Poszkodowanych jest ponad 200 dzieci klas 1-3. Ciągnął za uszy, nos i włosy, bił

Robert Maślak


Poszkodowanych jest ponad 200 dzieci klas 1-3. Ciągnął za uszy, nos i włosy, bił dziennikiem po głowie, drwił z nich, publicznie przy całej klasie wyśmiewał, poniżał. – ksiądz i były już katecheta ze szkoły podstawowej w Bystrej koło Gorlic (podkarpackie) po 2 latach śledztwa stanie przed sądem. Prokuratura oskarżyła go o znęcanie się nad dziećmi. Grozi mu do 5 lat więzienia. Takie zachowanie księdza trwało aż 7 lat zanim rodzice jednej z uczennic zawiadomili policję. Niektórzy rodzice niechętni byli bowiem ściganiu duchownego. – Uważali, że sprawa została niepotrzebnie rozdmuchana, nieprzychylni byli przesłuchiwaniu dzieci, mówili, że to niepotrzebny rozgłos.

https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Bystra.-Ksiadz-oskarzony-o-znecanie-sie-nad-dziecmi-na-religii.-Uderzal-ponizal-i-ublizal

https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,27345766,ksiadz-na-lekcjach-bil-zeszytem-po-glowie-ciagnal-za-wlosy.html


Źródło
Opublikowano: 2021-07-21 23:47:30

Wiem, że dyskusja polityczna w Polsce jest zdominowana przez dwa pytania, a właś

Tomasz Markiewka:


Wiem, że dyskusja polityczna w Polsce jest zdominowana przez dwa pytania, a właściwie jedno w dwóch wersjach – w zależności od tego, po jakiej stronie konfliktu stoi dana osoba. Czy dane działanie pomoże odsunąć PiS od władzy/pomoże powstrzymać opozycję od przejęcia władzy?

Ograniczenie debaty tylko do tego pytania jest fatalne. Nie trzeba chyba wiele wyobraźni, żeby pojąć, iż pewne działania mają skutki wykraczające poza wojnę PiS-u z opozycją zdominowaną przez obóz liberałów. Kiedy PiS nabijał sobie poparcie przed kolejnymi wyborami, szczując najpierw na migrantów, a potem na mniejszości, to nakręcał destruktywne i antywspólnotowe siły, których konsekwencje będziemy odczuwać latami, niezależnie od tego, czy rządzić będzie PiS, czy PO, Hołownia lub ktokolwiek inny.

Podobnie jest z nierównościami społecznymi i dyskusją o podatkach. Przypomnę, PiS obiecał zwiększenie progresji (bogatsi płacą więcej niż biedniejsi), czyli mały krok w stronę europejskich standardów. Wygląda na to, że nic z tego nie wyjdzie, bo rządząca partia nie potrafi zapanować nad skrzydłem neoliberałów we własnych szeregach (silniejszym niż sam PiS byłby gotów przyznać).

Z całego pomysłu zostanie nam w spadku tylko histeria rozpętana przez obóz polskich liberałów. Histeria, która na dłuższą metę jest bardzo szkodliwa – raz jeszcze: niezależnie od tego, kto będzie rządził naszym krajem.

Żeby było jasne – każdy ma prawo krytykować zmiany podatkowe. Nie o krytykę mi jednak idzie, ale o zbiorowe pranie mózgów, które urządzono Polakom z tego powodu. „Zarzynanie klasy średniej”, „równanie w dół”, „dzielenie biedy”, „leninowskie nastawianie biednych przeciwko bogatym” – to tylko kilka przykładów, jak dyskutowano o podatkach w ostatnich tygodniach. Ktoś niezorientowany mógłby pomyśleć, że PiS wprowadza prawo, które wyrównuje wszystkim zarobki, albo przynajmniej nałoży na Polaków 95% stawkę podatkową. A tak naprawdę zmiana miała być kosmetyczna i nawet po jej wprowadzeniu bylibyśmy pod względem progresywności systemu za Estonią i Litwą. Oto leninizm na miarę naszych możliwości.

Przepraszam bardzo, ale tej retoryki wziętej wprost z języka Korwina-Mikkego i Konfederacji nie da się bronić – nie, jeśli ktoś twierdzi, że zależy mu na budowie europejskiego państwa i na sprzeciwie wobec demagogii. A podobno to jest rzecz łącząca przeciwników PiS-u. Bombardowanie Polaków propagandą, że progresja podatkowa to leninizm, jest krokiem od, a nie do Europy.

Zwolennicy walki z PiS-em za pomocą każdej możliwej metody zdają się wierzyć w coś, co nazywam „teorią pstryknięcia”. Najpierw pokonamy PiS, choćby przy użyciu języka godnego Konfederacji, a potem – pstryk – wrócimy na europejskie tory i będziemy zwalczać demagogię. Tylko że jeśli raz wpuścisz do obiegu społecznego destruktywną retorykę – typu „progresja podatkowa to leninizm” – to potem nie jest tak łatwo ją odkręcić. Zakładając w ogóle, że masz na to ochotę.

W historii III RP co najmniej raz mogliśmy się przekonać o tym, że „teoria pstryknięcia” nie działa. Mało się dziś o tym mówi, ale na początku transformacji wiele demokratycznych autorytetów zachęcało społeczeństwo do bierności. Nic nie róbcie, pozwólcie ekspertom wprowadzać kapitalizm, nie wychodźcie na ulice, wytrzymajcie. Potem ci sami ludzie dziwili się, że polskie społeczeństwo nie wychodzi milionami na ulicę bronić demokracji przed PiS-em.

Piszę o tym wszystkim, bo mam wrażenie, że przez ostatnie lata zrobiliśmy krok w tył. Jeszcze na początku rządów PiS-u sporo było dyskusji o systemowych powodach wygranej partii Kaczyńskiego – nierównościach społecznych, zbyt dużej pozycji politycznej Kościoła, skrzywionej na prawo edukacji, braku propozycji dla ludzi wykluczonych ekonomicznie, zaniedbanych usługach publicznych. Teraz wszystko wróciło na stare koleiny: cała dyskusja została sprowadzona do jednego pytania i przyjęto strategię, że cel uświęca środki.

Jasne, możemy udawać, że wszystkie problemy sprowadzają się do tego, że rządzi PiS, więc wystarczy wygrana koalicji pod przewodnictwem świętego Tuska i po problemie. Miliony wyborców PiS-u nagle znikną, nierówności społeczne wcale nie będą nakręcały dalszych podziałów, a regresywny system podatkowy zrobi z nas państwo dobrobytu. Jeśli dla kogoś polityka to nie głębokie procesy społeczne, ale pojedynki kilku panów w Warszawie, to taka wizja ma sens. Wszyscy inni mają jednak prawo obawiać się, że połączenie dwóch antyeuropejskich retoryk – PiS-owskiej i antysocjalnej – będzie nas skutecznie odcinało od postępu niezależnie od tego, który z tych panów będzie akurat górą.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-21 10:21:51

Chcieliście „efektu Tuska”? Oto efekt Tuska w sondażu zrobionym po jego powrocie

Remigiusz Okraska:


Chcieliście „efektu Tuska”? Oto efekt Tuska w sondażu zrobionym po jego powrocie. Zrobionym przez Kantar, czyli sondażownię, której prognozy są najbliższe i w ogóle bliskie wynikom realnych wyborów.

PiS 30%, bez zmian wobec badań przed powrotem Tuska. PO 23%, w górę o 4 punkty procentowe. Hołownia 15% i jeden punkt w górę. Lewica i Konfederacja po 5%, ta pierwsza o dwa punkty w dół, ta druga o jeden.

Oto efekt Tuska. Już jesteśmy niemal w sytuacji, w której w sejmie są tylko trzy ugrupowania. W takiej sytuacji nawet mocno osłabionemu PiSowi niewiele brakuje – z mandatową premią systemu d’Hondta – do kolejnych samodzielnych rządów. Jeśli mu się to nie uda, rządzić będą starzy łajdacy z hołowniową przystawką w roli ministerstwa kościoła otwartego i departamentu ds. bycia rozdialogowanym. Na powrocie Tuska straciły Lewica i Konfederacja. Jedna pragnąca się ścigać z liberałami w antypisizmie, europejskości i nowoczesności, druga robiąca to samo w wolnorynkowości. I jak, wesoło?

POzdrowienia.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-16 20:41:56

Wrażenia z ostatnich 2 tygodni:

Remigiusz Okraska:


Wrażenia z ostatnich 2 tygodni:

– na osiedlu połamane drzewa, połamane grube konary, zdewastowane samochody;

– w miasteczku liczne podtopienia, ulica 150 metrów w prostej linii ode mnie zamieniona w bajoro (pamiętam, jak z osiem lat temu wycięli hurtem ze 100 drzew po jednej z jej stron)

– w okolicy zalane wioski (najbardziej ta, która leży w połowie wzgórza, na wzgórzu jest ogromne zaorane pole obsadzane kukurydzą i obstawione ambonami myśliwskimi co 200 metrów; rok temu w połowie wzgórza wygolili do zera kilka hektarów lasu, choć średnio co dwa lata woda spływająca z niego zalewa wioskę)

– w okolicy zalane uprawy rolne

– w okolicy poniszczone co się da, od zabudowań bazy harcerskiej po linie energetyczne

– na fejsbuku makabryczne zdjęcia i filmy ze zniszczonych wiosek morawskich, w tym zabici, ranni, zniszczony dorobek kilku pokoleń

– na fejsbuku makabryczne zdjęcia i filmy powodzi i podtopień w Niemczech, zalane wsie i miasteczka, zniszczony dorobek kilku pokoleń

– na fejsbuku filmy i zdjęcia zniszczonych upraw rolnych w całej Polsce, rolnicy z wielkimi stratami wielomiesięcznego wysiłku i pozbawieni dochodów

I tak dalej, żeby już nie pisać o suszach, płonących lasach, tornadach itp. w większej odległości od nas.

To jest to globalne ocieplenie i te zmiany klimatyczne, których według paranoików ponoć nie ma lub które są spoko według Warzechy, Korwina, Ziemkiewicza itd.

To jest to „panowanie człowieka nad przyrodą”, o którym fantazjuje się od lewa, przez środek, do prawa sceny ideowopolitycznej.

To jest to „czynienie sobie ziemi poddaną”, o którym opowiadają skretyniali myśliwi, leśnicy, agrobiznesmeni i „księża-profesorowie” na spędach u Rydzyka i podobnych.

To jest ten rozwój i dynamiczny przyrost PKB, o którym czytałem przez lata w liberalnych propagandówkach typu Wyborcza, Newsweek czy Polityka, które wiwatowały na cześć wylewania betonu pod autostrady i osiedla deweloperskie, z okazji tysięcy nowych samochodów i zamykania „nierentownych” linii kolejowych itd.

A to przecież dopiero początek. Bardzo łagodny przedsmak tego, co nas czeka.

Źródło
Opublikowano: 2021-07-16 16:03:34

1 lipca to Dzień Kanady, obchodzony w tym roku inaczej niż zwykle. Płoną kolejne

Robert Maślak



1 lipca to Dzień Kanady, obchodzony w tym roku inaczej niż zwykle. Płoną kolejne kościoły, w biały dzień obalono pomniki królowej Wiktorii i Elżbiety II, które symbolizują kolonizację Kanady i sprowadzenie jego rdzennych mieszkańców do roli pariasów. Do rezgnacji z obchodów wzywali rdzienni mieszkańcy: „Myślę, że ludzie naprawdę nie rozumieją, jak wiele musieli wycierpieć w tym kraju ludzie, do których należał. Odebrano nam naszą duchowość, nasz sposób życia, nasze języki, a nawet nasze rodziny”. Także premier Kanady mówił, żeby był to dzień refleksji, a nie świętowania.
Papieże nigdy za winy Kościoła katolickiego nie przeprosili, choć prowadził on większość szkół, w których przetrzymywano odebrane rodzicom dzieci. Jan Paweł II był w Kanadzie trzykrotnie i ignorował problem – mówi Joanna Gierak-Onoszko, autorka książki „27 śmierci Toby’ego Obeda”o szkołach, w których męczono dzieci rdzennych mieszkańców Kanady. Mówi też: Były to w zasadzie obozy pracy przymusowej, gdzie dzieci poddawane były wielu brutalnym przemocowym praktykom. Na porządku dziennym było zadawanie im krzywdy fizycznej, nadużycia seksualne, głód, nieleczone ciężkie choroby, głównie gruźlica. Jednym słowem: można powiedzieć, że dzieci poddawane tam były torturom.”

Kościół katolicki miał wypłacić rdzennej ludności 25 mln $ odszkododowań, ale zebrał tylko 4 mln. Za to miał pieniądze na postawienie w Saskatchewan katedry za 28,5 mln $.
Dwukrotnie o przeprosiny prosił papieża Franciszka premier Kanady Justin Trudeau. W 2018 roku Watykan oznajmił, że papież nie przeprosi. Byłoby to przyznaniem się do winy. Papież Franciszek dopiero pod naciskiem opinii publicznej ma się spotkać z przywódcami rdzennej ludności, ale termin ustalono dopiero na grudzień.

https://ksiazki.wp.pl/papiez-od-lat-umywa-rece-masowe-groby-i-ludobojstwo-dzieci-w-kanadzie-6656836198615616a

https://wyborcza.pl/7,75399,27281569,padaja-pomniki-plona-koscioly-najbardziej-ponury-dzien-kanady.html

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27272607,w-kanadzie-plona-koscioly-i-niszcza-pomniki-jana-pawla-ii-rozumiem.html

https://www.facebook.com/photo?fbid=881947126006436&set=a.115817005952


Źródło
Opublikowano: 2021-07-03 01:23:17

Kolejne ofiary. Kilka tygodni temu 215 anonimowych grobów dzieci, w zeszłym tygo

Robert Maślak


Kolejne ofiary. Kilka tygodni temu 215 anonimowych grobów dzieci, w zeszłym tygodniu 751, w tym tygodniu 182 ofiary przemocy państwa i Kościoła katolickiego wobec dzieci. W Kanadzie każdy tydzień przynosi makabryczne odkrycia masowych grobów wychowanków szkół w których torturowano dzieci. Trudno inaczej nazwać odbieranie ich rodzicom, brutalne karanie za używanie ojczystego języka, w tym używanie do tego krzesła elektrycznego. Rząd Kanady przeznaczył specjalne środki na dalsze poszukiwania grobów. Kościół nigdy nie przeprosił za te zbrodnie, choć wzywany do tego był Jan Paweł II, ale też Franciszek.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/masowe-groby-dzieci-odkryte-w-kanadzie-ataki-na-koscioly-i-pomniki/hn9j2sk


Źródło
Opublikowano: 2021-06-30 23:42:41

Nierzadko zapytuję sama siebie, dlaczego Kościół po prostu rach ciach nie rozliczy tych typów od gwałcenia dzieci. Zrobi

Adriana Rozwadowska:


Nierzadko zapytuję sama siebie, dlaczego Kościół po prostu rach ciach nie rozliczy tych typów od gwałcenia dzieci. Zrobiłoby mu to dobry PR i sprawa z głowy, nawet nie musi wszystkich, tylko punktowo, a co tam Franciszkowi jakiś jeden czy drugi ksiądz z Polski, żadna strata.
No tylko że w sumie ten kościelny tupet i ociąganie nieźle działają. Właśnie usłyszałam nie w TVP, ale w TVN 24 słowa napisane prezenterowi przez kogoś z kościelnym syndromem sztokholmskim: „Odważny ruch Watykanu. Ten zajmie się sprawa biskupa R.”
No i cóż tu odpowiedzieć. Może per analogiam: „Odważny ruch dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 13. Po latach wahania i analiz pani Eugenia zadecydowała się zainteresować sprawą nauczyciela chemii, który od 30 lat gwałci uczniów jej szkoły. Możliwe, że zgodzi się nawet wydać go policji – donoszą nasi informatorzy w kuratorium. Sprawa nabrała zawrotnego tempa, bo oświadczenie w tej sprawie pani dyrektor ma wydać jeszcze w tym roku. Rzecznik policji, podinspektor Dariusz Miarka, poinformował media, że mundurowi liczą na zgodę na wszczęcie postepowania.
– W grę wchodzi jednak także przeniesienie nauczyciela na drugie piętro – mówi nam przewodniczący rady rodziców w SP nr 13”.

Źródło
Opublikowano: 2021-06-26 15:31:57

Kościół katolicki wyłudził bonifikatę na zakup terenu. Zapłacił tylko 1% wartośc

Robert Maślak


Kościół katolicki wyłudził bonifikatę na zakup terenu. Zapłacił tylko 1% wartości czyli 4,5 tys. zł. Głódź urządził tam wybieg dla danieli, choć bonifikatę mógł uzyskać tylko na teren przeznaczony na cele kultu religijnego. Wśród danieli przed laty postawił kapliczkę, która miała to uzasadnić. Teraz zarządzający terenem proboszcz próbował kolejnego oszustwa i ustawił tam krzyże. Pechowo dla niego, ktoś zrobił zdjęcia, że zrobił to tuż przed kontrolą. Sprawę zaczęła dążyć Beata Maciejewska, posłanka Lewicy. Okazuje się, że krzyże nie wystarczą, musi być to budynek w której stale praktykowany jest kult religijny. Szczegóły: https://oko.press/glodz-dzialka-daniele-ekspertyza/


Źródło
Opublikowano: 2021-06-24 08:07:03

Minister edukacji Przemysław Czarnek o uczestnikach marszów równości: „osobnicy,

Robert Maślak



Minister edukacji Przemysław Czarnek o uczestnikach marszów równości: „osobnicy, którzy tam chodzą, to ludzie, którzy nie zachowują się normalnie”. M.in. o tym mówiła posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. PiS i przystawki próbowali ją zagłuszyć. Klaskali się i śmiali nawet wtedy, gdy mówiła o samobójstwach dzieci. Kim trzeba być, żeby tak robić? Czy żyjemy w kręgu tej samej cywilizacji? Czarnek i jego polityczne zaplecze traktuje dobro dziecka instrumentalnie. Dzieci są tylko narzędziem w wyprawie krzyżowej fundamentalistów katolickich do polskich szkół.
Czarnek chce całkowite podporządkowania kuratoriów oświaty rządowi i kar więzienia dla nauczycieli i dyrektorów, którzy nie podporządkują się religijnej i światopoglądowej krucjacie. Od nowego roku szkolnego religia lub etyka będą przedmiotami obowiązkowymi, a szkoła Rydzyka oraz inne katolickie uczelnie będą kształcić etyków o odpowiednim profilu ideologicznym. Czy w Polsce, w której młodzież odchodzi od religii najszybciej na świecie, ekstremiści religijni osiągną sukces?
P.S. Szczególną radość informacja o szczuciu osób LGBT wywołała u Michał Cieślak, który siedzi obok min. Czarnka. To minister od niczego, dawniej Porozumienie Gowina, teraz Republikanie od Bielana.


Źródło
Opublikowano: 2021-06-23 14:51:59

Tak było 23 listopada:

Aborcyjny Dream Team:



Tak było 23 listopada:
❗ WOLNA ABORCJA ❗ WOLNA EDUKACJA ❗

Dziś znów odbędzie się demonstracja pod MEiN w Warszawie. Czarnek, idź precz! to reakcja na zapowiadane zmiany prawne takie jak: obowiązkowa religia/etyka w szkołach (gdzie etyka często jest fikcją), zmiany w lekturach, wzmocnienie roli kuratoriów, utrudnienie prowadzenia zajęć przez organizacje społeczne, likwidacja PANu.

Więcej można o nich przeczytać tu: https://oko.press/lex-czarnek-czyli-gwalt-na-edukacji-osiem-skutkow-ustawy-o-ktorych-mozecie-nie-wiedziec/

[opis zdjęcia: na bramie ministerstwa edukacji wisi baner o treści „wolna aborcja, wolna edukacja”]

Źródło
Opublikowano: 2021-06-21 12:11:49

Dzisiaj mamy coś ekstra! Przygotowaliśmy elektroniczną publikację z wyborem teks

Obywatel:


Dzisiaj mamy coś ekstra! Przygotowaliśmy elektroniczną publikację z wyborem tekstów ciekawego myśliciela. Do pobrania w trzech formatach (pdf, epub, mobi) CAŁKIEM ZA DARMO. Po prostu, nie ma tu żadnych haczyków. Pobierajcie, czytajcie, dzielcie się z innymi. 256 stron darmowej ciekawej lektury.

Całość może być za darmo, bo wszystko zrobiliśmy za darmo. Maciej Sobiech za darmo wybrał i przetłumaczył teksty. Nasz redaktor Remigiusz Okraska za darmo zredagował je. Dariusz Nowak za darmo zrobił skład i oprawę graficzną publikacji. Bez honorariów, grantów, dofinansowań, zrzutek/zbiórek itp. Zapraszamy do lektury!

Tłumacz książki napisał: „jest to obraz człowieka, który całe swoje życie nieomal poświęcał obronie politycznych i ekonomicznych praw ubogich. Zajadłego antykapitalisty i demokraty. Krytyka oligarchicznej ery wiktoriańskiej, podobnie jak i wszelkiej oligarchii w ogóle. Gorącego zwolennika Wielkiej Rewolucji Francuskiej i piewcy ruchów wyzwoleńczych XIX stulecia. Romantyka i obrońcy literatury ludowej i popularnej. Kogoś, kto nawet najbardziej tradycyjnych i „starosystemowych” instytucji (choćby, żeby daleko nie szukać, Kościoła) bronił, może i nieco utopijnie, ale szczerze, szukając w nich tego, co demokratyczne, ludowe – „ludzkościowe”. Słowem: obraz radykała”.

Całość do pobrania tutaj: https://nowyobywatel.pl/chesterton-wybor-publicystyki-radykalnej-do-pobrania-calkiem-za-darmo/


Źródło
Opublikowano: 2021-06-17 19:53:54

Dzisiaj 85. urodziny ma Ken Loach, na zdjęciu miał 30 lat. Można by o jego filma

Remigiusz Okraska:


Dzisiaj 85. urodziny ma Ken Loach, na zdjęciu miał 30 lat. Można by o jego filmach napisać kawał tekstu, ale ja jestem zaledwie amatorskim oglądaczem. Więc powiem tyle, iż są to te rzadkie filmy, w których oglądając „zwykłych ludzi” ma się poczucie, że reżyser ich autentycznie lubi i szanuje, a nie tylko pochyla nad nimi z wyżyn oświeconej wrażliwości czy zaciekawienia.

Zrobił tych filmów wiele i w zasadzie można je oglądać w ciemno, niezależnie od epoki, w której powstały. Czy to będzie „Cathy come home” (z roku 1966, o bezdomności, podobno obejrzało go podczas pierwszej emisji 12 milionów ludzi zgromadzonych przed telewizorami o tej samej porze), „Price of coal” (z 1977, na podstawie powieści Barry’ego Hinesa, świetnego pisarza o robotniczym pochodzeniu, którego rozsławił ekranizując pod tytułem „Kes” jego powieść „A Kestrel for a Knave”), „Riff-Raff” z 1990 i „Rozbitkowie” z 2001 (pierwszy o wyzysku w pracy na czarno, drugi o prekariacie zanim ten temat stał się modny), „Wiatr w oczy” (z 1993, o nękaniu przez lichwiarzy z firmy „chwilówkowej” człowieka, który zdesperowany przyczynia się do śmierci jej szefa, a całość pomaga mu zatuszować ksiądz), „Polak potrzebny od zaraz” (z 2007, o naszej emigracji zarobkowej i o tym, jak kultura kapitalizmu robi złych ludzi z dobrych), aż po najnowsze.

To jest wielka dawka wrażliwości, wglądu w życie pariasów bez paternalizmu, celnej, ale nieprzesadnie zideologizowanej i nietopornej krytyki kapitalizmu. To jest lewicowość, której nie spotkacie u klasośrednich egocentrycznych bubków. A ponieważ są mistrzostwa futbolowe i jakieś marudy jak zwykle próbują się z tej okazji nadymać, że po co to komu, to polecam „Looking for Eric” – ciut lżejszy, ale mądry i ciepły film o tym, jak listonoszowi znajdującemu się na życiowym wirażu pomaga jego idol Eric Cantona.

No i żeby jeszcze tych filmów pan Kenneth zrobił sporo.


Źródło
Opublikowano: 2021-06-17 06:06:32

Sobota wieczór, mecze, więc u nas coś lżejszego. Nasz redaktor na blogu poleca m

Obywatel:


Sobota wieczór, mecze, więc u nas coś lżejszego. Nasz redaktor na blogu poleca mało znaną i starą książkę: http://literkibutelkikilometry.blogspot.com/2021/05/kur-zapia-i-to-jak.html Czeski Żyd, swego czasu ambasador Izraela w Polsce, został na emeryturze pisarzem i powracał do realiów młodości: „Jest to także opowieść o innych. O wiosce, którą lekarz zna przecież jak mało kto. Lepiej chyba nawet niż miejscowy ksiądz, bo to medyk przyjmuje nowe pokolenia na świat, medyk zamyka powieki odchodzącym przedstawicielom pokoleń starych, medyk towarzyszy im wszystkim przez całe życie w chwilach słabości cielesnych. A także duchowych, bo przez dekady tej służby – płatnej częściej w jajkach, maśle czy swojskim winie niż w gotówce – zyskał takie zaufanie bliźnich, iż nierzadko, z chęci czy z musu, staje się świeckim spowiednikiem, doradcą, arbitrem w sporach, swatem, lekarzem dusz. Miejscowy ksiądz jest zresztą partnerem medyka w szachach i rozmowach, w swoistej grze intelektualnej, w której nikt nie wygrywa, a obie strony nawzajem się wspierają i ubogacają w ramach, owszem zdystansowanej i chłodnej, ale przyjaźni”. Całość w powyższym linku.


Źródło
Opublikowano: 2021-06-12 19:59:01

Napisałem o świetnej książce, której o mało nie przegapiłem, bo i nie było o nie

Remigiusz Okraska:


Napisałem o świetnej książce, której o mało nie przegapiłem, bo i nie było o niej zbyt głośno. Czeski Żyd, swego czasu ambasador Izraela w Polsce, został na emeryturze pisarzem i zabiera czytelników w piękne, niedzisiejsze czasy. Całość w linku: http://literkibutelkikilometry.blogspot.com/2021/05/kur-zapia-i-to-jak.html
a na zachętę fragment: „Jest to także opowieść o innych. O wiosce, którą lekarz zna przecież jak mało kto. Lepiej chyba nawet niż miejscowy ksiądz, bo to medyk przyjmuje nowe pokolenia na świat, medyk zamyka powieki odchodzącym przedstawicielom pokoleń starych, medyk towarzyszy im wszystkim przez całe życie w chwilach słabości cielesnych. A także duchowych, bo przez dekady tej służby – płatnej częściej w jajkach, maśle czy swojskim winie niż w gotówce – zyskał takie zaufanie bliźnich, iż nierzadko, z chęci czy z musu, staje się świeckim spowiednikiem, doradcą, arbitrem w sporach, swatem, lekarzem dusz. Miejscowy ksiądz jest zresztą partnerem medyka w szachach i rozmowach, w swoistej grze intelektualnej, w której nikt nie wygrywa, a obie strony nawzajem się wspierają i ubogacają w ramach, owszem zdystansowanej i chłodnej, ale przyjaźni. […] Choć my, ludzie innej epoki, zapewne będziemy mieli problem z odnalezieniem się w tamtych realiach wiejsko-przyrodniczych, a jako dzieci czasów Paulo Coelho i „cytatów motywacyjnych” z facebooka uśmiechniemy się niekiedy w zetknięciu z momentami aforystycznym stylem tej prozy („Przez całe życie składałem umiejętność do umiejętności, szukałem wszędzie orzeszków wiedzy, które jeszcze można było dodać do spiżarni, a gdy wszystko, czego się nauczyłem, zmieniłem w pieniądz, nigdzie nic za niego nie dostałem”), to w istocie ta niepozorna, niedzisiejsza książeczka jest z najpiękniejszego świata. Polecam, wciąż w wielu miejscach do kupienia za pieniądze niewielkie w ogóle, a szczególnie w zestawieniu z tym, jak dużo za nie dostaniemy”.


Źródło
Opublikowano: 2021-06-06 20:35:55

Był sobie post, a później zniknął i nie wiem, czy tylko na skutek zmasowanej akc

Jan Śpiewak:


Był sobie post, a później zniknął i nie wiem, czy tylko na skutek zmasowanej akcji zgłaszania go czy za zacytowanie ze zbyt małą cenzurą tego, jak nazywają sami siebie niektórzy przedstawiciele „queeru”. (To pierwsze, ponieważ ten konkretnie post również zrzucili, został przywrócony pod odwołaniu do Facebooka.)
Poniżej wstawiam treść tego nieprawomyślnego tekstu, ale najpierw kilka słów o sytuacji, jaka mnie wczoraj spotkała, bo do teraz jestem w szoku.

Napisałam tekst o patologiach środowiska LGBT, o tym, co mi, jako lesbijce się w nim nie podoba, co uważam za bardzo szkodliwe i krótkowzroczne.

Gdyby to był tekst na dowolny inny temat, dyskusja z dowolnym innym środowiskiem to powymienialibyśmy się komentarzami, może jakimiś polemikami, w skrajnej sytuacji poleciałyby wyzwiska i wulgaryzmy. Ludzie nie muszą się we wszystkim ze sobą zgadzać i zazwyczaj to oczywiste.

Ale nie w przypadku starcia ze środowiskami trans / LGBT+. Tutaj jakiekolwiek odstępstwo od odgórnie ustalonej linii poglądowej jest zbrodnią, która nie może się wydarzyć. A jak się wydarzy to zrobią wszystko, żeby autora zastraszyć, zaszczuć i sprawić, by już nigdy więcej się nie odezwał.

Jak? Przede wszystkim mają hejterskie grupy, na których organizują nagonki (ale nie na faktycznych homo i transfobów, to ich zupełnie nie obchodzi, tylko na tzw. „terfy”) i żołnierzy monitorujących, czy gdzieś w internecie nie pojawiła się jakaś myślozbrodnia. Gdy się pojawi, wiedzą zazwyczaj jako pierwsi. Gdy już kogoś sobie upatrzą to ustalają nad nim „monitorowanie” każdej najdrobniejszej czynności w internecie. Mnie śledzą od ok. 2 miesięcy, od zbrodniczego wpisu wskazującego na to, że 2 płcie w spisie powszechnym wynikają z prawa unijnego. Teraz z tego co widziałam mam już ustanowiony specjalny nadzór – „trzeba trzymać rękę na pulsie” XD

Wiem, że straszna panika była na tej grupie, gdy się okazało, że jednak jest tam ktoś z zewnątrz. Stalking, doxing i plany na jak najdotkliwsze nękanie kilku upatrzonych przez nich kobiet – to właśnie ma tam miejsce.

Nie są to też przypadkowi ludzie, nagonce przewodniczą znani aktywiści i osoby związane z największymi organizacjami LGBT.

I co robią, gdy ktoś popełni tekst, z którym się nie zgadzają?
Nie wchodzą w dyskusję, nie. Organizują masowy najazd z morzem gróźb i wyzwisk, a jak to nie działa to próbują rozwalić każdy aspekt życia prywatnego takiej osoby, jaki tylko znajdą.
Znajomej od kilku dni próbują zniszczyć związek, robiąc nań hejterską nagonkę na twitterze, instagramie i facebookowych „grupach wsparcia” trans. A ja miałam podane na profilu uczelnie, więc cyk, już się organizują w sprawie donosów. Tak, tekst poniżej to dla tych ludzi SKRAJNA MOWA NIENAWIŚCI i coś, za co chcieliby wyrzucać studentów z uczelni (co w UK / USA się zresztą zdarza, ale normalnie no umówmy się – budzi śmiech i politowanie).

Najśmieszniejsze jest to, że oni dla swojej narracji mają fanpejdże po kilkaset tysięcy lajków, mają organizacje, mają finansowanie, mają przychylność wszystkich lewicowych i liberalnych mediów, a aż do takiej wściekłości doprowadza ich post randoma, który dotrze do w porywach kilkuset osób.
To jest naprawdę paranoja i poziom cenzury z jakim nigdy się jeszcze nie spotkałam, to nie chodzi już o wypowiedzi w mediach, nie można napisać głupiego posta na facebooku, gdy coś w działalności środowisk, które niby wypowiadają się w twoim imieniu cię boli. Nie możesz myśleć inaczej i już.

Skoro nie mam racji to czego aż tak się boicie?

—————————————————————

Jeden obrazek – więcej niż 1000 słów, chociaż kompletnie wbrew intencji autorów. Tęczy już nie ma, ruch na rzecz praw osób homoseksualnych skończył się w Polsce zanim zdołał cokolwiek osiągnąć.

Jest, jak to piszą jakieś 2SLGBTQIAP+ / LGBTQQIAAP (musiałam 2 razy zerkać, żeby dobrze przepisać ten skrót, choć wciąż nie jest to całość, bo dalsze ciekawostki kryją się jeszcze pod plusem). Jest nowa etykietka dla rzesz narcyzów, postmodernistycznych ideologii i coraz bardziej szemranych środowisk. Jest wreszcie karykatura, wyciągnięta z homofobicznych fantazji skrajnej prawicy, a wcielona w życie przez skrajną lewicę.

Najlepszym podsumowaniem tej nowej flagi pride, jaka pojawiła się w zeszłym roku jest mem – „White Straight Guys, who believe in sexist gender roles, hiding behind people of color, fucking over lesbians, gay men and bisexuals”. Tutaj mamy już wersję, w której ta biało-różowo-niebiesko-brązowa strzała wywierciła jeszcze czerwoną dziurę na środku, bo i sex work uznaje się za LGBT.
Tęczy już prawie nie widać i tak jest nie tylko w sferze symbolicznej.

Powstanie tej zupy z liter, dającej możliwość utożsamieniu się każdemu, kto tylko chce jako „LGBT” jest największą tragedią, jaka przydarzyła się gejom i lesbijkom w ostatnich latach.

Dlaczego?

Bycie takiej czy innej orientacji wpływa jedynie na skład płciowy związku. Nie warunkuje poglądów, nie warunkuje stylu życia. Osoby o orientacji homoseksualnej doświadczają w Polsce dyskryminacji przede wszystkim, gdy tworzą stabilne, długoletnie związki, najmocniej, gdy są rodzinami z dziećmi.

„Niewidzialność” prawna powoduje mnóstwo poważnych problemów w życiu codziennym – nie możemy wziąć wspólnie kredytu, więc dużo większym problemem jest np. zakup mieszkania, nie dziedziczymy po sobie z mocy prawa – przy braku testamentu partner zostaje z niczym, dorobek życia trafia natomiast do rodziny, z którą być może osoba ta nie utrzymywała nawet kontaktu, w przypadku dziedziczenia testamentowego jest wysoki podatek od spadku, który w przypadku, gdy jest to np. nieatrakcyjna nieruchomość, bez szans na szybką sprzedaż, a nie ma żadnych oszczędności tworzy tylko problem. Nie mamy prawa do pochówku zmarłego partnera, ani uzyskania informacji o jego stanie zdrowia, nie możemy adoptować dziecka partnerki, nawet w wypadku jej śmierci, do głupot typu odebranie dziecka z przedszkola potrzebne są odrębne upoważnienia. Nie przysługuje nam zasiłek opiekuńczy, w przypadku, gdy partner wymaga stałej opieki, kłopotliwe są nawet takie rzeczy, jak odebranie poczty.

I część z tych problemów owszem, da się ominąć na różne sposoby (pełnomocnictwa, upoważnienia, spółka cywilna itp.), ale wymaga to pomocy prawnika + mnóstwa czasu i środków. Innych nie. To jest właśnie dyskryminacja – osobom heteroseksualnym wystarczy 1 czynność prawna, osoby homoseksualne muszą dokonać 50, żeby mieć przynajmniej ułomną wersję tego samego. Nie wszyscy są oczywiście w stanie to zrobić, większość ludzi nie myśli też zawczasu o różnych dość abstrakcyjnych sytuacjach w życiu i w momencie, gdy one nadchodzą takie osoby zostają z niezabezpiecznonymi podstawowymi prawami.

To jest właśnie podstawa Gay Rights Movement – od dekryminalizacji homoseksualizmu po równe prawa cywile. Postulaty oczywiste, zrealizowane już w zasadzie w całym szerokopojętym świecie zachodnim i niebudzące w nim obecnie kontrowersji. Oraz, co warto zaznaczyć – niezwiązane od pewnego czasu z poglądami lewicowymi czy liberalnymi. W części krajów równość małżeńska została wprowadzona przez konserwatystów. W UK przez torysów, w Niemczech przez chadeckie CDU, a w wielu krajach Europy Zachodniej nie ma ani jednej partii, która opowiadałaby się przeciw, ba – osoby LGB stały się targetem dla partii prawicowych sprzeciwiających się np. genderyzmowi czy niekontrolowanej imigracji.

I tutaj właśnie pojawił się problem – mamy bardzo rozbudowane organizacje, które po zrealizowaniu postulatów przestały mieć rację bytu, więc żeby dalej działać musiały sobie poszukać zupełnie nowej niszy. Ta znalazła się w postmodernizmie, w dekonstrukcji pojęć, które dotąd uchodziły za oczywiste i skrajnym indywidualizmie.

Bo oto czegoś takiego jak płeć biologiczna nie ma, twierdzenie, że jest inaczej (i jest podział na sex i gender) to transfobia i dyskryminacja na podobnym poziomie, co dyskryminacja rasowa albo antysemityzm (tweet brytyjskiego Stonewall sprzed kilku dni). „Transwomen are women” i nie, nie w sferze społecznej, ogólnie, pod każdym aspektem, bez możliwości jakiejkolwiek dyskusji, bo jak się nie zgadzasz, że np. w sporcie czy u lekarza jednak nie do końca to od razu kaganiec w postaci oskarżenia o transfobię i skrajną nienawiść.
Stąd postulat self id, czyli zmiany płci prawnej tylko przez wyrażenie takiej woli. Bez konieczności funkcjonowania przez pewien czas jako dana płeć, bez konieczności terapii hormonalnej, bez jakiegokolwiek kontaktu z lekarzem. A w związku z tym wpuszczenie mężczyzn określających się jako kobiety do kobiecych więzień, centrów pomocy ofiarom gwałtów, do kobiecego sportu, do miejsc na listach wyborczych zagwarantowanych na zasadzie parytetów dla kobiet.
Stąd postulat faszerowania jak najmłodszych dzieci blokerami dojrzewania (czyli dosłownie kastracja chemiczna), a później hormonami, przeprowadzania na nastoletnich dziewczynkach mastektomii, bo to nie tak, że dzieci mogą nie wpisywać się w seksistowskie stereotypy, nie, wtedy są przeciwnej płci i należy im to wmawiać dotąd, aż uzyskamy pacjentów na całe życie. Efekt? Wzrost dysforii wśród dzieci o ponad 3000% w przeciągu 10 lat. (To jest punkt aż tak nieludzki, że nawet w UK wstrzymano te eksperymenty na dzieciach po orzeczeniu w sprawie Bell vs. Tavistock).

Ale to dopiero część literki „T”, a dalej jest jeszcze zabawniej.

Bo pod T, obok klasycznie rozumianej transpłciowości podlegają też cuda takie jak np. niebinarność, agender czy xenogender (i baaardzo dużo innych genderów, jak jakieś osoby fauniczne czy inne osoby mgławicoromantyczne, osoby sylficzne i płynnopłciowe – ja tego nie wymyśliłam w ramach szyderstwa, jak ktoś nie wierzy to polecam stronkę zaimki.pl – tak, oni to robią zupełnie na poważnie). Niebinarnym może ogłosić się każdy, kto ma takie życzenie i polega to na tym, że skoro danej osobie nie po drodze ze stereotypami dotyczącymi płci to znaczy, że jest gdzieś między płciami i dyskryminują ją niektóre elementy języka, takie jak zaimki czy końcówki rodzajowe, no i oczywiście stwierdzenie, że jednak jakąś tam płeć biologiczną ma. Agender – chyba, że wcale nie ma płci, xenogender (to jest tak abstrakcyjne, że nawet posiadacze innych genderów się odcinają) – jako swoją tożsamość płciową wskazują zwierzęta bądź zjawiska, wymagają zwracania się do nich zaimkami typu kitty / bunny i cierpią straszliwie, bo w spisie powszechnym nie mogą sobie zaznaczyć np. „galaktyki” jako płci.
I tutaj wypada podkreślić – niebinarność & spółka to koncept teoretyczny wcielony w życie (xenogender to ponoć troll z tumblra, który bardzo dobrze się w tym środowisku przyjął), a nie coś nazwanego na podstawie obserwacji rzeczywistości. Nie ma żadnych badań, które wskazywałyby na jakiekolwiek biologiczne różnice między osobami utożsamiającymi się jako niebinarne / tymi, które tego nie robią. Całość sporu opiera się na tym, że oni przyjmują teorię queer i pokrewne za pewnik, za prawdę objawioną i dlatego krytyka jej założeń / samo nieprzyjmowanie jej jako faktycznego elementu rzeczywistości urasta od razu do rangi „mowy nienawiści”.

Rozszerzeniem tego szaleństwa jest Q.
Jesteś oczywiście hetero, ale (wybierz chociaż 1 punkt) – 1) masz niebieskie włosy 2) wolisz określać się jako lesbijka / gej bo tak, bo czemu nie 3) masz harem złożony z kilku „osób partnerskich” 4) masz lewicowe poglądy i chcesz zdobyć +100 do fajności w tym środowisku 5) jesteś mizoginem i homofobem, ale chcesz nim móc być bez konsekwencji 6) czujesz, że jesteś jedyny w swoim rodzaju, ale nie chcesz by inni nazywali cię narcyzem 7) 15 lat temu należałbyś do jakiejś subkultury 8 ) masz liczne zaburzenia psychiczne i wolisz je pielęgnować niż leczyć 9) masz tatuaże 10) albo chociaż kolczyk w nosie

= jesteś LGBT!

Dalej pod + są jeszcze np. fetyszyści (K) i poliamoryści (jedno z dwóch P). Pchają się jak widać również prostytutki i sutenerzy, a niektórym aktywistom trans zdarza się już przebąkiwać, że „małe dziewczynki są kinky”.

Taki absurd musi runąć i już widać pierwsze jaskółki to zapowiadające. W UK wstrzymano tranzycje medyczne u dzieci, kolejne organizacje zajmujące się prawami człowieka / organizacje rządowe rezygnują z współpracy Stonewall, powstało LGB Alliance (od razu okrzyknięte przez trans lobby faszystowskim), coraz głośniej jest o cenzurze na uniwersytetach.
W Niemczech i Hiszpanii odrzucono ostatnio projekty self id, w Hiszpanii niestety po długiej walce, w Niemczech póki co nie była konieczna, a oba projekty (od FDP i Die Grünen) przepadły olbrzymią większością.
Więc tak – dla „LGBT+” naturalnym przeciwnikiem są przede wszystkim feministki, bo podważanie istnienia płci biologicznej realnie skutkuje szkodą dla wszystkich praw na niej opartych i (co z polskiej perspektywy może wydać się nieprawdopodobne) – geje i lesbijki, których orientacja jest z góry wymazywana jako transfobiczna, a którzy są wykorzystywani do brudnych interesów różnych kompletnie niezwiązanych z nimi grup.

Nie mam jednak jakichś szczególnych obaw związanych z ostateczną kompromitacją „LGBT+” w krajach zachodnich. Nawet najgorszy backlash nie zmyje praw osób w związkach jednopłciowych, za mocno są już one ugruntowane, zbyt długą tradycję ma ten ruch. W Niemczech nawet episkopat KK popiera udzielanie błogosławieństw małżeństwom jednopłciowym, a ostatnio była duża akcja sprzeciwu wobec słów Franciszka, który to wykluczył (jak chcecie zobaczyć tęczową flagę na kościele na przedmieściach niewielkiego miasta albo happenig robiony przez księży w postaci udzielaniu tych błogosławieństw mimo zakazu to zapraszam), + ciekawostka – w NRD pierwsze organizacje osób homoseksualnych powstawały właśnie przy kościołach.
Widać to też dobrze zwłaszcza po tym, że jednym z częściej przewijających się zarzutów wobec organizacji LGBT+ jest ich… homofobia.

Zupełnie inaczej sprawa wygląda niestety w Polsce.
Nie wiem czy to samo tak wyszło, czy ktoś faktycznie uznał, że ściągnięcie tego cyrku 1:1 na polskie podwórko to dobry pomysł.
W 2020 roku, po 1,5 rocznej obrzydliwej nagonce, robiącej z osób homoseksualnych najgorszych zboczeńców.
Lata tłumaczenia, że niczym się nie różnimy od par hetero i chcemy po prostu równych praw i spokoju jak krew w piach, bo oto do najbardziej homofobicznego kraju w UE wjeżdża queer, niebinarność, transowanie dzieci, osoby z macicami, kobiety z penisami i ogólnie przynależność do LGBT rozumiana jako styl życia.

Osoby mało rozeznane w temacie od razu tego nie zauważą, więc zwrócę uwagę na dwie kwestie:

1) Zdecydowana większość tęczowych agresorów z twittera / osób robiących jakieś dziwne happeningi polegające na obrażaniu np. katolików to nie są geje i lesbijki. Owszem, czasem się tak określają, ale nimi nie są i nie dotyczy ich skierowana w nas dyskryminacja prawna. Są to najczęściej „osoby niebinarne” / „osoby queerowe” (w związkach hetero, które z jakichś powodów nazywają je „queerowymi” bądź „lesbijskimi / gejowskimi”), albo „osoby sojusznicze” o woke poglądach i totalitarnych zapędach.
Stąd kompletnie nie interesuje ich jaki ta działalność będzie miała skutek dla osób, które faktycznie LGBT są, a nie określają się tak, bo to modne. Stąd najbardziej interesuje ich robienie zadymy, zaimki, „neutralny płciowo język” polegający na wymazywaniu słów takich jak kobieta czy matka i atakowanie tzw. terfek.

Oni, gdy za kilka lat wyrosną ze skrajnych poglądów, będą w pełni korzystać z przywileju „normalności”. My zostaniemy z naszą dyskryminacją, a przez taki „aktywizm” coraz ciężej będzie nam tłumaczyć, że chodzi o równość prawną, a nie ideologiczną przebudowę świata.

2) Polskie organizacje LGBT i różnorakie strony określające się jako „progresywne” lub „feministyczne” w ciągu zaledwie kilku miesięcy na full zdążyły pójść już z wymazywaniem istnienia orientacji homoseksualnej, jako tej obrzydliwej, bo transfobicznej.
Gdy piszą o osobach niebinarnych to piszą o osobach które SĄ niebinarne, gdy piszą o jakichś egzotycznych orientacjach seksualnych to piszą np. o osobach które SĄ panseksualne.
A gdy piszą o lesbijkach to nagle mamy osoby, które IDENTYFIKUJĄ SIĘ jako lesbijki (+konieczna wzmianka, że transwomen are women i że lesbijka może mieć penisa).

Więc z jednej strony mamy szalejącą reakcyjną kontrrewolucję, której marzy się sądzenie aborcji z paragrafów dotyczących zabójstwa (zbierają już pod tym podpisy) i powrót do penalizacji homoseksualizmu (póki co zbierają pod penalizacją „homopropagandy” i zakazem marszów równości), a z drugiej strony rewolucję denialistów płciowych, którzy snują fantazje o kompletnej cenzurze i wsadzaniu do więzień za wszystko, co uznają za „transfobię” (a często też o masowych egzekucjach, dołach z wapnem i „ekogułagach”, ale to tylko takie śmieszne ŻaRtY, a poza tym im wolno).

Sytuacja patowa i tym groźniejsza, że na wszystkich, którzy „nie chcą być jak PiS” i popierają np. równość małżeńską wymuszany jest od razu zestaw dużo skrajniejszych poglądów, niezwiązanych zupełnie z osobami LGB. Najbardziej było widać to po aresztowaniu Margot, gdy okazało się, że liberalne (i umówmy się, nieszczególnie nawet progresywne) media jak Wyborcza czy TVN bezkrytycznie przyjęły skrajny postulat self id i najgłośniej płakały nad tym, że trafił do męskiego aresztu.
Widać to też po ilości artykułów, dotyczących dzieci trans, widać po tym, że, gdy Rzecznikowi Praw Dziecka udało się powiedzieć coś z sensem (o sprzedawaniu hormonów dzieciom na grupach trans) to akurat to jest najgłośniej wyśmiewane.

Sytuacja patowa, bo chociaż wielu osobom homoseksualnym bardzo nie podoba się to, co robią samozwańczy „adwokaci” ich sprawy to siedzą cicho, bo albo szaleństwo „LGBT+” albo skrajna homofobia. Widać też dobrze, jak środowiska związane z szeroko pojętą „lewicą tożsamościową” boją się scenariusza, w którym owieczki jednak zaczęłyby kwestionować podsuwane kolejne i kolejne bzdury. Po chwilowej aktywności Koalicja LGB (czyli póki co strony z 300 lajkami, bez żadnych zasięgów) organizacje mające po 100 tys. lajków i stałe źródło finansowania zaczęły w panice krzyczeć, że pojawiła się zbrodnicza idea oddzielenia ruchu na rzecz praw osób homoseksualnych od zupy z liter, że to zabija dzieci trans i jest czymś co najmniej jak eugenika.
Oni po prostu wiedzą, że bez pasożytowania na osobach LGB reszty tego ruchu nie ma, bo jest on parodią jakiegokolwiek ruchu społecznego, pełzającym totalitaryzmem, który pod płaszczykiem troski o grupy dyskryminowane chciałby zbudowania „nowego, wspaniałego świata”.

Dlatego, podsumowując, tym, co głównie przychodzi mi na myśl w 1. dniu miesiąca, który kiedyś był Pride, a teraz zmienił się bardziej w Spicy Hetero Month jest dobitne NIE MAM Z TYM NIC WSPÓLNEGO.
NIE MAM Z TYM NIC WSPÓLNEGO, zazwyczaj jestem bardzo przeciw, ale przez istnienie tej literowej zbitki muszę się regularnie z tego tłumaczyć i regularnie za to obrywać.


Źródło
Opublikowano: 2021-06-03 20:00:42

Dziś jest 12. rocznica śmierci amerykańskiego lekarza George Tillera.

Aborcyjny Dream Team:


Dziś jest 12. rocznica śmierci amerykańskiego lekarza George Tillera.

George Tiller dorastał w stanie Kansas. Od początku chciał być lekarzem, jak jego ojciec. Latem 1970 roku George planował rozpocząć rezydencję dermatologiczną – ale nagły wypadek – jego rodzice, siostra i szwagier zginęli w katastrofie lotniczej. – sprawił, że musiał wrócić do Wichita, aby tymczasowo przejąć rodzinną praktykę lekarską ojca, a także zająć się rodziną.

Wkrótce po przejęciu gabinetu ojca George Tiller dowiedział się, że jego ojciec od dziesięcioleci przeprowadzał w swoim gabinecie nielegalne, ale bezpieczne zabiegi aborcyjne. Na początku dr Tiller był zbulwersowany. Ale potem dowiedział się, że jego ojciec zaczął przeprowadzać aborcję po tym, jak jedna z jego pacjentek zmarła z powodu niebezpiecznej aborcji w innym miejscu. Pacjentki Tillera powiedziały mu, że jego ojciec był bohaterem zapewniającym bezpieczne aborcje zdesperowanym osobom, które nie miały się dokąd się zwrócić.

„Kobiety, którym mój ojciec pomagał w aborcjach nauczyły mnie, że aborcja dotyczy nadziei, marzeń i reszty ich życia. Aborcja jest dla kobiet kwestią przetrwania ” – mówił Dr. George Tiller

Gdy Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych potwierdził konstytucyjne prawo do aborcji w przełomowym orzeczeniu z 1973 r. w sprawie Roe przeciwko Wade, dr Tiller postanowił ponownie pójść w ślady ojca i wykonywać aborcje. Dr Tiller wkrótce zaczął specjalizować się w zabiegach aborcyjnych i nazwał swoją praktykę Women’s Health Care Services. Była to klinika aborcyjna specjalizująca się w aborcjach w drugim i trzecim trymestrze ciąży – jedna z trzech tego typu klinik na terenie Stanów Zjednoczonych.

W przeciwieństwie do swojego ojca, który w tajemnicy pomagał swoim pacjentom, dr Tiller publicznie mówił o tym, że robi aborcje i szybko stał się znanym lekarzem, do którego przyjeżdzały osoby z całego kraju. Przez prawie 40 lat dr Tiller służył jako jedyny lekarz w stanie Wichita, oferując zabiegi aborcyjne również po pierwszym trymestrze ciąży.

Razem z rozgłosem przyszła też fala ataków – stał się celem antyaborcjonistów.

W jego klinice w 1985 podłożono bombę, a sam Tiller został postrzelony w 1993 roku. Pod kliniką regularnie demonstrowali ekstremiści antyaborcyjni nawołując do egzekucji.

31 maja 2009 r. Scott Roeder przybył do kościoła, gdzie dr Tiller witał parafian i rozdawał kościelne biuletyny. Roeder wiedział, że dr Tiller często nosił kamizelkę kuloodporną, więc strzelił doktorowi Tillerowi w głowę. W trakcie procesu Scott Roeder przyznał się do zabójstwa Tillera, nie żałował a siebie samego nazwał „wojownikiem życia”. Został skazany na dożywocie.

George Tiller został zapamiętany jako lekarz stojący po stronie potrzebujących, pełen empatii i zrozumienia. Często powtarzane przez niego zdanie „ufam kobietom” jest przypominane każdego roku w rocznicę śmierci dr Tillera.

[opis zdjęcia: czarnobiałe zdjęcia z wizerunkiem dr Tillera i napis „I trust women. Ku pamięci dr Georga Tillera. 1941 – 2009]


Źródło
Opublikowano: 2021-05-31 10:47:22

W wywiadzie dla „Wprost” Jarosław Kaczyński wypowiedział się na temat wyroku Try

Maja Staśko:


W wywiadzie dla „Wprost” Jarosław Kaczyński wypowiedział się na temat wyroku Trybunału Konstytucyjnego z października zeszłego roku:

„Nie stało się nic, co mogłoby zagrażać interesom kobiet. Twierdzenie, że aborcja w Polsce jest zakazana, to bzdura. (…) Wiem, że są ogłoszenia w prasie, które każdy średnio rozgarnięty człowiek rozumie i może sobie taką aborcję za granicą załatwić, taniej lub drożej”.

Kaczyński w istocie przyznał tu, że zakaz aborcji był wyłącznie politycznym zagraniem, by przypodobać się Kościołowi katolickiemu – a Kościół, pech chciał, akurat lubi sobie potorturować kobiety. Polityk zdaje sobie sprawę, że zakaz aborcji wcale nie zmieni liczby aborcji ani potrzeb związanych z przerywaniem ciąży. Nie będzie to też miało przełożenia na dzietność w Polsce. Wszystkie wielkie hasła i argumenty okazują się blefem, który ma nam mydlić oczy. To po prostu cyniczna zagrywka polityczna – robiona kosztem najbiedniejszych kobiet.

Bo też jedyne konsekwencje, jakie z tego zakazu płyną, to większy stres, wydatki i realne tragedie dziesiątek tysięcy kobiet, których nie stać na wyjazd za granicę. Kaczyński pośrednio deklaruje więc, że przehandlował zdrowie psychiczne i reprodukcyjne niezamożnych kobiet, ich poczucie bezpieczeństwa i dostęp do ochrony zdrowia.

Człowiek, który od lat patrzy na Polskę z bardzo uprzywilejowanej pozycji, z centrum Warszawy, z dostępem do mediów i do władzy, bez strachu o sytuację finansową, pokazał właśnie, że ma gdzieś osoby spoza Warszawy, niezamożne, z trudnościami. Bo akurat on spokojnie mógłby wyjechać za granicę, by zrobić aborcję, z cichym błogosławieństwem biskupów, eskortowany przez luksusowe limuzyny i policję. Tę samą policję, która ściga aborcyjne aktywistki i która pałowała osoby na protestach aborcyjnych w październiku.

Własny przywilej przesłania Kaczyńskiemu dobro obywatelek.






Źródło
Opublikowano: 2021-05-24 22:16:08

150 lat temu zmarł, wskutek ran doznanych na barykadzie Komuny Paryskiej, Jarosł

Remigiusz Okraska:


150 lat temu zmarł, wskutek ran doznanych na barykadzie Komuny Paryskiej, Jarosław Dąbrowski. Polski patriota, antycarski spiskowiec, „czerwony generał”, wódz naczelny wojsk Komuny Paryskiej, bojownik za waszą i naszą, o chleb i wolność, o wolną Polskę i lepszy świat. Chwała Bohaterowi.

Broniewski:

„Dąbrowski legł od kuli,
padł Raoul Rigault pod ścianą,
na skrzyżowaniu ulic
po stu rozstrzeliwano.

Kanalia lud zwycięża,
kanalia krwią się karmi:
generałowie, księża,
bankierzy i żandarmi!

Po zemstę nad Paryżem
już ciągnie zgraja katów
z bagnetem, złotem, krzyżem
przez pierś proletariatu”.


Źródło
Opublikowano: 2021-05-23 01:51:38

Maja Bohosiewicz zamieściła na swoich stories “ogłoszenie o pracę” na stanowisko

Maja Staśko:


Maja Bohosiewicz zamieściła na swoich stories “ogłoszenie o pracę” na stanowisko jej asystentki. Całe ogłoszenie składa się wyłącznie z roszczeń celebrytki. Nie ma informacji o stawce wynagrodzenia czy rodzaju umowy. Podkreśla za to, że środowisko pracy będzie niesprzyjające: potrzeba do niego stalowych nerwów, będzie presja czasu i czynniki stresujące.

– Osoby w wyniku takiego traktowania mogą się mierzyć z zaburzeniami lękowymi, depresją, niskim poczuciem wartości – mówi mi Joanna Buraczek z Centrum Terapeutycznego Sięgam PoMoc, która jako psychoterapeutka pracuje również z osobami w kryzysie pracy – Świat zdecydowanie nie pomaga, by czuć się lepiej. I takie stories jak to również nie.

– Jako osoba z niepełnosprawnością poczułam się okropnie, czytając tę “ofertę pracy” – mówi mi kobieta, która woli pozostać anonimowa. – A przecież umysł mam lotny. Słowa celebrytki mnie zabolały. Pewnie ta pani omijałaby mnie z obrzydzeniem. Na jednej rozmowie kwalifikacyjnej, jak mnie rozmówczyni zobaczyła, to jej mina… wiedziałam, że pracy nie dostanę. Tak wyglądają realia niepełnosprawnych.

Jeśli pracodawcy nie interesuje stan zdrowia pracownika, to czy pracownik ma prawo chorować?

Maja Bohosiewicz udostępniła także czyjś komentarz, że warunki pracy, które opisała, to niewolnictwo: całodobowa służba na łasce “pani”. I zaczęła to wyśmiewać. W końcu ogłosiła kod rabatowy 10% w swoim sklepie na hasło… “niewolnik”.

I to nie żart. Sprawdziłam to – hasło w sklepie działa. Może następnym razem hasło “gwałt”? “Pedofilia”? “Holocaust” i fajny rabacik? Jak można być aż tak nieempatycznym?

Pokaz, który dała celebrytka po tym, jak została słusznie skrytykowana, wskazuje tylko, jak toksyczne ma mechanizmy obronne. Prawa pracownicze to nie żart. Niewolnictwo to nie powód do śmieszków. Bagatelizowanie zdrowia (także psychicznego) to nie jest coś, co można zbyć memem.

Jej reakcja na krytykę tylko dowód, jak bardzo Bohosiewicz nie radzi sobie ze stresującymi sytuacjami. A wymaga tego od pracowników – i to w połączeniu z “dobrą energią i pozytywnym nastawieniem do życia”. Szkoda, że u niej w dzisiejszych stories dobrej energii było tak mało, a tak wiele toksyczności.






Źródło
Opublikowano: 2021-05-20 21:35:45

Jeszcze z dwa, trzy sondaże, w których PO dostanie w okolicach 12% poparcia, a l

Remigiusz Okraska:


Jeszcze z dwa, trzy sondaże, w których PO dostanie w okolicach 12% poparcia, a liderem opozycji będzie partia Hołowni – i zacznie się robić ciekawie na liberalnej lewicy.

Zacznie się, po pierwsze, legendowanie na temat tego, jak to mało kto w tych kręgach popierał sojusze i umizgi do partii Schetyny, Budki i balcerowiczowca Rzońcy. A tymczasem opcja na wspólne z PO odsuwanie PiS od władzy była w tych kręgach normą jeszcze kwartał temu, przy przemilczaniu wielu łajdactw w wykonaniu PO. Ba, przed wyborami prezydenckimi w połowie zaledwie ubiegłego roku sporo osób z tych kręgów, łącznie z zawodowymi antyfaszystami (jesteś kretynem, nic nie potrafisz, zostań z zawodu antyfaszystą, granty i wierszówki za straszenie mieszczuchów spiskami faszystów wpadną zaraz) optowało za umizgami do elektoratu Bosaka, żeby tylko wygrał Trzaskowski, Trzask, liberał, Europejczyk, nadzieja Polski postępowej.

Po drugie, czeka nas erupcja odwagi w kwestii krytyki tejże PO i w ogóle liberałów. Będą chętnie przypominane jej wszelkie grzechy socjalno-gospodarcze. Ciekawe, czy to ta sama PO, z którą jeszcze w 2019 w wyborach do PE miała oficjalny sojusz partia Czarzastego, a o mały włos, gdyby nie decyzja władz PO, ta właśnie partia poszłaby z jednej listy z PO pod szyldem KO w wyborach do polskiego parlamentu jesienią 2019. Ba, już ta odwaga się objawia, już szyderczo i kąśliwie nasi bohaterowie piszą per „libek” o KODersach i POwcach. W niemal każdej konformistycznej liberalno-lewicowej łajzie z sieczką w łepetynie budzi się właśnie skrzyżowanie Róży Luksemburg z Fidelem Castro. Strach się bać.

Po trzecie, zaczną się w tych kręgach przymilania do partii Hołowni, która i który jeszcze niedawno byli przez liberalną lewicę odsądzani od czci i wiary, bo „ministrant”, aborcja, Kościół itd. To swoją drogą wymowne: nie jest żadną zbrodnią współpraca lewicowców z liberałami, to jest zwykła polityka, to są jakieś tam styczne na poziomie celów i wartości, ale powstanie partii Hołowni świetnie pokazało, że dziwnym trafem ciągnie liberalną lewicę nie do liberałów-centrystów nowych i jako tako cywilizowanych, lecz do starej zgranej szajki wyzyskiwaczy i antysocjalnych łajdaków; a może ten traf nie jest wcale dziwny, lecz oczywisty, gdy wiemy, że PO to nie tyle liberalizm, ile klasy posiadające i oligarchiczna forsa, z której część liberalnej lewicy żyje a to dzięki grantom, a to honorariom, a to jednemu i drugiemu.

Teatrzyk dla frajerów, tyle powiem.

Źródło
Opublikowano: 2021-05-20 14:44:00

“Najczęściej z nami robią aborcje osoby, które już mają dzieci”. Natalia Broniarczyk o realiach po wyroku TK

Aborcyjny Dream Team:


Polecamy zajrzeć na impuls.press i przeczytać cały wywiad z jedną z nas ❤️

tu całość⬇️
https://impuls.press/najczesciej-z-nami-robia-aborcje-osoby-ktore-juz-maja-dzieci-natalia-broniarczyk-o-realiach-po-wyroku-tk/

A niżej fragment ⬇️

„Dokonuje się morderstwa, napadu, kradzieży, ataku terrorystycznego, albo wejścia na ośmiotysięcznik. Aborcje się robi, czasem wielokrotnie i nie ma w tym nie złego. 25% ciąż na świecie kończy się aborcją. Codziennie na całym świecie tysiące osób przerwa ciąże i są to osoby bardzo różne – często łączy je tylko ta aborcja właśnie. Generalnie zasada „powiedz mi czy miałaś aborcję, a powiem ci kim jesteś” nie obowiązuje i należy ją odrzucić. My nie pytamy osób, które się z nami kontaktują o powody ich decyzji, bo ich nie potrzebujemy. Pytamy tylko o to co jest nam potrzebne do udzielenia wsparcia, czyli najczęściej o tydzień ciąży. Oczywiście są osoby, które same mówią, potrzebują pokazać kontekst i my tego słuchamy. Wiemy, że to ważne również w tym procesie decyzyjnym. Często też jesteśmy jedynymi, przed którymi można się wreszcie otworzyć. Wnioskując z tych opowieści możemy powiedzieć, że kontaktują się z nami osoby z całej Polski a nawet czasem zza granicy. Zdarzyło nam się pomagać osobom mieszkającym w USA, Pakistanie, Anglii czy Palestynie. To nie jest tak, że kontaktują się z nami tylko osoby z dużych miast. Od początku naszego działania zdarza nam się pomagać osobom z bardzo różnych części Polski, z wsi i wielkich miast, o bardzo różnych historiach i bardzo różnych doświadczeniach. Zdarzają się osoby wierzące i praktykujące i to bardzo często. Myślę, że trzeba też powiedzieć wprost: wiara nie jest czynnikiem decyzyjnym o aborcji. Wiele z tych wierzących osób decyduje się na aborcję bo na przykład nie stać je na kolejne dziecko i pomimo przynależności do kościoła i tak przerywa ciążę. Są też osoby niewierzące, które przeżywają tę decyzję, postanawiają zachować na pamiątkę pozytywny test ciążowy i to jest ok. Aborcja jest naprawdę dosyć zniuansowanym tematem. Ile osób, tyle doświadczeń, tyle emocji. Gdybym miała powiedzieć jakich osób jest najwięcej to powiedziałabym, że najczęściej z nami robią aborcje osoby, które już mają dzieci, a decyzja o aborcji podyktowana jest troską o dzieci które już są.”

“Najczęściej z nami robią aborcje osoby, które już mają dzieci”. Natalia Broniarczyk o realiach po wyroku TK

Źródło
Opublikowano: 2021-05-17 15:16:59

Te aborcje, które miały miejsce za granicą, te w drugim trymestrze od 22 paździe

Aborcyjny Dream Team:


Te aborcje, które miały miejsce za granicą, te w drugim trymestrze od 22 października kosztowały blisko pół miliona złotych. 💰

Jak się Państwo domyślają zapłaciły za to tak naprawdę osoby, które postanowiły dawać datki, darowizny na organizacje, które pomagają finansowo osobom w przerywaniu ciąży. Po prostu:
Kupujemy sobie aborcje nawzajem. 💪

Państwo nie ma z tym nic wspólnego. Państwa to nie obchodzi. Możemy sobie przerywać te ciąże, to jest od 93 roku prawda, nikt nas za to do więzienia nie wsadza, ale nikt się nami nie interesuje, nikt tego nie liczy, nie sprawdza, nie ma w ogóle pojęcia o tym, jaka rzeczywista jest faktyczna potrzeba społeczna związana z przerwaniem ciąży.

Jeszcze jedna liczba, która jest też ogromna to jest 18 tysięcy osób, które do nas zadzwoniło, napisało, odezwało się do nas.
Z pytaniami, wątpliwościami, potrzebą właśnie przerwania ciąży i są to bardzo różne osoby.

Numer Aborcji Bez Granic dotarł bardzo szeroko. Dzwonią do nas osoby z całej Polski, z małych miast, wsi, z dużych miast, wykonujące bardzo różne zawody, będące w bardzo różnym wieku. Będące w bardzo różnym również statusie w tym kraju, czyli osoby uchodźcze, osoby bez dokumentów, osoby z niepełnosprawnościami, osoby z bardzo różną liczbą dzieci, naprawdę bardzo bardzo różne.

Ponieważ tak naprawdę ta aborcja i doświadczenie aborcji to nie jest żaden statement [deklaracja] polityczny i to jest tak, że to jest realna potrzeba i realne doświadczenie wielu osób. Niezależnie od tego, na kogo głosują i do jakiego kościoła chodzą i czy w ogóle.

Tak mówiła nasza Karo na połączonym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Praw Reprodukcyjnych i Parlamentarnego Zespołu Praw Kobiet w Sejmie.

Całość wystąpienia do obejrzenia tutaj⬇

A tu cała treść⬇

Rzeczywistość aborcyjna dotarła do sejmu!

[Opis grafiki: Zdjęcie z manify Porozumienie Kobiet 8 Marca przedstawiające Karo przemawiającą z platformy oraz różowe napisy na białym tle: Kupujemy sobie aborcje nawzajem. Państwo nie ma z tym nic wspólnego. Państwa to nie obchodzi. Nie ma pojęcia jaka jest faktyczna potrzeba społeczna związana z przerywaniem ciąży.”]


Źródło
Opublikowano: 2021-05-16 14:57:41

Co Kościół katolicki mówi dzieciom o seksie? „Seks przedmałżeński to krzywda, elektrowstrząsy leczą homoseksualizm””

Maja Staśko:


„Samogwałt czyni człowieka egoistą i zabija rozwój duchowy”. „Antykoncepcja powoduje bezpłodność”. „Seks przedmałżeński to wzajemne krzywdzenie siebie”. „Konkubinat świadczy o niedojrzałości”. „Sposoby leczenia homoseksualizmu: elektrowstrząsy”. To treści z prezentacji o czystości, którą pod koniec kwietnia przesłał swoim uczniom na lekcji religii ksiądz Tomasz Kupiec w I LO im. Władysława Orkana w Limanowej. Nagłośniła je Klaudia Szubert. Poprosiłam o wypowiedzi dotyczące zagadnień z tej prezentacji seksuolożkę Agata Kozlowska i teolożkę Agnieszka Piskozub-Piwosz – jak Kościół rzymskokatolicki patrzy na seksualność, a jak nauka. Duży materiał i wiele wiedzy, dziękuję za rozmowy!

Co Kościół katolicki mówi dzieciom o seksie? „Seks przedmałżeński to krzywda, elektrowstrząsy leczą homoseksualizm””

Źródło
Opublikowano: 2021-05-12 20:36:20

Abp Jędraszewski: Młodzi zatęsknią za swoim katechetą, za swoim kościołem i powr

Robert Maślak


Abp Jędraszewski: Młodzi zatęsknią za swoim katechetą, za swoim kościołem i powrócą. Dodał, że Kościół będzie musiał szukać nowych sposobów dotarcia do młodych osób, ponieważ „presja wywierana na nich, aby odeszli od Kościoła, od sakramentów, od tego, czym żyje Kościół, jest ogromna. Pandemia uwidoczniła to, że młodzież znalazła się w trudnej sytuacji”.

https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,27059007,abp-jedraszewski-mlodzi-zatesknia-za-swoim-katecheta-za-swoim.html


Źródło
Opublikowano: 2021-05-10 20:46:43