Uniewinniam dłużników Zbyt często myli się u nas słowo „winny” ze słowem „win

Piotr Ikonowicz:

Uniewinniam dłużników

Zbyt często myli się u nas słowo „winny” ze słowem „winien”. Dłużnik zalegający z płatnościami jest często nazywany przestępcą, a już, kiedy zalega z czynszem, odsądza się go od czci i wiary. Żaden hejt nie wylewa się za to na biznesmenów, którzy notorycznie nie wypłacają albo opóźniają wypłatę wynagrodzeń. A przecież konsekwencją owego okradania ludzi pracy z wynagrodzeń jest to, że stają się oni niewypłacalni. Tak więc pracodawca, który nie płaci za robotę nie ponosi żadnych konsekwencji, a pracownik owszem, może wylecieć z mieszkania, może mu zostać wypowiedziany kredyt, itp.
W im większych jesteście kłopotach tym gorszą macie opinię, w myśl zasady, że zwycięzca… Więcej

Źródło
Opublikowano: 2021-05-13 03:17:51

Brzeźno żyje już latem

Grzegorz Ilnicki:


Brzeźno żyje już latem 🏖🏄🏼‍♀️


Źródło
Opublikowano: 2021-05-12 20:39:02

Realia pracy zdalnej – nie wszystko złoto, co się świeci

OZZ Inicjatywa Pracownicza:


Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, na koniec ubiegło roku ponad półtora miliona pracowników i pracownic wykonywało swoją pracę z domu. Większość z osób pracujących w ten sposób robiło to na podstawie wprowadzonego w rządowych „tarczach antykryzysowych” trybu „pracy zdalnej”.

Aby poznać realia pracy zdalnej, w lutym i marcu br. przeprowadziliśmy ankietę w komisjach Inicjatywy Pracowniczej, które działają w zakładach pracy gdzie zastosowano ten tryb świadczenia pracy. Wyniki tego wstępnego badania wskazują, że – zgodnie z przysłowiem – „nie wszystko złoto, co się świeci”, a praca zdalna tworzy cały szereg nowych problemów dla świata pracy. ⬇⬇⬇

Realia pracy zdalnej – nie wszystko złoto, co się świeci

Źródło
Opublikowano: 2021-05-12 14:28:56

Upamiętnianie Zagłady jest łatwe – oddziela nas od Zagłady

Łukasz Najder:


bardzo interesująca rozmowa. zalecam.

„Weźmy szkołę ekonomiczną na Stawkach. Zachowały się zdjęcia z lat 50. i 60., na których widzimy akademie, lekcje wuefu i tym podobne odbywające się wśród ruin ramp, z barakami dawnego Umschlagplatzu w tle. To, co działo się w tych przestrzeniach, i to, jak one były po wojnie na różne sposoby użytkowane i udomawiane, tworzy niesamowity efekt zacierania przeszłości. Na przykład w budynku wydziału psychologii tuż po wojnie na krótko zamieszkali ludzie, w budynku szkoły swoją bazę miał PKS, ze stacjami paliw wpisanymi w ciągle obecny pejzaż Umschlagplatzu, na Żelaznej, w piwnicach, gdzie mieściło się więzienie, po wojnie cele przerobiono na mieszkania.

[…]

Moim największym odkryciem jest to, jak wiele materialnych pozostałości po czasach okupacji ciągle jest w tych przestrzeniach. Choćby klatki schodowe w szkole na Stawkach, tak często pojawiające się we wspomnieniach osób, które przeszły przez Umschlagplatz. Można je uznać wręcz za część machiny zabijania warszawskich Żydów: uwięzieni musieli nimi zbiegać morderczym tempem, popędzani, bici. Jeśli ktoś upadł, był tratowany przez tłum. Obie boczne klatki schodowe w budynku B, wschodnia i zachodnia – zachowały się niemal w nienaruszonym stanie: to są te same drzwi, poręcze, schody”.

Upamiętnianie Zagłady jest łatwe – oddziela nas od Zagłady

Źródło
Opublikowano: 2021-05-12 09:07:36

Niedawno cytowałem tu państwu, jak „wolne medium” Newsweek Polska robi reklamę w

Remigiusz Okraska:


Niedawno cytowałem tu państwu, jak „wolne medium” Newsweek Polska robi reklamę wszechświatowej sieciówce McDonald’s i przedstawia ją jako firmę niemal lokalną i zatroskaną o lokalne społeczności, a wszystko to publikuje nie jako reklamę, lecz materiał, który „powstał we współpracy z partnerem”, a zatem udaje zwykły tekst. Dziś, na swoje nieszczęście, zetknąłem się z tekstem z innego „wolnego medium”, mianowicie ponoć postępowo-lewicującej Polityki, a dokładnie mówiąc z materiałem „Sztuka inwestowania w nieruchomości”. W tymże materiale pewien pan z pewnego holdingu opowiada, subtelnie reklamując inwestycje swojej firmy, w kraju drastycznego niedoboru przystępnych cenowo i sensownych jakościowo mieszkań:

„To fascynujące, w jaki sposób potrzeba kreowania miasta przeradza wizję w projekt, a następnie fundament pod budowanie lepszego życia. Widzę podobną fascynację u naszych klientów. Ich wysokie poczucie estetyki budzi potrzebę otaczania się ikonami designu, przebywania w niebanalnie zaprojektowanej przestrzeni, mieszkania w unikatowym miejscu. […] Dzieła sztuki warte miliony przyrównać możemy do najlepszych i najdroższych adresów, które kolekcjonują koneserzy. Nie godzą się na kompromisy, wymagają pięknej architektury, wysublimowanych wnętrz i topowej lokalizacji. Wybór inwestycji definiuje ich charakter, pozwala wyrazić własną osobowość, wskazać na przynależność do wybranej grupy. Widać to u klientów Banku Polskiego 1929 w Gdyni czy Moderny Powiśle w Warszawie. To projekty o niesamowitej historii miejsca i estetyce. Koneserzy kupują to, co im się podoba. Modernistyczna architektura naszych projektów jest dla nich jak nurt w sztuce, w którym upatrują wartość i się z nim utożsamiają. Wartość tych nieruchomości zabezpieczy też ich majątki przed galopującą inflacją. […] Kolekcjonerem stajemy się z czasem. Zaczynamy od nieruchomości, która staje się naszym domem. Następnie second home – w miastach, w których często przebywamy, a potem kolekcja staje się inwestycją. Koneserzy poszukują topowych lokalizacji. Wartością dla nich może być adres, historia czy zabytkowy charakter. Dla klientów Banku Polskiego 1929, najważniejszą wartością była lokalizacja na ul. 10-lutego w Gdyni, w sąsiedztwie restaurowanego arcydzieła. Renowacja zabytkowego gmachu w ramach naszego projektu, stała się czymś osobistym dla nich, pewnym manifestem siebie”.

Pod tym bełkotem widnieje adnotacja „Materiał przygotowany we współpracy z Moderna Holding”.

Nie wiem tylko, czy bardziej odpychają mnie tacy ludzie z takimi wywodami, czy takie „wolne media” robiąca dziwkę z etyki dziennikarskiej, czy taka lewica, która optowała przeciwko dodatkowemu opodatkowaniu tak marnego procederu pod pozorem obrony „wolnych mediów”, które to „wolne media” chwilę później zresztą wylały lewicy na głowę szambo tylko dlatego, że nie chciała chodzić zawsze i wszędzie na smyczce PO.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-11 22:58:17

Cieszę się, że mój klub, Lewica, będzie miał szansę naprawić swoje stanowisko

Adrian Zandberg:

Cieszę się, że mój klub, Lewica, będzie miał szansę naprawić swoje stanowisko w kwestii fatalnego projektu o podwyżkach dla posłów. Bardzo bardzo dobrze, że senator Konieczny i senatorka Morawska-Stanecka w imieniu całego Klubu Lewicy złożą wniosek o odrzucenie tej ustawy w Senacie. Cieszę się, że udało się wypracować wspólne stanowisko.

Od początku głosowałam przeciwko podwyżkom uposażeń poselskich.

Od marca wiele Polek i Polaków pracuje za 80 proc. swojej normalnej pensji. Rośnie liczba bezrobotnych. Co trzecia osoba zarejestrowana jako bezrobotna nie ma jeszcze 30 lat. Młodzi bezrobotni często zostają bez środków do życia, bo wszystko, co mieli przed kryzysem to niepewna praca na umowie… Więcej

Źródło
Opublikowano: 2021-05-11 21:56:04

Samorządy nie mogą promować i tolerować wyzysku

OZZ Inicjatywa Pracownicza:

Rafał Trzaskowski na antenie TVN24 przyznał, że wraz z innymi samorządowcami rozważa powołanie społecznego rzecznika praw obywatelskich. My proponujemy władzom samorządowym powołanie rzecznika ds. pracowników. Czas, aby samorządy zadbały o miejsca pracy odpowiednio opłacone, bez wyzysku i łamania praw pracowniczych.

Samorządy nie mogą promować i tolerować wyzysku

Źródło
Opublikowano: 2021-05-11 16:26:27

Rozmawialiśmy ostatnio z Zuzanna Dąbrowska o pracy w pandemii. Wnioski są smutne

Grzegorz Ilnicki:


Rozmawialiśmy ostatnio z Zuzanna Dąbrowska o pracy w pandemii. Wnioski są smutne, bo niedoskonałości prawa pracy i jego ułomności widać najbardziej, gdy pojawia się kryzys. Najgorzej w tym kryzysie mają ci, którzy zawsze mieli źle, a więc osoby na śmieciówkach i to zarówno tych cywilnych, jak i pracowniczych (umowy terminowe). Zapraszam do zobaczenia całości tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=ZAAi4h1fraQ


Źródło
Opublikowano: 2021-05-10 22:33:23

Ogólnopolski Strajk Kobiet potrzebuje tańszych mieszkań

Maja Staśko:


Mój nowy tekst dla Krytyka Polityczna – o Ogólnopolski Strajk Kobiet i Funduszu Odbudowy. Ruch feministyczny nie jest i nigdy nie był jednolity. Dyskusja o głosowaniu nad Funduszem Odbudowy przypomniała o istnieniu jego dwóch wyraźnych odłamów: liberalnego i socjalnego. Obydwa ścierają się w Ogólnopolskim Strajku Kobiet. Ja liczę, że wygra ten socjalny.

W tekście znajdują się także historie osób. Dziękuję każdej z nich za podzielenie się swoją historią.

,,Gdy miałam 18 lat, wyszłam z patologicznej rodziny tylko z plecakiem. Chodziłam czasem głodna i mieszkałam kilka miesięcy kątem u kogoś. Dzięki temu, że miałam obok siebie kilka pomocnych dłoni, teraz jest mi lepiej. Po co ktoś ma mieć tak samo ciężko jak ja? Nie chcę tego dla nikogo, bo wiem najlepiej, ile to kosztuje. I jakie potrafi wyrządzić szkody w człowieku. Byłam na strajkach samochodowych z mężem i małym synkiem. Rzucali we mnie petardami pod kościołem w Łodzi. Ban od OSK to jakbym w twarz dostała.”

,,Mieszkam w Wągrowcu, w mniejszym mieście pod Poznaniem. Jestem tegoroczną maturzystką i dorabiam w gastronomii. Od października będę musiała wynajmować mieszkanie, żeby mieć możliwość podjęcia studiów w Poznaniu. O kupnie, niestety, nie ma mowy, bo ceny mieszkań są z kosmosu. Kredytu również nie dostanę bez stabilnego zatrudnienia. Dla mnie te mieszkania byłyby szansą na dobre warunki do życia i możliwość opuszczenia domu rodzinnego. Po udziale w protestach i ogromnym wsparciu dla OSK czuję teraz złość i rozczarowanie…”

„Mieszkam w Krakowie, ale pochodzę z małej miejscowości na Podkarpaciu – moje środowisko tam jest bardzo prawicowe i katolickie. Wyłamując się ze swoim aktywizmem, dosłownie naraziłam się na ostracyzm. Kontakty z rodziną są teraz słabe, bo nie podoba im się to, co robię.
Organizowałam dwa strajki w Krakowie. Na jednym z nich było nas 10 tysięcy! I to ja zorganizowałam. Ja, zwykła dziewczyna z Podkarpacia.
Po czym dostałam od OSK bana, bo zapytałam, czy opublikowane stanowisko jest stanowiskiem całego OSK, czy było przedyskutowane z liderkami OSK w innych miejscowościach, czy to tylko stanowisko Warszawy.
To MY tworzymy strajk, to MY się wspieramy. Ale to też MY organizujemy te wydarzenia, to nie tylko Marta Lempart i Klementyna Suchanow”.

Ogólnopolski Strajk Kobiet potrzebuje tańszych mieszkań

Źródło
Opublikowano: 2021-05-10 13:02:02

Nie wiem czy zwróciliście uwagę na doniesienia prasowe w sprawie zatrudnienia

Adrian Zandberg:

Nie wiem czy zwróciliście uwagę na doniesienia prasowe w sprawie zatrudnienia w tymczasowym Szpitalu Nardowym. Konkretnie w sprawie warunków zatrudnienia personelu sprzątającego. Prasa donosi, że oferowana stawka wynosi 16 zł za godzinę pracy netto. Praca, mimo wykonywania jej w określonych godzinach, w określonym miejscu i pod kierownictwem przełożonych, ma być wykonywana w oparciu o umowę cywilno-prawną, co może stanowić naruszenie art. 22 par 1(2) Kodeksu Pracy (“Nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy, określonych w § 1.”). Wysokość proponowanego wynagrodzenia jest znacznie niższa, niż ta proponowana na rynku za… Więcej

Źródło
Opublikowano: 2021-05-10 05:01:58

76 lat temu zakończyła się największa wojna w historii ludzkości, która na cał

Razem Warmińsko-Mazurskie:

76 lat temu zakończyła się największa wojna w historii ludzkości, która na całym świecie pochłonęła dziesiątki milionów ofiar.

W niedzielę, 9 maja na cmentarzu wojskowym przy ulicy Szarych Szeregów w Olsztynie członkowie i członkinie lokalnego okręgu partii Razem wspominali ludzi, którzy bohatersko walczyli z plugastwem nazizmu i faszyzmu. Bo walczyli oni o przyszłość dla swoich dzieci i wnuków, przyszłość pełną wolności, demokracji, pokoju i równości. Ich tytaniczna praca, walka i poświęcenie to fundament obecnego znanego nam świata. Niech na ich spuściźnie wiecznie kwitną prawa człowieka, solidarność i tolerancja.

9 maja obchodziliśmy także dzień Europy. Deklaracja Schumana podpisana w 1950 roku stworzyła fundamenty pod dzisiejszy kształt Unii Europejskiej.

Szczególnie dziś potrzebujemy być bardziej zjednoczeni w różnorodności niż kiedykolwiek wcześniej. NIGDY WIĘCEJ WOJNY!

Źródło
Opublikowano: 2021-05-09 22:26:57

wspaniały Thomas Ruggles Pynchon, Jr. kończy dzisiaj 84 lata

Łukasz Najder:


wspaniały Thomas Ruggles Pynchon, Jr. kończy dzisiaj 84 lata

„Na początku lat sześćdziesiątych pewien mieszkający pod Los Angeles urzędnik z koncernu Yoyodyne, zajmujący w hierarchii korporacji miejsce ponad inspektorem, lecz poniżej wiceprezesa, w wieku trzydziestu dziewięciu lat został wylany z pracy przez komputer, który zastąpił człowieka na tym stanowisku. Ponieważ nasz urzędnik od przedszkola karmiony był eschatologią wskazującą drogę wyłącznie ku prezydenturze USA lub śmierci, wytrenowano go zaś tylko w podpisywaniu specjalistycznych dokumentów, których nie rozumiał, i do brania odpowiedzialności za galopujący amok specjalistycznych przedsięwzięć, które wciąż robiły klapę z przyczyn drobiazgowo potem objaśnianych urzędnikowi przez specjalistów, pierwsze myśli faceta dotyczyły, rzecz jasna, samobójstwa”.

T. Pynchon „49 idzie pod młotek” (przeł. P. Siemion)

Źródło
Opublikowano: 2021-05-08 22:57:26

„Wyborcza” kończy dziś 32 lata, koledzy i koleżanki publikują posty wspominkowe, więc nie byłabym sobą, gdybym nie wykor

Adriana Rozwadowska:


„Wyborcza” kończy dziś 32 lata, koledzy i koleżanki publikują posty wspominkowe, więc nie byłabym sobą, gdybym nie wykorzystała tej okazji do stworzenia FAQ o mojej pracy.
Lojalnie uprzedzam, że jest rozczarowujące i służy wyłącznie wypisaniu się z rzeczy, których napisać jakoś nie było okazji. A oto i ono.
1. „Czy Michnik ingeruje w twoje teksty?”
Nie, nigdy Michnik w nic mi nie zaingerował, nie sądzę nawet, aby poświęcił mi więcej niż dwie myśli w życiu. Sądzę, że jakieś 89 ich procent poświęca rosyjskim filozofom czy czemuś równie nieinteresującemu.
2. „Jaki jest Michnik?”
Chodzi po Agorze w Crocsach i pali czerwone Marlboro setki (wow!), poza tym chyba całkiem zwyczajny.
3. „Jak wy się tam znosicie w tej redakcji z Gadomskim i Maziarskim? Mówicie sobie w ogóle cześć?”.
Przykro mi, ale mówimy. Jak w pracy w sklepie czy banku masz kolegę, który ma liberalne poglądy, to prowadzisz z nim wojnę podjazdową i płatasz mu złośliwe figle? Nie? No właśnie. Chyba za często jest zapominane, że media, prócz bycia opiniotwórczymi tubami, są także po prostu miejscami pracy ludzi, którzy w kontakcie oko w oko starają się być dla siebie dość normalni. Co innego, gdy czytam przez nich napisane.
4. „Czemu kłamiesz, że Wyborcza.pl i Gazeta.pl to są dwa różne portale?”
Bo nigdy nie kłamię. Ale zostawmy to już, PROSZĘ.
5. „Czy zatrudniono cię, aby nadać Gazecie ludzki rys?”
Niestety nie, bo to by znaczyło, że byłam znana i/lub miałam jakąś sensowną pozycję negocjacyjną. Młodych dziennikarzy z rachitycznym doświadczeniem, którzy mają służyć do produkcji prostego kontentu, nie zatrudnia się jak gwiazd, ani w ogóle nie myśli, że kiedykolwiek popełnią jakąś publicystykę.
Trafiłam do tej pracy przypadkiem jako dziennikarka lokalna pisząca o klombach i kotach, co wlazły na drzewo i przyjechała straż, moje poglądy były niewiadomą, nikt o nie nie pytał, a ja nie przyszłam do Wyborczej w celu ich promowania.
Bo mało kto chce wierzyć, ale dziennikarze też mają żołądki, więc kiedy przeprowadziłam się do Warszawy, byłam bezrobotna i odpadłam nawet w rozmowie kwalifikacyjnej do Natemat.pl, nieprzesadnie wybrzydzałam, kiedy – ku mojemu zdumieniu, ale takiemu ZDUMIENIU – w Wyborczej nie tylko nie przeprowadzono na mnie stuetapowej rekrutacji wyżymającej kandydatkę jak szmatkę (jak w portalach różnej maści), ale po prostu pogadano, okej, widzimy się w poniedziałek. Moje myśli krążyły wówczas, przysięgam, niemal wyłącznie wokół faktu posiadania pracy i dochodu. Gdzie właściwie ta praca – to do mnie dotarło dopiero po jakimś pół roku. Miałam 29 lat i po raz pierwszy dostałam pieniądze, za które dało się utrzymać. Heroizm odrzucenia tej oferty ze względu na linię Gazety nie wpadł mi do głowy.
6. „Bardzo ciekawą masz tę pracę, pewnie bardzoś zadowolona”.
Nie. Albo trochę jak w tej piosence tego tam, ble, Glacy. To jest praca dla ludzi hiperaktywnych, którzy odnajdują się w ciągłym strumieniu informacji. Którzy w weekend walną się na kanapę, włączą telewizor, i nie przeszkadza im, że najpierw zobaczą w nim koleżankę, potem szefa, który co dopiero ich – w piątek o 16:53 – zrugał, i któremu wiszą tekst, a na końcu dowiedzą się, że dzieje się coś, o czym natychmiast powinni napisać. Mnie to przytłacza.
7. „To musi być stres, że dużo ludzi czyta, co napisałaś?”
Żaden stres jest to. Teksty oddaje mi się analogicznie jak rozprawkę w szkole podstawowej. Pani (redaktorka) zadaje, ty piszesz, oddajesz pani, ona ma uwagi, jej opinia siłą rzeczy jest ważna, bo od tej zależy twoje dalsze trwanie, a potem to wpada do internetu i szczerze mówiąc – choć próbowałam – nie umiem wykrzesać w sobie ni strzępka takiej samoświadomości, że ktoś to czyta, i że w ogóle to moje. Nie mam też poczucia wpływu na rzeczywistość. Dziwne, ale tak jest.
8. „Czemu zajęłaś się rynkiem pracy?”
Bo przypadkowo mój pierwszy tekst w GW – i nie był to mój pomysł – traktował o strajkach w Niemczech, a potem poproszono mnie o taki o Państwowej Inspekcji Pracy, zaś po miesiącu napisałam o spacyfikowaniu jakiegoś związku zawodowego „przez Niemca”. Że mam jakąś konkretną specjalizację, dotarło do mnie po kwartale. Ale! Z pewnością tak się stało, bo te przypadki padły na podatne podglebie: dość długi ikspirjens w pracach za poniżej minimalnej na śmieciówce albo na czarno. Pamiętam także, jak szukając pierwszej pracy w czasach, kiedy bezrobocie w mojej grupie wiekowej wynosiło 50 proc., stałam w kolejkach na rozmowy rekrutacyjne – tak, kolejkach – a potem proszono nas trójkami. Podczas jednej z takich rozmów mój współtrójkowicz w połowie widzenia oświadczył pani pracodawczyni, że nie podobają mu się warunki, więc on już może sobie pójdzie. Na co pani zbeształa go wróżąc, że ten nigdzie nie zajdzie, bo ona zaczynała od sprzedaży perfum na ulicach, a dziś ma firmę, nie wybrzydzała, a on wybrzydza, zwykły roszczeniowy dzieciak (…). Z kilkoma dziewczynami z tych kolejek to niemal nawiązałam przyjaźnie, napataczałyśmy się na siebie wciąż. Pierwsze antydepresanty w życiu wzięłam tuż po zakończeniu mojej kariery w sieci „Piotr i Paweł”. Paskudne miejsce, nie płakałam, jak upadło.
9. „Dlaczego nie szanujesz pracodawców?”
Przeciwnie! Bardzo szanuję! Serio podziwiam, bo nie dałabym rady być sobie sama sterem, okrętem, i żeglarką. Przegięta moja pozycja wynika wyłącznie z konstatacji i postanowienia, że kiedy 90 proc. dziennikarzy pisze o rynku pracy z pracodawczego, to może ja będę z pracowniczego. No ale to ja podpadam, to ja jestem nieobiektywna. Ano właśnie.
10. „Dlaczego jesteś nieobiektywna?”
Bo obiektywizm w dziennikarstwie to jest bullshit. Poglądy wyłażą zawsze, choćby pod postacią doboru gości do tekstu czy poprzez postawienie akcentów. Uważam więc za uczciwy panujący w niektórych rozsądniejszych krajach model otwartego przyznawania się do poglądów, a w celu zachowania minimum równowagi po prostu stosowania elementarnego warsztatu i oddzielania informacji od publicystyki. Irytuje mnie, że nasze polskie polityczne centrum ubrdało sobie, że jest obiektywne, a potem czytasz czy oglądasz tego Giertycha na zmianę z Marcinkiewiczem jako bezstronnych ekspertów. Pamiętajcie! Jeśli jakiś dziennikarz twierdzi, że jest obiektywny, na 90 proc. głosuje na PO.
11. „To pismo z Amazona i od innych korporacji, które grożą procesem, to musiało być duże obciążenie psychiczne?”
Nie. Tego to sama nie rozumiem, tj. rozumiem, bo taka moja uroda, że jestem impulsywna, mam znacznie chyba wyższą niż średnia skłonność do ryzyka i rzadko myślę o konsekwencjach wyborów, co wiedzie moje życie na manowce, ale ma też niekwestionowane plusy. Każda taka sytuacja wydaje mi się nierzeczywista, więc śmiało w nią wchodzę i niewiele myślę. No może jakby mnie ktoś próbował postraszyć 212 kk, to jęknęłabym, i to wcale nie cichutko. No właśnie: czas wysłać ten przepis w kosmos!
12. „Skąd ci się wzięły takie poglądy?”
Nie wiem. One się wzięły tak samo, jak się wziął mój ateizm: pamiętam, że już jako 5-latka w zerówce na religii patrzyłam z osłupieniem na dzieci wsłuchane w księdza. Nie mogłam uwierzyć, jak można w to wierzyć, i ani przez sekundę w życiu nie spłynęła na mnie łaska wiary. Było mi przykro i czułam się wyobcowana, bo koleżanki uczestniczyły w Pierwszej Komunii Świętej czy innych roratach z jakimś takim większym przekonaniem i radością. Z poglądami było dość identycznie.
13. „Co ci się podoba w Agorze?”
To naprawdę bardzo dobry projekt JEMS Architekci, łączący ażurowe konstrukcje z metalu i drewna, przełamany zielenią.
14. „Czemu te media tak pikują?”
Bo internet, PiS, czytelnicy. W tej kolejności.
W przypadku tych ostatnich idzie mi o tych, którzy najpierw wymagają, a potem – deklaratywnie – zapłacą. To jak z tymi pracodawcami, którzy dadzą umowy o pracę, jak tylko pracownicy przestaną się obijać. Wiadomo, że nastąpi to nigdy.
15. „A co ci się przydarzyło zabawnego w związku z miejscem pracy?”
Poszłam do lekarza typu typowy profesor, czyli proszę siadać, a teraz będę miał na panią wywalone. Wprost oświadczył mi, że muszę poczekać w milczeniu, albowiem on zamierza doczytać artykuł w dzisiejszej „Wyborczej” – interesujący, o produkcji kwiatów, a on w zeszłym roku wydał na kwiaty do ogrodu 20 tys. zł, ale mu rozkradli niestety. Kiedy oświadczyłam, że, o!, to akurat mój tekst (co sprawdził porównując trzykrotnie nazwisko w karcie i pod tekstem), zaczął traktować mnie jakby godniej, po czym wykrzyknął radośnie, że ma kilka pacjentek z mojego tytułu, i począł opowiadać mi o ich dolegliwościach. Był to ginekolog, pozdrawiam koleżanki!
16. „Co wkurza cię w innych dziennikarzach?”
Manieryzm. Chryste panie, ileż go. Wiecie, np. dziennikarz gospodarczy od giełdy, to zakłada błękitną koszulę i czerwone szelki, i tym sumptem uważa, że jest poważny i bardziej kompetentny. Komentatorzy silący się na anturaż bezstronnego eksperta z BBC. Nadreprezentacja mających uchodzić za mądre, utartych frazesów w wypowiedziach. Brak szczerości jest efektem.
17. „To musi być trudne, kiedy codziennie obrażają cię w komentarzach?”
A to pół biedy. Kiedyś bolał każdy taki, dzisiaj już rzadko. Strzela mnie za to, kiedy ktoś używa mojego miejsca pracy jako argumentu w rozmowie – a to nierzadkie. Polemizujesz sobie raźno w czasie wolnym przy winie o czymkolwiek, wtem: „No tak, masz taką opinię, bo wy tam u tego Michnika to…” To obrzydliwe, bo dehumanizujące. Do głowy by mi nie przyszło skonstruowanie frazy: „No tak, tak mówisz, bo wy w tym Tesco…”.
18. „Co cię wkurza w czytelnikach?”
Że lepiej wiedzą, na czym polega moja praca niż reprezentanci mojego zawodu. Wypowiadam się jako pracownica mediów, nie zaś logotyp Agory. I tego, że nie doceniają roli mediów w demokracji, co doskonale uwypuklił niedawno podatek reklamowy, którym chciano karać Wyborczą za zbrodnie Pudelka.
19. „Najbardziej znienawidzone pytanie, jakie jest ci zadawane notorycznie?”
Tu nie mam żadnych wątpliwości: „A co powinna zrobić lewica, żeby wygrać?” Nic. Ma trwać, pracować nad sobą, i czekać na okazję, którą przyuważy i złapie i wykorzysta, bo nad sobą pracowała. Politykę tworzą okazje, i nie da się tu niczego przewidzieć.
20. „Chcesz coś jeszcze powiedzieć?”
Tak. Że także w tym poście pojawiają się anglicyzmy i pokraczne spolszczenia. Na Facebooku nie jestem w pracy, a moje posty są moim strumieniem świadomości płynącym ze spaczonej memami głowy. Coraz częściej dają o sobie znać antyfani słowotworzenia, ale ja się nie ugnę.
Wszystkim, którzy dobrnęli do końca, niezwykle dziękuję. Jestem wzruszona.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-08 19:23:35

W Dzień Zwycięstwa wspomnijmy miliony ofiar najstraszliwszej wojny, jaką widział

Razem:


W Dzień Zwycięstwa wspomnijmy miliony ofiar najstraszliwszej wojny, jaką widziała ludzkość. Wspomnijmy ludzi, którzy bohatersko walczyli z plugastwem nazizmu i faszyzmu. Bo walczyli oni o przyszłość dla swoich dzieci i wnuków, przyszłość pełną wolności, demokracji, pokoju i równości.

Oddajmy hołd również tym, którzy mając pęknięte serca po utracie najbliższych, zakasali rękawy i zaczęli odbudowywać Polskę i wyciągać jej piękno spod gruzów.

Ich tytaniczna praca, walka i poświęcenie to fundament obecnej Europy. Niech na ich spuściźnie wiecznie kwitną prawa człowieka, solidarność i tolerancja.

Nie możemy dać sobie tego zabrać. Nie możemy pozwolić na podeptanie tego. Niech brunatne bestie nie podnoszą łbów. Nigdy więcej wojny!



Źródło
Opublikowano: 2021-05-08 10:07:26

Co słychać w „wolnych mediach”? Ano na przykład w „wolnym medium” o nazwie Newsw

Remigiusz Okraska:


Co słychać w „wolnych mediach”? Ano na przykład w „wolnym medium” o nazwie Newsweek Polska, szefowanym przez antypisowskiego moralistę Lisa Tomasza, a wydawanym przez wolny i niezależny niemiecki koncern Axel Springer, możemy przeczytać takie oto śmiałe demokratyczne teksty: „Ważny pracodawca, płatnik podatków, ale przede wszystkim dobry sąsiad. Ponad 460 polskich restauracji McDonald’s działa wśród i dla lokalnych społeczności, będąc czymś więcej niż globalną siecią gastronomiczną. Czym jest lokalność w biznesie? Przedsiębiorstwa funkcjonujące na danym terenie tworzą miejsca pracy, współpracują z innymi firmami, generują dochody, płacą podatki, które zasilają lokalne społeczności. Jednak lokalność to nie tylko pieniądze. To też rozumienie potrzeb ludzi, którzy mieszkają wokół nas. To realne bycie blisko sąsiadów.
Tak właśnie działa ponad 460 restauracji McDonald’s, które można znaleźć w ponad 150 polskich miastach i miasteczkach”.

Oczywiście, jak głosi adnotacja nad tym wolnym i niezależnym tekstem, „Materiał powstał we współpracy z partnerem”.

No więc mam nadzieję, że PiS wróci do pomysłu opodatkowania wolnych i niezależnych. Ze stawką kilkakrotnie wyższą niż planował.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-07 19:28:15

Ja oczywiście wiem, że wrażliwi społecznie komcionauci wiedzą, że PiS nie buduje

Remigiusz Okraska:


Ja oczywiście wiem, że wrażliwi społecznie komcionauci wiedzą, że PiS nie buduje mieszkań, a powinien w 5 lat zrobić i mieszkania, i doskonały socjalizm, oczywiście w sytuacji, gdy w tym czasie wrażliwi będą głosowali na Trzaskowskiego, pisali felietoniki za hajs Sorosa i słali supliki do Bruxeli.

No ale koniec końców tak się składa, że mieszkam w prowincjonalnej pipidówie, w której ostatnie bloki spółdzielcze zbudowano siłą rozpędu na początku lat 90., później nie było nic, później deweloper postawił 2 czy 3 bloczki z drogimi mieszkaniami bez podłączenia do sieci CO. I tak przeżyliśmy tu ćwierć wieku wolnej i demokratycznej Polski. POwodziło się!

A później nastał mrok, brak demokracji znaczy się. I po tym ćwierćwieczu niebudowania niczego stało się tak, że pierwsze od dawien dawna trzy bloki z mieszkaniami komunalnymi za publiczne środki postawiono, co za przypadek, właśnie za rządów PiS. A dzisiaj władze lokalne podpisały z Gowinem umowę, która daje zielone światło i hajs na budowę kolejnych 145 mieszkań publicznych w 50-tysięcznej miejscowości.

Demokracjo, wróć, bo już naprawdę nie dajemy rady 🙁

Źródło
Opublikowano: 2021-05-07 14:55:42

Tysiące pracowników pomocniczych pracujących w placówkach ochrony zdrowia, mimo

Marcelina Zawisza:


Tysiące pracowników pomocniczych pracujących w placówkach ochrony zdrowia, mimo pracy na oddziałach covidowych przez długie miesiące nie dostało dodatku covidowego.

Z doniesień prasowych wynika, że w końcu Ministerstwo choć trochę się zreflektowało i planowany jest jednorazowy przelew w wysokości 5 tysięcy złotych. To dobry kierunek, ale kwota zwyczajnie nie jest zadowalająca. Pamiętajmym, że salowe i sanitariusze od początku pandemii mają kontakt z zakażonym – tak jak medycy są na pierwszej linii frontu i bez nich szpitale nie mogłyby funkcjonować.

Do tego nie wiadomo czy pieniądze w ogóle dotrą do pracowników, których zatrudniają zewnętrzne firmy. Przypomnijmy, że w tym sektorze outsourcing jest szalenie powszechny.

Stąd moje pytania do Ministra Zdrowia:

1. Czy wynegocjowana w ramach zespołu trójstronnego premia będzie dotyczyła również pracownic i pracowników zatrudnianych przez firmy zewnętrzne?

2. Czy premia dla pracownic i pracowników zatrudnianych przez firmy zewnętrzne zostanie przekazana im bezpośrednio, czy Ministerstwo przewiduje inny mechanizm jej przekazania?

3. Jeżeli środki na wypłatę premii zostaną przekazane pracownicom i pracownikom pośrednio przez firmy zewnętrzne – jak rząd planuje dopilnować, że premie rzeczywiście trafią do pracownic i pracowników?


Źródło
Opublikowano: 2021-05-07 08:54:44

Legalna aborcja i dofinansowanie szpitali powiatowych.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk:



Legalna aborcja i dofinansowanie szpitali powiatowych.
Swoboda zgromadzeń i mieszkanie, na które nie trzeba brać 30-letniego kredytu.
Wolne sądy i godne emerytury.
Ochrona klimatu i pieniądze dla pracowników i firm poszkodowanych w pandemii.
Świeckie państwo i rozbudowa sieci żłobków.
Równość małżeńska i inwestycje w zielony transport publiczny.

Polska nie jest skazana wybór: „albo wolność, albo bezpieczeństwo”. Lewica walczy o jedno i drugie 💪


Źródło
Opublikowano: 2021-05-06 20:27:28

Wyciek nagrań influencerki z kamerek erotycznych. „Praca na kamerkach to po prostu praca”

Maja Staśko:


Sprawa, która od rana wywołała lawinę hejtu i obrzydliwych seksistowskich komentarzy. Zaraz zaczną o tym pisać wszystkie wielkie media – póki co jeszcze do tego nie dotarły. Dlatego teraz najważniejsze jest to, jak dziennikarsko do tego podejść, by było etycznie i nie skrzywdzić dziewczyny, a jednocześnie odpowiedzieć na ten hejt i wyrazić wsparcie dla każdej osoby w podobnej sytuacji. Jest takie rozwiązanie:

„Nie podajemy nazwy YouTuberki, ponieważ nie wyraziła na to zdecydowanej zgody. Nie zgadzamy się, żeby takie materiały krążyły w sieci do końca jej życia po wpisaniu w wyszukiwarkę jej imienia i nazwisku, jeśli nie było jej zgody. Skontaktowaliśmy się z influencerką, a także z jej agencją. Otrzymaliśmy odpowiedź, że w tej chwili dużo się dzieje, a wszystkiemu towarzyszą duże emocje. W związku z tym nie podajemy tej nazwy bez jej zgody. Mamy nadzieję, że inne media i portale zrobią to samo”.

Wyciek nagrań influencerki z kamerek erotycznych. „Praca na kamerkach to po prostu praca”

Źródło
Opublikowano: 2021-05-06 14:55:29

Apel o uwzględnienie trudnej sytuacji pracownic naukowych z dziećmi w czasie pandemii

OZZ Inicjatywa Pracownicza:


Co robią pracownice naukowe, które mają dzieci, kiedy nie działają żłobki, przedszkola, szkoły, stołówki szkolne i świetlice? Muszą przejąć opiekę nad dziećmi, a jednocześnie wykonywać swoje obowiązki zawodowe. Są jednak rozliczane z pracy tak, jakby nie były obciążone dodatkową pracą opiekuńczą.

Uczelniane komisje OZZ Inicjatywa Pracownicza wystąpiły do Ministra Edukacji i Nauki z wnioskiem o uwzględnienie trudnej sytuacji pracownic naukowych opiekujących się dziećmi w czasie pandemii przy rozliczaniu ich pracy oraz przy ewaluacji pracy zatrudniających je jednostek naukowych.

Zachęcamy do poparcia apelu. Solidaryzujemy się z podobnymi inicjatywami podejmowanymi przez pracownice innych branż.
⤵⤵⤵

https://naszademokracja.pl/petitions/apel-o-uwzglednienie-trudnej-sytuacji-pracownic-naukowych-dziecmi-w-czasie-pandemii

Apel o uwzględnienie trudnej sytuacji pracownic naukowych z dziećmi w czasie pandemii

Źródło
Opublikowano: 2021-05-06 10:05:30