Wiele komentarzy pod wpisem dotyczącym Patronite’a wymaga wyjaśnienia. Niektórzy

Piotr Ikonowicz:


Wiele komentarzy pod wpisem dotyczącym Patronite’a wymaga wyjaśnienia. Niektórzy narzekają, że akurat oni nie dostali pomocy. I trudno im się dziwić. Mogę tylko wyjaśnić, że staramy się reagować na wszystkie zgłoszenia. Dyżury są 5 dni w tygodniu. Są nas w tej chwili setki wolontariuszy w ponad 100 powiatach. Niestety ja niektóre dyżury opuszczam, bo muszę kiedyś zarabiać na chleb. Im większe będą wpłaty na Ptaronite’a tym więcej czasu będę mógł poświęcać potrzebującym.

Jednocześnie moja działalność naraża mnie na zemstę ze strony złych ludzi, których piętnuję, którym psuję szyki. Wciąż jestem ciągany po sądach i część spraw przegrywam. Zwłaszcza te w trybie zaocznym, na które nie udaje mi się dotrzeć. Gdybym miał spłacać wszystkie grzywny bez wsparcia musiałbym całkowicie porzucić działalność społeczną na rzecz gonienia za monetą. Zwłaszcza, że w stanie wojennym wprowadzono przepis zabraniający płacenia grzywien przez osoby postronne. Chodziło o to, że w tamtych czasach ludzie płacili solidarnie za ukaranych przez władzę. Tak się składa, że przepis obowiązuje po dziś dzień. Tak więc dzięki Wam, moim Patronom mogę część grzywien i kosztów sądowych zapłacić w terminie.

Wszystkim Patronom serdecznie dziękuję. Nie każdy może działać. Nie każdy potrafi czy ma czas, ale wiele osób wspierając naszą działalność przykłada ręki do dzieła pomagania bliźniemu. Razem stanowimy wielką siłę.

Źródło
Opublikowano: 2021-09-26 23:29:41

Rada OSK: prawo do strajku, debata #2 LIVE

OZZ Inicjatywa Pracownicza:



W poniedziałek 27 września o 17:00 zachęcamy do wysłuchania dyskusji o prawie do strajku organizowanej przez Radę Konsultacyjną Ogólnopolski Strajk Kobiet. W rozmowie nasz związek reprezentować będzie Agnieszka Mróz – członkini Komisji Krajowej IP oraz OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon

https://facebook.com/events/s/rada-osk-prawo-do-strajku-deba/879329129376344/

Źródło
Opublikowano: 2021-09-25 14:35:08

Codziennie stoi przed agencją pracy. Twierdzi, że go oszukano – Interwencja

OZZ Inicjatywa Pracownicza:


Polecamy krótki reportaż w cyklu “Interwencja” Telewizji Polsat o panu Wołodymyrze z Ukrainy i polskiej agencji pracy, która nie zapłaciła mu za dwa miesiące pracy w Niemczech. Oszukany pracownik stara się odzyskać skradzioną pensję, a zgłaszają się do niego kolejne osoby oszukane przez tę samą agencję. Inicjatywa Pracownicza jest w kontakcie z panem Wołodymyrem, podejmowaliśmy próby negocjacji (zarówno telefonicznie jak i bezpośrednio na miejscu), a wobec milczenia firmy sporządziliśmy przedsądowe wezwanie do zapłaty. W sprawę od początku zaangażowany jest również ukraiński związek zawodowy Solidarność Pracownicza (Профспілка Трудова солідарність / Профсоюз Трудовая солидарность), który pikietował w jego sprawie pod Ambasadą RP w Kijowie oraz zabiegał o spotkanie z Ambasadorem.

Ta sytuacja obnażyła bezwzględną machinę wyzysku i kradzieży pracy, która często jest udziałem pracowników i pracownic agencyjnych z polski i zza granicy.

Przykład Wołodymyra, do którego zgłaszają się kolejne osoby, pokazuje że warto upominać się o swoje i szukać wsparcia u związków zawodowych oraz u siebie nawzajem.

Będziemy podejmować kolejne działania w sprawie oszukanych pracowników, nie ma naszej zgody na ich przedmiotowe traktowanie!

Solidarność naszą bronią! Солідарність – наша зброя!

Codziennie stoi przed agencją pracy. Twierdzi, że go oszukano – Interwencja

Źródło
Opublikowano: 2021-09-23 14:01:10

Wczoraj gruchnęła wiadomość, że antyaborcjoniści złożyli do sejmu wymaganą liczb

Aborcyjny Dream Team:


Wczoraj gruchnęła wiadomość, że antyaborcjoniści złożyli do sejmu wymaganą liczbę podpisów pod projketem, który ma nie tylko całkowicie zakazać aborcji ale też wprowadza nową definicje dziecka (tak, tak od poczęcia). Autorzy projektu straszą, że w ten sposób zakończą działania mafii aborcyjnej i zatrzymają aborcję – dobre sobie.

Pytacie nas od wczoraj – co można zrobić?
Wecie co ich najmocniej wkurza?
Wiecie co sprawia, że ich działania są śmieszne i nie mają żadnego sensu?

Wkurza ich, gdy jesteśmy razem ze sobą, gdy pomagamy sobie w aborcjach, gdy dzielimy się infomacjami, rozklejamy aborcyjne lepy, wkurza ich gdy mówimy publicznie o tym, że aborcja się dzieje. Wkurza i jednocześnie ośmiesza ich nasza aborcyjna solidarność.

Z okazji zbliżającego się Światowego Dnia Bezpiecznej Aborcji, 28 września, chcemy Wam zaproponować inny niż dotychczas sposób świętowania: aborcyjne coming outy!

Nie miałxś aborcji?
Nie chcesz mówić o niej publicznie?
Prosimy, nie zniechęcaj się i doczytaj do końca!
Mamy kilka pomysłów…

1️⃣ Powiedz o swojej aborcji
Zorganizuj wydarzenie, w ramach którego spotkacie się gdzieś w mieście i stworzycie bezpieczną przestrzeń dla osób, które będą chciały głośno opowiedzieć o swoich doświadczeniach! Wystarczy wziąć do rękę szczekaczkę lub mikrofon, głęboki wdech i… bez wstydu. Bez strachu. Powiedzieć: ja też miałam aborcję! Towarzyszyłam w aborcji. Kocham osobę, która miała aborcję.

2️⃣Przeczytaj o aborcji
Jeżeli z jakiegoś powodu uważacie, że mówienie o swoich aborcjach nie jest rozwiązaniem dla Was, przygotujcie aborcyjne historie, które odczytacie na żywo. Możecie spisać swoje i przekazać je komuś do przeczytania, zebrać opowieści znajomych lub skorzystać z tych: https://aborcyjnydreamteam.pl/category/historie/

3️⃣ A co, jeśli nie demonstracja?
Być może masz za sobą doświadczenie aborcji i chciałabyś, aby ktoś się o niej dowiedział, ale obecnie jest to niemożliwe (każdy powód do zachowania tego dla siebie jest okej!). Z pomocą przychodzi nowa odsłona partyzantki aborcyjnej. Dzięki jej pierwszej odsłonie rozpowszechniłyśmy numer telefonu do Aborcji Bez Granic (22 29 22 597!), który stał się najpopularniejszy w kraju zaraz po 112 i telezakupach Mango. Teraz pora na wykrzyczenie światu Twojej historii w możliwie najbezpieczniejszych warunkach. Wystarczy, że ją spiszesz, wydrukujesz, weźmiesz przyjaciółkę albo całą ekipę aborcyjnych osób partyzanckich i rozkleicie plakaty w swojej okolicy.
Wyobraź to sobie: Twój sąsiad czeka na autobus, czyta coming out początkowo nie wiedząc, co to jest i czyje to doświadczenie, ale w pewnym momencie orientuje się, że już nie ma odwrotu – ktoś właśnie opowiedział mu swoją aborcyjną historię. Jakaś nastolatka dowiaduje się dzięki Tobie, jak wygląda aborcja i że ciąża to jeszcze nie ostateczność. Niebinarna osoba z doświadczeniem przerwania ciąży dowiaduje się, że nie jest sama. Czyjaś mama widzi Twój tekst i postanawia o swojej aborcji opowiedzieć córce. Możesz zmienić aborcyjną rzeczywistość!

4️⃣ Wyoutuj się w social mediach
Wrzuć na swój profil grafikę, żeby oznajmić światu „miałam aborcję”, „jestem przyjaciółką aborcyjną” czy „kocham osobę, która miała aborcję”. Gotowe wzory: https://aborcyjnydreamteam.pl/…/zrob-aborcyjny-coming…/
Nie zapomnij oznaczyć postu tagiem #AborcyjnyComingOut

5️⃣ Co tylko zechcesz!
Możesz też podzielić się tym pomysłem z nami 🙂 A jeśli organizujesz wydarzenie powiedz nam o tym, chętnie je nagłośnimy!

Stygmatyzacja aborcji to negatywne przedstawianie osób, które poszukują informacji o aborcji, przerywają ciąże, świadczą usługi aborcyjne czy po prostu popierają aborcję. Powstrzymuje ona osoby od poszukiwania pomocy, której potrzebują, prowadzi też do zwiększenia liczby niebezpiecznych zabiegów.

Jesteśmy głęboko przekonane, że przeciwdziałanie stygmatyzacji aborcji jest tak samo ważne, jak polityczny lobbing i próby zmiany prawa, to też odczarowanie tematu, zdjęcie piętna z aborcji normalnie, bez tabu, bez dramatu.

Udokumentowane działania możesz oznaczyć #AborcyjnyComingOut – znajdźmy się tego dnia, poczujmy solidarność i poznajmy nasze historie.

Dołącz Aborcyjny coming out | Światowy Dzień Bezpiecznej Aborcji
__
Zdjęcie w tle Agaty Kubis z dołożonym przez nas różowym filtrem


Źródło
Opublikowano: 2021-09-23 13:30:02

Cała Polska od 6 lat szuka sposobu, jak by tu pozbyć się PiS.

Adriana Rozwadowska:


Cała Polska od 6 lat szuka sposobu, jak by tu pozbyć się PiS.
Niektórzy politycy PO szukają go m.in. na urodzinach Mazurka, wielkie nadzieje budziło Białe Miasteczko 2.0, które powoli i systematycznie sobie przygasa.
A co powiedzielibyście na 20 tys. osób przed Kancelarią Premiera, na Ujazdowskich? To byłoby coś, prawda?
Problem w tym, że – tu niektórzy się zdziwią i nic w tym dziwnego – ale to już było, bo dziś właśnie mijają okrąglutkie 3 lata od protestu budżetówki przed KPRM. 20 tys. osób przyjechało wtedy do Warszawy z rozmaitych Sanoków, Opoli i Gryfin – a przyznajmy, że jest to niemała inwestycja czasowo-finansowa – żeby wywalczyć dla budżetówki płace nieminimalne. Te 3 lata temu najczęściej pracujący dla państwa dostawał jakieś 1,5-2,5 tys. zł netto. I niewiele się zmieniło – podskoczył tylko dół widełek, bo podskoczyła płaca minimalna.
Niestety rozlazło się, bo nikt, dosłownie nikt, nie był zainteresowany 20 tys. pracownic i pracowników budżetówki, choć takiej ilości ludzi nie gromadziły protesty Komitetu Obrony Demokracji. Premier był w podróży, liberalna opozycja zaś akurat nie u Mazurka, ale we Wrocławiu – gdzie odbywała się konwencja PO.
Grzegorz Schetyna mówił wtedy dużo o Unii Europejskiej, drogach i mostach, i kłamstwach PiS, Katarzyna Lubnauer, że priorytetem jest państwo, które zapewnia dobrobyt, Barbara Nowacka zaś, że państwo musi wspierać obywateli, budować żłobki, przedszkola i szkoły.
To pięknie, bo dokładnie w tym samym czasie w Warszawie przed KPRM sterczało 10 tys. nauczycieli (po zbudowaniu szkół trzeba w nich kogoś zatrudnić), poza tym strażacy, weterynarze, pracownice ZUS-u, KRUS-u, GUS-u, kultury, ło panie, kogo tam nie było. Zjawiło się nawet kilku marynarzy i mała reprezentacja przedstawicieli Związku Zawodowego Ukraińców pracujących w Polsce.
Oglądałam uparcie. Nikt na konwencji nie zahaczył o protest. 20 tys. ludzi rozjechało się po prostu, jakby ich nigdy przed KPRM nie było, a jeśli zdążyli dotrzeć do domu na wieczorne „Fakty”, to raczej nie mieli okazji krzyknąć czegoś na kształt: „Ej, Irena, prędko! Jestem w telewizji!”, bo protestowi nie poświęcono materiału, który można by określić mianem materiału – a zaledwie migawkę.
Trzy lata później – w lipcu – politycy PiS przyznali sobie podwyżki. Przez bity tydzień posłowie opozycji gardłowali, że to skandaliczne, kiedy o byt walczą pracownice ZUS-u, KAS, ratownicy medyczni, pielęgniarki, nauczyciele i nauczycielki…
A ja pisałam wtedy i mówiłam, że to populizm: to, czyli nadzainteresowanie podwyżkami dla polityków. Ich koszty to fistaszki – a politycy opozycji, kiedy sprawa się zakończy, o budżetówce zapomną, bo sprawę znają tylko z briefów. I – kto by przypuszczał! – zapomnieli. Bo kiedy ostatnio słyszeliście jakiegoś posła uparcie wracającego w programie telewizyjnym do problemu zarobków w sferze publicznej?
Co mamy w zamian? W trzylecie wizyty 20 tys. osób przed KPRM mamy urodziny Mazurka. I – po krótkim wzmożeniu latem – kompletne wypalenie energii na kolejne protesty.
Jeśli w drugim roku pandemii, kiedy przez 1,5 roku urzędnicy w nadgodzinach i za darmo obrabiali wszystkie te kolejne tarcze, medycy pracowali ponad siły, w szkołach zdążyło już zabraknąć nastu tysięcy nauczycieli, inflacja rosła i rośnie w sposób trudny do przełknięcia, a premier ogłasza ogromną nadwyżkę, którą zamierza spożytkować na czołgi, nie ma energii na protest budżetówki, to ja przepraszam, ale nie będzie jej już. Została roztrwoniona.
Nikt nie będzie się telepał autokarem na żaden protest do Warszawy z drugiego końca Polski, żeby potem oglądać w telewizji oddającego mocz Marka Dyducha, wyraźnie zadowolonego Sławomira Neumanna, i słuchać truizmów o tym, że kłamstwa PiS muszą się skończyć. Ten nikt będzie miał pełną rację i polecam mu mieć wywalone jak politycy opozycji na urodzinach Mazurka, kiedy ktokolwiek potem będzie cmokał nad wywaleniem obywateli na sytuację w tym kraju.

Źródło
Opublikowano: 2021-09-22 16:04:20

Gdy pod koniec marca pro zaczęło zbierać podpisy pod swoją ustawą o całkowitym

Aborcyjny Dream Team:


Gdy pod koniec marca pro zaczęło zbierać podpisy pod swoją ustawą o całkowitym zakazie aborcji i karaniu osób, które jakkolwiek są zaangażowane w aborcje czy przerywają własne ciąże to Katarzyna Wężyk napisała ten artykuł i zapytała jedną z nas o opinie. Przypominamy dziś ten tekst, bo podpisy zebrane, czytanie projektu się odbędzie w ciągu najbliższych miesięcy. Czyli czeka nas znowu ciekawa jesień.

N. Broniarczyk: Mam poczucie, że nic tak ich nie wyprowadza z równowagi, jak solidarność aborcyjna, pomoc wzajemna i nasze działania. To nie pierwszy raz, gdy jesteśmy na ich tapecie: płodobusy z naszymi wizerunkami ciągle jeżdżą po kraju i nie ma tygodnia, żebyśmy nie były bohaterkami jakiegoś artykułu na ich stronie. Byłyśmy już mafią aborcyjną, zorganizowaną grupą przestępczą, lobby, a nawet kultem. Nie wiem, czy jesteśmy impulsem dla ich najnowszego pomysłu, ale wiem, że chodzi o pogłębianie stygmatyzacji aborcji. O potępienie, wstyd i szerzenie przekonania, że aborcja jest czymś, za co ma nas spotkać kara. Ważne, żebyśmy się bały pomagać sobie nawzajem i bały się aborcji.

Według Broniarczyk ustawa podzieli los poprzednich obywatelskich projektów zastrzeżenia prawa aborcyjnego: wyląduje w zamrażarce. – PiS nigdy samodzielnie nie proponowało kryminalizacji aborcji. Jeśli już pojawili się posłowie z takimi pomysłami, to zazwyczaj z Solidarnej Polski albo dochodziło do rozłamu, jak w 2007 roku, gdy Marek Jurek opuścił partię. Pamiętajmy też, że karanie osób za ich własne aborcje jest bardzo niepopularne – tylko około 8 procent Polek i Polaków popiera takie rozwiązanie. Dużo więc zależy od motywacji rządzących, ale też od społeczeństwa i jego nastawienia wobec aborcji. Myślę, że jesteśmy o wiele dalej niż w 2016 roku, a to wtedy właśnie pomysł karania za aborcje wyprowadził setki tysięcy osób na ulice. Niech tylko fundacja Pro z politykami spróbują to głosować – zrobimy im tu drugą Argentynę. I to nie tylko poprzez ogólnokrajowe protesty, ale też rozbudowywanie sieci przyjaciółek w aborcjach. Już teraz nie nadążamy z odpisywaniem wszystkim chętnym, które chcą się zaangażować. W Argentynie było tak samo.

Po każdej nieudanej próbie liberalizacji prawa do aborcji sieć Socorristas, czyli ratowniczek aborcyjnych, rosła – zapewnia.
I dodaje: – Państwo te 28 lat temu umyło ręce od jakiejkolwiek odpowiedzialności i umywa je dalej. Mamy w ADT już naprawdę dosyć tańczenia, jak nam zagrają działacze antyaborcyjni. My robimy aborcje i w niej pomagamy, a ona dzieje się niezależnie od ilości podpisów, ustaw czy tego, co mówi ksiądz, czy jakiś polityk.

Cały artykuł https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,163229,26925968,dozywocie-za-aborcje-kolejna-proba-importu-salwadoru-nad-wisle.html


Źródło
Opublikowano: 2021-09-22 13:35:38

JESTEŚMY W KONTAKCIE Z GRUPĄ Z USNARZA. SYTUACJA JEST DRAMATYCZNA.

Razem:



☎️JESTEŚMY W KONTAKCIE Z GRUPĄ Z USNARZA. SYTUACJA JEST DRAMATYCZNA.

Fundacja Ocalenie od 3 września pozostaje w regularnym kontakcie telefonicznym z przetrzymywanymi w Usnarzu Górnym uchodźczyniami i uchodźcami z Afganistanu. Do tej pory, w trosce o bezpieczeństwo przetrzymywanych osób, nie ujawnialiśmy tej informacji. Ostatnie komunikaty są jednak na tyle dramatyczne, że nie widzimy innego rozwiązania. Przedstawiamy nagrania z dzisiejszych rozmów. Uchodźcy i uchodźczynie wyrazili zgodę na ich publikację.

Na nagraniach przedstawiamy wiadomości, jakie do polskiego społeczeństwa i rządu przekazali Afgańczycy i Afganki przetrzymywani w Usnarzu Górnym, za pośrednictwem pani Gul oraz Masouda.

Jeszcze przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego, członek rodziny jednej z przetrzymywanych osób przekazał nam numer telefonu, który mieli przy sobie uchodźcy.
Dopóki przedstawicielki i przedstawiciele Fundacji mogli być na miejscu, komunikacja telefoniczna miała wyłącznie pomocniczy charakter. Po wprowadzeniu stanu wyjątkowego stała się jedynym możliwym sposobem uzyskiwania informacji o sytuacji grupy.

Uchodźczynie i uchodźcy piszą SMS-y, kiedy tego potrzebują. Rozmowy odbywają się co drugi dzień. Cała komunikacja przebiega za pośrednictwem tłumaczek, w języku dari.

📞11 września, rozmowa z Abdulem Hafizem: Ze względu na małą ilość przyjmowanego pokarmu osoby przetrzymywane w Usnarzu chodzą za potrzebą tylko co 4-5 dni.

📞13 września, rozmowa z Abdulem Hafizem: Osoby próbowały wspólnie śpiewać, żeby podnieść się na duchu. Wszyscy są jednak tak słabi, że nie mogli sobie przypomnieć słów żadnej piosenki.

📞21 września, rozmowa z panią Gul: Siedzimy między drutami Polski i Białorusi. Co mamy zrobić? Wiecie w czyich rękach jest Afganistan.

📞21 września, rozmowa z Masoudem: Jeśli zostaniemy tu i umrzemy, to wtedy zajmiecie się naszymi trupami?

Warunki, w jakich przetrzymywane są osoby w Usnarzu, zagrażają ich zdrowiu i życiu. Wiemy o pierwszych ofiarach śmiertelnych na polskiej granicy. Nie da się tego zmienić, ale nadal można sprawić, że nie będzie kolejnych. Apelujemy do polskich władz, aby natychmiast udzieliły niezbędnej pomocy potrzebującym migrantom i migrantkom – tym z Usnarza i tym przebywającym w innych miejscach wzdłuż granicy – zanim dojdzie do kolejnej nieodwracalnej tragedii!

Link do nagrania Masouda: https://youtu.be/20PWsBYrOJ4
Link do nagrania pani Gul: https://youtu.be/zbqaCY4jNh4


Źródło
Opublikowano: 2021-09-21 18:56:16

Zagraniczne fundusze kupują dziś hurtowo mieszkania w Polsce, aby je potem wynaj

Piotr Ikonowicz:


Zagraniczne fundusze kupują dziś hurtowo mieszkania w Polsce, aby je potem wynajmować. W najbliższych latach takich transakcji może być więcej – informuje money.pl.

Z raportu firmy JLL „Rynek mieszkaniowy w Polsce. II kwartał 2021” wynika, że to jednak dopiero rozgrzewka. W najbliższym czasie planowane są kolejne tego typu zakupy. W efekcie w następnych miesiącach pod wynajem szykowanych jest ponad 24 tys. nowych mieszkań. Duża część z tych inwestycji to projekty mieszkaniowe realizowane specjalnie dla zagranicznych funduszy.

Fundusze od deweloperów kupują całe bloki, a nawet osiedla. Często jeszcze na etapie projektowania.

Przypomnijmy, że w innych krajach europejskich mamy już podobną sytuację, gdzie wielkie fundusze kontrolują mieszkaniówkę i podnoszą czynsze. Pisałem jakiś czas temu o walkach w Berlinie o przejęcie mieszkań z rąk funduszy i ich skomunalizowanie. Gwałtowne protesty mieszkańców przeciwko wzrostom czynszów spowodowały odwrócenie trendu i teraz zamiast prywatyzować zasoby komunalne, władze miasta próbują za wszelką cenę przejąć z powrotem mieszkania, bo zaczęło to destabilizować sytuację gospodarczą i polityczną w mieście. W Berlinie brakuje niedrogich mieszkań, a czynsze rosną znacznie szybciej niż wynagrodzenia, więc średnio zarabiających rodzin nie stać na mieszkanie.

Miasto właśnie zdecydowało się odkupić 15 tysięcy mieszkań od dwóch największych niemieckich funduszy, które są właścicielami tysięcy mieszkań na wynajem. Miasto wyłożyło na ten cel 2,46 miliarda euro.

„Powrót do własności komunalnej daje najemcom niezbędną pewność, że ich mieszkania będą na stałe w segmencie tanich”, napisał Matthias Kollatz, senator ds. finansów miasta, w e-mailowym oświadczeniu.

To jednak nie koniec. Zdeterminowani ludzie zmusili władze do zorganizowania referendum, w którym mieszkańcy opowiedzą się, czy chcą przymusowego wywłaszczenia dużych właścicieli, którzy dyktują ceny wynajmu. Głosowanie odbędzie się 26 września, równocześnie z wyborami do Bundestagu.

Teraz możemy sobie zadać pytanie, kiedy taka sytuacja będzie miała miejsce w Polsce? Kiedy ludzie w końcu się obudzą i stwierdzą, że dalsze dojenie ich powinno się skończyć?

Xavier Woliński

Źródło
Opublikowano: 2021-09-21 17:01:54

Minister Edukacji i Nauki wygłasza poglądy nie tylko obrzydliwe dehumanizując os

Robert Maślak


Minister Edukacji i Nauki wygłasza poglądy nie tylko obrzydliwe dehumanizując osoby LGBT, ale i śmieszne – propagując cnoty niewieście, ale dzisiaj dał popis swojej ignorancji. Jest to kompletna kompromitacja – pierwsze organizmy wielokomórkowe pojawiły się ok. 1,5 mld lat temu, człowiek współczesny jako gatunek ok. 200 tysięcy lat temu. To jest wyraz nieuctwa, jeszcze gorsze jest wykluczanie z grona rodziców tych, które adoptowały dzieci. Zresztą Czarnek pewnie nie wie, że u zwierząt też występuje adopcja. Rodzice mogą być różni, biologiczni, adopcyjni, różnej czy tej samej płci, starsi czy młodsi – najważniejsze, żeby umieli stworzyć dziecku bezpieczne i pełne miłości środowisko do rozwoju i przekazać im zdolność do empatii i chęć pomocy innym. Minister Czarnek jest tych uczuć całkowicie pozbawiony.


Źródło
Opublikowano: 2021-09-20 22:18:18

Biedni harują

Piotr Ikonowicz:


Biedni harują

Bieda jest obowiązkowa. Wyjście z niej rzadko bywa możliwe. Jeśli otrzymujesz zasiłek stały z powodu trwałej niezdolności do pracy, musisz przy jego odbiorze podpisać zobowiązanie, że nie podejmiesz żadnej pracy zarobkowej. Pomysłodawcy tego przepisu nie zadają sobie pytania, jak za taką sumę opłacić rachunki i przeżyć? Każde dodatkowe świadczenie, np. dodatek mieszkaniowy, jest odliczane od 645 zł, które wypłaca się w kwocie umniejszonej o taki dodatek. A jednak pokutuje mit, że z zasiłków można świetnie żyć, że wręcz owe zasiłki rozleniwiają. Tymczasem nie da się za te nędzne kwoty przeżyć. Tak jak nie da się utrzymać dziecka za 500 zł. Większość zasiłkobiorców jest zmuszona dorabiać na czarno. Sam załatwiałem takim osobom tego typu zatrudnienie, bo gdyby pracowali na umowę, odebrano by im owe świadczenia. A dopiero połączenie zasiłku i groszowych zarobków z czarnej strefy pozwala przetrwać. Zdecydowana większość osób korzystających z pomocy społecznej musi dorabiać. System pomocy społecznej, w którym samotna osoba nie może dostawać więcej niż 701 zł a w rodzinie 528, wymusza strategię przetrwania polegającą na działaniu niezgodnie z przepisami. Bo zgodnie z przepisami można tylko coraz głębiej tonąć.
Ludzie pracujący na czarno nie mają urlopów, zwolnień chorobowych i nie wypracowują emerytury. I gdyby mogli podjąć pracę na pełnym etacie z pewnością by chętnie z takiej możliwości skorzystali. Sęk w tym, że dostępna jest praca na umowy cywilne lub bez umowy, a praca na etacie to wciąż coś o co trzeba walczyć. Mój syn dostał etat po kilku latrach pracy w wielkiej korporacji i dopiero wtedy, kiedy zagroził odejściem z pracy. Znam masę ludzi, którzy tracili zatrudnienie, gdy „zbyt natarczywie” dopytywali się o umowę.

Wbrew panującemu przekonaniu jest tak, że im kto biedniejszy tym więcej pracuje. Po pierwsze dlatego, że mając niską stawkę godzinową musi „wyrobić” o wiele więcej godzin. Po drugie dlatego, że od pracowników niżej kwalifikowanych (których łatwiej zastąpić) pracodawcy zwykle wymagają wydłużonego czasu pracy. Wreszcie dlatego, że zarobki zwykle nie wystarczają i ludzie biedni zmuszeni są pożyczać pieniądze i to na o wiele gorszych warunkach niż zamożni obywatele (chwilówki, lichwa). Stąd częstsze podejmowanie dodatkowych prac, żeby spłacić lichwiarskie pożyczki. Stąd dla wielu ludzi w Polsce, najcięższa nawet praca oznacza tylko możliwość wolniejszego zadłużania się.

Piotr Ikonowicz

Źródło
Opublikowano: 2021-09-20 09:43:29

Rząd PiS ma wielki „sukces” w walce ze zmarzniętymi, głodnymi ludźmi którzy ucie

Robert Maślak


Rząd PiS ma wielki „sukces” w walce ze zmarzniętymi, głodnymi ludźmi którzy uciekają przed wojną i biedą 🤒. Niczym nie różni się od Łukaszenki. Polacy, poza nielicznymi, nie zdają egzaminu z człowieczeństwa. Koło Gib odnalezione 3 osoby, jedna z nich zmarła wskutek zmarznięcia, dwie pozostałe są w szpitalu. W innym miejscu znaleziono 3 ciała. Koło Supraśla 8 osób ledwie wyciągniętych z bagien, jedna trafiła do szpitala. Białoruska straż graniczna wzywa Wysokiego Komisarza ONZ i twierdzi, że są ślady przeciągania ciała martwej kobiety ze strony Polski na pas graniczny. O ilu ofiarach nie wiemy? Jak pisałem, żadne płoty nie powstrzymają zdeterminowanych, zrozpaczonych ludzi. Działania polskiej Straży Granicznej, takie jak uniemożliwianie złożenia wniosku azylowego i odstawanie ludzi na pas graniczny, straszenie i poniżanie ma tylko jeden efekt – uchodźcy boją się funkcjonariuszy, chowają po lasach i bagnach. Ale to ich nie powstrzyma.
Białoruś oczywiście wykorzystuje sytuację i jej dziennikarze są przy granicy, Polska postanowiła wprowadzić stan wyjątkowy i zablokować dostęp mediów. Czego się boi? Prawdy? Kto wygra wojnę propagandową nietrudno się domyślić.

Każdy kto organizuje i wspiera żyletkowe płoty na granicach, łamanie konwencji genewskiej i praw człowieka – od dzisiaj ma krew na rękach.
Na obrazku opinie z TT z którymi się zgadzam.

P.S. Chcesz skomentować – to pamiętaj, że jesteś gościem na mojej tablicy. To nie śmietnik ani hydepark. Każda próba usprawiedliwiania dręczenia i poniżania ludzi skończy się banem. Więcej: https://www.facebook.com/…/a.29745903…/1013348276130709/


Źródło
Opublikowano: 2021-09-19 22:36:38

Kiedy przemówiłem na spotkaniu rady Warszawy o reprywatyzacji

Piotr Ikonowicz:


Przypominam moje wystąpienie na Radzie Miasta st. Warszawy ws. reprywatyzacji. Umieściłem nagranie na moim kanale youtube. Swego czasu na prawicowym kanale yt miało ono ponad 2 mln wyświetleń. Kiedy się zorientowali to wreszcie je zdjęli. Jeśli idzie o media społecznościowe mamy dużo do nadrobienia…


Źródło
Opublikowano: 2021-09-17 09:52:05

Przypadek Kamil Durczok jest kolejnym dowodem, że warsztaty antyprzemocowe dla

Maja Staśko:

Przypadek Kamil Durczok jest kolejnym dowodem, że warsztaty antyprzemocowe dla dziennikarzy powinny być obowiązkowe. Najpierw mobbuje pracowników, a teraz stygmatyzuje osoby z zaburzeniami psychicznymi. Zaburzenia psychiczne to nie wstyd. Przemoc to wstyd. Wstyd, panie Durczok.


Źródło
Opublikowano: 2021-09-16 21:59:05

Mogłabym znów o hejcie, o tym rodzaju przemocy psychicznej i słownej, którą zwyk

Maja Staśko:


Mogłabym znów o hejcie, o tym rodzaju przemocy psychicznej i słownej, którą zwykliśmy uznawać po prostu za najzwyklejszy w świecie element krajobrazu sieci. Co ty, nowa w internecie? – słyszę, gdy sprzeciwiam się hejtom. Tak wygląda normalizowanie przemocy.

Nastolatka hejtowana za figurę.
Dziecko hejtowane, bo nagrało TikToka.
Dziewczynka hejtowana, bo na Twitterze podzieliła się informacją o żałobie.
Chłopiec hejtowany, bo jest gejem.
Dorosły hejtowany, bo napisał swoją opinię.

Mogłabym znów o hejcie, ale po prostu nie mam już dzisiaj ani ochoty, ani sił. Więc zostawiam tu na pamiątkę tę wiadomość prywatną, którą dziś dostałam. Jako przypominajkę, że w hejcie nie chodzi o nas, tylko o nich. Że hejt nie ma w sobie sensu i racjonalności, podobnie jak w ogóle przemoc. Że to często wynik braku powszechnej ochrony zdrowia psychicznego i edukacji antyprzemocowej.

Że to nie my jesteśmy tu winni, tylko sprawcy i system.

Ja będę sobie na to patrzyła, gdy znów będę miała kolejne fale hejtu po tym, jak śmiałam mieć swoją opinię albo po prostu istnieję. I będę się trochę śmiała, bo ile można się smucić. Polecam Wam to samo!

A Ty? Chcesz coś z Avonu?


Źródło
Opublikowano: 2021-09-16 20:50:36