możemy do najlepszych i najdroższych adresów, które kolekcjonują koneserzy. Nie godzą się na kompromisy, wymagają pięknej architektury, wysublimowanych wnętrz i topowej lokalizacji. Wybór inwestycji definiuje ich charakter, pozwala wyrazić własną osobowość, wskazać na przynależność do wybranej grupy. Widać to u klientów Banku Polskiego 1929 w Gdyni czy Moderny Powiśle w Warszawie. To projekty o niesamowitej historii miejsca i estetyce. Koneserzy kupują to, co im się podoba. Modernistyczna architektura naszych projektów jest dla nich jak nurt w sztuce, w którym upatrują wartość i się z nim utożsamiają. Wartość tych nieruchomości zabezpieczy też ich majątki przed galopującą inflacją. […] Kolekcjonerem stajemy się z czasem. Zaczynamy od nieruchomości, która staje się naszym domem. Następnie second home – w miastach, w których często przebywamy, a potem kolekcja staje się inwestycją. Koneserzy poszukują topowych lokalizacji. Wartością dla nich może być adres, historia czy zabytkowy charakter. Dla klientów Banku Polskiego 1929, najważniejszą wartością była lokalizacja na ul. 10-lutego w Gdyni, w sąsiedztwie restaurowanego arcydzieła. Renowacja zabytkowego gmachu w ramach naszego projektu, stała się czymś osobistym dla nich, pewnym manifestem siebie”.

Pod tym bełkotem widnieje adnotacja „Materiał przygotowany we współpracy z Moderna Holding”.

Nie wiem tylko, czy bardziej odpychają mnie tacy ludzie z takimi wywodami, czy takie „wolne media” robiąca dziwkę z etyki dziennikarskiej, czy taka lewica, która optowała przeciwko dodatkowemu opodatkowaniu tak marnego procederu pod pozorem obrony „wolnych mediów”, które to „wolne media” chwilę później zresztą wylały lewicy na głowę szambo tylko dlatego, że nie chciała chodzić zawsze i wszędzie na smyczce PO.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-11 22:58:17

Od importera, który nie zdziera: dobre czerwienie z Villány

Remigiusz Okraska:


Tymczasem na blogu napisałem o dwóch fajnych i niedrogich winach z południa Węgier. A także o polskim importerze win węgierskich, który ustanawia nową jakość cenową. Kto w Polsce lubi wino, a zarazem bywa w krajach winiarskich, ten szybko się zorientuje, że polityka cenowa polskich importerów tego trunku to cholerne zdzierstwo, doprowadzone do absurdu, codziennością są tu marże rzędu 100% wobec cen detalicznych w kraju pochodzenia wina. W efekcie to, co gdzie indziej jest przystępne cenowo, w Polsce jest drogie, przepłacone i dostępne dla elity. Tym razem mamy wreszcie inicjatywę, która oferuje w Polsce węgierskie wina w węgierskich cenach. I w dodatku prowadzi sprzedaż wysyłkową. Szczegóły w linku, polecam Okraska:

Od importera, który nie zdziera: dobre czerwienie z Villány

Źródło
Opublikowano: 2021-05-11 21:11:01

A gdy/jeśli PO zaliczy (auto)nokaut, na co sporo wskazuje, to zobaczycie, jak w

Remigiusz Okraska:


A gdy/jeśli PO zaliczy (auto)nokaut, na co sporo wskazuje, to zobaczycie, jak w postępowym komentariacie nagle obrodzi amnezjami i opowieściami, że prawie nikt nie był za „zjednoczoną opozycją”, że było całe mnóstwo orędowników samodzielności i niezależności lewicy, a nawet ujawnią się herosi głoszący ponoć od zawsze, iż „PiS i PO – to samo zło” oraz dostrzegający w PO takie socjalnie niedoskonałe postaci jak balcerowiczowiec Rzońca.

Gdyż coraz więcej wskazuje na to, że jednak nie kumple Balcerowicza i sieroty po Geremku będą już wkrótce znowu rozdawali granty i posady za wierną służbę.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-11 16:50:46

Jeszcze przez tydzień w Empikach wersja papierowa a u nas bezterminowo papiero

Remigiusz Okraska:

Jeszcze przez tydzień w Empikach wersja papierowa a u nas bezterminowo papierowa i elektroniczna. Numer 85 „Nowego Obywatela”, prawie w całości poświęcony żywności, rolnictwu itp. Wśród tekstów bardzo ciekawy artykuł Justyny Zwolińskiej, która pokazuje, że, co za szok, Unia Europejska promuje ultrakapitalistyczną gigantomanię w rolnictwie, niszczącą wieś, przyrodę, drobnych farmerów i jakość żywności, a niedawna próba „zazielenienia” Wspólnej Polityki Rolnej zakończyła się w dużej mierze fiaskiem, wbrew ogromnym nadziejom. 150 stron poważnych treści za jedyne 17 zł prosto do Twojej skrzynki pocztowej lub zaledwie 8 zł za wersję elektroniczną prosto do skrzynki e-mailowej. Jeszcze taniej wychodzi w prenumeracie papierowej lub cyfrowej. Zakupy tutaj: http://nowyobywatel.pl/sklep/

Wciąż w sprzedaży „Nowy Obywatel” nr 85. Jeszcze przez tydzień w Empikach wersja papierowa, a w naszym sklepie internetowym bezterminowo wersja papierowa lub elektroniczna. Numer niemal w całości poświęcony żywności, produkcji spożywczej, społecznym realiom tego, co jemy i jaki mamy wybór pożywienia. Wśród wielu tekstów także artykuł Justyny Zwolińskiej o ciemnych stronach unijnej polityki rolnej oraz jej społecznych i ekologicznych skutkach. 150 stron poważnych treści za jedyne 17 zł prosto do Twojej skrzynki pocztowej lub zaledwie 8 zł za wersję elektroniczną prosto do skrzynki e-mailowej. Jeszcze taniej wychodzi w prenumeracie papierowej lub cyfrowej. Zapraszamy do lektury i na zakupy: http://nowyobywatel.pl/sklep/

Źródło
Opublikowano: 2021-05-11 10:33:19

A gdy tak patrzę od wielu lat na wyniki rozmaitych konkursów dotyczących dotowan

Remigiusz Okraska:


A gdy tak patrzę od wielu lat na wyniki rozmaitych konkursów dotyczących dotowania przez państwo a to czasopism, a to NGOsów, a to think tanków, i gdy tak czytam później lamenty Polskiej Inteligencji (TM), to rodzi się we mnie mały libertarianin i myślę sobie, że na ch. to wszystko i że może lepiej nie dawać nic nikomu. I piszę to z pozycji dwudziestoletniego stażu jako redaktor biednego, malutkiego, wegetującego pisemka, w którym poważnych pieniędzy nigdy nie było, co pół roku prawie upadaliśmy z braku forsy, „redaktor naczelny” to był facet, który robił niemal wszystko, a dostawał za to grosze lub w najlepszym razie dwie czy trzy stówy ponad aktualną pensję minimalną.

Bo to jest tak:

1. państwo zawsze daje uznaniowo, głównie swoim, wszystko to jest kaprys polityczny, a nie jakiekolwiek merytoryczne kryteria. Obojętnie kto rządzi, tylko ulubieńcy się zmieniają. Uznaniowo daje nie tylko w zależności od tego, z kim sympatyzuje, ale i w ramach tegoż sympatyzowania. Bo to są rzeczy albo z natury niezbyt wymierne, albo takie, których wygodniej nie mierzyć, bo wtedy można dać samym swoim dużo większy hajs na niskokosztowy portal czy pismo w pdfie niż innym za to, że wydadzą papier i połowę dotacji zaniosą do drukarni. Albo w ogóle nikt nawet nie udaje jakiejś jednej miary, więc rach bach ciach, jednym 10 tysięcy, a innym 150 tysięcy, choć robią podobne rzeczy na podobną skalę. Albo coś, co miało wspierać wydawanie pisma w ciągu danego roku, daje mu środki dopiero w sierpniu i w wysokości 30% wnioskowanych kosztów. Albo pięciokrotnie więcej niż wegetującej biedocie daje komuś, kto i tak ma pełno forsy, bo stoi za nim bogaty sponsor prywatny czy spore wydawnictwo.

2. W zależności od tego, jak się zmieniają sympatie i antypatie i idące za nimi dotacje, zmieniają się też lamenty i opowieści przedstawicieli Polskiej Inteligencji (TM). Raz jest więc sprawiedliwie i rzetelnie zdaniem jednych, a stronniczo i uznaniowo zdaniem innych, później odwrotnie, a jeszcze później zadowoleni przestają być zadowoleni, bo mimo braku zmiany ekipy też nie dostają, a wtedy niezadowoleni mają schadenfreude i mówią, że oho doigraliście się, macie za swoje. Oczywiście gdy jedni dostają, to siedzą cicho, a inni apelują o zreformowanie systemu, ale gdy nie dostaną, to wtedy ci pierwsi też apelują o zreformowanie, a ktoś inny siedzi cicho. I tak w kółko trwa ta wojna na miny, coraz bardziej jałowa.

To wszystko oczywiście można byłoby zrobić lepiej. Już z dekadę temu moje środowisko proponowało, żeby dotacje dla niszowych czasopism z puli Ministerstwa Kultury przyznawać nie w modelu konkursowym, lecz obligatoryjnym: wykazujesz pewien minimalny staż edycji, jej koszty, jakieś proste warunki merytoryczne, i co roku po 50 tysięcy na kwartalnik czy 100 tysięcy na miesięcznik, albo mniej lub więcej, ale podobnie. I na pismo drukowane dwa razy tyle, co na internet. I każdemu wedle tego schematu tyle samo. Myślicie, że ktoś nas popierał? Ależ skąd. Polska Inteligencja (TM) liczyła, że będą rządzić „swoi” i dadzą jednym, a nie dadzą „tamtym”, a poza tym zadarte nosy nie mogły się pogodzić z tym, żeby każdy dostał po równo, bo byli przekonani, że oni, właśnie oni, są lepsi, więc się należy więcej.

I tak trwa to od lat i już prawie nie widzę sensu obecnego modelu, a festiwal lamentów już mnie tylko nudzi. Jestem z przekonań lewakiem, socjaluchem, uważam, że instytucje publiczne powinny wspierać działania tego typu, ale też coraz bardziej mam poczucie jałowości tego wszystkiego. Może po prostu zero kasy na zabawy inteligentów? Finansowanie ze sprzedaży lub płatnego dostępu do treści, wpłat sympatyków, 1% – i tyle. Do tego zakaz finansowania takich inicjatyw z zagranicznych grantów. I wtedy wszyscy będziemy biedniejsi, ale bez uznaniowości politycznej, będziemy też działali w bardziej egalitarnych realiach konkurencyjnych (choć oczywiście nadal jedne pisma, jak nasze, będą pariasami, a inne będą miały finansowanie od Kulczyka), a społeczeństwo samo oceni, kogo chce wesprzeć i w jakiej skali, czyje idee mu się podobają i uważa je za ważne, sympatycy pism i środowisk swoimi datkami sami ocenią, czy w danej inicjatywie szef może sobie pozwolić na minimalną czy na jej trzykrotność, i tak dalej.

Wolałbym oczywiście egalitarny model dotowania publicznego, ale obawiam się, że on jest w polskim klimacie politycznym i środowiskowym nierealny, więc może niech już nie będzie niczego.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-10 22:27:14

Już za 10 dni wysyłamy nowy numer „Nowego Obywatela” do prenumeratorów i prenume

Remigiusz Okraska:


Już za 10 dni wysyłamy nowy numer „Nowego Obywatela” do prenumeratorów i prenumeratorek! I będzie to mocny numer. I mający 20 stron więcej niż zwykle. W prenumeracie dostaniecie go najtaniej i najszybciej. A do końca maja trwa nasza akcja, w ramach której do każdej nowej prenumeraty papierowej lub cyfrowej dokładamy całkiem za darmo atrakcyjny prezent: płytę, książki, broszury, archiwalne numery. Nie zwlekaj, zamów prenumeratę już dzisiaj! Szczegóły w linku: https://tiny.pl/rvd4r


Źródło
Opublikowano: 2021-05-10 21:02:11

W nowym sondażu IBRiS, a ta sondażownia zwykle premiuje opozycję, poparcie dla P

Remigiusz Okraska:


W nowym sondażu IBRiS, a ta sondażownia zwykle premiuje opozycję, poparcie dla PiS wynosi ponad 35%. Platforma Obywatelska ma niespełna 15% poparcia.

W tym sondażu w listopadzie 2020, po wyroku TK i czarnych protestach, PiS miał niespełna 29% poparcia, a PO prawie 25%.

Muszę powiedzieć, że to zasługuje na uznanie: do niedawna byłeś liderem opozycji, rozdawałeś miraże i pouczenia, pohukiwałeś na wątpiących, robiły ci klakę wielkie „wolne” media, w tym czasie rząd musiał się zmagać z bezprecedensową w dziejach kraju pandemią i jej wielorakimi skutkami, a w dodatku postanowił sobie strzelić w stopę pomysłami zaostrzania prawa antyaborcyjnego. I ty po roku tego wszystkiego spadasz na trzecie miejsce, masz poparcie coraz bardziej śmieszne, ale nadal ustami swoich polityków i zblatowanych z nimi dziennikarzy, komentatorów i „autorytetów” pohukujesz i próbujesz rozstawiać po kątach.

Borys, to jebnęło. Całkiem zasłużenie.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-10 16:47:47

Terroryzm bywał w dziejach bardzo niefajnym zjawiskiem, z którego usprawiedliwie

Remigiusz Okraska:


Terroryzm bywał w dziejach bardzo niefajnym zjawiskiem, z którego usprawiedliwieniami „słusznością sprawy” trzeba bardzo uważać. Ale kto ma o tym jako takie pojęcie, ten wie, że była to często broń słabych i ciemiężonych, czasami jedyna dostępna im broń. Inną bronią słabych jest schadenfreude. Zasadniczo nieładne uczucie. Ale czyż nie jest usprawiedliwione? Czyż nie jest jedną z niewielu pociech słabych?

Przejawiam je dzisiaj, gdy widzę, jak dawni wszechmocni władcy finansów, wpływów, symboli i statusów wyją, bo kontrelity odsuwają ich od tego wszystkiego, niekoniecznie w sposób miły i cywilizowany, zwykle zresztą w niewielkim stopniu zmniejszając realne wpływy odsuwanych.

Przejawiam je dzisiaj, gdy widzę, jak dawni nadęci neoliberalni hegemonowie, tysiące razy pohukujący na szaraczków, łkają teraz, że trzeba dawnych elit i ich stanu posiadania bronić przed „populistami”, którzy ponoć są wulgarni, brutalni, nietolerancyjni itd.

Przejawiam je dzisiaj, gdy widzę, jak panie, które zajadle rozliczały wszystkich z niedostatecznego feminizmu i z kryptopatriarchatu, pisząc donosy i pouczenia, organizując stadne nagonki, dzisiaj dostają łomot z paragrafu „transfobia” i okazują się nie dość feministyczne, a przeciwko nim urządza się polowania na czarownice i stadne nagonki, takie same jak te, w których i one brały udział zanim wypadły z towarzysko-sekciarskiego obiegu. Oczywiście ci, którzy dzisiaj organizują nagonki na tych, którzy organizowali je wczoraj, padną jutro ofiarami podobnych nagonek ze strony kogoś jeszcze innego. Bo tak się to kręci w tym psycholskim kołowrocie marnych ludzi i marnych grupowych obyczajów.

Przejawiam je dzisiaj, gdy widzę, jak zawodowi antyfaszyści, którzy chcieli inkwizytorsko grzebać w cudzej przeszłości i do siódmego pokolenia wstecz drobiazgowo rozliczać innych, robiąc z tego sposób na własne kariery (niczego więcej przecież nie potrafią), dziś łkają, że zapanowała straszliwa cancel culture i że trwa purytańska ofensywa, gdy ich samych zaczyna się rozliczać z czystości ideologicznej czy z niepanowania nad siusiakiem, językiem czy flaszką i dostają to, co kiedyś sami chętnie oferowali innym.

Przejawiam je dzisiaj, gdy widzę, jak liberalna lewica, która hejtowała urojoną pisolewicę, czyli ludzi, którzy pochwalali niektóre pisowskie decyzje, teraz jest przez liberałów paranoicznie zapisywana do PiSu lub jego sojuszników za to, że poparła wielki transfer unijnych środków do Polski lub zrobiła sobie zdjęcie na Orlenie.

I tak dalej. Zwykle są to postawy ludzi ze środowisk uprzywilejowanych i inteligenckich. Ludzi, którzy mają wielkie biblioteczki, tytuły naukowe, kapitał intelektualny, bardzo zadzierają nosa itd. A jednocześnie są to ludzie, którzy nie przyswoili sobie gorzkich prawd lub słodkich wskazań zawartych w starych ludowych powiedzonkach. Na przykład, że nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. Że kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada. Że nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. I tak dalej.

Więc schadenfreude to nieładna postawa i niezbyt wzniosłe uczucie. Ale czyż nie jest uprawione, gdy towarzyszy perypetiom ludzi złych i bardzo do niedawna pewnych siebie i swojej siły?

Źródło
Opublikowano: 2021-05-09 22:29:09

Łakniemy

Remigiusz Okraska:


Mamy nowy tekst Michał Kowalówka, a w nim nieco o bierności. Ja co prawda uważam, że to, jacy jesteśmy, wynika w sporej mierze z realiów, w których funkcjonujemy, a nie odwrotnie, ale oczywiście nie można usprawiedliwiać całkowitej bezwolności: „Chcemy mieć wykształcone, świadome społeczeństwo, ale nie lubimy łożyć hajsu na publiczne szkolnictwo i na pensje nauczycieli. Najlepiej, żeby szkoły były prywatne, a dzieci z porządnych rodzin nie musiały siedzieć w jednej klasie z dziećmi lamusów i innych pięćsetplusów – to spowalnia postęp. Żądamy odpowiedzialnej, wykształconej, uczciwej klasy politycznej, ale nie lubimy zapisywać się do partii i związków zawodowych, niech się inni zapisują i niech po godzinach łażą na spotkania, zbierają podpisy czy coś. My mamy kolację do ugotowania i hbo do dokończenia. A najważniejsze i po pierwsze, to chcemy samorządności. Chcemy sami decydować o własnych sprawach. Chyba, że chodzi o zebranie wspólnoty mieszkaniowej, albo napisanie projektu dla budżetu obywatelskiego, to wtedy akurat nie”. Całość w linku:

Łakniemy

Źródło
Opublikowano: 2021-05-09 21:08:57

Już drukujemy nowy numer, ale wciąż w sprzedaży „Nowy Obywatel” nr 85. W naszym

Remigiusz Okraska:


Już drukujemy nowy numer, ale wciąż w sprzedaży „Nowy Obywatel” nr 85. W naszym sklepie internetowym do kupienia wersja papierowa lub elektroniczna. Numer niemal w całości poświęcony żywności, produkcji spożywczej, społecznym realiom tego, co jemy i jaki mamy wybór pożywienia. Jednym z tekstów jest artykuł Jan Skoczylas o tym, czym jest suwerenność żywnościowa i jak odzyskać kontrolę nad dostępem do dobrej jakości pożywienia kosztem agrobiznesu i wielkich koncernów spożywczych. 150 stron poważnych treści za jedyne 17 zł prosto do Twojej skrzynki pocztowej lub zaledwie 8 zł za wersję elektroniczną prosto do skrzynki e-mailowej. Jeszcze taniej wychodzi w prenumeracie papierowej lub cyfrowej. A właśnie trwa nasza akcja „Prezent za prenumeratę”, w ramach której zakup każdej nowej prenumeraty papierowej lub elektronicznej nagradzamy wybranym przez was atrakcyjnym prezentem: płytą, książką, broszurą, unikatowymi archiwalnymi numerami itp. Zapraszam do lektury i na zakupy: http://nowyobywatel.pl/sklep/


Źródło
Opublikowano: 2021-05-09 14:32:29

50. urodziny obchodzi katowicki Spodek. Cóż, można o PRL mieć rozmaite zdanie w

Remigiusz Okraska:


50. urodziny obchodzi katowicki Spodek. Cóż, można o PRL mieć rozmaite zdanie w kwestiach politycznych, moralnych czy ustrojowych, ale jeśli spojrzeć na ten okres przez pryzmat rozwoju kraju peryferyjnego i pamiętać, że punktem wyjścia poza nielicznymi i malutkimi wysepkami bogactwa były w tym kraju (w regionie co prawda mniej) chałupy z klepiskiem i bieda aż piszczy, to budowa czegoś takiego, ale i mnóstwa innych obiektów ledwie ćwierć wieku po wyniszczającej wojnie, robi wrażenie i sądzę, że zasłuży kiedyś na osąd nie laurkowy, ale o wiele bardziej zniuansowany niż dominujący dzisiaj. Szczególnie wtedy, gdy uwzględni on nie tylko mizerny punkt wyjścia, ale i dojścia, czyli gówniany dorobek plastikowo-szklano-tandetnej III RP, epoki wszechobecnej miernoty i brzydoty w wykonaniu komercyjnych fuchołapów na żołdzie „inwestora”. A kiedyś, kto wie, może w Polsce wolnej i sprawiedliwej społecznie będzie właśnie tu stolica, w regionie realnej pracy, a nie paplaniny, stolica Polski pracowitej, a nie próżniaczo-inteligenckiej.


Źródło
Opublikowano: 2021-05-08 20:03:27

A jeśli to jest już wreszcie początek końca tej marnej nadętej wyzyskowej neolib

Remigiusz Okraska:


A jeśli to jest już wreszcie początek końca tej marnej nadętej wyzyskowej neoliberalnej elitarnej ferajny, odpowiedzialnej za ogrom krzywd i morze łez w III RP? Może przemawia przeze mnie myślenie życzeniowe, kto wie. Ale coraz więcej jest sondaży z kilkunastoprocentowym poparciem dla PO. Ostatnia akcja z poparciem dla KPO i społecznym odbiorem tego pokazała, że partia Budki i jazgot liberalno-elitarnych komentatorów i autorytetów – trafia w społeczną próżnię. Czytam tekst przypominający, że po 5 latach rządów PiS ma znacznie lepsze notowania niż PO miała po swojej pięciolatce, a przede wszystkim wciąż utrzymuje większościowe poparcie. Widzę wyniki sprzedaży balcerowiczowskiej gadzinówki wychwalanej przez liberalną lewicę, a te wyniki to już średnio poniżej 60 tys. egz. na numer. Pamiętam czasy, gdy to było 10 razy tyle. I nie chodzi tylko o „zmierzch prasy papierowej”, bo ten zmierzch dotyczy wszystkich, a jednak w okresie rozkwitu prasy papierowej nie było tak, że GW miała ledwie 6 razy większą sprzedaż niż ówczesne, bardziej zresztą pluralistyczne, dzienniki prawicowe, a dzisiaj przewaga tego giganta nad czymś tak od zarania mizernym jak „Gazeta Polska Codziennie” wynosi właśnie tylko tyle.

Może jest to myślenie życzeniowe, może jeszcze się odrodzą, może hydrze odrosną głowy. A może to zapowiedź zgonu i pogrzebu. Może właśnie okazuje się, że temu towarzystwu kończy się już definitywnie paliwo do dalszej jazdy. Stworzone styropianowymi legendami, gdy bronili robotników zanim kilka lat później zniszczyli ich fabryki i społeczności. Stworzone uprzywilejowanym startem w postaci forsy, układów i lepszej pozycji wtedy, gdy rozdawano karty. Stworzone kumoterskimi prywatyzacjami i reprywatyzacjami, ukradzionymi pierwszymi milionami i miliardami. Forsą, mediami, dętymi opowieściami, ludzką naiwnością i ludzką nadzieją, a później już tylko reprodukowanymi w warunkach niemal zerowej konkurencji.

Oczywiście mają wciąż sporo, nie wylądują na dnie, zwłaszcza że PiS jest raczej miękiszonami niż porządnym rewolucyjnym reżimem, który na wzór Castro i Guevary zrobiłby z odpowiednikami reżimu Batistów porządek raz a dobrze. Ale coraz wyraźniej widać, że są przegrywami, że ich jęki i histerie są bezsilne, że legendy okazały się dęte i podłe, że roztrwonili kawał kapitału politycznego i symbolicznego. Zgon i pogrzeb wydają się już tylko kwestią czasu.

Oczywiście to nie oznacza, że zaniknie cała formacja. Będą w Polsce jakieś liberalne inicjatywy, jakieś kontynuacje środowiskowe, ideowe czy rodowe tej niecnej ferajny, ale istnieje spora szansa, że znacznie mniej zależne od postaci i grup obsadzonych w roli niejednoosobowego capo di tutti capi tej ośmiornicy. Niech jeszcze PiS przejedzie się po posadkach i wpływach w „kulturze” i akademii, niech uwali zagraniczne dotacje dla tutejszych agentur udających think tanki czy fundacje, niech przejmie czy osłabi jeszcze trochę „wolnych mediów”, niech kolejne marne typy zwieją do Berlina czy Brukseli, a to wszystko pójdzie w jeszcze większą rozsypkę i w spore przegrupowanie, bo dotychczasowi władcy będą mieli znacznie mniejsze możliwości tworzenia dworu podległego sobie w zamian za tłuste kąski z pańskiego stołu. Ci, którzy jeszcze dziś liżą to i owo dawnym potęgom, będą znacznie gorzej opłacani, część z nich straci tę pozycję w ogóle, więc nasilą się rejterady, a jak znam giętkość ich kręgosłupów to zaraz zaczną się amnezje, wypierania i tworzenie nowych legend, tak jak było choćby z mnóstwem świeżych nawróceń prospołecznych gdzieś tak od lat 2013-2015 w środowiskach ludzi mających niegdyś balcerowiczowską siekę w łbach lub zupełnie niezainteresowanych przez długie lata „nierównościami społecznymi”, za to czerpiących korzyści z tychże nierówności.

Nie mam pojęcia, jak wtedy będzie wyglądała scena polityczna, czy ten kraj będzie lepszy, to wszystko są sprawy otwarte. Wiem, że ja z okazji tego pogrzebu otworzę tokay, bo tu nie ma po kim i po czym płakać.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-08 17:50:10

Prezes nie będzie już alfą i omegą

Remigiusz Okraska:


Znowu planują zamach na demokrację, wolność i swobodę. A nie, zaraz: „Spółdzielnie mieszkaniowe będą musiały organizować wybory powszechne na stanowiska prezesów – zapowiada Ministerstwo Rozwoju. Szefów spółdzielni obecnie wskazują ich rady nadzorcze, zazwyczaj powiązane z prezesami. Efekt jest taki, że mieszkańcy nie mają realnego wpływu na to, kto kieruje spółdzielnią. Kluczowa zmiana polega na tym, że zarząd spółdzielni, a zatem prezesa i wiceprezesów powoływałoby walne zgromadzenie – czyli wszyscy członkowie spółdzielni”. Więcej w linku:

Prezes nie będzie już alfą i omegą

Źródło
Opublikowano: 2021-05-08 12:02:44

Co słychać w „wolnych mediach”? Ano na przykład w „wolnym medium” o nazwie Newsw

Remigiusz Okraska:


Co słychać w „wolnych mediach”? Ano na przykład w „wolnym medium” o nazwie Newsweek Polska, szefowanym przez antypisowskiego moralistę Lisa Tomasza, a wydawanym przez wolny i niezależny niemiecki koncern Axel Springer, możemy przeczytać takie oto śmiałe demokratyczne teksty: „Ważny pracodawca, płatnik podatków, ale przede wszystkim dobry sąsiad. Ponad 460 polskich restauracji McDonald’s działa wśród i dla lokalnych społeczności, będąc czymś więcej niż globalną siecią gastronomiczną. Czym jest lokalność w biznesie? Przedsiębiorstwa funkcjonujące na danym terenie tworzą miejsca pracy, współpracują z innymi firmami, generują dochody, płacą podatki, które zasilają lokalne społeczności. Jednak lokalność to nie tylko pieniądze. To też rozumienie potrzeb ludzi, którzy mieszkają wokół nas. To realne bycie blisko sąsiadów.
Tak właśnie działa ponad 460 restauracji McDonald’s, które można znaleźć w ponad 150 polskich miastach i miasteczkach”.

Oczywiście, jak głosi adnotacja nad tym wolnym i niezależnym tekstem, „Materiał powstał we współpracy z partnerem”.

No więc mam nadzieję, że PiS wróci do pomysłu opodatkowania wolnych i niezależnych. Ze stawką kilkakrotnie wyższą niż planował.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-07 19:28:15

Myślistwo w XXI wieku jest samo w sobie ohydne, ale takiego uprzywilejowanego

Remigiusz Okraska:

Myślistwo w XXI wieku jest samo w sobie ohydne, ale takiego uprzywilejowanego bogatego chujca z „błękitną krwią” należałoby wysłać do kamieniołomu na dożywocie:

„Prince of Liechtenstein shot Europe’s largest bear in Székely Land. Arthur, the 17-year old brown bear – registered as the largest in Europe – was shot during an illegally organised trophy hunt in a protected area near the village of Ozsdola in Székely Land. Prince Josef-Emanuel of Liechteinstein probably shot the protected animal”.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-07 17:28:33

Ja oczywiście wiem, że wrażliwi społecznie komcionauci wiedzą, że PiS nie buduje

Remigiusz Okraska:


Ja oczywiście wiem, że wrażliwi społecznie komcionauci wiedzą, że PiS nie buduje mieszkań, a powinien w 5 lat zrobić i mieszkania, i doskonały socjalizm, oczywiście w sytuacji, gdy w tym czasie wrażliwi będą głosowali na Trzaskowskiego, pisali felietoniki za hajs Sorosa i słali supliki do Bruxeli.

No ale koniec końców tak się składa, że mieszkam w prowincjonalnej pipidówie, w której ostatnie bloki spółdzielcze zbudowano siłą rozpędu na początku lat 90., później nie było nic, później deweloper postawił 2 czy 3 bloczki z drogimi mieszkaniami bez podłączenia do sieci CO. I tak przeżyliśmy tu ćwierć wieku wolnej i demokratycznej Polski. POwodziło się!

A później nastał mrok, brak demokracji znaczy się. I po tym ćwierćwieczu niebudowania niczego stało się tak, że pierwsze od dawien dawna trzy bloki z mieszkaniami komunalnymi za publiczne środki postawiono, co za przypadek, właśnie za rządów PiS. A dzisiaj władze lokalne podpisały z Gowinem umowę, która daje zielone światło i hajs na budowę kolejnych 145 mieszkań publicznych w 50-tysięcznej miejscowości.

Demokracjo, wróć, bo już naprawdę nie dajemy rady 🙁

Źródło
Opublikowano: 2021-05-07 14:55:42